Pages


______________________________________________________________________

niedziela, 7 sierpnia 2011

Medjugorie – proroctwo czy millenarystyczny show?




Medjugorie, choć położone na krańcu Europy fascynuje i przyciąga. A jednocześnie rodzi pytania, na które wciąż nie ma dobrych odpowiedzi, i które budzą poważne wątpliwości, co do autentyczności tego objawienia.

Nawrócenia, gorące i prawdziwe spowiedzi, egzorcyzmy, niesamowite owoce w postaci dynamicznie rozwijających się wspólnot inspirowanych objawieniami Gospy – to jedna ze stron medalu. I nikt nie może jej zanegować. Ale jest i druga. Są nią nie tylko gorące spory między franciszkanami a episkopatem, w których objawiająca się Matka Boża opowiada się przeciwko hierarchii. Gdy dwóch franciszkanów, jeszcze w 1982 roku, zostaje obłożonych karami kościelnymi, a z czasem wydalonych ze stanu kapłańskiego i zakonu, Gospa opowiada się po ich stronie, domaga się nawrócenia biskupa, i wzywa do nieposłuszeństwa. Takie sytuacje zaś zwyczajnie się nie zdarzają. Maryja nigdy nie wzywała do nieposłuszeństwa biskupowi. Na tym jednak nie koniec kłopotów z objawieniem. W 2009 roku Benedykt XVI przeniósł do stanu świeckiego duchowego opiekuna wizjonerów ojca Tomislava Vlasica. Powodem były niezweryfikowane doniesienia o niemoralnym prowadzeniu się zakonnika i jego romansie z zakonnicą, a także wyolbrzymianie znaczenia Medjugorie. Jeśli do tego dodać zarzuty teologów, którzy zarzucają Gospie promowanie fałszywej doktryny, to obraz stanie się pełny.

Jeszcze więcej pytań

Nie rozstrzygam, czy wątpliwości te dowodzą fałszywości objawień. Mam bowiem w pamięci mocne, choć zawsze prywatne, opinie Jana Pawła II na temat tego miejsca i tych wydarzeń, przypominam sobie też o masie dobra, które ma tam miejsce. Szukam więc odpowiedzi, zadaję pytania. Ale niestety z każdą kolejną przeczytaną książką mam więcej pytań i wątpliwości, niż odpowiedzi.


Nie inaczej jest z książką o. Livio Fanzagi i Diego Manettiego „Proroctwo o końcu świata.10 tajemnic Medjugorie”, które ma być popularnym wprowadzeniem w teologię końca czasów, jaka zawarta ma być w objawieniach w bałkańskim sanktuarium. Nie ukrywam, że jest to pozycja wciągająca, prowokująca do myślenia, ale jednocześnie – przynajmniej u mnie – wywołująca raczej wątpliwości, niż przekonująca do tego objawienia. A powód jest dość prosty. Otóż, choć książka zawiera fascynującą analizę kolejnych objawień maryjnych, i ciekawą interpretację powodu, dla którego Maryja objawia się tak regularnie w ostatnich dwóch wiekach, to jednocześnie zdaje się ona przeceniać i nadinterpretować objawienia, traktując je niemal jak jakieś uzupełnienie jedynego Objawienia Jezusa Chrystusa.

Nadinterpretacja La Salette

Obawy rodzi także fakt korzystania z melanistycznych interpretacji i tekstów objawienia w La Salette. Matka Pana objawiła się tam dwójce pastuszków, którym przekazała jasne orędzie do świata (będące, moim zdaniem, swoistą Ewangelią w pigułce), a jednocześnie dwie osobne wizje, które miały zostać zachowane w tajemnicy. Niestety ówczesne władze kościelne zmusiły Maksymina i Melanią do ich ujawnienia. W formie zapisanej zniknęły one w archiwach watykańskich, skąd w 1999 roku zostały wydobyte. Ich treść jest rzeczywiście bardzo mocna, ale trudno pominąć fakt, że nigdy nie miała zostać ujawniona, że już samo uzyskanie od Melanii i Maksymina ich treści było złamaniem woli Matki Pana. A to właśnie w oparciu o te objawienia formułowane są najmocniejsze, trącące millenaryzmem tezy, o tym, że rozpoczął się już „ostatni etap walki eschatologicznej”, po którym „nadejdzie czas pokoju”.

Nie chcę przez to powiedzieć, że w interpretacji prywatnych objawień Melanii i Maksymina, brak naprawdę mocnych i porażających fragmentów. Ojciec Fanzaga odwołuje się do przekazu o Antychryście, który będzie synem zakonnicy i biskupa. „Moim zdaniem obrazy przedstawione przez Melanię są komunikatem o charakterze symbolicznym: fakt, że Antychryst urodzi się z zakonnicy i biskupa wskazuje, że wcielenie szatana ma dwa oblicza – jest jak dwie bestie z Apokalipsy. Pierwsze oblicze niewątpliwie jest potęgą polityczną, właściwą człowiekowi, który czyni samego siebie bogiem. Drugie oblicze to fałszywe proroctwo, wynaturzenie prawdziwej wiary i religii, szatan, który działa wewnątrz Kościoła. Antychryści są wśród nas, mówił o nich święty Jan, jest nim swąd szatana, który wniknął do Kościoła, o czym mówił Paweł VI” - wyjaśnia o. Fanzaga.

Ostateczne objawienie Medjugorie?

Mocnych, niekiedy nawet ryzykownych interpretacji objawień maryjnych nie brak także w odniesieniu do innych zatwierdzonych i niezatwierdzonych przez Kościół wydarzeń. Ale najmocniej brzmią opinie wypowiadane na temat Medjugorie. Ma to być, zdaniem ojca Fanzagi, „ostateczne wezwanie nieba skierowane do ludzkości”, wezwanie, które będzie kontynuowane aż do końca wydarzeń zbawczych. „... mamy do czynienia z początkiem wielkiego wydarzenia, znajdującego się na etapie bardzo odległym od pełnej jego realizacji, które jednak w przyszłości przyniesie określony skutek. Przecież Matka Boża powiedziała kiedyś, że przyszła tutaj po to, aby urzeczywistnić nowy świat pokoju. Jest to niezwykła droga, którą idziemy już trzydzieści lat, podczas której coraz bardziej zdajemy sobie sprawę, że świat stanął na rozdrożu, wobec wyboru życia i śmierci, jak powiedział Jan Paweł II. Ale ta droga będzie miała swój kres, gdy nadejdzie wielki dzień końca epoki walki eschatologicznej. Oto dlaczego zamiast narzekać i krytykować objawienia, należałoby każdego dnia dziękować niebu za tak cenny dar łaski” - przekonuje ojciec Fanzaga.


Szczególnym świadectwem tego daru ma być dziesięć tajemnic, które Gospa powierzyła wizjonerom (części dziewięć, a części dziesięć). Oni sami z nikim (także ze sobą) się nimi nie podzielili. Jednak za pośrednictwem jednego z zakonników, na trzy dni przed realizacją każdej tajemnicy, ma być ona zapowiedziana przez ojca Petara. Dlaczego taki termin? „... trzy dni będą czasem nie tylko wystarczającym do powiadomienia wszystkich, ale również dadzą wszystkim czas na wewnętrzne przygotowanie się do złożenia świadectwa wiary. Nie zapominajmy, że czas tajemnic jest czasem, w którym wiara zostanie wystawiona na próbę. Między wierzącymi a niewierzącymi rozgorzeje prawdziwa bitwa – między tymi, którzy trwają w wierze a tymi, którzy ją odrzucą, między tymi, którzy ufają Bożemu Miłosierdziu, a tymi, którzy przeciwko niemu bluźnią” - tłumaczy włoski duchowny.

Millenarystyczny show

I właśnie te słowa jakoś szczególnie mocno siedzą mi w głowie. Trzydniowy termin ujawniania tajemnic, możliwość przekazywania ich przez media, trudno mi pogodzić ze sposobem działania Boga i Matki Pana, bliższy on jest zaś sposobowi działania mediów czy medialnych kaznodziejów, którzy także prorokują to, co akurat jest potrzebne. Sam Jezus ostrzegał, że koniec nadejdzie niepostrzeżenie. „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz przyjdzie. A to rozumiejcie: Gdyby gospodarz wiedział, o której porze nocy złodziej ma przyjść, na pewno by czuwał i nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Dlatego i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie” - mówił Zbawiciel (Mt 24, 42). A św. Paweł uzupełniał: „Nie potrzeba wam, bracia, pisać o czasach i chwilach. Sami bowiem dokładnie wiecie, że dzień Pański przyjdzie tak, jak złodziej w nocy. Kiedy bowiem będą mówić: «Pokój i bezpieczeństwo» - tak niespodzianie przyjdzie na nich zagłada, jak bóle na brzemienną, i nie ujdą” (1 Tes, 5, 1-3).

Jak pogodzić te słowa z zapowiedziami dziesięciu tajemnic? Dla teologa czy kaznodziei nie ma w tym nic trudnego, a jednak one wiszą nad tezami ojca Fanzagi. On sam ma zresztą tego świadomość, i wielokrotnie wraca do prawdy o tym, że nie zapowiedzi, nie proroctwa są najważniejsze, a nawrócenie, powrót do Boga przez ręce Matki Pana. Nie zmienia to jednak faktu, że szczegółowo opisuje własne przypuszczenia, co do tego, jakie znaki poprzedzą przyjście Chrystusa...

Odpowiedzi Kościoła nie będzie

Czy te wątpliwości są słuszne najmocniej mógłby ostatecznie odpowiedzieć Kościół. Ale, jeśli ojciec Fanzaga ma rację, nigdy tego nie zrobi. Zasada działania Kościoła jest bowiem jasna: dopóki trwa objawienie nie może być ostatecznej decyzji, co do jego autentyczności. Są już oczywiście decyzje cząstkowe, w zasadzie niekorzystne dla objawienia, ale wizjonerzy i ich zwolennicy, słusznie wskazują, że ostatecznej decyzji nie ma... I nie będzie, bowiem – jak zapewnia ojciec Fanzaga, powołując się na autorytet Gospy, jej spotkania z wizjonerami odbywać się będą aż do końca wydarzeń ostatecznych, Matka będzie towarzyszyć światu aż do końca... A jeśli tak jest, to Kościół nie będzie miał nawet szansy wypowiedzieć się autorytatywnie o tych wydarzeniach. I to także budzi wątpliwości, bo powoduje, że objawienie, przekaz rozgrywa się poniekąd obok struktury Kościoła, której Pan zapewnił nieomylność.

Kościół, Jego Magisterium jest gwarancją tego, że nie zejdę z drogi Zbawienia. Jeśli zatem nie może on czegoś potwierdzić swoim autorytetem, i to z powodu samej natury wydarzeń, to budzi to kolejne wątpliwości. I to mimo niezwykłych owoców Medjugorie.

Tomasz P. Terlikowski

O. Livio Fanzaga, Diego Manettio, Proroctwo o końcu świata. 10 tajemnic Medjugorie, tłum. Ks. M. Stebart Cor, Wydawnictwo AA, Kraków 2011, ss. 336.

Źródło informacji: FRONDA.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________