_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taniec liturgiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Taniec liturgiczny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 sierpnia 2019

Zapomniane prawdy: (...) taniec nie jest formą wyrażania liturgii chrześcijańskiej



„Także taniec nie jest formą wyrażania liturgii chrześcijańskiej. Około III wieku kręgi gnostycko-doketyckie próbowały wprowadzić go do liturgii. Ukrzyżowanie traktowano tam jako pozór: ciało, którego nigdy tak naprawdę nie przyjął, Chrystus opuścił przed męką. I w ten sposób, skoro Krzyż był tylko pozorem, miejsce liturgii Krzyża mógł zająć taniec. (...) Zatem absolutny nonsens stanowią próby „uatrakcyjniania”liturgii pantomimą, i to wykonywaną w miarę możliwości przez profesjonalne zespoły, co kończy się często (w tej perspektywie całkiem słusznie) aplauzem zgromadzonych. Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki."
kard. Józef Ratzinger

czwartek, 23 lutego 2017

Tańczący Dawid



" W czasach biblijnych w czasie uczt świątecznych możnowładcy przyodziani w szaty godne swego stanu spoczywali na łożach biesiadnych i (mówiąc subtelnie) biesiadowali. By impreza była dobra, musiała być i muzyka i tańce, ale... ani możnowładcy na skutek spożycia nie bardzo się ku temu kwapili, a z powodu braku umiejętności i klimatu raczej się ku temu tym bardziej nie starali, by się nie ośmieszyć. Muzyka więc i tańce musiały mieć charakter tego co dziś nazywamy baletem (choć muzyka była raczej kiepska, a choreografia przypominała dzisiejsze występy cyrkowe). Zadania te dla biesiadników spełniali głównie niewolnicy, którzy dla pozbawienia godności z czasów, gdy w podbitych narodach pełnili godne funkcje społeczne byli półnadzy albo wręcz nadzy, często też i dla celów czysto (nazwijmy to uprzejmie) ludycznych. I oto... w takiej sytuacji... Dawid zachowuje tylko lniany efod (przepaskę na biodra zakrywającą to co wstydliwe) i jako Król narodu wybranego i Nawyższy Kapłan przed Arką, która jest znakiem obecności Pana wykonuje powszednią funkcję niewolnika sytuując swoją rolę wobec Boga na oczach całego ludu. Nie jest tego w stanie pojąć Mikal, córka Saula, która wzgardza Dawidem i dlatego pozostaje bezdzietna (znak odrzucenia przez Pana, albowiem znakiem Jego błogosławieństwa jest płodność).

Nie ma to nic wspólnego z próbami współczesnych baletów antyliturgicznych z oklaskami gawiedzi; gdzie występ sam w sobie jest celem samym w sobie wbrew księgom liturgicznym, nieukierunkowanym choćby wobec tabernakulum, czy ołtarza, a mający charakter ludyczny tylko..."

Jacek Rządkowski

piątek, 29 lipca 2016

Kard. Arinze: Taniec nie powinien być częścią Liturgii!



Kardynał Arinze, który pełnił funkcję prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, mówi o tańcu liturgicznym, a także o roli muzyki podczas Mszy świętej, podczas XX Konferencji Totus Tuus zorganizowanej przez Apostolat na Rzecz Uświęcenia Rodziny jakie miało miejsce w dniach 14-16 września 2007 w U.S.A. 

1 Czy jest taki moment, w którym taniec jest dozwolony podczas Mszy świętej?

Kard. Arinze: Taniec nie jest rozpoznawaną formą na mszy w obrządku łacińskim. Nasza Kongregacja rozpatrywała to przez lata. Nie ma żadnego ważniejszego dokumentu kościelnego na ten temat, jednak dyrektywa naszej Kongregacji jest taka: podczas ścisłej Liturgii, czyli Mszy świętej czy sakramentów w Europie i USA w ogóle nie powinno mówić się o tańcu liturgicznym, ponieważ taniec w rozumieniu Europejczyków i Amerykanów nie jest częścią kultu. Więc powinni o tym zapomnieć. I nie poruszać tej kwestii nigdy więcej.

Natomiast w Afryce i Azji sprawy mają się inaczej. Jeśli dasz typowemu Afrykańczykowi dary do zaniesienia na ofiarowanie i dasz te same dary typowemu Europejczykowi oraz jeśli nie będę obserwować siebie nawzajem, to Europejczyk będzie raczej sztywny podchodząc do ołtarza. Jednak Afrykańczyk będzie zapewne bardziej energiczny. Z lewej na prawą, to nie taniec, to wdzięczny rodzaj ruchu, który pokazuje radość i ofiarność. Także w Azji poruszają się w wyrafinowany sposób okazując w ten sposób szacunek, adorację, radość. W Afryce każda kultura jest inna. Jeśli jesteś w Ashanti, w Ghanie, mają tam wyjątkowy sposób poruszania się.

Biskupi każdego kraju muszą się temu uważnie przyglądać, wiedząc, że celem Mszy świętej jest adoracja, żal za popełnione zło, dziękczynienie i wznoszenie naszych próśb. Jeśli te ruchy odzwierciedlają powyższe, wtedy zgoda. Jeśli jest inaczej, wtedy jej nie ma. Gdy Europejczyk i Amerykanin mówi o tańcu, kojarzy to z sobotnim nocą, tańcem towarzyskim, tańcem damsko-męskim i nie ma w tym nic złego, jako rozrywce.

Jednakże my nie przychodzimy na Mszę świętą, aby się bawić. Nie przychodzimy na Mszę świętą, aby podziwiać innych ludzi i klaskać im. I wołać: jeszcze jeden! Jeszcze raz! Świetnie! Wspaniale! Jest to odpowiednie, ale dla audytorium, dla teatru, nawet dla sali przyparafialnej. Przypuszczając oczywiście, że taniec ten jest odpowiedni z moralnego punktu widzenia, bo są takie tańce, które są złe, w każdym kontekście! Nawet w sali przyparafialnej i teatrze! Są po prostu złe, bo są niepotrzebnie prowokacyjne. W Afryce, w Azji nie każdy taniec jest do zaakceptowania. Są takie tańce, które są totalnie nie do przyjęcia podczas jakiegokolwiek religijnego wydarzenia, więc bywa różnie,

Jednak w przypadku Ameryki i Europy uważam, że taniec nie powinien być częścią Liturgii pod żadnym pozorem, a ludzie debatujący na temat tańca liturgicznego powinni poświęcić ten czas na odmawianie różańca lub czytając jeden z dokumentów papieskich o Najświętszej Eucharystii.

Mamy już wystarczająco zmartwień! Po co jeszcze bardziej banalizować Mszę świętą? Po co bardziej desakralizować? Nie mamy już dość tych nieścisłości? Jeśli chcesz nacieszyć się tańcem, to wiesz gdzie pójść. Nie na mszę.

2) A co z muzyką nieliturgiczną?

Kard. Arinze: Oczywiście każda muzyka ma swoje przeznaczenie. Przychodzimy na Mszę świętą dla wspomnianych wcześniej 4 powodów, więc muzyka ta powinna oznaczać adorowanie Pana Boga oddawanie Mu czci lub przebłaganie za grzechy czy zadośćuczynienie lub zanoszenie naszych próśb.

Rozrywka to coś zupełnie innego. Na przykład taki dyrygent, co gestykuluje i wykonuje śmieszne ruchy, w większości zbędne, a jak kończy, to nisko się ukłoni i zaczynają się owacje na stojąco. To jak najbardziej na miejscu, ale w filharmonii! Nie na Mszy świętej.

Młodzież i rap! Świetna zabawa! To fajne, ale na pikniku. Nie na Mszy świętej. Wszystko ma swoje miejsce, więc biskupi każdego miejsca powinni powołać dobre komisje do spraw muzyki ze śpiewnikami zawierającymi katolickie pieśni, aby śpiewane były tylko katolickie pieśni, ponieważ to co śpiewamy powinno odzwierciedlać to, w co wierzymy oraz ożywiać naszą wiarę. Nie śpiewajmy czegokolwiek. Powinno to być teologicznie głębokie, zakorzenione w Liturgii i muzycznie akceptowalne. Niestety wiele piosenek w niektórych katolickich kościołach nie powinna być śpiewana wcale! 

środa, 15 kwietnia 2015

Kongregacja d/s Sakramentów i Kultu Bożego: TANIEC W LITURGII


Kongregacja d/s Sakramentów i Kultu Bożego

TANIEC W LITURGII


Poniższy esej ukazał się w „Notitiae” 11(1975) 202-205 i został oznaczony jako wiążący i autorytatywny szkic. Zamierzeniem Kongregacji Sakramentów i Kultu Bożego (obecnie zwanej Kongregacją ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów) jest, aby ten artykuł był uważany za „autorytatywny punkt odniesienia dla wszelkich dyskusji w tym temacie”. Poleca się zatem, aby został przestudiowany przez diecezjalne komisje liturgiczne i urzędy kultu (angielskie tłumaczenie po raz pierwszy ukazało się w „The Canon Law Digest, Vol VIII, pp. 78-82).

TANIEC RELIGIJNY, WYRAZ DUCHOWEJ RADOŚCI

Taniec może być sztuką: syntezą sztuki rytmicznej (muzyka i poezja) i przestrzennej (architektura, rzeźba, malarstwo). Jako sztuka, która przez posługiwanie się ciałem wyraża ludzkie uczucia, taniec jest szczególnie dostosowany do tego, aby wyrażać radość. Tak więc wśród mistyków znajdujemy chwile tańca jako wyraz pełni miłości do Boga. Wystarczy przywołać przypadek św. Teresy z Avila, św. Filipa Neri, św. Gerarda Majelli. Kiedy Doktor Anielski chciał opisać niebo, opisał je jako taniec wykonywany przez aniołów i świętych.

Taniec może przerodzić się w modlitwę, która wyraża się przez ruch, angażujący całą istotę człowieka: duszę i ciało. Ogólnie rzecz biorąc, kiedy duch wznosi się do Boga w modlitwie, zaangażowane zostaje również ciało. Można mówić o modlitwie ciała. Może ona za pomocą ruchu wyrażać prośbę czy uwielbienie tak jak jest to napisane o gwiazdach, których bieg wielbi Stworzyciela. (Ba 3,34)

Różnorodne przykłady tego typu modlitwy podaje Stary Testament. Zjawisko tańca religijnego dotyczy szczególnie ludów pierwotnych. Wyrażają one swoje uczucia religijne przez rytmiczne ruchy. Wśród nich, jeśli chodzi o kwestię uwielbienia, słowo mówione staje się śpiewem, a ruch zwracający się czy zmierzający w kierunku bóstwa przekształca się w krok taneczny.

Pomiędzy Ojcami i Pisarzami Kościoła oraz w tekstach soborów znajdują się zarówno wzmianki na temat tańca jak i jego ocena; jest to wyjaśnienie tekstu biblijnego, zawierającego aluzję do tańca. Częściej jest to potępienie świeckich tańców i nieuporządkowania, jakie powodują.

W tekstach liturgicznych zdarzają się od czasu do czasu aluzje do tańca aniołów oraz wybranych w niebie (np.”pomiędzy liliami się pasiesz, otoczony grupami tańczących dziewic”) w celu wyrażenia „radości i triumfu”, które charakteryzują wieczność.

TANIEC I KULT

Taniec nigdy nie został zatwierdzony jako integralna część publicznego kultu w Kościele Łacińskim.

Jeśli Kościoły lokalne zaakceptowały taniec, czasem nawet wewnątrz budynku kościoła, stało się to z okazji świąt, aby okazać uczucia radości i pobożności. Ale zawsze miało to miejsce poza nabożeństwami liturgicznymi.

Decyzje soborowe często dyskwalifikowały tańce religijne, ponieważ w niewielkim stopniu sprzyjały kultowi oraz mogły prowadzić do zakłócenia porządku.

Istotnie, w obronie tańca w liturgii można posłużyć się argumentem zaczerpniętym z fragmentu Konstytucji o Liturgii Świętej Sacrosanctum Concilium, gdzie podane zostały normy adaptacji liturgii do charakteru i tradycji różnych narodów. „W sprawach, które nie dotyczą wiary lub dobra powszechnego, Kościół nie chce narzucać sztywnych, jednolitych form nawet w liturgii. Przeciwnie, otacza opieką i rozwija duchowe zalety i dary różnych plemion i narodów, życzliwie ocenia wszystko to, co w obyczajach narodowych nie wiąże się w nierozerwalny sposób z zabobonami i błędami, i jeżeli może, zachowuje te formy nienaruszone, a nawet niekiedy przyjmuje je do samej liturgii, o ile to odpowiada zasadom prawdziwego i autentycznego ducha liturgii.” [1]

Teoretycznie, można by stąd wyciągnąć wniosek, że pewne tańce oraz pewne typy tańca mogłyby zostać wprowadzone do katolickiego kultu. Niemniej jednak, nie można pominąć dwóch zastrzeżeń:

Po pierwsze: w takim stopniu, w jakim ciało jest odzwierciedleniem duszy, taniec we wszystkich jego przejawach musiałby wyrażać uczucia wiary i adoracji aby stać się modlitwą.

Drugi warunek: Taniec, jako gest musiałby podlegać w liturgii tej samej dyscyplinie co wszystkie gesty i ruchy, które w niej znajdujemy, a które regulowane są przez kompetentny autorytet kościelny.

Konkretnie: istnieją kultury, w których jest to możliwe w takim zakresie, w jakim taniec ciągle odzwierciedla wartości religijne i staje się ich jasną ich manifestacją. Tak, jak choćby w przypadku Etiopczykow. W ich kulturze, nawet dziś, istnieje zrytualizowany taniec, wyraźnie różniący się od tańca wojennego, czy godowego. Wykonują go kapłani i lewici na otwartej przestrzeni przed wejściem do kościoła zanim rozpocznie się ceremonia. Taniec towarzyszy recytacji psalmów w czasie procesji. Kiedy procesja wchodzi do kościoła, kończy się śpiewanie psalmów, któremu towarzyszą ruchy ciała.

Ten sam zwyczaj znajdziemy w liturgii syryjskiej w czasie recytacji psalmów.

W liturgii bizantyjskiej, w czasie uroczystości ślubnej spotykamy niezwykle uproszczony taniec, podczas którego ukoronowani małżonkowie okrążają pulpit wraz z celebransem.

Tak też jest w przypadku Żydów: modlitwie w synagodze towarzyszy stały ruch przywołujący nakaz tradycji: „Kiedy się modlisz, rób to całym swoim sercem, i wszystkimi kościami”. I w przypadku ludów pierwotnych można zaobserwować to samo.

Wszelako to samo kryterium i osąd nie może być zastosowane do kultury zachodniej. Tutaj taniec jest związany z miłością, rozrywką, profanum, z rozbudzeniem swoich zmysłów: taki taniec ogólnie rzecz biorąc nie jest czysty.

Dla tej przyczyny nie może być wprowadzony do żadnej celebracji liturgicznej: byłoby to włączeniem do liturgii jednego z najbardziej zdesakralizowanych i desakralizujących elementów; i byłoby to równoznaczne z tworzeniem atmosfery profanum, mogącej przywoływać na myśl obecnym i uczestnikom celebracji świeckie miejsca i sytuacje.

Podobnie nie można zaakceptować propozycji wprowadzenia do liturgii tak zwanego baletu artystycznego [2], ponieważ mielibyśmy tutaj do czynienia z prezentacją spektaklu, przy którym inni by asystowali, podczas gdy jedną z niemożliwych do pominięcia liturgicznych norm jest wymóg uczestnictwa.

Tak więc pomiędzy kulturami zachodzi wielka różnica: to, co jest bardzo dobrze przyjmowane w jednej, nie może być przejęte przez inną.

Nigdy nie wolno zapominać o powadze, tradycyjnie zastrzeżonej dla religijnego kultu (zwłaszcza zachodniego).

Jeśli propozycja tańca religijnego na Zachodzie rzeczywiście miałaby zostać przyjęta trzeba byłoby zatroszczyć się, aby jego miejsce znajdowało się poza liturgią, w takich miejscach zgromadzeń, które nie mają ściśle liturgicznego przeznaczenia. Ponadto księża nie mogą nigdy brać udziału w tańcu.

Możemy tu przypomnieć, jak bardzo ubogaciła nas obecność mieszkańców wyspy Samoa w Rzymie na festiwalu misyjnym w 1971 r. Na końcu Mszy wykonali oni taniec na placu św. Piotra: niosąc radość wszystkim obecnym.

Przypisy:
  1. Sobór Watykański II, Konstytucja o Liturgii Świętej Sacrosanctum Concilium, 37.
  2. Argumentując za włączeniem tańca artystycznego do liturgii można się powoływać na teksty Gaudium et spes nr 53, 57, 58. Te wskazane teksty mówią ogólnie o różnych obliczach kultury i o sztuce, która wznosi przez prawdę i piękno. Jednakże nie ma w nich w żaden konkretny sposób odniesienia do tańca. Co prawda, taniec może być także sztuką, mimo to nie można mówić, że ojcowie soborowi, kiedy mówili o sztuce podczas obrad Soboru, mieli przed oczami także rzeczywistość tańca. Punkt 62 konstytucji Gaudium et spes z pewnością nie może być odnoszony do tego przypadku. To co ten punkt mówi o formach artystycznych i o ich wadze w życiu Kościoła odnosi się do wyposażenia obiektów sakralnych. Dowód sprzeciwiający się wykorzystaniu tych słów w odniesieniu do tańca znajduje się w tekstach wskazanych w znajdującym się tam przypisie: punkt 123 Konstytucji o Liturgii oraz przemówienie Pawła VI do artystów w Rzymie w 1964 r.

Tłumaczenie: s. Małgorzata Korniluk FMM

Źródło informacji: SANCTUS.pl

środa, 24 sierpnia 2011

Taniec w liturgii



Często wśród młodych ludzi podejmowany jest temat tańca w liturgii. Pojawiają się różne opinie, rożne zdania. Ja chciałbym także włączyć swój głos do tej dyskusji.

Najpierw chciałbym zadać pytanie czym jest dla nas taniec? Jest on czymś wspaniałym, przyjemnym, kojarzonym z zabawą. Czy ktoś idący na dyskotekę czy dancing idzie się smucić? Otóż, nie! Taniec pozwala na poprawianie krążenia w organizmie, dzięki intensywnemu ruchowi możemy przeciwdziałać chorobom układu kostnego. Dzięki tańcowi, tak jak w sporcie, nasz organizm wytwarza adrenalinę i noradrenalinę poprawiające nasze samopoczucie, jak również endorfinę, nazywaną potocznie „enzymem szczęścia” wydzielanym również gdy się dobrze bawimy, dobrze zjemy czy nawet zakochujemy. Nadmiar endorfiny wprawia nas w stan ekstazy!

Udzielał się on też dzięki właśnie tańcowi świętym Kościoła. Znane jest wiele przypadków z których chciałbym kilka przywołać. św. Filip Neri celebrując Mszę św., drżał poruszając ołtarzem, a nawet podskakiwał. Pozostałym uczestnikom wydawało się, że z trudem powstrzymuje się przed tańcem. Św. Teresa z Avila (zwana Teresą Wielką), notabene jedna z Doktorów Kościoła, czyli osób mających wielki wpływ na rozwój nauki Kościoła miała zwyczaj tańczyć przed Najświętszym Sakramentem w rytm wybijany przez siostry na kastanietach i bębenkach. Taniec był również żywo obecny w zwyczajach niektórych diecezji. I tak dla przykładu: w średniowiecznym Auxerre (Fracja) odbywały się tańce paschalne wokół labiryntu, w niektórych miejscach panował zwyczaj tańca podczas Mszy Świętej prymicyjnej przez nowo wyświęconego Kapłana. Znany jest w historii przypadek w którym dzięki bulli[1] papieża Eugeniusza IV (1439 r.) zatwierdzony został taniec w Hiszpańskiej Sewilli z okazji święta Niepokalanego Poczęcia NMP. Do dzisiejszych czasów przetrwała tradycja tańca w Echternach w Luksemburgu, gdzie tańczona procesja odbywa się we Wtorek po Zesłaniu Ducha Świętego.

dyskusjach często cytowane są przypadki tańca omawianego w Piśmie Świętym. Pragnę wymienić niektóre:

- prorokini Miriam (Wj 15, 20)
- dla Króla Dawida (1 Sm 18, 6-7)
- przed Arką przymierza (2 Sm 6, 12-23)
- często w psalmach (Ps 150, 4 czy Ps 30[29], 12)
- zapowiedź proroka Sofoniasza (So 3, 17)

Do dzisiejszych czasów zachował się także „Hymn Tańczącego Chrystusa”2 z IV w., w którym widzimy obraz Jezusa z apostołami tańczących i śpiewających podczas Ostatniej Wieczerzy. Jest również wiele dzieł gnostyckich3 opisujących tego typu zachowania, jednakże powinniśmy do tych dzieł podchodzić z pewnym dystansem i nie traktować ich słów jako Pism natchnionych.

Przeszukując internet trafiłem na stronę dotyczącą warsztatów tańca liturgicznego, które odbywały się w Starej Wsi i Świętej Lipce. Chciałbym przywołać kilka wypowiedzi osób uczestniczących w tych warsztatach:

- „Chodzi nam o to aby Boga, naszego Pana wielbić, okazywać Mu cześć i służyć Mu”
- „Jednocześnie dojrzewaliśmy do coraz wyraźniejszego umieszczania tańca w liturgii. ”
- „W procesję i w modlitwę w bazylice włączyła się zdecydowana większość zgromadzonych, co moim zdaniem świadczy o tym, że młodzi ludzie chcą się tak modlić. Muzykę obecną w liturgii można wypełnić śpiewem i to jest już dla nas oczywiste. Można ją również wypełnić tańcem, włączając w modlitwę całe nasze ciało.”4

Należy w tym momencie zadać pytanie wszystkim posługującym w Kościele: Czy nie chodzi nam o to, by nasza służba była ku czci Chrystusa i na Jego Chwałę? Czy nie chcemy, by więcej osób czynnie uczestniczyło w Liturgii i wraz z nami wielbiło Boga? Czym różni się nasze dążenie od wypowiedzi przytoczonych powyżej? Właśnie tutaj każdej osoba dbająca o liturgię powinna zabrać głos! Jaki ma być to głos? Chciałbym, by moje zdanie było zgodne z magisterium Kościoła. Zaznaczam przy tym, że mówię to o Mszy Świętej dla ogółu wiernych, a nie dla grup specjalnych, w których to można podjąć dalszą dyskusję.

Zacząć należy od tego, że według Konstytucji o Liturgii Świętej (1963) „W odprawianiu liturgii każdy spełniający swą funkcję, czy to duchowny, czy świecki, powinien czynić tylko to i wszystko to, co należy do niego z natury rzeczy i na mocy przepisów liturgicznych.” (KL 28) Z tego przepisu jasno wynika, że wprowadzanie elementów dodatkowych przez osoby niepowołane jest niedopuszczalne (nie licząc tych diecezji, w których jest to zatwierdzone przez odpowiednią władzę na mocy kanonu 838 KPK).

Chciałbym tutaj podać kilka dokumentów liturgicznych dotykających problemu wprowadzania tańca. Pierwszym z nich jest Instrukcja Redemptonis Sacramentum: „Trzeba wreszcie jak najsurowiej potępić nadużycie polegające na wprowadzaniu do celebracji Mszy świętej elementów niezgodnych z przepisami ksiąg liturgicznych, a zaczerpniętych z obrzędów innych religii.”5 Należy tu nadmienić, iż taniec liturgiczny propagowany w Polsce jest zaczerpnięty z obrzędów afrykańskich (o czym wspomnę później), zatem bezpośrednio kwalifikuje się pod przytoczony punkt instrukcji.

Innym dokumentem jest Dyrektorium o pobożności ludowej i Liturgii6, w którym możemy przeczytać: „W niektórych kulturach śpiewowi towarzyszą klaskanie dłoni, rytmiczne ruchy ciała i taniec. Formy te wyrażają ich wiarę i należą do miejscowej tradycji. Jednak tego rodzaju zachowań nie należy bezkrytycznie przenosić na inne środowiska wiernych, dla których są one obce lub nienaturalne” (DPLiL 14). Taniec liturgiczny i klaskanie w dłonie w naszej kulturze pozostają czymś nienaturalnym. Nie sprzyja to przeżywaniu tajemnicy, w której w znacznej mierze zwraca się uwagę na modlitwę w milczeniu i skupieniu.

Często przywoływanym stwierdzeniem przy przenoszeniu tańca do liturgii naszego kraju jest Inkulturacja. Zastanówmy się chwilę nad tym, przywołując jej definicję: „Inkulturacja oznacza wewnętrzną transformację autentycznych wartości kulturowych poprzez ich integrację z chrześcijaństwem i zakorzenienie chrześcijaństwa w różnorodnych ludzkich kulturach (...) Poprzez inkulturację Kościół wciela Ewangelię w różne kultury i jednocześnie wprowadza narody z ich kulturami do swej własnej wspólnoty”7. Trudne słowa, ale wczytując się w nie ciężko stwierdzić, że taniec jest zastąpieniem naturalnych wartości kulturowych i włączeniem wartości katolickich w naszą, już rozbudowaną, Liturgię. Taniec jest raczej dodatkiem, który jest zaszczepiany z innej kultury i dołączany do Liturgii.

Chciałbym wspomnieć jeszcze o dokumencie, który został wydany przez Kongregację Rzymską w 1975 r. o nazwie „Taniec w Liturgii”8. Dokument ten podkreśla to, że taniec jest sztuką, która pozwala na ekspresję emocji człowieka i przynosi mu radość. Zaznacza jednak, że nigdy nie był on integralną częścią oficjalnego kultu w Kościele Łacińskim. Dopuszcza on taniec w rytach, gdzie jest on naturalny i przywołuje przykłady kultur, dla których taniec jest elementem naturalnym, jak w Afryce, Syrii czy w Izraelu. Jednak dla naszej kultury wprowadzenie elementu kojarzonego z zabawą do Liturgii jest czymś niestosownym, zaszczepianiem sfery profanum w sferę sacrum i desakralizacją Świętych Obrzędów.

Dlatego w roku 1988 został wydany i dopuszczony do Liturgii Mszał Rzymski dla diecezji Zairu. Taniec jest tam często obecny ze względu na specyfikę tamtejszej ludności. To kultura zupełnie inna od naszej europejskiej a wyrazem tego mogą być słowa misjonarzy i rodowitych mieszkańców tamtych rejonów. Miałem przyjemność rozmowy z osobami uczestniczącymi w liturgii tego rytu i jest to całkiem inne doświadczenie, nawet jeżeli jedynie słuchamy o tych zwyczajach. Jeżeli nie będzie komuś dane uczestniczyć w tym rycie, to pozostaje mu jedynie lektura.

Chciałbym jeszcze zacytować słowa papieża Benedykta XVI z jego książki „Duch Liturgii”: „Także taniec nie jest formą wyrażania liturgii chrześcijańskiej. (…) Zatem absolutny nonsens stanowią próby "uatrakcyjniania" liturgii pantomimą, i to wykonywaną w miarę możliwości przez profesjonalne zespoły, co kończy się często (w tej perspektywie całkiem słusznie) aplauzem zgromadzonych. Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki. Atrakcyjność taka nie trwa długo; na rynku ofert spędzania wolnego czasu, gdzie rozmaite formy religijności coraz częściej funkcjonują jako rodzaj podniety, konkurencja jest nie do pokonania. Sam doświadczyłem sytuacji, w której akt pokuty zastąpiony został przedstawieniem tanecznym, co oczywiście nagrodzono brawami; czy można się jeszcze bardziej oddalić od tego, czym rzeczywiście jest pokuta? Liturgia może przyciągać ludzi tylko wówczas, gdy nie spogląda na samą siebie, lecz na Boga, gdy pozwala Mu wejść w siebie i działać. Wówczas rzeczywiście wydarza się coś jedynego w swoim rodzaju, poza konkurencją, a ludzie czują, że jest to coś więcej niż tylko sposób spędzania wolnego czasu.”9 Słowa papieża wskazują na jeszcze jeden problem. Otóż liturgię próbuje się na siłę uatrakcyjnić zamiast próbować ją pogłębiać i poznawać. Dąży się ku upraszczaniu i zabawie, a nie ku wyjaśnianiu i dostojeństwu, które należy się Liturgii. Obyśmy i my nie starali się nigdy spłycać liturgii, tylko po to by była atrakcyjna i wprowadzała elementy zabawy. Nie zapominajmy, że Eucharystia to pamiątka śmierci Jezusa, przenosząca, aktualizująca i uobecniająca krwawą ofiarę z Golgoty na bezkrwawą na ołtarzu. Czy godne jest robienie z tego przedstawienia nagrodzonego brawami?

Podsumowując widzimy, że Liturgia i taniec w naszej kulturze to dwie odmienne drogi, prowadzące do innych doświadczeń. Jedna jest drogą mistyczną, druga drogą zabawy. Nie wykluczam, że człowiek może zarówno uczestniczyć w Liturgii i bawić się tańcem, jednak nigdy nie łącząc ich ze sobą. Osobiście uważam, że wprowadzanie tańca w liturgię jest tylko niepotrzebnym dodatkiem i nie uważam, że uatrakcyjnienie liturgii w ten sposób doprowadzi do jej upiększenia. Powinniśmy raczej dążyć do poznawania liturgii, a gdy młodzi ludzie ją poznają choć trochę, nigdy nie nazwą ją „nudną”.

Dobrze utratę ducha liturgii oddają słowa reporterki Tygodnika Powszechnego, która uczestniczyła we Mszy Świętej wraz z tańcami w Łodzi: „To był piękny taniec, łączący harmonijne ruchy oraz proste i czytelne gesty. Tylko muzyka brzmiała nieco obco, z egzotyczną melodią, z niezrozumiałymi hebrajskimi słowami. Właściwie nie byłoby o czym pisać, gdyby nie fakt, że miało to miejsce podczas składania darów. Trwała Msza”10. Wszystkim polecam rozważenie tych słów przed włączaniem elementów obcych naszej kulturze w Liturgię.

Jarosław Szyszka

Artykuł ten jest rozszerzeniem konferencji, która odbyła się na Warsztatach Diecezjalnych Diakonii Liturgicznej i Muzycznej w Broniszowie 22-25.08.2008.


PRZYPISY:
  1. Bulla (łac. Pieczęć) – listy papieskie zaopatrzone w pieczęć, najstarsze pochodzą z VI w. Od wieku XV wszystkie ważniejsze decyzje wydawał papież w formie Bulli, następnie Encykliki.
  2. Cały tekst dostępny w Nadolski B. Leksykon Liturgii, Pallottinum, Poznań 2006 s.1562-1564 lub Starowieyski M., Muza chrześcijańska, III Kraków 1995 s.53-56
  3. Gnostycyzm filoz. relig. typ teozofii opierający się na gnozie, obejmujący systemy i prądy filoz.-relig. różnych kultów późnego przedchrześc. i wczesnego chrześc. okresu, o charakterze mistycznym, ezoterycznym, usiłujących poznać tajemnice wiary na drodze spekulacji filoz. (W. Kopaliński, Słownik Wyrazów Obcych). Ruchy gnostyckie postrzegać należy jako sekty, a stare dzieła gnostyckie w znacznej większości jako apokryfy.
  4. Cytaty za Górczyńska J. „O modlitwie tańcem” ze strony internetowej Duszpasterstwa Akademickiego Dąb
  5. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, O tym, co należy zachowywać, a czego unikać w związku z Najświętszą Eucharystią. (RS 77)
  6. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Dyrektorium o pobożności ludowej i liturgii - zasady i wskazania, Watykan 2002. Wydanie polskie, Pallottinum 2003
  7. Jan Paweł II, Encyklika Redemptoris Misso, Watykan 1990
  8. Dokument jest dostępny w Internecie w języku angielskim, przytoczone fragmenty są tłumaczeniem własnym.
  9. Ratzinger J. „Duch Liturgii”, Christianitas 2006 s. 177
  10. Radzik Z., Tygodnik Powszechny

Źródło informacji:
 http://www.ddl.org.pl/index.php/nauka/artykuly/213-taniec-w-liturgii

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.