_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________

niedziela, 28 czerwca 2026

TRADITIO – Z miłości do Kościoła. Część 2. Dzieło nadziei

 

Na kanale Fraternité Saint-Pie X – FSSPX.Actualités ukazał się, drugi odcinek serii dokumentalnej pt. „Traditio – Partie II: Une œuvre d’espérance” (Z miłości do Kościoła: Dzieło nadziei). Ten trwający ponad cztery godziny (w skróconej wersji emisyjnej ok. 1,5 godziny) film to jeden z najbardziej ambitnych projektów medialnych w historii Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X (FSSPX). Został zrealizowany w ciągu dwóch lat przez dwóch młodych studentów ze Szwajcarii i Niemiec we współpracy z Domem Generalnym Bractwa. 

Dokument zabiera nas w niezwykłą podróż do Afryki, Azji i na Karaiby, pokazując codzienny trud katolickich misjonarzy, którzy z miłości do dusz ludzkich niosą nieskażoną wiarę i tradycyjne sakramenty tam, gdzie duchowy głód jest największy. 

Kościół budowany od podstaw – Filipiny i Japonia 

Znaczną część dokumentu poświęcono pracy misyjnej w Azji. Na Filipinach – jedynym w większości katolickim kraju w tym rejonie świata – kapłani FSSPX prowadzą rozległą działalność z trzech głównych przeoratów [05:15]. Widzimy m.in. misje w Davao, Surigao czy Butuan. Warunki są trudne: kapłani spędzają długie godziny w podróży, przewożąc „miniaturową kaplicę” (ołtarz, mszał, kielich, szaty liturgiczne), by móc odprawić Najświętszą Ofiarę w odciętych od świata wioskach plemienia Mamanwa [06:30], [08:56]. 

Ciekawym wątkiem jest również Japonia – kraj skrajnie zlaicyzowany i pogański. Poznajemy tam historię ks. Tomasza Onody, pierwszego japońskiego kapłana wyświęconego dla Bractwa, który przez blisko 30 lat samotnie lub z rzadką pomocą z Manili budował tam zręby pod tradycyjne duszpasterstwo [35:00]. 

Uniwersalizm łaciny w sercu Kenii 

Niezwykle poruszające są kadry z Nairobi w Kenii [14:46]. Kapłani prowadzą tam szkołę dla dzieci z ubogich rodzin i slumsów (Kawangware), oferując im nie tylko edukację na wysokim poziomie, ale przede wszystkim formację katolicką [16:36]. W dokumencie wybrzmiewa piękny głos wiernych, którzy podkreślają, jak wielkim błogosławieństwem jest dla nich tradycyjna Msza święta. 

W wielojęzycznym i podzielonym klasowo społeczeństwie Nairobi, Msza Wszechczasów okazuje się czynnikiem głęboko jednoczącym. Podczas gdy w innych parafiach język angielski służy bogatym, suahili biednym, a francuski dyplomatom, w kaplicy Bractwa wszyscy stają się równi przed Bogiem [24:49]. Jak zauważa jeden z lokalnych wiernych, obok siebie w ławce, zjednoczeni świętym językiem Kościoła – łaciną – klęczą elitarny pilot linii lotniczych oraz człowiek bezdomny [25:19]. 

Krzyż pośród niebezpieczeństw – Nigeria i Republika Dominikańska 

Dokument nie ucieka od tematów trudnych. W Nigerii (Enugu i Onitsha) wierni zmagają się z galopującą inflacją [48:16], [51:53], brakiem dróg [59:53], a kapłani pracują w warunkach realnego zagrożenia życia. Inwazje uzbrojonych bandytów na przeoraty czy ryzyko porwań księży dla okupu to chleb powszedni [55:27], [57:05]. Mimo to, tamtejsi katolicy z dumą noszą szkaplerze i garną się do tradycyjnego katechizmu, odnajdując w nim prawdę, której tak bardzo potrzebują [58:28]. 

Z kolei w Republice Dominikańskiej (Yamasá) widzimy prostą, głęboką pobożność ludową, która dzięki sakramentom w tradycyjnym rycie odzyskuje swój nadprzyrodzony blask [01:09:30]. 

Nie tylko pomoc humanitarna – walka o dusze 

Misjonarze FSSPX podkreślają w filmie jedną, kluczową rzecz: Bractwo prowadzi akcje charytatywne (jak misje medyczne lekarzy i pielęgniarek w górskich rejonach Glamang) [01:04:27], pomaga głodującym dzieciom i wspiera edukację dusz, ale cel ostateczny nie jest czysto socjalny. 

Jak podsumowuje jeden z kapłanów: „Leczymy wasze ciała, pomagamy w edukacji, ale robimy to dlatego, że pragniemy waszych dusz dla Chrystusa. To jest najważniejsze” [01:09:17]. Najpierw zabezpiecza się podstawowe potrzeby człowieka, ponieważ głodny nie jest w stanie skupić się na katechizmie [01:08:45], ale ostatecznym celem jest zawsze zbawienie wieczne i zaprowadzenie Królestwa Chrystusa Króla. 

Obejrzyj film i wesprzyj misje 

Zachęcamy wszystkich czytelników naszego bloga do obejrzenia tego niezwykłego dokumentu. To potężny zastrzyk nadziei i dowód na to, że Kościół katolicki – wierny swojej Tradycji – wciąż żyje, rozwija się i rodzi nowe powołania na całym świecie. 

Przydatne linki i informacje: 

⛪ Znajdź ośrodek Tradycji Katolickiej (kaplice i kościoły FSSPX na świecie): fsspx.news/node/266 
📰 Oficjalne wiadomości Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X: fsspx.news 
📧 Kontakt z twórcami filmu: filmproject@fsspx.org 
🙏 Wesprzyj misje Bractwa na całym świecie: Wsparcie FSSPX 

Intencja modlitewna na dziś: Módlmy się o nowe powołania misyjne oraz o bezpieczeństwo dla kapłanów pracujących w trudnych rejonach Afryki i Azji. Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało...

środa, 10 czerwca 2026

TRADITIO – Z miłości do Kościoła. Część 1. Dzieło wiary


Dom Generalny Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X ma przyjemność ogłosić premierę cyklu dokumentalnego TRADITIO – Z miłości do Kościoła, przedstawiającego życie i działalność apostolską księży Bractwa na całym świecie. Realizowany przez dwa lata, od czerwca 2024 do maja 2026 r., został przygotowany przez dwóch młodych studentów ze Szwajcarii i Niemiec we współpracy z Domem Generalnym. TRADITIO składa się z trzech pełnometrażowych filmów, których łączny czas trwania przekracza cztery godziny. Jest to największy i najbardziej ambitny projekt filmowy, jaki kiedykolwiek podjęło się zrealizować Bractwo św. Piusa X. 

Cykl TRADITIO składa się z trzech części zatytułowanych: Dzieło wiary, Dzieło nadziei i Dzieło miłości. Pierwsza część skupia się na kapłaństwie katolickim, historii Bractwa św. Piusa X i formacji kapłańskiej, prowadzonej w międzynarodowych seminariach; druga przybliża działalność misyjną Bractwa w Afryce, Azji i na Karaibach; trzecia przedstawia życie liturgiczne Bractwa podczas Wielkiego Tygodnia i w okresie wielkanocnym, jednocześnie prezentując działalność jego księży w całej Europie i obu Amerykach. 

Motywem przewodnim wszystkich trzech części jest życie i posługa katolickiego kapłana. Światowa premiera odbyła się 28 maja br. we Frick w Szwajcarii przed publicznością liczącą około 170 gości, wśród których byli obecni m.in. przełożony generalny, ks. Dawid Pagliarani FSSPX oraz jego poprzednik w latach 1983–1994, ks. Franciszek Schmidberger FSSPX. 

Celem cyklu TRADITIO jest przedstawienie działalności apostolskiej Bractwa na całym świecie oraz danie świadectwa o jego głębokim przywiązaniu do Kościoła katolickiego i następcy św. Piotra.

wtorek, 11 listopada 2025

Hymn "Boże coś Polskę!"

 


T E K S T

1. Boże, coś Polskę przez tak liczne wieki
Otaczał blaskiem potęgi i chwały,
Coś ją osłaniał tarczą swej opieki
Od nieszczęść, które przygnębić ją miały!

Przed Twe ołtarze zanosim błaganie:
Ojczyznę wolną pobłogosław Panie! x2

2. Ty, któryś potem tknięty jej upadkiem
Wspierał walczących za najświętszą sprawę,
I chcąc świat cały mieć jej męstwa świadkiem
W nieszczęściach samych pomnażał jej sławę.

Ref.: Przed Twe ołtarze...

3. Wróć naszej Polsce świetność starożytną,
Użyźniaj pola, spustoszałe łany,
Niech szczęście, pokój na nowo zakwitną.
Przestań nas karć, Boże zagniewany.

Ref.: Przed Twe ołtarze ...

4. Boże, którego ramię sprawiedliwe
Żelazne berła władców świata kruszy,
Zniwecz Twych wrogów zamiary szkodliwe,
Obudź nadzieje polskiej naszej duszy.

Ref.: Przed Twe ołtarze ...

5. Boże najświętszy, od którego woli
istnienie świata całego zależy,
wyrwij lud Polski z tyranów niewoli,
wspieraj zamiary wytrwałej młodzieży.

Ref.: Przed Twe ołtarze

Ks. Stanisław Sapiński - O miłości Ojczyzny

 

"Wypełnienie zakonu jest miłość".

 

(Rzym. 13, 10).

 

WSTĘP


Ojczyzna, Polska! Po raz pierwszy usłyszeliście te dwa słowa na ławie szkolnej – i od tej chwili słyszycie je prawie bez ustanku. Czy weźmiecie książkę lub gazetę do ręki, czy bierzecie udział w pochodach i uroczystościach narodowych, czy wreszcie idziecie na wiec, spotykacie się z tym słowem: Ojczyzna, miłość Ojczyzny. O ile hasło to za czasów dawnej Polski podtrzymywane było tylko przez szlachtę i magnatów, to po upadku Polski weszło ono na wieś między lud i zamieszkało także pod słomianą strzechą; dzisiaj, gdy Polska już zmartwychwstała, porywa ono wszystkie warstwy społeczne, żyje w nich i pali się ogniem w ich sercu.


A jednak gdyby tak dzisiaj rzucić między wszystkich znienacka pytanie: Co to jest ojczyzna? co znaczy kochać ojczyznę? Czemu ją kochać należy i jak ta miłość powinna się objawiać? czy wszyscy daliby odpowiedź wystarczającą? Niejeden czułby się pytaniem zaskoczony. Czułby może Polskę w swej duszy – tyle się przecież o niej naczytał! – ale dobrej odpowiedzi dać by nie mógł albo też przyszłoby mu to trudno. Cóż dopiero gdyby kto zapytał: jak się na ojczyznę zapatruje religia chrześcijańska? jak wygląda miłość ojczyzny w świetle wiary, w świetle ewangelii Jezusa Chrystusa? Każdy zagadnięty niespodzianie, wiedziałby już z góry i dobrze by to odczuwał, że miłość ojczyzny jest rzeczą szlachetną, wielką i wzniosłą, że samym brzmieniem swoim przypomina ewangeliczny nakaz miłości – bo przecie naczelnym prawem ewangelii i wypełnieniem zakonu jest miłość – a jednak odpowiedzieć na to pytanie przyszłoby mu dosyć trudno.


Dlatego dzisiaj, w czasie gdy cały świat żyje hasłem narodowym, gdy całe społeczeństwo polskie jest przejęte myślą o ojczyźnie i kiedy przyszedł czas, że nie wolno nam poprzestawać na słowach tylko, lecz, że miłość dla Polski musimy objawić w czynie, w praktyce, dzisiaj poświęćmy tej sprawie chwil kilka. Zachęcimy się przez to wspólnie do ukochania ojczyzny, a w tym obowiązku miłości, do posłuszeństwa dla ewangelii i do lepszego jej zrozumienia, bo przecież istotą jej i wypełnieniem jest miłość.

 

CZĘŚĆ PIERWSZA


Ojczyzna, Polska! Co to jest? Co znaczą te słowa? Czy to jest może coś nieuchwytnego, co istnieje w myśli jedynie? coś o czym się marzy i wzdycha młodocianym sercem, ale czego zobaczyć nigdy nie można? Nie, Ojczyzna to co innego. Ojczyzna jest to na pierwszym miejscu ziemia nasza, miła i kochana ziemia polska. Ziemia, poczynająca się od niebotycznych turni tatrzańskich i spływająca pod Gdańskiem ku morzu. Ziemia cudna i droga, pełna lasów i gajów, pól i łąk, malowana zbożem rozmaitym, wyzłacana pszenicą, posrebrzana żytem. Ziemia, przepasana srebrną wstęgą Wisły, użyźniona Wartą, Bugiem i Niemnem. Ziemia, pokryta setkami tysięcy wiosek i siół, rojna od miast, pomiędzy którymi świecą drogie naszemu sercu stolice: Poznań i Gniezno, Kraków i Lwów, Warszawa i Wilno. Oto, co nazywamy Polską, oto ojczyzna nasza.


Na tę ziemię powinniśmy wszyscy patrzeć, jak na dar Boży. Bóg jest jej panem i właścicielem, ale od wieków już, od niepamiętnych czasów za wolą Bożą obrali sobie na niej nasi słowiańscy przodkowie siedzibę; wzięli ją, jako włodarstwo z rąk Bożych, uprawili i ukochali całym sercem. Ten dar Boży i my dzisiaj mamy w swoich rękach. Odziedziczyliśmy go po ojcach i następnym pokoleniom go przekażemy.


Czy jednak naprawdę jesteśmy przeświadczeni, że to dar i dobrodziejstwo Boże? Czy zapatrujemy się na to w ten sposób, jak się zapatruje polski chłop, który zawsze powiada o swym kawałku pola, że to naprzód Boskie, a potem dopiero jego? Niech cały naród nasz tak samo powiada o swej ziemi, niech to powiada z głębi swego przekonania, nic na tym nie straci, a zyska bardzo wiele, zyska jeden więcej powód do ukochania ziemi – ojczyzny, powód najgłębszy, bo religijny.


Ale ziemia nie stanowi jeszcze ojczyzny. Jest ona podstawą jej, jest fundamentem, jest tej ojczyzny połową, do której dołączyć musimy drugą połowę, jeśli chcemy mieć naprawdę całą ojczyznę, Polskę. Tą drugą połową, tym dopełnieniem ziemi jest człowiek, co na tej ziemi mieszka, jesteśmy my sami, my Polacy. Nie ten czy ów Polak, nie ten czy inny stan, nie ta czy owa dzielnica, ale wszystkie dzielnice, wszystkie stany, i wszyscy Polacy, jak ich jest dzisiaj blisko 30 milionów. Oni dopiero, my dopiero razem z naszą ziemią tworzymy ojczyznę, Polskę. Ziemia nasza bez nas – to rzecz martwa, potrzebująca życia, duszy. My dopiero przez przywiązanie do ziemi, przez nasze serce ku niej, przez nasze uczucie wnosimy do niej duszę i życie. Ziemia bez nas – to winnica pusta, potrzebująca ogrodnika, któryby ją uprawił. Ogrodnikiem i włodarzem, który od Boga tę winnicę wydzierżawił, który w nią ustawicznie wkłada swoją myśl, swoje uczucie i wysiłki rąk swoich, jesteśmy my. Jesteśmy sobie wszyscy bliscy, jesteśmy sobie braćmi, tworzymy jakby jedną wielką wspólną rodzinę polską. Rodzina ta, to związek, nie jakiś narzucony z zewnątrz i sztuczny, ale wewnętrzny, i ścisły, to dzieło dziwnie piękne i wielkie, to zaiste dzieło mądrości Bożej. Bóg włożył w nas wszystkich tę spójnię, tę jedność, Bóg nas wszystkich razem połączył i związał, dla naszego dobra.


Aby ten związek i łączność pomiędzy nami były silniejsze i nierozerwalne, dał nam Bóg trzy wielkie dary: polską mowę, polską historię i świętą katolicką wiarę. Te trzy czynniki mieszkają w naszej duszy i stanowią niejako nas samych. Wycisnęły one niezatarte piętno na naszym sercu, stworzyły odrębny polski charakter i stały się naszą wyłączną własnością.


Mowa polska. Czy zdajemy sobie sprawę z tego, jaka to cenna rzecz, jaki to Boży dar? Przedstawcie sobie przed oczyma tysiąc lat naszej historii, cofnijcie się o wieki całe wstecz w czasy przedhistoryczne, legendarne; przywołajcie na pamięć te miliony, co przed nami na naszej ziemi żyły, przebiegajcie pokolenie za pokoleniem, czasy niewoli i upadku Polski, czasy jej sławy i wielkości, czasy Jagiellonów i Piastów aż do pierwszego, legendarnego Piasta Kołodzieja i pomyślcie, że te olbrzymie masy narodu mówiły językiem polskim, uczyły się w dzieciństwie tego języka od swych ojców i z tym językiem na ustach kładły się do grobu. Tym językiem, tą drogą, kochaną mową polską my dzisiaj mówimy. Wieki minęły, a ona przetrwała w naszych ustach, wieki przejdą, a ona karmić będzie przyszłe pokolenia polskie. Jakaż to cenna rzecz, ta mowa, jaki drogocenny skarb przeszłości naszej, jaki nieoceniony dar Boży. Jakeśmy go szanować powinni, jakże za niego Bogu wdzięczni być powinniśmy, uważając go nie tylko za naszą własność, lecz także za narzędzie Bożego błogosławieństwa.


Obok wspólnej mowy jednoczy nas wszystkich nasza historia. Historia polska. Co to jest? To obraz tego wszystkiego, co się na ziemi naszej od najdawniejszych czasów działo. To są wszystkie wielkie i ważne wypadki przeszłości, co na cały naród wpływ swój wywarły. To są sławne czyny oręża polskiego, którymi umacniali nasi ojcowie granice miłej Rzeczypospolitej; to dzieła geniuszu polskiego, rzucające blask nie tylko na Polskę, lecz często na cały świat cywilizowany. Wystarczy wspomnieć Kopernika. To są te chwile wzniosłe i górne, jasne i świetlane, które na zawsze napawać będą uczuciami dumy; to chwile upadku, smutku i boleści, na wspomnienie których spuszczamy oczy i ronimy gorzkie łzy. Jak każda rodzina, każdy dom ma swe wspomnienia, swe dzieje, ku którym wszyscy członkowie wyrywają się, uważając je za wspólną własność, wspólny, osobisty dorobek, tak my wszyscy, my Polacy, jak nas jest blisko 30 milionów mamy wspólny skarb, mamy nasz własny narodowy dorobek, dorobek duży, historię wielką, bo tysiąc już lat trwającą. My się w nią zagłębiamy i często do niej wracamy, my w niej szukamy światła na dalszą drogę, bo ona jest nauczycielką życia. My ją kochamy tę historię, przywiązani do niej jesteśmy, uważamy ją za swoje dobro i za swoją własność. Ona nas ściślej spaja, ona nas łączy razem i uczy nas, przypominając, że jesteśmy sobie braćmi.


Już tysiąc lat dobiega, jak z mową polską i z dziejami polskimi sprzęgnął się trzeci czynnik: chrześcijańska religia. Przyjął książę Mieszko razem z rycerstwem chrzest, ręka polska uczyniła znak krzyża świętego, a usta polskie wypowiedziały imię Trójcy Świętej. Polska otwarła swe bramy na przyjęcie Ewangelii i stała się służebnicą Chrystusa Pana, zawsze Kościołowi wierną. Była to chwila niezmiernie ważna w dziejach naszych. Ważna stąd, że ojcowie nasi przyjęli prawdziwą wiarę. Pogaństwo, fałsz, błąd zniknął z polskiej ziemi, w duszę narodu wstąpił Chrystus i uświęcił ją swoją łaską. Po kilkudziesięciu latach gorliwej pracy chrześcijaństwa w Polsce, staje się ojczyzna nasza wierzącą, Bogu bezgranicznie oddaną.


Lecz przyjęcie chrześcijaństwa przez naszych ojców i przez to także jest zdarzeniem doniosłym, że ono nam wskazało rolę, jaką zajmować mamy wśród narodów, że wyznaczyło nam nasze posłannictwo historyczne. Pokazało nam, że powinniśmy naprzód pogłębiać Ewangelię u siebie, a potem szerzyć ją i zaszczepiać u drugich. I my tej Bożej woli usłuchaliśmy. Chrzest Litwy, obrona kresów przed Turkami i Tatarami, przez którą staliśmy się przedmurzem chrześcijaństwa, wreszcie sławna pod buławą Sobieskiego, odsiecz Wiedeńska – oto dowody, że czas długi byliśmy swemu posłannictwu wierni. Bo wiary swojej my nie uważaliśmy za coś narzuconego sobie z zewnątrz. Nie, my wiarę świętą, kiedy była ona już przez nas dostatecznie poznana, przyjęliśmy otwartymi rękoma, i zamknęliśmy ją w sercu swoim. Ona weszła nam w krew i kości, ona przeniknęła nasze życie, stała się duszą naszej duszy. Ona wsiąkła w nasz narodowy organizm i przesyciła go sobą tak silnie, że dzisiaj lud polski nazywa ją po prostu polską wiarą w przeciwieństwie do wiary niemieckiej i moskiewskiej. Symbolem i opiekunką tej wiary u nas jest Matka Boska Częstochowska, której obraz znajdować się musi w każdym polskim domu.


Podnieśmy teraz myśli swoje i przedstawmy sobie żywo jeszcze raz naszą ukochaną, polską ziemię. Wyobraźmy sobie, że oto z wysoka mamy ją przed oczyma, szeroką i bogatą, że oto usunęły się z niej wszystkie mgły i opary, a ona wyszła niejako naprzeciw nam – ziemia piastowska, nasza własna. Wyobraźmy sobie dalej, że widzimy na niej wsi i miasta, a po wsiach i miastach miliony i miliony ludzi, ludzi takich, jak my sami, z tym samym sercem, z tą samą krwią, z tymi samymi przywiązaniami! Oto patrzymy na ten lud 30 milionowy, oto go mamy przed sobą. Mamy przed sobą jego polskie, słowiańskie serce, objawia się przed nami jego dusza i oto zobaczyliśmy w tym sercu, w tej duszy trzy wielkie narodowe skarby: polską mowę, polską historię i świętą katolicką wiarę. To wszystko razem mamy przed oczyma i czujemy, że serce nam bije mocniej, ogarnia nas potężne wzruszenie, jakaś radość głęboka, której niepodobna wyrazić – albowiem widzimy na własne oczy to, o co pytaliśmy się na samym początku, widzimy ojczyznę, widzimy Polskę. Już wiemy więc co to jest Ojczyzna, co Polska.

 

CZĘŚĆ DRUGA


Tę Polskę powinniśmy miłować. Dlaczego? Dlatego, bo tak nam nakazuje prawo natury, prawo Boże i nasz własny interes. Ojczyznę kochać powinniśmy na mocy prawa natury. Znaczy to, że Bóg wlał w nas samych dziwny, wewnętrzny popęd, który pobudza nas do kochania Polski. Ten popęd potęguje się w nas przez to, że od chwili dzieciństwa ciągle prawie i bez przerwy patrzymy na naszą ziemię, chodzimy po niej, karmimy się jej płodami i stajemy się niejako jej cząstką; że od zarania lat stykamy się z takimi, jak my ludźmi, Polakami, patrzymy na nich, rozmawiamy z nimi, poczuwamy się do jedności, do braterstwa razem z nimi; że wreszcie widzimy u nich tyle podobieństwa do siebie, tę samą historię i tę samą religię. Zżyliśmy się z tym od najpierwszych chwil młodości i wydaje się nam to takie swoiste, takie bliźnie, takie nasze własne, że ot, nie możemy tego nie kochać, że samorzutnie budzi się w nas przywiązanie do ojczyzny. Przywiązanie to uznaje rozum, który powiada, że tak być powinno. I to zowiemy prawem natury, tę siłę, ten popęd szlachetny, wynikający z natury rzeczy i poparty rozumem, ten instynkt, pchający nas do ukochania ziemi, narodu, naszej mowy i naszych tradycji. Ten instynkt jest bardzo silny; my sobie nieraz nie zdajemy sprawy z tego, jak on głęboko wrósł w naszą krew i dopiero trzeba próby, trzeba długich miesięcy lub całych lat tułaczki, abyśmy zatęsknili za domem, za ojczystym niebem, abyśmy po prostu marli z tęsknoty – wtenczas dopiero pojmujemy, że ojczyzna jest jako zdrowie: ile ją cenić trzeba, ten tylko się dowie, kto ją stracił. Popęd ten, siłę tę wewnętrzną, to prawo natury włożył w nas sam Bóg, który serce nasze usposobił do umiłowania ojczyzny.


Bóg jednak nie poprzestał na tym, ale dał nam nadto wyraźne przykazanie miłowania ojczyzny. Zawarł je naprzód w przykazaniu czwartym, potem w przykazaniu miłości, wreszcie w przykładzie jaki nam dał Jezus Chrystus. W przykazaniu czwartym. Nakazuje ono szanować, miłować i słuchać ojca i matkę. Ojczyzna nasza – to droga i miła matka, od której otrzymaliśmy tyle dobrodziejstw. Prześlicznie mówił już o tym w kazaniu o miłości ojczyzny Ks. Piotr Skarga: "Jako najmilejszej matki swej miłować i onej czcić nie macie, która was urodziła i wychowała, nadała i wyniosła? Bóg matkę czcić rozkazał. Przeklęty, kto zasmuca matkę swoją! A która jest pierwsza i zasłużeńsza matka jako ojczyzna? od której imię macie i wszystko, co macie, od niej jest; która gniazdem jest matek wszystkich i powinowactw wszystkich i komorą dóbr waszych wszystkich".


Obowiązek miłowania ojczyzny wkłada na nas Ewangelia. Ewangelia – to zakon miłości. Weźcie do ręki księgę Ewangelii. Natchnie was ona duchem mądrości Bożej, przemówi do was z jej kart wielki duch miłości – miłości Boga i miłości bliźniego. Rozkazanie daję wam, abyście się społecznie miłowali tak, jakom ja was umiłował – mówi do nas Chrystus (Jan 13, 34). Będziesz miłował bliźniego, jako samego siebie (Mt. 22, 39). Chrystus Pan przyniósł na ziemię przykazanie miłości, przykazanie obejmujące cały świat – położył na nie nacisk i nazwał je swoim przykazaniem. Wypełnieniem zakonu jest miłość – powiada św. Paweł (Rzym. 13, 10). Bliźnimi naszymi są wszyscy ludzie, nawet nasi wrogowie. Kochać powinniśmy wszystkich, a nikogo nie wolno nam nienawidzieć. Ale ta miłość nie może być w stosunku do wszystkich jednakowa, muszą w niej być różne stopnie. Jedno z pierwszych miejsc zajmować musi z natury rzeczy miłość ku ojcu i matce, miłość ku braciom i siostrom. Ojczyzna – to matka nasza, Polacy – to bracia nasi rodzeni, to rodzina nasza. Więc miłość nasza ku ojczyźnie powinna być bardzo silna, – tak dalece, że kiedy wymaga tego dobro Polski, mamy obowiązek porzucić ojca, matkę, żonę, dzieci i życie swoje położyć za bracią swoją, na ołtarzu ojczyzny.


Mamy w ręce Ewangelię, patrzymy na życie Zbawiciela i mimo woli przychodzi nam na myśl: czy Pan Jezus miał w sercu swoim miłość ojczyzny? Tak, Pan Jezus kochał swoją ojczyznę. Ojczyzną Jego była ziemia święta i lud izraelski, z którego On wyszedł. On kochał i ten lud i tę ziemię. Kochał lud swój. Przyniósł mu przecież zbawienie przez miłość swą ku niemu; przyniósł mu Prawdę, Drogę i Żywot. Ewangelię i zbawienie przyszedł Pan Jezus dać także całemu światu, nie chciał ich ograniczyć do narodu swojego, to prawda; ale jednak od swego narodu zaczął wypełniać posłannictwo, które Mu kazał wykonać Ojciec niebieski. Sam powiada, że przyszedł ratować, co było zginęło z domu Izraelowego, że przyszedł naprzód do owiec Izraelskich. Przez swój naród chciał zbawić inne narody, chciał swój naród zrobić dobrym narodem w ręku Boga, chciał, aby lud Izraela przejął od Niego dobrą nowinę i szedł ją obwieszczać całemu światu. O jakże to przeczysta i prześwięta miłość ojczyzny! jakiż to przykład dla nas, że winniśmy kochać naszą Polskę.


Kochał Pan Jezus Jerozolimę, kochał świątynię Pańską, jak tylko Jego Boskie serce miłować mogło. Jest jeden wypadek w Jego życiu, kiedy ta miłość objawiła się w całej pełni. Zstępował Pan Jezus do Jeruzalem w niedzielę palmową, jadąc na osiołku, otoczony wielkim tłumem i spojrzał ku miastu, które z góry oliwnej było doskonale widoczne. "A gdy się przybliżył, patrząc na miasto, głośno nad nim zapłakał, mówiąc: O gdybyś i ty, w tym dniu swoim, poznało, co ku pokojowi twemu, a teraz zakryte jest od oczu twoich" (Łk. 19, 41-42). Miłość dla tego miejsca, miłość zraniona, bo wzgardzona przez Jerozolimę, wyciska z ócz Zbawiciela łzy. Święty Łukasz wspomina jeszcze o innym bolesnym okrzyku Pana Jezusa nad miastem świętym: "Jeruzalem, Jeruzalem, które zabijasz proroki i kamienujesz tych, których do Ciebie wysłano: ilekroć chciałem zebrać dziatki twe, jako kokosz pod skrzydła gniazdko swoje, a nie chciałoś!" (Łk. 13, 34). Oto, jak Jezus kochał Jeruzalem, symbol ziemskiej ojczyzny swojej – oto najwyższy, Boski przykład mówiący nam, że powinniśmy kochać swój naród.


Lecz obowiązek miłości ojczyzny płynie także z naszego dobrze zrozumianego interesu. Jeśli ojczyzna jest silna, bogata, porządnie zorganizowana, nieustraszenie broniona, to i nam w niej dobrze. Przeciwnie szczęścia w domu nie znajdziemy, jeśli go nie będzie w ojczyźnie. Ojczyzna jest jakby okrętem wielkim, a my podróżnikami. "Najmilszy okręt ojczyzny naszej, powiada nasz Skarga, wszystkich nas niesie, wszystko, co mamy, w nim mamy. Gdy się z okrętem źle dzieje, gdy dziur jego nie zatykamy, gdy wody z niego nie wylewamy, gdy się o zatrzymanie jego nie staramy, gdy dla bezpieczności jego wszystkim, co w domu jest, nie pogardzamy: zatonie, i z nim my sami poginiemy" (Kazanie o miłości ojczyzny).

 

CZĘŚĆ TRZECIA


Mamy na koniec podać kilka wskazówek, jak miłość ojczyzny powinna wyglądać w życiu. Przede wszystkim więc powinna ona być silnym i wielkim przywiązaniem do ojczystej ziemi. Bez ziemi nie ma ojczyzny. Bez ziemi polskiej nie ma Polski. Więc szanować nam naszą ziemię, pracować na niej i nie sprzedawać zwłaszcza tym, co są obcego nam pochodzenia. Biada nam, jeśli się pozbędziemy ziemi – stracimy wtenczas ojczyznę i pójdziemy z torbami, jako włóczęgi po świecie.


Obok ziemi kochać i szanować winniśmy jeden drugiego, Polak Polaka. Unikać trzeba swarów, unikać pieniactwa, unikać krzywdy. Powinniśmy dbać o zdrowie fizyczne i moralne polskiego domu, polskiej rodziny. Biada, jeśli do nas wszedłby występek, panujący na zachodzie, mający na celu ograniczenie urodzin. Grzech to sromotny przeciw Bogu i przeciw ojczyźnie. Cieszyć winniśmy się, gdy z pośród Polaków wzbudza Bóg wielkich, genialnych ludzi, smucić się, gdy z pośród nas wychodzą zbrodniarze, przynoszący wstyd narodowi.


Kto kocha ojczyznę prawdziwie, będzie szanował i miłował polską mowę. Będzie się starał, aby jej nie szpecić obcymi wyrażeniami, jak to mają zwyczaj robić nasi wychodźcy na Saksy, będzie jej zawsze używał i będzie dumny z tego, że po polsku mówi. Będzie mowę swą uważał za dar, od Boga narodowi dany.


Miłość Polski – to miłość ojczystej historii. Znać powinniśmy dzieje Polski, czytać je sobie często, poznawać, jak wielką i sławną mieliśmy przeszłość, aby się nauczyć, jakimi drogami dążyć winniśmy na przyszłość. W historii naszego narodu widzieć powinniśmy pewną, szczególną myśl Bożą, której wszyscy musimy być wierni.


Miłość Polski – to także miłość katolickiej wiary. Mówi się u nas, że katolik i Polak, to jedno. Może zdanie to niezupełnie się sprawdza, jeśli je odniesiemy do sfer inteligencji, ale gdy chodzi o wieś, o nasz lud, widzimy wszyscy, że rzeczywiście lud ten religię katolicką uważa za religię polską, trzyma się jej, strzeże jej i kocha ją gorąco. Religia katolicka uratowała lud polski od germanizacji i od rusyfikacji. Religia była kamieniem granitowym, o który rozbiły się zapędy naszych postronnych wrogów. Religii tej winniśmy być za to wdzięczni, winniśmy poznawać ją coraz lepiej. Wtenczas tylko, gdy ją poznamy, możemy się do niej przywiązać, ją pokochać. Miłujmy tę religię na pierwszym miejscu dlatego, że ona jest dziełem Jezusa Chrystusa, że ona jest jedynym prawdziwym objawieniem danym ludzkości przez Boga, ale kochajmy ją także dlatego, że ona weszła w naszą krew, że się związała z nami silnie i nierozerwalnie. Pamiętajcie o tym rodzice polscy i wychowujcie dzieci swoje we wierze ojców. Na tej drodze zbudujecie ojczyznę wielką i niezwyciężoną.


Lecz to jeszcze nie wszystko. Kto kocha ojczyznę, ten nie będzie skąpił dla niej grosza. Przychodzą czasem chwile, że kraj potrzebuje pieniędzy. Zdarzają się klęski, które pochłaniają tysiące ofiar, szerzy się choroba, nędza, głód. Ojczyzna wtedy woła przez usta swych wybitnych przedstawicieli o pomoc. Należy wtenczas ochotnie sięgnąć po datek i ofiarować krwawiznę swoją dla losem dotkniętych braci. Tu się dopiero pokazuje, kto rzeczywiście ma miłość ojczyzny. Nie sztuka bowiem mówić o miłości, ale sztuka dać, bo to kosztuje.


Ofiara taka przyjemna jest i miła Bogu. Jakżeż często i do tych ofiar pieniężnych, składanych na ołtarzu ojczyzny, zastosować możemy słowa Zbawiciela: "a ktobykolwiek dał się napić jednemu z tych najmniejszych kubek zimnej wody – zaprawdę powiadam wam, nie straci zapłaty swojej" (Mt. 10, 42).


Ojczyzna wymaga od nas podatków. Dajmy jej, co się jej należy. Nakłada na nas obowiązek służby wojskowej dla obrony swych granic i dla utrzymania porządku wewnątrz kraju, powinniśmy głosu jej usłuchać, i poddać się jej rozkazom. Tak czyni miłość ku niej prawdziwa.


Powinniśmy wreszcie objawiać miłość ku Polsce przez szanowanie praw. Jeśli prawowity rząd wyda prawo, mające wszystkie cechy prawa, winniśmy według prawa tego postępować. Inaczej bowiem nie będzie ładu u nas, jak go nie było w dawnej Polsce i ojczyzna znowu musiałaby runąć. Tylko bezprawia nie powinniśmy słuchać – wtenczas pamiętać winniśmy o tym, że naprzód trzeba być posłusznym Panu Bogu, a potem ludziom. Gdy jednak prawo nie łamie moralnych zasad chrześcijańskich, musimy je szanować, musimy jego nakazy spełniać, jeśli chcemy naprawdę ojczyznę miłować.

 

ZAKOŃCZENIE


Oto dobiegliśmy do kresu. Wiemy, co jest Polska; wiemy, czemu ją kochać mamy; wiemy, jak ją kochać w praktyce. Kochajmyż ją w ten sposób! Pamiętajmy, że miłość taka, to rzecz wielka i szlachetna, to rzecz zasługująca u Boga. Miłość ta u nas niech będzie chrześcijańską, niech płynie z Boga, niech zniża się do naszej braci i znowu niech się podnosi ku Bogu. Taką miłością dopomożemy Ojczyźnie i siebie uświęcimy. Taką miłością spełnimy życzenie Zbawiciela, wypełnimy Jego przykazanie miłości, wypełnimy zakon nowy. Jakże wielką miał tę miłość Paweł apostoł, gdy pragnął być nawet odrzucony od Chrystusa, byle tylko mógł ocalić i zbawić własny naród. O naśladować nam apostoła narodów w tej miłości, o naśladować nam psalmistę Pańskiego i wołać z nim razem: "Jeśli cię zapomnę, ojczyzno miła i Jeruzalem moje, niech zapomnę prawice ręki swojej! Niech język mój przyschnie do podniebienia mego, jeśli pomnieć na ciebie nie będę, a jeśli cię na czele wszystkich pociech moich nie położę" (Ps. 136, 5-6). Kochajmy Polskę tak, abyśmy te słowa mogli z czystym sumieniem powiedzieć przed światem. Spełnimy wtenczas także wolę ewangelii i zakonu Chrystusowego, bo wypełnieniem zakonu jest miłość!

 

Ks. Stanisław Sapiński

 

–––––––––––

 

 

Szkice kazań i przemówień na chwilę obecną. Wydawnictwo zbiorowe. Zeszyt pierwszy. Kraków 1919, ss. 84-96. (1)

 

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; ilustracje i przypisy od red. Ultra montes).


ŹRÓDŁO: ultramontes.pl

niedziela, 2 listopada 2025

NOWE PRAKTYCZNE ROZMYŚLANIA na każdy dzień roku - 2 listopada. Dzień zaduszny


PRZEWODNIK PRAWDZIWEJ POBOŻNOŚCI czyli NOWE PRAKTYCZNE ROZMYŚLANIA na każdy dzień roku o życiu Pana naszego Jezusa Chrystusa ku użytkowi wiernych, którzy, żyjąc wśród świata, dążą do doskonałości O. BRUNON VERCRUYSSE SI 

2 LISTOPADA 

Dzień zaduszny

I. Prel. Wyobraź sobie dusze, w czyśćcu zostające. 
II. Prel. Proś o prawdziwą pobożność do dusz cierpiących. – Pobudki, dla których nieść mamy skuteczny ratunek duszom zmarłych. 

I PUNKT
Pobudki ze względu na Boga. 

Rozważanie. Dusze, zamknięte w więzieniu czyśćcowym, są to istoty miłe Bogu i przez Boga ukochane... bardziej utwierdzone w łasce uświęcającej, aniżeli Święci za życia, gdyż ci mogli ją postradać, a one już jej nigdy utracić nie mogą: posiadanie nieba jest im zapewnione. Bóg chciałby je natychmiast wprowadzić do swej chwały, odpuszczając dług grzechu, z którego się jeszcze nie wypłaciły. Ale sprzeciwia się temu odwieczny wyrok, przez Niego samego ogłoszony: na mocy tego wyroku Bóg zostawia je w miejscu cierpień, dopokąd nie oczyszczą się z najmniejszej pozostałości grzechu, i tylko modlitwy żyjących mogą przyśpieszyć ich wyzwolenie. On sam zaleca nam tę powinność w imię tej miłości, jaką pała dla tych dusz na wygnaniu zostających; a my jak ją spełniamy?...

Zastosowanie. Z tego, cośmy rozważali, wypływa, że Bóg w nasze niejako ręce złożył los dusz w czyśćcu zostających, i że obojętność względem nich dowodzi obojętności względem Boga samego! Nie chcąc ściągnąć na siebie tak ciężkiego zarzutu, korzystajmy z uroczystości dnia dzisiejszego, wzbudzając w sercach naszych litość nad duszami cierpiącymi. Tyle mamy środków przyniesienia im ulgi! Są to naprzód częściowe i zupełne odpusty, tak liczne i tak łatwe do pozyskania. Czy korzystasz z tej władzy, nadanej Kościołowi? Czy masz zwyczaj ofiarowania odpustów duszom czyśćcowym, niestety, zbyt często zapomnianym? Nie wahaj się tego uczynić, wszak jest to tylko wymiana dobrych uczynków, na czym nic nie stracisz, a wszystko zyskujesz. 

Uczucia. Uwielbiaj nieskończoną sprawiedliwość Bożą, która karze i ogniem oczyszcza wybrane i najmilsze dzieci swoje, by ich zbawić! Obudź w sercu swoim silną wolę unikania grzechu i niesienia gorliwej a skutecznej pomocy duszom w czyśćcu będącym. 

Postanowienie. Przy rannej modlitwie, ofiarując Bogu wszystkie moje sprawy i postanowienia, odnowię intencję dostąpienia dla dusz w czyśćcu cierpiących, odpustów na ten dzień przypadających (i oznaczonych pod dniem 16 lipca). 

II PUNKT 
Pobudki ze względu na dusze czyśćcowe. 

Rozważanie. Dusze, w czyśćcu zatrzymane 1) doznają cierpień, przechodzących wszelkie pojęcie: najmniejsze cierpienie czyśćcowe większe jest, mówi św. Tomasz, od wszystkich mąk męczenników, a te cierpienia mogą trwać bardzo długo! Kościół nie naznacza granicy nabożeństwom żałobnym; 2) nie mogą sobie przynieść w niczym najmniejszej ulgi, bo pozbawione są wolności; 3) błagają nas o ratunek jękami rozdzierającymi serce, gdybyśmy je tylko słyszeć mogli; 4) błagają o ratunek z prawa miłości, w imię Jezusa Chrystusa, który w nich niejako cierpi: byłem w więzieniu, rzecze, a przyszliście do mnie (Mt. XXV, 36); 5) niektóre z nich błagają prawem słuszności... wdzięczności... bliskiego pokrewieństwa, wołając do nas słowy cierpiącego Joba: Zmiłujcie się nade mną, zmiłujcie się nade mną przynajmniej wy, przyjaciele moi! 

Zastosowanie. Rozważ dobrze te prawdy zaczerpnięte z nauki doktorów Kościoła i nie stawiaj granic swemu miłosierdziu, chciej raczej naśladować ofiarność tych, którzy osobnym ślubem zobowiązali się wszystkie dobre uczynki ofiarować za dusze w czyśćcu cierpiące, jako zadośćuczynienie Bożej sprawiedliwości. Papież Benedykt XIII potwierdził to nabożeństwo i co więcej, zachęcił do tego aktu heroicznego nadaniem trzech przywilejów: 1) dla kapłanów, którzy ten ślub uczynili, każdy ołtarz jest ołtarzem uprzywilejowanym; 2) inni wierni mogą dostąpić odpustu zupełnego każdym razem, gdy Komunię św. przyjmują i każdego poniedziałku gdy Mszy św. słuchają; 3) wszystkie odpusty, których dostąpią, mogą być za dusze zmarłych ofiarowane. Rzecz ta mało jest znana, staraj się ją rozpowszechnić, ile tylko możesz. 

Uczucia. Abyś wiernym zmarłym wieczny odpoczynek dać raczył, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas, Panie. (Litania do Wszystkich Świętych). Postanowienie. Odnów gorliwość w niesieniu ulgi duszom zmarłych; zachęcaj do tego drugich, ile to jest w twojej możności. 

III PUNKT 
Pobudki ze względu na nas samych. 

Rozważanie. Nie tylko przykazanie miłości bliźniego obowiązuje nas do niesienia ratunku duszom zmarłych, ale dobrze zrozumiana miłość samego siebie powinna nas do tego zachęcić. Wielkie stąd spływają na nas korzyści za życia i po śmierci. I w rzeczy samej, niosąc w jaki bądź sposób ratunek duszom w czyśćcu cierpiącym: 1) myślimy o surowej sprawiedliwości Bożej; przejmujemy się tym większą nienawiścią grzechu i tym silniej postanawiamy odpokutować grzechy i występki nasze zadośćuczynieniem tejże sprawiedliwości; 2) jednamy sobie wdzięcznych przyjaciół i pośredników przed Bogiem; 3) zapewniamy sobie, gdy po śmierci w takich samych znajdziemy się mękach, rychłe z nich wyzwolenie. Chrystus Pan to obiecuje, mówiąc: Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. 

Zastosowanie. Zacznij ofiarowaniem dzisiejszej Komunii św. z przyłączeniem odpustu zupełnego za dusze cierpiące; obacz następnie, co w tej mierze chcesz uczynić na przyszłość. Badaj, co możesz dodać do tego co już w tym celu uczyniłeś. 

Rozmowa duszy ze Świętymi w chwale wiecznej: proś ich, aby nasze pobożne błagania poparli przed Bogiem.

Przewodnik prawdziwej pobożności czyli Nowe praktyczne rozmyślania na każdy dzień roku o życiu Pana naszego Jezusa Chrystusa ku użytkowi wiernych, którzy, żyjąc wśród świata, dążą do doskonałości. Przez O. Brunona Vercruysse T. J., z III wydania franc. przetłóm. za pozwoleniem autora J. d'A[bancourt]. Dodane są niektóre nowenny, medytacje na pierwsze piątki każdego miesiąca i na dnie Komunii świętej, nowy sposób słuchania Mszy świętej i praktyczne uwagi o rozmyślaniu. Wydanie II, przejrzane, z ostatnią edycją oryginału starannie porównane. Tom II (od 1-go lipca do 31-go grudnia). We Lwowie. DRUKARNIA LUDOWA. GUBRYNOWICZ i SCHMIDT. 1886, ss. 422-426.

Źródło: ultramontes.pl

niedziela, 19 października 2025

Oświadczenie arcybiskupa Carla Marii Viganò w sprawie wspólnoty zakonnej Synów Najświętszego Odkupiciela

`Zabierzcie Mszę, zabierzcie Kościół`

Oświadczenie arcybiskupa Carla Marii Viganò

w sprawie wspólnoty zakonnej Synów Najświętszego Odkupiciela (1)


Przyjdzie bowiem chwila, kiedy zdrowej nauki nie będą znosili, ale według własnych pożądań  - ponieważ ich uszy świerzbią - będą sobie mnożyli nauczycieli. Będą się odwracali od słuchania prawdy, a obrócą się ku zmyślonym opowiadaniom. 

2 Tym 4, 3-4


Kilka dni temu, po siedemnastu latach napięć z Watykanem i biskupem Christchurch w Nowej Zelandii, które zakończyły się nakazem wydalenia z diecezji potwierdzonym dekretem Stolicy Apostolskiej, wspólnota Redemptorystów Zaalpejskich wydała List Otwarty ( tutaj ). W Liście tym Ojcowie Redemptoryści potępiają główne błędy soborowo-synodalnego Kościoła, jego otwartą wrogość wobec Mszy Apostolskiej i nadużycia, którym poddani zostali Synowie Najświętszego Odkupiciela. Ojcowie Redemptoryści twierdzą, że „łańcuch dowodzenia został zerwany” w hierarchii: „Niekiedy zaś polecenia przełożonych są sprzeczne z przykazaniami Bożymi. A więc nie we wszystkim należy słuchać przełożonych. ” (IIa IIæ, q. 104, a. 5).

Kryzys autorytetu w Kościele katolickim jest obecnie widoczny. Plan wywrotowców zakłada doprowadzenie do rozpadu Mistycznego Ciała i zastąpienie Apostolskiego Kościoła Rzymskokatolickiego tworem ludzkiego pochodzenia i masońskiej inspiracji. Głównym narzędziem tej wywrotowości jest synodalność, czyli zastosowanie rewolucyjnych zasad demokracji i reprezentacji ludu do boskiej instytucji, którą jej Założyciel, Jezus Chrystus, zamierzał uczynić monarchiczną i hierarchiczną. W ten sposób, zerwawszy więź posłuszeństwa Bogu, autorytet staje się absolutny i tyrański, nie odpowiadając za swoje decyzje ani przed naszym Panem Jezusem Chrystusem, ani przed ludem chrześcijańskim. Ta rewolucja pozwala manipulować wiernymi, by uwierzyli, że innowacje i herezje wprowadzane przez hierarchię są pożądane przez szeregowych członków, podczas gdy w rzeczywistości są one narzucane przez lobby tych, którzy odstępują od Wiary i Moralności.

Mogę jedynie pochwalić odwagę tych redemptorystów, których potępienie dołącza się do coraz częstszych oskarżeń o skandal i głębokie niezadowolenie duchowieństwa i ludu Bożego wobec zbuntowanej i odstępczej hierarchii. Nie jesteśmy już świadkami jedynie soborowego ekumenizmu wobec sekt niekatolickich (mimo potępienia przez papieży aż do czasów Piusa XII), lecz akceptacji i legitymizacji wszelkich fałszywych religii i bałwochwalstwa oraz programowych punktów agendy globalistycznej (panseksualizm LGBTQ+, imigracja, ekologizm), z którą „Kościół synodalny” jest w pełni powiązany.

Ten kryzys ma charakter teologiczny, a nie kanoniczny. Dotyczy systematycznego demontażu odwiecznej Tradycji Apostolskiego Kościoła Rzymskokatolickiego i rozwiązania Depositum Fidei: dlatego należy go rozpatrywać, posługując się argumentami teologicznymi. Osądzanie poszczególnych przypadków indywidualnie w świetle Prawa Kanonicznego, bez zestawiania ich w szerszym kontekście wywrotowej akcji planowanej od dziesięcioleci i realizowanej przy aktywnym i świadomym współudziale znacznej części Episkopatu, jest jedynie oficjalnym uznaniem błędnej i moralnie zboczonej Władzy, uzurpatorów, którzy sprawują władzę, którą przejęli wbrew woli naszego Pana Jezusa Chrystusa, Głowy Mistycznego Ciała, ze szkodą dla wiernych, w celach przeciwnych tym, które nasz Pan ustanowił dla swojego Kościoła.

Napominam Synów Najświętszego Odkupiciela słowami świętego Piotra: Trwajcie mocni w wierze, wiedząc, że te same cierpienia spadają na waszych braci na całym świecie (1 P 5,9). Fundacja Exsurge Domine – z którą Redemptoryści Zaalpejscy utrzymują już relacje braterskiej przyjaźni – ja jako Arcybiskup i Następca Apostołów; wraz z duchownymi Bractwa Familia Christi, również prześladowanego i „potępionego” przez „Kościół bergogliański”; wraz z wieloma księżmi i zakonnikami rozsianymi po całym świecie, za którymi regularnie podążam, zapewniamy ich o naszym pełnym wsparciu, w nieobecności i współwinnym milczeniu bojaźliwych i tchórzliwych Pasterzy. Napisano bowiem: Jeśliby ci umilkli, kamienie wołać będą (Łk 19,40).

+ Carlo Maria Viganò, arcybiskup


17 października, MMXXV

S.ctæ Margaritæ Mariæ Virg.


 

https://exsurgedomine.it/251017-christchurch-eng/


Przypis: 

1 – Zabierzcie Mszę, zniszczycie Kościół – to cytat Marcina Lutra zaczerpnięty z jego pamfletu De abroganda missa privati, zdanie Martina Luthera z 1522 roku.

sobota, 18 października 2025

Tradycyjni Redemptoryści z Papa Stronsay zrywają z "synodalnym Kościołem"

 

Synowie Najświętszego Odkupiciela, tradycyjna wspólnota katolicka z siedzibą w Papa Stronsay w Szkocji, po swojej Kapitule Generalnej wydali list otwarty „do katolickich biskupów, księży, zakonników i wiernych” w którym zadeklarowali, że zrywają z wspólnotę wiary z tym co nazywają "nowym, synodalnym Kościołem."

Zakon znany jest jako Redemptoryści z Papa Stronsay w Szkocji. „Papa Stronsay” oznacza „Wyspę Kapłańską Stronsay”. Wspólnota jest właścicielem szkockiej wyspy i wiedzie tam surowe życie w tym odległym miejscu. Wspólnota została założona przez o. Michaela Mary Sima w 1987 roku pod auspicjami arcybiskupa Marcela Lefebvre’a i Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, za namową kardynała Édouarda Gagnona. W 2007 roku zakon rozszerzył swoją działalność i założył nową fundację w Christchurch w Nowej Zelandii. Proces pojednania z Watykanem rozpoczął się w 2008 roku za pontyfikatu papieża Benedykta XVI, a w 2012 roku wspólnota opuściła FSSPX, aby stać się instytutem kleryckim w diecezji Aberdeen w Szkocji. W lipcu 2024 roku biskup Michael Gielen nakazał redemptorystom opuszczenie diecezji Christchurch w ciągu 24 godzin. Wspólnota zaprzeczyła oskarżeniom wysuniętym przez Gielena i podjęła kroki kanoniczne przeciwko nakazowi eksmisji. Po latach trudności z diecezją Christchurch, wspólnota przegrała ostateczną apelację w Watykanie w 2025 roku i otrzymała zakaz pozostania w Nowej Zelandii.

Na zakończenie obecnej Kapituły Generalnej, 16 października, redemptoryści stwierdzili w liście otwartym, że „pogodzenie wiary naszych Ojców z nową religią promowaną przez współczesny Kościół nie jest już możliwe”. „Doszliśmy do bolesnego przekonania, że ​​instytucja, która obecnie zajmuje struktury Kościoła katolickiego, odeszła od wiary Ojców”. List potępia „Kościół posoborowy” i jego „drogę synodalną” za „błędy w doktrynie, liturgii i nauczaniu moralnym”.

W liście otwartym nie sprecyzowano, czy zamierzają powrócić do współpracy z Bractwem Świętego Piusa X, czy też obrać inną drogę. Oświadczenie znajdują się poniżej.


List otwarty do biskupów, kapłanów, osób konsekrowanych i wiernych

od Kapituły Generalnej

Zgromadzenia Synów Najświętszego Odkupiciela

odbywającej się na wyspie Papa Stronsay w Szkocji

Świętej Teresy od Dzieciątka Jezus, 3 października – św. Gerarda Majelli, 16 października 2025 r.


Drodzy Wierni,

Niech żyje Jezus, nasza miłość, i Maryja, nasza nadzieja!

Z ciężkim sercem i wielkim smutkiem piszemy do Was. To, co nas jednoczy to wielka miłość do naszej Świętej Matki, Kościoła Katolickiego i Oblubienicy Jezusa Chrystusa, za którą męczennicy przelali swoją krew, a święci oddali życie. To właśnie ta miłość zmusza nas do wyrażenia prawdy, która jest trudna, ale niezbędna. (Łk 12,4–9)

Podobnie jak Wy, również my przez wiele lat żywiliśmy wielką nadzieję. Wierzyliśmy, że możliwe jest życie jako wierne dzieci Tradycji w strukturach współczesnego Kościoła. Wierzyliśmy, że stare i piękne tradycje naszej wiary, w szczególności łacińska Msza święta wszystkich czasów, zostaną nam słusznie zwrócone. To dało nam nadzieję, szczególnie w czasach Benedykta XVI. Z ufnością oczekiwaliśmy, że będziemy mogli swobodnie praktykować wiarę naszych ojców w Kościele. Nie wiedzieliśmy, jak bardzo się myliliśmy!

Przez lata prób i doświadczeń doszliśmy do nieszczęśliwego wniosku, że tradycyjna wiara katolicka, wiara wszystkich czasów i świętych, jest nie do pogodzenia z nowym, współczesnym Kościołem, owocem Soboru Watykańskiego II. Te dwie po prostu nie mogą współistnieć w jednym ciele.

Ponieważ głęboko cenimy i szanujemy tradycyjną Mszę łacińską i nie możemy zrezygnować z Mszy świętejMszy wielu wieków i wielu świętych- ten nowy Kościół nas nie chce. Z powodu naszej wierności uznano nas za upartych, trudnych i buntowniczych; wrobiono nas i kłamano na nasz temat w niekończącej się zjadliwości.

Ten list jest apelem do wszystkich, którzy czują, że coś głęboko złego dzieje się w Kościele lub którzy uważają, że nowy Kościół i niezmienna wiara mogą pokojowo współistnieć. Niestety! Pozwólcie nam stwierdzić smutną prawdę, że nasze doświadczenie jasno pokazuje, iż jest to niemożliwe. Z pewnością ten nowy Kościół zaszokowałby wszystkich świętych papieży, którzy wielokrotnie deklarowali, że indyferentyzm religijny jest wielkim złem, absolutnie nie do pogodzenia z wiarą katolicką.

Mówimy Wam, że nie będziemy milczeć i nie będziemy współuczestniczyć w trwającym niszczeniu Kościoła. Musimy zabrać głos w odpowiednim momencie, a czy może być lepszy moment niż teraz? Po 17 latach funkcjonowania jako wspólnota w strukturach Kościoła, byliśmy nieustannie izolowani i prześladowani. Szczególnie w ostatnich latach biskup Christchurch sprawił, że staliśmy się jak wyrzutki, lub śmiecie świata tego. Poprzez liczne dekrety i odwołania do Rzymu starał się wygnać naszych mnichów z diecezji. Chce on, aby piętnaście miejscowych powołań zakonnych zostało na zawsze wygnanych ze swojej ojczyzny i było odseparowanych od ich rodzin. Mówimy Wam teraz, że wyższy obowiązek nam tego zabrania. Dopóki choćby jedna dusza będzie nas prosić o Ofiarę Mszy świętej, sakramenty lub pomoc duchową, z Bożą łaską nie opuścimy jej. Dobry Pasterz przynagla nas, abyśmy oddali życie za Jego owce i trzymać głodnego wilka z dala. Jest to naszym obowiązkiem wynikającym z miłości, teologii i prawa kanonicznego.

Dlaczego? Ponieważ łańcuch rozkazu został zerwany. Władza w Kościele ma charakter służebny (służący naszemu Panu), a nie absolutny (czyniący, cokolwiek zechce): wiąże nas, ponieważ sama jest związana z Chrystusem, z depozytem wiary, z niezmiennym Magisterium. Kiedy przełożony odchodzi od własnego posłuszeństwa Chrystusowi Królowi, jego rozkaz nie jest już ramieniem Chrystusa, ale gestem człowieka. (S.T., IIa IIæ, q. 104, a. 5) Tacy duchowni nie są posłuszni Bogu. A potem, zerwawszy łańcuch Bożego nakazu, próbują powoływać się na posłuszeństwo religijne w sprawach, które wyniszczają Kościół i zabierają Mszę Świętą. Tolle Missam, Tolle Ecclesiam – Zabierz Mszę, a zniszczysz Kościół (Luter). Nie! Musimy najpierw słuchać Boga niż człowieka. Dlatego też, trzymając się z całych sił naszej głębokiej komunii z naszą Świętą Matką Kościołem, nasz obowiązek wobec naszego Pana Jezusa Chrystusa i dusz wymaga, że:

Odrzucamy Amoris Laetitia, zezwalającą na Komunię Świętą parom żyjącym w grzechu.

Odrzucamy Traditionis custodes, prześladującą Mszą Świętą i katolików.

Odrzucamy Fiducia supplicans, zezwalającą na błogosławieństwo par tej samej płci.

Odrzucamy „Dokument o ludzkim braterstwie”, stwierdzający, że Bóg pragnie wszystkich religii.

Odrzucamy fałszywą teologię „kościołów siostrzanych” i „częściowej komunii”.

Odrzucamy fałszywych pasterzy, którzy triumfalnie nieśli w procesji bożka Pachamamę w Bazylice św. Piotra.

Odrzucamy to, że Franciszek przeprosił za bohaterskiego katolika, który wrzucił tego bożka do Tybru.

Odrzucamy plagę obojętności religijnej w Nowej Zelandii i w całym Kościele.

Odrzucamy działania biskupów nowozelandzkich, którzy zamykali kościoły i odmawiali udzielania sakramentów, tchórzliwie poddając się opresji Covid-19.

Odrzucamy biskupa Christchurch, który w Środę Popielcową przyjął błogosławieństwo popiołem od anglikańskiego biskupa Christchurch.

Odrzucamy deprawację dzieci i skandal, jakim są dla niewinnych złe programy katechetyczne.

Odrzucamy Franciszka, który nauczał, że wszystkie religie są jak różne języki, i pytał: „Czy mój Bóg jest ważniejszy od twojego?”.

Odrzucamy milczenie tych biskupów, którzy nie sprzeciwili się tej zdradzie wiary.

Odrzucamy Kościół synodalny jako odrębny od ustanowionego przez Boga Kościoła katolickiego.

Odrzucamy trwające niszczenie i poniżanie naszej Świętej Matki Kościoła.

Odrzucamy tych, którzy atakują lub podważają Kościół w jego dogmatach, moralności, sakramentach lub dyscyplinie poprzez nowy kult człowieka.

Do wszystkich, którzy to czytają: jak długo będzie trwał ten nonsens?

Niezależnie od tego, ile to będzie nas kosztować, wraz z Apostołem musimy powiedzieć: Anatema!

„Ale choćbyśmy i my albo nawet anioł z nieba głosił wam coś ponadto, cośmy wam głosili — niech będzie przeklęty. Jakom powiedział przedtem, tak i teraz mówię: gdyby wam ktokolwiek głosił Ewangelię inną od tej, którąście otrzymali — niech będzie przeklęty.” (Ga 1,8–9).

Nie milczcie! Brońcie wiary naszych ojców!

„Choć wszystkie narody króla Antiocha słuchają, tak iż każdy odstępuje od religii zakonu ojców swoich, a poddaje się rozkazowi jego, ja i synowie moi i bracia moi będziemy posłuszni zakonowi ojców naszych.” (1 Mch 2,19–20). „Wręcz przeciwnie, napisano (Dz 5,29): Bardziej trzeba słuchać Boga aniżeli ludzi. Czasami jednak rozkazy przełożonych są przeciwne Bogu. Dlatego nie należy słuchać przełożonych we wszystkim”. — św. Tomasz z Akwinu (S.T., IIa IIæ, q. 104, a. 5)

Expecta Dominum, Viriliter Age et Confortetur cor tuum.

Oczekuj Pana, mężnie czyń, i niech się wzmocni serce twoje. (Ps 26,14)

Gaude, Maria Virgo… Raduj się, Panno Maryjo; wszystkie herezje samaś zniszczyła na całym świecie.

 

Podpisy:


O. Michael Mary. F.SS.R.

Ks. Anthony Mary, F.SS.R.

Br. Nikodem Mary, F.SS.R.

Br. Paul Mary, F.SS.R.

Br. Dominic Mary, F.SS.R.

O. Magdala Maria, F.SS.R.

O. Martin Mary, F.SS.R.

Br. Xavier Maria, F.SS.R.

Br Alfonso Maria, F.SS.R.

O. Seelos Maria, F.SS.R.

O. Celestyn Maria, F.SS.R.

Br. Raphael Maria, F.SS.R.

Br Maksymilian Maria, F.SS.R.

Br Charles-Marie, F.SS.R.

Br Damasus Maria, F.SS.R.

Br Bogumił Maria, F.SS.R.

Br Francisco Maria, F.SS.R.

Br Ernest Maria, F.SS.R.

Br. Hiacynt Maria, F.SS.R.

Br. Gabriel Maria, F.SS.R.

Br Dysmas

Br George Marie

Brat Ignacy Maria

Br. Alojzy Maria

Brat Zacheusz Maria

Brat Gerardo

Br William


Polskie tłumaczenie listu za https://papastronsay.blogspot.com/

niedziela, 15 czerwca 2025

Chorał gregoriański na Uroczystość Trójcy Przenajświętszej

 

Chorał gregoriański o Trójcy Przenajświętszej. Msza święta i Nieszpory o Trójcy Przenajświętszej w wykonaniu Scholi Liturgicznej kleryków Wyższego Seminarium Duchownego Zakonu Paulinów w Krakowie.


Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.