______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

sobota, 25 lutego 2017

Papież Franciszek pomógł pozyskać Bractwu św. Piusa X zabytkowy kościół w Rzymie.


Dzisiaj rano na stronie Il Foglio pojawiła się informacja o tym, jak to papież Franciszek pomógł Bractwu św. Piusa X pozyskać znajdujący się w samym centrum Rzymu zabytkowy kościół Santa Maria Immacolata all'Esquilino wraz z otaczającymi go budynkami, będącymi pierwotnie zabudowaniami klasztornymi Ojców Miłosierdzia a obecnie szkołą podstawową i średnią. Budynki mają być przeznaczone na ośrodek studiów a w przyszłości być może także Domem Generalnym Bractwa w Rzymie.  








czwartek, 23 lutego 2017

Protestancki Jezus




Michael Voris w programie "The Vortex" (ChurchMilitant.tv) zadaje pytanie, czy protestanci i katolicy wierzą w tego samego Chrystusa. Czy Jezus protestantów jest tożsamy z tym, który założył Kościół Święty i czy protestanckie nabożeństwo jest w stanie cokolwiek Bogu ofiarować?

Tańczący Dawid



" W czasach biblijnych w czasie uczt świątecznych możnowładcy przyodziani w szaty godne swego stanu spoczywali na łożach biesiadnych i (mówiąc subtelnie) biesiadowali. By impreza była dobra, musiała być i muzyka i tańce, ale... ani możnowładcy na skutek spożycia nie bardzo się ku temu kwapili, a z powodu braku umiejętności i klimatu raczej się ku temu tym bardziej nie starali, by się nie ośmieszyć. Muzyka więc i tańce musiały mieć charakter tego co dziś nazywamy baletem (choć muzyka była raczej kiepska, a choreografia przypominała dzisiejsze występy cyrkowe). Zadania te dla biesiadników spełniali głównie niewolnicy, którzy dla pozbawienia godności z czasów, gdy w podbitych narodach pełnili godne funkcje społeczne byli półnadzy albo wręcz nadzy, często też i dla celów czysto (nazwijmy to uprzejmie) ludycznych. I oto... w takiej sytuacji... Dawid zachowuje tylko lniany efod (przepaskę na biodra zakrywającą to co wstydliwe) i jako Król narodu wybranego i Nawyższy Kapłan przed Arką, która jest znakiem obecności Pana wykonuje powszednią funkcję niewolnika sytuując swoją rolę wobec Boga na oczach całego ludu. Nie jest tego w stanie pojąć Mikal, córka Saula, która wzgardza Dawidem i dlatego pozostaje bezdzietna (znak odrzucenia przez Pana, albowiem znakiem Jego błogosławieństwa jest płodność).

Nie ma to nic wspólnego z próbami współczesnych baletów antyliturgicznych z oklaskami gawiedzi; gdzie występ sam w sobie jest celem samym w sobie wbrew księgom liturgicznym, nieukierunkowanym choćby wobec tabernakulum, czy ołtarza, a mający charakter ludyczny tylko..."

Jacek Rządkowski

Recenzja książki "I ty możesz zrozumieć Biblię"




"Wszystko w Piśmie Świętym służy naszemu pouczeniu, 
ale nie wszystko jest przeznaczone do naśladowania"  

O Biblii napisano już tysiące książek. Po co jeszcze jedna? 

Jak pisze autor. Po pierwsze, jest ona przeznaczona dla początkujących. Po drugie, jest przeznaczona dla katolików. Po trzecie, jest krótka i prosta. Każdy rozdział książki można przeczytać nad filiżanką kawy i pączkiem. .A po czwarte jest ona pomyślana tak, by była praktyczna w użyciu. 

Zamieszczone w niej teksty ukazały się pierwotnie w amerykańskim tygodniku The National Catholic Register w latach 1989-1991 i opublikowane zostały później w wersji książkowej przez wydawnictwo Twin Cirkle jako dwie odrębne pozycje. Wydawca polski zdecydował się wydać obie książki w jednym tomie co wydaje się dobrym rozwiązaniem.

Książka podzielona jest na dwie części, które poprzedza wstęp będący ogólnym wprowadzeniem do Biblii. Część pierwsza poświęcona Staremu Testamentowi składa się z 23 rozdziałów, gdzie rozdział pierwszy jest krótkim wprowadzeniem do Starego Testamentu, natomiast pozostałe 22 rozdziały omawiają poszczególne księgi poczynając od Księgi Rodzaju a na księgach deuterokanonicznych i apokryfach kończąc. Podobnie jest z częścią drugą, która omawia księgi Nowego Testamentu. Składa się z 24 rozdziałów gdzie pierwszy jest wprowadzającym a pozostałe omawiają Ewangelie, Dzieje Apostolskie, Listy Pasterskie i Apokalipsę św. Jana.

Najważniejszą częścią wstępu jest dziesięć wskazówek, które pomogą nam czytać Biblię, tak, aby przyniosło nam to korzyść, bo pamiętać należy, że czytanie Biblii powinno być formą modlitwy a Biblię powinno się czytać w obecności Boga. Jest ona przecież miłosnym listem Boga do człowieka.

Prof. Kreeft prezentuje konserwatywne podejście do tekstu biblijnego co jest wielką zaletą książki w czasach wszechobecnego modernizmu. Nie boi się mówić o historyczności pierwszych rozdziałów Księgi Rodzaju, Mojżeszowym autorstwie Pięcioksięgu.czy cudach biblijnych, których nie uważa za mit czy legendę ale rzeczywistą ingerencję Boga w prawa natury i dzieje narodu wybranego. Autor obficie czerpie z tradycyjnej metody egzegezy, która jest wyczytywaniem z tekstu biblijnego nie tylko znaczenia dosłownego ale symbolicznego.  I jeśli ten sens dosłowny jest powszechnie akceptowany i stosowany to sens symboliczny jakby zginął z katolickiej egzegezy. Dzięki Bogu w książce mamy wiele przykładów zastosowania egzegezy z zastosowaniem znaczenia symbolicznego.. 

Nie wiem czy czytelnicy wiedzą, ale w Biblii znajdziemy wiele cech wskazujących na Mojżesza, Jozuego czy króla Dawida jako starotestamentowe figury Chrystusa. Mnie najbardziej zaskoczyło wyczytanie z Księgi Hioba dramatu śmierci i zmartwychwstania, rozgrywającego się na Kalwarii. Według prof. Kreefta tym co wydarzyło się w Księdze Hioba jest msza, a Hiob jest ołtarzem na którym była ona sprawowana. 

Oprócz sensu dosłownego i symbolicznego autor także próbuje odczytywać Biblię w odniesieniu do naszego codziennego życia. Omawiając Księgę Jozuego, która dla wielu czytelników  jest tylko i wyłącznie makabryczną księgą wojenną, pełną krwi i przemocy autor przypomina, że 
"Bitwy na śmierć i życie w Starym Testamencie zwłaszcza w najbardziej wojennych księgach, są trafnym symbolem prowadzonej tak samo na śmierć i życie duchowej walki w Nowym Testamencie.
a omawiając historię królów Dawida i Salomona ostrzega, że
"Osobiste grzechy prowadzą do tragedii narodowych. Podobnie jak grzechy ojców mają konsekwencje w życiu ich dzieci (Wj 20, 5-6), tak grzechy władców mają konsekwencje w życiu narodu. Prawo to nie przestaje obowiązywać, gdy królów zastępują prezydenci." 
Warto także zwrócić uwagę na rozdział poświęcony Księdze Pieśni nad Pieśniami, która będąc dramatyczną serią poematów miłosnych jest pięknym opisem dialogu między Bogiem a duszą za pośrednictwem całego wszechświata. I oto autor książki stawia nam  przed oczyma 19 opisów miłości tak ludzkiej jak i boskiej ukazanych w tym pięknym poemacie. 

Sporo miejsca autor poświęca także pismom prorockim Starego Testamentu, szczególnie Księdze Izajasza, którą jest jakby streszczenie Starego jak i Nowego Testamentu. 

W księgach prorockich znajdujemy ponad 60 proroctw, które wypełniły się na osobie Jezusa Chrystusa. Cały Stary Testament takich wzmianek o przyszłym mesjaszu zawiera ponad 300. Można zatem powiedzieć, że.
"Prawdopodobieństwo, że jeden człowiek mógłby wypełnić całkowicie wszystkie proroctwa, nie jest o wiele większa niż prawdopodobieństwo tego, że małpa mogłaby napisać Księgę Izajasza." 
Po omówieniu Starego Testamentu przechodzimy powoli do nowego. 

Nowy Testament to cztery Ewangelie, Dzieje Apostolskie, Listy Pasterskie i Księga Apokalipsy. Tak samo jak w części pierwszej także i w części drugiej prof. Kreeft prowadzi nas księga po księdze i dzięki tej tradycyjnej egzegezie ukazuje nam jako wielki chrystocentryczny poemat. Nie wiem jak to napisać ale po lekturze książki prof. Kreefta całkowicie zmieniło się moje spojrzenie na Biblię.     

Spójrzmy na Ewangelię. Termin "Ewangelia" to, nie tylko cztery księgi, które znamy jako Ewangelie, to orędzie, które one przekazują, rzeczywiste wydarzenia w których wypełnił się Boży plan zbawienia. Pamiętajmy, że tę "Ewangelię" głoszono, wierzono w nią i starano się nią żyć przez lata, zanim Mateusz, Marek, Łukasz i Jan napisali swoje księgi. To taka uwaga skierowana do wszystkich, którzy uważają, że chrześcijaństwo opiera się na Biblii (Sola scriptura)

Kontynuacją Ewangelii są Dzieje Apostolskie nazywane często Ewangelią Ducha Świętego, bo zaczynają się od Zesłania Ducha Świętego czyli dniem narodzin Kościoła. Ten Duch jest tajemniczą mocą zmieniającą morderców w męczenników a grzeszników w świętych. To właśnie powoduje, że chrześcijanie pierwszego wieku byli ludźmi, którzy podburzali cały świat (por. Dz. 17,6). Jak oni to robili? Jak my możemy uczynić to znowu?. To pytania przed którymi stawia nas autor książki. Odpowiedzią na to jest powrót do fundamentów. Kościół powinien znowu być konspiracją miłości dla umierającego świata, misją szpiegowską na terytorium opanowanym przez wroga, prorokiem od Boga, który przynosi najważniejszą wiadomość jaką świat kiedykolwiek usłyszał.  

Ale decydującym momentem dla historii Kościoła i świata jest nawrócenie Pawła, największego chrześcijańskiego misjonarza wszech czasów, autora 14 listów o których kilka słów poniżej. Listy św. Pawła i ich wyczytywanie przez prof. Kreefta to mistrzostwo świata. 

Oto krótki cytat.. Dwa zdania, którymi autor wyjaśnia katolicką doktrynę o usprawiedliwieniu. 
"Bóg widzi twoją wiarę a sąsiad twoje uczynki. Wiara usprawiedliwia nas przed Bogiem; uczynki - przed naszymi sąsiadami."
 A omawiając listy do Tymoteusza, młodego biskupa przyszłego swojego następce, św. Pawła pisze. 
"Bóg nigdy nikomu nie powiedział, żeby był popularny - nawet biskupowi"
Jakże trafne i aktualne spostrzeżenie.

Ale dość na tym. Trzeba kończyć no może jeszcze jeden cytat dotyczący Apokalipsy aby ukazać oryginalność myśli autora.
"Przyczyną celową, kresem, zamiarem, celem, ostatecznym dobrem, sensem życia, konkluzją i zakończeniem całej historii, która zaczęła się wraz z "Wielkim Wybuchem" (Rdz. 1,1) - opatrznościowo kierowanej w każdym wybuchu gwiazdy i ziemskiej ewolucji, każdej cząsteczce i każdym spotkaniu, każdym upadku włosa i wróbla - są zaślubiny Chrystusa z Jego Kościołem.
Świat istnieje dla Kościoła, Wszechświat istnieje dla Kościoła, jako surowiec, jako jego budulec. Obłoki gazów i galaktyki nie są jego sednem, a tylko drutami i kółkami. Bóg zadał sobie cały trud stworzenia. Wcielenia, śmierci, Zmartwychwstania, wniebowstąpienia oraz ostatecznego wypełnienia historii dla swoich zaślubin z Kościołem."

Profesor Kreeft the best apologeta jest :) . 

Czy zadanie jakie sobie postawił autor, czyli obudzenie w czytelniku zainteresowania czytaniem i studiowaniem Biblii udało się osiągnąć? Z całą pewnością tak. Książka jest napisana bardzo przystępnym językiem i w taki sposób, że nie można się oderwać od lektury. Na pewno nie jest to książka do jednokrotnego przeczytania. Trzeba ją mieć blisko siebie i często do niej zaglądać a i lektura Biblii będzie dla nas naprawdę pożytkiem tak doczesnym jak i wiecznym. 

Moim zdaniem książka prof. Kreefta jest obecnie najlepszym na polskim rynku księgarskim wprowadzeniem w lekturę Pisma Świętego. Książka ta, będzie doskonałą pomocą w indywidualnej jak i grupowej lekturze Biblii a także nieocenioną pomocą dla katechetów i księży, którzy na co dzień zmagają się z pytaniami i wątpliwościami na temat Świętej Księgi. Po prostu. Książka niezbędna w podręcznej bibliotece każdego miłośnika Biblii jak i apologety katolickiego. 


Zgadzam się w pełni z recenzją z okładki, że "anglosaska tradycja intelektualna, może nam zaoferować coś, czego w europejskim akademickim dyskursie brakuje; radość czytania i poznawania trudnych rzeczy w sposób bardzo przystępny."

* Przed lekturą zaopatrz się w Biblię bo bez niej trudno ci będzie nadążyć za wywodami autora.

O autorze

PETER KREEFT (spotykany także jako: Peter J. Kreeft, ur. 1937), profesor Boston College, autor wielu książek i artykułów z dziedziny apologetyki, filozofii duchowości chrześcijańskiej, nazywany przez niektórych amerykańskich C.S. Lewisem. Jest jednym z najpopularniejszych katolickich autorów i wykładowców.


Wychował się jako członek Kościoła ewangelicko-reformowanego. Mimo to, pod wpływem lektur o katolicyzmie – m.in. książki bpa Newmana “The Development of Christian Doctrine” – oraz nauki o historii Kościoła, w czasie studiów licencjackich w Calvin College przeszedł konwersję. W 1959 uzyskał stopień licencjata. Tytuły magistra i doktora obronił w Fordham University. Dalszą edukację kontynuował na studiach podyplomowych w Yale University. W latach 1962–1965 pracował jako wykładowca w Villanova University.

Autor ponad sześćdziesięciu książek z dziedziny apologetyki, filozofii i duchowości chrześcijańskiej.

Książki Petera Kreefta wydane w języku polskim
  • Aniołowie i demony. Co naprawdę o nich wiemy, Wydawnictwo M, Kraków 2003
  • Podróż. Duchowa mapa dla współczesnych pielgrzymów, Wydawnictwo M, Kraków 2004
  • Ekumeniczny dżihad. Ekumenizm i wojna kultur, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2005
  • Modlitwa dla początkujących, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2005
  • Tak czy nie? Łatwe odpowiedzi na trudne pytania dotyczące chrześcijaństwa, Wydawnictwo eSPe, Kraków 2006
  • Twoje pytania. Boże odpowiedzi, Wydawnictwo Apostolicum, Ząbki 2006
  • Aborcja? Trzy punkty widzenia, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2007
  • Miłość silniejsza niż śmierć, Wydawnictwo Promic, Warszawa 2010
  • Wszystko co chciałbyś wiedzieć o niebie... ale nie śniło ci się zapytać, S.I.W. Znak, Kraków 2010
  • Miłość. Bóg, który cię kocha, Wydawnictwo W Drodze, Poznań 2010 
  • Listy jadowitego węża, Wydawnictwo Promic, Warszawa 2011
  • Zanim odejdę. O tym co naprawdę ważne, Wydawnictwo WAM, Kraków 2014
  • Między piekłem a niebem, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2015
  • Powrót do cnót, Wydawnictwo Sióstr Loretanek, Warszawa 2016

poniedziałek, 20 lutego 2017

Dziwaczna opowieść o soborowym ekspercie


Sobór Watykański II
Sobór Watykański II / Źródło: Wikimedia/Lothar Wolleh/CC BY-SA 3.0

Polskim czytelnikom, obawiam się, ani nazwisko Gregory Bauma, ani też sensacje dotyczące jego przeszłości, które właśnie ujawnił portal Lifesitenews wiele nie mówią. A szkoda. Ten 93-letni, kanadyjski były ksiądz jak mało kto zaważył na losach Kościoła katolickiego w XX wieku, a siłą rzeczy i w wieku XXI.

To Baum był bowiem autorem pierwszej wersji jednego z najbardziej przełomowych dokumentów Soboru Watykańskiego II, o stosunku Kościoła do innych religii – „Nostra aetate”. Razem z nieżyjącymi już kardynałem Augustinem Beą i księdzem Johnem Oesterreicherem, Baum był też prawdziwym współautorem deklaracji w jej ostatecznej formie. Jak pisał o nim w 2011 roku magazyn "Commonweal": „Sobór był dziełem Gregory Bauma. (…) Pracował wykonując różne funkcje w komisjach przygotowujących najważniejsze dokumenty. Zaczął swoją pracę w listopadzie 1960 roku, a zakończył ją w grudniu 1965 roku, dzięki czemu mógł napisać pierwszy szkic Nostra aetate”.

Można zatem uznać, że to w dużej mierze dzięki aktywności Bauma, Kościół zmienił zasadniczo swoje podejście do judaizmu. Po pierwsze odrzucił zdecydowanie wszelkie próby przypisywania Żydom odpowiedzialności za śmierć Jezusa, po drugie, co było nie mniejszą nowością, praktycznie zrezygnował z głoszenia konieczności nawrócenia Żydów na chrześcijaństwo. Zamiast wzywać do nawrócenia Kościół postanowił przepraszać za własne winy i głosić walkę z wszelką formą antysemityzmu. Dokument ten stał się prawdziwym punktem wyjścia dla dialogu chrześcijańsko-żydowskiego. To po jego publikacji pojawiła się też absurdalna teoria o istnieniu dwóch równych, niezależnych dróg do zbawienia – drogi chrześcijańskiej i żydowskiej. To do niego nieustannie nawiązywali i nawiązują kolejni hierarchowie, kiedy chcą podkreślić nowość i oryginalność posoborowego Kościoła.

Życiowa droga i ewolucja myśli Bauma doskonale pokazują ogólny proces zmian w całym katolicyzmie. Jeszcze w latach 50. kiedy był księdzem katolickim i profesorem teologii w Toronto bronił „Nowego Testamentu” przed zarzutami o antysemityzm, twierdząc, że oskarżane o to teksty były jedynie niewłaściwie interpretowane. Wydawał się zapewne wyjątkowo wiarygodnym świadkiem – jego matka była Żydówką, a on sam musiał uciekać z Europy przed prześladowaniami Niemców. Po przybyciu do Kanady i studiach nawrócił się na katolicyzm. Zdobył sławę i rozgłos, dzięki czemu mógł wyjechać do Rzymu. Wtedy też zaczął zmieniać swoje stanowisko. Dzięki licznym spotkaniom z przedstawicielami środowisk żydowskich i zaangażowaniu w działalność ekumeniczną doszedł do wniosku, że problemem nie jest interpretacja niektórych tekstów z Nowego Testamentu, ale w ogóle wiara chrześcijańska jako taka. Kto wierzy w to, że Jezus jest Chrystusem, utrzymywał, ten potępia tych, którzy owej wiary nie przyjęli, tym samym zaś odrzuca Żydów. Przyjęcie chrześcijaństwa kwestionuje tożsamość żydowską, sądził, zatem wszelkie próby konwersji powinny zostać odrzucone. Po Holocauście dążenie do nawracania Żydów stawało się przejawem antysemityzmu. Jak powiedział sam Baum: „Po Auschwitz kościoły chrześcijańskie nie chcą już nawracać Żydów. Nawet jeśli nie mogą być one pewne teologicznych podstaw, które pozwalają im odejść od tej misji, kościoły doszły do świadomości, że próba nawracania Żydów na chrześcijaństwo jest drogą do ich duchowego wymazania z powierzchni Ziemi i faktycznym dopełnieniem Holocaustu”.

Rzeczywiście, dość to śmiały wniosek jak na soborowego eksperta. Przyjęcie takiego punktu widzenia oznacza przecież nie tylko zerwanie z całą historyczną tradycją chrześcijaństwa, ale też prowadzi do wzięcia na siebie przez Kościół współwiny za cierpienie Żydów w czasie II wojny światowej. Nie ma wątpliwości, że to co Baum nazywał eufemistycznie brakiem pewności co do teologicznych podstaw nowego podejścia, było po prostu zerwaniem i zaprzeczeniem całej wcześniejszej tradycji i żadna dialektyka nie jest tego w stanie przekreślić. Całe posłannictwo Jezusa było skierowane najpierw do Izraela, wszystkie misje Pawła kierowały się najpierw do Żydów, a dopiero później do pogan, w czasie pierwszego wystąpienia w Jerozolimie do mieszkańców świętego miasta Piotr wyraźnie wzywał do nawrócenia i wiary w Chrystusa. Można się pytać jak Kościół może zachować powszechność, rezygnując z misji do Żydów? Jednak wraz z przyjęciem nowej teologii i uznaniem dokumentu „Nostra aetate” wszystko się zmieniło. Nagle pojawiła się teoria dwóch dróg, dwóch ludów, starszych i młodszych braci. To, że sam dokument nie był końcem, ale raczej początkiem dialogicznej przygody świadczy dalszy życiorys Bauma. Właśnie wskutek prac nad soborowym tekstem doszedł on do wniosku, że chrześcijaństwo ma w sobie nieusuwalny bakcyl antysemityzmu i wrogości. Zanim jednak osiągnął ten stan oświecenia cieszył się sławą autorytetu i pracował nad najważniejszymi tekstami kościelnymi.

I właśnie tego jeszcze okresu dotyczą informacje z Lifesitenews. Portal cytuje własne, szczere wyznania Bauma, który opowiada o swoim czynnym homoseksualizmie i powodach jego dotychczasowego skrywania. „Nie opowiadałem wcześniej publicznie o moim homoseksualizmie, gdyż taki akt uczciwości zmniejszyłby mój wpływ jako krytycznego teologa” – stwierdził kanadyjski profesor. Nic dziwnego, biorąc pod uwagę, że swoją aktywność homoseksualną Baum rozpoczął w 1963 roku, kiedy to trwały w najlepsze prace Soboru i Baum przygotowywał tekst „Nostra aetate”. „Miałem 40 lat (1963 r.) kiedy doszło do mojego pierwszego stosunku seksualnego z mężczyzną. Spotkałem go w restauracji w Londynie. To było podniecające i jednocześnie rozczarowujące, bo wiedziałem czym jest miłość i tym co naprawdę chciałem to dzielenie życia z partnerem”.

Rzeczywiście, taki skandal mógł wpłynąć na jego pozycję jako teologa. Od 1962 roku był redaktorem pisma „The Ecumenist”, współpracował także z innym znanym pismem „Concillium”, gdzie publikowali m.in. Yves Congar, Hans Kueng i Karl Rahner. Baum od lat 70. zaangażował się w popieranie teologii wyzwolenia, walkę z niesprawiedliwością społeczną i inne lewicowe projekty. Jak wielki był jego wpływ na Kościół w Kanadzie świadczy to – zauważa John-Henry Westen – że to pod wpływem Bauma i jego publicznej krytyki kanadyjscy biskupi odrzucili encyklikę Pawła VI „Humanae Vitae”. Sam Baum ogłosił o swym wystąpieniu z kapłaństwa w gazecie, mimo to nadal uważany był za wpływowego i miarodajnego teologa katolickiego. Następnie ożenił się z byłą zakonnicą, o której mówił, że „nie przeszkadzało jej to, że gdy w 1986 roku przeprowadziliśmy się do Montrealu spotkałem Normanda, byłego księdza, w którym się zakochałem.” Jak opisywał dalej Baum, Normand jest „gejem i dobrze przyjął moją orientację seksualną”.

Dziwaczna to bardzo opowieść, w której współautor najbardziej znanego tekstu Soboru opowiada o swoich stosunkach z byłą zakonnicą i księżami gejami. Trudno oczywiście przyjąć, że homoseksualna postawa Bauma determinowała całą jego działalność w czasie Soboru. Z drugiej strony czy można mieć wątpliwości, że istotnie musiała ona wpłynąć na jego ocenę Kościoła i na dążenie do podważenia jego nauki i doktryny? Dla wielu kanadyjskich i amerykańskich katolików Baum stał się symbolem wierności duchowi Soboru. Tyle, że nic wcześniej o jego homoseksualnej orientacji nie wiedzieli. To, co wydaje się wielce prawdopodobne, to to, że Baum musiał od wczesnych lat 60. dążyć do rozmycia i osłabienia katolicyzmu, czego doskonałym przykładem jest właśnie tekst „Nostra aetate”.

Paweł Lisicki







Źródło informacji: DoRzeczy.pl 


Tekst ten możecie Państwo przeczytać na Rzymskim Katoliku dzięki uprzejmości redakcji Tygodnika Do Rzeczy, która pozwoliła nam go przedrukować, za co z góry serdecznie dziękujemy.

© ℗ Materiał chroniony prawem autorskim. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Do Rzeczy.

piątek, 17 lutego 2017

Aberracje liturgiczne cz. 117 - Uwielbienie w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Toruniu



Oto jak katolickie wspólnoty charyzmatyczne poprzez zapożyczanie od zielonoświątkowców pewnych form i praktyk modlitewnych przyczyniają się do protestantyzacji Kościoła. 

Bp Fellay: Bez wyraźnej gwarancji nie możemy posunąć się dalej



29 stycznia br. bp Bernard Fellay, przełożony generalny Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, udzielił wywiadu francuskiej prawicowej stacji telewizji internetowej TV Libertés w programie Terres de mission (‘Tereny misyjne’). Jego odpowiedź na pytanie o kanoniczną strukturę prałatury personalnej, oferowanej Bractwu, była krótka: „Oświadczyliśmy Rzymowi, bardzo wyraźnie, tak jak abp Lefebvre zwykł był mawiać w swoim czasie, że jest warunek sine qua non, bez spełnienia którego nie będzie postępu [w naszych stosunkach]. Ten warunek to gwarancja, że będziemy mogli zachować naszą tożsamość, zachować nasze zasady, dzięki którym przeżyliśmy, dzięki którym pozostaliśmy katolikami.”

Na pytanie prowadzącego wywiad Jana Piotra Maugendre’a „A dziś, konkretnie, czego jeszcze brakuje?”, bp Fellay odpowiedział: „Przyłożenia pieczęci. A także jasnego, dobitnego oświadczenia, że te gwarancje zostaną dotrzymane.”

Bliskie rozwiązanie?

Natychmiast niektórzy wyciągnęli z tego wyniosek, że kanoniczne uznanie FSSPX jest nieodległe. Nazajutrz Andrzej Tornielli napisał w „La Stampa”, że abp Pozzo przyznał tej informacji pewną wiarygodność… jak gdyby wszystko zależało od prostego oświadczenia.

Po stronie Bractwa sprawy nie są takie proste. 26 stycznia, w godzinnym wywiadzie udzielonym ks. Alanowi Loransowi FSSPX na falach Radio Courtoisie, bp Fellay wyjaśnił, co rozumie przez gwarancję i warunek „możliwości pozostania takimi, jakimi jesteśmy”. Problem nie sprowadza się do nieakceptowalnej formuły kanonicznej. Wprost przeciwnie, nawet jeśli „są szczegóły, które wymagają dopracowania […] [i] sprawy, które trzeba przedyskutować”, to prałatura personalna „jest adekwatna i zaspokaja nasze potrzeby” – powiedział bp Fellay.

Walka idei

„Problemem jest ciągle to samo – niezgodność idei”, dodał przełożony Bractwa. Te idee to np. ekumenizm, wolność religijna, stosunki między Kościołem a państwem, a także nowa liturgia. Jak wyjaśnił bp Fellay, „[walczymy przeciwko] modernistycznemu sposobowi myślenia […] przez co nazywano nas schizmatykami itp., mówiono, że nie jesteśmy w Kościele […] Błąd zawsze pozostanie błędem. Tak więc dziś, tak jak wcześniej, pozostajemy przekonani, że pewne błędy rozpowszechniły się w Kościele i że zabijają one Kościół”.

Nowe nastawienie Rzymu

Bp Fellay wyjaśnił, że w trakcie rozmów doktrynalnych z Rzymem pojawiło się nowe nastawienie wobec tych błędów, stanowiących doktrynalny fundament dzisiejszych problemów moralnych. Akceptacja tych błędów, tych kluczowych zasad narzucanych [wiernym] od czasu II Soboru Watykańskiego, nie będzie już dłużej stanowiła „kryterium uznania za katolików”. W obliczu tego nowego podejścia bp Fellay się waha: „Czy to tylko drzwi, czy też prawdziwa droga? Czy to bezpieczna droga?”. Tu potrzebna jest gwarancja, aby Bractwo mogło pozostać takie, jak dotychczas. „Czy naprawdę pozwolą nam pozostać takimi, jakimi jesteśmy?”.

Przełożony generalny Bractwa, rozważając wszystkie za i przeciw przyjęcia [proponowanej] struktury kanonicznej, nie spodziewa się całkowitej, nieodległej zmiany w Kościele ani magicznego powrotu do Tradycji: „Rozumiemy, że rozprawienie się z tymi błędami będzie wymagało czasu; rozumiemy to. Ludzie nie zmieniają się ot, tak; przez ten czas zdołali nabrać najróżniejszych złych nawyków…”

Wolność w prowadzeniu dalszej walki

Czego zatem spodziewa się Bractwo? Wyraźnej gwarancji, że błędy soboru nie będą mu narzucane; przeciwnie, że będzie mogło cieszyć się swobodą w dalszej walce z nimi. Biskup zadaje pytanie na dziś: „Czy można mówić o intencji odrzucenia tego sposobu myślenia, który został narzucony na II Soborze Watykańskim?”. Dla przełożonego generalnego jest jasne, że jeszcze nie dotarliśmy do tego punktu. „Słyszymy, przynajmniej od osób kierujących Kościołem, od, że tak powiem, jego liderów, ciągle to samo: Nie, nie! Nie będziemy zmieniać tych idei!”.

Zatem postawa bp. Fellaya jest logiczna: „Dopóki nie dostaniemy wyraźnej odpowiedzi, nie możemy posunąć się dalej”.

Źródło informacji: https://news.fsspx.pl/

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.