______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

piątek, 30 września 2011

Królewskość Chrystusa Króla

Idea królewskości Naszego Pana Jezusa Chrystusa obecna była już od czasu Jego ziemskiego życia. Dla przykładu: On sam przedstawił się w ten sposób, gdy Piłat zapytał: „Czy ty jesteś królem żydowskim? On zaś odpowiedział mu i rzekł: Jest jak powiedziałeś” (Łukasz 23:3).

Pod różnymi tytułami odnajdujemy Jego manifestacje jako Króla obecne w Kościele od samego początku. Istnieje np. bardzo stare wyobrażenie Chrystusa Pantokratora – co jest greckim określeniem Chrystusa jako Króla Wszechrzeczy. Zasiada On w majestacie na tronie, a otacza go zwykle tęcza lub eliptyczna aureola. Tęcza w Piśmie Św. symbolizuje przymierze, jakie Bóg zawarł z ludźmi po Potopie, z kolei aureola – to znak zarezerwowany do podkreślania, że On powstał z martwych. Ze swojego tronu na wysokościach rządzi wszystkimi rzeczami. Innymi słowy: panuje nad Kościołem Triumfującym i Kościołem Walczącym, którym rządzi od swojego Poczęcia aż po Kres Czasów, a wiec na wieczność. Jest Rządcą i Panem wszystkiego.

Chrystus zasługuje na tytuł królewski z dwóch powodów

Pogląd nakazujący przypisanie Chrystusowi godności królewskiej implikuje również to, że jest on nie tylko Panem Wszechrzeczy, ale także każdej istoty ludzkiej. Zasługuje na tytuł królewski zarówno jako Wcielony Syn Boży, jak też jako Odkupiciel, przy czym owe prawa jego panowania nad nami nie są identyczne. Pierwsze to – by tak rzec – prawo urodzenia, drugie – prawo podboju.

Jest On naszym królem z uwagi na prawo urodzenia, gdyż istnieje zasada, zgodnie z którą jeżeli jeden byt w sposób bezsprzeczny stoi ponad innym, zyskuje nad nim zwierzchność. Nasz Pan dzierży nieskończoną władzę nad nami, gdyż jest Człowiekiem hipostatycznie zjednoczonym z Drugą Osobą Trójcy Przenajświętszej. Zarówno przez swoje Człowieczeństwo, jak też Boskość, jest Królem i głową całej ludzkości.

Jest ponadto Królem rodzaju ludzkiego jako Odkupiciel, gdyż wybawił ludzkość: poświęcił sam siebie składając ofiarę na Krzyżu, a swoją ofiarą ocalił ludzkość od piekła i otworzył jej bramy niebios. Swoją krwią dokonał podboju ludzkości. Zyskał nad nią królewskie prawo. Stąd też królewskość Chrystusa może być kontemplowana zarówno przez pryzmat Jego Tronu, ja też Jego Krzyża, gdyż obydwa te prawa, jakkolwiek różne, dotyczą obydwu płaszczyzn.

Król Kościoła - Król Państwa

Ludzkość może być postrzegana poprzez pryzmat dwóch typów społeczeństw: społeczeństwa duchowego (Kościół), a także doczesnego (Państwo).

Nasz Pan jest Królem społeczeństwa duchowego, którym jest Kościół Katolicki. On jest Jej założycielem, źródłem wszelkiej łaski i przywilejów. On ustanowił Jej nakazy. Jest głową tego monarchicznego społeczeństwa, określanego też mianem Mistycznego Ciała, dlatego też pozostaje Królem Kościoła w prawidłowym i prawdziwym znaczeniu tego pojęcia. Papież pozostaje władcą Kościoła z uwagi na to, że jest Wikariuszem i Reprezentantem Chrystusa. Monarchiczna władza Papieży jest władzą [powierzonych im] kluczy, przelaną przez Chrystusa na Jego Namiestników.

Wśród katolików często słychać szerzące się błędne spostrzeżenie dotyczące rozdziału Kościoła od Państwa, stanowiące, że Kościół służy temu, co duchowe, natomiast Państwo zwraca się w stronę celów doczesnych. Kościół wiedzie wiernych do Nieba; Państwo natomiast dostarcza im tego, co niezbędne w zakresie potrzeb materialnych, tak, by mogli praktykować cnoty w celu osiągnięcia Wieczności.

Ktoś chcący zrozumieć to rozdzielenie i niezależność w sposób dosłowny mógłby stwierdzić, że Nasz Pan jest wyłącznie Królem Kościoła, z kolei Państwo nie ma króla. To z kolei może prowadzić do wniosku, że państwa katolickie nie potrzebują uznania Chrystusa za swojego Króla. Są to wnioski najzupełniej błędne. Państwa doczesne muszą przyjąć Panowanie Chrystusa już choćby z uwagi na swoją naturę, mają obowiązek przyjęcia Jego Prawa, jeżeli zaś tego nie czynią, znajdują się niejako w stanie buntu przeciw ich prawdziwemu Królowi.

Czy możliwe jest udowodnienie, że nasz Pan jest Królem Państwa? De facto już to zrobiliśmy. Ma on takie prawo w odniesieniu do całej ludzkości z uwagi na Jego narodziny jako Wcielonego Słowa, a także poprzez podbój dokonany za pomocą Odkupienia rodzaju ludzkiego.

Tak więc: Państwo winno uznać Kościół Katolicki za jedyny i prawdziwy Kościół. Nie może pozwolić na prozelityzm ze strony innych, fałszywych religii, nawet w przypadku uznania ich miejsca w społeczeństwie za znaczące; toleruje je tylko tam, gdzie nie ma innego rozwiązania. Dla przykładu: Brazylia powinna zawsze unikać zezwoleń na emigrację protestantów i schizmatyków do naszego kraju. Jeżeli nie ma innego wyjścia, może ich tolerować – ale winna unikać tego tak bardzo, jak to możliwe, inaczej bowiem sprzeciwi się królestwu Naszego Pana Jezusa Chrystusa.

Wszystkie prawa Państwa muszą być inspirowane przez Kościół, tak, jak miało to miejsce przed rewolucją francuską. W rzeczy samej – gdyby Kościół miał możliwość ogłaszania prawa, mogło by ono ulegać wcielaniu w życie przez Państwo bez konieczności ratyfikacji. Powiedzmy, że Kościół ustanawiał by nowe prawa dotyczące narodzin, pogrzebów, małżeństw lub edukacji: Państwo mogło by je zaakceptować, a także wprowadzić w życie.

Władze religijne były przedmiotem publicznego szacunku i czci, były bowiem władzami jedynego prawdziwego Boga, który jest też Królem Państwa.

By pokazać swój szacunek względem Kościoła, Państwo musi zorganizować całe życie cywilne, kulturalne i artystyczne zgodnie z prawem Naszego Pana Jezusa Chrystusa. Jest to konsekwencją zasady, zgodnie z którą Nasz Pan Jezus Chrystus jest Królem wszystkich ludzkich społeczności.

Są to wszystko spostrzeżenia bardzo nam bliskie, nawet jeżeli pozostają dziś zapomniane. Wszystko, co słyszymy z nad pulpitów postępowców lub władz prowadzi nas nie tylko do zapomnienia, ale wręcz do zaprzeczenia tym zasadom. W konsekwencji katolicy zaczynają przyzwyczajać się do błędnych idei i przekonania, że Państwo winno być naturalnie a-religijne nie mając nic wspólnego z Naszym Panem Jezusem Chrystusem. I tak też dziś widać wyraźnie, że świeckie państwo nieustannie ignoruje Go, a także odrzuca.

Praktyczny wymiar rozpowszechniania w/w prawd

Wiara w teoretyczną słuszność tych prawd – to jedno, czymś innym jest natomiast życie z nieustannym przekonaniem, że są one prawdziwe. Zawsze, gdy widzimy wszechobecne uwłaczanie królewskiemu majestatowi Naszego Pana w społeczeństwie, musimy się przed tym strzec, odczuwać z tego powodu gorycz, a także oburzenie. Powyższa prawda musi żyć w nas, tak, jakby stanowiła część naszej skóry. Powinniśmy być smutni w obliczu laicyzmu wściekle atakującego każdą sferę życia, a także otwierającego drzwi ateizmowi. Winniśmy znieść życie we współczesnym społeczeństwie jak na wygnaniu, gdyż zaprzecza ono królestwu Chrystusa i odwraca wszystko do góry nogami. Jest naszą powinnością wzniecenie nieustającego wewnętrznego protestu przeciw tej sytuacji.

Tylko z takim stanem umysłu będziemy prawdziwymi żołnierzami Chrystusa.

Weźmy taki przykład: idąc co brazylijskiej Sali sądowej z pewnością znajdziemy na ścianie krucyfiks. Są dwa sposoby patrzenia na niego. Jeden – sentymentalny i z pewnością nieco głupi, gdy dana osoba myśli: „Pięknie jest mieć tu Naszego Pana. Rozpostarł swój wpływ na wyroki i sędziów. Sędzia – z pewnością musi to być człowiek rodzinny, zawsze spogląda na Chrystusa przybitego do Krzyża. A obrońca – ileż to łask musi on otrzymać od Naszego Pana. A pomyślcie o tych poważnych ławnikach…”.

Wierzę, że jest to sentymentalna i liberalna droga do uniknięcia dojrzenia rzeczywistości i prawdziwego cierpienia Chrystusa, którego doznaje on w skutek zaprzeczenia jego królowaniu, mającego miejsce również w owej wspomnianej przed chwilą sali rozpraw. A rzeczywistość jawi się zupełnie inaczej niż wyobraża to sobie sentymentalny katolik. Oczywiście to dobrze mieć tam krzyż, ale cały system prawny, a także sprawiedliwość, jaka funkcjonuje w naszym kraju, ignoruje Chrystusa. Sprzeczność między resztkami starego porządku, a dominującą dziś laicyzacją prawa, obraża Naszego Pana.

Dlatego prawdziwy wasal Chrystusa Króla, Jego żołnierz, winien jest bezustannie uważać na to, co dzieje się dookoła niego, dostrzegać i wznosić lament nad wszystkim, co zaprzecza królestwu Naszego Pana. Jest czymś daremnym posiadanie pewnych abstrakcyjnych idei w sytuacji, gdy nie stosujemy ich w w praktyce codziennego życia.

Katolik, który nie przyjmuje pozycji smutku i żalu widząc królewskość Naszego Pana stale odrzucaną, nie jest Jego prawdziwym żołnierzem. Musimy być znani z nieustannego trwania w goryczy w obliczu negacji Jego praw. Nie chodzi o rzecz sterylną, wyłącznie akademicką, ale o męskie oburzenie stanowiące wstęp do kontruderzenia, mającego na celu przywrócenie prawidłowego porządku rzeczy tak szybko, jak to możliwe.

Przyjmując te warunki naszego osobistego wygnania powinniśmy modlić się do Naszego Pana prosząc go o pozwolenie na przywrócenie jego królestwa na ziemi w sposób najbardziej autentyczny i wzniosły, tj. przez panowanie Naszej Pani. To Jej Królestwo jawi się na horyzoncie – tak, jak przepowiedziała w Fatimie.

Plinio Corrêa de Oliveira

Tłum. Mariusz Matuszewski

Źródło informacji: KONSERWATYZM.pl

Ksiądz ukarany za "homofobię"

Katolicka diecezja Bathurst (Nowy Brunszwik) odsunęła z aktywnej służby duszpasterskiej księdza Donata Gioneta, bo w jednej z homilii potępił homoseksualizm, współżycie przed ślubem i aborcję.

85-letni kapłan do czerwca przebywał w swoim rodzinnym mieście Caraquet, gdzie posługiwał pacjentom z ośrodka opieki paliatywnej. Żali się, że w swoim podeszłym wieku, jest zmuszony do odprawiania Mszy świętej „w ukryciu”. - Żyję teraz jak pierwsi chrześcijanie, którzy musieli ukrywać się w katakumbach, aby się modlić i odprawiać Eucharystię – mówi duchowny.

Ks. Wesley Wade, wikariusz generalny diecezji przyznał w rozmowie z Radiem Kanada, że wprawdzie wypowiedzi ks. Gioneta były zgodne z nauczaniem Kościoła, jednak zabrakło w nich „odpowiedniej wrażliwości duszpasterskiej”.

- Brak szacunku dla ludzi z grup, o których mówił duchowny, może powodować podziały w społeczeństwie. To była trudna decyzja – komentuje ks. Wade.

Co takiego powiedział ks. Gionet? W jednej z sierpniowych homilii skrytykował paradę homoseksualistów, więc parafianie oskarżyli go o „homofobię”. Najbardziej oburzył się burmistrz Saint-Leolin, Joseph Lanteigne, homoseksualista i członek rady parafialnej, który zażądał zawieszenia księdza.

W liście otwartym ks. Gionet ubolewa, że diecezja nawet nie pozwoliła mu się wytłumaczyć, nikt nie zapytał, co tak naprawdę powiedział w homilii, zdając się jedynie na relacje „sfrustrowanych ludzi”.

Na pytanie, będzie głosił podobne opinie, ks. Gionet bez wahania odpowiada, że tak. Jeśli zaś chodzi o samą homilię duchowny rozważa możliwość lepszego wyeksponowania wątku mocy przebaczenia, które oferuje Kościół.

eMBe/LifeSiteNews

Źródło informacji: FRONDA.pl

Piękno tradycyjnej liturgii (video)

Ostrożne potraktowanie propozycji Watykanu przez FSSPX w pełni zrozumiałe.

Uregulowanie spraw FSSPX nie jest taką łatwą sprawą jak myślisz.

[...]
Chociaż zawartość "preambuły doktrynalnej" wystosowanej przez Watykan nadal spowita jest tajemnicą, JE Bp Fellay ujawnił w swoim wywiadzie z 14 września, że zawiera ona pewnego rodzaju oświadczenie doktrynalne, które musiałoby być podpisane i zaproszenie, by przejść do następnego kroku w kierunku kanonicznego uznania.

Proponowane uznanie FSSPX wydaje się być podobne do prałatury personalnej, jaką otrzymało Opus Dei.

Gdy Bp Fellay w końcu swego wywiadu wezwał do wzmożonej modlitwy i dodatkowych różańców w intencji FSSPX dla uproszenia "łask światła i siły, których potrzebujemy teraz bardziej niż kiedykolwiek przedtem", nie wypowiada jeszcze jednego pobożnego frazesu. Osąd opinii publicznej i naciski na Biskupa i FSSPX są obecnie olbrzymie.

Ze wszystkich stron dają się słyszeć głosy, by zaakceptować tę "dobrą transakcję" i pójść w tym kierunku, zgodnie z błędną przesłanką, że "teraz albo nigdy", ponieważ warunki uregulowania statusu mogą już nigdy nie być tak korzystne w przyszłości.

[...]Jednakże nie powinniśmy być zaskoczeni, faktem że Bp Fellay podchodzi do propozycji kanonicznych z zachowaniem rezerwy i ostrożności. Wypowiadam się jako osoba, która od ponad 30 lat jest bezpośrednio zaangażowana w ruch tradycjonalistyczny i była świadkiem wielu umów, które "skwaśniały".
Chociaż " Catholic Family News" nie reprezentuje w żaden sposób FSSPX, w pełni popiera ostrożne podejście Bpa Fellaya do tego zagadnienia.

Oto tylko niektóre z 1001 pytań, wymagające odpowiedzi zanim jakiekolwiek kanoniczne porozumienie będzie podpisane:

* Jaka będzie reakcja biskupów diecezjalnych w dalszej perspektywie, gdy w ich diecezjach biskupi FSSPX będą udzielać sakramentu bierzmowania wiernym, którzy nie ufają nowemu rytowi sakramentu, tudzież samym biskupom diecezjalnym?

* Jak będzie przedstawiać się sprawa otwierania nowych kaplic i ośrodkow Mszy Św.? A jak szkół? Nowych seminariów, jak np. nowego seminarium, które będzie wkrótce zbudowane w Wirginii? Czy bractwo musiało będzie w pierwszej kolejności dostać zgodę na to od biskupa diecezjalnego- a jak wiemy wielu z nich jest wrogo usposobionych do Tradycji? A jeśli tak, to czy nie będzie to przeszkodą dla dalszego rozwoju FSSPX?

*W jaki sposób hierarchia w Watykanie, osłabiona przez błędy modernistycznego myślenia, będzie reagować na ewentualne skargi biskupów -którzy postrzegają FSSPX jako zagrożenie dla swojej władzy-bez uszczerbku dla FFSSPX?

*[...] W jaki sposób zostanie zagwarantowana absolutna autonomia szkół prowadzonych przez FSSPX?

*W jaki sposób zostanie zabezpieczona autonomia antyrewolucyjnej formacji [kapłanów] w seminariach?

*Jakie będą dokładne zabezpieczenia przepisów dotyczących wyświęcania przyszłych biskupów dla FSSPX?

*A co z religijnymi zgromadzeniami związanymi z FSSPX? Co z relacjami FSSPS z tradycyjnymi benedyktynami? Tradycyjnymi dominikanami? Tradycyjnymi kapucynami? Tradycyjnymi karmelitanami?

*Czy w świetle przepisów prałatury personalnej FSSPX będzie nadal w stanie wspierać i wyświęcać mężczyzn dla tych zgromadzeń?

* Czy te wymienione wyżej zakony będą musiały zmienić swoją nazwę (jak to stało się z transalpejskimi redemptorystami, którzy trzy lata temu zaakceptowali regulacje)?

*A co się stanie z siostrami dominikankami , które prowadzą szkoły FSSPX, dwie z nich w USA? Czy będzie zgoda na kontynuację tej współpracy? Czy te siostry dominikanki otrzymają taką samą autonomię od biskupów miejsca jaką będzie prawdopodobnie cieszyć się Bractwo i czy zatrzymają swoją nazwę dla tradycyjnych dominikanek?

* Czy te same ustalenia dotyczyć będą tradycyjnych franciszkanek z Kansas City?

[...]

* Czy Tradycja może w pełni działać pod kierownictwem hierarchii Novus Ordo?[...]

Te i inne niezliczone pytania muszą być wypowiedziane przez Bpa Fellay'a i FSSPX zanim jakiekolowiek realistyczne kanoniczne porozumienie może być zawarte.
[...]

Jan Vennari

Kolejny ważny krok w walce z pedofilami w Kościele

Seminarzyści w Belgii będą poddawani testom psychologicznym zanim wstąpią do stanu kapłańskiego, by sprawdzić czy wśród nich nie ma nikogo ze skłonnością do pedofilii - poinformował arcybiskup Andre Joseph Leonard. Jest to kolejny dowód na to, że Benedykt XVI w bezkompromisowy sposób walczy z pedofilią w kościele. Testom psychologicznym należy jednak poddać nie tylko osoby o skłonnościach pedofilskich, ale również homoseksualistów.

Nawiązując do skandali, które wybuchły w ostatnim czasie, abp Leonard oświadczył w telewizji VTM, że "Kościół musi lepiej chronić dzieci". Belgijscy biskupi przygotowali w tym celu kodeks, który ma zapobiegać nadużyciom wobec nieletnich. Prymas Belgii zaznaczył ,że osoby, które wybierają się do seminarium duchownego, będą teraz "prześwietlane". Oznacza to, że ich profil psychologiczny będzie badany na początku kształcenia. Będą następnie kontrolowani podczas specjalnych sesji z udziałem psychologa - dodał abp Leonard.

Decyzja belgijskich hierarchów może być odpowiedzią na słowa ks. Charles Scicluny, promotora sprawiedliwości z Kongregacji Nauki Wiary, który zajmuje się w Watykanie przypadkami pedofilii wśród księży. W wywiedzie dla „La Stampy”, duchowny powiedział, że skuteczną metodą zapobiegania pedofilii w Kościele jest baczna obserwacja duchownych przez wiernych. Uważa on również, że najlepiej byłoby wpoić kandydatom do kapłaństwa „zdrowe podejście do seksualności”. Trudno się z nim nie zgodzić. Jednak kandydatów na kapłanów należy badać również pod kątem ich homoseksualizmu. Nie jest tajemnicą, że problem homoseksualistów w koloratkach dotyka Kościół i wpływa na wiele jego problemów (krycie romansów, agenturalna przeszłość szantażowanych księży w krajach komunistycznych i pedofilia) Sami duchowni coraz częściej zwracają również uwagę na potrzebę baczniejszego przyglądania się kandydatom do kapłaństwa i ich preferencjom seksualnym. „Wielu psychologów, psychiatrów wskazało, że nie ma związku między celibatem a pedofilią, ale wielu wskazało i mi ostatnio mówiło, że jest związek między homoseksualizmem a pedofilią” – zauważył niedawno kard. Tarcisio Bertone. Na to samo zwracał uwagę George Weigel przypominając, że ponad 90% księży wykorzystujących seksualnie dzieci w USA, krzywdziło chłopców.

Nie oznacza to oczywiście, że większość homoseksualistów ma skłonności pedofilskie. Byłoby to krzywdzące nadużycie. Jednak „wewnętrzne nieuporządkowanie” niedojrzałych kandydatów do kapłaństwa, którzy staną się później pasterzami swoich owieczek, może w przyszłości spowodować szkodę większą niż niejeden radykalny socjalista walczący z Kościołem. Mimo licznych ataków na Benedykta XVI-go, próbie zestawienia go ze zbrodniarzami przeciwko ludzkości , wmanewrowywanie go w odpowiedzialność za tuszowanie skandali pedofilskich, papież podejmuje bezprecedensową walkę z wielkim grzechem jaki zagościł w murach Kościoła. Belgijska inicjatywa powinna się stać standardem w oczyszczaniu „świętego Kościoła, grzesznych ludzi”.

Łukasz Adamski

Źródło informacji: FRONDA.pl

Kard. Piacenza: wywrotowcy w Kościele to żadna nowość


W Kościele zawsze istniały ruchy odśrodkowe, które chciały go jakoś „unormalnić”, przysposobić do mentalności świata. Nigdy natomiast nie miały takiego jak dziś rozgłosu. Ich siła wynika z reklamy, jaką robią im media – powiedział kard. Mauro Piacenza w wywiadzie dla agencji Zenit. Zdaniem prefekta Kongregacji ds. Duchowieństwa, specyfiką współczesnych pseudoreformatorów jest dążenie do usprawiedliwienia grzechu, aby człowiek nie musiał się już otwierać na Boże miłosierdzie.

Zapomniane prawdy c.d.

"Wielu pozostawia Eucharystię w opuszczeniu, w brudnych miejscach, nosi Ją bez czci po ulicach, przyjmuje Ją niegodnie i udziela Jej innym bez rozeznania… A wszystkie te profanacje nie wywołują w nas litości, chociaż Pan poszedł w swej dobroci aż do wydania się w nasze ręce, abyśmy go trzymali i aby nasze wargi Go otrzymywały codziennie. Czy zapomnieliśmy, że któregoś dnia to my wpadniemy w Jego ręce?"

św. Franciszek z Asyżu, List do wszystkich duchownych

środa, 28 września 2011

Aberracje liturgiczne cz. 52




"Wielbić Pana Boga można na różne sposoby. Jednym z nich jest taniec. W krajach misyjnych duża część nabożeństw w kościele jest przeplatana tańcem i radosnym śpiewem ALLELUJA. Z okazji Tygodnia misyjnego w naszym kościele chcieliśmy wprowadzić podobne klimaty misyjnej modlitwy. Czy nam się to udało?????? Popatrzcie sami....."



Niedziela misyjna w parafii p/w Miłosierdzia Bożego w Olsztynie-Nagórkach


DLA PRZYPOMNIENIA


Kongregacja d/s Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w dokumencie "Taniec w liturgii" podkreśla to, że taniec jest sztuką, która pozwala na ekspresję emocji człowieka i przynosi mu radość. Zaznacza jednak, że nigdy nie był on integralną częścią oficjalnego kultu w Kościele Łacińskim. Dopuszcza on taniec w rytach, gdzie jest on naturalny i przywołuje przykłady kultur dla których taniec jest elementem naturalnym jak w Afryce, Syrii czy w Izraelu. Jednak dla naszej kultury wprowadzenie elementu kojarzonego z zabawą do Liturgii jest czymś niestosownym. Zaszczepianiem sfery profanum w sferę sacrum i desakralizacją Świętych Obrzędów.


A kardynał Josef Ratzinger w książce "Duch liturgii" stwierdza „Także taniec nie jest formą wyrażania liturgii chrześcijańskiej. (…) Zatem absolutny nonsens stanowią próby "uatrakcyjniania" liturgii pantomimą, i to wykonywaną w miarę możliwości przez profesjonalne zespoły, co kończy się często (w tej perspektywie całkiem słusznie) aplauzem zgromadzonych. Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki. Atrakcyjność taka nie trwa długo; na rynku ofert spędzania wolnego czasu, gdzie rozmaite formy religijności coraz częściej funkcjonują jako rodzaj podniety, konkurencja jest nie do pokonania. Sam doświadczyłem sytuacji, w której akt pokuty zastąpiony został przedstawieniem tanecznym, co oczywiście nagrodzono brawami; czy można się jeszcze bardziej oddalić od tego, czym rzeczywiście jest pokuta? Liturgia może przyciągać ludzi tylko wówczas, gdy nie spogląda na samą siebie, lecz na Boga, gdy pozwala Mu wejść w siebie i działać. Wówczas rzeczywiście wydarza się coś jedynego w swoim rodzaju, poza konkurencją, a ludzie czują, że jest to coś więcej niż tylko sposób spędzania wolnego czasu.”

Reforma 'reformy' w praktyce

W 2001 r. na Dniach Liturgicznych w Fontgombault słuchaliśmy świadectwa księdza Francois Scrive'a. Opowiadał o tym, jak biskup powierzył mu pewną zdechrystianizowaną parafię, mówiąc: zrób coś z tym. To była taka „pustynna” parafia: łącznie pięć kościołów, w których nie było żadnego księdza. Opowiadał, jak przyjechał do kompletnie zdezorganizowanej parafii, w której o wszystkim decydowały ekipy liturgiczne. Zmiany realizował po kolei, krok po kroku. To jest też odpowiedź na pytanie o sposób działania.

Z uśmiechem, równocześnie filuternym i skromnym, opowiadał nam, jak krok po kroku przywracał sakralność liturgii parafialnej (i to w kilku kościołach naraz). Z ministrantek zrobił bielanki, rozwiązał „ekipę liturgiczną” arbitralnie dyktującą różne wynalazki, następnie wprowadził do Mszy pewne elementy łaciny i po kolei różne składniki gregoriańskiego kyriale... Potem zaczął przy ołtarzu „stołowym” odprawiać ad orientem, versus Dominum... Wkrótce skasował „stół” i przeniósł się z celebrą do starego ołtarza... Co ciekawe, wciąż miał wrażenie, że jego parafianie, poza nielicznymi wyjątkami, przyjmowali to wszystko z jakąś ulgą. Po pewnym czasie przyszedł dzień, gdy ksiądz proboszcz odprawił „starą” Mszę, czyli po prostu Mszę tradycyjną. Było to wtedy, gdy już dobrze znał swoich parafian, a oni dobrze go znali. Po tej pierwszej starej Mszy do księdza podeszło kilkoro parafian. „Widzieliśmy, że od początku ksiądz wiedział, czego chce, i że właśnie tak to się skończy. Nic nie mówiliśmy, ale czekaliśmy na to! Ale to dobrze, że ksiądz nie zrobił tego pierwszego dnia, gdy ksiądz przyjechał”.

Patrzyłem na twarz kardynała Ratzingera, który też słuchał tej opowieści, ze swoim niewinnym uśmiechem. A gdyby tak w całym Kościele?... Wszyscy biliśmy brawo księdzu Scrive.

A ksiądz podsumował: „To bardzo ważne, żeby z jednej strony ludzie widzieli, że te zmiany nie są chaotyczne. Od pierwszego dnia muszą widzieć kierunek i przeczuwać, co się będzie działo. Z drugiej, trzeba zostawić im czas i być cierpliwym, żeby wiedzieli, że to wszystko nie stanie się jednej nocy”.

O taki proces nam chodzi. Na twarzach księży, którzy zapoznają się z tym przypadkiem, wielokrotnie widziałem jakiś rodzaj poruszenia, lekko negatywnego, ale zawsze połączonego z zainteresowaniem. „To tak się odbyło?”. „To tak można?”.

Paweł Milcarek, Według Boga czy według świata? Wydawnictwo Dębogóra, Dębogóra AD 2011

x. Wojciech Grygiel - Pod osłoną preambuły

Bp Jacek Jezierski o Bractwie św. Piusa X

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X organizuje w najbliższym czasie w Olsztynie Mszę Świętą według rytu trydenckiego.
Ponieważ nabożeństwo ma odbyć się na terenie podlegającym jurysdykcji Archidiecezji Warmińskiej uprzejmie informuję:

1. Bractwo św. Piusa X działa nielegalnie z punku widzenia prawa obowiązującego w Kościele.
2. Bractwo, którego założycielem był abp Marcel Lefébvre (+1991), kwestionuje ustalenia Soboru Watykańskiego II oraz nauczanie papieży Jana XXIII, Pawła VI i Jana Pawła II.
3. Wobec aktu poważnego nieposłuszeństwa abp Marcela Lefébvre jakim było samowolne udzielenie święceń biskupich czterem osobom, Jan Paweł II stwierdził zaciągnięcie kary ekskomuniki wobec szafarza święceń oraz czterech wyświęconych przez niego biskupów (1988).
4. Ojciec Święty Benedykt XVI próbuje szukać sposobów integracji społeczności tradycjonalistów z Kościołem Powszechnym. Dlatego, uwolnił czterech biskupów z kar kościelnych zaciągniętych poprzez nielegalne przyjęcie święceń (2009). Biskupi ci, nie zyskali przez to prawa do pełnienia jakichkolwiek funkcji.
5. Dialog z tradycjonalistami prowadzi Stolica Apostolska. Nie przyniósł on na razie rezultatów. Tradycjonaliści odrzucają nadal nauczanie Soboru na temat wolności religijnej (praw człowieka), możliwości dialogu z judaizmem, ekumenizmu oraz dialogu z religiami.
6. Uczestnictwo katolików z liturgii tradycjonalistów byłoby aktem nieposłuszeństwa Kościołowi i sprzyjałoby to zamętowi w życiu kościelnym.

Olsztyn, dnia 27 kwietnia 2011 r.

Bp Jacek Jezierski
WIKARIUSZ GENERALNY

**********

"W ostatnich miesiącach w Olsztynie i sąsiednich miastach za pomocą ulotek i plakatów dokonuje się promocja kapłańskiego Bractwa św. Piusa X. Stowarzyszeniu początek dał arcybiskup Marcel Lefebvre(1905-1991). Jest ono w konflikcie ze Stolicą Apostolską i okazuje nieposłuszeństwo w sprawach ważnych wobec prawa Kościoła. [b]Bractwo odrzuca nauczanie Soboru Watykańskiego II [/b] . Nie uznaje ostatnich papieży: bł. Jana XXIII, Pawła VI, bł. Jana Pawła II oraz Benedykta XVI. Uważa, że sprowadzili oni Kościół na błędne drogi. Lefebryści negują dialog ekumeniczny Kościoła i są przeciwni otwarciu się Kościoła na współczesny świat i szukaniu w nim dobra. Mimo to papież Benedykt XVI wykazuje daleko idącą cierpliwość wobec Bractwa i szuka możliwości porozumienia z nim. Zwolennicy M. Lefebvra są sprawcami nowego, współczesnego podziału (schizmy) w Kościele. Dlatego też katolicy nie powinny ich wspierać, promować i uczestniczyć w kulcie z nimi. Trzeba jednak modlić się za członków i zwolenników Bractwa, aby odkryli nauczycielski i pasterski autorytet ostatniego Soboru i Biskupów Rzymu".

Gość Niedzielny 18 września 2011 r.

Więcej na stronie http://rebelya.pl

Z księgarskiej półki c.d.

kpt. Franciszek Mac Cullagh

PRZEŚLADOWANIE

CHRZEŚCIJAŃSTWA PRZEZ BOLSZEWIZM ROSYJSKI


Wydawnictwo ANTYK-DYBOWSKI, Komorów 20 11
ISBN: 978-83-86482-91-5
format: A5, ss. 476, oprawa: miękka, cena: 45,00 zł

Znana na całym świecie praca, w której Brytyjczyk, kapitan wojsk angielskich, relacjonuje własne obserwacje z okresu największych prześladowań religijnych w Rosji - opisuje m. in. proces ks. abpa Cieplaka i ś. p. ks. prałata Budkiewicza. Obszernie omówione są też metody prześladowania innych wyznań. Książka ukazała się w 1938 roku i z braku innych autentycznych materiałów miała znaczenie dokumentu.

Modny katolik modli się po łacinie?

Msza rzymska, w starym obrządku, po łacinie jest coraz popularniejsza. - Poszukuję duchowości radykalnej, zbliżenia z Bogiem. A współczesna msza to taki fast food dla duszy. Szybkie, krzykliwe nabożeństwo z prywatnymi wynurzeniami księdza zamiast kazania - tłumaczy Arkadiusz Robaczewski.

- Zainteresowanie mszą rzymską rośnie bardzo szybko - przyznaje ks. Roman Kneblewski z parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Bydgoszczy. - Młodzi i wykształceni katolicy wręcz kreują modę na stary ryt. Szukają mistyki, duchowości – dodaje kapłan.

Msza rzymska trwa średnio około godziny i 10 minut (jeśli używa się kadzideł, to ok. 20 minut dłużej). Jest odprawiana w języku łacińskim, a kapłan ubrany w ornat rzymski stoi przodem do krzyża.

Do połowy lat 60. XX wieku msze w polskich kościołach celebrowane były zgodnie z rytem rzymskim (trydenckim). Jego korzenie sięgają czasów pierwszych chrześcijan, a większość modlitw powstała w średniowieczu. Po Soborze Watykańskim II liturgia została uproszczona i wprowadzono do niej języki narodowe.

Za sprawą wydanego przez Benedykta XVI dokumentu Summorum Pontificorum, katolicy, których opór budzą „nowoczesne” msze z muzyką gitarową i rozmaitymi udziwnieniami, mogą wrócić do starej liturgii.

eMBe/Se.pl

Źródło informacji: FRONDA.pl

Zapomniane prawdy c.d.

"Co mnie najbardziej ujmuje we Mszy świętej, odprawianej "po dawnemu" (choć naprawdę nie umiałbym wskazać czegoś bardziej dzisiejszego): obfitość znaków, słów i gestów, wyrażających cześć i miłość względem Pana Boga. Gesty i czyny Chrystusa gestami i czynami Kościoła. Czy może być coś bardziej karmiącego duszę?"

o. Wojciech Gołaski OP

Żydowska “Liga Przeciwko Zniesławieniu” domaga się od Papieża nacisków na Bractwo św. Piusa X, aby zaakceptowało “pozytywne nauczanie” Soboru Watykańs

Żydowska masońska organizacja o nazwie “Liga Przeciwko Zniesławnieniu” wydała komunikat, w którym domaga się od Papieża Benedykta XVI aby Bractwo św. Piusa X, z którym Watykan prowadzi dialog, zmuszone zostało do zaakceptowania “oficjalnego pozytywnego nauczania kościoła wobec Żydów i judaizmu, przed pełnym przyjęciem [Bractwa] z powrotem do Kościoła rzymsko-katolickiego”.

Abe Foxman, dyrektor Anti-Defamation League, wyraża zaniepokojenie, że “najnowszy komunikat Watykanu” dotyczący rozmów z Bractwem św. Piusa X, “nie zawierał wymagań”, aby Bractwo przyjęło “reformy Soboru Watykańskiego II wraz z dalszym nauczaniem, które odwróciły niemal 2000-letnie antysemickie nastawienie kościoła, odrzucając zarzuty bogobójstwa Żydów i nawołując do pozytywnego i pełnego respektu dialogu międzyreligijnego”.

Dyrektor Foxman w imieniu organizacji ADL wydał komunikat, w którym stwierdza, że:

“Jesteśmy przekonani, że papież Benedykt XVI będzie kontynuował wywieranie nacisków na Bractwo św. Piusa X – które wyznaje antysemickie i antyjudaistyczne poglądy – aby publicznie zaakceptowało, mające miejsce od 1965 roku pozytywne nauczanie kościoła w stosunku do Żydów i judaizmu, przed tym jak przyjmie je z powrotem do Kościoła rzymsko-katolickiego.

Byłoby nie do pomyślenia aby można było pozwolić by odłączona [od Kościoła] katolicka sekta – w której szeregach jest negujący Holokaust, biskup Richard Williamson – mogłaby być zintegrowana z kościołem, dalej promując antysemityzm i antyjudaizm, co czyni od wielu lat w swoim nauczaniu i na swoich stronach internetowych.

Wierzymy w zapewnienie papieża Benedykta, dane nam podczas naszego spotkania w 2007 roku, o wspólnej walce przeciwko wszystkim formom antysemityzmu.”

Tzw. “Liga Przeciwko Zniesławieniu” (Anti Defamation Leauge) jest żydowską organizacją założoną w 1913 roku przez masońską syjonistyczną organizację B’nai-B’rith. Dyrektorem ADL jest od 1987 roku Abraham Foxman, ochrzczony i uratowany przed prześladowaniami w czasie II Wojny Światowej przez polskie rodziny. Foxman jako dyrektor ADL dał się poznać z obsesyjnie jadowitych wypowiedzi przeciwko Kościołowi katolickiemu i Polakom. ADL dysponuje oficjalnie kwotą 50 milionów dolarów rocznie, utrzymuje 29 biur, zatrudnia ekspertów, np. byłych pracowników Pentagonu i współpracuje z izraelskim wywiadem Mossad. ADL prowadzi kampanie zniesławiania każdego kto stanie na drodze ekspansji syjonizmu, programu judaizacji i dechrystianizaji społeczeństw. Jakakolwiek krytyka państwa izraelskiego czy też krytyka jakiegokolwiek prominentnego Żyda, odczytywana jest przez ADL jako tzw. “antysemityzm”.

Żydowskie i filosemickie lobby na świecie zorganizowały zmasowaną medialną akcję przeciwko biskupowi Richardowi Willimanson, który w listopadzie 2008 roku w przeprowadzonym wywiadzie odpowiedział na sprowokowane przez szwedzkiego dziennikarza pytanie mówiąc, iż osobiście uważa on, że oficjalnie głoszona liczba ofiar żydowskich jest zawyżona. Poddał on również w wątpliwość ludobójcze wykorzystanie komór gazowych w niemieckich obozach koncentracyjnych. [zob. Komentarz]

Wywiad z bp. Williamsonem pozostawał zupełnie nieznany i nie był opublikowany przez prawie rok, aż do momentu gdy pojawiły się pierwsze informacje o możliwości cofnięcia przez Papieża ekskomuniki zaciągniętej przez biskupów Bractwa św. Piusa X. Jeszcze tej samej nocy, wywiad pojawił się na stronach internetowych, co niewątpliwie świadczy, że był materiałem zbieranym celem zdyskredytowania Bractwa i użycia jako narzędzia do wywarcia nacisku na Watykan w celu powstrzymania decyzji o cofnięciu ekskomuniki.

W lipcu br. sąd w Ratyzbonie (Niemcy) rozpatrując apelację od wyroku sądu pierwszej instancji w sprawie przeciwko bp. Richardowi Williamsowi, FSSPX podtrzymał poprzedni wyrok, i skazał biskupa za “negowanie Holokaustu” (ang. Hate Crime, niem. Hassverbrechen) na karę w wysokości 6,5 tys. euro.

Wprowadzone pod wpływem lobby żydowskiego i filosemickiego prawo zabrania wypowiadania się i prowadzenia badań naukowych dotyczących najważniejszych aspektów II Wojny Światowej, w tym prześladowania Żydów. Pomimo tej brutalnej cenzury, wielu odważnych naukowców i badaczy wskazuje na pozamerytoryczne, ideologiczne podstawy oficjalnej wersji tzw. holokaustu, z zawyżoną liczbą ofiar żydowskich i brakiem podstaw naukowo-historycznych ludobójczego wykorzystania komór gazowych.

Źródło informacji: BIBULA.com

Czym jest zło gdy go nie widać


sdk. Sergiusz Orzeszko IBP jako kilkuletnie dziecko wykazywał zdolności paranormalne, które potem zostały rozpoznane jako działanie złych duchów. Choć wychowywał się w rodzinie ateistycznej, jego serce nieustannie poszukiwało Boga. O tym, jak Go odnalazł i jakie to przyniosło konsekwencje w jego zyciu opowiada w wygłoszonym po raz ostatni w swoim życiu świadectwie, które zostało zarejestrowane w Bazylice OO. Bernardynów w Rzeszowie.

O encyklice „Mortalium animos”


Wydana w 1928 roku przez papieża Piusa XI encyklika „Mortalium animos” jest jednym z tych dokumentów, o których z pewnością rzesze współczesnych katolików — zarówno duchownych, jak i świeckich — nigdy nawet nie słyszały. Tymczasem zawiera ona liczne prawdy związane z relacjami pomiędzy Kościołem a heretyckimi i schizmatyckimi sektami.

Zauważając ówczesne globalne dążenia do jedności politycznej, papież przestrzega przed fałszywie rozumianym zjednoczeniem religijnym, które miałoby zaistnieć pomiędzy katolikami i ludźmi nieprzyjmującymi wszystkich prawd podanych do wierzenia przez Kościół katolicki: W tym celu urządzają zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy — niestety — odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one polegają na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i wpadając krok po kroku w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera1.

Niestety, ale czytając powyższy fragment encykliki, przychodzą mi na myśl międzywyznaniowe spotkania w Asyżu, zaaranżowane w 1986 roku przez Jana Pawła II. Czyż nie są one smutnym przykładem tego, o czym pisze Pius XI? Co gorsza, następca papieża z Polski, Benedykt XVI, zapowiedział, że w październiku 2011 r. odbędzie się w Asyżu kolejne spotkanie międzyreligijne z jego udziałem.

W dalszej części „Mortalium animos” papież przypomina, że Kościół Chrystusowy był, jest i zawsze będzie tylko jeden — jedyny — a jest nim oczywiście Kościół katolicki. Przytacza także słowa Laktancjusza: Tylko… katolicki Kościół przestrzega prawdziwej wiary. On jest świątynią Boga. Kto do niego nie wstąpi, lub go opuszcza, ten z dala od nadziei życia i zbawienia. Natomiast o właściwym dążeniu do zjednoczenia chrześcijan pisze Pius XI: Pracy nad jednością chrześcijan nie wolno popierać inaczej, jak tylko działaniem w tym duchu, by odszczepieńcy powrócili na łono jedynego, prawdziwego Kościoła Chrystusowego, od którego kiedyś, niestety, odpadli. Powtarzamy, by powrócili do jednego Kościoła Chrystusa, który jest wszystkim widomy i po wsze czasy, z woli Swego Założyciela, pozostanie takim, jakim go On dla zbawienia wszystkich ludzi ustanowił.

Jak widać, prawdziwy „ekumenizm” nie ma wiele wspólnego z tym, jaki uprawiają posoborowi „odnowiciele”. Patrząc na odejście wielu sług Kościoła od tradycyjnej katolickiej doktryny, pozostaje mi jeszcze na koniec przytoczyć wezwanie papieża Piusa XI: W tej ważnej i doniosłej sprawie prosimy o wstawiennictwo Najświętszej Dziewicy Maryi, Matki Łaski Bożej, Zwyciężczyni wszystkich herezji i Wspomożenia Wiernych i wzywamy wszystkich chrześcijan, by się do Niej modlili, aby Ona przez swe wstawiennictwo dała Nam doczekać się jak najprędzej tego upragnionego dnia, w którym ludzie pójdą za głosem Jej Boskiego Syna i „zachowają jedność ducha węzłem pokoju”.

Adam Wątroba

1 Wszystkie cytaty za: Pius XI, Mortalium animos, wyd. Te Deum, Warszawa 2001.

Źródło informacji: http://www.legitymizm.org

Wywiad z Jego Ekscelencją Biskupem Bernardem Fellay’em, Przełożonym Generalnym Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X

Poniżej prezentujemy refleksje Jego Eminencji po spotkaniu z Williamem kard. Nevadą, Prefektem Kongregacji Doktryny Wiary w dniu 14 września 2011. Wywiad publikujemy za The Remnant, jakkolwiek Biskup Fellay udzielił go pierwotnie dla DICI.

DICI: Jak przebiegło spotkanie?

Bp Fellay: Spotkanie upłynęło w wielkiej uprzejmości i przy obustronnej szczerości, jako że uczciwość, którą kieruje się Bractwo Kapłańskie św. Piusa X, nakazuje nie uchylać się od problemów, jakie pozostały. Co więcej – dyskusje teologiczne, toczące się na przestrzeni ostatnich dwóch lat, odbywały się w tym samym duchu.

Gdy 15 sierpnia tego roku zaznaczyłem, że pozostajemy zgodni co do braku porozumienia w kwestii Vaticanum II, jasno zaznaczyłem również i to, że kiedy mowa jest o dogmatach - jak w przypadku doktryny o Trójcy Świętej, w sposób oczywisty zgadzamy się z nimi napotykając je w w dokumentach soborowych. Żadne zdanie nie może wszak być wyrywane z kontekstu. Jest to wielką zasługą naszych rozmów teologicznych, że poważnie zbadano i wyjaśniono wszystkie problemy doktrynalne.

DICI: Oświadczenie prasowe, wydane przez Watykan i Bractwo ogłosiły, że Jego Ekscelencja otrzymał dokument o charakterze doktrynalnym, a także, że zaproponowano Ekscelencji kanoniczne rozwiązanie sytuacji Bractwa. Czy Jego Ekscelencja może podać jakieś szczegóły?

Bp Fellay: Dokument ten nosi tytuł “Preambuła Doktrynalna”. Wręczono go nam w celu dokonania pogłębionej analizy. Dokument pozostaje tajny i musicie zrozumieć, że z tego względu nie jestem w stanie powiedzieć nic więcej. Sam termin preambuła” wskazuje jednak, że jej akceptacja to warunek wstępny uregulowania przez Stolicę Apostolską sytuacji kanonicznej Bractwa.

DICI: W kwestii preambuły - na tyle na ile możemy mówić nie naruszając jej tajności, czy może Ekscelencja potwierdzić, że zawiera ona, jak podano w komunikacie prasowym, rozróżnienie między tym, co jest niezbędne do wierzenia, co jest w całości akceptowane przez Bractwo, a tym, co stanowi część nauczania Soboru Pastoralnego (jak określił się sam Sobór Watykański II) - a co może być poddane krytyce bez poddawania wiary w żadną wątpliwość?

Bp Fellay: To nowe rozróżnienie prezentowano nie tylko w relacji prasowej, sam osobiście słyszałem je już z różnych źródeł. Już dość dawno – w roku 2005, po naszym 5-godzinnym spotkaniu, w trakcie którego tłumaczyłem wszystkie nasze zastrzeżenia względem Vaticanum II, kardynał Hoyos powiedział mi: „Nie mogę zgodzić się ze wszystkim, co mówi Jego Ekscelencja, ale to co mówicie nie stawia was poza Kościołem. Napiszcie zatem do papieża i poproście go o zdjęcie ekskomunik”. Dzisiaj, mówiąc obiektywnie, muszę przyznać, że w preambule doktrynalnej nie ma jasnego rozróżnienia między nietykalną sferą dogmatyczną a sferą pastoralną, która jest przedmiotem dyskusji. Jedyną rzeczą, którą mogę powiedzieć jest to – co stanowi zresztą fragment relacji prasowej - że preambuła zawiera „pewne doktrynalne zasady i kryteria interpretacji doktryny katolickiej, które są niezbędne do zapewnienia wierności Magisterium Kościoła i „sentire cum Ecclesiae” (myślenie wraz z Kościołem). Tym samym pozostawia się otwartą kwestię dyskusji, badań i wyjaśnień teologicznych pewnych wyrażeń i sformułowań zawartych w dokumentach soborowych oraz posoborowego Magisterium. Tyle mogę powiedzieć, nic mniej, nic więcej.

DICI: Co do statusu kanonicznego, jaki który zaproponowano Bractwu pod warunkiem przyjęcia preambuły doktrynalnej: mówi się, że rozmawiano raczej o prałaturze personalnej niż o ordynariacie. Zgadza się?

Bp Fellay: Jak Pan słusznie zauważył, status kanoniczny jest warunkowy. Dopiero po uprzedniej akceptacji [preambuły] będziemy mogli zapoznać się z jego konkretnym kształtem. Cały czas jest to przedmiotem dyskusji.

DICI: Kiedy zdaniem Jego Ekscelencji będzie możliwe udzielenie odpowiedzi na propozycje zawarte w preambule doktrynalnej?

Bp Fellay: Jak tylko spędzę nad nią nieco czasu dokonując jej analizy, a także przeprowadzę konsultację z resztą osób odpowiedzialnych za Bractwo. Obiecałem moim braciom, że w tak ważnej sprawie nie podejmę decyzji bez uprzedniego zasięgnięcia ich opinii. Mogę jednak zapewnić, że nasza decyzja będzie podjęta dla dobra Kościoła i dusz. Nasza krucjata różańcowa, która trwa od kilku miesięcy, musi zostać zintensyfikowana, aby pomóc nam otrzymać, przez wstawiennictwo Maryi, Matki Kościoła, łaskę światła i siły, której potrzebujemy teraz bardziej niż kiedykolwiek.

Tłum. Mariusz Matuszewski

Źródło informacji: http://www.piusx.org.pl/

Zapomniane prawdy c.d.

"Zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście". Zewsząd grozi nam rozbój i wściekłość wilków drapieżnych; prosimy was zatem, módlcie się za nas, abyśmy szczęśliwie wyszli z tylu niebezpieczeństw. A także i owce są oporne. Poszukujemy zbłąkanych, one zaś twierdzą, że nie mają z nami nic wspólnego właśnie dlatego, że się oddaliły i trwają zbłąkane. Mówią więc: czego chcecie od nas, po cóż nas szukacie? Ale my przecież dlatego ich szukamy, że błądzą i podążają ku zgubie. Taki jednak, który błądzi, powie: Jeżeli błądzę, jeżeli jestem bliski zatracenia, to czemu mnie szukasz, co ci na mnie zależy? Odpowiadam: Właśnie dlatego, że błądzisz, chcę cię sprowadzić z powrotem; właśnie dlatego, że jesteś zgubiony, pragnę cię odnaleźć. Ale ja chcę błądzić - odpowiada - chcę pozostać zagubiony.

Chcesz zatem nadal błądzić, chcesz naprawdę się zagubić? Słuszniejszą jest rzeczą, że ja tego nie chcę. Jestem natrętny, wiem o tym i nie lękam się tego powiedzieć. Ale słyszę Apostoła mówiącego mi: "Głoś naukę, nastawaj w porę i nie w porę". Komu głosi się ją w porę, a komu nie w porę? W porę - tym, którzy chętnie ją przyjmują; a nie w porę - opornym. Lecz ja nalegam i wcale tego nie taję; ty chcesz błądzić, chcesz zaginąć, ale ja tego nie chcę. A przede wszystkim nie chce twej zguby Ten, którego słowo napełnia bojaźnią. Gdybym ciebie pozostawił, to zwróci się On do mnie ze słowami nagany: "Zabłąkanej nie sprowadzaliście z powrotem, zagubionej nie odszukiwaliście". Czy mam się obawiać ciebie bardziej niż Jego? Przecież "wszyscy musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa".

Przywołam owcę, która błądzi, będę poszukiwał zagubionej. Tak uczynię, czy chcesz, czy nie chcesz. Nie będę zważał na to, czy mnie poranią ciernie lasów; będę się przedzierał przez ścieżyny, przetrząsnę zarośla, ziemię przeszukam, gdy sił mi udzieli Ten, który mnie przeraża, i przywołam zbłąkaną, wezwę ginącą. Nie błąkaj się, nie giń, jeśli nie chcesz, bym się trudził. Cóż jednak znaczy mój ból nad tobą zabłąkanym i ginącym? I tego jeszcze się obawiam, że zaniedbując ciebie wydam też na zgubę owce zdrowe i mocne. Mówi bowiem prorok: "To, co było zdatne, zabijaliście". Jeżeli więc porzucę tych, co się gubią i błądzą, również i mocnym spodoba się pójść drogą błędu i zatracenia.

Kazanie świętego Augustyna, biskupa: "O pasterzach" (Sermo 46, 14-15)

Zarys dogmatyki katolickiej


ZARYS DOGMATYKI KATOLICKIEJ


x. dr Maciej Sieniatycki

Profesor Uniwersytetu Jagielońskiego w Krakowie

–––––––––––


Zarys dogmatyki katolickiej t. 1 (djvu, 52,6 Mb)

Zarys dogmatyki katolickiej t. 2 (djvu, 63,5 Mb)

Zarys dogmatyki katolickiej t. 3 (djvu, 50,7 Mb)

Zarys dogmatyki katolickiej t. 4 (djvu, 83,4 Mb)


Program do otwierania plików djvu: DjVuBrowserPlugin.exe (exe, 15.4 Mb)


–––––––––––


Ks. Dr. Maciej Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiel. w Krakowie, Zarys dogmatyki katolickiej. Tom I. O Bogu jednym i Trójosobowym. Kraków 1928. NAKŁADEM AUTORA, str. 320.
Ks. Dr. Maciej Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiel. w Krakowie, Zarys dogmatyki katolickiej. Tom II. O Bogu Stworzycielu i Odkupicielu. Kraków 1929. NAKŁADEM AUTORA, str. 368.
Ks. Dr. Maciej Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie, Zarys dogmatyki katolickiej. Tom III. O łasce i cnotach wlanych. Kraków 1930. NAKŁADEM AUTORA, str. 287.
Ks. Dr. Maciej Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiell. w Krakowie, Zarys dogmatyki katolickiej. Tom IV. O Sakramentach i rzeczach ostatecznych. Kraków 1931. NAKŁADEM AUTORA, str. 473.

Łaska w życiu grzesznika. Evelyn Waugh

Pisarka Nancy Mitford zapytała kiedyś Evelyna Waugha, jak może zachowywać się tak strasznie i nadal uważać za praktykującego katolika. „Nie masz pojęcia — odpowiedział Waugh — o ile byłbym gorszy, gdybym nie był katolikiem. Bez nadprzyrodzonej pomocy trudno byłoby mi być człowiekiem”.

I rzeczywiście historia życia Evelyna Waugha, konwertyty na katolicyzm i świetnego angielskiego pisarza nie stanowi dobrego materiału hagiograficznego. Jest raczej gotowym materiałem na książkę, w takim gatunku, jakie pisał sam Waugh. A bohaterami jego twórczości w znakomitej większości nie są ludzie święci, a wręcz przeciwnie; są to raczej opowieści o działaniu łaski w życiu ludzi grzesznych — o czym autor wspomniał we wstępie do swej najsłynniejszej chyba powieści zatytułowanej Znowu w Brideshead (Brideshead Revisited, 1945).

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X coraz bliższe unormowania sytuacji kanonicznej.

(14 września b.r.) w Stolicy Apostolskiej, po spotkaniu prefekta Kongregacji Doktryny Wiary, a zarazem przewodniczącego Papieskiej Komisji „Ecclesia Dei” kard. Williama Levady z przełożonym generalnym Bractwa bp. Bernardem Fellayem, opublikowano specjalny komunikat.

Dokument przypomina, że na początku roku 2009 Benedykt XVI zdjął karę ekskomuniki z biskupów-lefebrystów, wyświęconych bez zgody papieża przez abp Marcela Lefebvre’a 30 czerwca 1988, a od października 2009 do kwietnia 2011 toczyły się rozmowy komisji mieszanej. W trakcie ośmiu jej spotkań wskazano i zgłębiano istotne trudności doktrynalne. Rozmowy pozwoliły na wyjaśnienie stanowisk i ich motywacji.

„Uwzględniając zaniepokojenie i prośby, przedstawione przez Bractwo Kapłańskie św. Piusa X co do poszanowania i integralności wiary katolickiej w obliczu «hermeneutyki zerwania» II Soboru Watykańskiego względem Tradycji – hermeneutyki, o której wspomniał w swym przemówieniu do Kurii Rzymskiej 22 grudnia 2005 papież Benedykt XVI – Kongregacja Nauki Wiary uważa za podstawę pełnego pojednania ze Stolicą Apostolską akceptację Preambuły doktrynalnej, przekazanej podczas spotkania 14 września 2011 r. Preambuła ta wyraża niektóre zasady doktrynalne oraz kryteria interpretacji nauki katolickiej niezbędne, by zapewnić wierność Magisterium Kościoła i sentire cum Ecclesia (odczuwania z Kościołem), pozostawiając jednocześnie otwartymi do uprawnionej dyskusji studium i wyjaśnienie teologiczne szczegółowych wyrażeń czy sformułowań obecnych w tekstach II Soboru Watykańskiego i w Magisterium posoborowym” – czytamy w komunikacie wydanym 14 bm. przez Biuro Prasowe Stolicy Apostolskiej.

Jednocześnie poinformowano, że podczas dzisiejszego spotkania zaproponowano pewne elementy rozwiązania sytuacji kanonicznej Bractwa po ewentualnym i upragnionym pojednaniu.

Obok kard. Levady w rozmowach ze strony watykańskiej uczestniczyli: sekretarz Kongregacji Nauki Wiary abp Luis Ladaria SI i sekretarz Papieskiej Komisji „Eccelesia Dei” ks. prał. Guido Pozzo. Natomiast bp. Fellayowi towarzyszyli dwaj asystenci generalni: księża Niklaus Pfluger i Alain-Marc Nély.

Za kilka miesięcy można spodziewać się odpowiedzi Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X na przekazaną im dzisiaj preambułę doktrynalną Kongregacji Nauki Wiary – twierdzi portal vaticaninsider. Jednocześnie Radio Watykańskie uważa, że jeśli zaakceptuje ono ten dokument, to otrzyma najprawdopodobniej status prałatury personalnej, jaki dotychczas posiada jedynie Opus Dei.

Vaticaninsider twierdzi, że preambuła doktrynalna jest tekstem syntetycznym, dwu-trzystronnicowym, zawierającym podstawowe zasady wiary katolickiej, niezbędne do utrzymania „katolickiej jedności”. Jednakże zawartość tego dokumentu ma pozostać poufna. Powołując się na rzecznika Watykanu, ks. Federico Lombardiego zaznacza, że dzisiejsze rozmowy były „uprzejme” i „intensywne”, zaś na odpowiedź lefebrystów należy poczekać kilka miesięcy. Przypomniano zarazem, że status prałatury personalnej, pozwala na zachowanie znacznej autonomii, w zgodzie ze statutami nadanymi przez Stolicę Apostolską. (za KAI)

Ta wiadomości nie jest niespodzianką, nie jest też żadną „rewelacją”, którą sugerowali co bardziej krewcy dziennikarze, ale zwyczajnie cieszy. Cieszy, bowiem moment uregulowania sytuacji kanonicznej Bractwa Kaplańskiego św. Piusa X (tzw lefebrystów) zdaje się nieuchronnie przybliżać. Przypomnijmy, że FSSPX nigdy nie było, jako wspólnota, wykluczone z Kościoła Katolickiego a sakramenty i sakramentalia sprawowane przez biskupów i kapłanów są od początku istnienia tej wspólnoty (czyli od lat 70 ubiegłego wieku) sprawowane w sposób ważny.

Co prawda od końca lat 80 miało niejasną sytuację kanoniczneą, ale jednocześnie prowadziło w Polsce i w wielu krajach świata pokorną, pełną poświęcenia pracę apostolską, obejmując opieką duszpasterską tych wiernych, którzy byli pozbawieni prawa do uczestniczenia w Sakramentach według ksiąg liturgicznych sprzed ostatniego soboru, a także głosząc zdrową doktrynę katolicką, opartą o nauczanie soborów powszechnych i papieży. Ich działalność duszpasterska a także wydawnicza i edukacyjna z pewnością pozwoliła wielu wiernym w czasie zamętu i rozchwiania, zachować nienaruszoną wiarę i przywiązanie do Kościoła katolickiego. Tym bardziej będzie cieszył akt sprawiedliwości, jaki zapewne wkrótce wobec tego zgromadzenia, obarczanego pomówieniami i krzywdzonego złym słowem, zostanie dokonany.

Źródło informacji: http://www.summorumpontificum.pl

Watykan oferuje "lefebrystom" prałaturę personalną

środa, 14 września 2011

Bractwo otrzymało "Preambułę doktrynalną"

INFORMACJA PO SPOTKANIU

KONGREGACJA ds. DOKTRYNY WIARY - BRACTWO ŚW. PIUSA X

14 września 2011, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, odbyło się spotkanie J.Em. Wilhelma kard. Levady, prefekt Kongregacji i przewodniczącego Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, J.E. bp Ludwika Ladaria SJ, sekretarza Kongregacji, i ks prał. Guido Pozzo, sekretarza Papieskiej Komisji Ecclesia Dei z J.E. bp Bernardem Fellay, przełożonym generalnym Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X oraz ks. ks. Mikołajem Pfluger i Alanem-Markiem Nely, jego asystentami.

W odpowiedzi na prośbę z dn. 15 grudnia 2008 r. skierowaną przez przełożonego generalnego Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X Jego Świątobliwość Papież Benedykt XVI, Ojciec Święty zdecydował się uchylić ekskomuniki zaciągnięte przez czterech biskupów wyświęconych przez arcybiskupa Marcel Lefebvre oraz rozpocząć w tym samym czasie dyskusję doktrynalną z Bractwem, aby przezwyciężyć trudności i problemy doktrynalne aby zlikwidować istniejące podziały.

W posłuszeństwie woli Ojca Świętego utworzono wspólną komisję, w której skład weszli zarówno eksperci Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X jak i Kongregacji Nauki Wiary. Komisja odbyła w okresie od października 2009 do kwietnia 2011 osiem spotkań Te konferencje, których tematem było zaprezentowanie i zbadanie głównych problemów doktrynalnych osiągnęły swój cel, którym było wyjaśnienie stanowisk i motywacji obydwu stron.

Mając na uwadze obawy i żądania zaprezentowane przez Bractwo Kapłańskie Świętego Piusa dotyczące ochrony integralności Wiary katolickiej przed "hermeneutyką zerwania z Tradycją" (nawiązując do przemówienia papieża Benedykta XVI do Kurii Rzymskiej z 22 grudnia 2005 roku), Kongregacja Nauki Wiary jako fundament pełnego pojednania ze Stolicą Apostolską uznaje zaakceptowanie Preambuły Doktrynalnej wręczonej podczas spotkania 14 września 2011 r. Ta preambuła określa niektóre z elementów doktrynalnych oraz kryteria interpretacji doktryny katolickiej niezbędne do zapewnienia wierności Magisterium Kościoła i sentire cum Ecclesia, pozostawiając jednakowoż otwartą i uprawnioną możliwość dyskusji i studiów teologicznych nad wyjaśnieniem poszczególnych wyrażeń i sformułowań obecnych w tekstach Soboru Watykańskiego II i nauczaniu Magisterium powstałym w późniejszym okresie.

Podczas tego samego spotkania skierowano kilka propozycji dotyczących uregulowania sytuacji kanonicznej Bractwa Św. Piusa X, które - mamy nadzieję - w końcu doprowadzi do pojednania.

Źródło informacji: KRONIKA NOVUS ORDO

Módlmy się za Święty Kościół Boży...


Oremus, dilectissimi nobis, Deum pro Ecclesia sancta Dei: ut eam Deus et Dominus noster pacificare et custodire dignetur toto orbe terrarum: subiiciens ei principatus et potestates: detque nobis, quietam et tranquillam vitam degentibus, glorificare Deum Patrem omnipotentem.

Oremus. Flectamus genua.

Omnipotens sempiterne Deus, qui gloriam tuam omnibus in Christo gentibus revelasti: custodi opera misericordiae tuae, ut Ecclesia tua, toto orbe diffusa, stabili fide in confessione tui nominis perseverat. Per eumdem Dominum Iesum Christum, Filium tuum, qui tecum vivit et regnat, in unitate Spiritus Sancti, per omnia saecula saeculorum. R. Amen.

Levate.

Oremus, dilectissimi nobis, Deum Patrem omnipotentem, ut cunctis mundum purget erroribus: morbos auferat: famem depellat: aperiat carceres: vincula dissolvat: peregrinantibus reditum: infirmantibus sanitatem: navigantibus portum salutis indulgeat.

Oremus. Flectamus genua.

Omnipotens sempiterne Deus, maestrorum consolatio, laborantium fortitudo: perveniant ad te preces de quacumque tribulatione clamantium; ut omnes sibi in necessitatibus suis misericordiam tuam gaudeant affuisse. Per Dominum Iesum Christum, Filium tuum, qui tecum vivit et regnat, in unitate Spiritus Sancti, per omnia saecula saeculorum. R. Amen.

List św. Atanazego

Niech Bóg was pocieszy!... Co zasmuca was to fakt, że inni zajmują kościoły przemocą, podczas gdy wy w tym czasie jesteście na zewnątrz. Jest faktem, że mają oni budynki, ale wy macie Wiarę Apostolską. Mogą oni okupować nasze kościoły, lecz są oni na zewnątrz miejsc kultu, a w nas mieszka wiara. Rozważmy co jest ważniejsze - miejsce czy wiara? Oczywiście, prawdziwa wiara. Kto przegrał a kto wygral w tej walce, ten kto zachowuje budowlę czy ten, kto zachowuje wiarę?

To prawda, budowle są dobre, kiedy Wiara Apostolska jest w nich głoszona. Są one święte, jeśli wszystko jest tam sprawowane w święty sposób. Wy jesteście tymi, którzy są szczęśliwi. Wy, którzy pozostajecie wewnątrz kościoła przez waszą wiarę, którzy przylgnęliście mocno do fundamentów wiary, która przyszła do was z Tradycji Apostolskiej. I choć przeklęta zazdrość próbowała ją zachwiać przy licznych okazjach, nie odniosła ona sukcesu. Oni są tymi, którzy się w obecnym kryzysie z niej wyłamali. Umiłowani bracia, nikt nigdy nieprzemoże waszej Wiary.

Wierzymy i my, że Bóg pewnego dnia da nam z powrotem nasze kościoły. Tak więc z im większą przemocą próbują oni okupować miejsca kultu, tym bardziej oddzielają się od Kościoła. Twierdzą oni, że reprezentują Kościół, lecz w rzeczywistości są oni tymi, którzy sami się z niego wyrzucają i idą na błędną drogę. Nawet jeśli katolicy wierni Tradycji zmaleją do garstki, to oni właśnie są tymi, którzy są prawdziwym Kościołem Jezusa Chrystusa.

Źródło informacji: http://www.traditia.fora.pl

O nieomylności Koścoła

KRÓTKIE KAZANIA

NA NIEDZIELE I ŚWIĘTA CAŁEGO ROKU

x. Ignacy Czechowski

––––––––––

NA NIEDZIELĘ VI PO WIELKANOCY

O nieomylności Kościoła

Novus Ordo 2.0

Poznański indult. Dwie dekady w eklezjalnej krainie czarów

«Na podstawie Motu Proprio Ecclesia Dei p. 6, c zezwalam grupie wnioskującej na posługiwanie się na przeciągu jednego roku w jedną niedzielę miesiąca mszałem rzymskim według wydania z roku 1962. (...) Zezwolenie dotyczy określonej grupy, która nie będzie się powiększać» (fragment indultu na celebrację Mszy św. w klasycznym rycie rzymskim wydanego 5 kwietnia 1994 r. przez abp. Jerzego Strobę).

W czerwcu 2009 roku poznański biskup pomocniczy Grzegorz Balcerek celebrował w kościele pw. Świętego Antoniego Padewskiego na Wzgórzu Przemysła uroczystą Mszę św. z okazji 15. rocznicy wydania przez abp. Jerzego Strobę indultu, na mocy którego w stolicy Wielkopolski rozpoczęto regularne sprawowanie Najświętszej Ofiary wg mszału promulgowanego przez Jana XXIII. Mimo wspaniałej oprawy, niczym nie ustępującej podobnym celebracjom w katedrach i kościołach Zachodniej Europy, oraz udzielającego się uczestnikom podniosłego nastroju, trudno było oprzeć się wrażeniu, iż oto dokonują się uroczyste egzekwie nad umęczonym trupem najstarszego polskiego środowiska „indultowego”, którego członkowie przez lata, z uporem godnym lepszej sprawy, narażając dobro własnych dusz, starali się udowodnić, iż na warunkach określonych przez motu proprio Ecclesia Dei jest możliwe stworzenie czegoś więcej niż liturgicznych, „trydenckich” wsi potiomkinowskich. Z perspektywy dwóch kolejnych lat widać dobrze, że wrażenie uczestnictwa w panichidzie było najzupełniej słuszne, a wydanie przez Ojca Świętego Benedykta XVI motu proprio Summorum Pontificum i późniejszej instrukcji Universæ Ecclesiæ niewiele zmieniło w sytuacji poznańskich katolików wiernych Tradycji. Właśnie ta ich wierność sprawiła, że przez praktycznie wszystkie lata, które upłynęły od wydania dekretu abp. Stroby, byli programowo pozbawieni wszelkiej troski duszpasterskiej. Przy tej okazji same cisną się na usta słowa, że człowiek inteligentny uczy się na własnych błędach, a mądry na cudzych...

Zapomniane prawdy c.d.

"Niechże więc rodzice uważają, a wraz z nimi wszyscy wychowawcy, by dobrze korzystali z udzielonej sobie przez Boga powagi, którego są w pełnym tego słowa znaczeniu zastępcami, nie dla swojej wygody, ale dla właściwego wyrobienia dzieci w świętej i synowskiej bojaźni Boga, początku mądrości, na której jedynie może się silnie oprzeć poszanowanie władzy, bez którego nie może się ostać ni ład, ni pokój, ni jakakolwiek pomyślność w rodzinie i w społeczeństwie".

Pius XI, encyklika Divini Illius Magistri o wychowaniu młodzieży z 1929 r., n. 74.

Tradycji nic nie zatrzyma

Chorał. Reaktywacja

– W podstawówce ktoś pożyczył mi kasety z takimi nagraniami. Tak mi się spodobały, że nauczyłem się na pamięć Litanii Loretańskiej – wspomina ze śmiechem Łukasz Czartowski, członek Zarządu Stowarzyszenia Studiów Śpiewu Gregoriańskiego AISCGre sekcja polska.

Zapomniane prawdy c.d.

"Wiara nie jest zgodą na pewne poglądy: jest nagłą i nieoczekiwaną jasnością, która rzuca nas na kolana."

Nicolás Gómez Dávila

Wyszedłem z piekła!


Chciałbym dać świadectwo, jak bardzo niebezpieczne są joga, okultyzm, magia, medytacje i techniki pogańskiego Wschodu. Na początku wszystko to wygląda niewinnie, jednak jest to grzech bałwochwalstwa, który prowadzi do satanizmu. W moim życiu przeszedłem całą tę drogę. Ja, dzięki Bogu, dzięki modlitwie mojej mamy do Matki Bożej powróciłem do Pana.

Jako najstarszy z sześciorga rodzeństwa nie miałem łatwego życia. Obowiązki przerastające dziecinne możliwości, brak miłości, złe traktowanie i przekleństwa ojca sprawiły, że od dziecka byłem raniony i bardzo cierpiałem. Pomimo że wychowywałem się w rodzinie katolickiej, byłem letnim i nijakim katolikiem.

Nie znałem katechizmu, Jezusa i Pisma Świętego. Nie żyłem zgodnie z Dekalogiem i ciągle łamałem któreś z dziesięciu przykazań. Ponadto wierzyłem w zabobony, przepowiednie, chodziłem do wróżki (cyganki). . Nie wiedziałem, że brak modlitwy, trzymanie w domu posążków Buddy, znaków zodiaku, książek ezoterycznych, noszenie talizmanów czy pierścienia Atlantów, wiara w horoskopy, nałogowe oglądanie telewizji i złych treści w internecie jest grzechem bałwochwalstwa, który rozwija się w człowieku i jego otoczeniu jak choroba nowotworowa. Sam tego faktu doświadczyłem na sobie.

Ucieczka w pustkę

W wieku 23 lat poznaję dziewczynę i zachwycony jej urodą biorę z nią ślub, chociaż była osobą niepraktykującą a jej matka była rozwódką i korzystała z usług tarocistki i kabały. Bardzo ją kochałem. żeby zarobić na mieszkanie, wyjechałem za granicę. W tym czasie moja żona miała wolny czas i pieniądze. Po pięciu latach naszego małżeństwa, z którego urodziło się dwoje dzieci, moja małżonka powiedziała mi, że kocha innego i odeszła. Przeżyłem szok i załamanie nerwowe. Uciekłem w alkohol. Nie chciałem pić, ale musiałem, chciałem zapić się na śmierć.

W 1990 roku trafiłem do ośrodka leczenia nerwic, gdzie uczestniczyłem w terapii grupowej. – Znikł jeden objaw nerwicy (pieczenie stóp), ale został niepokój, bezsenność, rozbita osobowość. Podświadomie szukałem ratunku i odpowiedzi na pytanie: dlaczego tak cierpię? Dlaczego to zło mnie dotyka? Nie mogłem znieść ciszy i na przemian słuchałem radia i karmiłem swój wzrok programami telewizyjnymi. W 1991 roku w audycji radiowej usłyszałem ogłoszenie: „Joga – relaks – dobre samopoczucie – zajęcia pod wskazanym adresem”. Wówczas nie wiedziałem co to jest joga, ale wydawało mi się, że w niej znajdę odpowiedź na dręczące mnie pytania.

Joga

I tak wpadłem w sidła szatana. – Zacząłem praktykować medytację wschodnią i ćwiczenia jogi. Mój guru stał się moim bożkiem., głównie dlatego, że już przy pierwszym spotkaniu okazał mi dużo ciepła i troski, którego niestety nie zaznałem w rodzinie. Przestałem chodzić do Kościoła, żeby w pełnej wolności rozwijać się duchowo, psychicznie i finansowo. Po trzech miesiącach poczułem się znacznie lepiej, przestałem pić i palić. Zajęcia odbywały w klubie osiedlowym lub w szkole podstawowej. Odbywały się też zajęcia wyjazdowe. Wyjeżdżałem też na szkolenia do Holandii. Nauczyciel posługiwał się także wyrwanymi z kontekstu słowami Pisma Świętego i modlitwą Ojcze nasz i mówił dużo o miłości. Ćwiczenia jogi, odpowiednie odżywianie oraz wiedza miały mi zapewnić przekroczenie siebie w celu uzyskania „stanu Buddy”, samozbawienia.

Któregoś dnia mój nauczyciel stwierdza, że powodem moich niepokojów i cierpień jest krzyż, który wisi w moim pokoju i każe mi go usunąć. – Jako pilny uczeń dostałem tajemne imię. Poznawałem inne religie: buddyzm, sufizm itd. Otrzymałem nakaz prowadzenia relaksu, podczas którego powtarzałem mantrę, odwołującą się do sił kosmicznych. Mantrami były skażone kasety relaksacyjne z podkładem muzycznym nagrywane w studio. Korzystałem z porad numerologa. Ta usługa miała mi zapewnić dobre zarobki. Brałem też leki homeopatyczne.

Twórcą homeopatii był dr S. Hahnemann. W 1777 r. został on przyjęty do Loży Masońskiej w Transylwanii. Dodatkowo parał się spirytyzmem. Jak sam oświadczył, homeopatia powstała dzięki informacjom, przekazanym mu podczas seansów spirytystycznych. Każdy spirytyzm, okultyzm, magia i joga – jakikolwiek ma rodowód – jest źródłem złych energii, emanujących na człowieka i jego otoczenie. One powoli, ale skutecznie rujnowały moją psychikę, ciało i duszę.

Krótko mówiąc, Lucyfer namawia ludzi do posługiwania się przekleństwami, wróżbami, mantrami, astrologią, numerologią, amuletami, bioenergoterapią, różdżkarstwem itd. Kościół natomiast proponuje modlitwę, sakramenty św. i sakramentalia np. woda święcona a przede wszystkim życie zgodne z Dekalogiem i Ewangelią.

Brałem tez udział w seansach uzdrawiających. Prowadził je guru stosując między innymi hipnozę. Uczęszczałem na festiwale podczas których profesjonaliści leczyli metodą reiki, kolorami, muzyką, bioenergioterapią, wahadełkiem, lekami homeopatycznymi. Sprzedawałem książki Sufizmu, tarota, kasety relaksacyjne i reklamowałem prowadzoną przez niego szkołę jogi i kursy Tarota. Medytowałem, mantrowałem i mudrowałem 20 godzin na dobę.
Mało jadłem, mało spałem – oczekiwałem na obiecane oświecenie, a doświadczyłem przerażającej pustki i beznadziei.

Powrót do Boga

Były jednak okresy w moim życiu, kiedy chciałem się wycofać z grupy. Nie dałem jednak rady – zajęcia relaksacyjne działały jak magnes. Jeżeli dłużej niż tydzień nie poszedłem na zajęcia, czułem niepokój, szedłem na zajęcia – było lepiej. Przełom nastąpił w 2002 roku. Stało się to dzięki mojej mamusi, która wyprosiła u Matki Bożej Częstochowskiej dla mnie nawrócenie. Po 11 latach nie chodzenia do kościoła, ukląkłem na oczach mojego guru i poprosiłem Boga: „Boże co tu jest grane? Gdzie ja jestem?”. I Pan zlitował się nade mną. Natychmiast w moim umyśle zaświeciło światło Ducha Świętego i usłyszałem: „to jest sekta i guru kieruje umysłami tych, którzy uczestniczą w zajęciach jogi”. Moja decyzja była natychmiastowa: odchodzę, uciekam.

I wówczas zwaliło się na mnie całe piekło. Zaczął się horror. Szatan uderzył w ciało, psychikę i rzeczy materialne. Nie mogłem wejść do swojego domu. Czułem obecność zła w całym bloku mieszkalnym, a działy się rzeczy straszne. Krótko mówiąc miałem stracić życie i mieszkanie. Dzisiaj wiem, że przywrócenie do normalnego życia kogoś, kto był po uszy uwikłany w okultyzmie i magii jest większym cudem niż wskrzeszenie Łazarza. A piekło zaczęło się tak niewinnie: horoskopy, relaks, wróżby, talizmany, amulety, ćwiczenia jogi itp. Czułem, że ratunkiem dla mnie jest Kościół, ale przez pół roku nie mogłem wejść do kościoła, nie mogłem się modlić, słuchać Radia Maryja.

Bardzo często leżałem przed Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach, gdzie było mi trochę lżej.

W rękach Boga

W końcu udaje mi się wejść do Sanktuarium i przystąpić do spowiedzi. – Doświadczyłem czym jest mądrość, miłość miłosierna i moc Boga Ojca i Jezusa Chrystusa, który działa przez kapłanów i Kościół. Po opuszczeniu sekty postawiłem na Chrystusa i jego moc uzdrawiającą i uwalniającą w Kościele. To mnie uratowało. Gdyż tylko Jezus przywraca do życia owce, które się pogubiły i zaginęły, a te które słuchają Jego głosu, prowadzi do wiecznej szczęśliwości. Dzisiaj jestem świadomy, że ciałem i duszą byłem w przedsionkach piekielnych. Przez sześć lat byłem reanimowany w szpitalu Jezusa Chrystusa – Kościele za posługą księży charyzmatyków, egzorcystów. Jezus Chrystus spowodował, że zostałem uwolniony i uzdrowiony.

Dlatego apeluję i proszę ludzi odpowiedzialnych za media i pracujących w mediach: nie reklamujcie zła, nie walczcie z Bogiem i Kościołem – przecież w większości jesteśmy ochrzczeni. Nasi dziadkowie i pradziadkowie przelewali krew za naszą wolność. Nie niszczcie siebie, swoich rodzin, znajomych, naszej wspólnej, tak poranionej Ojczyzny, którą tylko sam Bóg może uleczyć, wywyższyć i uzdrowić. Ludzie biznesu, politycy – nie korzystajcie z porad wróżbitów, numerologów, astrologów itd., gdyż stałe korzystanie z ich magicznej wiedzy prowadzi do zaprzedania swojego życia, duszy i firmy diabłu.

Proszę, wyrzućcie z domu wszystkie rzeczy pogańskiego wschodu czy zachodu – książki, talizmany, pornografię, pierścienie Atlantów, znaki zodiaku itp. Wszystkie te rzeczy posiadają ducha innych kultur i religii, a niektóre są nasycone obrzędami szamańskimi i magią które odciskają piętno na naszej duszy i ciele. Odwracają nas od Boga, Chrystusa i Jego Kościoła, działają negatywnie na nas i na otoczenie.

Dlatego bardzo proszę, nie posyłajcie dzieci na kursy szybkiego czytania, uczenia, jogi, kung-fu. Nie pozwalajcie, aby wychowywał je internet i telewizor, nie leczcie ich homeopatią. Powróćmy do modlitwy i nauki Chrystusa. Podejmijmy walkę ze złem, pamiętając, że szatan nigdy nie pokona Mądrości i Mocy Boga! A zwycięstwo przyjdzie przez Maryję – jak zapowiedział Sługa Boży Kardynał Hlond. Okazuje się, że były to słowa prorocze, gdyż pokonała Ona komunizm, pokona również liberalizm gdy porzucimy bałwochwalstwo i aborcję.

Dzisiaj jestem pewny, że powodem moich cierpień i niepowodzeń był grzech – grzech własny, grzech moich przodków, brak wiedzy i wiary. Mój błąd był zasadniczy: do 56 roku życia nie brałem pod uwagę i nie traktowałem poważnie Jezusa. Skutki tego były opłakane. Pomimo to Jezus Chrystus nigdy o mnie nie zapomniał! On jest jedynym Uzdrowicielem, który leczy ciało, duszę i psychikę. Doznałem uzdrowienia kręgosłupa, ducha i duszy. Dziękuję Ci, mój Jezu.

Przestroga

W Piśmie Świętym znalazłem genialną przestrogę św. Pawła, która streszcza wszystko, o czym dałem świadectwo: Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię, będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie (Kol 2,8).

We współczesnym świecie owe filozofie, oszustwa, ludzkie tradycje i żywioły świata funkcjonują w konkretnych organizacjach, ruchach, stowarzyszeniach, sektach i przybierają formę okultyzmu i magii. Stanowią one centrum neopogaństwa, określanego jako New Age, dlatego uważaj na czym budujesz.

Dziękuję wszystkim kapłanom, siostrom zakonnym i osobom świeckim, którzy pomogli mi wyjść z sekty i nadal pomagają, gdyż walka się nie skończyła, abym mógł wzrastać w miłości i świętości.
Bóg Wam zapłać i „Szczęść Boże!”

Wiesław
Powyższe świadectwo ukazało się na stronie: www.krolowa-pokoju.com.pl

Źródło informacji: FRONDA.pl

Printfriendly

______________________________________________________________________
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny. 
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________