Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

czwartek, 17 grudnia 2015

Redemptoryści Zaalpejscy - odnowa życia zakonnego na Orkadach



W zeszłym roku na Kongresie w Londynie delegacja kilku mnichów ze wspólnoty mieszczącej się na odosobnionej wyspie w archipelagu Orkadów, Papa Stronsay, wzbudziła taką ciekawość u przedstawiciela Latin Mass Society, że zdecydował się on ich odwiedzić…

Dziedzictwo mniszych wspólnot poświęcających swoje życie na służbę Bogu na wyspach leżących niedaleko Wielkiej Brytanii obejmuje ponad 1000 lat, ale wygląda na to, że w wyniku ataków wikingów, które kontynuowano jeszcze w średniowieczu, ta zakonna tradycja została przerwana na Papa Stronsay. Ten stan zmienił się zaledwie 16 lat temu.

Papa Stronsay jest małą wyspą niedaleko Stronsay, jednej z głównych wysp Orkadów, na którą można dostać się promem z Kirkwall. Aby dotrzeć na wyspę trzeba wsiąść na małą, ale ładowną łódkę należącą do mnichów i przepłynąć niewielki kanał przez który wpływa się na wyspę, której właścicielami jest ta zakonna wspólnota. Malutka wysepka, która jest dla nich bazą dla działań a także domem, przy dobrej pogodzie jest dobrze widoczna ze Stronsay. Głównym budynkiem jest stara zagroda z solidnego lecz trochę odpychającego szarego kamienia, a w pobliżu znajduje się kilka parterowych budynków i sporych szop, które świadczą o praktycyzmie wspólnoty.

Zbliżając się do miejsca gdzie cumują mniejsze łodzie, można odnieść fałszywe wrażenie, że w pobliżu na gości czeka rząd domków letniskowych. Jednak są to cele mnichów oraz odwiedzających, w których spędza się wiele czasu na kontemplacji i samokształceniu, tak jak życzyłby sobie tego ojciec założyciel zakonu, św. Alfons Liguori. Bowiem ci mnisi i kapłani są Synami Najświętszego Odkupiciela (często zwanymi także „Redemptorystami Zaalpejskimi”), wspólnotą założoną przez ich ojca przełożonego i duchowego przewodnika w listopadzie 1732 roku jako Zgromadzenie Najświętszego Odkupiciela.

W typowym przewodniku dla turystów, który można kupić w Kirkwall, głównym mieście Orkadów, wspomniano krótko o Papa Stronsay i zamieszczono krótką wzmiankę, w której napisano z wielkim niedopowiedzeniem, że mnisi powrócili na wyspę w 1999 roku. Można by dodać, tak jak później zaprezentowano to w filmie dokumentalnym nakręconym przez BBC (i dostępnym na Youtube), że był to powrót po kilkuset latach. Można by również stwierdzić, że na Papa Stronsay już w „średniowieczu” istniały mnisze wspólnoty, chociaż dowody na to są ograniczone. Jednakże ruiny dwunastowiecznej kaplicy poświęconej św. Mikołajowi można wypatrzeć bez trudu. O roli mnichów w tym miejscu w tamtym czasie i wcześniej można przeczytać w Sadze o Orkadach znanej jako Orkenyinga.

Kaplice używane obecnie przez mnichów to przekształcone budynki gospodarcze, głównie stare szopy dla owiec. Jednak gdy pielgrzymi wchodzą do środka nie zdają sobie z tego sprawy, gdyż mnisi, na początku (i wciąż) tak bardzo zależni od darczyńców, stworzyli piękne święte miejsca kultu z oszałamiającą różnorodnością obrazów, sakramentaliów, posągów i przedmiotów religijnych. Te ostatnie to np. relikwie i obrazy świętych redemptorystów, a także liczne stacje drogi krzyżowej z różnych miejsc Europy.
W każdej celi, jako pomoce w modlitwie i kontemplacji, znajdują się obrazy Matki Bożej Nieustającej Pomocy, św. Alfonsa, Pasja Naszego Zbawiciela, klęcznik, a na stole krucyfiks i czaszka. Nie jest to nic groteskowego - to po prostu przypomnienie, że jesteśmy śmiertelni. Jak powiedział św. Alfons, nie ma niczego krótszego niż czas, ale również niczego ważniejszego.

Goście mogą otrzymać posiłki w wiklinowych koszach. Mnisi, nowicjusze oraz postulanci jedzą w skromnym refektarzu w ciszy, podczas gdy jeden z mnichów czyta lekcję. Każdy gość musi przyzwyczaić się do gaszenia świateł o 21:15, kiedy wyłącza się generator, oraz do pobudki w postaci mnicha dzwoniącego dzwonkiem o 5:25, a następnie o 6:00 na pierwsze oficjum i Mszę Świętą. Śniadanie jest poprzedzone modlitwą różańcową. Następnie bracia rozpoczynają poranek wypełniony ciężką pracą, z przerwą w południe na Anioł Pański, a następnie na obiad. Grafik na popołudnie i wieczór zajmują modlitwa, praca i kontemplacja. Wtedy także mnisi odprawiają Mszę świętą po łacinie w rycie tradycyjnym dla wiernych z wyspy. W całym miejscu naprawdę czuje się, że ciągle trwa tu praca.

Większość budynków i ścieżek na Papa Stronsay mnisi wybudowali metodą wielu prób i błędów. Szczególnie zadowoleni sią ze skonstruowania kilku solidnych, betonowych chodników. Siła wiatru zmusiła mnichów do nauczenia się trudnej sztuki tworzenia struktur zdolnych wytrzymać wichury i sztormy. Podobnież bracia zajmujący się sztuką, którzy stworzyli figury i pobożne obrazy w niszach i na otwartych polach, do pewnego stopnia opanowali sztukę rzeźbienia według skali Beauforta!

W stosunkowo krótkim czasie Synowie Najświętszego Zbawiciela stali się w pewnym stopniu samowystarczalni, sadząc własne owoce i warzywa, hodując zwierzęta, zwłaszcza gęsi, oraz produkując własne mleko i ser. Robi to około 10-12 mnichów, chociaż liczba wybudowanych cel wskazuje na to, że jest nadzieja na więcej powołań. Sama nazwa wyspy, „Papa”, w języku staronordyckim oznacza nomen omen „księdza”, a „Wyspa Księży ze Stronsay” jest teraz znana również jako Wyspa Golgoty; informacje o jej istnieniu i o pracy mnichów szerzą się w wielu krajach. Dzieje się tak przede wszystkim dzięki imponującym stronom internetowym (dostępnym przez www.papastronsay.com) oraz własnemu wydawnictwu, The Desert Will Flower Press, założonemu kilka lat temu.

Mimo iż mnisi pochodzą z całego świata, jednak mają tylko jeden dom poza wyspą, w Christchurch w Nowej Zelandii. Jak to ujął jeden z młodszych braci (a jest tu kilku dwudziesto- i trzydziestolatków): „Mamy domy na przeciwległych krańcach świata. Wszystko co musimy zrobić to popracować nad tym, co znajduje się pomiędzy nimi.” W istocie, Ojciec Przełożony oraz założyciel tej wspólnoty redemptorystów, o. Michael Mary pochodzi z Nowej Zelandii, ale minęło trochę czasu (najpierw założono tymczasowe wspólnoty we Francji i Anglii) nim otrzymano „łaski z góry”. Mnisi kupili wyspę tuż przed rozpoczęciem trzeciego millenium. Następnie, 15 sierpnia 2012 roku, wspólnota została kanonicznie uznana jako instytut klerycki na prawie diecezjalnym przez bpa Aberdeen Hugh Gilberta OSB jako Zgromadzenie Synów Najświętszego Odkupiciela. Bardzo istotnym aspektem tego wydarzenia jest powierzenie księżom i mnichom opieki nad lokalnym kościołem na Stronsay, kaplicą NMP o pięknym wnętrzu. To oznacza, że ich łodzie płyną w tę i z powrotem przez większość dni, a ich droga różni się od podróży przez Morze Galilejskie tylko odległością geograficzną.



Na Papa Stronsay mnisi służyli Bogu w pierwszym tysiącleciu, na początku i pod koniec drugiego i teraz w trzecim millenium.. A obecna wspólnota powiększa się i zaczyna prosperować. Jak oświadczają nam mnisi w swoich pracach, to co się dzieje to nie zanikanie świętej Tradycji, ale jej przywracanie.

Alan Frost

Tłumaczenie: Marek Kormański

Źródło informacji: http://www.unacum.pl/

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________