![]() |
| Na zdjęciu ks. bp Christian Lambert |
środa, 8 lutego 2012
Kontrowersyjne poparcie dla x. Natanka
środa, 18 stycznia 2012
Rada Stała Episkopatu: Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem przyczyniają się do rozłamu w Kościele
piątek, 2 września 2011
Pokora ks. Natanka
Chesterton i ks. Natanek
środa, 24 sierpnia 2011
Prywatni rycerze ks. Natanka
wtorek, 23 sierpnia 2011
Dziś to mnie nic nie zatrzyma!
„Ja tylko wykonywałem rozkazy”
Źródło informacji: http://www.liturgia.pl/blogi/Michal-Buczkowski
środa, 17 sierpnia 2011
Czy Franciszek Kucharczak to dzielny gość ?
Musimy trzymać się skały Piotra i złączonych z nim biskupów, a nie choćby najładniejszych oderwanych kamieni. Takim luźnym kamieniem był abp Lefèbvre, który przed laty zerwał jedność z Kościołem i założył schizmatycką wspólnotę. I oto ks. Natanek idzie jego drogą, sądząc zapewne, że tak przysłuży się Kościołowi. Ale tak się Kościół kaleczy. Nie scala się rozbiciem, nie łączy rozdarciem.Gdyby abp Lefèbvre swoją gorliwość połączył z posłuszeństwem, Bóg wyprowadziłby z tego dobro. A tak zbuntowany duchowny stworzył koczującą na obrzeżach Kościoła grupę rozdrażnionych ludzi, upatrujących istotę wiary w utrwalonej na wieki formie.
Wieś, gdzie coś się dzieje
Ks. Natanek: między Lutrem a ojcem Pio
Duchowny z Grzechyni wchodzi na drogę wielu schizmatyków i heretyków, których sam mocno krytykuje. A ruch jego sympatyków łatwo może zejść na pozycje sekty – ostrzega Tomasz Terlikowski w Rzeczpospolitej
niedziela, 14 sierpnia 2011
wtorek, 9 sierpnia 2011
Ksiądz Natanek i ojciec Rydzyk jako mistrzowie patriotycznej rewolucji?
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Czy rodzi się nowa sekta
niedziela, 7 sierpnia 2011
Ks. Natanek wyrósł na obrońcę osieroconej sprawy
Not. Jarosław Wróblewski
Kto szkodzi Chrystusowi Królowi?
Ks. Isakowicz: Kuria krakowska robi błąd nie rozmawiając z ks. Natankiem
poniedziałek, 1 sierpnia 2011
Miejsce to wybrał Pan?
czwartek, 28 lipca 2011
„Obłudnik Powszechny” błądzi bardziej niż x. Natanek
W Grzechynii bez zmian
poniedziałek, 25 lipca 2011
To nie koniec sprawy ks. Piotra Natanka
Ks. Piotr Natanek to obecnie jeden z ulubionych przedmiotów żartów i drwin. Jego kazania są hitem internetu, młodzież zaśmiewa się przy nich do łez. Inni nie kryją oburzenia, gdy kapłan rzuca przekleństwo na ekipę TVN czy oznajmia, że arcybiskup Józef Życiński „wyje w piekle”. I nawet trudno się im dziwić, bo jakoś trudno pogodzić takie opinie czy działania z tym, kim powinien być kapłan. Jego dłonie nie są wszak do przeklinania, ale do błogosławienia. Ale jednocześnie ks. Natanek przyciąga do prowadzonej przez siebie pustelni setki osób. Bywają tam młodzi kapłani, świeccy, którzy pod wpływem jego kazań i postawy porzucili dotychczasowe zniewolenia i autentycznie się nawrócili, a także ludzie, którzy chcą, by Chrystus rzeczywiście stał się Królem Polski. W pustelni nabierają sił i zmieniają swoje postawy. I tego też nie da się zakwestionować. Trudno też spodziewać się, że suspensa zmieni tę sytuację.
Skąd zatem bierze się taka popularność – na dobre i na złe – księdza prof. Natanka? Odpowiedzi trzeba w brakach współczesnego Kościoła w Polsce. Pierwszym z tych braków, które wykorzystuje suspendowany właśnie duchowny, jest deficyt odwagi. Od jakiegoś czasu można odnieść wrażenie, ze duchowni (nie wszyscy oczywiście, ale wielu) zwyczajnie boją się mówić rzeczy niepolitycznie poprawne, takie, za które można być wyśmianym w mediach. Nie wspominają więc nawet o tym, że pewne typy muzyki nie są obojętne duchowo, że ubranie świadczy o skromności lub jej braku, i że także ma swoje znaczenie religijne i moralne, że pewne lektury są niegodne, czy wreszcie, że w świecie toczy się autentyczna wojna duchowa. Takich obaw nie ma natomiast ks. Natanek. On wyrzuca z siebie wszystko całkowicie otwarcie, nie ma wątpliwości. I choć słuchając go można mieć wrażenie, że niekiedy brak mu roztropności czy nawet wyważenie racji, to nie sposób mu odmówić odwagi, braku lęku.
Kapłani, którzy bez lęku mówili o trudnych sprawach zawsze byli zaś bogactwem polskiego Kościoła. I to już od czasów ks. Piotra Skargi (swoją drogą ciekawe, czy dzisiaj nie zostałby on skrzyczany przez prezydenta i przywołany do porządku przez biskupa), aż do ks. Jerzego Popiełuszki. Brak takich postaci jest więc odczuwany nader silnie, a korzysta z tego choćby właśnie ks. Natanek, który nawiązuje do tamtej tradycji.
Nie mniej istotnym brakiem, znowu jakoś wymuszonym przez strach przed mediami, jest zaprzestanie wielkich religijnych aktów symbolicznych, które zawsze kształtowały nasz naród. Po ślubach jasnogórskich nie pojawiło się nic równie wielkiego, a jak pokazuje popularność ruchu intronizacyjnego (celowo pomijam tu analizę jego teologii) taka potrzeba w narodzie polskim istnieje. Jeśli zatem nie jest ona realizowana przez hierarchię, to zadania tego podejmują się inni, którzy robią to może nienajroztropniej, ale przynajmniej robią.
I wreszcie trzeci deficyt, na którym skutecznie buduje swoją siłę ks. Natanek, to deficyt romantycznego mesjanizmu, który zawsze był istotnym elementem polskiej religijności. Dla nikogo, kto choćby pobieżnie wczytał się w objawienia Rozalii Celakówny czy teksty zwolenników intronizacji nie ulega wątpliwości, że Polska zajmuje w nich miejsce szczególne. Ma do spełnienia misję, także symboliczną. Ten typ myślenia nie jest zresztą właściwy tylko dla zwolenników idei intronizacji, ale związany jest z polską duchowością w ogóle. Błogosławiony Bronisław Markiewicz, św. Maksymilian Maria Kolbe, a także św. Faustyna Kowalska także dostrzegali szczególne zadanie dla Polski i Polaków. Ale próżno szukać wiedzy o tym w głównym nurcie życia kościelnego. Nie słychać też przypomnienia o zadaniach, jakie stawiał przed Polską w Europie Jan Paweł II, a stawia Benedykt XVI. Czasem można wręcz odnieść wrażenie, że samo wejście do struktur europejskich było już celem religijnym, a marzenie o ewangelizacji Europy przez nasz naród, to jakiś wymysł oszołomów, a nie cel, jaki stawiał przed nam papież z Polski. I właśnie na tym braku buduje się siła ks. Natanka i jego zwolenników.
Niezależnie od tych przyczyn trzeba mieć jednak świadomość, że drogą Kościoła jest zawsze posłuszeństwo przełożonym. Ich głos, i to nawet wówczas, gdy nie mają racji, jest zawsze głosem Boga, któremu trzeba się podporządkować. I dlatego ks. Natanek powinien teraz przyjąć ową karę, a jego sympatycy powinni mu w tym pomóc, mając świadomość, że jeśli jest to dzieło Boże, to ono przetrwa. Bez posłuszeństwa ta inicjatywa, mimo tkwiących w niej słusznych elementów, będzie się wyradzać, tak jak wyrodził się ruch mariawicki, który z mającego w wielu kwestiach rację pobożnościowego ruchu kapłanów, sióstr i świeckich przerodził się w wyznanie, w którym siostr brały śluby z kapłanami, a dzieci miały się rodzić „niepokalanie poczęte”.
Z drugiej jednak strony suspensa czy nawet późniejsza ekskomunika nie wystarczą. Trzeba raczej szukać powodów, dla którego ten kapłan cieszy się taką popularnością i spróbować zapewnić realizację potrzeb religijnych, zgodnie z pełną katolicką ortodoksją (jeśli gdzieś jej zabrakło). Innej drogi nie ma. Karami, kpiną i słowami krytyki – także tej słusznej – nie zgasi się ruchu, który odwołuje się do głębokiej, choć niekiedy źle ukierunkowanej, pobożności.
Tomasz P. Terlikowski
Printfriendly
POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
































