_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryzys w Kościele. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kryzys w Kościele. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 lipca 2026

„Współprezydencja” czy kapłaństwo kobiet? Dlaczego postulat abp. Castellucciego to niebezpieczny eksperyment.

Arcybiskup Erio Castellucci z diecezji Modena-Nonantola rzucił niedawno propozycję, która dla każdego, komu bliska jest Tradycja, brzmi jak poważne ostrzeżenie. Hierarcha postuluje wprowadzenie tzw. „liturgicznej współprezydencji”, w której kobiety miałyby przewodzić Liturgii Słowa, podczas gdy kapłani ograniczaliby się jedynie do sprawowania Liturgii Eucharystycznej.

Arcybiskup próbuje uzasadnić to rozwiązanie odwołaniem do postaci św. Marii Magdaleny i jej roli w ogłoszeniu Zmartwychwstania Apostołom. Twierdzi, że takie posunięcie pozwoliłoby obejść „impas” teologiczny w kwestii diakonatu kobiet, unikając przy tym pytań o męską reprezentację Chrystusa w momencie konsekracji. To jednak tylko retoryczna zasłona dymna.

Samo użycie terminu „współprezydencja” to klasyczna inżynieria językowa. Arcybiskup próbuje nadać swojej rewolucyjnej koncepcji pozory teologicznej głębi, zapominając o banalnej prawdzie: Msza Święta to nie zebranie, któremu można „współprzewodniczyć”, ani urząd, w którym można sprawować „prezydencję”. Takie słownictwo to jedynie narzędzie mające oswoić wiernych z myślą o rozmyciu sakramentalnej roli kapłana.

Strategia małych kroków – lekcja z protestantyzmu

Choć abp Castellucci powołuje się na postać Marii Magdaleny, w rzeczywistości jego propozycja wpisuje się w taktykę „małych kroków” forsowaną przez radykalne środowiska feministyczne wewnątrz Kościoła. Strategia ta polega na sukcesywnym zajmowaniu kolejnych przyczółków w przestrzeni sakralnej. Mamy już ministrantki, teraz postuluje się „współprezydencję”, a za chwilę naturalnym krokiem będzie dążenie do ustanowienia diakonis.

Absurd tych postulatów widać najlepiej, gdy spojrzymy na historię wspólnot protestanckich, chociażby Kościoła Anglii. Tam również zaczynano od „duszpasterskich potrzeb” i niewielkich zmian w pełnieniu funkcji pomocniczych. „Małe kroki” doprowadziły jednak szybko do ustanowienia kapłanek, a później biskupek i prymasek. Dzisiaj widzimy, że od początku nie chodziło o żadną współpracę, lecz o całkowite zrównanie ról, co w efekcie zniszczyło sakramentalną naturę ich kapłaństwa. Twierdzenie, że współprezydencja nie prowadzi do kapłaństwa kobiet, jest teologicznym oszustwem. To równia pochyła: jeśli raz zaakceptujemy argument, że kobieta może „przewodniczyć” Liturgii Słowa, logicznie nie ma powodu, by zabronić jej tego przy ołtarzu.

Liturgia jako pole eksperymentów

Cała ta koncepcja nie bierze się z próżni. Jest bezpośrednią realizacją wytycznych dokumentu synodalnego „Lievito di Pace e di Speranza” z października 2025 roku. Dokument ten to swoista mapa drogowa dla przebudowy liturgii, która ma stać się bardziej „żywa i przystępna”. W praktyce oznacza to desakralizację Mszy Świętej poprzez tworzenie lokalnych zespołów liturgicznych, które mają przejąć odpowiedzialność za obrzędy, organizację „warsztatów liturgiczno-duchowych”, mających z liturgii uczynić wspólnotowy happening, oraz ciągłą rewizję tekstów mszalnych pod dyktando poprawności politycznej. Mechanizm „dojrzewania konsensusu”, o którym piszą autorzy, to w rzeczywistości próba demokratyzacji Kościoła na wzór parlamentarny, gdzie wiążące opinie mają wymuszać zmiany na duchowieństwie.

Kontrowersyjny dorobek i rosnące wpływy

Postać arcybiskupa Castellucciego budzi jednak liczne i uzasadnione sprzeciwy. Dla wielu wiernych jego działania to nie „wypadki przy pracy”, lecz świadoma polityka. Przypomnijmy, że w 2024 roku jako wiceprzewodniczący Włoskiej Konferencji Biskupów stał się symbolem lekceważenia sacrum, publicznie broniąc bluźnierczej wystawy „Gratia Plena”. Z kolei w czerwcu 2026 roku był jednym z najbardziej aktywnych włoskich biskupów promujących inicjatywy związane z tzw. „Miesiącem Dumy”, co przez wielu katolików zostało odebrane jako jawne wsparcie dla agendy LGBT.

Mimo tych kontrowersji, mówi się, że jego kandydatura na arcybiskupa Mediolanu jest już przesądzona. Byłby to sygnał, że polityka „małych kroków” i rewolucja liturgiczna mają być teraz przeniesione na jeden z najważniejszych tronów biskupich w Europie.

Na podstawie informacji z https://blog.messainlatino.it https://www.signofthecrossmedia.com/

poniedziałek, 13 lipca 2026

Francja bez księży. Przerażające dane z diecezji za 2026 rok


Najnowsze dane z Francji za 2026 rok nie pozostawiają złudzeń. Posoborowy „kryzys powołań” nad Sekwaną dawno przestał być przejściowym dołkiem – stał się strukturalnym wykrwawianiem się duchowieństwa. Gdy oficjalne statystyki mówią o zaledwie 84 nowych neoprezbiterach w całym kraju, a w wielu diecezjach od kilkunastu lat nie wyświęcono ani jednego księdza, warto zadać pytanie: co jeszcze trzyma francuski Kościół przy życiu i gdzie tak naprawdę tętni duchowa żywotność?

Oto chłodna analiza statystyk, faktów i realiów z francuskiego „tradiświata” i diecezjalnej codzienności.

Liczby, które porażają: Matematyka bezlitosnego spadku

Żeby zrozumieć skalę zjawiska, wystarczy spójrzcie na zestawienie danych historycznych i współczesnych:

  • 1960 rok: ok. 65 000 księży we Francji.
  • 2000 rok: 25 000 księży.
  • 2023–2026: ok. 12 000 księży ogółem, z czego jedynie ok. 6 500 – 6 700 to kapłani poniżej 75. roku życia (czyli w wieku produktywnym). Średnia wieku francuskiego duchownego wynosi dziś 70–72 lata.

Zderzenie corocznych przyrostów i ubytków pokazuje nieuchronną równię pochyłą:

  • Święcenia diecezjalne i zakonne (oficjalne dane CEF): * 2024 r. – 105 neoprezbiterów

- 2025 r. – 90 neoprezbiterów

- 2026 r. – zaledwie 84 neoprezbiterów

  • Odejścia ze stanu kapłańskiego: od 30 do 60 księży rocznie zrzuca sutannę (porzucenie kapłaństwa, kryzysy, wypalenie).
  • Zgony: 350–450 kapłanów umiera każdego roku.

Bilans jest katastrofalny: Kościół we Francji traci rocznie netto od 300 do 400 kapłanów, pozyskując w ich miejsce niecałą setkę.

Pustynia w diecezjach: Dwa dziesięciolecia bez neoprezbitera

Uderzające jest to, jak gwałtownie postępuje pustoszenie poszczególnych regionów. Gdyby wykreślić z mapy kilka „oaz”, okazałoby się, że większość Francji stała się terenem misyjnym.

  • Rodez, Pamiers, Carcassonne: w ciągu ostatnich 16 lat w każdej z tych diecezji wyświęcono zaledwie jednego księdza!
  • Aire-et-Dax, Le Puy-en-Velay, Le Havre: od 12 do 14 lat nie odnotowano tam ANI JEDNEGO święcenia kapłańskiego.

W efekcie biskupstwa zmuszone są do fuzji parafii na niespotykaną skalę – w niektórych regionach (np. Limoges, Luçon czy Saint-Flour) jeden proboszcz ma pod swoją opieką nawet 60 kościołów wiejskich. Co więcej, aż jedna trzecia aktywnych księży we Francji to obcokrajowcy i imigranci, głównie z misji w Afryce. Bez nich system zawaliłby się już dawno.

Gdzie jeszcze tętni życie?

Jeśli przyglądamy się tegorocznym 84 święceniom oficjalnie podawanym przez Konferencję Episkopatu Francji (CEF), wyraźnie widać, że za względne wskaźniki odpowiada zaledwie kilka konkretnych ośrodków:

  • Région parisienne (Île-de-France): 13 święceń (w tym Paryż, Wersal, Meaux, Pontoise).
  • Diecezja Fréjus-Toulon: 10 święceń – to wciąż plon wieloletniej, konserwatywnej i otwartej na Tradycję posługi bpa Dominique’a Reya (choć odwołanego przez Rzym, jego spuścizna wciąż wydaje owoce).
  • Wspólnota św. Marcina (Communauté Saint-Martin): 10 neoprezbiterów. Wspólnota ta, charakteryzująca się przywiązaniem do łaciny, noszeniem sutann i łagodnym konserwatyizmem, od lat bije rekordy popularności we Francji.
  • Zgromadzenia i wspólnoty (Emmanuel, Chemin Neuf, Asumpcjoniści): łącznie 27 święceń we wspólnotach.

Wniosek jest prosty: Prawie dwie trzecie z 99 francuskich diecezji nie miało w 2026 roku ani jednego nowego księdza. Gdyby odrzucić Paryż, Toulon i Wspólnotę św. Marcina, francuskie seminaria świecą całkowitymi pustkami.

A co z Tradiświatkiem?

Warto pamiętać, że oficjalne statystyki CEF nie uwzględniają francuskich kapłanów wyświęcanych w tradycyjnych instytutach i zgromadzeniach (zarówno tych w pełnej unii kanonicznej, jak i o nieuregulowanym statusie). Jak wyglądał ten rok w środowiskach tradycyjnych?

  • Bractwo Kapłańskie Św. Piotra (FSSP): 3 francuskich neoprezbiterów.
  • Bractwo Św. Piusa X (FSSPX): 1 Francuz wyświęcony w Écone.
  • Instytut Dobrego Pasterza (IBP): brak neoprezbiterów z Francji w tym roku (ale wyświęcono 2 nowych diakonów).
  • Niezależne/Obóz „Résistance”: 2 święcenia (bracia z Avrillé / Morannes).
  • Bractwo św. Wincentego Ferriusza (Chemeré): wyświęcono 1 kapłana.

Na tym tle rysuje się jednak bolesny obraz administracyjnych blokad. Doskonałym przykładem są Misjonarze Miłosierdzia (Missionnaires de la Miséricorde) z Toulonu – sześciu diakonów od dwóch lat czeka na święcenia kapłańskie i nie otrzymuje żadnych odpowiedzi ani ze strony diecezji, ani z Rzymu.

Dokąd zmierza Kościół?

Sytuacja we Francji to bolesna lekcja dla całego zachodniego chrześcijaństwa. Próby zasypywania dziury powołaniowej poprzez rosnącą liczbę diakonów stałych (których liczba wzrosła z 1400 w 2000 r. do ponad 3100 obecnie) czy przekazywanie zarządu nad parafiami świeckim nie rozwiązują problemu braku Najświętszej Ofiary i sakramentu pokuty.

Przykład Francji pokazuje dobitnie: zamierają te nurty i diecezje, które postawiły na całkowite rozmycie tożsamości kapłańskiej i eksperymenty. Owocują natomiast te miejsca, w których kapłaństwo wciąż pojmowane jest jako wyłączna, całkowita ofiara z życia, usytuowana wokół ołtarza, łacińskiej liturgii, modlitwy i wyraźnej tożsamości.

Czy oficjalne struktury Kościoła we Francji zdołają wyciągnąć wnioski z tych danych, zanim na prowincji pozostaną jedynie puste kościoły?

Opracowano na podstawie privatif.fr, ripostecatholique.fr, guichetdusavoir.org, L'Écho Chrétien, La Vérité des Chiffres oraz X.com/AdamGwiazda

piątek, 28 maja 2021

Gniew i Boże przekleństwo spadnie na głowy tych wszystkich, którzy postanowili pozbawić wierzących Ciała i Krwi Chrystusa.

 

Hierarchowie i zwierznicy ludu zebrali się aby biczować Chrystusa, aby zamknąć Chrystusa w więzieniu, aby izolować Go od wierzących. HAŃBA!!! Hierarchowie i politycy! HAŃBA!!! Hańba ta na zawszewe wejdzie do historii, ta hańba, to oburzenie ludu Bożego pozostanie w historii na zawsze. Gniew i Boże przekleństwo spadnie na głowy tych wszystkich, którzy postanowili pozbawić wierzących Ciała i Krwi Chrystusa. HAŃBA!!!

niedziela, 22 listopada 2020

Była Pachamama teraz ekolodzy z Watykanu promują "Żywe kaplice". Quo Vadis Ecclesiae?

 

Ojciec Francis Fornal zainaugurował 7 listopada w Romblon na Filipinach tak zwaną „Żywą kaplicę” (na zdjęciu).

„Kaplica” jest pierwszą tego rodzaju w Azji, ale istnieje już w Rzymie i Wenecji. Przestrzeń na świeżym powietrzu nie ma nic wspólnego z prawdziwą kaplicą, ale promuje „miłość” i „troskę” o nasz wspólny dom Ziemię, zgodnie z encykliką Franciszka Laudato si.

Została zbudowana pod kierownictwem wydziału Ekologii i Stworzenia Watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka.

za: en.news

poniedziałek, 25 maja 2020

Apel do Kościoła i świata, do wiernych Katolików i ludzi dobrej woli




APEL DO KOŚCIOŁA I ŚWIATA


Veritas liberabit vos („Prawda was wyzwoli”) J 8, 32

W obliczu poważnego kryzysu, my, Duszpasterze Kościoła Katolickiego, na mocy udzielonego nam mandatu, uważamy za naszą świętą powinność skierowanie Apelu do naszych Współbraci w Episkopacie, do Kleru, Zakonników, świętego Narodu Bożego i do wszystkich ludzi dobrej woli. Nasz Apel został podpisany także przez intelektualistów, lekarzy, adwokatów, dziennikarzy i przedsiębiorców, którzy zgadzają się z jego treścią, i może być podpisany przez wszystkich, którzy zechcą się do niego przyłączyć.

Fakty wykazały, że pod pretekstem epidemii COVID-19 w wielu przypadkach zostały naruszone niezbywalne prawa obywateli przez ograniczanie w sposób nieproporcjonalny i nieuzasadniony ich podstawowej wolności, w tym również korzystania ze swobody kultu, wypowiedzi oraz przemieszczania się. Zdrowie publiczne nie powinno i nie może stać się usprawiedliwieniem dla deptania praw milionów osób na całym świecie, nie mówiąc już o zwolnieniu władz cywilnych z obowiązku podejmowania działań dyktowanych mądrością i mających na celu wspólne dobro; jest to tym prawdziwsze, im większe są wątpliwości rodzące się u wielu w odniesieniu do rzeczywistego ryzyka zakażenia, niebezpieczeństwa i odporności na wirus. Wiele światowej sławy autorytetów z dziedziny nauki i medycyny potwierdza, że alarm podniesiony przez media w związku z COVID-19 nie wydaje się w pełni uzasadniony.

Na podstawie oficjalnych danych dotyczących wpływu epidemii na liczbę zgonów mamy powody, by sądzić, że istnieją siły, które mają interes w wywoływaniu paniki wśród ludności wyłącznie celem trwałego narzucenia niedopuszczalnych form ograniczania wolności, kontroli osób i śledzenia ich ruchów. Te nieliberalne tryby narzucania są niepokojącym preludium do powstania Rządu Światowego wymykającego się spod wszelkiej kontroli.

Wierzymy też, że w niektórych sytuacjach przyjęte środki ograniczania, w tym zamknięcie działalności handlowej, spowodowały kryzys, który pociągnął na dno całe sektory gospodarki, sprzyjając ingerencji sił zewnętrznych i skutkując poważnymi konsekwencjami społecznymi i politycznymi. Te formy inżynierii społecznej muszą zostać powstrzymane przez tych, na których spoczywa odpowiedzialność rządowa, przez podjęcie środków mających na celu ochronę swoich obywateli, których reprezentują i w interesie których są wysoce zobowiązani do podejmowania działań. Powinniśmy także pomagać rodzinie, komórce społecznej, unikając nierozsądnego karania osób słabych i starszych przez zmuszanie ich do bolesnej izolacji od najbliższych. Kryminalizacja relacji osobistych i społecznych winna być ponadto uważana za niedopuszczalną część planu tych, którzy promują izolowanie jednostek, aby łatwiej je kontrolować i nimi manipulować.

Prosimy środowisko naukowe o czujność, aby terapie wykorzystywane w leczeniu COVID-19 były promowane uczciwie dla wspólnego dobra z dołożeniem wszelkich starań, dla zapobieżenia sytuacji, w której niegodziwe interesy mogłyby wpłynąć na decyzje rządzących i organów międzynarodowych. Nierozsądne jest potępianie środków zaradczych, które okazały się skuteczne i często niedrogie, tylko dlatego, by uprzywilejować formy leczenia lub szczepionki, które nie są równie dobre, lecz gwarantują firmom farmaceutycznym znacznie większe zyski, a tym samym zwiększają wydatki publicznej służby zdrowia. Przypominamy też, jako Duszpasterze, że przyjmowanie przez katolików szczepionek, w których stosowany jest materiał pochodzący od dzieci nienarodzonych poddanych aborcji, jest niedopuszczalne z moralnego punktu widzenia.

Zwracamy się również do Rządzących o zachowanie czujności, by uniknąć stosowania najbardziej rygorystycznych form kontroli ludności – czy to w postaci systemów śledzenia, czy też jakichkolwiek innych form namierzania lokalizacji. Walka z COVID-19, jakkolwiek poważna, nie może być pretekstem do tego, by wtórować niejasnym intencjom podmiotów ponadnarodowych, które mają w tym projekcie potężny interes handlowy i polityczny. W szczególności obywatelom należy zapewnić możliwość odrzucenia takich ograniczeń wolności osobistej, bez nakładania jakichkolwiek kar na osoby, które nie zamierzają skorzystać ze szczepionek, metod śledzenia i wszelkich innych środków o analogicznym charakterze. Warto przyjrzeć się również rażącej sprzeczności działań tych, którzy przez swą politykę dążą do drastycznego zmniejszenia liczby ludności, a jednocześnie przedstawiają się jako zbawiciele ludzkości, nie mając przy tym żadnych politycznych czy społecznych uprawnień. Na koniec, odpowiedzialność polityczna przedstawicieli ludu nie może być absolutnie oddana w ręce techników, którzy wręcz domagają się zwolnienia ich z odpowiedzialności karnej w formie, krótko mówiąc, niepokojącej.

Apelujemy gorąco do mediów o aktywne angażowanie się w prawidłowy przekaz informacyjny, który nie będzie karać odmiennych poglądów przez uciekanie się do form cenzury, co powszechnie ma miejsce w mediach społecznościowych, prasie i telewizji. Prawidłowy przekaz informacji wymaga zapewnienia miejsca tym, których głos odbiega od powszechnie przyjętej opinii, pozwalając obywatelom na świadomą ocenę rzeczywistości, wolną od silnego wpływu działań innych. Demokratyczna i uczciwa konfrontacja jest najlepszym antidotum na ryzyko narzucenia podstępnych form dyktatury, przypuszczalnie gorszych niż te, których w niedawnej przeszłości nasze społeczeństwo było świadkiem powstania i upadku.

Wreszcie, jako Duszpasterze, na których ciąży odpowiedzialność za Dzieci Chrystusa, przypominamy, że Kościół stanowczo domaga się swej autonomii w rządzeniu, w kulcie i w głoszeniu kazań. Owe autonomia i wolność to przyrodzone prawa, których Jezus Chrystus udzielił Kościołowi do realizacji jego celów. Z tego powodu, jako Duszpasterze, stanowczo domagamy się prawa do samodzielnego podejmowania decyzji w kwestii odprawiania Mszy Świętej i udzielania Sakramentów, podobnie jak żądamy pełnej autonomii w sprawach podlegających naszej bezpośredniej jurysdykcji, takich jak, tytułem przykładu, normy liturgiczne oraz sposoby sprawowania Komunii i Sakramentów. Niezależnie od powodów państwo nie ma prawa ingerować w suwerenność Kościoła. Współpraca Władzy Kościelnej, nigdy nie negowana, nie może być uwikłana przez władzę cywilną w jakiekolwiek formy zakazywania lub ograniczania kultu publicznego lub posługi kapłańskiej. Prawa Boga i wiernych są najwyższym prawem Kościoła, z którego on nie zamierza ani nie może zrezygnować. Prosimy o zniesienie ograniczeń w sprawowaniu funkcji publicznych.

Prosimy osoby dobrej woli, aby nie rezygnowały ze spoczywającego na nich obowiązku współpracy na rzecz wspólnego dobra – każdego wedle swego stanu i możliwości oraz w duchu braterskiego miłosierdzia. Współpraca ta, pożądana przez Kościół, nie może jednak oddalić się od poszanowania Prawa naturalnego ani od zapewnienia jednostkom wolności. Ciążące na obywatelach obowiązki cywilne wiążą się z uznaniem ich praw przez państwo.

Wszyscy jesteśmy wezwani do oceny obecnych faktów zgodnie z nauką głoszoną przez Ewangelię. Wymaga to dokonania wyboru: albo z Chrystusem, albo przeciwko Chrystusowi. Nie pozwólmy dać się onieśmielić czy zastraszyć przez kogoś, kto wmawia nam, że jesteśmy mniejszością: Dobro jest powszechniejsze i potężniejsze niż to, w co świat chce, byśmy uwierzyli. Walczymy z niewidzialnym wrogiem, który rozdziela obywateli, separuje dzieci od rodziców, wnuki od dziadków, wiernych od ich duszpasterzy, uczniów od nauczycieli, klientów od sprzedawców. Nie pozwólmy, aby pod pretekstem wirusa zostały wymazane wieki cywilizacji chrześcijańskiej, wprowadzając nienawistną technologiczną tyranię, w której ludzie bezimienni i bez twarzy mogą decydować o losach świata, sprowadzając nas do wymiaru rzeczywistości wirtualnej. Jeśli to jest plan, do którego zamierzają nas skłonić możni tej ziemi, niechaj wiedzą, że Jezus Chrystus, Król i Pan Historii, obiecał, że „bramy piekielne go nie przemogą” (Mt 16, 18).

Powierzamy Rządzących oraz wszystkich tych, którzy rządzą losami narodów, Wszechmogącemu Bogu, aby ich oświecał i prowadził w tych momentach wielkiego kryzysu. Niech pamiętają, że tak jak Pan będzie sądził nas, Duszpasterzy, za powierzone nam stado, tak będzie sądził Rządzących za lud, którego mają obowiązek bronić i nim rządzić.

Módlmy się z wiarą do Pana, aby chronił Kościół i świat. Niech Najświętsza Dziewica, Wspomożycielka Chrześcijan, zmiażdży głowę starodawnego Węża i zniweczy plany dzieci żyjących w ciemności.


8 maj 2020

Matki Bożej Różańcowej w Pompejach


Sygnatariusze:

DUCHOWNI:

Carlo Maria Viganò, arcybiskup, nuncjusz apostolski
kard. Gerhard Ludwig Müller, były prefekt Kongregacji Nauki Wiary
kard. Joseph Zen Ze-kiun, emerytowany biskup Hong Kongu
kard. Janis Pujats, emerytowany arcybiskup Rygi
Luigi Negri, emerytowany arcybiskup Ferrara-Comacchio

Joseph Strickland, biskup Tyler w Teksasie
Tomasz Peta, arcybiskup Astany
Athanasius Schneider, biskup pomocniczy Astany
Jan Paweł Lenga, emerytowany arcybiskup Karagandy
Rene Henry Gracida, emerytowany biskup Corpus Christi
Andreas Laun, emerytowany biskup pomocniczy Salzburga
o. Serafino Lanzetta, teolog
o. Alfredo Maria Morselli, teolog
o. Curzio Nitoglia, teolog

STOWARZYSZENIA:

Stowarzyszenie Atman - przewodnicząca Manuela Baccin
Stowarzyszenie Riprendiamoci Il Pianeta - przewodnicząca Magda Piacentini
Movimento 3V - Vaccini Vogliamo Verità - sekretarz Luca Teodori
Stowarzyszenie Libera Scelta - przewodnicząca Alessandra Bocchi
Iustitia in Veritate - dyrektorzy
Stowarzyszenie Una Vox - przewodniczący Calogero Cammarata
Comitato Famiglia e Vita - przewodniczący Franco Rebecchi
Confederazione dei Triarii
AURET, Autismo, Ricerca e Terapie - przewodniczący Roberto Mastalia
Stowarzyszenie Vita al Microscopio - przewodniczący Nino Ferri
Texas Right to Life - Jim Graham
Cleveland Right to Life - Molly Smith


środa, 21 listopada 2018

Synodalność w dobie kryzysu



Gdy w Watykanie zaczynał się Synod Młodych Kościołem wstrząsnęła publikacja listu arcybiskupa Carlo Marii Vigano. Były nuncjusz apostolski w USA ujawnił skalę homoseksualnej infiltracji części duchowieństwa. Tymczasem podczas Synodu rozmawiano o osobach LGBT i o tym, czy w Kościele ma panować prymat Piotra, czy może demokracja…

wtorek, 22 listopada 2016

Wywiad z J.E. x. bp Janem Pawłem Lengą na temat sytuacji współczesnego Kościoła


środa, 20 lipca 2016

The Vortex: Michael Voris rozmawia z x. bp Rene Gracidą nt. kryzysu w Kościele



poniedziałek, 16 listopada 2015

Francja zamkniętych kościołów




Obecną sytuację Kościoła we Francji można porównywać do stanu osoby na rekonwalescencji po ciężkiej chorobie. Ciężka choroba Kościoła francuskiego sięga lat 60. i 70. minionego wieku. Była ona spowodowana z jednej strony powierzchowną interpretacją nauczania Soboru Watykańskiego II, a z drugiej -- wpływem prawdziwej rewolucji kulturalnej maja 1968 r. na całe społeczeństwo francuskie i na sam Kościół.,

środa, 9 września 2015

Kryzys. Dokąd zaprowadzi nas synod?




Portal PCh24.pl przedstawia film na temat dramatycznego kryzysu w Kościele. Przed naszymi kamerami wystąpili między innymi kardynał Raymond Burke, arcybiskup Jan Paweł Lenga i biskup Athanasius Schneider, a także prof. Grzegorz Kucharczyk oraz redaktor naczelny magazynu „Polonia Christiana” Sławomir Skiba.

Hierarchowie wypowiadający się w filmie zauważają, że żyjemy w czasach ogromnego kryzysu Kościoła. Przejawia się on zarówno w kryzysie formacji kapłańskiej, w odejściu od pobożności wśród wiernych, ale także w dezercji wielu biskupów z pola walki ze współczesnością.

Bardzo mocne są wypowiedzi arcybiskupa Lengi, który mówiąc o swych braciach w biskupstwie używa wyjątkowo zdecydowanych słów – mówi o „wilkach w owczej skórze” oraz o pogodzonych ze światem „milczących baranach”. Twierdzi, że w Kościele nie panuje już dłużej duch Ewangelii.

Biskup Schneider zauważa natomiast, że żyjemy w czasach faktycznej schizmy w Kościele, gdyż wielu następców apostołów utraciło łaskę wiary. Przypomina, że Kościół należy do Chrystusa, do Tego przez Którego został stworzony, a nie do kapłanów, nawet najwyższych spośród nich.

Kardynał Raymond Leo Burke, znany ze stanowczego sprzeciwu podczas poprzedniej sesji synodu wobec dążeń biskupów niemieckich, mówi dlaczego czuł się w obowiązku zaprotestować. Przypomina także, że jeżeli ktoś twierdzi, iż „nie jest filią Rzymu” – a takie słowa padły z ust kardynała Reinharda Marksa – nie może dłużej nazywać siebie katolikiem.

Film – wyprodukowany przez Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej imienia księdza Piotra Skargi. Powstał dzięki hojności darczyńców portalu PCh24.pl, za co serdecznie im dziękujemy.

poniedziałek, 6 lipca 2015

Czy nad Watykanem musi zawisnąć flaga proroka, by dostrzec, że „duch Soboru" się nie sprawdza?



Od ponad pół wieku w Kościele na Zachodzie Europy testuje się nowe, rzekomo genialne rozwiązania. Otwarcie, rezygnacja z zasad moralnych, by zadowolić wiernych, wyrzucenie na śmietnik tomizmu i scholastycznej teologii i zastąpienie ich bajdurzeniem (by nie powiedzieć bełkotem) Heideggera i innych filozofów współczesnych, a także zastąpienie ascetyki psychoanalizą – to wszystko miało sprawić, ze Kościół będzie przyciągał nowych wiernych i lepiej głosił Ewangelię. Skutki są jednak dokładnie odwrotne. Ostatnie pół wieku to okres pustoszenia świątyń, odchodzenia ludzi od wiary i lawinowego spadku liczby powołań kapłańskich i zakonnych. Trudno o lepszy dowód na to, że metoda „uzdrawiania” okazała się gorsza od choroby (bo niewątpliwie w okresie przez Soborem Watykańskim II Kościół miał rozmaite problemy, które trzeba było rozwiązać).

W takiej sytuacji nie ma innego rozwiązania, niż odrzucenie metod reformatorów. Gdy w korporacji szefostwo dostrzega, że metoda pozyskiwania nowych klientów się mnie sprawdza, a tylko traci się starych, to błyskawicznie zmienia się metody i albo powraca do starych, albo testuje nowe. W Kościele na Zachodzie jest jednak inaczej. Od dziesięcioleci widać, że „duch Soboru” i rozmaite posoborowe szaleństwa (z samym Soborem niewiele mające wspólnego) się nie sprawdzają, to nadal brnie się w nie po staremu. Niemcy, Holandia, Szkocja (co ostatnio przyznali jej biskupi) już dawno przestały być katolickie, także w efekcie nowatorskich działań ich pasterzy, ale część teologów i hierarchów nadal je powtarza, nadal jest przekonanych, że jeśli jeszcze bardziej coś ułatwimy, jeszcze mniej będziemy wymagać i jeszcze bardziej odrzucimy mówienie o rzeczach ostatecznych, to wreszcie zapełnimy świątynie ludźmi wierzącymi. Ale one wciąż pustoszeją, a jeśli gdzieś są pełne, to dzięki Filipińczykom, Afrykańczykom czy Polakom, których biskupi i księża nie boją się mówić o trudnych sprawach. Ale i to nie przekonuje zwolenników „ducha Soboru”. Oni brną dalej w tym samym kierunku, choć już doskonale widać, że jest to droga ku samozagładzie.

A przecież można by powrócić do rozwiązań, które przez wieki gwarantowały odrodzenie, gdy Kościół (a to przecież w Jego dziejach raczej norma, a nie wyjątek) pogrążał się w kryzysie. Reforma Cluny, odrodzenie zakonów żebraczych czy kontrreformacja zawsze miały ten sam charakter. Zamiast rozmiękczania zaostrzanie dyscypliny, zamiast ustępstw walka, zamiast uciekania od Tradycji powrót do niej. I właśnie to, a nie rozmywanie, odrzucanie czy kwestionowanie własnych korzeni przynosiło stosowne skutki. Nie widać powodów, by tym razem miało być inaczej, szczególnie, że odwrotna strategia, nie tylko w Kościele katolickim, ale także w innych wspólnotach, przynosi odwrotne niż odrodzenie skutki. Czy rzeczywiście trzeba sprzedać ostatnie kościoły i zamienić je na meczety czy restauracje, żeby nasi pasterze i liderzy opinii dostrzegli, dokąd prowadzi nowa strategia? A może strzelisty wieżyczki katedr muszą się stać minaretami, a nad Bazyliką świętego Piotra musi zawisnąć zielony sztandar proroka, żeby wielbiciele liberalizacji dostrzegli, że jest to droga do śmierci?

Tomasz P. Terlikowski

Źródło informacji: FRONDA.pl

niedziela, 14 czerwca 2015

Ks Abp Jan Paweł Lenga: Dzisiejsza sytuacja Kościoła


wtorek, 10 lutego 2015

Dramatyczny list arcybiskupa Lengi na temat kryzysu w Kościele




Niestety w naszych czasach staje się coraz bardziej oczywiste, że Sekretariat Stanu w Watykanie obrał kurs politycznej poprawności. W dzisiejszych czasach głos większości biskupów przypomina raczej milczenie baranów w obliczu rozwścieczonych wilków, podczas gdy wierni pozostawieni są samym sobie niczym bezbronne owce - pisze abp Jan Paweł Lenga, emerytowany biskup Karagandy.


Refleksje na temat niektórych aktualnych problemów kryzysu Kościoła Katolickiego


Znałem osobiście wielu kapłanów, którzy byli więźniami stalinowskich więzień i obozów, i którzy mimo wszystko zachowali wierność wobec Kościoła. W okresie prześladowań z miłością wypełniali oni swój kapłański obowiązek głoszenia doktryny katolickiej, a jednocześnie wiedli godny żywot, naśladując Chrystusa, swojego niebiańskiego Nauczyciela.

Ja sam ukończyłem moje studia kapłańskie w podziemnym seminarium w Związku Sowieckim, zarabiając jednocześnie na chleb pracą własnych rąk. Zostałem wyświęcony na księdza potajemnie, pod osłoną nocy, przez bogobojnego biskupa, który sam cierpiał prześladowania za wiarę. Już w pierwszym roku mojego kapłaństwa zostałem wydalony przez KGB z Tadżykistanu.

Później, podczas mojego 30-letniego pobytu w Kazachstanie, przez 10 lat służyłem jako kapłan, sprawując opiekę duszpasterską nad wiernymi w 81 miejscowościach. Następnie przez 20 lat pełniłem posługę episkopatu, początkowo jako biskup pięciu państw Azji Centralnej, zajmujących teren ok. 4 milionów kilometrów kwadratowych.

W trakcie mojej posługi episkopatu pozostawałem w kontakcie ze św. papieżem Janem Pawłem II, z licznymi biskupami, kapłanami i wiernymi w wielu krajach i w wielu rozmaitych okolicznościach. Byłem członkiem synodów biskupich w Watykanie, które poruszały kwestie Azji i Eucharystii.

To wszystko i inne doświadczenia dają mi podstawę ku temu, aby wyrazić moją opinię na temat aktualnego kryzysu Kościoła katolickiego. Moje przekonania podyktowane są miłością do Kościoła i pragnieniem Jego prawdziwej odnowy w Chrystusie. Jestem zmuszony wybrać formę listu otwartego, ponieważ każda inna forma wypowiedzi napotkałaby na mur absolutnego milczenia i lekceważenia.

Jestem świadomy reakcji, z jakimi może spotkać się mój list otwarty. Jednakże głos sumienia nie pozwala mi milczeć, gdy Boże dzieło jest poniewierane. Jezus Chrystus założył Kościół katolicki i pokazał słowem oraz czynem, jak powinno się wypełniać wolę Boga. Apostołowie, którym przekazał On władzę w Kościele, wypełniali gorliwie powierzone im zadanie, cierpiąc za głoszoną przez siebie Prawdę, ponieważ „bardziej słuchali Boga niż ludzi“.

Niestety w naszych czasach staje się coraz bardziej oczywiste, że Sekretariat Stanu w Watykanie obrał kurs politycznej poprawności. Niektórzy nuncjusze stali się na szczeblu kościoła światowego propagatorami idei liberalizmu i modernizmu. Biegle opanowali oni zasadę „sub secreto Pontificio“, przy pomocy której ucisza się biskupów i manipuluje nimi. Biskupom daje się do zrozumienia, że to, co powiedział nuncjusz, jest rzekomo życzeniem papieża. Przy pomocy tych metod dokonuje się rozłamu między biskupami, tak iż czasami biskupi danego kraju nie są w stanie jednym głosem, w duchu Chrystusa i Kościoła, wypowiadać się w obronie wiary i moralności. Aby nie popaść w niełaskę u nuncjuszy, niektórzy biskupi przyjmują ich zalecenia, mimo iż opierają się one czasem wyłącznie na własnych słowach tych nuncjuszy. Zamiast z gorliwością szerzyć wiarę i z odwagą głosić naukę Chrystusa, biskupi zgromadzeni na posiedzeniach konferencji episkopatu zajmują się często sprawami, które nie leżą w naturze obowiązków następców apostołów.

Na wszystkich szczeblach Kościoła obserwuje się widoczny zanik „sacrum“. „Duch świata“ pasie pasterzy. Grzesznicy pouczają Kościół w kwestii tego, jak powinien im służyć. W swoim zakłopotaniu pasterze przemilczają aktualne problemy i opuszczają owce, które w rzeczywistości pasą się same. Świat jest kuszony przez szatana i sprzeciwia się nauce Chrystusa. Bez względu na to pasterze są zobowiązani do tego, aby „w porę i nie w porę” nauczać całej prawdy o Bogu i człowieku.

Pod rządami ostatnich świętych papieży można było zaobserwować w Kościele olbrzymi nieład w kwestii czystości doktryny i świętości liturgii. W liturgii Jezus Chrystus nie odbiera należnej Mu, widzialnej czci. W wielu konferencjach episkopatu najlepsi biskupi traktowani są jako „persona non grata“. Gdzie podziali się współcześni apologeci, którzy w sposób wyraźny i zrozumiały ukazywaliby ludziom zagrożenia wiążące się z utratą wiary i zbawienia?

W dzisiejszych czasach głos większości biskupów przypomina raczej milczenie baranów w obliczu rozwścieczonych wilków, podczas gdy wierni pozostawieni są samym sobie niczym bezbronne owce. Ludzie rozpoznawali Chrystusa jako tego, który mówił i działał, jako tego, który miał władzę i tę władzę przekazał On swoim Apostołom. W dzisiejszym świecie biskupi muszą wyzwolić się ze wszystkich ziemskich więzi i – odprawiwszy pokutę – nawrócić się do Chrystusa, aby umocnieni Duchem Świętym mogli Go odważnie głosić jako jedynego Zbawiciela. Na końcu każdy będzie musiał złożyć Bogu rachunek z tego, co uczynił i czego zaniechał.

Wydaje mi się, że ten słaby głos wielu biskupów jest skutkiem tego, że w ramach procesu wyboru nowych biskupów kandydaci nie są wystarczająco sprawdzani, szczególnie w kwestii ich niewątpliwej niezłomności i nieustraszoności w obronie wiary, ich wierności wielowiekowej Tradycji Kościoła oraz ich osobistej pobożności. Coraz bardziej widoczne jest, że przy nominacjach biskupich, a nawet kardynalskich, często preferowani są ci kandydaci, którzy reprezentują daną ideologię, lub którzy zostali zarekomendowani przez pewne obce Kościołowi grupy. Również przychylność mediów zdaje się być istotnym kryterium tych nominacji. Te same media, które zwykle wyśmiewają świętych kandydatów i odmalowują ich negatywny obraz, jednocześnie wychwalają tych, którym brakuje Ducha Chrystusa, jako kandydatów otwartych i nowoczesnych. Z drugiej strony celowo eliminuje się kandydatów, którzy wyróżniają się apostolską gorliwością, odwagą w głoszeniu nauki Chrystusowej oraz miłością do wszystkiego, co święte i sakralne.

Pewien nuncjusz powiedział do mnie kiedyś: „Szkoda, że papież [Jan Paweł II] nie bierze osobiście udziału w nominowaniu biskupów. Papież próbował zmienić coś w Kurii Rzymskiej, ale mu się to nie udało. Starzeje się i pewne rzeczy znowu przybierają dawny obrót“.

Na początku pontyfikatu papieża Benedykta XVI napisałem do niego list, w którym prosiłem go, aby mianował świątobliwych biskupów. Donosiłem przy tym papieżowi o pewnym niemieckim świeckim wiernym, który wobec rozkładu Kościoła w jego kraju po Soborze Watykańskim II pozostał wierny Chrystusowi i gromadził młodzież na adoracji i modlitwie. Człowiek ten znajdował się wówczas u schyłku swego życia i gdy dowiedział się o wyborze nowego papieża, powiedział: „Gdyby papież Benedykt wykorzystał swój pontyfikat tylko w tym celu, aby mianować dobrych i wiernych biskupów, wypełniłby tym samym swoje zadanie“.

Niestety, oczywiste jest, że papież Benedykt XVI często ponosił porażkę w tej kwestii. Trudno jest uwierzyć, że papież Benedykt XVI w sposób zupełnie wolny zrezygnował ze swojego urzędu Następcy Św. Piotra. Ten papież był głową Kościoła, ale jego otoczenie rzadko wcielało w życie jego naukę, często zbywało ją milczeniem i blokowało jego inicjatywy zmierzające do prawdziwej reformy Kościoła, liturgii oraz sposobu udzielania Komunii Świętej. Wobec wielkiej zmowy milczenia w Watykanie wielu biskupów nie było w stanie wspierać papieża w jego obowiązkach zwierzchnika i przywódcy całego Kościoła.

Nie będzie rzeczą zbędną przypomnieć braciom w biskupstwie o wypowiedzi jednej z włoskich loży masońskich z 1820 r.: „Nasza praca jest zadaniem na sto lat. Zostawmy ludzi starszych i wyjdźmy do młodych. Seminarzyści staną się kapłanami reprezentującymi nasze liberalne idee, a później zostaną biskupami reprezentującymi liberalne idee. Nie łudźmy się. Nie uda nam się zrobić masona z papieża. Ale liberalni biskupi, którzy będą pracować w otoczeniu papieża, będą mu podsuwali pomysły i idee, które przynoszą nam korzyść, a papież wcieli je w życie“. Staje się coraz bardziej oczywiste, że powyższy zamiar masonów realizuje się obecnie w wystarczającym stopniu, nie tylko dzięki zadeklarowanym wrogom Kościoła, lecz również z pomocą fałszywych świadków, którzy piastują wysokie hierarchiczne urzędy w samym Kościele. Nie bez przyczyny bł. papież Paweł VI powiedział: „Swąd szatana przeniknął przez jakąś szczelinę do wnętrza Kościoła“. Myślę, że owa szczelina zrobiła się obecnie dość szeroka. Diabeł mobilizuje wszystkie siły, aby obalić Kościół Chrystusowy. Aby to się nie stało, konieczne jest, aby powrócić do precyzyjnego i jasnego głoszenia Ewangelii na wszystkich szczeblach urzędu kościelnego, ponieważ Kościół posiada wszelką władzę i łaskę, którą dał mu Chrystus: „Dana Mi jest wszelka władza w niebie i na ziemi. Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 18-20), „prawda was wyzwoli” (J 8,32) i „niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5,37). Kościół nie może się dostosowywać do ducha tego świata, lecz musi zmieniać świat z duchem Chrystusa.

Oczywiste jest, że w Watykanie czynione są coraz większe ustępstwa wobec medialnego szumu. Nierzadko też, ku zadowoleniu massmediów, w imię niezrozumiałego spokoju i ciszy poświęcani są najlepsi synowie i słudzy Kościoła. Tymczasem wrogowie Kościoła nigdy nie poświęcają swoich wiernych sług, nawet gdy ich czyny są ewidentnie złe.

Jeśli zachowamy wierność Chrystusowi w słowie i w czynie, On sam znajdzie sposób na to, aby przemienić serca i dusze ludzi, a dzięki temu cały świat ulegnie również przemianie.

W okresach kryzysu Kościoła Bóg często posługiwał się dla jego odnowy ofiarami, łzami i modlitwami tych dzieci i sług Kościoła, którzy w oczach świata i w oczach biurokracji kościelnych postrzegani byli za nic nieznaczących lub którzy z powodu swojej wierności Chrystusowi byli prześladowani i marginalizowani. Jestem przekonany, że również w naszych ciężkich czasach to prawo Chrystusowe spełni się i że Kościół ulegnie odnowie. Wymaga to jednak naszej własnej, prawdziwej, wewnętrznej odnowy i nawrócenia.

1 stycznia 2015 r., w uroczystość Bożej Rodzicielki Maryi
+ Jan Paweł Lenga


  

piątek, 2 stycznia 2015

Francja - Kościół bez księży?



„Brakuje nam powołań. Kiedy każdego roku święceń udzielamy 100 księżom a 800 umiera, to jest to sprawą oczywistą. Deficyt istnieje i jest rażący” – stwierdził w czasie świąt Bożego Narodzenia ks. Bernard Podvin, rzecznik francuskiego episkopatu. Równocześnie, osoby deklarujące katolicyzm przestają żyć zgodnie ze swoją wiarą.

Dziś we Francji posługę pełni 13 822 księży diecezjalnych. Przed dwudziestu laty było ich dwa razy więcej. Równocześnie spada liczba katolików biorących udział w coniedzielnej Mszy świętej. Według ankiety przeprowadzonej w roku 2006, z obowiązku niedzielnego wywiązywało się jedynie 4,5 proc. wiernych. W roku 1952 – 27 proc.

Spada także liczba katolickich małżeństw i udzielanych chrztów. W roku 1972 osoby deklarujące katolicyzm stanowiły 87 proc. społeczeństwa. W roku 2010 na związek z Kościołem wskazało już tylko 64 proc. ankietowanych.

Jak podkreśla ks. Bernard Podvin, we Francji brakuje powołań. Średnia wieku duchownych jest wysoka, co roku w całej Francji umiera 800 duchownych. Z kolei święcenia kapłańskie otrzymuje około 100.

Francuzi, jeden z najliczniejszych narodów Europy, jako pierwszy doświadczył demograficznej stagnacji. Jako pierwszy doświadczył także laicyzacji – forsowanej przez rewolucję. O ile statystyki dotyczące regularnego uczestnictwa w Mszy świętej były przed Drugim Soborem Watykańskim nieco niższe niż w innych katolickich krajach. Statystyki dotyczące liczby udzielanych chrztów i błogosławionych małżeństw pozostawały jednak wysokie.

„Nic nie mogło jednak przygotować zsekularyzowanej Francji na sztorm Drugiego Soboru Watykańskiego. Żadne statystyki nie pokazują tego lepiej, niż spadek liczby księży i osób uczestniczących we Mszy świętej” – czytamy na blogu „Rorate Caeli”.

Źródło informacji: http://www.pch24.pl

poniedziałek, 10 listopada 2014

Nowa wiosna Kościoła we Francji. Jedyną nadzieją tradycjonaliści!


Nowa wiosna Kościoła we Francji. Jedyną nadzieją tradycjonaliści!

„We Francji posługę pełni tylko 14 tys. księży diecezjalnych. Około połowa z nich przekroczyła 75. rok życia” – czytamy na włoskim blogu „Cordialiter”. Tymczasem tradycjonalistyczne seminaria są pełne, kryzys powołań nie dotyka także konserwatywnej diecezji Frejus-Toulon, w której alumni poznają tradycyjną liturgię i duchowość.

wtorek, 17 czerwca 2014

Siostry kryzysu. Pokolenie ’68 w habitach


Siostry kryzysu. Pokolenie ’68 w habitach

Historia amerykańskiej Konferencji Przywództwa Zakonów Żeńskich może śmiało posłużyć za ilustrację posoborowego kryzysu Kościoła. Kryzysu do którego wielu podchodzi dziś zgodnie z dobrze znanym hasłem „nic się nie stało!”; a jeśli się nawet coś stało, to daleko i nie należy temu poświęcać uwagi.

niedziela, 23 lutego 2014

Chodzisz na Msze? We Francji jesteś ekstremistą


„Gdy 40-latek mówi swojemu przyjacielowi w barze, że chodzi na Msze, jest podejrzany. Może być ekstremistą” – opowiada francuski dziennikarz. Jego zdaniem język Kościoła jest już we Francji niezrozumiały.
Z francuskim dziennikarzem Jerome Anciberro rozmawiała Claudia Zeisel z Katholische Nachriten-Agentur o sytuacji katolicyzmu we Francji. Anciberro jest redaktorem naczelnym katolickiego tygodnika „La Vie”.

„We Francji katolicka kultura ginie. To jest proces, który przebiega bardzo szybko” – powiedział Jerome Anciberro. Uważa, że wśród jego rodaków ledwie 3 na 10 potrafi powiedzieć, czym jest Wielkanoc i Zmartwychwstanie.

„Co prawda istnieje jeszcze we Francji katolicka mniejszość, ale przynależność jest przede wszystkim na papierze”. Jego zdaniem tylko 10 proc. katolików rzeczywiście praktykuje. „Reszta nie rozumie, o czym Kościół mówi. Wszystko, co pochodzi od Kościoła jest dla nich obce i w ich oczach radykalne” – dodaje.

Anciberro stwierdził, że za tę dramatyczną wręcz sytuację katolicyzmu odpowiedzialne są przemiany społeczne, które we Francji zachodzą szybko – szybciej niż w innych krajach. „Katolicyzm to jest we Francji coś egzotycznego. Gdy 40-latek mówi swojemu przyjacielowi wieczorem w barze, że chodzi na Msze, to pojawia się podejrzenie, że jest ekstremistą” – opowiada dziennikarz.

Uważa, że rozwiązaniem tych kłopotów byłaby większa obecność katolików w życiu społecznym. „Katolicy muszą po prostu pokazywać, jacy są. Muszą mówić także innym językiem. Bo ten język, którego używa Kościół, jest już niezrozumiały”.

pac/kath.net

Źródło informacji: FRONDA.pl

niedziela, 16 lutego 2014

Schizma na raty


Schizma na raty

Prace przygotowawcze poprzedzające nadzwyczajny synod biskupów wraz z towarzyszącą im dyskusją rzuciły światło na faktyczny stan Kościoła w krajach Zachodu. Przy medialnym wsparciu słychać głosy wzywające do niemożliwego historycznego kompromisu w kwestii doktryny i dyscypliny. A to jedynie początek.

wtorek, 12 listopada 2013

Kościoły budowane przez pokolenia, burzone są w nowoczesnej Europie z dnia na dzień mocą urzędniczych dekretów.


Fot. Burzenie kościoła św. Piotra w Gesté j, we Francji. Wrzesień 2013
Podczas, gdy chrześcijanie w Afryce, Indiach i innych zakątkach świata każdego dnia oddają życie za wiarę, postępowi Europejczycy bezrefleksyjnie oddają wiarę w zamian za beztreściowe życie. Forsowane trendy antysztuki wdzierają się we wszystkie przestrzenie kultury, zawłaszczając swoją martwotą prawdziwie żywotne wartości. Przemianowują pojęcia, rozmontowują definicje, wprowadzają wyprany z intelektu bełkot i wykorzeniają narody z wartości. Samo istnienie neobarbarzyńskiego nurtu nie jest niczym szczególnym. Niszczyciele pojawiali się od zarania dziejów we wszystkich cywilizacjach. Zdumiewające jest jednak to, że ludzie XXI wieku, osiągający technologiczne i naukowe szczyty, triumfujący przy okazji niespotykanych dotąd odkryć ludzkiego intelektu, nie potrafią wykonać najprostszego wnioskowania przyczynowo-skutkowego, by dostrzec że zmierzamy ku samozagładzie.

środa, 6 listopada 2013

Każdego roku ponad 3 tys. zakonników i zakonnic porzuca życie konsekrowane


Każdego roku ponad 3 tys. zakonników i zakonnic porzuca życie konsekrowane

Dane te ujawnił arcybiskup José Rodriguez Carballo OFM, sekretarz Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego. Szacunku dokonano na podstawie danych z lat 2008-2012.

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.