______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

środa, 9 kwietnia 2008

Święcenia kapłańskie w Krakowie w 1934 r.

1

Święcenia kapłańskie. W tych dniach J.E. ks. biskup sufragan krakowski Rospond w asyście OO. Kapucynów udzielił w kościele OO. Franciszkanów w Krakowie święceń kapłańskich ośmiu alumnom, pomiędzy którymi znajdowało się trzech Polaków z Ameryki. Podniosła ta uroczystość wywarła silne wrażenie na zebranych licznie członkach rodzin młodych kapłanów i rzeszy pobożnych.

Światowid nr 21 (510) - 19.05.1934, str. 24

Źródło informacji: http://20lecie.blogspot.com

środa, 2 kwietnia 2008

"Przystąpię do ołtarza Bożego...”

W okresie między Bożym Narodzeniem a Wielkanocą w seminariach Bractwa odbywają się święte ceremonie, które stopniowo zbliżają kleryków do święceń kapłańskich.

Na pierwszym roku, w święto Ofiarowania Pana Jezusa w Świątyni, seminarzysta przywdziewa pobłogosławioną przez biskupa sutannę, ale dopiero ryt tonsury, udzielany na drugim roku, zalicza go w poczet duchowieństwa, umożliwiając mu późniejsze przyjmowanie święceń, zaczynając od tych zwanych niższymi. Dla ogółu wiernych niższe święcenia rzadko posiadają wymiar praktyczny. Pozostają one niezrozumiałe, gdyż w przeciwieństwie do obłóczyn nie powodują zmiany wyglądu zewnętrznego. Ludzie, widząc na ulicy kogoś w sutannie, traktują go jak księdza, a dopiero wyjaśnienie, iż nie może on rozgrzeszać ani odprawiać Mszy św. uświadamia, że nie jest to jeszcze kapłan. Innych rozróżnień większość wiernych nie robi, bowiem nic na zewnątrz nie wskazuje, że ktoś jest akolitą czy ostiariuszem. A jednak św. Tomasz, opierając się na Tradycji, twierdził, że niższe święcenia są częścią sakramentu kapłaństwa. Dziwne jest więc, że wraz z motu proprio Pawła VI z 15 sierpnia 1972 r. zaniechano udzielania tych święceń, a usuwając te wartościowe stopnie, prowadzące kleryków do posługi ołtarza, ogłoszono, iż alumni zostaną włączeni do duchowieństwa dopiero za pośrednictwem święceń diakonatu. Stało się tak nie bez powodu.

Święcenia kapłańskie w Sumie teologicznej

Suma... św. Tomasza rozważa naukę o sakramentach w tak zwanym Supplementum, czyli dodatku do trzeciej części, która jednak nie została przez Świętego ukończona. Uczniowie Doktora Anielskiego zebrali myśli mistrza, jego notatki i wypowiedzi z innych prac, głównie Komentarza do Sentencji Piotra Lombarda, dokańczając największe dzieło teologii wedle planu pozostawionego przez Księcia teologów.

Cała nauka św. Tomasza o sakramentach jest przedstawiona w zależności od sakramentu Eucharystii, bowiem ze Mszy św. wszystkie sakramenty czerpią swą łaskę, a do zjednoczenia z Chrystusem Eucharystycznym mają prowadzić. Innymi słowy, wedle św. Dionizego, Eucharystia jest sakramentem sakramentów – dlatego św. Tomasz zamierzał opisać teologicznie sam sakrament kapłaństwa w jego związku z Eucharystią.

W zagadnieniu 37. Supplementum (w londyńskim wydaniu Veritasu jest to tom 31.) św. Tomasz rozważa różnice między poszczególnymi stopniami święceń. Pierwszy artykuł objaśnia sam fakt istnienia różnych stopni. Doktor Anielski wyjaśnia, że tak jak w ludzkim ciele różne członki spełniają różne funkcje, np. oko nie słyszy, lecz widzi, tak różnorodność święceń jest pożyteczna dla Mistycznego Ciała Chrystusa, jakim jest Kościół. Już w Starym Testamencie istniały różne stopnie posługi wśród pokolenia Lewiego, a przecież kapłaństwo Nowego Testamentu przewyższa swą figurę, czyli kapłaństwo lewitów! Tak więc sam podział kapłaństwa jest stosowny, a Akwinata przytacza powody, dla którego taki podział istnieje w ogóle. Zarówno w porządku naturalnym, jak i duchowym harmonijna mnogość rzeczy objawia nam mądrość Bożą (podobnie królowa Saba „popadła w zachwyt wobec doskonałego ładu wśród służby Salomona”, zob. 1 Krl 10, 4–5). Tak jak istnieją góry i doliny, róże i stokrotki, słonie i słowiki, świeccy i duchowni, tak wśród tych ostatnich, oprócz kapłanów, są również diakoni i ostiariusze. Stopniowanie kapłaństwa jest wielką pomocą dla słabości ludzkiej wobec ogromu pracy, stąd też istnienie różnych funkcji dla różnych zadań. Czyż Pan Bóg nie dał Mojżeszowi do pomocy siedemdziesięciu starców? Przykład ten jest znaczący, gdyż pokazuje, iż pełnia sakramentu mieści się w jednym święceniu, wskazuje na jedność sakramentu, natomiast w innych jest jakaś jej cząstką, a to za słowami słów Stwórcy do Mojżesza: „Wezmę z ducha, który jest w tobie, i dam im, i będą razem z tobą dźwigać ciężar ludu” (Lb 11, 17). Ale z tego jeszcze nie wynika istnienie samych niższych święceń i dlatego w drugim kluczowym artykule św. Tomasz zastanawia się, czy istnieje siedem stopni święceń.

Gdy to tylko było możliwe, św. Tomasz zwykł odpowiadać, powołując się na autorytet dekretów kościelnych, warto więc zacząć od przytoczenia historycznie późniejszego kanonu Soboru Trydenckiego:

Jeśli ktoś twierdzi, iż prócz kapłaństwa nie ma w Kościele katolickim innych święceń, większych i mniejszych, przez które, jak przez różne stopnie, dąży się do kapłaństwa: niech będzie wyklęty (sesja XXIII, kan. 2).

Pozostaje jednak teologicznie wytłumaczyć, dlaczego jest właśnie siedem stopni kapłaństwa, a nie np. dziewięć (tyle jest rzędów hierarchii aniołów).

Na wstępie Doktor Powszechny odrzuca argumentację, jakoby każdemu stopniowi odpowiadał jeden z siedmiu darów Ducha Świętego, gdyż spływająca przy święceniach łaska ze swej natury jest zawsze siedmioraka. Odrzuca też przypisanie siedmiu święceń różnym charyzmatom wspomnianym przez św. Pawła w liście do Koryntian, gdyż raczej się nie zdarza, by jakaś osoba otrzymała wszystkie z tych darów, podczas gdy wszystkie stopnie święceń może przyjąć ta sama osoba. Podając odpowiednie kryterium rozróżnienia siedmiu stopni w sakramencie kapłaństwa, Akwinata przejawia nie tylko swój geniusz teologiczny, ale ukazuje również spójność całej swej nauki o sakramentach, co w każdym nauczaniu jest bardzo ważne:

Sakrament kapłaństwa ma za swój cel sakrament Eucharystii, będący sakramentem sakramentów – jak mówi Dionizy. Podobnie jak świątynia, ołtarz, naczynia i szaty, tak ministrzy Eucharystii muszą być konsekrowani. Taką konsekracją jest właśnie sakrament kapłaństwa. Rozróżnienie więc stopni tego sakramentu znajduje swe uzasadnienie w ustosunkowaniu się tychże stopni do Eucharystii. Istotnie, władza wypływająca z danego stopnia święceń ma za przedmiot albo konsekrację samejże Eucharystii, albo jakąś posługę z nią związaną”.

Jeśli reformatorzy, którzy znieśli święcenia niższe, nie znali tej argumentacji, to nie byli kompetentni do przeprowadzenia reform; jeśli ją znali – ich reforma świadomie odrywała się od tradycyjnej teologii.

Wyższe święcenia

Pozostaje więc uporządkować związki istniejące między sakramentem Eucharystii a różnymi posługami wynikającymi z kapłaństwa co Suma... czyni następująco:

W pierwszym przypadku będą to święcenia kapłańskie. Dlatego przy święceniach kapłan otrzymuje kielich z winem oraz patenę z chlebem, jako że odtąd ma władzę konsekrowania Ciała i Krwi Chrystusa.

Dalej następuje opis ceremonii pozostałych święceń i ich specyficznej relacji do sakramentu Eucharystii.

Współpraca zaś sług ołtarza ma za przedmiot bądź sam sakrament, bądź tych, którzy go przyjmują. W pierwszym wypadku współpraca ta przejawia nam się pod trzema aspektami: najpierw służba w ścisłym tego słowa znaczeniu, mocą której minister pomaga kapłanowi w udzieleniu sakramentu, ale nie w jego konsekrowaniu, które jest zastrzeżone samemu kapłanowi: jest to urząd diakona.

Diakon posługuje kapłanowi we wszystkim, co się tyczy sakramentów Chrystusowych – np. podczas ofiarowania podaje celebransowi patenę z hostią, a także nalewa wino do kielicha i odmawia z kapłanem modlitwę współofiarującą. Podczas Mszy św. śpiewa ewangelię, może głosić kazanie, w pewnych przypadkach udziela Komunii św.; może także chrzcić czy prowadzić pogrzeb bez Mszy św. (Te dwa ostatnie przywileje są bardzo użyteczne na misjach, co potwierdzają młodzi diakoni z Bractwa Św. Piusa X, pełniący letnią posługę w Gabonie. Wracają po dwóch miesiącach praktyk misyjnych z doświadczeniem, którego nie sposób zdobyć w warunkach europejskich.)

Święcenia diakonatu poprzedza subdiakonat, którego

funkcją jest przygotowanie materii sakramentu w naczyniach poświęconych i przeznaczonych na przechowywanie tejże materii. Jest to urząd subdiakonów. Toteż w Sentencjach Piotra Lombarda czytamy, że subdiakoni niosą naczynia ciała i krwi Pańskiej oraz umieszczają na ołtarzu materię ofiarowania – dlatego przy święceniach subdiakoni otrzymują z rąk biskupa kielich, lecz próżny.

Subdiakon pomaga więc diakonowi: podczas ofiarowania nalewa do kielicha kroplę wody, symbolizującą współudział wiernych w Najświętszej Ofierze, uprzednio prosząc o jej błogosławieństwo przez kapłana. Święcenia subdiakonatu, ze swym charakterystycznym krokiem w przód, który wyraża przemyślaną i stanowczą decyzję oddania się na zawsze Bogu, zawierają ślub wiecznej czystości, a także zobowiązują do codziennego odmawiania publicznej modlitwy Kościoła – brewiarza.

W artykule 4. św. Tomasz zalicza te trzy wyżej wymienione stopnie do święceń świętych, ordo sacer. Dziś mówi się o święceniach wyższych i niższych, z tą różnicą, że Akwinata w swej terminologii zdaje się pojmować akolitat jako święcenie wyższe ze względu na związek z materią sakramentu. Różnica między diakonem a subdiakonem jest istotna, działanie diakona ma za przedmiot ciało i krew Chrystusa, a subdiakon zajmuje się naczyniami konsekrowanymi.

Niższe święcenia

Dalej czytamy w Sumie...: „Wreszcie służba, której zadaniem jest podawanie materii sakramentu, a którą pełni akolita”. To akolici niosą światło do śpiewu ewangelii, dlatego biskup udziela święceń, podając im przedmiot tej posługi ze słowami: „Przyjmijcie lichtarz ze świecą i wiedzcie, że przeznaczeni jesteście do zapalania światła w kościele w imię Pańskie”. Ale jak to stwierdza Pontyfikał rzymski, akolita jeszcze bardziej ma świecić w zgromadzeniu światłem swych cnót. Ważniejszą jego funkcję jest jednak napełnienie ampułek przed Mszą winem i wodą i przyniesienie ich subdiakonowi do ołtarza podczas ofiarowania. Przeto przy święceniach akolici otrzymują puste ampułki, a biskup mówi wtedy: „Przyjmijcie ampułkę, aby podawać wino i wodę do ofiary krwi Chrystusowej, w imię Pańskie”.

Wymienione wyżej stopnie kapłaństwa mają za przedmiot sam sakrament Eucharystii; natomiast niższe stopnie mają za cel przygotowywanie tych, którzy – będąc nieczyści – są jeszcze niegodni sakramentów.

Otóż według Dionizego są trzy rodzaje nieczystych. Jedni to tacy, którzy nie chcą wierzyć i są całkowicie niewierni. Takich należy wyłączyć absolutnie ze zgromadzenia wiernych obecnych przy odprawianiu świętych tajemnic. To jest zadanie ostiariuszy.

Dzisiejsza dyscyplina kościelna jest pod tym względem inna i nieochrzczonym zezwala się na przebywanie w świątyni podczas ofiarowania i kanonu Mszy św., jednak ze względu na brak sakramentalnego znamienia nie można powiedzieć, że jest to również ich ofiara, gdyż nie zostali przez chrzest adoptowani jako dzieci Boże. Należy o tym pamiętać, zwłaszcza wobec zamieszania stwarzanego przez nową teologię – jej przykład znaleźć można w encyklice Redemptor hominis Jana Pawła II, gdzie przedstawiono antropologiczny punkt widzenia na złączenie osoby ludzkiej z Chrystusem.

Mimo to także dziś ostiariuszom nie brakuje pracy: opiekują się nie tylko kościołem i zakrystią, ale są także odpowiedzialni za niewpuszczanie osób niegodnie ubranych do świątyni Bożej. Podczas obrzędu święceń przyszli ostiariusze trzymają prawą rękę na kluczach kościelnych, a biskup, nakrywając dłonią dłoń każdego z nich, mówi: „Tak czyńcie, byście przed Bogiem zdać mogli rachunek z tych rzeczy, które tymi kluczami się otwiera”. Potem święceni zamykają i otwierają drzwi świątyni, a także dzwonią dzwonem.

Inni [nieczyści] chcą wprawdzie wierzyć, ale nie są pouczeni. Tacy są katechumenami, a dla ich pouczania ustanowiony jest stopień lektorów. Ich zadaniem jest wykładanie podstawowych zasad wiary, czyli czytanie Starego Testamentu.

To powód, dla którego lektorzy podczas święcenia trzymają prawą rękę na lekcjonarzu, a biskup, kładąc na nią swoją prawą dłoń, mówi: „Weźcie tę księgę i bądźcie głosicielami Słowa Bożego. Gdy wiernie i pożytecznie sprawować będziecie swój urząd, otrzymacie nagrodę obiecaną pierwszym głosicielom Ewangelii świętej”. Często księża delegują nauczanie katechizmu siostrom zakonnym lub osobom świeckim. Gdy jednak tylko jest to możliwe, nie powinni rezygnować z tej formy nauczania, gdyż na podstawie święceń lektoratu mają do tego specjalne łaski stanu. Dodatkowe łaski otrzymują zaś przez święcenia diakonatu, mającego za szczególny cel głoszenie Słowa Bożego.

Inni wreszcie [nieczyści] są to wierni pouczeni o swojej wierze, ale są jakby sparaliżowani przez władzę szatana, mianowicie opętani. Dla nich ustanowiony jest stopień egzorcystów.

Funkcja tego stopnia najbardziej zaskakuje wiernych. Seminarzysta egzorcystą? W dzisiejszej regulacji jurysdykcji ta władza jest związana, tzn. kleryk nie może dokonywać żadnych egzorcyzmów, które rytuał rezerwuje tylko dla kapłanów w ramach posługi zwyczajnej (np. chrzty) lub w ramach delegacji od biskupa do egzorcyzmowania opętanych. Kapłani mogą jednak egzorcyzmować właśnie na podstawie swych święceń egzorcystatu. Wynika to z formuły tych święceń, podobnej zewnętrznie do święceń lektora:

Weźcie tę księgę i wyryjcie w pamięci waszej słowa w niej zawarte, i weźcie władzę wkładania rąk na opętanych, tak ochrzczonych, jako też do chrztu się gotujących.

Słowa te przypominają o istnieniu szatana, o którym niejeden katolik zdaje się dziś nie pamiętać.

Dlaczego zniesiono niższe święcenia?

Zanim kleryk zdecyduje się oddać Panu Bogu na wieczność wraz ze święceniami subdiakonatu, Kościół przygotowuje go do tego niższymi święceniami. Reformatorzy zapewne argumentowali zniesienie tych święceń chęcią powrotu do pierwotnego stanu Kościoła, kiedy z ustanowienia Bożego istniały tylko biskupstwo, kapłaństwo i diakonat. Sam św. Tomasz nie ignorował faktu, że historycznie wszystkie funkcje pomocnicze kapłaństwa zawierały się w diakonacie – ale samo stwierdzenie tego faktu jest już argumentem za święceniami niższymi: wszystkie te stopnie istniały implicite, czyli niewyodrębnione, w posłudze diakona.

Z czasem kult Boży rozwinął się, i to, co Kościół posiadał w jednym stopniu święceń implicite, rozdzielił pomiędzy kilka. W tym znaczeniu Mistrz Sentencji mógł powiedzieć, ze Kościół ustanowił inne stopnie.

To jest bardzo głęboka uwaga, gdyż stwierdza, iż Kościół nie wymyślił czegoś nowego w sakramencie kapłaństwa, a jedynie wyodrębnił z funkcji diakona to, co mogło być pełnione przez kleryków niższych stopni.

Kiedy Kościół dokonał takiego rozróżnienia? Dokładnie nie wiadomo; jednym z pierwszych, jeśli nie wprost pierwszym dokumentem wymieniającym wszystkie siedem stopni sakramentu kapłaństwa jest list papieża św. Korneliusza I do Fabiusza, biskupa Antiochii, z 251 r. Dokument ten, nazywany dziś De hierarchia ecclesiastica (Denz. 45), wspomina o 46 kapłanach w diecezji rzymskiej, a także siedmiu diakonach, siedmiu subdiakonach, 42 akolitach, jak i 52 egzorcystach, lektorach i ostiariuszach liczonych razem. List ten posiada kapitalne znaczenie, gdyż papież wskazuje w nim na istniejące rozróżnienie tych funkcji, a także na dużą liczbę wyświęconych do posługi. Świadczy to, iż stopnie te musiały istnieć w Kościele przynajmniej dobrych parędziesiąt lat wcześniej. Nie będzie więc bezpodstawnym przypuszczenie – biorąc pod uwagę wcześniejsze dokumenty o różnych święceniach branych z osobna – że rozróżnienie to może pochodzić nawet z czasów apostolskich.

Inny możliwy zarzut skupia się na nadal istniejących formach posługi lektora i akolity w nowym pontyfikale. Nie tłumaczy to jednak wcale pominięcia święceń ostiariusza, egzorcysty i subdiakona, zaś nowe pojmowanie tych funkcji jako urzędów niezwiązanych z przynależnością do kleru trudno pogodzić z ujęciem ich jako części sakramentu kapłaństwa. Kolejny zarzut za zniesieniem tych święceń to twierdzenie braku ich użyteczności: wydaje się, że skoro najistotniejszą dla dobra dusz posługę kościelną mogą pełnić tylko kapłan i diakon, to te dwie funkcje powinny w zupełności wystarczyć. Taki zarzut ignoruje jednak strukturę Mszy Wszechczasów i różnych pełnionych podczas niej funkcji liturgicznych. Wszak przede wszystkim święcenia te definiują się poprzez Eucharystię, a dla kultu Bożego nie ma rzeczy małych! Samo zaś piękno kultu Bożego jest również dobrem dla naszych dusz. I tak np. w seminarium Bractwa Św. Piusa X w Ecône podczas Mszy św. pontyfikalnych funkcję akolitów zazwyczaj pełnią klerycy, którzy otrzymali te święcenia, a lekcje podczas ciemnych jutrzni czy jutrzni w Boże Narodzenie śpiewają tylko klerycy, którzy są już lektorami. Przykładów liturgicznej użyteczności kleryków z niższymi święceniami jest bardzo dużo. Ich funkcje wymagają pewnych cnót, o których wspominają upomnienia i modlitwy biskupa towarzyszące samemu rytowi wyświęcenia. I to również jest powód, dla którego Kościół poświęca młodych mężczyzn do posługi wobec największego z sakramentów.

Jeszcze inną korzyścią, płynącą z siedmiu stopni święceń, jest wychowanie do kapłaństwa. Wszak kleryk stopniowo zbliża się w ten sposób do ołtarza, starając się wyrobić w sobie konieczne dla tych funkcji cnoty, a przez pokorne i wierne wywiązywanie się z rzeczy mniejszych daje nadzieję czuwającym nad nim przełożonym, że w przyszłości podoła jeszcze bardziej wymagającej posłudze. Tak więc dla samych kleryków kolejne stopnie posiadają wspaniały wymiar pedagogiczny, przygotowując ich do głębokiej i owocnej pracy nad powierzonymi im w przyszłości duszami.

Powrót niższych święceń?

Na koniec warto zauważyć, że w motu proprio z 7 lipca 2007 r. Benedykt XVI zezwolił na używanie wydania Pontyfikału rzymskiego z 1962 r., zawierającego obrzędy święceń subdiakonatu i niższych stopni. Jest to zatem furtka prawna, umożliwiająca powrót tych święceń do życia Kościoła, zaś dla wiernych asumpt do kilku działań. Po pierwsze, warto zapoznać się z bogactwem rytów różnych stopni kapłaństwa (lepsze mszaliki pośród opisów różnych sakramentów poddają również i opisy tych ceremonii). Po drugie, warto w tym miesiącu wspomnieć w naszych modlitwach kleryków, którzy wkrótce otrzymają niższe święcenia: może ci młodzi lewici za parę lat będą duszpasterzowali właśnie nam? Po trzecie, spójrzmy na kapłaństwo głębiej niż tylko przez pryzmat noszenia (lub nie) czarnej sutanny, pięknych kolorowych ornatów czy zdolności retorycznych. Św. Tomasz, autor oficjum (tekstów liturgicznych) na święto Bożego Ciała, tłumaczy nam, jak należy postrzegać te stopnie sakramentu kapłaństwa w świetle ich związku z najdoskonalszym ze wszystkich sakramentów. Obyśmy właśnie wzrokiem tej nadprzyrodzonej wiary spoglądali na sługi naszych katolickich ołtarzy.

Źródło informacji: http://www.piusx.org.pl/zawsze_wierni/artykul/1156

poniedziałek, 31 marca 2008

Vaticanum II: ciągłość a nie zerwanie

„Sobór Watykański II był wielkim wydarzeniem, syntezą pomiędzy tradycją a odnową, która nie jest zerwaniem z przeszłością i powstaniem nowego Kościoła” – powiedział abp Agostino Marchetto.

Abp Agostino Marchetto, sekretarz Papieskiej Rady ds. Duszpasterstwa Migrantów i Podróżnych, stwierdził, że Sobór Watykański II był syntezą pomiędzy tradycją a odnową i nie jest otwarty na dowolną interpretacją taką, jaką proponuje szkoła bolońska.

Przemawiając w Anconie powiedzaiał również, że członkowie szkoły bolońskiej odnieśli wielki sukces w „monopolizowaniu i nadużywaniu” Soboru, które wychodzą poza wyobrażenia Jana XXIII i Pawła VI. Ponad to mówią o „rewolucji kopernikańskiej, która wiedzie do… innego katolicyzmu” – powiedział abp. Marchetto. Prof. Alberigo proponował pewien rodzaj demokratyzacji Kościoła, poprzez twierdzenie, że „dominacja instytucjonalnego systemu nad życiem chrześcijańskim osiągnęła szczyt wraz z dogmatycznym orzeczeniem prymatu i nieomylności Biskupa Rzymu.” Podczas gdy to raczej wiara, wspólnot i gotowość do służby tworzą kościół” – tak zreferował abp Marchetto poglądy Alberiga. Chciałby on natomiast przeciwstawić im “tożsamość w rozwoju” oraz “wierność w odnowieniu.”

Abp Marchetto zachęcił wiernych do zapoznania się z przemówieniem papieża Benedykta XVI do Kurii Rzymskiej z 22 grudnia 2005 r., w którym papież mówił o ulubionej przez media interpretacji ostatniego soboru jako „zerwaniu z przeszłością”. Według papieża poprawną interpretacją Soboru była dużo słabiej słyszalna.

środa, 6 lutego 2008

Sedewakantyzm. Analiza teologiczna i kanoniczna, cz. I-III


8 listopada 1979 abp Lefebvre napisał w wewnętrznym biuletynie Bractwa „Cor Unum” następujące słowa:
Jak często w minionym dziesięcioleciu musiałem odpowiadać na pytania dotyczące ważkich problemów: Mszy św. i papieża. Udzielając odpowiedzi, zawsze starałem się kierować duchem Kościoła, zgodnie z jego wiarą, wyrażoną w kościelnych zasadach teologicznych, oraz z jego mądrością pasterską, wyrażoną w teologii moralnej i długim doświadczeniu historii Kościoła. Sądzę, że moje poglądy nie zmieniły się przez te lata i że wyraża je także większość kapłanów i wiernych przywiązanych do nienaruszonej Tradycji Kościoła. Muszę wyjaśnić, że te kilka słów, które można znaleźć poniżej, nie stanowi wyczerpującego studium tych zagadnień. Mają one na celu wyjaśnić nasze przekonania tak wyraźnie, żeby nikt nie pozostawał w błędzie co do oficjalnego stanowiska Bractwa.
W 25. rocznicę cytowanej deklaracji pragnę ofiarować naszym wiernym pewne narzędzia, które pomogą im lepiej zrozumieć oficjalne stanowisko Bractwa, wyrażone ustami jego czcigodnego założyciela. Wiele wydarzeń miało miejsce na przestrzeni tych dwudziestu pięciu lat. Wydaje się, że sytuacja w Kościele jest dziś o wiele gorsza niż w 1979 r. W miarę upływu lat liczba niesłychanych i szokujących wydarzeń zdaje się rosnąć z coraz większą prędkością. Pozwólcie, że przytoczę tylko kilka z nich: międzyreligijne spotkanie w Asyżu z 1986 r., powtórzone w r. 2002; porozumienie z Balamand, w którym Kościół oficjalnie porzucił misję nawracania członków Cerkwi prawosławnej; całkiem niedawno, w maju 2004, profanacja sanktuarium w Fatimie przez hinduistyczne akty kultu. Niektórzy z nas mogą się dziś zastanawiać, czy w obliczu tak szokujących faktów abp Lefebvre pozostałby przy stanowisku, które zajmował w r. 1979.

sobota, 12 stycznia 2008

Bp Schneider: Katolicy powinni przyjmować Komunię św. na klęcząco i do ust


Biskup pomocniczy Athanasius Schneider z Kazachstanu wyjaśnia na łamach „L’Osservatore Romano”, dlaczego katolicy powinni przyjmować Komunię św. klęcząc a nie stojąc, i do ust a nie na rękę – informuje LifeSiteNews.com. „Jeśli jakiś niewierzący przyjdzie i ujrzy taki akt adoracji, być może on także zapragnie czcić Boga, stwierdzając, że Bóg naprawdę jest obecny w tobie” – mówi biskup Schneider.

Hierarcha zauważa, że szacunek oraz bojaźń Boża powinny skłonić katolików do przyjmowania Jezusa w Eucharystii na klęcząco i do ust. „Świadomość doniosłości tajemnicy eucharystycznej ujawnia się zwłaszcza w sposobie udzielania i przyjmowania ciała Naszego Pana” – zaznacza biskup.

Bp Schneider wskazuje na trwającą wojnę kulturową, która dotknęła niestety także Kościół. Tutaj walka toczy się m.in. o liturgię - czy ma ona być tradycyjna czy też raczej nowoczesna. Dlatego też jest on zdania, że koncepcja przyjmowania Komunii św. do rąk i na stojąco jest błędna.

– „Moderniści, którzy nieustępliwie pracują nad zmianą „archaicznego” stanowiska Kościoła wobec seksualności (zakaz antykoncepcji, współżycia przedmałżeńskiego, homoseksualizmu itp.), chcą także zmiany sposobu oddawania czci Bogu - podkreśla biskup.

W USA Komitet ds. Liturgii Amerykańskiej Konferencji Biskupów Katolickich (USCCB) wydał w lipcu 2002 r. zarządzenie, w którym m. in. stwierdzono, że to sami biskupi decydują o postawie przyjmujących Komunię św. w danej diecezji.

Katolicy tradycjonaliści wolą przyjmować Komunię św. klęcząc i do ust. Zwykle też są oni gorącymi obrońcami życia i rodziny. Jednak część hierarchów i księży, którzy chcą jak najszybciej modernizować Kościół posuwa się do tego, że odmawia udzielenia Komunii św. klęczącym wiernym.

Na przykład na Florydzie biskup Tod Brown, został sfilmowany jak odmówił w ub. roku udzielenia Komunii św. klęczącej kobiecie. Znany jest on także z tego, że w 1994 r. nie wsparł inicjatywy legislatorów z Idaho, odmawiającej przyznania przywilejów homoseksualistom. Tłumaczył się tym, że taka postawa mogłaby przyczynić się do nietolerancji i prześladowania homoseksualnych obywateli. Doszło też do tego, że biskup nakazał tradycjonalistom opuścić jego diecezję.

W 2002 r. dominikanin o. Dominic Irace odmówił udzielenia Komunii św. klęczącemu parlamentarzyście z Virginii - Richardowi Blackowi, który był jednym z najgorliwszych obrońców życia w stanowej legislaturze. Dominikanin nazwał deputowanego „konserwatywnym idiotą”.

Wobec takich i podobnych sytuacji Watykan musiał zareagować. W 2002 r. kardynał Jorge A. Medina Estevez, szef Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów napisał list do biskupa Toda Browna w związku z doniesieniami na jego osobę. Kardynał określił jego odmowę jako „wielkie naruszenie podstawowych praw chrześcijańskiej wiary”. Stwierdził on także, że biskup „musi zweryfikować swoje stanowisko i jeśli w przyszłości pojawią się skargi tego typu, to zostaną potraktowane bardzo poważnie, a jeśli będą one uzasadnione, to zostaną podjęte kroki dyscyplinarne z powodu poważnego naruszenia zasad posługi pasterskiej”.

Artykuł, który ukazał się w L’Osservatore Romano sygnalizuje pewne zmiany. Obecny papież jest jak najbardziej za godnym przyjmowaniem Komunii św. na klęcząco i do ust. Jeszcze w 2000 r. w „Duchu Liturgii”: pisał:
„(…)Istnieją wpływowe środowiska, które próbują wyperswadować nam postawę klęczącą. Usłyszeć można, iż klęczenie nie pasuje do naszej kultury (czyli właściwie do jakiej?), iż nie wypada to dojrzałemu człowiekowi, który staje naprzeciw Boga, lub też że nie wypada to człowiekowi zbawionemu, który dzięki Chrystusowi stał się wolny i dlatego też nie musi już klęczeć. Zwyczaj klękania nie pochodzi z jakiejś bliżej nieokreślonej kultury – pochodzi z Biblii i biblijnego poznania Boga. Znaczenie postawy klęczącej w Piśmie Świętym uświadamia nam fakt, że słowo proskynein pojawia się w Nowym Testamencie 59 razy, z czego 24 razy w Apokalipsie, księdze niebiańskiej liturgii, która przedstawiona zostaje Kościołowi jako wzór kultu Bożego”.
LifeSiteNews.com, AS.

Źródło informacji: PIOTRSKARGA.pl

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.