______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

środa, 12 grudnia 2007

John Vennari: Czwarta Tajemnica Fatimska



Pod koniec ubiegłego roku we włoskich księgarniach ukazała się książka pt “Czwarta Tajemnica Fatimska” (Il Quarto Segreto di Fatima), pióra Antonio Socci. Autor, po intensywnym zbieraniu materiałów dochodzi do wniosku, że Watykan nie ujawnił formalnie całej treści Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej.
Znaczenie tej książki jest tym większe, że Antonio Socci jako słynny włoski dziennikarz, autor i prezenter wiadomości telewizyjnych, nie jest związany z jakąkolwiek grupą „tradycyjnych” katolików. Wręcz przeciwnie, Socci zaczął zbierać materiały do książki wierząc głęboko w to, że 26 czerwca 2000 roku Watykan ujawnił całą Trzecią Tajemnicę. Jednak w miarę zdobywania informacji, przekonywał się on coraz bardziej do tego, że Trzecia Tajemnica nie została jednak w pełni ujawniona.

Rzucone wyzwanie

Antoni Socci - Il Quarto Segreto di FatimaSocci we wprowadzeniu do swojej książki pisze, że tym co najbardziej go zaintrygowało był artykuł napisany przez włoskiego dziennikarza Vittorio Messori. Artykuł pt Tajemnica Fatimska i cela siostry Łucji zostały zapieczętowane, opublikowany w dniu śmierci siostry Łucji, wspomina o wielu listach „pisanych do Papieża”, które siostra Łucja zostawiła w swojej celi klasztornej. Messori pisze o tym, że watykańskie ujawnienie Tajemnicy z czerwca 2000 roku “zamiast rozwiązać zagadkę, stworzyło inną, dotyczącą interpretacji, zawartości i kompletności ujawnionego tekstu”. Słowa te wywołały lawinę pytań w głowie Antonio Socci. Dlaczego Messori, „wielki dziennikarz, bardzo precyzyjny w formułowniu opinii, najczęściej tłumaczony katolicki dziennikarz na świecie” rzucałyby cień podejrzenia na Watykan? Jak ktoś taki jak Messori, osoba tak blisko związana z watykańskim światem, skłaniałby się do stwierdzania, że oficjalna wersja Trzeciej Tajemnicy nie jest przekonywająca?

Dla Socci było to szczególnie zagadkowe, gdyż przecież pięć lat wcześniej, wtedy gdy Watykan opublikował Tajemnicę, Messori nie wyrażał żadnych zastrzeżeń co do publikacji. Teraz jednak wydawało się, że ma duże wątpliwości i wiele pytań.

Socci zaczął od uprzejmej wymiany zdań z Messorim, w której zajął stanowisko broniące pozycji Watykanu. Jednak wtedy, pisze Socci: “Uderzył mnie artykuł napisany przez młodego katolickiego pisarza, Solideo Paoloni”, wchodzący w dyskusję pomiędzy Socci a Messori.

W artykule tym, opublikowanym w piśmie tradycyjnych katolików, Paolini „podał listę argumentów przemawiających przeciwko oficjalnej wersji opublikowanej przez Watykan (wersji, która była wtedy i moją wersją).” – pisze Socci. Paolini twierdził, że Watykan cały czas nie ujawnia najważniejszej części Trzeciej Tajemnicy z uwagi, jak się wyraził „na jej wybuchową zawartość”. A wygląda na to, że Paolini nie rzuca słów na wiatr i wie co mówi: prowadził bowiem intensywne badania i jest autorem wydanej we Włoszech książki pt Nie pogardzajcie Przepowiedniami. Socci, ku swemu własnemu zdumieniu, uznał argumenty Paoliniego za godne uwagi.

Socci wyraża opinię, że kuria watykańska i media katolickie popełniły błąd ignorując wyzwanie rzucone przez tradycyjnych katolików twierdzących, że Trzecia Tajemnica nie została w pełni ujawniona. „Dla przykładu” – pisze Socci – „w książce przygotowanej przez księdza Paula Kramera [The Devil’s Final Battle][1], będącej zbiorem prac różnych autorów, zarzuca się, że Watykan nie wysłuchał żądań Matki Boskiej Fatimskiej i stwierdza się, że ‘cena za nie podjęcie tej decyzji przez Watykan może być niezwykle wielka i będzie płacona przez całą ludzkość’”. Mówiąc w skrócie: Socci zdał sobie sprawę, że wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi i wiele spraw dotyczących Trzeciej Tajemnicy pozostaje nadal zagadką.

Bertone nie odpowiada

Obawy Socciego powiększyły się, gdy zapragnął on uzyskać odpowiedź od niektórych hierarchów watykańskich, szczególnie od kardynała Bertone, który był przecież współautorem, wraz z kardynałem Ratzingerem, wydanego 26 czerwca 2000 dokumentu „Przesłanie Fatimskie”, dotyczącego Trzeciej Tajemnicy.

Socci pisze: „Próbowałem dojść do wielu znaczących osobistości w Kurii, takich jak kardynał Bertone, dzisiaj Sekretarz Stanu w Watykanie, centralna postać publikacji o Tajemnicy z 2000 roku. […] Kardynał, który przecież darzył mnie szczególnymi względami, prosząc mnie swego czasu o przeprowadzenie konferencji w swojej poprzedniej diecezji w Genua, teraz nie uważał nawet za istotne by odpowiedzieć na moją prośbę o przeprowadzenie wywiadu. Oczywiście miał do takiego potraktowania mojej prośby pełne prawo, ale taki obrót sprawy tylko powiększył moją obawę o istnienie jakichś kłopotliwych pytań, a ponad wszystko, że jest coś, coś niezwykle wielkiej wagi, co musi być utrzymywane w tajemnicy.”

Socci kończy wprowadzenie do książki słowami, że nie spodziewał się znaleźć żadnej „Enigmy kolosalnych rozmiarów” w odniesieniu do Trzeciej Tajemnicy. I nawet jeśli nie przyjął wszystkich teorii w sprawie Trzeciej Tajemnicy funkcjonujących w literaturze tradycyjnych katolików, to przyznaje, że „w końcu musiałem się poddać” konkluzji twierdzącej, iż rzeczywiście istnieją dwa teksty Trzeciej Tajemnicy, z których jeden jeszcze nie został światu ujawniony.

“Wydaje mi się, że jest coś więcej”

Czytelnicy z pewnością pamiętają, że 13 maja 2000 roku w Fatimie, podczas beatyfikacji przez Papieża Jana Pawła II fatimskich pastuszków Hiacynty i Franciszka, kardynał Angelo Sodano, wówczas Sekretarz Stanu, oświadczył, że Trzecia Tajemnica będzie wkrótce ujawniona i odsłonił podczas tej uroczystości – jak twierdził – jej część. Kardynał Sodano oświadczył, że Trzecia Tajemnica mówi o „biskupie ubranym na biało”, który krocząc pośród zwłok męczenników „upada na ziemię jak martwy pod kulą karabinu”. [2] Kardynał Sodano kontynuował, że opis ten był przepowiednią próby zamachu na papieża Jana Pawła II w 1981 roku.

Jakkolwiek większość zgromadzonego tłumu oklaskiwała wypowiedź kardynała Sodano, niektórzy natychmiast spojrzeli na nią sceptycznie. Agencja Associated Press 13 maja 2000 roku przytoczyła wypowiedź 33-letniego portugalskiego sprzedawcy samochodów, Julio Estello, który powiedział, że: „To o czym powiedziano, wydarzyło się w przeszłości. To przecież nie jest przepowiednia. Jestem rozczarowany. Myślę, że musi być tam coś więcej.”
I rzeczywiście, wielu katolików mówiło tak samo: “Musi być Tam coś więcej.”

Wkrótce, gdy 26 czerwca 2000 roku „Wizja Przesłania” została opublikowana, dowiedzieliśmy się, iż kardynał Sodano mówiąc do zgromadzonego 13 maja tłumu w Fatimie, nie powiedział prawdy. W Tajemnicy nie ma bowiem mowy o tym, iż Papież upada „jak martwy”, ale że jest zabity.

Nawet dziennik The Washington Post zauważył tę różnicę w swoim doniesieniu z dnia 1 lipca pt „Trzecia Tajemnica pobudza do kolejnych pytań: Interpretacja Fatimskiej Tajemnicy odbiega od Przesłania” (“Third Secret Spurs More Questions: Fatima Interpretation Departs from Vision”), pisząc:

„13 maja kardynał Angelo Sodano, wysoki przedstawiciel Watykanu oświadczył o nadchodzącym ujawnieniu pieczołowicie strzeżonego tekstu. Kardynał powiedział, że Trzecia Tajemnica Fatimska nie przepowiada końca świata, jak niektórzy spekulowali, ale zamach na papieża Jana Pawła II na placu św. Piotra 13 maja 1981 roku. Sodano wyjaśniał, że manuskrypt […] mówi o ‘biskupie ubranym na biało’, który krocząc pośród zwłok męczenników ‘upada na ziemię jak martwy pod serią kul z karabinu’. [2]
Jednak odtajniony w poniedziałek, 26 czerwca tekst nie pozostawia wątpliwości co do losu biskupa, mówiąc, że jest on ‘zabity przez grupę żołnierzy, którzy strzelali w niego kulami i strzałami’.[3] Wszyscy przebywający z Papieżem również padają zabici: biskupi, księża, bracia zakonni, zakonnice oraz osoby świeckie. A przecież Jan Paweł II przeżył zamach z rąk pojedynczego zamachowca, Mehmet Ali Agca, i nikt z tłumu nie ucierpiał.”

Świecka gazeta The Washington Post nie powstrzymała się od szyderczego spojrzenia na kardynała Sodano, gdyż nawet dla niej było oczywiste i klarowne, że kardynał przedstawił zafałszowany obraz Trzeciej Tajemnicy, do którego doprawił fałszywą interpretację.

Uważni katolicy natychmiast wskazali też na diametralną różnicę pomiędzy tym co Watykan ujawnił jako całkowita treść Trzeciej Tajemnicy, a tym co kardynał Ratzinger powiedział o niej w 1984 roku. W swoim słynnym wywiadzie z Vittorio Messori, kardynał Ratzinger powiedział, że Trzecia Tajemnica dotyczy „niebezpieczeństw zagrażających wierze i życiu Chrześcijan, i przez to światu. Jak również znaczenia czasów ostatecznych (novissimi)”. Kardynał następnie wyjaśnił, że „treści zawarte w Trzeciej Tajemnicy korespondują z tym co jest przepowiedziane w Piśmie Świętym i tym co zostało podtrzymane przez wiele innych objawień Maryjnych.”

Z tego co widać, wizja Papieża zabitego przez żołnierzy, niekoniecznie odzwierciedla fakt “niebezpieczeństw zagrażających wierze”, jak równie nie koresponduje z “czasami ostatecznymi”. Ponadto, można wgłębiać się w treści innych Maryjnych objawień i nie znajdziemy żadnych odpowiedników dotyczących przepowiedni o zabitym przez grupę żołnierzy Papieżu. Tym bardziej nie ma żadnej wzmianki takiego zdarzenia w Piśmie Świętym.

Spekulacje na ten temat były wzmacniane faktem, iż wielu znanych badaczy Fatimy, takich jak ojciec Alonso czy brat Frere Michel z Bractwa Trójcy Świętej (The Holy Trinity – CRC), wywnioskowali w wyniku intensywnych badań nad tym co wcześniej zostało o Trzeciej Tajemnicy powiedziane, że jej treść dotyczy przepowiedni wielkiego kryzysu wiary w Kościele katolickim.

Eksperci wypowiadają się

Kardynał Oddi mówił o Trzeciej Tajemnicy Fatimskiej, iż „Nie ma ona nic wspólnego z Gorbaczowem. [Natomiast] Najświętsza Dziewica ostrzega nas przed apostazją w Kościele.”

Zmarły w 1981 roku ojciec Joaquin Alonso, który przez 16 lat był oficjalnym archiwistą Fatimy, i który przeprowadził wiele wywiadów z siostrą Łucją, powiedział co następuje:

“Jest całkiem prawdodopodobne, że tekst zawiera bardzo konkretne odniesienia dotyczące kryzysu wiary w Kościele i zaniedbań samych pasterzy oraz wewnętrznej walki w samym Kościele i śmiertelnych zaniedbań najwyższej hierarchii […] W okresie poprzedzającym wielki Triumf Niepokalanego Serca Maryi, wydarzą się straszne rzeczy. One to stanowią treść trzeciej części Tajemnicy. Czym one są? Jeśli ‘w Portugalii dogmat wiary będzie zawsze zachowany…’, można z tego łatwo wywnioskować, że w innych częściach Kościoła te dogmaty będą niewyraźne a nawet całkowicie zatracone […]

Czy nieopublikowany tekst mówi o jakichś konkretnych okolicznościach? Jest bardzo prawdopodobne, że mówi nie tylko o realnym kryzysie wiary w Kościele w czasie tego okresu, ale – na przykład tak jak mówi sekret z La Salette – są tam bardzo konkretne odniesienia co do wewnętrznej walki katolików oraz upadku księży i osób konsekrowanych. Być może odnosi się nawet do niewypełnienia swoich obowiązków przez najwyższą hierarchię Kościoła. Żadna z tych spraw nie jest obca siostrze Łucji, która wypowiadała się na ten temat.”

Biskup Amaral, trzeci biskup Fatimy powiedział w Wiedniu, 10 września 1984 roku o Trzeciej Tajemnicy:

„Jej treść dotyczy tylko naszej wiary. Przyrównywanie Trzeciej Tajemnicy z jakimiś katastroficznymi zapowiedziami czy nuklearnym holokaustem jest deformowaniem znaczenia Przesłania. Utrata wiary na Kontynencie jest gorsza niż anihilacja narodu, a jest prawdą, że wiara w Europie stale słabnie.”

W końcu mamy słynną wypowiedź kardynała Luigi Ciappi, osobistego teologa czterech papieży, w tym papieża Jana Pawła II:

„W Trzeciej Tajemnicy zostało przepowiedziane, pomiędzy innymi sprawami, że wielka apostazja w Kościele rozpocznie się od samego szczytu.”

Katolicy mają wielkie powody aby wierzyć, że istnieje część Trzeciej Tajemnicy – drugi tekst, który dopiero czeka na ujawnienie – zawierający „wybuchową treść” dotyczącą masowej apostazji w Kościele.

„Trzymał kopertę pod światło”

Katolicy mają wielkie powody, by podejrzewać istnienie drugiego tekstu Tajemnicy, również opierając się na faktach pochodzących od biskupa Fatimy, João Pereira Venâncio.

W 1957 roku, kiedy urząd Świętego Oficjum kardynała Ottavianiego zażądał od biskupa Fatimy przesłania Trzeciej Tajemnicy do Watykanu, biskup Fatimy da Silva powierzył tę czynność biskupowi pomocniczemu Venancio. Pewnego razu gdy biskup Venancio przebywał sam w pokoju, wziął kopertę z powierzoną mu Tajemnicą Fatimską pod światło i zauważył, że wewnątrz dużej koperty biskupa znajduje się mała koperta siostry Łucji. W środku tej małej koperty umieszczona była zwykła kartka papieru z marginesami po obu stronach wielkości około ¾ centymetra. Brat Frere Michel wskazuje, że biskup Venancio „zadał sobie trud zanotowania wszystkich rozmiarów” i właśnie z tego przekazu znany jest fakt, że końcowa Tajemnica została napisana na małej kartce papieru i zawierała około 25 do 30 linijek.

Jednak opublikowana przez Watykan 26 czerwca 2000 roku Trzecia Tajemnica napisana została przez siostrę Łucję na czterech kartkach papieru i zawierała 62 linijki. Zatem również i w tym przypadku mamy dowód na to, że istnieją dwa różne teksty Trzeciej Tajemnicy. Zeszłego lata zostało to potwierdzone w nadzwyczajny sposób.

“Nawet jeśli wiedziałbym coś więcej na ten temat”

Antonio Socci skontaktował się zatem z młodym dziennikarzem Salideo Paolini, tym samym którego publikacja sprowokowała Socciego do głębszego badania zagadnienia. Paolini przekazał Socciemu wyniki swoich wcześniejszych badań nad Trzecią Tajemnicą, w tym te, które powstały z udziałem byłego sekretarza papieża Jana XXIII, arcybiskupa Loris Francesco Capovilla.

W tym momencie pozwolę sobie aby bardzo dokładnie przekazać wypadki zanotowane chronologicznie w książce Socciego.

Solideo Paolini odwiedził arcybiskupa Capovilla 5 czerwca 2006 roku w rezydencji arcybiskupiej w Sotto il Monta. Po wstępnej rozmowie, Paolini przedstawił abp. Capovilla powód swojej wizyty. “Ponieważ jest Arcybiskup pierwszym źródłem informacji” – powiedział Paolini – “pozwolę sobie zadać kilka pytań”, szczególnie dotyczących Trzeciej Tajemnicy. Arcybiskup początkowo odpowiedział: “Nie, aby uniknąć nieporozumień wynikających z tego, że [Tajemnica] została już ujawniona oficjalnie, zastosowuję się do tego co zostało powiedziane.” Dodał jednak, że: „Nawet gdybym wiedział o tym coś więcej, musimy przyjąć to co zostało powiedziane w oficjalnych dokumentach.”

To niesamowite przyznanie arcybiskupa daje pewien dziwny posmak i ukazuje sposób działania machiny watykańskiej. Oto Watykan przedstawił ostateczne i “oficjalne stanowisko” na temat Trzeciej Tajemnicy, a emerytowany watykański hieracha utrzymuje, że musi zastosować się do oficjalnych dokumentów “nawet gdyby wiedział coś więcej na ten temat”. Tak sformułowana odpowiedź ukazała Paoliniemu pewną metodę działania i uchyliła zasłonę: była znakiem danym przez Arcybiskupa, który chciał powiedzieć: “Tak, wiem nieco więcej”.

Po tym stwierdzeniu, Arcybiskup uśmiechnął się i powiedział: “Proszę napisać do mnie pytania, a ja na nie odpowiem.” Powiedział też, że przeszuka pozostałą część swoich prywatnych dokumentów, gdyż już praktycznie wszystko co miał przekazał do muzeum. Po czym dodał: “Wyślę coś Panu, może jakieś zdanie. Proszę tylko napisać do mnie i czekać.”
“Zdanie?” – pomyślał sobie Paolini. Co miał arcybiskup na myśli mówiąc “Wyślę Panu zdanie”?

Trzy dni później Paolini wysłał arcybiskupowi Capovilla list z pytaniami, a 18 czerwca otrzymał paczuszkę od arcybiskupa, zawierającą odpowiedzi na zadane pytania oraz dokumenty z jego prywatnych zbiorów.

Paolini pisze w książce: “Razem z moimi pytaniami dotyczącymi istnienia nieopublikowanego tekstu Trzeciej Tajemnicy, którego istnienie jest wysoce prawdopodobne z uwagi na masę poszlak, Monsignior Capovilla (który, jak wiadomo czytał Trzecią Tajemnicę) napisał dosłownie: ‘Nic nie wiem.’ [ang. I know nothing]”.

Paolini był całkowicie zaskoczony uzyskaną odpowiedzią. Przecież arcybiskup Capovilla czytał Trzecią Tajemnicę, znał jej treść i mógł napisać jednoznacznie, że cała Trzecia Tajemnica została ujawniona w 2000 roku i nie ma nic więcej do ujawnienia, a jednak wybrał on inny sposób odpowiedzi, mówiąc: “Nic nie wiem.”

Paolini twierdzi, że ten sposób odpowiedzi “ironicznie dawał do zrozumienia o swego rodzaju mafijnym prawie milczenia, o ‘omertà siciliani’.

Jednak nie kończyło to serii zaskoczeń. Przesyłka nadesłana przez arcybiskupa Capovilla zawierała oficjalne dokumenty oraz małą kartkę z autografem, o następującej treści:

“14 czerwca 2006
Drogi Solideo Paolini,
Przesyłam Panu kilka dokumentów z mojego archiwum. Sugeruję Panu aby nabył Pan broszurę pt “Przesłanie Fatimskie”, wydaną przez Kongregację Nauki Wiary w roku 2000.Wiele Błogosławieństw,
Loris Capovilla”

Paolini nie mógł wyjść ze zdumienia: Cóż to za dziwna sugestia? Przecież arcybiskup Capovilla musiał zdawać sobie sprawę, iż Paolini prowadzący szczegółowe badania nad Trzecią Tajemnicą, posiada już wydany 26 czerwca 2000 roku oficjalny document watykański. Według Paoloniego, nie ulegało wątpliwości, że jest to jeszcze jedna wskazówka dana przez arcybiskupa. Wyglądało na to, że Capovilla chce powiedzieć: “Przeczytaj dokument wydany 26 czerwca raz jeszcze, ale tym razem, w świetle dokumentów, które przesłałem ci!”

I rzeczywiście: Paoloni znalazł coś wybuchowego w przesyłce!

“Porównując broszurę opublikowaną przez Watykan z archiwalnymi dokumentami, które sekretarz papieża Jana XXIII przesłał mi” – pisze Paolini – “bardzo znacząca sprzeczność rzuciła się w natychmiast oczy. Otóż wynika z nich, że papież Paweł VI przeczytał Tajemnicę po południu dnia 27 czerwca 1963 roku, co jest potwierdzone oficjalną pieczęcią, a dokument watykański wydany 26 czerwca 2000 roku mówi, że: “Papież Paweł VI przeczytał treść dnia 27 marca 1965 roku i przesłał kopertę do archiwum Sant’Uffizio, z decyzją aby nie publikować tekstu.”

Mamy zatem znaczącą różnicę dat: oficjalny dokument watykański, przesłany przez arcybiskupa Capovilla mówi, że papież Paweł VI czytał Tajemnicę 27 czerwca 1963 roku, a oficjalny document watykański z 26 czerwca 2000 roku twierdzi, że ten sam papież czytał Tajemnicę 27 marca 1965 roku.

Paolini natychmiast zadzwonił do arcybiskupa Capovilla szukając wyjaśnienia takiej rozbieżności dat. Capovilla odpowiadał nieco wymijająco, w rodzaju: “Nie mówimy przecież o Ewangelii”. Paolini natychmiast podchwycił i odpowiedział: “Tak Ekscelencjo, ale ja odnoszę się do oficjalnie napisanego tekstu watykańskiego, który jasno stwierdza, że opiera się na innych archiwalnych dokumentach”, na co Monsignior Capovilla odpowiedział: “No to w takim razie może zestaw Bertoniego [czyli document z dnia 26 czerwca 2000 roku] nie jest tym samym zestawem co Capovilla’ego.”

W tym momencie w głowie Paoliniego zapaliło się światełko i zadał zasadnicze, decydujące pytanie: “Zatem obie daty są prawdziwe, ponieważ istnieją dwa teksty Trzeciej Tajemnicy?”
Po krótkiej przerwie, arcybiskup Capovilla odpowiedział: “dokładnie tak!”.

Ten czarno-na-białym dowód, opublikowany po raz pierwszy w książce Socciego, jest pierwszym przyznaniem się przedstawiciela Watykanu (aczkolwiek emerytowanego), że istnieje, mówiąc słowami Socciego: “Czwarta Tajemnica Fatimska, albo lepiej to ujmując: druga część Trzeciej Tajemnicy, najwyraźniej będąca kontynuacją słów Najświętszej Panny po słynnym ‘etc’, część która nie została jeszcze ujawniona.”

Ci katolicy, którzy w ciągu ostatnich sześciu lat byli ośmieszani i pogardzani, gdyż utrzymywali że Watykan nie ujawnił całej treści Trzeciej Tajemnicy i twierdzili, że istnieją dwa teksty Tajemnicy, w świetle publikacji książki Socciego Czwarta Tajemnica Fatimska doczekali się rehabilitacji.

Kolejna rozbieżność: “Wyrażone w dialekcie portugalskim”

W tym samym rozdziale książki, Socci odnosi się do innego aspektu zagadki dwóch różnych tekstów Tajemnicy. Jedna z bardziej rzucających się w oczy polega na użyciu w tekście “wyrażenia w dialekcie portugalskim”, które spisana Tajemnica ma zawierać.

Socci wskazuje na to co powiedział kardynał Ottaviani, iż podczas gdy papież Jan XXIII otworzył kopertę zawierającą Tajemnicę i przeczytał ją, zrozumiał ją całkowicie, pomimo tego, że tekst napisany był w języku portugalskim. Z drugiej strony, brat Frere Michel, autor serii książek Cała prawda o Fatimie, wskazuje na to, że Papież poprosił Monsignior Tavares aby pomógł mu w przetłumaczeniu portugalskiego wyrażenia. Arcybiskup Capovilla również potwierdza, że ponieważ tekst zawierał wyrażenia napisane w dialekcie języka portugalskiego, “pewien ksiądz, imieniem Msgr Tavares został wezwany”.

Socci usilnie twierdzi, że różnica w datach może być zrozumiana tylko jeśli weźmie się pod uwagę możliwość istnienia dwóch tekstów Tajemnicy: jednego tektu, który mógł być odczytany i zrozumiany przez papieża Jana XXIII bez pomocy Msgr Tavares, oraz drugiego, który wymagał takiej pomocy.

Socci potwierdził swą teorię konsultując się z Mariagrazio Russo, ekspertem języka portugalskiego, która prowadziła szczegółowe analizy opublikowanego przez Watykan w 2000 roku dokumentu “Wizja Przesłania”.

Russo nie tylko wskazała na wiele niedokładności w oficjalnym tłumaczeniu 4-stronicowego portugalskiego tekstu siostry Łucji – co jest zadziwiające biorąc pod uwagę ciężar gatunkowy tego watykańskiego dokumentu – ale nie znalazła w tekście żadnych regionalnych czy też „dialektycznych zwrotów”. To wszystko może oznaczać, że tekst ujawaniony przez Watykan, różni się od tekstu czytanego przez papieża Jana XXIII. Ten dokument bowiem zawierał takowe „dialektyczne zwroty”, dla których zrozumienia należało skorzystać z portugalskiego tłumacza.

Jak mogło się to wydarzyć?

Socci buduje następnie hipotetyczną wersję tego co wydarzyło się w roku 2000. Gdy Jan Paweł II zdecydował się na ujawnienie Trzeciej Tajemnicy, rozpoczęła się w Watykanie walka przeciwdziałająca tej decyzji. Socci zakłada, że Jan Paweł II wraz z kardynałem Ratzingerem chcieli odtajnienia Tajemnicy w całości, ale kardynał Sodano, wówczas Sekretarz Stanu przeciwstawił się zamierzeniu. Zdając sobie sprawę, że siła Sekretariatu Stanu jest ogromna, osiągnięto kompromis, który niestety nie ukazuje żadnego z uczestników tych zdarzeń w najlepszym świetle.

Wizja „biskupa ubranego na biało”, będąca 4-stronicową wizją napisaną przez siostrę Łucję, została początkowo ujawniona przez kardynała Sodano, który jednak dokonał absurdalnej interpretacji przepowiedni jako próby zamachu na papieża Jana Pawła II w 1981 roku.

W tym samym czasie, podczas ceremonii beatyfikacyjnej Hiacynty i Franciszka 13 maja 2000 roku, papież Jan Paweł II miał „ujawnić” drugą część Tajemnicy – tę najbardziej przerażającą – w wygłoszonym kazaniu. Miał on uczynić to jednak w sposób niebezpośredni. I właśnie podczas kazania, Jan Paweł II przytoczył słowa z Apokalipsy św. Jana „I inny znak się ukazał na niebie: Oto wielki Smok barwy ognia” (Ap 12:3). Słowa te przytoczone w Pierwszym Czytaniu, mówią o wielkiej walce pomiędzy Dobrem a Złem i pokazują nam, że Człowiek nie może osiągnąć szczęścia gdy odstawi Boga na bok, że Człowiek skończy niszcząc samego siebie. Przesłanie Fatimskie jest właśnie wezwaniem do nawrócenia się i ostrzega ludzkość, by odcięła się od Smoka, którego „ogon […] zmiata trzecią część gwiazd nieba: i rzucił je na ziemię.” (Ap 12:4).

Ojcowie Kościoła zawsze interpretowali i zestawiali gwiazdy niebieskie z duchowieństwem, a gwiazdy strącone ogonem Smoka, oznaczają wielką liczbę osób konsekrowanych, które dostaną się pod wpływy Szatana. W ten sposób papież Jan Paweł II próbował wyjaśnić Trzecią Tajemnicę, która przepowiada wielką apostazję w Kościele.

W wyniku tego zabiegu „ujawnienia” Tajemnicy, Watykan, a nawet sam papież nie mógłby być oskarżony o kłamstwo w bezpośrednim pytaniu: „Czy Trzecia Tajemnica została całkowicie odtajniona?”, gdyż odpowiedź brzmiała: „Tak, była całkowicie odtajniona.”

Oczywiście niektórzy postrzegają tę hipotezę wydarzeń jako zbyt daleko idącą i oponują mówiąc, że przecież ludzie normalnie w ten sposób nie postępują. Ja jednak widzę taką możliwość jako bardzo przekonywającą.

Po pierwsze, mamy niedawne oświadczenie biskupa Williamsona z Bractwa św. Piusa X, który przekazał nam to co powiedział mu pewien znajomy ksiądz z Austrii. Otóż podczas spotkania tego znajomego księdza z kardynałem Ratzingerem, kardynał wyznał, że dwie rzeczy stale ciążą mu na sumieniu. Jedna, to niewłaściwe potraktowanie Trzeciej Tajemnicy w dniu 26 czerwca 2000 roku, a druga to niewłaściwe potraktowanie arcybiskupa Lefebvre. Kardynał Ratzinger miał powiedzieć w sprawie arcybiskupa Lefebvre: „Zawiodłem”, a w sprawie Fatimy: „Moje ręce były związane”. Hipoteza wysunięta przez Socciego wspierana jest właśnie przez wypowiedź kardynała Ratzingera o tym, że nie mógł on działać swobodnie, że „miał związane ręce”.

Po drugie, ktokolwiek mający pojęcie o stosunkach panujących w watykańskiej Romanita, nie ma trudności z akceptacją możliwości takiej hipotezy.

Watykan jest rzymską biurokracją od czasu Charlemagne. Bywa pełna taktu i roztropną, ale również jest i pełna pokrętnego działania i przebiegłości. Romanita jest władzą szczególnego rodzaju, władzą która osiągnęła mistrzostwo w niedopowiedzeniach. Jest bardzo biegła w sztuce wycofywania się w sytuacjach kłopotliwych, osiagnęła mistrzostwo w nie potwierdzaniu jak i nie zaprzeczaniu, odpowiada na pytania zadając własne pytania, z rozbrajającą gracją umie uchylać się od odpowiedzi.

Jako, że żyjemy w okresie, w którym “poprzez szczeliny, dym Szatana wtargnął do świątyni Boga”, musimy z bólem przyznać, że posoborowy Watykan w wielu przypadkach już dawno zrezygnował z Ewangelicznego przesłania, by „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5:37). Właśnie między innymi z tego powodu znane tradycjonalistyczne pismo wydawane we Włoszech, przyjęło tytuł: Si Si No No, czyli Tak Tak – Nie Nie, gdyż uzyskanie prostego Tak lub Nie od dzisiejszych przedstawicieli Watykanu, jest niemal niemożliwe do zrealizowania. Mogą to potwierdzić choćby te dwa poniższe przypadki.

W czasie gdy papież Jan Paweł II dokonywał 12 marca 2000 roku oficjalnych “Papieskich przeprosin”, będących częścią całorocznych uroczystości Milenijnych, zwrócił się on do kardynała Ratzingera o przygotowanie obrony teologicznej programu „Przeprosin”, jako oficjalnego stanowiska Kongregacji Nauki Wiary. Pomimo tego, iż wiadomo że kardynał Ratzinger jest progresistą, nie zatwierdził on programu apologii papieskich, jakkolwiek dokonał tego w dość interesujący sposób. Jak twierdzi watykański dziennikarz Sandro Magister, który jest przecież jednym z najbardziej „pro-Ratzinger’owskich” dziennikarzy w Rzymie, kardynał Ratzinger opracował solidne i precyzyjne argumenty przeciw programowi apologii, a następnie dobudował on do tych argumentów jałowe odpowiedzi. W taki to sposób kardynał chciał pokazać, aczkolwiek nie bezpośrednio, że papieski program Przeprosin, nie może być teologicznie obroniony.

Mimo tego, nie ośmielił się on powiedzieć tego otwarcie. Jakkolwiek nikt tak naprawdę nie wie czy rzeczywiście taka była intencja Kardynała, to jednak to co katolicy otrzymali, czyli dokument „Pamięć i Pojednanie”, był jednym z najbardziej nieprecyzyjnych i najsłabszych doktrynalnie dokumentów jakie kiedykolwiek wydał posoborowy Watykan – miał postać jakby majaków chorego. A przecież dokument ten wyszedł spod ręki hierarchy odpowiedzialnego za integralność doktryny Kościoła.

Przykład ten pokazuje sposób działania aparatu watykańskiego. W imię posłuszeństwa ponad wszystko, a przynajmniej w imię kompromisu z posłuszeństwem, kardynał Ratzinger opublikował dokument zawierający elementy doktrynalne, którym zwiódł miliony katolików na świecie. Mamy również i inny smutny przykład braku integralności dzisiejszego Watykanu, przykład którego sam doświadczyłem.

Bądź posłuszny ponad wszystko!

Wiele lat temu, pod koniec lat osiemdziesiątych udzielałem się w grupie katolików pragnących przywrócenia Mszy Trydenckiej. W styczniu 1994 roku pojechaliśmy do Rzymu na rozmowy do biura Ecclesia Dei i jakkolwiek jeśli chodzi o „regulację” Mszy Świętej, była to strata czasu, to otrzymaliśmy nie do przecenienia lekcję co do sposobu działania aparatu watykańskiego.

W pewnym momencie naszego spotkania, ksiądz Arthur B. Caulkins z watykańskiego biura Ecclesia Dei powiedział nam, że naszym obowiązkiem jest być posłusznym!, a jeśli wydawane rozkazy są niesłuszne, wina nie spoczywa na nas, lecz spada na wydających rozkazy. Nie mogłem uwierzyć swoim uszom, ale ks. Caulkins nie żartował i mówił to bardzo poważnie.

Takie ślepe posłuszeństwo, teraz wspierane przez wysokiego przedstawiciela Watykanu, oznacza że katoliccy duchowni, zakonnicy, a nawet przedstawiciele Watykanu, gdy będą wydawali rozkazy szkodliwe dla Wiary i szkodliwe dla duszy wiernych, to wierni będą mogli sobie powiedzieć, że nie ponoszą żadnej osobistej odpowiedzialności, ponieważ przecież 

„Ja tylko wykonywałem rozkazy” i „To jest wina mojego przełożonego, nie moja”.

Tak, nowa Msza Novus Ordo, ministrantki, Komunia św. udzielana na rękę, muzyka rockowa na Światowych Dniach Młodzieży, pan-religijna działalność z poganami – te wszystkie okropności były właśnie wdrażane w imię „posłuszeństwa”, które jednak nie było wcale posłuszeństwem, lecz tchórzostwem i służalczością.

Jeśli dzisiejszy Watykan działa według tej zasady, która jest perwersyjną odmianą synowskiego oddania katolików wobec swoich duchownych pasterzy, to nie należy się dziwić, że takie anomalie i inne nadużycia są powszechne wśród dzisiejszych katolików. Pomaga również zrozumieć przedstawioną przez Socciego hipotezę, kompromisowego, częściowego ujawnienia Trzeciej Tajemnicy.

Opinie prasy

Książka Socciego zawiera tak dużo elementów, że nie sposób zająć się nimi wszystkimi tutaj. Mówi on np. o tym, że papieże Jan XXIII i Paweł VI odnosili się do siostry Łucji z lekką pogardą. Wspomina o fakcie, iż zatajona część Trzeciej Tajemnicy przewiduje głęboki, śmiertelny kryzys wiary i prawdopodobnie zawiera ostrzeżenia dotyczące negatywnych owoców Soboru Watykańskiego II. Pisze też o absurdalnym wywiadzie przeprowadzonym bez świadków przez ówczesnego arcybiskupa Bertone z siostrą Łucją, który miał mieć miejsce 17 listopada 2001 roku, a podczas którego siostra Łucja miała zgodzić się we wszystkim co watykański dokument z 26 czerwca mówił. Zgodzić się nawet z tym fragmentami dokumentu, które burzą podstawowe wartości Fatimy, co zauważyło nawet laickie pismo The Los Angeles Times w artykule pt „Watykański czołowy teolog delikatnie pomniejsza kult Fatimy”.

Socci pisze również, że nieopublikowana treść Trzeciej Tajemnicy najprawdopodobnie zawiera ostrzeżenia mającej nadejść jakiejś katastrofy naturalnej.

Jeśli chodzi o konsekrację Rosji, Socci twierdzi, że nie została ona dotychczas 

przeprowadzona. Można to łatwo sprawdzić patrząc na dekadencki stan dzisiejszej Rosji i oczywiście nie można nie zgodzić się ze zdroworozsądkowym podejściem Socciego. Tylko najbardziej umysłowo ociężali publicyści mogą dalej twierdzić, że dzisiejsza Rosja z plagą aborcji, rozwodów, szerzących się kultów, homoseksualizmu, jest wynikiem Zawierzenia i zbiera owoce Triumfu Niepokalanego Serca.

Oczywiście w tej 255-stronicowej książce znajdziemy dużo więcej materiałów. Jako że została ona wydana przez wielki dom wydawniczy we Włoszech, możliwe że doczeka się przez to szerszego odbioru i wywoła szersze komentarze. Do tej pory książkę recenzowały główne pisma włoskie (il Corriere della Sera, La Stampa, Libero i Il Giornale) i wywołała ona zamieszanie w kręgach watykańskich. Chcielibyśmy, by jak najszybciej doczekała się ona tłumaczenia na język angielski i inne główne języki.

Tłumaczenie: Lech Maziakowski


PRZYPISY Tłumacza:

  1. Father Paul Kramer, B.Ph., S.T.B., M.Div., S.T.L. The Devil’s Final Battlehttp://www.devilsfinalbattle.com/preface.htm
  2. Zwracam uwagę na budzące wielkie zastrzeżenia tłumaczenie wypowiedzi kardynała Sodano na język polski. Proszę porównać zaznaczone tłustym drukiem części tekstu w różnych językach, z tłumaczeniem na język polski. Użyta w innych językach liczba mnoga (zob. poniżej tłumaczenia w języku angielskim, hiszpańskim, włoskim i francuskim), została zastąpiona w języku polskim liczbą pojedynczą („kule karabinów” vs „kula karabinu”). Czy to tylko niezręczność w tłumaczeniu czy też nierzetelność tłumacza, celowo wprowadzająca polskiego Czytelnika w błąd?
  • As he makes his way with great effort towards the Cross amid the corpses of those who were martyred (Bishops, priests, men and women religious and many lay persons), he too falls to the ground, apparently dead, under a burst of gunfire.
  • Também Ele, caminhando penosamente para a Cruz por entre os cadáveres dos martirizados (bispos, sacerdotes, religiosos, religiosas e váris pessoas seculares), cai por terra como morto sob os tiros de uma arma de fogo.
  • Anch’Egli, camminando faticosamente verso la Croce tra i cadaveri dei martirizzati (vescovi, sacerdoti, religiosi, religiose e numerosi laici) cade a terra come morto, sotto i colpi di arma da fuoco.
  • Lui aussi, marchant péniblement vers la Croix parmi les cadavres des personnes martyrisées (évęques, prętres, religieux, religieuses et nombreux laďcs), tombe ŕ terre comme mort, sous les coups d’une arme ŕ feu.
  • “Zgodnie z interpretacją pastuszków, interpretacją potwierdzoną niedawno przez siostrę Łucję, „Biskup ubrany na biało”, który się modli za wszystkich wierzących to Papież. On również, krocząc z trudnością ku Krzyżowi, pośród zwłok umęczonych ludzi (biskupów, kapłanów, zakonników, zakonnic i licznych ludzi świeckich) upada na ziemię jak martwy pod kulą karabinu.”
  • Dokładne brzmienie w opublikowanej przez Watykan wersji: “ugodzili go pociskami z broni palnej i strzałami z łuku”. 

Polski przekład pochodzi ze strony internetowej: http://www.voxdomini.com.pl/inne/sekret.htm


Taken from the January, 2007 
Edition of:Catholic Family News
MPO Box 743 Niagara Falls, NY 14302
905-871-6292 cfnjv@localnet.com

Original Title :“The Fourth Secret of Fatima”. Mainstream Italian Author Argues
Third Secret of Fatima Not Entirely Revealed. Secretary of Pope John XXIII Admits There Are Two Texts.

Source: http://www.cfnews.org/Socci-FourthSecret.htm

Źródło informacji: BIBULA.com

piątek, 5 października 2007

Aberracje liturgiczne cz. 1 - Salsa w kościele


Kazanie i konferencja x. bpa Ryszarda Williamsona w Tuchowie


J.E. x. bp. Ryszard Wiliamson FSSPX

KAZANIE I KONFERENCJA

wygłoszone w kaplicy Bractwa św. Piusa X w Tuchowie, 26 XI 2006 r.

Do pobrania i odsłuchania w formacie MP3

Kazanie MP3, 20 MB / Konferencja MP3, 37 MB

POBIERZ

Kazanie / Konferencja

Seminarzyści w trzecim tysiącleciu

środa, 3 października 2007

Wykład x. bpa Bernarda Fellaya

J.E. x. bp Bernard Fellay FSSPX

WYKŁAD

Warszawa, 14 X 2007 r.

Do pobrania i odsłuchania w formacie MP3

MP3, 57 MB

POBIERZ PLIK

sobota, 29 września 2007

Dlaczego księża nie noszą sutanny tak czeęsto, jak dawniej?

Oto fakty z mego życia

Na Madagaskarze francuscy misjonarze zwalczali zwyczaj chodzenia w sutannach. Raz odmówiono mi podania ręki, kiedy w sutannie (białej) przybyłem na uroczystości związane z rocznicą 110 lat przybycia pewnego zgromadzenia sióstr zakonnych. Uczyniono to w obecności Nuncjusza Apostolskiego.

"Na co dzień" nosiłem krzyżyk, zdaniem niektórych, zbyt duży, rzucający się w oczy. Po trzech dniach zaprzestano uwag.

Kiedy w 1992 roku powróciłem z urlopu i zamieszkałem w stolicy. Zanim rozpakowałem kartony, zostałem zaatakowany, na szczęście tylko słownie, przez Malgaszy, którzy nienawidzą kolonizatorów. Z takiego samego powodu 3 miesiące wcześniej w tym samym miejscu zamordowano Hiszpana. Ja tam prawie codziennie musiałem chodzić na pocztę po listy. Wtedy postanowiłem nosić znak kapłański, aby cierpieć - jeśli to konieczne - jako kapłan, a nie jako koloniozator. Z tego powodu nawet w polskim paszporcie mam zdjęcie w koloratce. Odmówiono mi w Polsce przyjęcia takiego zdjęcia, gdy składałem podanie o nowy dowód osobisty po powrocie z Madagaskaru w 1993 roku.

W 1992 roku na przystanku autobusowym w Paryżu zostałem poproszony o odprawienie Mszy Swiętej. Osoba stojący w kolejce przede mną rozpoznała mnie po małym krzyżyku w klapie narynarki - we Francji jest to znak wystarczający do rozpoznania kapłana.

W Kanadzie nie mam sutanny, chociaż od dwóch miesięcy zacząłem robić staranie o nabycie. Na poprzedniej placówce praktycznie nie była mi potrzebna, ponieważ po Mszy Swiętej w albie rozmawialiśmy na sali parafialnej. Na nowej plaówce jest trochę inaczej. Tylko w kapłańskiej czarnej koszuli z koloratką jestem prawie zawsze. Jedynie na spacery (lubię chodzić do muzeów) lub po zakupy ubieram zwykłą, nieczarną koszulę, ale często mam wtedy myśli, że popełniam zdradę Kapłaństwa.

Przed 4 laty prosiłem pewną redakcję katolickiego tygodnika o zamieszczenie moich uwag na ten temat. Ksiądz Redaktor pominął to milczeniem. Może z powodu zamieszczonych w moim liście słów z Ewangelii: "Kto Mnie wyzna... kto się Mnie zaprze..." (Mt 10, 33-34)?

Ksiądz Jan Twardowski w swoim "Niecodzienniku" też pisał, że konia i księdza na ulicy w Warszawie coraz trudniej zobaczyć .

Podobno przed 40-50 laty władze państwowe chciały prawnie zakazać używania stroju kapłańskiego i zakonnego poza miejscami kultu. Gdyby to zrobiły, byłoby "prześladowanie Kościoła". Drogą małych kroczków osiągnięto ten sam cel i to przy pomocy samych duchownych.
Przykre. Szkoda.

O. Jan, OMI

Źródło informacji: http://www.katolik.pl/forum

środa, 15 sierpnia 2007

Bezzębny Synod


Wzięcie udziału w Synodzie Biskupów w Rzymie jest dla mnie zawsze okazją do wejrzenia w tok myślenia biskupów, którzy obecnie są odpowiedzialni za rządzenie Kościołem.

Na październikowy Synod (2005 r.) zjechało się około 250 biskupów ze wszystkich stron świata. Wzięcie udziału w synodzie, czy nawet możliwość obserwowania go z bliska, będąc na miejscu, to wspaniałe doświadczenie powszechności (katolickości) Kościoła. Na zakończenie synodu biskupi zawsze publikują " Orędzie" skierowane do Kościoła. To orędzie nie ma żadnej mocy prawnej, ale stanowi odzwierciedlenie ich myślenia. Tutaj biskupi doświadczają prawdziwego kolegializmu - zjednoczeni w prawdziwej wierze pod zwierzchnictwem Następcy św. Piotra w miejscu, w którym św. Piotr został ukrzyżowany do góry nogami z miłości do Chrystusa.

Tematem Synodu była Eucharystia - źródło i szczyt życia i misji Kościoła. Ponieważ śledziłem obrady ojców synodalnych z bliska, przebywając w Rzymie, zapoznawałem się z raportami i byłem obecny na wszystkich konferencjach urządzanych dla prasy, chciałbym podzielić się z wami kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami.

Moim zdaniem, synod został zdominowany przez dyskusje o problemach dotyczących wiary w Eucharystię - wiary w to, że Msza św. jest bezkrwawym uobecnieniem ofiary złożonej na Krzyżu na Kalwarii i wiary w Rzeczywistą Obecność Chrystusowego Ciała, Krwi, Duszy i Boskości w Najświętszym Sakramencie. Biskupi mówili, że obecnie wielu katolików albo wierzy w to bardzo słabo, albo wogóle w to nie wierzy, więc Kościół powinien dążyć do przywrócenia żywej wiary. Proponowali jako remedium na to: lepszą katechezę podczas głoszonych kazań, w szkołach i w małych grupach, jak np. kręgi biblijne. Zaproponowali papieżowi Benedyktowi XVI, aby uruchomić i rozwijać program edukacji homiletycznej dla kapłanów. Poczułem się dowartościowany, bo przecież właśnie to robimy od 25 lat w redakcji Homiletic & Pastoral Review.

Inną ważną sprawą, którą zajmowali się biskupi był problem niedostatku kapłanów w wielu częściach świata. Synod zalecił modlitwy i adoracje Eucharystyczne, jako środki pozwalające zwiększyć ilość kapłanów. Co zdumiewające, zalecili nawet, aby ponownie otwierać preseminaria, co jest o tyle dziwne, że w USA sami je prawie wszystkie pozamykali w ciągu ostatnich 40 lat.

W tych zaleceniach dla papieża nie ma praktycznie nic nowego. Te 50 propozycji to typowy wynik pracy kolektywnej - żadnych stanowczych i konkretnych propozycji i kompromis w wielu sprawach. Tak, aby wszyscy byli zadowoleni.

Moim skromnym zdaniem, problem z biskupami polega na braku woli. Zaduch nowoczesnej zsekularyzowanej społeczności, którym oddychają spowodował, że utracili swoją niegdysiejszą stanowczość i stali się podatni na pochlebstwa kapryśnego tłumu - zupełnie jak politycy. Żaden z biskupów oficjalnie nie wyraził poparcia dla Mszy św. trydenckiej. Chwalono na okrągło dostojne liturgie wschodnie, ale żaden z nich nie odważył się wspomnieć choćby jednym zdaniem, że solenna Msza święta trydencka, z diakonem, subdiakonem, z tuzinem ministrantów, okadzeniami i okraszona chorałem gregoriańskim może skutecznie "konkurować" z przepięknymi liturgiami Wschodu.

Wiele pochwał kierowano pod adresem tak zwanych "cudownych owoców" zreformowanej liturgii. Mówiono o zwiększonym uczestnictwie świeckich. Niby tak. Ale większość z tych świeckich już nie bierze udziału w liturgii - uczęszczalność na Msze święte (w USA) w ciągu minionych 40 lat spadła z ok. 70% do 30%. Zachodzę w głowę, jakim cudem można to uważać za "cudowny i wielki sukces"? Jeśli ta nowa liturgia jest taka wspaniała, to dlaczego wciąż mamy stały spadek zamiast stałego wzrostu we frekwencji na Mszach świętych? Rozumiałbym ich entuzjazm, gdybyśmy mieli wzrost do 90%

Synod wspominał czasem o "pewnych nadużyciach" liturgicznych i wezwał biskupów do przeciwdziałania im. Ale przecież gdyby ci sami biskupi w ciągu minionych 40 lat wypełniali sumiennie swoje obowiązki, do tych "nadużyć" nigdy by nie dochodziło. A gdyby nawet, to przeciwdziałaliby im skutecznie od dawna!

Kościół nie potrzebuje kolejnych "instrukcji", "zaleceń" i innych tego typu dokumentów! Wszystkie niezbędne dokumenty i przepisy istnieją już od dawna! Kościół potrzebuje biskupów "z jajami"! Biskupów, którzy będą mieć wolę wykonywania powierzonej im władzy, wolę dyscyplinowania i wymagania od swoich podwładnych posłuszeństwa przepisom liturgicznym Kościoła. Gdyby w Kościele było więcej władzy i mniej "miłych, starszych panów", więcej osób odczułoby jego jedność i więcej zwiedzionych owiec powróciłoby do takiego Kościoła, który wie dobrze, czym jest i który ma wolę walki w obronie swojej integralności. Mam nadzieję (i modlę się o to gorąco), że Ojciec Święty weźmie do ręki te 50 propozycji Ojców Synodalnych i dorobi im brakujące zębiska. I będzie rządzić!

o. Kenneth Baker SJ 
redaktor naczelny 
Homiletic & Pastoral Review 

Źródło informacji: KRONIKA NOVUS ORDO

środa, 4 lipca 2007

Słudzy Jezusa i Maryi


Wspólnota, została uznana w roku 1994, jako Kongregacja na prawie papieskim nosi nazwę Servi Jesu et Mariae (SJM) - Słudzy Jezusa i Maryi, a to dlatego, że chcemy nasze życie w szczególny sposób poświęcić służbie Bogu i Matce Bożej. W roku 1988, kiedy SJM zostało założone, pierwsi członkowie widzieli swoje apostolskie zadanie przede wszystkim w tym, aby całkowicie poświęcić się pracy wśród młodzieży. Najważniejszy punkt tej pracy stanowi duszpasterstwo wśród harcerzy w Katolickim Harcerstwie Europy (Katolische Pfadfinderschaft Europas).

Nasza duchowość

„Wszystko na większą chwałę Bożą“

Ta myśl przewodnia świętego Ignacego Loyoli, według którego reguł zakonnych żyjemy, jest programem naszego apostolatu i naszej duchowości. W tym sensie rozumie się naszą Kongregację jako wspólnotę zakonników o charakterze misyjnym, którzy pragną poswięcić swoje całe życie służbie głoszenia Ewangelii. Wpływ duchowości świętego Ignacego sprawia, że chcemy nieść „sztandar Chrystusa“ przez świat i w sposób szczególny sprowadzać młodzież do Kościoła. To życie według rad ewangelicznych rozumiemy jako odpowiedź na powołanie Chrystusa Króla, który wzywa nas do tego, aby Go naśladować, żyć w większej wolności dla Niego i angażować się w rozszerzanie Królestwa Bożego.

Życie według Ewangelii

Jako członkowie SJM składamy trzy śluby: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, aby ściślej złączyć się z Chrystusem i poświęcić się służbie Kościołowi. Z ubóstwem łączy się obok prostego i skromnego stylu życia, pewien duch przygody, który ukazuje zawsze nowe miejsca, nie zwracając uwagi na koszty, w których - jak stwierdza nasza reguła - można uczynić coś więcej na Chwałę Bożą. Ubóstwo znaczy przede wszystkim możliwość i gotowość w służbie zbawienia dusz. Ślub czystości nie wymaga żadnego bliższego wyjaśnienia. Jednok warto zaznaczyć, że ma centralne znaczenie, ponieważ przez niego w szczególny sposób wyraża się więź z Chrystusem. Z posłuszeństwem łączy się szczególna wierność Papieżowi i urzędowi nauczycielskiemu Kościoła. W osobie Ojca Świętego uznajemy Następcę Chrystusa Króla na ziemi, Poręczyciela kościelnej jedności i skałę, na której opiera się cały Kościół. Z tego powodu członkowie SJM starają się „żyć w szczególnej wierności Papieżowi i jego najwyższemu stanowisku nauczycielskiemu, aby jako wartościowi współpracownicy udowodnić zachowanie jedności Kościoła i dojrzałości wiary.“ (z Papieskiego Dekretu Założenia Kongregacji)

Nasze życie duchowe

Za przykładem zakonu jezuitów zrzeka się nasza Kongregacja wspólnej modlitwy brewiarzowej, aby dla apostolatu być więcej wolnym i dyspozycyjnym. Tym ważniejsze jest jednak dla każdego osobiście prowadzenie wewnętrznego życia duchowego, którego ośrodkiem jest tajemnica świętej Eucharystii i częsta Adoracja Przenajświętszego Sakramentu. Codziennie obowiązują nas godzina medytacji, wewnętrzna modlitwa, którą święta Teresa nazywa „zatrzymaniem się przed Przyjacielem“, aby przez to zawsze lepiej poznawać Jezusa i uczyć się Go kochać. Tylko w ten sposób jest możliwe przeprowadzenie owocnego apostolatu.

Liturgia

Najważniejszym punktem dnia jest Msza Święta - odnowienie Ofiary Męki Chrystusa na Krzyżu. SJM widzi w Mszy Świętej centrum swojej duchowości. Możliwość celebracji pamiątki Ofiary Chrystusa w dwóch rzymskich rytach, według mszału z roku 1962 (tzw. ryt trydencki), jak i według mszału Pawła VI (novus ordo) uważamy za ważny wkład w odnowę liturgiczną rozumianą w sensie Tradycji Kościoła.

Ilu nas jest i co robimy?

Obecnie nasza Kongregacja liczy 50 członków, w tym 25 kapłanów. W tej chwili pracujemy na wielu parafiach w Niemczech i Austrii, jednak nasz apostolat nie ogranicza się tylko do krajów niemieckojęzycznych, jesteśmy czynni we Francji i na Ukrainie, jak również poza Europą. W Kazachstanie powierzono nam olbrzymią parafię, gdzie udało się otworzyć przedszkole i szkołę. W lecie 2002 otworzyliśmy nasze placówki w Albanii i Rumuni. W przyszłości chcielibysmy równiez dzialac w Polsce, organizowac rekolekcje ignacjanskie dla mlodziezy, doroslych i kapłanów, zapoznawac zwlaszcza mlodych z duchowością i dzialalnością naszego Zgromadzenia. Zainteresowanych prosimy o kontakt listowny lub telefoniczny na podany poniżej adres. Pole do pracy misyjnej jest olbrzymie. Obok tej typowej pracy duszpasterskiej na parafiach podejmujemy różne inne zadania, jak na przykład głoszenie rekolekcji, katechez. W Niemczech opiekujemy się również szkołą z internatem dla chłopców. W szczególny sposób zajmuje nas praca z dziećmi i młodzieżą. Nie lękamy się stawiac pytań młodzieży, którą spotykamy na placach sportowych, w szkołach, dyskotekach. Poza tym niektórzy współbracia udzielają się walce na rzecz obrony życia dzieci nie narodzonych.

Podejmujemy apostolstwo prasowe, jak i również przygotowanie kadr naukowych w ramach filozofii i teologii.


Kontakt z nami

Servi Jesu et Mariae
Schloß Auhof
A - 3372 Blindenmarkt
Austria
Tel. 0043 7473 2094
Fax. 0043 7473 2094 100

czwartek, 31 maja 2007

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. (Mt 9:32-38)


1

Jak rozpoznać, czy mam powołanie?

Boską wolą jest byś został księdzem i to On obdarza powołaniem do kapłaństwa. Bardzo ważną rzeczą jest byś poznał Boskie plany względem ciebie i twojego przyszłego życia. Powołanie zazwyczaj nie charakteryzuje się objawieniami lub wewnętrznymi głosami, ale raczej znakami - znakami twojego charakteru, pobożnością, przekonaniem że Duch Święty pociąga cię ku służbie Bożej. To są normalne znaki powołania.

Szczery i stały pociąg umysłu, ażeby służyć Bogu jako kapłan. Powinieneś czuć pociąg do kapłańskiego życia i spraw kościelnych. Mogą cię interesować np. liturgia, zagadnienia teologiczne lub praca misyjna. Te rzeczy mogą pociągać cię do życia kapłańskiego.

Szczere pragnienie promowania chwały Bożej i Jego Kościoła oraz zbawienia dusz. To jest faktyczna praca kapłana, która wymaga wielkiego poświęcenia i to jest jedyny prawdziwy motyw, aby zostać kapłanem. Będzie złym motywem, gdy ktoś zostanie księdzem, ponieważ ludzie mają wielki respekt dla księdza.

Nienaganne życie moralne. Jednym ze znaków braku powołania jest niezdolność życia z grzechem ciężkim przez dłuższy czas. Ale to wymaganie nie znaczy, że musisz być świętym, ażeby rozważać wstąpienie na drogę ku kapłaństwu. Znaczy to, że musisz poważnie traktować twoje życie duchowne, że często korzystasz z sakramentów, unikasz okazji do grzechu i prowadzisz prawe życie.

Pobożność. Życie księdza jest życiem modlitwy. Częścią powołania do kapłaństwa jest pociąg do modlitwy - liturgicznej i prywatnej.

Stabilność emocjonalna. Kapłan musi być ojcem dla wszystkich i musi być zdolny dźwigać problemy wszystkich ludzi. Dlatego sam nie może być obciążony emocjonalnymi i psychologicznymi problemami.

Przynajmniej przeciętna inteligencja. Kapłan musi wiernie przekazywać katolicką doktrynę wiernym i dokładnie diagnozować ich grzechy podczas spowiedzi św.. Dlatego też kandydat musi posiadać odpowiednie zdolności intelektualne, by zaliczyć wszystkie przedmioty w seminarium.

Dobre zdrowie fizyczne. Kapłan musi być dobrego zdrowia fizycznego, ażeby podołać wymaganiom związanym z jego pracą. Ci, którzy cierpią z powodu chronicznych chorób lub są niepełnosprawni nie mogą wstąpić na drogę ku kapłaństwu.

Boże mój, który z miłości dałeś mi życie, zdolności ... wierzę, że chcesz bym był szczęśliwy. Powiedz mi, co mam czynić? Jaką drogę wybrać? Weź mnie za rękę, poprowadź mnie, bądź dla mnie Drogą i Światłem. Niech poznam, kiedy i jaki mam uczynić krok. Oddaje Ci moje życie. Pokieruj nim, tak jak chcesz, a mnie obdarz mocą wypełniania Twojej woli. Amen

Co mam zrobić, jeśli mam wątpliwości odnośnie do mojego powołania?

Powinieneś pójść do dobrego księdza, który cię zna i poprosić go o radę w tej sprawie. Poproś go o to, by był twoim stałym spowiednikiem i zaznajom go szczerze tak z twoimi słabościami i pokusami jak i z twoimi mocnymi stronami i talentami, i zaufaj jego radom. Ale przede wszystkim módl się gorąco i wytrwale, aby Bóg oświecił cię w tej sprawie.

MODLITWA O ROZEZNANIE POWOŁANIA

Boże mój, który z miłości dałeś mi życie, zdolności ... wierzę, że chcesz bym był szczęśliwy. Powiedz mi, co mam czynić? Jaką drogę wybrać? Weź mnie za rękę, poprowadź mnie, bądź dla mnie Drogą i Światłem. Niech poznam, kiedy i jaki mam uczynić krok. Oddaje Ci moje życie. Pokieruj nim, tak jak chcesz, a mnie obdarz mocą wypełniania Twojej woli. Amen

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.