_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duch Święty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Duch Święty. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 28 maja 2023

Chorał gregoriański na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego

niedziela, 23 maja 2021

Ks. Marian Morawski SI: Kazanie na Niedzielę Zielonych Świątek

 

CZYM JEST DUCH ŚWIĘTY W KOŚCIELE?
"Tom wam powiedział, u was mieszkając; lecz Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imię moje, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, cokolwiek bym wam powiedział" (Jan. 14, 25-26).
Czemu dzisiejsze święto, najmilsi w Panu, obchodzi się z tak szczególnymi oznakami radości? Wierni zdobią wiosenną zielenią swe domy i ołtarze; a Kościół w swym zapale, jakoby cały świat porywając, śpiewa w Prefacji dzisiejszej: "Z wylaniem radości cały na kuli ziemskiej świat się weseli"? (Profusis gaudiis, totus in orbe terrarum mundus exsultat). 
 
Weseli się Kościół, bo dziś obchodzi dzień, w którym życie otrzymał. Gdy Bóg tworzył człowieka, ukształcił najpierw z mułu jego ciało, i następnie, jak mówi Pismo św., "natchnął w oblicze jego dech żywota, i stał się człowiek w duszę żyjącą" (Rodz. 2, 7). W stworzeniu widać zarys odkupienia. Podobnym sposobem Bóg-Odkupiciel ulepił mistyczne ciało Kościoła z mułu ziemi, tj. z najwzgardzeńszych na świecie ludzi, z prostych i biednych rybaków; ukształcił ów przedziwny organizm, który aż do końca świata ma trwać nieskażony. A po trzech latach, ukończywszy to dzieło, tchnął weń Ducha swego – i Kościół ożył Duchem Bożym. I w tej chwili to życie Boskie objawiło się Boskimi czynami, i dało poznać światu, jaki Duch tym ciałem porusza i w tym ciele żyje. Nieprzebrane mnóstwo ludzi ze wszystkich stron świata było zgromadzone w Jeruzalem, na uroczystość żydowską w tym samym dniu przypadającą. Zdumiewają się słysząc, każdy w swym języku, mówiących Apostołów i ognistymi słowy głoszących wielkie dzieła Boskie. Wnet Apostołowie dzielą między sobą ziemię na dwanaście części, i jak aniołowie dobrej nowiny, już się rozlecieli po wszystkim świecie; już się po wszystkim świecie wiara zaszczepia i Kościół kwitnie – i już Paweł Apostoł donosi chrześcijanom w Rzymie, że wiara ich opowiadaną jest po całej ziemi (Rzym. 1, 8). 

Na próżno piekło podburza cały świat przeciwko Kościołowi; na próżno mocarze ziemscy dobywają mieczy i zapalają stosy; na próżno rozum ludzki, zwodniczą nadęty filozofią, szereguje swe wywody przeciw nauce wiary; na próżno namiętności oburzają się przeciw jarzmu krzyża – Kościół wśród przeciwności i gwałtów, wśród wzgardy i męczeństw, wzrasta i rozkrzewia się – im bardziej uciskany, tym potężniejszy, im ciężej raniony, tym pełniejszy życia: bo ma w sobie pierwiastek życia nieśmiertelny: duszą Kościoła jest Duch Święty. 

Ten stosunek Kościoła do Ducha Świętego jest bardzo ważnym i godnym naszego badania przedmiotem, bo w naszych czasach mało jest znany samym synom Kościoła; a tymczasem pociski niewiary są dziś głównie wymierzone przeciw temu artykułowi wiary: "Wierzę w Kościół powszechny". Uważać zatem będziemy w tym kazaniu: jaki jest ów stosunek między Duchem Świętym a Kościołem – i jakie stąd dla nas obowiązki wynikają. 

Za przyczyną przeczystej Oblubienicy Ducha Świętego Maryi, którą pozdrówmy nabożnym: "Zdrowaś Maryjo". 

I. Jakiż był cel Zbawiciela w ustanowieniu Kościoła? Jedynym celem, dla którego Chrystus z nieba na ten świat zstąpił, było zbawienie świata, jak to wyraża samo Jego imię Jezus tj. Zbawiciel. Ku temu celowi piastował trojaki urząd: kapłana, króla i mistrza, wyrażony w imieniu Chrystus, tj. Namaszczeniec, bo w starym Zakonie kapłanów, królów i proroków namaszczano. Był kapłanem, bo spełnił ofiarę, którą świat odkupił, i uświęcał ludzi odpuszczeniem grzechów i rozdawaniem łask Boskich: "Ty jesteś kapłanem na wieki" (Ps. 109, 4) – mówi Psalmista. Był królem, nie z tego świata wprawdzie, ale na tym świecie, bo na mocy swej najwyższej władzy stanowił prawa i kazał nimi obowiązywać wszelkie narody: "Dana mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi; idąc tedy nauczajcie wszystkie narody... chować wszystko, com wam kolwiek przykazał" (Mt. 28, 18-20). Był mistrzem, bo opowiadał tajemnice królestwa Bożego i wskazywał drogę do żywota: "Jam jest droga i prawda i żywot" (Jan. 14, 6). Ale Zbawiciel miał tylko lat kilka te urzędy widomie na ziemi sprawować, a świat potrzebował zawsze kapłaństwa, zawsze potrzebował rządów duchownych i zawsze potrzebował nauczania o prawdzie; dlatego Pan Jezus ustanowił Kościół, któremu dał uczestnictwo w trojakim swym urzędzie. Dał mu w pewnej mierze swe kapłaństwo, aby Kościół ofiarę, raz na krzyżu spełnioną, co dzień na swych ołtarzach powtarzał, aby grzechy odpuszczał i ludzi uświęcał szafowaniem łaski w Sakramentach świętych. Dał mu swą władzę królewską, aby Kościół rządził ludzkością w rzeczach zbawienia dotyczących, aby prawa stanowił odpowiednie do tego celu i do różnych potrzeb każdego wieku. Dał mu swą władzę nauczania, aby tę prawdę Boską, którą Zbawiciel w zakątku żydowskiej ziemi opowiadał, po całym świecie głosił i wszystkie narody pod słodkie jarzmo Zbawiciela podbił: "Idąc na wszystek świat, opowiadajcie Ewangelię wszemu stworzeniu" (Mk 16, 15). 

II. Ale gdzież jest mądrość Twoja, o Panie? ludziom powierzasz duchowne rządy ludzkości? ludziom poruczasz nauczanie prawd zbawienia? Gdzież znajdziesz na starszych Twego Kościoła ludzi, którzy by nie byli ułomni, jak inni; którzy by nie podlegali namiętnościom i błędom, jak inni? Może kierunek, jaki nadadzą Twemu dziełu, przeciwny będzie Twoim zamiarom – a któż się temu kierunkowi podda z całego serca? Może ich nauka zboczy od prawdy, którąś opowiadał – a któż ją bezwarunkowo przyjmie? kto ujarzmi swój rozum pod słowem ludzkim? kto będzie tak wierzył w naukę przez nich głoszoną, że i krew za nią przeleje? Panie! jak się oddalisz widomie od Twych uczni, jak wstąpisz na niebiosa, Kościół Twój musi upaść, bo ludzie zawsze będą ludźmi. 

Cóż na to Pan odpowiada? "Nie zostawię was sierotami" (Jan. 14, 18). Gdy odejdę, "prosić będę Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami mieszkał na wieki – Ducha prawdy" (Jan. 14, 16-17); "On was wszystkiego nauczy" (Tamże, w. 26). W rzeczy samej, najmilsi w Panu, Kościół będąc tym, czym jest, mając to posłannictwo, które mu Chrystus powierzył, nie mógł być jedynie z ludzkiego materiału zbudowany. Władza nad sumieniem w rękach samych ludzi, nauka wiary samym ludziom powierzona – słowem, Kościół czysto ludzki jest to niedorzeczność. Kościół Chrystusowy, aby spełniać swe boskie posłannictwo, musi mieć w sobie Boski pierwiastek; ludzie będą ciałem Kościoła, jedni będą głową, drudzy członkami, do rozmaitych czynności przeznaczonymi, ale duszą tego ciała musi być Bóg, Duch Święty. Jak dusza ciałem włada i, niewidzialną będąc, objawia się w ciele życiem i czynami, tak ten Duch Boży musi niewidzialnie rządzić widomym Kościołem, On przezeń musi rządzić, uświęcać, nauczać ludzkość. Taki tylko Kościół da się pojąć, taki tylko Kościół jest dziełem godnym swego Założyciela, Mądrości wcielonej. Jak Chrystus jest Bogiem-człowiekiem, tak Kościół być musi Bosko-ludzkim społeczeństwem. 

Tak być musiało, najmilsi w Panu, i tak jest w istocie, tak świadczy Ewangelia. Słyszeliście dopiero, że Chrystus przyrzekł dać Ducha swego Kościołowi. Posłuchajmy, na co mu tego Ducha daje? – aby w Duchu Świętym sprawował kapłaństwo: "Weźmijcie Ducha Świętego; których odpuścicie grzechy, są im odpuszczone" (Jan. 20, 22-23); – aby w Duchu Świętym rządził: "Duch Święty postanowił biskupów, aby rządzili Kościół Boży" (Dz. Ap. 20, 28), czytamy w Dziejach Apostolskich; – aby w Duchu Świętym całemu światu głosił naukę Chrystusową: "Weźmiecie moc Ducha Świętego, który przyjdzie na was i będziecie mi świadkami w Jeruzalem i we wszystkiej żydowskiej ziemi i w Samarii i aż na kraj ziemi" (Dz. Ap. 1, 8). W Duchu Świętym nauczać, mieć Ducha Prawdy, znaczy prawdę przy pomocy Ducha Świętego zachowywać i głosić bez błędu, nieomylnie, taką jaką im Chrystus przekazał: "Gdy zaś przyjdzie on Duch Prawdy, nauczy was wszelkiej prawdy" (Jan. 16, 13). 

Gdyby Kościół nie był nieomylnym w nauczaniu prawdy wiary, na cóżby mu Chrystus dał Ducha Prawdy? Gdyby Kościół nie był nieomylnym, mogłoby piekło przywieść go do zboczenia od nauki Chrystusowej, a tym samym strącić go z tej podwaliny wiary, na której stoi. A przecież Chrystus powiada, że "bramy piekielne nie zwyciężą go" (Mt. 16, 18). Gdyby Kościół nie był nieomylny, to nie tylko nierozsądną, ale niemożliwą byłaby wiara, niezachwianie oparta na jego nauce; Chrystus by nie mógł nas obowiązać do takiego sposobu wierzenia. A przecież Chrystus mówi: "Nauczajcie wszystkie narody" (Mt. 28, 19); "kto nie uwierzy, będzie potępion" (Mk 16, 16) – i zarazem ręczy za naukę Kościoła: "Kto was słucha, mnie słucha" (Łk. 10, 16). Jednym słowem, Duch Święty dany jest Kościołowi, aby nim we wszystkim co do zbawienia należy kierował, jak świadczy dzisiejsza Ewangelia: "Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imię moje, On was wszystkiego nauczy". A dany jest nie tylko Apostołom, lecz w ich osobie wszystkim ich następcom; bo wyraźnie mówi Pan, że ten Duch Prawdy zostanie z nimi "na wieki" (Jan. 14, 16). 

III. Lecz jak mamy rozumieć to działanie Ducha Świętego w Kościele? Czy papież i biskupi, ile razy nauczają, ile razy prawa stanowią, mają szczególne objawienie? Czy Duch Święty mówi przez nich, jak niegdyś przez Proroków przemawiał? 

Taką naukę o działaniu Ducha Świętego chcieliby w nas wmówić nieprzyjaciele Kościoła; tak ją przedstawiają nieświadomym, aby wydrwić Kościół Boży. Ale taką nie jest nauka Kościoła. Objawienia w właściwym znaczeniu Kościół sobie nie przypisuje, ale czuwanie nad sobą Ducha Świętego, zwane "asystencją". Różnica między natchnieniem a asystencją jest, że w natchnieniu Duch Święty niejako bezpośrednio, cudownym i nadzwyczajnym sposobem, objawia człowiekowi tajemnice Boże; w asystencji zaś działanie Boskie ukrywa się za ludzkimi środkami, których człowiek używać musi, ale którymi Duch Święty kieruje, aby niepochybnie do prawdy doprowadziły. Papież, gdy ma jako namiestnik Chrystusowy przemówić, biskupi, gdy mają na soborze zagadnienia jakie rozstrzygnąć, nie czekają objawienia Ducha Świętego, ale muszą ludzkimi sposobami prawdy szukać, muszą zastanawiać się, radzić się, badać Pismo św. i podania kościelne; a gdy to czynią, Duch Święty, według najpewniejszej obietnicy Zbawiciela, czuwa nad nimi i tak kieruje ich roztropnością i ludzkimi środkami, których używają, że ostatni wynik ich badań i rozpraw, na który się godzą, nie może być błędem, z nauką Chrystusa niezgodnym – i chociaż jest płodem ludzkich rozumów, jest też zarazem dziełem Ducha Świętego: "Zdało się Duchowi Świętemu i nam" (Dz. Ap. 15, 28) – taki był wstęp orzeczeń soboru Apostolskiego w Jeruzalem. 

Ten dogmat, iż Duch Święty jest w Kościele, kieruje jego nauką i rządami, i dopuścić nie może, aby Kościół powszechny w swych zbiorowych czyli społecznych czynach zbłądził, ten dogmat mówię, był zawsze podwaliną wiary katolickiej, ten dogmat jest cechą katolickiego Kościoła, głównie odróżniającą go od protestantyzmu i wszelkich sekt kacerskich, gdzie nie znają władzy uczącej i każdy wedle swej głowy wierzy. Ten dogmat sprawia tę jedność wiary, której żadna inna religia mieć nie może, boć jest własnością jedynej prawdziwej religii – jedność taką, że wszystkie wieki i wszystkie narody jedno i to samo wierzą, i za te same prawdy krew przelewają dzisiaj misjonarze w Chinach i Korei i bracia nasi od schizmy prześladowani, za które ją przelewali w pierwszych trzech wiekach męczennicy rzymscy i kartagińscy. 

Dlatego też za tym dogmatem najgorliwiej obstawali dawni Ojcowie Kościoła i wszyscy obrońcy wiary. "Ktokolwiek – mówi św. Wincenty z Lerynu w V wieku – ktokolwiek gardzi zgodnym w Chrystusie zdaniem Pasterzy Kościoła, ten nie na człowieka, lecz na Boga wzgardę miota" (Commonitorium). Słuchajmy, jak wielki nauczyciel Francji Ireneusz św., w II już wieku o tym dogmacie pisze: "Wiarę zachowujemy, którąśmy od Kościoła otrzymali. W Kościele bowiem jest dar Boży, jako dusza ożywiająca ciało, z której wszystkie członki życie czerpią; jest uczestnictwo Chrystusa tj. Duch Święty: zadatek nieskazitelności i utwierdzenie wiary naszej i szczebel wstępowania do Boga. W Kościele bowiem, mówi Pismo, dał Bóg apostołów, proroków, mistrzów i wszystkie inne czynności Ducha Świętego – tego Ducha, w którym nie mają uczestnictwa ci wszyscy, co nie należą do Kościoła, lecz sami się pozbawiają żywota, przez błędne mniemania i najgorsze postępki. Gdzie bowiem Kościół, tam i Duch Boży; a gdzie Duch Boży, tam Kościół i wszelka łaska; Duch zaś jest prawdą. Którzy się oddalają od Kościoła i u piersi matki nie karmią się na żywot, ci się też od prawdy oddalają i kopią sobie cysterny, cysterny rozwalone; albowiem nie są na jednej opoce oparci, ale na piasku z mnogich kamyków złożonym" (Adversus haereses). 

IV. Taka jest najmilsi, wiara katolicka. Cóż stąd za wniosek? Że kto ją odrzuci, ten nie jest katolikiem; kto nie uznaje w Kościele powagi Boskiej, ten nie jest w tym Kościele, który ma Ducha Prawdy; ten może być lutrem, ale katolikiem nie jest. Katolik nie może przeciwstawiać Kościoła Bogu, prawdy Bożej nauce kościelnej; nie może mówić: Boga czczę, a o Kościół nie dbam; w Boga wierzę, ale ludziom nie mogę się poddawać; nie chcę słyszeć o postach, o nabożeństwach w kościele i podobnych papieża wymysłach! – Boże! jak często takie mowy słyszeć się dają w naszym katolickim kraju! Nie ludziom te mowy się sprzeciwiają, ale Duchowi Świętemu, który jest duszą Kościoła. Nie chcecie słuchać Kościoła? nie Kościół was wyklina, ale sam Zbawiciel wykreśla was z liczby chrześcijan i każe was za wyklętych poczytać: "Jeśliby kto Kościoła nie usłuchał" – mówi uroczyście u Mateusza św. – "niech będzie jako poganin i celnik" (Mt. 18, 17). 

My, najmilsi w Panu! poddawajmy umysł nasz Kościołowi św., wierząc niezachwianie w naukę wiary, którą nam przekazuje; z uszanowaniem, nie zaś z krytyką przyjmując prawa, jakie nam nakłada. Nie ludziom mamy rozum poddawać, bo to jest upodleniem (tak się upadlają ci, co wierzą w pierwszego lepszego samozwańca, który w zgodną z ich namiętnościami strunę uderzy); ale Duchowi Świętemu się poddajemy – co jest uszlachetnieniem i wywyższeniem ludzkiego rozumu. 

Poddajmy też, najmilsi, serce nasze Kościołowi, kochając tę oblubienicę Chrystusową, którą On tak dalece umiłował, jak mówi Paweł św., że wydał samego siebie zań, aby ją poświęcił (Efez. 5, 25. 26). Kochajmy jego naukę, jego sakramenta, jego hierarchię, jego prawa – wszystko, co do niego należy, bo to wszystko krwią Zbawiciela namaszczone, to wszystko Jego łzami się promieni, w tym wszystkim wionie Duch Boży. 

Umiejmy odróżnić ułomności ludzkie, znajdujące się w Kościele, od tego, co należy do Kościoła, co stanowi Kościół, jeśli sam Oblubieniec te cienie do czasu znosi, jakżeby nas grzeszników miały one odrażać? Ściskajmy tę Matkę oboma ramiony: bo czasy są złe, burzliwe; kto nie jest silnie przywiązany, tego łatwo burza oderwie. Niestety, ileż to dziś smutnych przykładów! A gdy porzucimy Kościół, gdzież pójdziemy drugiej matki szukać? Czyż na bezdroża sekt protestanckich pójdziemy? czy w racjonalizmu pustynie? czy w bagna materializmu?... Boże uchowaj! 

O Duchu Święty! za Twoją łaską jesteśmy członkami mistycznego ciała, którego Ty duszą jesteś. Spajaj nas silnie z tym ciałem, abyśmy na zawsze w nim wytrwali. Ożywiaj nas życiem, którym to ciało żyje, abyśmy w Kościele zostając, nie byli martwymi członkami. Daj, abyśmy Cię czcili, czcząc Twój Kościół; abyśmy Cię słuchali, posłuszeństwo oddając Twemu Kościołowi; abyśmy Cię miłowali, kochając Twój Kościół, i tą wiernością i miłością ku Kościołowi wojującemu zasłużyli na przyjęcie do Kościoła triumfującego, który chwali Cię z Ojcem i Synem po wszystkie wieki. Amen. 

Ks. Marian Morawski SI (b. prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego), Kazania i szkice. Kraków 1921, ss. 52-59. (2) (Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono). 

Pozwolenie Władzy Duchownej: NIHIL OBSTAT. J. Urban SI L. 5610/21. POZWALAMY DRUKOWAĆ. Z KSIĄŻĘCO-BISKUPIEJ KURII Kraków, dnia 20 maja 1921. † Adam Stefan X. Wład. Miś Kanclerz.

Źródło informacji: http://www.ultramontes.pl

niedziela, 31 maja 2020

Ks. Karol Teliga: Kazanie na Uroczystość Zesłania Ducha Świętego o chrześcijańskiej prawdzie i jej skutkach w ludziach




"Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imię moje, On was wszystkiego nauczy i przypomni wam wszystko, cokolwiek bym wam powiedział". (Jan 14, 26).



Już dzień dziesiąty upływał od owej chwili, w której Chrystus Pan, prawdziwy Bóg-człowiek, własną mocą z góry Oliwnej, w obliczu swych uczniów, wstąpił do nieba i zasiadł miejsce po prawicy Ojca swojego. Apostołowie zgromadzeni razem oczekiwali spełnienia owej obietnicy, którą po tylekroć słyszeli z ust swojego Mistrza, a którą mianowicie powtórzył przed swoim wniebowstąpieniem w tych słowach: "Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imię moje, On was wszystkiego nauczy, i przypomni wam wszystko, cokolwiek bym wam powiedział".

I w rzeczy samej, jak to wszystko, co Chrystus Pan przepowiedział, spełniło się co do słowa, tak też i obietnica Jego o zesłaniu Ducha Świętego nie była daremna... W 10 dni albowiem po wniebowstąpieniu Chrystusa, gdy się Apostołowie zgromadzili na modlitwę, alić nagle usłyszeli szum jakby wiatru burzę zwiastującego; pokazały się też zaraz nad każdym z nich ogniste języki, i napełnieni byli wszyscy Duchem Świętym, i poczęli mówić rozmaitymi językami, jako im Duch Święty wymawiać dawał.

Od tej to błogiej chwili Apostołowie zostają zupełnie nowymi ludźmi. Z prostaczków, którzy z trudnością tylko mogli pojmować naukę Zbawiciela, stają się od razu mistrzami, nad których mądrością nadzwyczajną zdumiewają się zarozumiali Żydzi i filozofowie pogańscy. Z ludzi słabych, przesądnych, bojaźliwych, zostają nieustraszonymi bohaterami; gotowi nie tylko do ponoszenia największych trudów dla Chrystusa, ale do przelania krwi za prawdę Jego świętej nauki. Więżą ich, prześladują, katują; a oni cieszą się, iż mają szczęście cierpieć za swojego ukochanego Mistrza. Ów Piotr, który niedawno uląkłszy się jednej służebnicy, po trzykroć zapierał się Chrystusa, teraz najpierwszy wychodzi na ulicę, i wobec mnóstwa żydowskiego ludu prawi żarliwe o Chrystusie kazanie.

Wszyscy też Apostołowie wstępują w jego ślady, wszyscy cierpią i umierają za prawdę. Taki to był skutek nadzwyczajnego wypadku, który opisuje dzisiejsza Ewangelia; taka moc zesłania Ducha Świętego na Apostołów, takie owoce Jego nadzwyczajnych darów. Już przedtem Apostołowie przekonali się o prawdziwym posłannictwie Chrystusa, bo patrzyli na tyle zadziwiających Jego cudów; oglądali Go po zmartwychwstaniu, widzieli na własne oczy jak do nieba wstępował; a przecież aż do zstąpienia na nich Ducha Świętego byli lękliwi, przesądni, i nie wiedzieli co dalej począć; Duch Święty dopiero natchnął ich serca nieporównaną odwagą, oświecił ich umysły światłem nadprzyrodzonym, i napełnił ich niewymownym uczuciem prawdy, za którą nie wahali się teraz cierpieć i umierać.

Ach! bo prawda tak wielką wywiera moc na człowieka, iż dla niej wszystko poświęcić jest gotowy... Tak jest najmilsi Słuchacze! dla prawdy winniśmy poświęcić zdrowie, majątek, związki przyjaźni, a nawet samo życie; bo jak kłamstwo jest najniższym upodleniem człowieka, tak prawda jest największym jego zaszczytem... Prawda stawia ludzi w rzędzie aniołów, kłamstwo strąca ich do rzędu nierozumnych zwierząt. Prawda jest prostą drogą do nieba; kłamstwo prowadzi do piekła, gdzie panuje ojciec i pierwszy twórca tego grzechu...

W dniu przeto dzisiejszym, w tym dniu, w którym serca Apostołów tak wielkim zamiłowaniem prawdy przez dary Ducha Świętego napełnione zostały, posłuchajmy nauki o chrześcijańskiej prawdzie i jej skutkach w ludziach, a następnie uczyńmy sobie zapytanie: czy też miłujemy prawdę, lub przeciwnie jesteśmy zwolennikami obrzydłego kłamstwa? I to będzie treścią obecnej nauki dla odniesienia zbawiennego pożytku z uroczystości dzisiejszej.

Duchu Przenajświętszy! któryś tak gorącym zamiłowaniem prawdy napełnił serca Apostołów, iż za nią gotowi byli krew swoją w każdej chwili przelać; ożyw i serca nasze ku szukaniu rzeczywistej prawdy; zapal umysły nasze ku temu, co do jej poznania prowadzi; wzbudź w nas święte uczucia miłości Ojca i Syna, od których Ty pochodzisz; zlej na nas wszystkie Twoje dary, a mianowicie dar myślenia zawsze o prawdzie, mówienia prawdy, i wykonywania tego, co Prawda najwyższa wykonywać nam poleca. O wyjednanie tego daru prośmy Oblubienicy Przenajświętszego Ducha słowy Archanioła: "Zdrowaś Maryja".

Najpierwszą i najwyższą prawdą jest sam Bóg. Człowiek na obraz i podobieństwo Boga stworzony winien starać się o poznanie tej prawdy, dążyć do niej, i wyrażać ją w swojej mowie i czynach. Wszystko to, co nam Bóg objawić raczył przez swego Syna, jest również niezaprzeczoną prawdą, bo to wszystko pochodzi od Niego. – Każdy więc z nas jako Chrześcijanin wszystkimi środkami starać się powinien o poznanie prawdy przez Jezusa Chrystusa ludziom objawionej, bo ona jest wolą Boga i do Niego prowadzi. Świadectwo tej najwyższej prawdzie oddawać mamy naszymi myślami, które zawsze zmierzać powinny do Boga; naszymi słowami, które za jedyny cel Boga mieć powinny; naszymi na koniec uczynkami, które stosować należy do woli Boga. I to stanowi miłość Boga. Oprócz prawdy tej, winniśmy tęż prawdę bliźnim naszym nie tylko w słowach, ale i w uczynkach. Obowiązani jesteśmy mówić każdemu prawdę, życzyć każdemu dobrze, dotrzymywać obietnic, wzajemnych umów i zobowiązań, i taką prawdę wkłada na nas sprawiedliwość i miłość bliźniego. Kto prawdę w sercu swoim ukochał, ten niezawodnie ma tęż prawdę w ustach. Chrześcijanin wie dobrze, że sam Chrystus prawdą się nazywa; nie śmiałby więc dopuścić się kłamstwa, bo by tym samym zaparł się prawdy, którą jest sam Chrystus. Z ust prawdziwego Chrześcijanina nigdy daremnego nie usłyszysz słowa; bo wie on doskonale, że za każde słowo próżno wyrzeczone czeka go surowy rachunek przed Najwyższym Sędzią; brzmi mu nieustannie w uszach ów wyrok Zbawiciela: "A niechaj mowa wasza będzie: jest, jest: nie, nie" (Mt. 5, 37). Dlatego też o kim Słuchaczu! jesteś przekonany, że jest gorliwym wyznawcą Jezusa Chrystusa, na tego śmiało rachować możesz w każdym razie. W nieszczęściu da ci niezawodnie pomoc, w utrapieniu pocieszy cię, danego słowa wiernie dotrzyma, bo mu tak najwyższa prawda sam Bóg nakazuje. Prawdziwy Chrześcijanin modli się z przekonania; daje jałmużnę, nie żeby odbierał ludzkie pochwały, ale dlatego, ażeby wykonywał ewangeliczne polecenie, aby w ubogim i nieszczęśliwym bracie uczcił obraz Boga, który jest najpierwszą i najwyższą prawdą. Prawdziwy Chrześcijanin nigdy nie odważy się wzywać Imienia Pańskiego na próżno; owszem to święte Imię w takim ma poszanowaniu, iż wtenczas je tylko wymawia, gdy tego po nim chwała Boska wymaga. Przykazanie to: "Nie bierz imienia Pana Boga twojego nadaremno" tak wielką ma wagę u Chrześcijanina, że chyba tylko dla oddania świadectwa prawdzie mógłby odważyć się do wzięcia na świadectwo Boga. Prawdziwy Chrześcijanin nie wstydzi się wyznawać swojej religii przed wszystkimi ludźmi, choćby mu to wyznanie koronę męczeńską przynieść miało. Zgoła zawsze i wszędzie jest dobrym sługą i wiernym wyznawcą swojego Zbawiciela.

Takimi to wyznawcami prawdy byli Apostołowie, którzy po odebraniu darów Ducha Świętego nie wahali się onej wyznawać wobec najzaciętszych nieprzyjaciół Chrystusa, tak Żydów jako też pogan, i dla tej prawdy śmierć męczeńską ponieśli.

Takimi prawie bez wyjątku byli Chrześcijanie pierwszych wieków. Między wiernymi tych czasów krwawego prześladowania napotykamy częste przykłady, jak nawet niedorosłe dziatki odważnie wyznawały Chrystusa wobec swych srogich oprawców, śmiało odpowiadały na pytania sędziów i mówiły prawdę najzaciętszym tyranom. A cóż dopiero powiedzieć o tych wielkich biskupach, jakimi byli Ambroży, Bazyli, Chryzostom i inni, którzy największym tego świata mocarzom nie wahali się prawdy mówić.

Tak św. Ambroży biskup Mediolanu dowiedziawszy się, że Teodozjusz cesarz, z którego rozkazu kilka tysięcy mieszkańców miasta Tessaloniki wymordowano, przybywszy do Mediolanu, wybiera się do kościoła; otoczony klerem wychodzi naprzeciw niego, nie dozwala wstępu do świątyni, i w mowie pełnej gorliwości ewangelicznej, strofując cesarza za dopuszczenie się tak wielkiej zbrodni, do pokuty publicznej zachęca. Wielki monarcha, większym okazał się Chrześcijaninem: okryty włosiennicą pokutnika, w zdroju własnych łez, wylanych tak w publicznej jak w sakramentalnej pokucie, oczyszcza sumienie, na którym ciążyła krew niewinnie wylana. Święty Jan Chryzostom biskup Konstantynopola, za ostre upomnienie cesarzowej Eudoksji o niesprawiedliwość i rozpustę publicznie czynione; idzie na wygnanie, gdzie wśród srogich prześladowań swych nieprzyjaciół kończy doczesne życie, aby za mówienie prawdy otrzymał wieniec nieśmiertelnej chwały... A my Bracia! nie słusznież szczycimy się naszym Stanisławem, który za mówienie prawdy krew przelał? Gdzież są dzisiaj ci wielcy biskupi, ci prawdziwi pasterze owczarni Chrystusowej? Ich święte szczątki z poszanowaniem religijnym czczą prawi katolicy. Ich dusze używają w niebie tej nagrody, którą przyrzekł Zbawiciel sprawiedliwym, mówiącym i wyznawającym wszędzie i zawsze prawdę... Gdzież są ich prześladowcy? Jak cień przeminęli: ich ciała burzą gwałtownych namiętności za życia miotane, w proch się rozsypały, które dopiero straszliwa trąba Archanioła wywoła z nicości, aby kłamliwe dusze połączywszy z nimi, usłyszały z ust Zbawiciela głos straszliwszy od gromu, głos wiecznego potępienia za okazywaną wzgardę dla prawdy!!!

Gdy więc tak okropna przyszłość czeka tych wszystkich, którzy bardziej umiłowali ciemności aniżeli prawdę; pozwólcie się zapytać Najmilsi Chrześcijanie! ilu też dzisiaj naliczyć można Chrześcijan, którzy by odznaczali się zamiłowaniem prawdy? Ilu za religię Jezusa Chrystusa chciałoby ponieść męczeński wieniec, jak się to działo w pierwszych wiekach naszego Kościoła?

Ach smutno wyznać, bardzo mało! A przeciwnie, jakże to wielka liczba dzisiaj zwolenników kłamstwa, którzy najoczywistszą nawet prawdę tak przekręcą, iż z największą tylko trudnością dociec jej można! Iluż to jest takich, którzy katolikami być się mienią, a cóż w sobie oprócz nazwy katolickiego mają? Co mają wspólnego z katolickim Kościołem? Kościół katolicki jest jeden, jest święty. A oni niweczą jedność jego, bo wypowiadają posłuszeństwo temu, którego postanowił Chrystus Pan głową swojego Kościoła.

Kościół katolicki głosi naukę świętą, a oni czynami swoimi i postępkami grzeszą przeciw tej nauce...

Kościół katolicki głosi, że głównym celem człowieka na tej ziemi jest religia, jest chwała Boga; a oni religię uważają tylko jako środek do dopięcia swoich celów... Kościół katolicki za przykładem Chrystusa powtarza ciągle Chrześcijanom: "Królestwo moje nie jest z tego świata" a oni o niczym bardziej nie myślą, jak o dostąpieniu szczęścia na tej ziemi, i dla dopięcia tego celu wszystkie czynią wysilenia...

Iluż to jest dzisiaj takich, którzy dla pozyskania sobie względów wyższych osób, pochlebiają im bezczelnie, największe ich wady poczytują za dobre przymioty, największe występki usprawiedliwić usiłują! Inni znowu dla pozyskania sobie czczych honorów, godności i urzędów, najpodlejszych używają środków; obkładają obelgami daleko godniejszych od siebie, bo im się zdaje, że im zawadzają na drodze promocji. Iluż znowu wyzuwa się z wszelkiego uczucia ludzkiej godności, byle tylko zdobyć większy kęs chleba, lub dogodzić przez wyżebranie jakiego tytułu osobistej próżności! "Prochem jesteś i w proch się obrócisz" wyrzekł sam Bóg do człowieka; a choć ta prawda od początku świata aż do dnia dzisiejszego powtarza się co chwila, przecież wielu z Chrześcijan zdaje się zupełnie o niej zapominać, bo goniąc tylko za doczesnymi rzeczami, prawie zupełnie o przyszłym swoim losie zapominają. Są prawda tacy, którzy przez sztuki chcą unieśmiertelnić swoje imiona, bez żadnej atoli troski o zbawienie wieczne. Niebaczni! i wy, i wasze pomniki, i wasze dzieła w proch się rozsypią, a wasza pamięć rychlej czy później zaginie! Nie o to więc, co czasowe i znikome, lecz o to co trwałe i wieczyste starać się przede wszystkim powinniście: to jest przez poznanie i zamiłowanie prawdy dążyć do poznania i zamiłowania najwyższej prawdy, którą jest sam Bóg!

Niestety! jakże wielu z dzisiejszych Chrześcijan zapomina o tej najświętszej powinności! jakże wielu z tryumfującym wyrazem na twarzy, a z szatańskim uśmiechem na ustach, wyszydza tych, których podejść i oszukać potrafi!

Jezus Chrystus, który sam nazwał się prawdą, taką naukę daje uczniom swoim: "Słyszeliście, iż powiedziano starym: nie będziesz krzywoprzysięgał... A ja wam powiadam, abyście zgoła nie przysięgali, ani na niebo, bo jest stolica Boża, ani na ziemię, albowiem jest podnóżkiem nóg Jego; ani na Jeruzalem, albowiem jest miasto wielkiego Króla, ani na głowę twoją będziesz przysięgał, albowiem nie możesz uczynić jednego włosa białym albo czarnym. A niechaj mowa wasza będzie: jest, jest, nie, nie. A co nad to więcej jest, od złego jest" (Mt. 5, 33-37).

O! mój Boże! cóż się to jednak za dni naszych dzieje, na cóż to patrzą oczy nasze! Ty zakazujesz przysięgi na niebo. A dzisiejsi Chrześcijanie nie wzdragają się przysięgać na samego Ciebie. A im częściej oświadczają że kochają Boga, tym też częściej kłamią!! Ty mój Boże! zakazujesz przysięgi na ziemię, na Jeruzalem, na własną głowę. A dzisiejsi Chrześcijanie w najdrobniejszych nawet interesach, w potocznej mowie, biorą nadaremno święte imię Twoje! klną się na duszę, na dzieci, na rodziców, na świętości. Czy dla oddania świadectwa prawdzie? Dla zatwierdzenia kłamstwa... Ty o! Boże nauczasz: "niechaj mowa wasza będzie: jest, jest, nie, nie". A dzisiaj im bardziej kto kłamie, tym za dowcipniejszego uchodzi; im bardziej się przysięga, tym pewniej nie zasługuje na żadną wiarę...

Ty o Boże! po sobie, każesz najwięcej kochać bliźniego. A dzisiaj im czulej kto przyciska cię do serca, tym jest obłudniejszy; im większe w oczy prawi ci grzeczności, tym pewniej zaocznie będzie cię obgadywał.

O! bo w sztuce obłudy stali się dzisiaj ludzie mistrzami, i tak są bezczelni, że się nawet chełpią z tej samego piekła nauki! Chrystus Pan zaprowadzając prawdę na tej ziemi, przez swoją mękę i śmierć zapewnił jej panowanie aż do końca świata: dzisiejsi Chrześcijanie usiłują przywrócić panowanie ojca kłamstwa. Chrystus Pan w dzisiejszej świętej Ewangelii tak mówi: "Pocieszyciel Duch Święty, którego Ojciec pośle w imię moje, On was wszystkiego nauczy, i przypomni wam wszystko, cokolwiek bym wam powiedział". A dzisiejsi katolicy nie słuchają nauki Ducha Świętego, który nieprzerwanie czuwa nad świętym naszym Kościołem i jego czynnościami tak widocznie kieruje; ale słuchają nauk ducha ciemności, który w lśniące fałszywym blaskiem wolności szaty ubrany, jak pierwszych naszych rodziców skusił do zerwania zakazanego owocu, tak i dzisiaj kusi niebacznych katolików do wypowiedzenia posłuszeństwa Kościołowi swojemu, nad którym czuwa i czuwać będzie aż do skończenia świata Duch Święty. "Zaprawdę powiadam wam, że wszystkie grzechy będą odpuszczone synom ludzkim, i bluźnierstwa, którymi by bluźnili. Ale kto by bluźnił przeciw Duchowi Świętemu, nie ma odpuszczenia na wieki, ale będzie winien grzechu wiecznego" (Mk 3, 28-29). Tak mówił Chrystus do Żydów zaprzeczających prawdy, bo to jest właśnie grzech przeciwko Duchowi Świętemu. Straszliwy zaprawdę wyrok Zbawiciela! którego abyśmy okropnych skutków uniknęli, prośmy gorąco Ducha Przenajświętszego. Oby! ten Nauczyciel prawdy zapalił w sercach naszych chęć do szukania tylko prawdy, do jej zamiłowania i statecznego w niej wytrwania. Prośmy gorąco Ducha Świętego, aby nam dawał takich tylko pasterzy i przewodników, którzy by w sprawie zbawienia zawsze nam prawdę mówili, prawdy bronili, i za prawdę życie nawet samo w każdej chwili poświęcić byli gotowi. Prośmy Ducha Świętego, aby mocą swoją zniszczył panowanie kłamstwa, przesądów i zabobonów, a zaprowadził w ich miejsce światło czystej prawdy, jaką jest nasza święta katolicka wiara.

O! Duchu Pocieszycielu! racz wysłuchać próśb naszych, racz nas owionąć tchnieniem Twoim, abyśmy mieli na myśli zawsze prawdę, abyśmy w ustach i sercach naszych nosili zawsze prawdę, abyśmy za przewodnictwem tej prawdy po zakończeniu pielgrzymki doczesnej, za Twoją Duchu Święty pomocą trafili do Tego, który jest drogą, żywotem i prawdą. Amen.

Ks. Karol Teliga


Kazania świętalne ku większej chwale Boga w Trójcy ś. jedynego, na pamiątkę pięciusetletniej rocznicy założenia Uniwersytetu Krakowskiego, wydał X. Karol Teliga, S. T. Dr., Kanonik katedralny Krakowski, Rektor Uniwersytetu Krakowskiego, Profesor historii kościelnej i patrystyki, Proboszcz kościoła parafialnego Ś. Floriana w Krakowie, członek Towarzystwa Naukowego Krakowskiego, członek Akademii Rzymskiej Sztuk i Umiejętności, protektor Towarzystwa Dobroczynności, b. administrator Diecezji Krakowskiej. W Krakowie. W DRUKARNI "CZASU" W. KIRCHMAYERA. 1864, ss. 379-392. (1)

(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono. 

Pozwolenie Władzy Duchownej:

Rękopism pod tytułem: Kazania świętalne i t. d., przez J. W. Jmość X. KAROLA TELIGĘ Ś. Teologii Doktora, Kanonika katedralnego Krakowskiego, Rektora i Prof. Uniwersytetu Jagiellońskiego i t. d., i t. d., z uwagą przeczytałem, a znalazłszy przedmioty w nim objęte, w duchu nauki Kościoła katolickiego jasno i w sposób przekonywający wyłożone, za godny druku poczytuję.

w Krakowie, d. 12 Maja 1864 r.

Xiądz Filip Gołaszewski,
Cenzor ksiąg treści religijnej.


Przypisy:

(1) Por. 1) Ks. Karol Teliga, a) Kazanie na Wniebowstąpienie Pańskie. O nagrodach i karach wiecznych. b) Kazanie na uroczystość św. Stanisława Biskupa i Męczennika, Patrona Królestwa Polskiego. O gorliwości chrześcijańskiej, której wzór wystawia nam życie św. Stanisława.

2) Ks. Walenty Gadowski, Nauka Kościoła. Wybór orzeczeń dogmatycznych Kościoła katolickiego i jego praw kanonicznych.

3) O. Maurycy Meschler SI, a) Dar Zielonych Świąt. Rozmyślania o Duchu Świętym. 1. Modlitwa. 2. Urząd Nauczycielski w Kościele. b) Trzy podstawy życia duchownego

4) Henryk Edward kard. Manning, Arcybiskup Westminster, O sprawach Ducha Świętego działającego w duszy człowieka.

5) O. Tilmann Pesch SI, Chrześcijańska filozofia życia.

6) Ks. dr Maciej Sieniatycki, a) Apologetyka czyli dogmatyka fundamentalna. b) Zarys dogmatyki katolickiej. c) System modernistów. d) Modernistyczny Neokościół. e) Problem istnienia Boga. f) Dogmatyka katolicka. Podręcznik szkolny. g) Główne zasady etyki Kanta a etyka chrześcijańska. h) O rzeczach ostatecznych.

7) Św. Alfons Maria Liguori, a) O wielkim środku modlitwy do dostąpienia zbawienia i otrzymania od Boga wszystkich łask, jakich pragniemy. Cz. I-II. b) Myśli pobożne. c) Uwielbienia Maryi (De Mariae gloriis). d) Doskonałość chrześcijańska według nauk i pism św. Teresy.

8) Ks. Józef Stagraczyński, Nauki katechizmowe o prawdach Wiary i obyczajów katolickiego Kościoła.

9) Ks. Jacek Tylka SI, a) Dogmatyka katolicka. b) O cnotach heroicznych.


ŹRÓDŁO INFORMACJI: ultramontes.pl

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.