______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

środa, 25 lipca 2012

Sobór Watykański II: Dlaczego Papież Jan XXIII zapłakałby dziś?

ALICE VON HILDEBRAND urodziła się w Belgii. Studiowała m.in. na Uniwersytecie Fordham w Stanach Zjednoczonych, gdzie w 1946 roku uzyskała doktorat z filozofii. Uczennica, a później żona wybitnego filozofa Dietriecha von Hildebranda, którego papież Pius XII nazwal XX-wiecznym Doktorem Kościoła. Związała się z nowojorskim Hunter College, gdzie przez 37 lat wykładała filozofię. )

George Sim Johnston napisał artykuł na cały czas gorący temat Soboru Watykańskiego II. Minione czterdzieści lat naznaczone było tak wielkim zamieszaniem, że dzisiaj jesteśmy jeszcze chyba zbyt blisko tych wydarzeń, by ocenić je uczciwie i dokładnie. Mimo tego, artykuł Johnstona pt "Otwórzcie okna: Dlaczego Sobór Watykański II był potrzebny?" (magazyn Crisis, marzec 2004)jest zarówno prowokujący, jak i skłaniający do myślenia.

Słusznie krytykuje on "samo-satysfakcjonujący triumfalizm", czasami możliwy do zauważenia w Kościele przedsoborowym, i tych żałośnie samozadowolonych [katolików] żyjących miernym życiem lecz kontentujących się przez samo należenie do Jedynego Prawdziwego Kościoła.

Tak jak Wybrany Lud Starego Testamentu - który zamiast być pokornie wdzięcznym za ten bezgraniczny przywilej wybraństwa (na który nie zasłużył), mógł skłaniać się do spoglądania na innych z góry - tak samo ci przeciętni, mierni katolicy zbyt często zapominali, że dany im dar należenia do Jedynego Prawdziwego Kościoła nie usprawiedliwiał ich uczucia wyższości w stosunku do innych. Niestety, ludzie mają ten szczególny talent przechodzenia od jednej skrajności w drugą. "Triumfalizm" stał się sloganem potępiającym, czego rezultatem są niezliczone dzisiaj rzesze katolików, którzy stracili wizję otrzymanego zaszczytu i uciekają od głoszenia chwały Jedynemu Prawdziwemu Kościołowi. Smutny przykład tego stwierdzenia pochodzi od bliskiej mi osoby - codziennie przystępującej do Komunii św. - która strofowała mnie za to, że wierzę w Kościół Katolicki jako jedyny Kościół założony przez Chrystusa, do którego klucze przekazane zostały Piotrowi przez Zbawiciela. "Żadna religia nie jest prawdziwa" - powiedziała mi ta osoba. "Wszystkie religie poszukują prawdy" - dodała. To, że Chrystus powiedział: "Ja jestem Prawdą" (coś, czego żaden inny przywódca religijny nigdy nie ośmielił się stwierdzić) jest dzisiaj zapomniane. I tak też właśnie międzyreligijne spotkanie w Asyżu w 1986 roku jest interpretowane.

Nie zgodzę się ze stwierdzeniem Johnstona, który przytoczył słowa Martina Bubera, iż sukces nie jest jednym z określeń Boga. Ależ właśnie Chrześcijaństwo jest największym sukcesem w historii ludzkości. Kalwaria, największa niewyobrażalna ludzka porażka, poprzedzała Zmartwychwstanie, bez którego - jak mówi nam św. Paweł - bylibyśmy jedynie najbardziej nędznymi ze wszystkich stworzeń. Budzi zdziwienie, że w swojej odpowiedzi na krytycyzm wobec przytoczenia stwierdzenia Bubera, Johnston mówi, że Kalwaria "była momentem definiującym Chrześcijaństwo". Ale nic nie wspomina on o Zmartwychwstaniu! Patrząc z daleka na historię chrześcijan, widzimy, że jest ona nieustannymi ludzkimi porażkami, które poprzedzają wspaniałe supernaturalne zwycięstwa. Św. Paweł wyraził tę prawdę w swoim Drugim Liście do Koryntian: "znosimy cierpienia, lecz nie poddajemy się zwątpieniu [...] obalają nas na ziemię, lecz nie giniemy." (4:8-9). To jest niewątpliwie sukces, ale sukces ten może wyjaśnić tylko sam Bóg.

Johnston mówi nam, że papież Jan XXIII chciał wyciągnąć Kościół ze swej "Trydenckiej skorupy", aby aktywnie zaangażować się we współczesny świat. Ale to właśnie Sobór Trydencki przyniół największy plon świętych i największy urodzaj zgromadzeń religijnych, utworzonych z intencją, by roznosić światło Ewangelii światu, czy to poprzez kontemplacyjne życie zakonne czy aktywne zaangażowanie. Św. Franciszek Salezy, św. Jeanne Francoise d'Ars, św. Jan Bosco (jeden z największych nauczycieli wszystkich czasów), św. Teresa z Lisieux (apostoł misji) byli właśnie odżywiani tą "skorupą" Soboru Trydenckiego.

Johnston pisze, że celem Soboru Watykańskiego II było otwarcie Kościoła na świat i że dzisiejszy posoborowy Kościół jest już "dla tego świata". Ale samo słowo "świat" jest bardzo dwuznaczne. Kiedy ktoś czyta Ewangelię św. Jana, rozdział 14-16, to uderza go jak często słowo "świat" jest wymieniane. Chrystus mówi nam, że świat nienawidzi Go i że On nie z tego świata pochodzi. Mówi On swoim Apostołom, że tak jak świat nienawidzi Go, tak i ich nienawidzić będzie. Choćby przez to, że właśnie Szatan nazywany jest "księciem tego świata", nie można wymyślić wyraźniejszej przyczyny odrzucenia "tego świata". Ale jest też religijny i metafizyczny dualizm pomiędzy Bogiem a "Księciem tego świata" i ten dualizm będzie trwał aż do końca czasów, kiedy to Wielki Zły będzie pokonany.

Ten, kto kocha Chrystusa, musi nienawidzić świata ze swoją pompą, ponieważ świat jest królestwem szatana. Podczas chrztu zobowiązani jesteśmy do odrzucenia tego świata. Papież Paweł VI lamentował, że "otwarcie [Kościoła po Soborze Watykańskim II] na świat, przyczyniło się do faktycznej inwazji Kościoła przez myślenie pochodzące z tego świata" (23 listopada 1973 roku).

Słowo "świat" ma także i inne znaczenie. Odnosi się do świata, które Bóg stworzył z niczego: widzialny świat, który odzwierciedla piękno Boga, świat zamieszkany przez Jego dzieci, miejsce gdzie albo osiągną one swój cel, albo daną im boską misję zdradzą. To, że Chrześcijan powinien aktywnie zaangażować się w ten świat, wynika z Chrystusowego zawołania: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody." Prawdziwie odnosi się to także do tych, którzy wezwani są do czysto kontemplacyjnego życia - nie uciekającego jednak do zapomnienia o tym świecie - życia modlitwą, ofiarą, pokutą za braci ze świata.

Pełna podziwu praca misyjna dokonywana przez wieki, była właśnie odpowiedzią na wezwanie do ewangelizowania świata. Kiedyś mieliśmy coroczne rekolekcje dawane głównie przez misjonarzy, którzy poruszali nasze serca ku modlitwie i ofierze za ich pracę. Ci misjonarze - tak jak Peres Blancs ["Biali Ojcowie"], którzy wykonywali zachwycającą pracę misyjną w Afryce - właśnie pochodzili z tej "Trydenckiej skorupy". Niestety, od czasu Soboru Watykańskiego II, Chrystusowe wezwanie: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody" zostało zastąpione przez "Idźcie i dialogujcie ze wszystkimi narodami".

Niestety, od czasu Soboru Watykańskiego II, Chrystusowe wezwanie: "Idźcie i nauczajcie wszystkie narody" zostało zastąpione przez "Idźcie i dialogujcie ze wszystkimi narodami"

Papież Jan XXIII miał nadzieję na pogłębienie działalności misyjnej. To, że jego nadzieje spełzły na niczym, świadczą uwagi wypowiedziane w sekrecie do swego bliskiego przyjaciela, kardynała Silvio Oddi, na krótko przed swoją śmiercią. Miałam ten zaszczyt, że odbyłam dwugodzinną rozmowę z kardynałem Oddi w marcu 1985 roku. Jego Eminencja powiedział mi: "Wiedząc, że śmierć już jest blisko, Jan XXIII zawołał mnie i powiedział: 'Silvio, Silvio. Mój pontyfikat był niepowodzeniem. Nic z tego, co chciałem osiągnąć, nie zostało zrobione, a to, czego nie chciałem, aby zaistniało - zrealizowało się."

Jakżeby inaczej zinterpretować te tragiczne słowa, jeśli nie przez przypuszczenie, że Jego Świątobliwość słusznie obawiał się, że jego przekaz będzie zniekształcony i niezrozumiany?

Jako przykład można przytoczyć przypadek pewnej kobiety, wyznawczyni hiduizmu, która - jak zrelacjonował to reporter brytyjskiego pisma Christian Order - udała się do misjonarza informując go o swoim życzeniu wstąpienie do Kościoła. Powiedziano jej wtedy, że nie jest to wcale potrzebne, że powinna ona czynić wszystko, by stać się jeszcze lepszą wyznawczynią hinduizmu.

Działalność misyjna tak bardzo upada, że niektórzy tak zwani "katolicy" interpretują tę świętą posługę jako wyraz aroganckiego i dumnego "triumfalizmu".

Wielu z nas posiada talenty, które jednak wykorzystujemy do czynienia dobrych rzeczy w zły sposób. Nie można zaprzeczyć temu, że niektórzy katolicy, którzy grzmią przeciwko błędom i herezjom, jednocześnie tak słabo ukazują piękno przekazu Zbawiciela, Tego, który jest "cichy i pokornego serca" [Mateusz 11:29]. Prawda jest piękna i powinna być pokazywna tym, którzy karmieni są uprzedzeniami. Z drugiej strony, głoszenie Prawdy nie jest możliwe bez potępienia błędów. Święty Jan tak wspaniale łączy prezentację promieniowania Prawdy z "anathema sit". Ten Apostoł Miłości był przecież także "synem gromów". Bojaźń przed Bogiem jest początkiem mądrości, lecz dzisiaj nie widzimy już ciężkości religijnych, metafizycznych i etycznych błędów. Platon przypomina nam, że im wyższa prawda, tym bardziej powinniśmy się nią interesować, bardziej dokładnie powinniśmy ją poznawać. Nie ma znaczenia, gdy jestem w błędzie co do długości jelita cienkiego świni, ale jeśli jestem w błędzie co do Boga, ma to wielkie znaczenie. Współczesny człowiek nie tylko toleruje aberracje religijne, ale nie odbiera już ich jako trucizna dla ludzkiej duszy.

Dzisiejsze kazania nieustanie powtarzają nam o tym jak Bóg kocha nas - i jest to oczywiście prawda! - ale słowa takie jak: grzech, Diabeł, Piekło są dzisiaj odrzucane. Dwóch księży, których znam zostali mocno skarceni przez swego biskupa za mówienie o wiecznym potępieniu, ponieważ "odpychają parafian od kościoła".

Ilu księży ośmiela się dzisiaj grzmieć przeciwko aborcji, tej odrazie, która musi sprawiać szloch u aniołów? Ilu biskupów oświadcza, że "proaborcyjni" politycy nie mogą otrzymać Komunii świętej? Przywiązanie do życia ziemskiego, materialnego - dzisiejsze hasło polityków - nie jest chrześcijańską cnotą. Jeśli Jan XXIII byłby świadkiem tego wszystkiego, zapewne zapłakałby.

Johnston ma rację lamentując nad faktem, że seminarzyści w przedsoborowym Kościele karmieni byli "skostniałą" wersją nauk św. Tomasza. [...] Gdy tylko "okna zostały otworzone", wielu seminarzystów, nowicjuszy i księży pożerali prace Nietschego, Darwina, Freuda i Sarte'a. Przynajmniej nie były one nudne. Carl Rogers przekonał tysiące z nich, że celem ich życia jest samospełenienie się, a był on tak przekonywujący, że wyzwolił exodus tysięcy księży, zakonnic i nowicjuszy [z Kościoła].

Wielka encyklika papieża Leona XIII Aeterni Patris (1879) ilustruje tę sprawę. Dawała ona tomizmowi swoje dumne miejsce, [wtedy] gdy istniała nagląca potrzeba ostrzeżenia wiernych przeciwko błędom dominującym na polu filozofii. Kant, Hegel, Schopenhauer, Nietzsche, Darwin i Spencer byli intelektualnymi bohaterami tamtych dni. Jego Świątobliwość wiedział, że filozofia (ancilla theologiae) jest najważniejsza w scholastycznej formacji i również wiedział, że znakomicie przejrzyste myśli św. Tomasza czyniły go bardziej przystępnym dla seminarzystów niż św. Augustyn, którego myśl nie była tak systematyczna. [...]

Człowiek posiada niesamowity talent przechodzenia od jednego błędu do drugiego. Przypominam sobie późne lata sześćdziesiąte, kiedy to zakonnica, która poczuła "wyzwalające wpływy" Soboru Watykańskiego II głośno oznajmiała, że "tomizm umarł". Ta droga siostra zakochała się we "współczesnym myśleniu" nie widząc żadnej różnicy pomiędzy pozytywnym wkładem a otwarcie wyznaną aberracją. Poza tym, oznajmienie, że filozofia będąca produktem gigantycznych umysłów i wielkich świętych "umarła", jest co najmniej ryzykowne. Prawda pozostaje prawdą i wszystko co w dziełach św. Tomasza jest prawdziwe, nie może umrzeć. Wyraźnie siostra poszła śladami Zeitgeist, ducha który był tak powszechny towarzyszysząc Soborowi Watykańskiemu II. Wszystko co było nowe, było witane jako "odświeżające". Co prawda, skostniały tomizm - ten niewierny św. Tomaszowi - musiał być odrzucony, ale zrobienie z Sartre'a bohatera jest zapełnie czymś innym.

Johnston narzeka, że przed Soborem Kościół był "jurydyczną maszyną operowaną przez Biskupa Rzymu. Przez wieki, władza kościelna stała się niezwykle ciężka i scentralizowana." Sobór Watykański II chciał skorygować te niedoskonałości - Johnston dodaje - przez podkreślenie "kolegialności". Oczywiście dużo słyszeliśmy o "kolegialności" w czasie tych ostatnich czterdziestu latach. To jest kolejny przypadek, gdzie przeszliśmy z jednej skrajności w drugą. Dzisiaj, gdy Piotr, który trzyma klucze, mówi jasno, że chce aby pewne rzeczy zostały poprawione, jego żądania są bezceremonialnie ignorowane. Wielu świeckich ludzi bardzo boleśnie przeżyło odpowiedź amerykańskich biskupów na Ex Corde Ecclesiae. Fakt wielokrotnego ignorowania przez niemieckiego biskupa Karla Lehmana (teraz już kardynała Lehmana) papieskich żądań dotyczących zaprzestania podpisywania dokumentów zezwalających na aborcje, jest również doskonale znany. Dopiero, gdy Piotr użył pełnego swego autorytetu jako "trzymający klucze", kard. Lehmann w końcu odpuścił. Jaki sens ma posiadanie autorytetu władzy, jeśli nie jest ona używana? Takie rzeczy nie zdarzały się w czasie pontyfikatu Piusa XI, który odebrał kardynalskie insygnia, ponieważ kardynał ośmielił się kwestionować decyzję papieską. Pius XI był prawdziwym przywódcą.

Dzisiaj, gdy Piotr, który trzyma klucze, mówi jasno, że chce aby pewne rzeczy zostały poprawione, jego żądania są bezceremonialnie ignorowane. [...] Jaki sens ma posiadanie autorytetu władzy, jeśli nie jest ona używana? Takie rzeczy nie zdarzały się w czasie pontyfikatu Piusa XI, który odebrał kardynalskie insygnia, ponieważ kardynał ośmielił się kwestionować decyzję papieską. Pius XI był prawdziwym przywódcą.

Autorytet może być nadużywany, ale kiedy autorytet nie jest już autorytetem, innego rodzaju rak niszczy Kościół. Wszyscy znamy biskupów, którzy z pewnością nie żyją życiem, do jakiego zostali powołani. Rzym ma świadomość tego. Ale ci biskupi wiedzą również, że mogą dalej zaniedbywać powierzoną im odpowiedzialność, ponieważ zdają sobie sprawę, że nie będą zdegradowani.

Innym zagadnieniem poruszonym przez Johnstona jest reforma liturgii. Jednym z przejrzystych celów Soboru była gwarancja, że język łaciński pozostanie językiem liturgicznym Kościoła. "Szersze użycie" języków narodowych było dozwolone tylko tam, gdzie zachodziła taka potrzeba ku większemu dobru wiernych., ale Sobór orzekł również, że: "użycie języka łacińskiego [...] ma być zachowane". Słowa Soboru są tak jasne, że można się tylko dziwić, jak zostało to radykalnie zreinterpretowane. Język łaciński, właśnie jako język martwy, gwarantuje ortodoksję. Języki narodowe zmieniają się i modlitwa w języku narodowym nie może dać nam tej gwarancji. Słowa zmieniają swoje znaczenie. Na przykład "dyskryminacja", która miała pozytywne znaczenie (jako inteligentna dystynkcja, rozróżnienie), stała się teraz brzydkim słowem. Dlaczego życzenia Soboru zostały tak bardzo zniekształcone? Dlaczego użycie łaciny stało się takim przekleństwem? Dlaczego nieustannie mówi się, że "Sobór Watykański II to i to nakazał", kiedy nie ma w takich stwierdzeniach cienia prawdy? Kto jest odpowiedzialny za uprowadzenie dokumentów soborowych i wypaczenie ich przesłania? Wierni są upoważnieni do zadawania takich pytań i, prędzej czy później, historia ukaże te odpowiedzi. Nie bądźmy zdziwieni, jeśli pewnego dnia odkryjemy, że Judasz dalej kontynuuje niszczenie Kościoła.

Jednym z przejrzystych celów Soboru była gwarancja, że język łaciński pozostanie językiem liturgicznym Kościoła. [...] Sobór orzekł, że: "użycie języka łacińskiego ma być zachowane".

Dlaczego tak się dzieje, że głębsze uczestnictwo wiernych we Mszy św. jest interpretowane jako nieustanna przeszkoda, podczas gdy znaczyło to tyle, że wierni powinni lepiej zrozumieć znaczenie Ofiary Świętej jako bezkrwawego powtórzenia ofiary na Kalwarii i wstrzymać się z odmawianiem różańca podczas celebracji tego największego misterium. Prawdą jest, że wielu katolików nie było właściwie pouczanych i prawdziwie nie rozumieli cudowności misterium Mszy św. Ale znowu trzeba zapytać: dlaczego musimy przechodzić z jednej skrajności w drugą, poprzez zrobienie ze Mszy jakiegoś środowiskowego spektaklu na kształt protestanckich "nabożenstw"?

Dlaczego tak się stało, że wielkimi nakładami finansowymi zlikwidowano balaski, kiedy Sobór nawet nic nie wspominał o tej najbardziej godnej pożałowania innowacji, nie mówiąc o takim obrazoburczym zwyczaju eliminowania cennych prac artystycznych, malarstwa, rzeźb, które rzekomo "odwracały naszą uwagę". Powinno się poczytać o życiu św. Teresy z Avia, aby zdać sobie sprawę ze znaczenia chrześcijańskiej sztuki na życie religijne. Zarówno muzyka sakralna (zastąpiona dzisiaj przez "dzieła" artystycznego ubóstwa), jak i piękne rzeźby są niezbędne dla autentycznego katolicyzmu, które rozumie podstawową wagę sztuk wizualnych i muzyki w przekazie boskiego posłania.

Inny niezwykle delikatny temat dotyczy zmiany pozycji w stosunku do wolności religijnej, którą Johnston nieugięcie określa jako "radykalne odejście". Kościół jest skłonny współpracować z każdą formą rządów, który respektuje prawo moralne. Nie ulega wątpliwości, że takie "narzucanie prawdy" - jak ujmuje to Johnston - jest nieproduktywne. Z drugiej strony, Chrystus przekazał swym Apostołom misję nauczania wszystkich narodów, co zawiera coś więcej niż zwykła "propozycja" - jak to Johnston mówi nam powołując się na rekomendacje soborowe. Wielu współczesnych myślicieli lamentuje dzisiaj bolejąc nad faktem "rozdzielenia Kościoła i Państwa", które prowadzi do podstępnego ataku na każdą manifestację religii w życiu publicznym. [Wystawianie publiczne] bożonarodzeniowych żłobków przestało być dzisiaj dozwolone [m.in. w USA], modlitwy w publicznych szkołach zostały zniesione, walczy się ze słowami "tak mi dopomóż Bóg" w hołdzie składanym fladze [Pledge of Allegiance], itd. Cieszymy się, gdy demokrację odnosi się do metafizycznej równości wszystkich ludzi, ale gdy znaczy ona, że "wszystkie idee są sobie równe" i że nie ma hierarchii we wszechświecie - wtedy mamy do czynienia z wielkim problemem.

Wszechświat ma strukturę architektoniczną a liberalna demokracja skupia się właśnie coraz bardziej na walce przeciwko tego typu hierarchii. Czy nam się to podoba czy też nie - a biada tym, którym się to nie podoba - Bóg jest Królem wszechświata; każda eliminacja tego Królestwa źle wróży tym, którzy ją wspierają. Monarchia boska jest podstawą, kamieniem węgielnym wszechświata. Johnston mówi jednak: "Sobór wypowiedział się jasno, że nie chce dłużej wyznaniowego państwa zespolonego z monarchią. Nadszedł najwyższy czas, aby pogodzić się z liberalną demokracją." Nie jest moją intencją stwierdzanie, że monarchia jest najlepszą formą rządów, ale w dzisiejszym świecie jest ona tak zajadle atakowana, że pozwolę sobie na uwagę na ten temat.

Podstawowa struktura monarchii jest symboliczna i jedną z rzeczy, którą możemy opłakiwać jest to, że po Soborze Watykańskim II symbole - tak istotne dla życia religijnego - zostały porzucone. Francuscy monarchowie byli namaszczani przez biskupów w Rheims i przypominano im fakt, że ich autorytet pochodzi od Boga i że pewnego dnia będą musieli zdać rachunek przed Nim, przed Królem wszechświata. Byli oni Jego reprezentatami przed ludźmi i powinni być ich "ojcami", czyli zmierzać do służenia im duchowo i fizycznie dla ich dobra. Co prawda niewielu spełniło to szlachetne wezwanie, ale nie zapominajmy, że narody katolickie wydały wielu wielkich świętych - królów i królowe. Drzewo, które wydaje takie owoce nie może być całkowicie złe... Cały czas czekam na moment, gdy liberalna demokracja wyda świętego. Nie mogę przypomnieć sobie ani jednego prezydenta w Stanach Zjednoczonych, który kwalifikowałby się do takiego zaszczytu. Zatem ponownie możemy słusznie kwestionować interpretacje Johnstona czy takie właśnie były intencje Soboru.

Módlmy się gorliwie aby nasi duchowi przywódcy - z pomocą pobożnych i pełnych poświęcenia wiernych - przywrócili Świętą Barkę piotrową z powrotem na właściwą drogę.

Tłumaczenie: Lech Maziakowski

Powyższy tekst ukazał się w piśmie New Oxford Review, lipiec 2004, Volume LXXI, Number 7. Tytuł org.: How did we get off course? The Second Vatican Council: Why Pope John XXIII would weep?

Źródło informacji: http://www.traditia.fora.pl

sobota, 7 lipca 2012

TVN o sytuacji Kościoła w zachodniej Europie

kard. Brandmüller: Nostra ætate i Dignitatis humanæ są „niewiążące”

We wtorek 22 maja 2012 r. w siedzibie Radia Watykańskiego abp Augustyn Marchetto i ks. prał. Mikołaj Bux zaprezentowali przedstawicielom mediów nową książkę pióra kard. Waltera Brandmüllera, emerytowanego przewodniczącego Papieskiej Komisji Nauk Historycznych, zatytułowaną Le „Chiavi” di Benedetto XVI per interpretare il Vaticano II (‘Benedykta XVI klucz do interpretacji Vaticanum II’).

Arcybiskup Marchetto zapytany przez dziennikarza Radia Watykańskiego, czy w dzisiejszym Kościele przeważa hermeneutyka zerwania czy ciągłości, odpowiedział: „Niestety, muszę powiedzieć, że przeważa hermeneutyka zerwania. Chciałbym dodać, że jest wiadome, iż zarówno skrajne skrzydło — które na soborze stanowiło większość — jak i ruchy tradycyjne mówią to samo. Dla nich również to było zerwanie. Dlatego wciąż jest wiele do zrobienia”.

Przedstawiciel Catholic News Service zanotował kilka interesujących wypowiedzi kard. Brandmüllera, który również był obecny podczas prezentacji.

W swojej książce kard. Brandmüller — czytamy na stronach CNS — napisał, że Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X i starokatolicy, którzy nie przyjęli dogmatu o papieskiej nieomylności ogłoszonego na I Soborze Watykańskim, „są do siebie podobni w tym, że odrzucili uprawniony rozwój doktryny i życia Kościoła”.

Kardynał scharakteryzował ruch starokatolicki jako odgrywający „niewielką rolę” w dzisiejszym globalnym chrześcijaństwie i stwierdził, że witalność FSSPX zmusza jednak Kościół do wykazania, że protesty Bractwa są nieuzasadnione. Autor zapytany o ten fragment książki powiedział dziennikarzom: „Mamy nadzieję, że starania Ojca Świętego o ponowne zjednoczenie Kościoła zakończą się sukcesem (…). Istnieje ogromna różnica między wielkimi konstytucjami”, jak konstytucje II Soboru Watykańskiego o Kościele, o liturgii i objawieniu Bożym, „a zwykłymi deklaracjami”, jak deklaracja o edukacji chrześcijańskiej i o mediach.

„O dziwo, dwa dokumenty, które są najbardziej kontrowersyjne” dla FSSPX — o wolności religijnej [Dignitatis humanæ] i relacji z niechrześcijanami [Nostra ætate] — „nie zawierają wiążącej treści doktrynalnej, więc można o nich dyskutować — mówił kardynał. — Nie rozumiem zatem, dlaczego nasi przyjaciele z Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X koncentrują się niemal wyłącznie na tych dwóch tekstach. I jest mi przykro, że tak robią, ponieważ te dwa dokumenty są najłatwiejsze do zaakceptowania, jeśli wziąć pod uwagę ich kanoniczny charakter [jako niewiążące]” (źródła: rorate­‑caeli.blogspot.com, radiovaticana.org, 22 maja 2012).

Nostra ætate i Dignitatis humanæ — dotąd traktowane jako nienaruszalne soborowe superdogmaty — powoli stają się „niewiążące”. Ten kierunek posoborowego rozwoju doktrynalnego wydaje się ze wszech miar słuszny.

Źródło informacji: http://news.fsspx.pl

piątek, 6 lipca 2012

Jak to dawniej bywało c.d


Pamiętam z dzieciństwa "samotne" Msze kapłanów przy bocznych ołtarzach. Było w nich coś, co pobudzało dziecięcą wyobraźnię, pobudzało ciekawość... "Co on tam robi?", pytało dziecko słysząc szept i patrząc na wykonywane gesty. Potem, przez czynne uczestnictwo wiernych owe gesty i szepty zostały jakby przytłumione przez zaangażowanie wiernych. A także przez to, że gesty stały się "jawne", szept zaś zniknął zupełnie. Za tym liturgicznym aktywizmem i ekschibicjonizmem skryła się tez Tajemnica, do której szepty i gesty się odnosiły. A raczej to, co Tajemnica było - przestało nią być. Stało się sumą czynności, za którą już tylko wysiłkiem rozumu doszukujemy się sensu.


Znalezione na facebook-u

Kto nie chce statusu dla FSSPX?

Hans Kung

Progresywny teolog w oświadczeniu przesłanym Sudwest Presse stwierdził, że w przypadku uregulowania sytuacji tradycjonalistycznych duchownych uzna papieża za… schizmatyka i zostanie sedewakantystą. Uregulowanie sytuacji Bractwa św. Piusa X będzie dla niego ciężkim wykroczeniem przeciwko… „Ludowi Bożemu” i jego słusznym oczekiwaniom. Co być może w tym kontekście ważniejsze, będzie to przeczyło także osobistym wizjom eklezjologicznym Kunga, który swoją popularność zawdzięcza promowaniu reformistycznej wizji katolicyzmu.

Heterodoksyjny teolog od wielu lat atakujący katolickie Magisterium cieszy się nie gasnącym zainteresowaniem zachodnich mediów. Kung zasłynął jako… krytyk nieomylności Papieża, teolog odrzucający katolickie nauczanie w kwestii aborcji i antykoncepcji, wyświęcania kobiet i celibatu duchownych. Pełniąc z nominacji Jana XXIII funkcje eksperta teologicznego soboru, z końcem lat 70-tych otwarcie odszedł od katolickiej wiary i Magisterium, co zostało potwierdzone przez Kongregację Doktryny Wiary.

W kuriozalnym oświadczeniu Kung zaznaczył, że w przypadku „pojednania” z duchownymi z Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, papież znajdzie się w „pożałowania godnej izolacji”. Jeszcze bardziej oddzieli się (sic!) od „Ludu Bożego” i jego - specyficznie rozumianych przez Kunga - oczekiwań. W tym przypadku zastosowanie ma mieć „klasyczna doktryna schizmy”. Biskup Rzymu uznający „ultrakonserwatywnych, antydemokratycznych i antysemickich” (sic!) duchownych kwestionujących dokumenty soborowe i samą naczelną ideę głębokiej, progresywnej reformy Kościoła miałby… pozbawiać się władzy. W tej sytuacji Benedykt XVI „nie może oczekiwać posłuszeństwa”.

W miejsce rozmów z tradycjonalistami, Papież powinien według niemieckiego radykała „troszczyć się o większość reformistycznie nastawionych katolików i o pojednanie z kościołami Reformacji i całym ruchem ekumenicznym”. Powinien realizować antykatolickie wizje progresywistycznych ideologów otwarcie odrzucających wiarę, moralność i nauczanie Kościoła. Mimo iż Kung promowany bywa przez lewicowe środowiska i liberalne media, rzeczywiste znaczenie jego działalności i gwałtownych ataków jest niewielkie.

rorate-caeli.blogspot.com

Źródło informacji:  http://www.wieden1683.pl

Zapomniane dokumenty Kościoła cz. 1


ŚWIĘTA KONGREGACJA DOKTRYNY WIARY

Z księgarskiej półki - Czwarta tajemnica fatimska?

Antonio Socci


CZWARTA TAJEMNICA FATIMSKA?



Wydawnictwo AA, Kraków 2012
ISBN: 978-83-62927-75-3
Format: 130x195 , ss. 352, oprawa: twarda, cena 29,90 zł
do nabycia w księgarni internetowej e-SERAFIN.pl

Czy Trzecia Tajemnica Fatimska została ujawniona w całości? Czy istnieje i co zawiera nieopublikowana część Orędzia Matki Bożej z Fatimy? Czy „czwarta” Tajemnica Fatimska to zapowiedź wielkiej apokalipsy dla Kościoła i świata?

Antonio Socci w książce-śledztwie omawia wydarzenia i polemiki, jakie otaczają Trzecią Tajemnicę. Ujawnia nieznane fakty. Stawia intrygujące pytania. Ukazuje trudną sytuację papieży XX wieku, odpowiedzialnych za przekaz i właściwą interpretację wielkiego proroctwa z Fatimy.

Zgromadzone ślady i poszlaki prowadzą tropem tajemnicy, w której być może ukryte są przyszłe losy świata…

Poza tą wielką wizją cierpiącego papieża, którą w pierwszym rzędzie możemy odnieść do Jana Pawła II, mamy tu także wskazania dotyczące przyszłości Kościoła, która zaczyna stopniowo przybierać konkretne kształty i staje się oczywista. (...) Jeśli chodzi o nowość, którą dziś możemy odnaleźć w tym przesłaniu, to na pewno jest nią fakt, że ataki na papieża i Kościół pochodzą nie tylko spoza niego, lecz cierpień przysparzają Kościołowi także wydarzenia mające miejsce w nim samym, grzech, który istnieje w Kościele. Jest to coś, o czym zawsze wiedzieliśmy, lecz dziś widzimy to w prawdziwie przerażającym wymiarze. Największe prześladowania Kościoła nie pochodzą od jego wrogów zewnętrznych, lecz rodzą się z grzechu mającego miejsce w Kościele.

Benedykt XVI, 11 maja 2010 r.

TUTAJ recenzja książki autorstwa Pana Tomasza Terlikowskiego zamieszczona na portalu fronda.pl

Papież, to jest firma

O. Congar OP: „Imbecyl, podczłowiek, nędzny dziwak…”

o. Iwo. Congar OP
„To, że taki imbecyl, taki podczłowiek jak Pizzardo będzie odpowiedzialny za uniwersytety i seminaria to skandal i rzecz niezwykle poważna… Ten nędzny dziwak, ten nawet nie przeciętniak bez kultury, bez horyzontów, bez człowieczeństwa… Ten Pizzardo, który ma czerwoną piżamę i kalesony… który targuje się przy zakupie gazety… co za przerażająca komedia!”.

Te pełne jadu słowa dotyczą Józefa kard. Pizzardo, cieszącego się szacunkiem biskupa Albano, który w różnych okresach lat 40., 50. i 60. XX wieku piastował urzędy prefekta Kongregacji Seminariów i Uniwersytetów, sekretarza Kongregacji Świętego Oficjum oraz wicedziekana Kolegium Kardynalskiego. Ich autorem nie był wcale jakiś antyklerykalny polityk czy dziennikarz – wyszły one spod pióra o. Iwona Congara OP, którego Rajmund Winling, historyk teologii, nazwał „jednym z najbardziej aktywnych inicjatorów niezwykłej odnowy eklezjologicznej i ekumenicznej Vaticanum II”.

Z lawiny inwektyw nie wynika, czy o. Congara bardziej rozwścieczył fakt, że kard. Pizzardo przyczynił się do potępienia powieści Grahama Greena Moc i chwała jako „smutnej i przejawiającej niezdrową skłonność do nurzania się w erotyce”, czy dlatego, że poparł swym autorytetem (wraz z kard. Ottavianim) wydanie rozprawy prof. Pliniusza Corrêa de Oliveiry Wolność Kościoła w państwie komunistycznym, nazywając ją „najwierniejszym echem dokumentów Magisterium Kościoła”, czy też to, że kardynał oponował przeciwko powszechnemu wprowadzaniu języków narodowych do liturgii, godząc się zaledwie na wyjątki podlegające ścisłej kontroli Stolicy Apostolskiej – czy może wszystko po trochu. Ale nie tylko kardynał Pizzardo budził takie uczucia w o. Congarze. O tym, że „nauczyciel nauczycieli Kościoła” – jak nazwał go jeden ze współczesnych teologów-ekumenistów – podobne uczucia żywił do wielu kardynałów posługujących w tamtym czasie w Kurii Rzymskiej, można dowiedzieć się z lektury Mon journal du Concile („Mój dziennik z czasów soboru”). Książka ukazała się w 2002 r. nakładem wydawnictwa Les Éditions du Cerf, w tym roku wydano zaś jej angielskie tłumaczenie (zatytułowane My Journal of the Council) we wspólnej inicjatywie wydawniczej trzech wydawnictw teologicznych: australijskiego ATF Press, amerykańskiego Liturgical Press oraz irlandzkiego Dominican Publications. Warto sięgnąć po tę pozycję, by móc lepiej ocenić kondycję „odnowiciela Kościoła” oraz intencje, jakie mu przyświecały 

(źródła: catholicherald.co.uk, nationalreview.com, 15 maja 2012).

Źródło informacji: http://news.fsspx.pl/?p=1066

Piękno tradycyjnej liturgii c.d.

Zapomniane prawdy c.d.

"Pojęcie Ecclesia militans - Kościoła wojującego - nie jest dziś modne. - W rzeczywistości jednak coraz lepiej rozumiemy, że jest prawdziwe, oddaje coś z prawdy. Widzimy, że zło chce opanować świat i konieczne jest podjęcie walki ze złem. Widzimy, że zło posługuje się w tym wieloma sposobami: okrutnymi, uciekając się do różnych form przemocy, ale też udaje dobro i w ten sposób narusza moralne fundamenty społeczeństwa. Św. Augustyn powiedział, że cała historia jest walką dwóch miłości: miłości własnej, aż do pogardzania Bogiem, i miłości Boga, aż do pogardzania sobą w męczeństwie."


Benedykt XVI

Problem istnienia Boga



x. dr Maciej Sieniatycki


PROBLEM ISTNIENIA BOGA

–––––––––––

Problem istnienia Boga (djvu, 32,1 Mb)

Program do otwierania plików djvu: DjVuBrowserPlugin.exe (exe, 15.4 Mb)

–––––––––--


X. Dr. M. Sieniatycki, Prof. Uniw. Jagiell., Problem istnienia BogaNAKŁAD KSIĘGARNI ŚW. WOJCIECHA. Poznań – Warszawa – Wilno 1923, str. VII+218.

«Klucze» Benedykta XVI do interpretacji Soboru


Sobór Watykański II musi być odczytywany w ciągłości z całą tradycją Kościoła oraz w jego historycznym kontekście – podkreślono wczoraj w Watykanie w czasie prezentacji książki pod tytułem „«Klucze» Benedykta XVI do interpretacji Soboru Watykańskiego II”.

Ksiądz Hans Küng nie weźmie udziału w obchodach rocznicy rozpoczęcia Vaticanum II

Ksiądz Jan (Hans) Küng, który z nominacji papieża Jana XXIII był oficjalnym ekspertem teologicznym II Soboru Watykańskiego i któremu w 1979 r. odebrano prawo nauczania w imieniu Kościoła, odrzucił zaproszenie do świętowania 50. rocznicy inauguracji obrad soboru, wystosowane przez organizatorów Katholikentagu (niem. „dzień Kościoła katolickiego”).

Władze Centralnego Komitetu Katolików Niemieckich (ZdK) – największej, bo liczącej niemal 12 mln członków niemieckiej organizacji katolickiej skupiającej laikat – chciały, żeby ks. Küng oraz kard. Walter Kasper, były przewodniczący Papieskiej Rady ds. Popierania Jedności Chrześcijan, byli honorowymi gośćmi „gali soborowej”. Cztery dni przed rozpoczęciem imprezy ks. Küng odwołał swój udział.

Niemiecki teolog uzasadnił swoją odmowę stwierdzając, że dzisiejszy Kościół kierowany przez Ojca Świętego Benedykta XVI okazał się niewierny duchowi Soboru. „Miałem zaszczyt otrzymać zaproszenie, ale czy rzeczywiście ktokolwiek jest w nastroju do świętowania w czasie, gdy Kościół znajduje się w tak ciężkim położeniu?” – pyta ks. Küng w czterostronicowej odpowiedzi przesłanej organizatorom. „W mojej opinii – pisze dalej – nie ma powodu do organizowania gali soborowej, ale raczej nabożeństwa pokutnego lub pogrzebowego” (źródło: thetablet.co.uk, 17 maja 2012).

Ks. Jan Zuhlsdorf, jeden z najbardziej znanych katolickich blogerów, komentując słowa ks. Künga zapytał: „Hans, ale czy ubierzesz czarny ornat?”.

Źródło informacji: http://news.fsspx.pl/?p=1061

Et in Saecula Saeculorum



Haec est unica Christi Ecclesia, quam in Symbolo unam, sanctam, catholicam et apostolicam profitemur, quam Salvator noster, post resurrectionem suam Petro pascendam tradidit, eique ac ceteris Apostolis diffundendam et regendam commisit, et in perpetuum ut columnam et firmamentum veritatis erexit. Haec Ecclesia, in hoc mundo ut societas constituta et ordinata, subsistit in Ecclesia catholica, a successore Petri et Episcopis in eius communione gubernata, licet extra eius compaginem elementa plura sanctificationis et veritatis inveniantur, quae ut dona Ecclesiae Christi propria, ad unitatem catholicam impellunt.

Kanadyjski biskup wyrzucony ze stanu kapłańskiego

Stolica Apostolska zdecydowała o wydaleniu ze stanu kapłańskiego kanadyjskiego biskupa, któremu udowodniono posiadanie pornografii dziecięcej.

„Raymond Lahey zaakceptował dekret, który zobowiązuje go do odmawiania Liturgii Godzin w intencji zadośćuczynienia złu, jakie wyrządził i skandalowi jaki wywołał, a także w intencji uświęcenia duchowieństwa” - ogłosiła kanadyjska Konferencja Episkopatu.

Biskup Lahey został aresztowany w roku 2009 po tym, jak pracownicy lotniska w Ottawie znaleźli – po powrocie z zagranicy – w jego bagażu zdjęcia pornograficzne z udziałem dzieci. Duchowny przyznał się do winy i został aresztowany. Watykan natychmiast odpowiedział potępieniem „eksploatacji seksualnej w każdej formie, szczególnie tej skierowanej przeciwko nieletnim. Zapewnił także o trosce wobec wszystkich, którzy zostali zranieni skandalem.

W styczniu tego roku biskup został skazany na piętnaście miesięcy więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Teraz zaś przyszedł czas na kary za złamanie prawa Kościoła.

TPT/CatholicNewsAgency

Źródło informacji: FRONDA.pl

Zapomniane prawdy c.d.

Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów. Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską, ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych. Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej, aby zastąpić naukę chrześcijańską “masońskim naturalizmem” 

kard. August Hlond

wtorek, 3 lipca 2012

o. Wojciech Giertych OP - Dlaczego św. Tomasz z Akwinu mało pisał o sumieniu ?

Z księgarskiej półki c.d.

Michael Coren


D  L  A  C  Z  E  G  O

KOŚCIÓŁ KATOLICKI MA RACJĘ

Wydawnictwo AGAPE, Warszawa 2012
ISBN: 978-83-932619-5-6
Format: 140x200 , ss. 224, oprawa: twarda, cena 29,00 zł
do nabycia w księgarni internetowej SANCTUS.pl

Rewelacyjna książka stająca w obronie wiary i nauczania Kościoła katolickiego, k tóra w jasny sposób pokazuje, że Kościół ma rację, i wyjaśnia dlaczego.

„Michael Coren, Brytyjczyk żydowskiego pochodzenia, świadomie i z wolnego wyboru został katolikiem. Później jednak zafascynowany ideami protestanckimi przez 10 lat funkcjonował poza Kościołem katolickim, aż w końcu powrócił do źródła Prawdy.

(...) Coren doszedł do wniosku, że człowiek nie jest w stanie zbliżyć się do Boga o własnych siłach, ignorując Jego zbawczy plan, a zwłaszcza mękę i śmierć Pana Jezusa na krzyżu. Skoro sam Bóg wyznaczył człowiekowi jedną jedyną drogę ku sobie, to tylko i wyłącznie tą drogą można do Boga dojść, poznać Go i zjednoczyć się z Nim w prawdziwej Komunii. Taka jest Prawda, i dotyczy ona każdego człowieka, niezależnie od tego, co człowiek myśli na ten temat”. („Miłujcie się!”, 2-2012, s. 11)

„Doktorzy Kościoła” – obrońcy wiary


Chciałbym podzielić się moim doświadczeniem, jakie zdobyłem pracując przez prawie dziewięć lat na Ukrainie. Zresztą w dalszym ciągu do tego Kościoła partykularnego na mocy święceń należę, choć z konieczności musiałem wrócić już do kraju. A konkretnie chciałem opisać pewne zdarzenie. Komentarz do niego pozostawiam czytelnikom.

Piękno tradycyjnej liturgii c.d.

Pingwin też człowiek


Szyderczy śmiech, przekleństwa i publiczne upokorzenia. Z tym na co dzień spotykają się siostry zakonne. Mało tego, ostatnimi czasy takie zachowania przybierają na sile. Szczególnie w miastach.


Pismo Święte nie wystarcza do zbawienia


Katolicki Instytut Apologetyczny im. św. Tomasza z Akwinu

Tytuł oryginału wykładu: "Pismo Święte nie wystarcza do zbawienia - Magisterium Kościoła przeciwko protestanckiej herezji sola scriptura".

Ks. Jan Jenkins FSSPX wyjaśnia różnicę między naciskiem kładzionym przez Protestantów na Biblię, a Tradycją Kościoła Katolickiego która jest przejawem żywej i prawdziwej wiary oraz obecności Boga w Kościele.

Zapomniane prawdy c.d.


Bezmyślność, bezideowość, pustka bez wizji, młodzież bez ambicji, bez poczucia związku z potężną, jakże niekiedy bolesną, lecz zaszczytną historią, która składa się bardziej z ofiar i poświęceń aniżeli z chwały - to nie tylko tragedia osobista człowieka, ale tragedia Narodu!

Kardynał Stefan Wyszyński

Sri Lanka: Kard. Ranjith chce, żeby lankijskich kleryków kształcili księża FSSPX

Abp Albert Malcolm kard. Ranjith Patabedinge, ordynariusz Kolombo, w latach 2005-2009 sekretarz Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.Ordynariusz Kolombo kard. Albert Malcolm Ranjith zapowiedział, że w przypadku uzyskania statusu kanonicznego przez Bractwo Kapłańskie Św. Piusa X jest gotów powierzyć kapłanom FSSPX zadanie opieki nad klerykami pochodzącymi z jego diecezji. Zdaniem kardynała, taka decyzja przyczyniłaby się do poprawy jakości kształcenia i formacji przyszłych lankijskich księży.

O deklaracji kard. Ranjitha poinformował ks. Benedykt Waillez FSSPX, przełożony dystryktu Belgii i Holandii. W swym niedzielnym kazaniu, wygłoszonym w brukselskim kościele pw. św. Józefa, ks. Waillez powiedział, że jest to kolejny dowód, iż zagadnienia poruszane przez katolickich tradycjonalistów i głoszone przez nich argumenty wywierają coraz silniejszy wpływ na cały Kościół, a pobudki, którymi się kierują, zyskują coraz większe zrozumienie.

W 2005 r. Ojciec Święty Benedykt XVI powołał kard. Ranjitha na urząd sekretarza Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, w 2009 r. ustanowił go arcybiskupem Kolombo na Sri Lance, a w 2010 r. kreował kardynałem (źródła: messainlatino.it, gloria.tv, 16 maja 2012).

Źródło informacji: http://news.fsspx.pl/?p=1048

Dla przypomnienia


Polonia Christiana nr 25 i 26


POLONIA CHRISTIANA
NR 25 MARZEC-KWIECIEŃ 2012


Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańaskiej im. ks. Piotra Skargi, Kraków 2012
ISSN: 1898-7877
ss. 96, oprawa miękka, cena 12,00 zł

Świat Zachodu zbudowany na fundamencie prawdy, dobra i piękna zalewa dziś wszechogarniające kłamstwo, zło i brzydota. Zmasowany atak „ciemnej strony mocy” uderzył w miejsce najwrażliwsze – duszę dziecka. Tak piszą autorzy „Polonia Christiana” we wstępie do Tematu głównego najnowszego, 25. numeru pisma. Blok tekstów traktuje o zabawkach, filmach, grach z piekła rodem i o tym, jak niszczą one wrażliwość najmłodszych, deformując dziecięce dusze.

Artykuł „Na kolizyjnym kursie” sto lat po katastrofie Titanica opisuje nieznaną szerzej historię zatonięcia rzekomo niezniszczalnego statku, zbudowanego po to, by rzucić wyzwanie samemu Bogu.

Prof. Włodzimierz Bernacki, analizując myśl polityczną księdza Piotra Skargi, konstatuje w rozmowie z Piotrem Doerre: Odstępstwo od Rzymu prowadzić musi do upadku.

Czy komunistyczny reżim kubański znowu zyska na papieskiej wizycie w tym kraju? – zastanawia się Armando Valladares, dysydent, który opuścił wyspę-więzienie po tym, jak spędził za kratami blisko ćwierćwiecze.

Jacek Kowalski porównuje rodzimą Konfederację Barską do francuskiej Wandei: mimo różnic oba zrywy podjęte pod chorągwiami Najświętszej Maryi Panny łączy bardzo wiele.

Jak zawsze, zwiedzamy wraz z „Polonia Christiana” ojczyste strony (tym razem Rogalin) bliższe i odległe kraje (Bołszowce, Cluny, Wietnam), szukając śladów chrześcijańskiego dziedzictwa, poznajemy sztukę poświęconą chwale Stwórcy (malarstwo Fra Angelico), odsłaniamy niewystarczająco znane zakamarki naszych dziejów.

***************

Do nabycia w wybranych kioskach RUCH-u, KOLPORTER-a, EMPIK-ach i bezpośrednio u wydawcy


POLONIA CHRISTIANA
NR 26 MAJ-CZERWIEC 2012


Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańaskiej im. ks. Piotra Skargi, Kraków 2012
ISSN: 1898-7877
ss. 96, oprawa miękka, cena 12,00 zł

Najnowszy numer magazynu porusza sprawy aktualne i ważne dla Polski, Europy i świata. Piszemy o wielce prawdopodobnym rozpadzie unijnego projektu i narastającym wrzeniu wśród społeczeństw Unii Europejskiej. Opisujemy kolejną falę prześladowań chrześcijań w północnej Afryce i na Bliskim Wschodzie. Nie unikamy tematów niewygodnych, których inne czasopisma nie chcą poruszać.

Wydanie otwiera artykuł Bogusława Bajora pt. „Unia trzeszczy w szwach”. Autor zwraca uwagę, iż przy obecnej skali problemów elity niemieckie w większości nie są gotowe do wzięcia odpowiedzialności za Europę. Przeciwko strefie Schengen już otwarcie występują politycy francuscy i duńscy, natomiast coraz większą kontestację wobec brukselskiej biurokracji wykazuje Wielka Brytania.

Temat główny bieżącego numeru to cesarsko-królewskie dziedzictwo i sentymenty, które wytworzyły się przez stulecia panowania dynastii Habsburgów. Prezentujemy teksty autorstwa Piotra Doerre, Carlosa Eduardo Schaffera, Sławomira Skiby, Grzegorza Kucharczyka, a także wywiad z Piotrem Hapanowiczem, kustoszem Muzeum Historycznego Miasta Krakowa.

W numerze również, jak zawsze, teksty naszych stałych felietonistów. Grzegorz Braun przygląda się historiografii Żydów w Polsce. Z kolei Jacek Bartyzel pisze o pokusie „tradycjonalistycznego” nihilizmu.

***************

Do nabycia w wybranych kioskach RUCH-u, KOLPORTER-a, EMPIK-ach i bezpośrednio u wydawcy

poniedziałek, 2 lipca 2012

Zapomniane prawdy c.d.


Dobry kapłan żyje dla swego powołania. Chciwy kapłan żyje ze swego powołania. 


Abp Piotr J. Fulton Sheen, The Priest is not His Own

Aberracje liturgiczne cz. 71 - Symulacja sakramentu Eucharystii dla dzieci


Mons. Guido Marini - Język liturgii

Papieski Uniwersytet Santa Croce
Rzym, 24 luty 2011 r.

Konferencja x. prałata Guido Mariniego
Papieskiego Mistrza Ceremonii Liturgicznych

p.t.
 Język liturgii

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.