______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

piątek, 30 marca 2012

Z księgarskiej półki c.d.

Mikołaj Krasnodębski

ZARYS DZIEJÓW

ATEŃSKIEJ HISTORII WYCHOWANIA


Wydawnictwo DIFIN, Warszawa 2011
ISBN: 978-837-641-57-65
Format: B5 , ss. 187, oprawa: miękka, cena 33,85 zł
do nabycia w księgarni internetowej POCZYTAJ.PL

W opracowaniu zostały omówione dzieje ateńskiego wychowywania z perspektywy warsztatu historii filozofii. Z recenzji prof. dr hab. Władysława Misiaka (UW): Zastosowane kluczowe pojęcie paidei dla całej recenzowanej książki zostało w sposób jednoznaczny zdefiniowane: "paideia jako powstały w starożytnej Grecji fenomen integralnego wychowania i wykształcenia człowieka". Według mojej oceny to zasadnicze pojęcie zostało konsekwentnie zastosowane zarówno w płaszczyźnie metateorii wychowania, jak i teorii "średniego zasięgu". Przyjęty tok prowadzonych analiz nie ma jedynie charakteru prezentacji tego, co już "ustalone" w różnych szkołach naukowych filozofii i naukach o wychowaniu (czym grzeszy wiele innych ujęć podręcznikowych), lecz występują istotne próby nowej interpretacji i polemiki ze strony Autora. (") Ujmowanie wielu zagadnień w analizach Autora odznacza się także przeciwstawianiem się obiegowym, często spłycającym ujęciom szkół filozoficznych czy samych filozofów (vide przypadek Diogenesa). Na tle zaniechań i zaniedbań w dziedzinie wychowania i kształcenia, a także w dziedzinie upowszechniania i rozumienia aktualności myśli filozofii starożytnej, już we Wstępie Autor formułuje kluczowe stwierdzenie dla całości dalszych rozważań i analiz poczynionych w podręczniku. "Paideia wiąże ze sobą całokształt humanistycznego wykształcenia, także tych "sztuk", które dziś uległy zapomnieniu, chociaż są bardzo potrzebne, na przykład retoryka, która była nie tylko koniecznym i podstawowym wykształceniem polityków, ale również podstawowym warsztatem pracy pedagogów". W moim przekonaniu w sposób niezwykle istotny podnosi wartość poznawczą i uatrakcyjnia recepcje podręcznika zamysł ciągłego nawiązywania do podstawowych idei filozofii starożytnej w dziedzinie paidei i wskazywania korzyści płynących z tego faktu dla współczesnych czytelników.

Zapomniane prawdy c.d.

Postęp jest z konieczności konserwatywny. Aby móc coś udoskonalać, musimy chronić osiągnięcia przeszłości.

Arcybiskup Fulton J. Sheen - "God and Intelligence", 1949r., str. 268

Kreacjonizm filozoficzny a ewolucjonizm


Wykład x. prof. dr hab. Andrzeja Maryniarczyka SDB pt.

KREACJONIZM FILOZOFICZNY A EWOLUCJONIZM

Wrocław 28 III 2012 r.

Do pobrania i odsłuchania w formacie MP3

MP3, 20 MB

POBIERZ PLIK

Jak to dawniej bywało c.d.


Koronacja papieża Piusa XII

Nie płać modernistom. Wspieraj Tradycję

Dystrykt Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w Niemczech wzywa „wiernych Tradycji“ katolików, aby nie płacili podatku kościelnego. W zamian za to proponują, aby przeznaczone na ten cel kwoty wpłacali na „każde dzieło, które pozostaje wierne Tradycji Kościoła“. Specjalny formularz z deklaracją „formalnego“ wystąpienia z Kościoła organizacja zamieściła w marcowym numerze swojego biuletynu „Mitteilungsblatts”.

Fronda, KAI

prof. von Hildebrand o Komunii św. na rękę

Niestety w wielu miejscach Komunia jest rozdawana „na rękę”. W jakim stopniu uważa się to za odnowę i pogłębienie sposobu przyjmowania Komunii świętej? Czy nasza obawa o zachowanie należnej czci, z jaką mamy przyjmować ten niepojęty dar, jest pogłębiona przez przekazywanie go przez nasze niekonsekrowane ręce (jest tak mało ważny, że każdy może Go wziąć do ręki), zamiast przyjmować z konsekrowanych rąk Kapłanów?

Nietrudno zauważyć, iż niebezpieczeństwo, że cząstki konsekrowanej Hostii upadną na ziemię jest bez porównania większe, a niebezpieczeństwo zbeszczeszczenia lub naprawdę strasznego bluźnierstwa jest dużo większe (co jedno i drugie zostało wielokrotnie udowodnione, wręcz udokumentowane). I co świat chce przez to osiągnąć? Twierdzenie, że kontakt z ręką daje większe poczucie realności hostii jest oczywistym pustym nonsensem, ponieważ przedmiotem (wiary) nie jest tutaj realność materii hostii, ale przeświadczenie, które można posiąść tylko przez wiarę, iż hostia stała się rzeczywistym Ciałem i Krwią Chrystusa. Godne przyjmowanie Ciała Chrystusa na język z konsekrowanych rąk kapłana, dużo bardziej sprzyja wzmacnianiu tego przeświadczenia, niż przyjmowanie z naszych niekonsekrowanych rąk.

Ditrich von Hildebrand

Odpowiedzią na kontestacje duchowieństwa jest prawda wiary



– W przypadkach kontestacji duchowieństwa Stolica Apostolska nie może kierować się względami polityczno-pragmatycznymi, ale jedynie prawdą wiary – stwierdza na łamach „L’Osservatore Romano” kard. Walter Brandmüller.

Nowa bezbożna religia na polskiej ziemi

Myślę, że to nie naukowcy, lecz przede wszystkim czyste dusze dzieci i prostych ludzi mogą nas nauczyć, w jaki sposób powinniśmy traktować Pana obecnego w Eucharystii” powiedział Arcybiskup Jan Paweł Lenga, Ordynariusz Karagandy, na XI Zwyczajnym Zgromadzeniu Ogólnym Synodu Biskupów w roku 2005, w Watykanie.

Dziecko wrażliwe, chłopiec, dziewięcioletni ministrant, chciał przyjmować Pana Jezusa w Komunii Świętej na klęcząco. „Opiekun” ministrantów stawia mu ultimatum: „Albo będziesz przyjmował Komunię Świętą na stojąco, albo przestaniesz być ministrantem”. Rodzina płacze. Proszę Państwa, to się dzieje na polskiej ziemi. W polskiej parafii. Znana mi osoba referuje.

Coraz więcej „katolików” wchodząc czy wychodząc z kościoła w ogóle nie klęka przed Najświętszym Sakramentem.

Coraz więcej „katolików” przechodząc przez środek kościoła, przed tabernaculum, w ogóle nie klęka przed Najświętszym Sakramentem.

W wielu kościołach i kaplicach zdetronizowano Pana Jezusa, usuwając tabernacula na drugi plan – na ukryty plan!

Quaerere Deum


Film dokumentalny ukazujący życie mnichów benedyktynskiego klasztoru w Nurci

Zapomniane prawdy c.d.

"Prawo naturalne, o którym mówi Vaticanum II, nie jest tym, o którym pisali św. Tomasz z Akwinu oraz klasycy hiszpańscy. To jest prawo naturalne optymizmu antropologicznego Rousseau`a. (...) Skoro ‘Kościół’ progresizmu jest dzisiaj pierwszą z sekt protestanckich, (...) to jego rozumienie katolickie (...) musi być bronione przez tradycjonalistów hiszpańskich. Przeciwko Watykanowi, jeśli będzie trzeba; będąc bardziej papieskimi od papieża, mówiąc bez ogródek. Przez wierność naszym przodkom, którym zawsze będziemy posłuszni"

Francisco Elías de Tejada y Spínola

„Liturgia będzie piękna, gdy jest prawdziwa i autentyczna”

Publikujemy tłumaczenie przemówienia, które wygłosił kardynał Antonio Canizares, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, podczas prezentacji książki księdza Guillaume'a Derville'a Eucharistic Concelebration. From Symbol To Reality. Prezentacja odbyła się w Rzymie, na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, 5 marca 2012.

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza” (Mk 9, 2-5).

Wczoraj, w drugą niedzielę Wielkiego Postu, liturgia głosiła słowa, które właśnie przeczytałem. Słowa, które mogą, jak sądzę, posłużyć jako tło lub wprowadzenie do tej prezentacji książki ks. Guillaume’a Derville’a, Eucharistic Concelebration. From Symbol To Reality, opublikowanej przez wydawnictwo Wilson & Lafleurin w jego serii Gratianus.

Kiedy myślimy o opowieści o Przemienieniu Pańskim, przychodzą na myśl słowa takie jak chwała, jasność oraz piękno. Są to terminy, które mogą być zastosowane bezpośrednio do liturgii. Benedykt XVI przypomina nam, że istnieje nierozerwalny związek między liturgią i pięknem. Istotnie, Prawdziwym pięknem jest miłość Boga, która definitywnie objawiła się nam w Misterium Paschalnym.

Wyrażenie Misterium Paschalne syntetyzuje zasadniczy trzon całego procesu odkupienia, jest zwieńczeniem dzieła Chrystusa. Liturgia z kolei zawiera, jako coś własnego, dzieło Chrystusa, ponieważ przez nią dzieło naszego Odkupienia jest aktualizowane. Dlatego liturgia, jako część Misterium Paschalnego, jest „najwyższym wyrazem chwały Bożej i, w pewnym sensie, otwarciem się Nieba na ziemi. Pamiątka odkupieńczej ofiary Jezusa zawiera coś z tego piękna, któremu Piotr, Jakub i Jan dali świadectwo, gdy Mistrz, w drodze do Jerozolimy, przemienił się na ich oczach (por. Mk 9, 2). Piękno, to nie jest tylko ozdoba, ale jest ono istotnym elementem akcji liturgicznej, gdyż jest atrybutem samego Boga i jego objawienia. Rozważania te powinny nam uświadomić, jak należy się troszczyć, żeby czynności liturgiczne miały na celu odzwierciedlenie jego wrodzonej wspaniałości”.

Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na ostatnie frazy tekstu, który właśnie zacytowałem, ponieważ moim zdaniem wprowadzają bardzo wrażliwą kwestię, która jest równocześnie centralną częścią pracy ks. Derville’a. Przeczytajmy je raz jeszcze: Piękno, to nie jest tylko ozdoba, ale jest ono istotnym elementem akcji liturgicznej, gdyż jest atrybutem samego Boga i jego objawienia. Rozważania te powinny nam uświadomić, jak należy się troszczyć, żeby czynności liturgiczne miały na celu odzwierciedlenie jego wrodzonej wspaniałości”.

To znaczy: liturgia, a w niej akt koncelebry, będzie piękna, gdy jest prawdziwa i autentyczna, gdy jej wrodzona wspaniałość jest w niej naprawdę odzwierciedlona. To właśnie w tym kontekście powinniśmy rozumieć pytanie postawione przez Ojca Świętego dotyczące koncelebry z dużą liczbą kapłanów: Z mojej strony - powiedział papież - muszę powiedzieć, że to pozostaje problemem, ponieważ konkretna wspólnota w celebracji ma fundamentalne znaczenie, i nie uważam, że ostateczna odpowiedź została naprawdę znaleziona. Ja również poruszyłem tę kwestię podczas ostatniego Synodu, ale nie uzyskała ona odpowiedzi. Miałem też inne pytanie dotyczące koncelebry Mszy: Dlaczego, na przykład, jeśli tysiąc kapłanów koncelebruje, to my jeszcze nie wiemy, czy taka struktura jest pożądana przez Pana?

Pytanie jest właściwie jedno, o strukturę pożądaną przez Pana, ponieważ liturgia jest darem od Boga. To nie jest coś wykonane przez nas - ludzi, nie jest w naszej dyspozycji. Istotnie, przez swoje polecenie: To czyńcie na moją pamiątkę (Łk 22, 19; por. 1 Kor 11, 25), prosi nas, byśmy odpowiedzieli na Jego dar i uczynili go sakramentalną obecnością. W tych słowach Pan wyraża jak gdyby swoje oczekiwanie, by Kościół zrodzony z Jego ofiary przyjął ten dar, rozwijając pod kierownictwem Ducha Świętego formę liturgiczną sakramentu.

Z tego powodu musimy nauczyć się rozumieć strukturę Liturgii i dlaczego jest ona określona, tak jak jest. Liturgia rozwijała się w ciągu dwóch tysiącleci, a nawet po reformacji nie była po prostu czymś ułożonym przez kilku liturgistów. Zawsze pozostaje kontynuacją tego trwającego wzrostu kultu i głoszenia. Dlatego, aby żyć w zgodzie jest bardzo ważne, aby zrozumieć tę strukturę, że rozwinęła się i została włączona wraz z naszym umysłem do głosu Kościoła.

Dokładne badania ks. Derville’a idą mocno w tym kierunku. Pomaga nam on słuchać Soboru Watykańskiego II, którego teksty, jak bł. Jan Paweł II zauważył, nie straciły nic z ich wartości ani blasku. Muszą być prawidłowo odczytane, aby były powszechnie znane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła.

Sobór rzeczywiście zdecydował się poszerzyć możliwość koncelebry zgodnie z dwiema zasadami: że ta forma celebracji Mszy Świętej odpowiednio przejawia się w jedności kapłaństwa, i że była praktykowana do dziś w Kościele zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Stąd koncelebra, jak zauważa również Sacrosanctum Concilium, jest jednym z tych obrzędów, które wypada, aby przywrócono według pierwotnej reguły świętych Ojców.

W tym sensie ważne jest, aby spojrzeć choć krótko, na historię koncelebry. Historyczna panorama, jaką ks. Derville nam oferuje, nawet jeśli jest – jak sam skromnie zaznacza – tylko krótkim streszczeniem, wystarczy nam, aby dostrzec obszary niejasności, pokazujące brak jednoznacznych danych na temat Eucharystii w najdawniejszych czasach Kościoła. Równocześnie, bez popadania w naiwny archeologizm, daje nam wystarczająco dużo informacji, aby móc stwierdzić, że koncelebra, w prawdziwej tradycji Kościoła, czy Wschodniej czy Zachodniej, jest nadzwyczajnym, uroczystym i publicznym obrzędem, zwykle przewodniczył jej biskup lub jego delegat, otoczony przez jego prezbiterium i całą wspólnotę wiernych. Codzienne koncelebry samych kapłanów – które są praktykowane prywatnie, jak to się mówi w Kościołach Wschodnich, zamiast Mszy sprawowanych indywidualnie lub bardziej prywatnie – nie stanowią części łacińskiej tradycji liturgicznej.

Ponadto, wydaje mi się, że autorowi udało się w pełni i dogłębnie przeanalizować podstawowe powody wymienione przez Sobór, aby rozszerzyć koncelebrę. To poszerzenie możliwości do koncelebry musi zostać przejrzane, jak możemy zauważyć czytając teksty Soboru. I jest logiczne, że powinno być tak: cel koncelebry nie jest rozwiązywaniem problemów logistyki lub organizacji, lecz uobecnieniem Paschalnego Misterium, ukazując tym samym jedność kapłaństwa, która rodzi się z Eucharystii. Piękno koncelebry, jak powiedzieliśmy na początku, oznacza wierną celebrację. A tym samym jej moc jako znaku zależy od sposobu, według którego się żyje i szanuje wymagania, które koncelebra niesie sama z siebie.

Gdy liczba koncelebransów jest zbyt duża, można zatracić jeden z głównych aspektów koncelebry. Kiedy jest prawie niemożliwe, aby zsynchronizować słowa i gesty nie zastrzeżone dla głównego celebransa, gdy koncelebransi są oddaleni od ołtarza i Ofiary, gdy nie ma dla nich szat liturgicznych, gdy istnieje brak harmonii w kolorze lub kształcie tych szat, to wszystko to może przesłaniać ukazanie jedności kapłaństwa. A nie możemy zapominać, że to właśnie to ukazanie uzasadniło poszerzenie możliwości do koncelebrowania.

Już w 1965 roku kardynał Lercaro, przewodniczący Consilium ad exsequendam Constitutionem De sacra liturgia, napisał list do przewodniczących Konferencji Episkopatów, ostrzegając ich przed niebezpieczeństwem traktowania koncelebry po prostu jako sposobu radzenia sobie z problemami praktycznymi. I przypomniał im, że może to być właściwe, aby do tego zachęcać, jeśli to będzie wspomagało pobożność wiernych i księży.

Chciałbym bardzo krótko spojrzeć na ten ostatni aspekt. Jak stwierdził Benedykt XVI: Przyłączam się do Ojców synodalnych, polecając „codzienną celebrację Mszy św, nawet gdy wierni nie są obecni”. Zalecenie to jest zgodne z obiektywnie nieskończoną wartością każdej celebracji Eucharystii, i jest motywowane przez wyjątkową płodność duchową Mszy. Jeśli celebracja jest sprawowana wiernie i troskliwie, to kształtuje człowieka w najgłębszym sensie tego słowa, sprzyja bowiem upodobnieniu się kapłana do Chrystusa i umacnia go w swoim powołaniu.

Dla każdego kapłana celebracja Mszy Świętej jest powodem jego istnienia. To musi być całkowicie osobiste spotkanie z Panem i Jego dziełem odkupienia. Jednocześnie, każdy kapłan w Eucharystii staje się samym Chrystusem obecnym w Kościele jako Głowa swojego Ciała i działa również w imieniu całego Kościoła, gdy zanosi do Boga modlitwę Kościoła, a przede wszystkim gdy składa Ofiarę eucharystyczną. Kiedy doświadczamy daru Eucharystycznego cudu, który przemienia i upodabnia nas do Chrystusa, to jest to czas na zdumienie, wdzięczność i posłuszeństwo.

Autor pomaga nam zrozumieć tę zachwycającą rzeczywistość głębiej i wyraźniej. Równocześnie, jak czytamy, przypomina nam i ukazuje wartość tego, że istnieje także, wraz z koncelebrą, możliwość indywidualnej celebracji lub uczestniczenia w Eucharystii jako kapłan, ale bez koncelebry. To jest kwestia wejścia w liturgię, stosownie do konkretnych okoliczności szukania alternatywy, która pozwoli łatwiej wejść nam w dialog z Panem, z poszanowaniem struktury samej liturgii. Znajdziemy tu granice prawa czy koncelebrować czy nie, co również szanuje prawo wiernych do udziału w liturgii, gdzie ars celebrandi sprawia, że ich participatio actuosa jest możliwe. Dotykamy zatem punktów, które są kwestią sprawiedliwości. Sam autor odwołuje się także do Kodeksu Prawa Kanonicznego.

Pozostaje mi tylko podziękować ks. Derville’owi i wydawnictwom Palabra oraz Wilson & Lafleur za książkę, którą mam przyjemność dziś zaprezentować. Myślę, że przedstawia nam ona przykład prawdziwej hermeneutyki Soboru Watykańskiego II. Zmiany, które Sobór wskazał do analizy, miałyby być rozumiane w całkowitej jedności historycznego rozwoju samego obrządku, nie stosując sztucznych braków ciągłości, i będzie to zarówno pomoc i impuls wobec odpowiedzialności, którą Ojciec Święty przypomniał niedawno Synodowi, któremu przewodniczyłem: trzeba skoncentrować się na dawaniu nowego impulsu do promowania liturgii w Kościele, zgodnie z odnowieniem, którego Sobór Watykański II pragnął, na podstawie Konstytucji Sacrosanctum Concilium. Jestem pewien, że ta książka pomoże uczynić Rok Wiary dobrą okazją do zintensyfikowania celebracji wiary w liturgii, zwłaszcza w Eucharystii.

Tłumaczenie: kl. Kacper Nawrot

Źródło informacji: NOWY RUCH LITURGICZNY

czwartek, 29 marca 2012

x. Arnoldo Vidigal o Nowej Mszy

x. ARNALDO VIDIGAL XAVIER DA SILVEIRA


CONSIDERAÇÕES SOBRE


O “ORDO MISSAE” DE PAULO VI



------------

CONSIDERAÇÕES SOBRE O “ORDO MISSAE” DE PAULO VI (pdf, 2 Mb)


Program do otwierania plików pdf: Sumatra.exe (exe, 4,4 Mb)


------------

Cejrowski: "Nie zgadzam się z tezą, że religie są sobie równe. Nie są"

Polscy buddyści biją w Wojciecha Cejrowskiego. O co poszło? TVN wyemitował program "Wojciech Cejrowski Boso" w piątek, 27 lutego. Cejrowski odwiedza w nim tajską świątynię. Podróżnik mówi w programie, o tym, że buddyzm to "religia bez boga, a więc w świątyni nie ma sensu się modlić, bo nie ma do kogo". Sugeruje także, że Dalajlama modli się codziennie do Lucyfera. A grupę turystów obchodzących dookoła świątynię nazywa "głupimi ludźmi". W sobotę Wojtek Cejrowski wydał facebookowe oświadczenie na buddyjskie ataki słowne.

Szanowni Państwo,

Do realizacji tego odcinka byłem przygotowany w sposób wyjątkowo staranny - spodziewając się takich protestów, jak Wasz.

Scenariusz napisali mi dwaj eksperci (obaj Tajlandczycy, obaj praktykujący wyznawcy buddyzmu): profesor uniwersytetu buddyjskiego w Tajlandii, który wykłada teologię buddyjską dla obcokrajowców oraz mnich buddyjski obecnie w świątyni, a wcześniej po studiach teologicznych z tytułem magistra.

Żadne stwierdzenie wypowiedziane przeze mnie do kamery (poza "głupie ludzie") nie pochodziło z mojej wyobraźni - całą wiedzę przekazaną w tym odcinku, uzgodniłem wcześniej z ekspertami. Nie jestem głupi - nie pakowałbym się w kłopoty. Od początku było jasne, że ten temat wywoła kontrowersje.

Mam kilkugodzinne nagranie wywiadu z ekspertami, w którym oni sami informują mnie, że w buddyzmie nie ma boga, że w buddyzmie czci się i oswaja demony, stosuje techniki okultystyczne, a chińskie wróżby wykłada w świątyni po to, by przyciągnąć prosty ludek.

Usłyszeli Państwo to wszystko z moich ust jako cytaty. Szokujące cytaty?

Ja sam byłem zdziwiony, choć przecież pojechałem tam przygotowany i wiedziałem już na przykład, że Dalajlama co dzień modli się do lucyfera - pana ciemności - o to, by ocalił wyznawców buddyzmu, a w zamian za to pochłonął innych, niewiernych, czyli nas.

Jedyna kwestia, która pochodziła bezpośrednio ode mnie, to słowa "głupie ludzie". Zostały wypowiedziane o katolikach (polska wycieczka za moimi plecami), a nie o buddystach. O katolikach, którym nie wolno (tak naucza Kościół) uczestniczyć w obcych obrzędach. Skomentowałem głupie zachowanie moich braci w wierze - mam do tego prawo, a nawet mam taki obowiązek, jako współwyznawca. Głupie ludzie skoro najpierw idą na pielgrzymkę do Częstochowy, a teraz dookoła stupy. Głupi, bo nie wiedzą co czynią, a zanim coś zrobią powinni poznać istotę obrzędu - do kogo się modlą i o co.

KU ROZWADZE:

1. Jestem rzymskim katolikiem. Gdy ktoś dokonuje wyboru jednej religii z wielu dostępnych, to takim aktem wyboru wyróżnia tę religię ponad inne - uznaje tę wybraną za lepszą od innych. Gdyby tak nie było, to zmieniłby wyznanie na inne, zgoda? Logika.

2. Nie zgadzam się z tezą, że religie są sobie równe. Nie są.
Najprawdopodobniej każdy z Państwa ma pewien osobisty ranking i pozycjonuje religie, ustawiając na przykład islam, w jego wojowniczym wydaniu, jako religię mniej cywilizowaną od religii chrześcijańskich, które są pokojowe i nie każą zabijać innowierców. Islam owszem - nakazuje zabijać niewiernych, czyli nas.

3. Jako rzymski katolik uważam, że moja religia jest jedyną drogą do zbawienia - wszystkie inne drogi są fałszywe. Tak uważam i w to wierzę. Nigdy tego nie ukrywałem, a nawet dość głośno o tym trąbię, więc nie przyjmę teraz usprawiedliwień, że ktoś nie wiedział, gdy włączał telewizor.

4.Mój program jest programem autorskim - w tytule napisano jak wół "Wojciech Cejrowski boso", a nie po prostu "Boso" - a to oznacza, że mamy do czynienia z dziełem subiektywnym.

W tym przypadku autor jest katolikiem i uważa, że nie ma zbawienia poza Chrystusem, religie nie są sobie równe, czyli nie są różnymi ścieżkami dojścia w to samo miejsce. Jeśli ktoś taki zrobił film o buddyzmie, to naiwnością byłoby oczekiwać, że film będzie obojętny ideologicznie. Ba, on dlatego jest ciekawy, że osobisty, a nie zimno-sprawozdawczy.

To tyle ku rozwadze, nie chcę zanudzać. Moim zdaniem warto mieć swoje poglądy, warto je publicznie wyrażać, nawet jeśli nie są politycznie poprawne.

www.facebook.com/Wojciech.Cejrowski

Źródło informacji: FRONDA.pl

Fotogalerie cz. 6 - Tradycyjna grafika katolicka

Traditional Catholic Digital Graphics (1) 

LINK DO FOTOGALERII
 
http://chroma.to/photos/6170765

Kościół o wiele bardziej niż Soborem kierował się tak zwanym duchem Soboru

My tymczasem śpimy spokojnie. Bo w istocie posoborowy Kościół o wiele bardziej niż Soborem kierował się tak zwanym duchem Soboru, dla którego litera Soboru, jego dokumenty były jedynie trampoliną do przekraczania kolejnych granic w poszukiwaniu nowego. Stąd zjawiska, które przyczyniły się do realnego osłabienia ewangelizacji. Mam tu na myśli źle pojęty dialog międzyreligijny, wizję równoległych i w istocie alternatywnych dla chrześcijaństwa dróg zbawienia, czy choćby ideę anonimowych chrześcijan. To wszystko rodziło w nas, katolikach posoborowego Kościoła, powściągliwość, by nie zaprzątać innym głowy Chrystusem.

Piękno tradycyjnej liturgii c.d.

Prymas Holandii: Dość liturgicznych nadużyć


Do przestrzegania norm liturgicznych wezwał księży, diakonów i świeckich w specjalnym liście metropolita Utrechtu i prymas Holandii, kard. Willem Jacobus Eijk.

Nova et Vetera nr 8

NOVA ET VETERA

nr 8


W numerze ósmym m.in.:

o tym, że bez postu nie ma chrześcijaństwa mówią św. Jan Chryzostom, św. Ignacy Loyola i św. Maksymilian Kolbe;

JE bp Bernard Fellay opowiada o kulisach rozmów między Ecclesia Dei a FSSPX;

prof. Jacek Bartyzel przekonuje, że kryzys cywilizacji wymaga walki;

x. Roman A. Kneblewski przypomina oczywistą prawdę, że Kościoła nie wolno stawiac na głowie, choć wielu dziś próbuje to czynić;

Dariusz Zalewski o cnotach, bez którzych nie ma wolności;

Artur Zawisza mówi o Splendorze Polskości, który bierze się stąd, że Polskę otrzymaliśmy od Boga.

W numerze znajduje się też fotorelacja ze święceń x. Sergiusza Orzeszki IBP, sporo informacji z życia tradycji i wieści z frontu starcia cywilizacji oraz program - niespodzianka III .Konferencji z cyklu „Zwróćmy się ku Panu!”, która już 21 kwietnia odbędzie się w Warszawie
Zapraszamy do lektury!

Aby zamówić numer biuletynu wystarczy przekazać do Instytutu swój adres. Można to zrobić przez: pocztę elektroniczną: sekretariat@wieden1683, telefonicznie, dzwoniąc pod jeden z numerów telefonu: 22 258 47 22, kom: 601 313 375 lub wysyłając SMS o treści Biuletyn z imieniem i nazwiskiem oraz adresem korespondencyjnym

Uwaga, Biuletyn Nova et Vetera jest wysyłany pocztą tradycyjną, nie elektroniczną. Prosimy zatem o podawanie pełnych adresów do korespondencji, nie zaś adresów e-mail.

Biuletyn jest bezpłatny. Prosimy jedynie, wedle uznania, o dobrowolną wpłatę na rzecz Centrum Kultury i Tradycji Wiedeń 1683 – dzięki takim wpłatom możliwe będzie utrzymanie Centrum i jego rozwój oraz wydawanie kolejnych Biuletynów.

CkiT Wiedeń 1683

94 2490 0005 0000 4520 5605 1426

z dopiskiem: cele statutowe

Zapomniane prawdy c.d.

"Człowiek, który się znalazł w swym ogrodzie warzywnym, mając przed sobą otwartą krainę cudowną, oto jest ten, czyje idee dalekie obejmują widnokręgi. Odtąd będzie zwalczał wszelkie ikarowe loty, wszelką dumę rozumu, będzie niósł radosną nowinę prostaczków w różany kraj pokory. I dziś się odwołuje do słów z przed lat: wszystko dookoła nas, to miasto małych grzechów, pełne powrotnych i odwrotnych dróg; lecz zapewne wcześniej, czy później, górujące nad nami światło wzejdzie w przystani, obwieszczając, że skończyło się królestwo tchórzów, a człowiek spalił swe okręty."

G.K. Chesterton - The Defendant, 1914, Dent, s.39.

"Co utraciliśmy poprzez renesans - o renesansowej rewolcie w sztuce i obyczajach"


Dnia 21 lutego 2012 r. gościem Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego był p. Nelson Fragelii z Instytutu Plinio Corrêa de Oliveira w Brazylii. Wygłosił wykład o negatywnych konsekwencjach, jakie przyniósł ze sobą renesans na polu wiary, kultury i sztuki. Spotkanie zorganizowała Krucjata Młodych, Studenckie Koło Myśli Politycznej UW oraz ASK Soli Deo UW.

Zdjęcia, pochodzące z prezentacji p. Fragelli, zostały uzyskane dzięki uprzejmości przedstawicieli Krucjaty Młodych. Na wstępie filmu wykorzystałem fragment renesansowego madrygału, "Or vien ça", autorstwa Clémenta Jannequina.

Realizacja i montaż: Tomasz Tokarski

Z księgarskiej półki c.d.

F. J. Holzwarth

HISTORIA POWSZECHNA

7 tomów w 10 woluminach


Wydawnictwo ANTYK Dybowski, Komorów 2012
ISBN: 978-83-920866-1
Format: B5 , ss. 7200, oprawa: miękka, cena 980,00 zł
do nabycia w księgarni internetowej SANCTUS

Wśród syntez historycznych wyróżnia się Holzwarth. Za tym nazwiskiem kryje się dzieło kontynuowane po śmierci autora przez innych, a w przekładzie polskim znacznie uzupełnione. Funkcjonowało ono jako wybitnie katolickie kompendium. Jego inicjator, Franz Joseph Holzwarth (1826-1878) był czołowym niemieckim intelektualistą katolickim swojej epoki.

Sygnowana jego nazwiskiem historia powszechna była wyrazem modelowego stanowiska konserwatysty i zdobiła księgozbiory ziemian i duchowieństwa. Poszczególne tomy zaczynały się od systematyzującego wstępu, który wskazywał na rozwój duchowy, problematykę społeczną i zarazem hierarchiczą organizację społeczeństwa, opisywał czynniki destruktywne.

Dzieło Holzwartha traktowało nie tylko o historii politycznej, zawierało bowiem rozdziały o życiu umysłowym w poszczególnych epokach i społecznościach wyznaniowych (było miejsce dla filozofii arabskiej, islamu, Żydów, dyskusji doktrynalnych wśród chrześcijan etc.), a także o materialnych warunkach egzystencji w danym okresie historycznym. Ujęcie takie oddziaływało na wyobraźnię czytelnika i ugruntowywało konserwatywną filozofię dziejów.

Abp Fulton J. Sheen: Rola kobiety odpowiedzią na kryzys naszych czasów?




Oto jest największy kryzys, jaki kiedykolwiek rozegrał się na ziemi, a kobiety nie zawiodły. Czyżby był to klucz do zrozumienia kryzysu naszych czasów? Mężczyźni rządzą światem, a świat wciąż upada. Te same zalety, w których blasku mężczyzna jaśniał, zdają się obecnie ulatniać – pisze abp Fulton J. Sheen.


Kto potrafi lepiej stawić czoła sytuacji kryzysowej: mężczyzna czy kobieta? Można analizować to pytanie odnosząc się do rozmaitych kryzysów w historii świata i nie znajdując na nie jednoznacznej odpowiedzi. Najłatwiej znaleźć jest tę odpowiedź na przykładzie największego kryzysu, jakiemu kiedykolwiek świat stawił czoła, czyli ukrzyżowania naszego Boskiego Zbawiciela. W tym ogromnym dramacie jaki rozegrał się na Golgocie uderza jeden fakt: mężczyzna zawiódł. Judasz, który najpierw jadł przy Jego stole, a później odwrócił się od Niego, sparzył Jego usta pocałunkiem, dając dowód tego, że każda zdrada Boskości musi być poprzedzona pewnym znakiem szacunku lub uczucia. Piłat, typowy oportunistyczny polityk, tak się obawiał nienawistnej reakcji swojego rządu, że – mimo iż był przekonany o niewinności tego Człowieka – nie uwolnił Go, lecz skazał Go na śmierć. Annasz i Kajfasz uciekli się do nielegalnych nocnych przesłuchań i nie zawahali się powołać fałszywych świadków. Rozdzierali też swoje szaty, jak gdyby gorszyła ich Jego Boskość. Trzej wybrani Apostołowie, którzy byli świadkami Przemienienia, a zatem – można by się było spodziewać – byli wystarczająco silni, aby znieść skandaliczny widok ubiczowanego Pasterza, spali, gdy byli Mu najbardziej potrzebni. W drodze na Golgotę pewien nieznajomy, jeden z gapiów, którego zaciekawił jedynie dramat Człowieka zdążającego na własną egzekucję, został zmuszony do udzielenia Mu pomocy. Na samej Golgocie obecny był tylko jeden z dwunastu Apostołów, Jan, i można by się zastanawiać, czy przypadkiem nie stał on tam wyłącznie ze względu na obecność Matki Jezusa.


Z drugiej strony, nie zawiodła Go żadna z kobiet. W czasie przesłuchania jedynym głosem podniesionym w Jego obronie jest głos kobiety. Nie bacząc na furię urzędników sądowych, wpada ona do budynku sądu i wzywa swego męża, Piłata, aby nie potępiał „sprawiedliwego człowieka”. W drodze na Golgotę, mimo iż pewien mężczyzna zmuszony jest, by pomóc nieść Krzyż, pobożne kobiety jerozolimskie, nie zważając na drwiny żołnierzy i gapiów, pocieszają Go słowami pełnymi współczucia. Jedna z nich wyciera Jego twarz chustą i odtąd już zawsze nazywana będzie Weroniką, co oznacza „prawdziwy wizerunek”, albowiem wizerunek Chrystusa Zbawiciela odcisnął się na jej chuście. Na samej Golgocie obecne są trzy kobiety o imieniu Maria: Maria z Magdali, która zawsze trwała u Jego stóp i będzie tam znów w Wielkanoc o poranku, Maria żona Kleofasa, matka Jakuba i Jana oraz Maryja Matka Jezusa – trzy rodzaje dusz, które zawsze można znaleźć u stóp Krzyża Chrystusa: pokuta, macierzyństwo i dziewictwo.

Oto jest największy kryzys, jaki kiedykolwiek rozegrał się na ziemi, a kobiety nie zawiodły. Czyżby był to klucz do zrozumienia kryzysu naszych czasów? Mężczyźni rządzą światem, a świat wciąż upada. Te same zalety, w których blasku mężczyzna jaśniał, zdają się obecnie ulatniać. Wyrzeka się on stopniowo pierwszej ze swoich szczególnych zdolności - rozumu - pozwalając filozofii odrzucać podstawowe zasady, prawu - ignorować Odwieczny Rozum stojący za wszystkimi nakazami i legislacją, a psychologii – zastąpić rozum ciemnymi, otchłannymi instynktami piekielnego libido. Druga z jego zdolności, rządzenie, stopniowo zanika, gdyż demokracja staje się arytmokracją, gdzie cyfry i sondaże decydują o tym, co jest dobre, a co złe, a ludzie degenerują się w masy, które nie składają się już ze stanowiących o sobie osób, lecz są grupami sterowanymi przez obce, zewnętrzne siły propagandy. Trzecia z jego zdolności, oddanie sprawom ziemskim i materialnym, zostało tak wypaczone, że materia w postaci atomu jest używana do unicestwiania ludzi, a może nawet doprowadzić świat do punktu, w którym przestanie on istnieć jako „nieistotne, zwiędłe widowisko”. Czwarty z jego atrybutów, bycie dawcą, został przekuty w bycie biorcą – zapomniawszy o Bogu i zakładając, że ten świat to wszystko, uważa on, że powinien wziąć zeń tyle, ile zdoła, zanim umrze jak zwierzę.


Nie oznacza to, że kobieta zachowała zalety swojej duszy w nieskazitelnym stanie; pierwsza byłaby ona skłonna przyznać, że jej życie odbiega od ideału. Gdy smyczek pęknie, skrzypce nie mogą wydawać swych dźwięków. Kobieta naciska na „równość” z mężczyzną, nie w sensie duchowym, lecz tylko odnośnie do prawa do konkurowania z nim w sferze ekonomicznej. Dopuszczając jedyną różnicę, mianowicie własną rolę w prokreacji, która jest zresztą często tłumiona z powodów ekonomicznych, kobieta przestaje być darzona mniejszym lub większym szacunkiem przez „równego jej” mężczyznę. Nie odstępuje on już jej miejsca w zatłoczonym pociągu; ponieważ jest mu ona równa w wykonywaniu pracy, dlaczego nie miałaby zostać Amazonką i walczyć na wojnie ramię w ramię z mężczyzną, dlaczego nie miałaby zostać zbombardowana wraz z mężczyznami w Nagasaki? Wojna totalitarna, która nie czyni różnic między wojownikiem i cywilem, żołnierzem i matką, jest bezpośrednią konsekwencją filozofii, w ramach której kobieta zrzekła się swojej szczególnej przewagi, a nawet prawa, by protestować przeciwko demoralizacji. Nie piszę tego, aby potępić miejsce kobiety w życiu gospodarczym, lecz żeby potępić zaniechanie pełnienia przez nią tych twórczych i inspirujących ról, które są tak bardzo kobiece.


W tych trudnych czasach należy na powrót wsłuchać się w kobietę. W krytycznym momencie Upadku Człowieka to właśnie kobiecie i jej potomstwu Bóg obiecał wyzwolenie od klęski; w momencie kryzysu, gdy wielu, którym dane zostało Objawienie, zapomniało o nim, i gdy Narody Żydowskie opuścił rozum, to do Kobiety został wysłany Anioł, aby złożyć Jej propozycję wypełnienia obietnicy, by Jej potomstwo stało się Słowem-Człowiekiem w osobie naszego Boskiego Pana i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa. Jest to fakt historyczny, że kiedykolwiek świat był w niebezpieczeństwie upadku, następował wzrost nabożeństwa do Kobiety, która nie jest zbawieniem, lecz która w nim pośredniczy przyprowadzając swe dzieci na powrót do Chrystusa.


Tłum. Izabella Parowicz



„Those Mysterious Priests”, St. Pauls, Mumbai, 2009, str. 352-355.

Źródło informacji: http://rebelya.pl

środa, 28 marca 2012

''Nous allons offrir cette prière pour notre Très Saint-Père le Pape Benoît XVI!''

Saint-Nicolas-du-Chardonnet. Zostałem tam dłuższą chwilę. Spacerując po głównej i po bocznych nawach mogłem podziwiać barokowe malunki Charles'a Le Bruna, ale też przyjrzeć się nieco ludziom, z których wielu zostało w świątyni nadal się modląc po zakończonym nabożeństwie. Inny jeszcze szczegół wewnętrznego ''wystroju'' przykuł moją uwagę. Przy głównych drzwiach, na dwóch dużych rozmiarów tablicach wywieszone były dziesiątki jeśli nie setki ofert pracy i wzajemnej wakacyjnej pomocy - namacalne dowody kryzysu gospodarczego.

Nadszedł czas by wracać do znajomych. Uklęknąłem przed postawioną na bocznym ołtarzu figurą Matki Bożej Fatimskiej i zapaliłem przed nią świeczkę w intencji jedności Kościoła. Wtem, z tego modlitewnego nastroju wyrwał mnie dziwny hałas - szybki tupot butów równie przemoczonych jak moje po kościelnej posadzce. Była to trójka dzieci, dwie dziewczynki i chłopiec, które klękając przed tą samą statułą wyciągnęły z kieszeni różańce i rozpoczęły swą modlitwę słowami: ''Nous allons offrir cette prière pour notre Très Saint-Père le Pape Benoît XVI!''

Jedność Kościoła - pomyślałem. Być może trzeba nam wszystkim jeszcze trochę pokręcić się od Place de la Concorde do gmachu Opery, aby znaleźć wspólną drogę do Notre-Dame-des-Victoires.

Źródło informacji: http://www.mojecogitarium.blogspot.com

Zapomniane prawdy c.d.

"Punktem odniesienia musi być zawsze Bóg, a nie człowiek. To właśnie jest powodem, dlaczego od samego początku wszyscy powinni być zwróceni do Boga, a nie stać naprzeciwko siebie: kapłan i wierni. Musimy wyciągnąć więc konsekwentny wniosek i wyraźnie uznać celebrację versus populum za błąd. Oznacza ona bowiem zwrócenie się ku człowiekowi, a nie ku Panu."

x. Klaus Gamber, W stronę Pana, Kraków 2013

Fałszerstwa „obrońców” ofiar duchownych


Sieć Ofiar Wykorzystywanych Seksualnie przez Księży (SNAP) – najstarsza i największa organizacja w USA zajmująca się wspieraniem skrzywdzonych przez duchowieństwo – publikowała fałszywe informacje i zatrudnia nieprofesjonalnych doradców.

Dyskusja: Sakrament i misterium

Tradycyjna Liturgia Rzymska w Lublinie umieściła w sieci zapis audio dyskusji, na temat tomu pism liturgicznych kard. Josepha Ratzingera. Wśród uczestników Paweł Milcarek, ks. prof. Migut i o. Tomasz Grabowski OP - przewodniczył ks. Macieja Zachara MIC. Warto posłuchać.

"Nie koncelebrujmy za wszelką cenę"


Masowe koncelebracje nie służą pięknu i harmonii liturgii. Praktykę tę zatem należy zrewidować, pamiętając o motywach, jakimi kierował się Sobór, kiedy dopuszczał taką formę sprawowania Eucharystii – oświadczył kard. Antonio Cañizares, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Czytaj dalej

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.