______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

wtorek, 21 maja 2013

Z księgarskiej półki - Spisek przeciwko Kościołowi


Maurice Pinay

 SPISEK PRZECIWKO KOŚCIOŁOWI

Tom I

 Obrazek Ojciec Święty FRANCISZEK. U progu pontyfikatu

Wydawca POLONUS,  Chicago 2013
ISBN:
Format A5, ss. 278, op. miękka, cena 36,00 zł
Do nabycia w księgarni internetowej ANTYK

ZE WSTĘPU DO WYDANIA AMERYKAŃSKIEGO

Ta - bardzo pod względem historycznym ważna książka - zostanie według wszelkiego prawdopodobieństwa zaatakowana jako antysemicka. Ale niech nikt nie ulegnie błędnemu wraże-niu, ani nie zaniecha poważnego i naukowego przemyślenia przedstawionych tu faktów. Zajmiemy się jednym z głównych czynników historii, a dokładniej historii Kościoła Katolickiego. Nie będzie tu żadnego negatywnego i niszczycielskiego antysemityzmu. Oczywistym jest, że Żydzi odegrali ogromną i nie zawsze pozytywną rolę w historii ludzkości. Równie oczywiste, że ich działania nie zawsze były przyjazne wobec chrześcijan i nie-Żydowskich narodów. Potwierdza to ogromna ilość dowodów zarówno z żydowskich, jak i z innych źródeł o niekwestionowalnym autorytecie.

To dzieło wielkiej erudycji pokazuje nie tylko znajomość przeszłości. Widać również i to, że jej autor miał wiedzę o przyszłych, pod pewnymi względami niezwykle ważnych, wydarzeniach. Pierwsze wydanie w języku włoskim rozpoczynało się od stwierdzenia, że autorzy wiedzieli, iż celem zwołania Soboru Watykańskiego II, było przekonanie go do oświadczenia, że Żydzi nie ponoszą odpowiedzialności za ukrzyżowanie Zbawiciela. Książka ta pojawiła się przed pierwszą sesją Soboru. Zgodnie z przewidywaniem autora, propozycję taką wysunięto. Użyto wielkiego nacisku, żeby ją przyjąć oraz żeby, nawet po rozmyciu postulatów, choćby część z nich została zaaprobowana.

Nie można zaprzeczyć, niezależnie od istoty samej pro-pozycji, że fakt umożliwienia Żydom takich działań na najwyższych szczeblach hierarchii Kościoła Katolickiego, bez względu na to jak wpływowym, ma ogromne znaczenie nie tylko dla katolików, ale i dla wszystkich innych - nawet niechrześcijan.

Możliwe było nie tylko znalezienie ludzi na szczytach hierarchii, by promowali ten projekt, ale zdawało się w Soborze uczestniczyć wielu biskupów, którzy nie rozumieli zupełnie wagi tego problemu.

Nikt nie może źle sądzić tych, których sprawa dotyczy; zrozumiałe jest, że Żydzi chcą "poprawić swój wizerunek", zwłaszcza że mają potencjał by to zrobić. Na pewno nie należy wyciągać wniosków, że sami Żydzi, lub inni, wprowadzeni w błąd, powinni być przedmiotem krytyki. Powinny natomiast być powszechnie znane fakty, powinna wyjść na jaw prawda dotycząca wszystkich spraw tak wielkiej wagi, szczególnie gdy mają one wpływ na czystość i oddziaływanie Kościoła. I w tym wszystkie kościoły z poczuciem pilności powinny pomóc.

Należy jednak zwrócić uwagę owym Żydom na to, że zamiast podejmowania prób poprawy swojej reputacji i zwiększania swoich wpływów poprzez wspieranie oszustw i atakowania chrześcijańskich tradycji - najlepiej zadbaliby o swoje interesy, pozytywnie nastawiając własne serca i postawę wobec innych. Wielokrotnie na przestrzeni wieków przeceniali swoje możliwości, skarżąc się później na rezultaty, za które tylko oni byli odpowiedzialni.

Ostatnia inicjatywa w Rzymie posłużyła jedynie temu, żeby zwrócić uwagę inteligentnych i przyzwoitych ludzi na bez-pośrednie zagrożenie dla wszystkich. Jest oczywistym obowiązkiem wszystkich, którzy mogą przeczytać tę książkę, aby jej za-wartość stała się znana, aby zachęcać wszystkich swoich znajo-mych, do jej nabycia, czytania i propagowania.

Redaktor - St. Anthony Press
Los Angeles, California

15.02.1967

Zapomniane prawdy c.d. - My jako wierne dzieci Kościoła...

My, jako wierne dzieci Kościoła, choćby się słabsi gorszyli, nie chcieli ugiąć dumnych głów przed wy­rokami nieomylnego w rzeczach wiary i obyczajów Namie­stnika Chrystusowego, mówić będziemy na wzór Piotra: My wierzymy, że Kościół mylić się nie może; wierzymy, że przez usta Papieża przemawia Duch Święty. "Słowa żywota wiecznego masz". Nie będziemy słuchali Lutrów, Żydów, pysznych fi­lozofów, bo to nauczyciele błędni, niestali, fałszywi. My chcąc się prawdy dowiedzieć, spoglądać będziemy na Rzym i sędziwego starca w Watykanie.

Fragment kazania "O potrójnej władzy papieża" w: Jakub Górka, Kazania okolicznościowe, tom I, Kraków 1916

"Stary Kościół był lepszy"

"Rewolucja ołtarza"

Zapewne wielu osobom znana jest już strona internetowa o nazwie Kronika Novus Ordo. Jej autorzy przez kilka lat śledzili najróżniejsze nadużycia, przede wszystkim liturgiczne, w Kościele doby posoborowej. Część uwagi poświęcali również dewastacjom i desakralizacji katolickich świątyń.Dewastacja starych kościołów to nie tylko zamienianie je na magazyny, kawiarnie, kwiaciarnie czy domy mieszkalne jak to ma miejsce na zachodzie Europy. To także radykalne zmienianie ich wnętrz, przesiąkniętych mistyką i zbudowanych na chwałę Bożą. Zmiany takie mają na celu przystosowanie ich do „ducha Soboru”. Kończy się to zwykle wyniesieniem starych ołtarzy, usunięciem balasek, ściągnięciem obrazów, skuciem ozdób, zamalowywaniem fresków, niszczeniem ambon, wynoszeniem ław i stalli.

Foto: msza.net
Tego typu praktyki są nagminne, jednak ostatnie zmiany we wrocławskiej kaplicy klasztornej sióstr karmelitek jakoś szczególnie we mnie uderzyły. Pod pretekstem konieczności remontu kaplicy zdemontowano stuletni ołtarz dębowy. Agata Combik, redaktor „Gościa Niedzielnego” z aprobatą pisze o dokonanych zmianach: „1 maja odbyło się uroczyste jej poświęcenie po gruntownym remoncie, jaki przeszła w ostatnich czasie. Był on konieczny ze względu na niebezpiecznie uginający się strop, ale przy okazji prowadzonych prac radykalnie zmieniono wystrój wnętrza. Stało się jasne, pogodne; w kaplicy znalazł się m.in. nowy, posoborowy ołtarz, nowe tabernakulum, a także obraz św. Józefa autorstwa Ewy Walczak-Jackiewicz.” Jak rozumiem powodem remontu był zły stan stropów, a nie ołtarza. Po co zatem zdecydowano się na demontaż wiekowego altare Dei? Jeszcze pod koniec 2010 roku służyłem w tej karmelitańskiej kaplicy do tradycyjnej Mszy Świętej, dla której ten ołtarz został wzniesiony. Przez ponad 40 lat celebrowano przy tym ołtarzu przede wszystkim nową, posoborową mszę i nikomu jak dotąd nie przeszkadzało. Zatem powód radykalnych zmian wnętrza kaplicy jest inny, tj. wspomniany na wstępie „duch Soboru”. Sobór miał być obliczony na to, aby pojednać Kościół ze współczesnym światem i jego „wartościami”. Pojednanie to niestety nastąpiło i przynosi tragiczne skutki. Świat nieustannie zmienia się na gorsze, a więc aggiornamento dokonane 50 lat temu już się zdezaktualizowało. Konieczna zatem jest taka formuła, która pozwoli przeprowadzać aggiornamento nieustannie, tak aby móc przystosowywać religię do coraz bardziej laickiego świata. I tak właśnie trwa nieustanna rewolucja, której celami są: „wolność, równość i braterstwo” we wnętrzu Kościoła. Wolność to wolność religijna, która odmawia prawdzie katolickiej prawa do jej szczególnej ochrony ze strony państwa. Równość to sprowadzenie wszystkich wyznań do jednego mianownika, to powszechne kapłaństwo, kapłaństwo kobiet, to wreszcie zatarcie różnic między duchowieństwem, a laikatem. Braterstwo to ekumenizm: bezcelowe, bezowocne dialogowanie dla samego dialogowania. Dziś tylko to się liczy, tylko to warte jest zachodu.

Tak jak dla jakobinów jedynym, bezwzględnym celem było ustanowienie panowania „wolności, równości i braterstwa”, tak dla fanatyków „ducha Soboru” jedynym celem, bez względu na ofiary, jest nieustanne aggiornamento, nieustanne nowinkarstwo religijne, które demoluje tradycję katolicką wszystkich wieków. Jak widać, nie omija także architektury. Jedynym celem zmian we wrocławskim karmelu jest nieokiełznana chęć dostosowanie jej wnętrza do soborowych ideałów. Dla modernistów ołtarz jest zbędny, bo ,nawet przy celebracji posoborowej mszy, dokonuje on rozróżnienia (choćby tylko wizualnego) między kapłanem, a znajdującym się za nim ludem. Zatem musi on zostać zastąpiony nowym ołtarzem, a raczej stołem, tak aby wokół niego mogło stanąć kilkunastu kapłanów i koncelebrować mszę w plastikowych, tandetnych i kiczowatych szatach liturgicznych; aby dochować zasady równości i nie oddzielać celebransa od ludu; aby wreszcie uczynić zadość wymaganiom ekumenizmu i upodobnić mszę to protestanckiego nabożeństwa. Odwrócenie celebransa przodem do ludu jest wszakże pomysłem samego Kalwina.

Dziś nie tylko buduje się obiekty sakralne, które z sakralnością nie mają nic do czynienia. Nie tylko wynosi się na piedestał niczym niepohamowane nowości, które wprost zaprzeczają prawdzie, pięknu i dobru. Dziś niszczy się także to co wiele pokoleń naszych przodków zostawiło nam w spadku. Demoluje się ołtarze i pali szlachetne szaty liturgiczne, ewentualnie przeznacza się je na użytek świecki, najczęściej rozrywkowy, a wprowadza się kicz, plastik i brzydotę. Z resztą zmiany w architekturze najlepiej ukazują jałowość i szkodliwość zmian soborowych. Najlepiej unaoczniają jak daleko posunięte szkody wyrządził cywilizacji katolickiej II Sobór Watykański. „Walące się ołtarze są siedliskiem demonów” – stwierdził niemiecki pisarz, Ernst Junger. I tak walą się ołtarze świata, tabernakula chowa się w bocznych kaplicach, aby nie razić niekatolickich turystów. Chrystus stał się powodem do wstydu dla jego upadłych żołnierzy. Nawet sam Paweł VI, współautor i rzecznik modernistycznych zmian grzmiał, że dym szatana wtargnął do Kościoła. Za kilkaset lat katolicy będą pisać o wielkiej apostazji, o herezjach, które niszczyły Kościół na przełomie XX i XXI wieku tak bardzo, że pokolenie tych wieków nie tylko nic duchowego i wzniosłego nie zostawiło w spadku, ale i zniszczyło to co w spadku od poprzednich, wielkich pokoleń dostało. Oto owoce Vaticanum II – zagłada cywilizacji zachodniej i nowoczesne barbarzyństwo.

Bartłomiej Gajos

Źródło informacji: http://www.ngopole.pl

Pierwsza w Tbilisi gejparada zakończyła się ucieczką sodomitów.


Prawosławni chrześcijanie Tbilisi (Gruzja) pod wodzą prawosławnych mnichów i kapłanów (między innymi znanego w Gruzji ojca Wasilija Mkaławiszwili należącego do Greckiej Starostylnej Cerkwi Prawosławnej) rozegnali propagandową paradę zboczeńców i zwyrodnialców zaplanowaną na 17 maja z okazji “dnia homofobii”.

Liczba zebranych Gruzinów – przeciwników parady sięgała około 30 000 osób! Sodomici których ledwie było kilkadziesiąt osób nie mieli praktycznie żadnych szans. Choć i tak mieli szczęście, bo gdyby nie policyjne żółte autobusy, które ich natychmiast stamtąd zabrały to zapewne nie uszliby z życiem.

Proszę nie gorszyć się metodami jakie stosują Gruzini. Ten kto choć trochę zna narodową mentalność tego narodu, to ten nie będzie się temu dziwić.

Demonstranci nieśli plakaty: “Nie chcemy Sodomy i Gomory”, “Demokracja nie oznacza niemoralności”, “Stop homoseksualnej propagandzie w Gruzji”.

“Nie pozwolimy tym chorym ludziom przeprowadzać parady gejów w naszym kraju. To jest przeciwko naszym tradycjom i naszej moralności” – mówiła Żużuna Tawadze, trzymając w ręku pęk pokrzyw, gotowa ich użyć przeciwko gejom.

Ojciec Dawid, prawosławny duchowny, który jest jednym z organizatorów antygejowskiej demonstracji, powiedział, że wiec “obraża tradycję narodu”.

Gruzińskie władze dały zielone światło wiecowi, twierdząc, że wszyscy Gruzini, niezależnie od orientacji, mają prawo do wyrażania swych opinii w przestrzeni publicznej.

“Jesteśmy przeciwko propagandzie homoseksualizmu” – powiedział 21-letni student Nikolaj Kiladze. “Jeśli musimy się zgadzać na takie parady, aby zostać członkiem Unii Europejskiej i innych zachodnich organizacji oraz bloków, jestem przeciwny wstąpieniu do nich” – dodał.

W czwartek zwierzchnik gruzińskiej Cerkwi Prawosławnej patriarcha Eliasz II zaapelował do władz, aby nie zgodziły się na wiec gejów, dodając, że jest to “pogwałcenie praw większości i “obraza” dla gruzińskich tradycji.

Gruzja jest jak dotąd jedynym prawosławnym krajem, którego wierni aktywnie walczą z opłacaną przez USA misją sekty świadków Jehowy.

Zapewne przeciwstawienie się gruzińskich obywateli przeciwko wprowadzaniu do ich kraju zboczeństwa zostanie poddane odpowiednim sankcjom przez takie „cywilizowane” kraje jak USrsel czy Unia Europejska.

- PP



Jedność Kościoła czyli kto zaczął


Liturgia.pl

Obserwując dyskusje nad liturgią w naszej katoblogosferze można z pewną regularnością natknąć się na wytoczony dawnej formie rytu i/lub środowiskom z nią związanym zarzut łamania jedności w Kościele. Jakkolwiek rozumiem skąd może się brać taki pogląd, to moim zdaniem opiera się on na pewnym bardzo fundamentalnym nieporozumieniu.

poniedziałek, 20 maja 2013

Komunia na rękę? Na mszach papieskich NIE!!!

Zapomniane prawdy c.d. - O twórcach nowej mszy

"Otóż nowej liturgii nie ułożyli święci, homines religiosi i ludzie o zmyśle artystycznym, lecz tak zwani eksperci, którzy nie uświadamiają sobie własnego braku uzdolnień do tych rzeczy. Dzisiejsze czasy wyrażają się w niesłychanych zdolnościach w zakresie techniki, badań medycznych - nie umieją zaś organicznie kształtować środków wyrazu dla świata religijnego. Żyjemy w odpoetycznionym świecie, a to oznacza, że podwójnie głęboką czcią powinniśmy podchodzić do skarbów przekazanych przez tradycję, a nie łudzić się, że możemy zrobić to lepiej. (...) Doprawdy, gdyby jednemu z diabłów z Listów C. S. Lewisa zlecono podminowanie liturgii, nie mógłby tego uczynić lepiej".

Dietrich von Hildebrand

Z księgarskiej półki - O Komunii św. na rękę i innych nadużyciach


Michael Davies

O KOMUNII NA RĘKĘ

I PODOBNYCH NADUŻYCIACH

O Komunii na rękę i podobnych nadużyciach 

Wydawnictwo TE DEUM ,  Warszawa 1999
ISBN: 83-87770-96-5
Format 140x200, ss. 80, op. miękka, cena 7,90 zł
Do nabycia w księgarni wydawnictwa


Argumenty na rzecz wprowadzenia praktyki Komunii świętej „na rękę” oparte są na fałszywych przesłankach historycznych i stoją w sprzeczności z wytycznymi Stolicy Apostolskiej. Autor dowodzi, iż świętokradcza praktyka jest teologicznie błędna i nielegalna, oparta na sztucznie stworzonym konsensusie, manipulacji umysłami, nieposłuszeństwie i wielkim oszustwie. Analizuje znaczenie i praktykę Komunii na rękę, omawia starożytne ryty i zwyczaje, ukazuje przyczyny postępowania i cele protestanckich reformatorów działających w łonie Kościoła katolickiego.


*****

x. bp Juan Rodolfo Laise

KOMUNIA ŚW. NA RĘKĘ?

 Obrazek Ojciec Święty FRANCISZEK. U progu pontyfikatu

Wydawnictwo SKCh im ks. Piotra Skargi,  Kraków 2007
ISBN: 978-83-88739-22-4
Format 143x202, ss. 126, op. miękka, cena 24,00 zł
Do nabycia w księgarni wydawnictwa

Ta książka, jest świadectwem wiary i miłości argentyńskiego biskupa wobec Najświętszego Sakramentu. Zgodnie ze swoim sumieniem biskup bronił powierzonych sobie wiernych przed umniejszeniem czci w życiu eucharystycznym. Książka ta jest też zapisem smutnej historii rewolucji, jaka dokonała się w duchowości katolików Zachodu pod koniec lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych ubiegłego stulecia. Zwolennicy Komunii Świętej „do ręki” powołują się na Sobór Watykański II. Trzeba z całą mocą podkreślić, że Sobór nigdy nie postulował takiej formy przyjmowania Eucharystii.

*****

x. bp Athanasius Schneider

DOMINUS EST


Refleksje biskupa z Azji Środkowej o Komunii Świętej




Wydawnictwo Sióstr Loretanek,  Warszawa 2013
ISBN: 978-83-61374-40-4
Format 120x180, ss. 77, op. miękka, cena 9,90 zł
Do nabycia w księgarni SANCTUS.pl

Książka zachęca duchowieństwo i wiernych świeckich do gruntownej refleksji nad istotą i znaczeniem Komunii świętej. Przedstawia historyczne uwagi co do sposobu jej przyjmowania, nawiązując w szczególności do okresu niewoli sowieckiej. W jej kontekście autor ukazuje świadectwo wiary swej matki Marii i dwóch innych kobiet (Marii Stang, Pulcherii Koch), a także sługi Bożego Aleksego Żaryckiego, kapłana i męczennika. Świadectwa te zachęcają do refleksji nad własną postawą względem Chrystusa Eucharystycznego.

Prezentowana publikacja stanowi nie tylko historyczny rys, ale także teologiczny komentarz, który w nawiązaniu do Tradycji Kościoła uzasadnia trwanie przy pewnych praktykach przyjmowania Komunii świętej. 

„Książka ta jest darem Opatrzności dla naszego kraju, który w ostatnich czasach przeżywa okres przemian, także w dziedzinie liturgii” – zauważa we wstępie biskup drohiczyński Antoni P. Dydycz. 

Lektura ta – w obliczu wciąż pojawiających się nowych propozycji dostosowywania liturgii do czasów współczesnych – wydaje się być obowiązkową. Wzbudza w członkach Kościoła prawdziwą wiarę, a przede wszystkim uczy ostrożności względem nowych zmian, zachęcając do zachowania pierwotnego szacunku do Komunii świętej.

*****

Abp Malcolm Ranjith, Sekretarz Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów we wstępie do książki DOMINUS EST pisze m.in.:


Będąc w zgodzie z tą tradycją jest rzeczą oczywistą, że przyjęcie gestów i postawy ciała i ducha, które ułatwiają ciszę, skupienie się, pokorne uznanie naszej małości wobec nieskończonej wielkości i świętości Tego, który wychodzi nam naprzeciw w postaciach eucharystycznych, stawało się oczywiste i nieodzowne. Najlepszym sposobem wyrażenia naszej postawy uszanowania wobec eucharystycznego Pana było naśladowanie przykładu Piotra, który jak przekazuje Ewangelia, rzucił się na kolana przed Jezusem i wyznał: Panie, odejdź ode mnie, bo jestem człowiekiem grzesznym (Łk 5, 8).


W obecnym czasie, jak widać to w niektórych kościołach taka praktyka jest coraz częściej zaniedbywana i odpowiedzialni za nią nie tylko, że nakazują wiernym przyjmować Komunię świętą na stojąco, to nawet usunęli klęczniki z ławek, zmuszając w ten sposób swoich wiernych do postawy siedzącej lub stojącej nawet podczas podniesienia postaci eucharystycznych w celu ich adorowania. Jest rzeczą dziwną, że takie kroki zostały podjęte w diecezjach przez tych, którzy są odpowiedzialni za liturgię, albo w kościołach przez księży proboszczów bez kompletnie żadnej konsultacji tego z wiernymi, i to dziś, kiedy bardziej niż kiedykolwiek mówi się w wielu środowiskach o demokracji w Kościele.


Jednocześnie, mówiąc o Komunii na rękę, trzeba uznać wreszcie, że jest to praktyka wprowadzona jako nadużycie i w sposób pospieszny w niektórych środowiskach Kościoła zaraz po Soborze Watykańskim II, zmieniając w ten sposób wiekową poprzednią praktykę i czyniąc ją obecnie zwyczajną praktyką dla całego Kościoła. Usprawiedliwiało się tę zmianę mówiąc, że odzwierciedlała lepiej treść Ewangelii czy też starożytną praktykę Kościoła.

To prawda, że jeśli przyjmuje się Komunię na język, to można ją przyjąć także i na rękę; dłoń bowiem jako część ciała ma taką samą godność. Niektórzy, aby usprawiedliwić taką praktykę odwołują się do słów Jezusa: bierz i jedz (Mk 14, 22; Mt 26, 26). Jakie jednak nie byłyby racje na poparcie tej praktyki, to jednak nie możemy ignorować tego, co się dzieje i to w zasięgu światowym tam, gdzie sposób ten jest stosowany. Przyjmowanie Komunii na dłoń przyczynia się do stopniowego i rosnącego osłabienia postawy uszanowania wobec świętych postaci eucharystycznych. Praktyka poprzednia natomiast wyrażała lepiej ową świadomość szacunku. Pojawił się natomiast alarmujący brak skupienia i duch powszechnego rozproszenia uwagi. Widać dzisiaj, że przystępujący do Komunii często wracają na swoje miejsca, jakby nic nadzwyczajnego się nie wydarzyło. Szczególnie rozproszone są dzieci i młodzież. W wielu przypadkach nie zauważa się już poczucia powagi i skupienia wewnętrznego, które powinno wyrażać obecność Boga w duszy.

Są ponadto nadużycia polegające na tym, że ktoś wynosi najświętsze postacie, aby zatrzymać je jako pamiątkę, czy po to, aby je sprzedać, lub gorzej jeszcze, po to, by je sprofanować podczas rytuałów satanistycznych. O tego typu sytuacjach donoszono. Nawet podczas wielkich koncelebr, także w Rzymie, wiele razy znajdowano święte postacie porzucone na ziemi.

Ta sytuacja nie tylko skłania nas do refleksji na temat poważnej utraty wiary, ale także uświadamia zniewagi i obrazę wobec Pana, który raczy wychodzić nam naprzeciw, chcąc upodobnić nas do siebie, aby jaśniała w nas świętość Boga.

Ojciec Święty mówi o konieczności nie tylko zrozumienia prawdziwego i głębokiego znaczenia Eucharystii, ale także sprawowania jej z godnością i szacunkiem. Mówi, że trzeba być świadomym znaczenia gestów i postaw, takich jak klękanie podczas znaczących momentów modlitwy eucharystycznej (Sacramentum caritatis, 65). Ponadto mówiąc o przyjmowaniu Komunii Świętej zaprasza wszystkich, by uczynili wszystko, aby ten gest w swej prostocie odpowiadał znaczeniu osobistego spotkania z Panem Jezusem w sakramencie (Sacramentum caritatis, 50).

W tym kontekście należy docenić książkę o bardzo znaczącym tytule Dominus est napisaną przez Jego Ekscelencję Athanasiusa Schneidera, biskupa pomocniczego Karagandy w Kazachstanie. Książka ta pragnie być przyczynkiem do toczącej się aktualnie dyskusji o Eucharystii, rzeczywistej i substancjalnej obecności Chrystusa pod konsekrowanymi postaciami Chleba i Wina. Znaczącym jest fakt, że ks. bp Schneider rozpoczyna swoją prezentację akcentem osobistym, wspominając głęboką wiarę eucharystyczną swej matki i dwóch innych kobiet, wiarę zachowaną pośród mnóstwa cierpień i poświęceń, jakie mała wspólnota katolików w tym kraju przechodziła w latach sowieckich prześladowań. Wychodząc ze swojego własnego doświadczenia, które wzbudziło w nim wielką wiarę, zadziwienie i pobożność wobec Pana obecnego w Eucharystii, ukazuje nam w historyczno-teologicznym zarysie w jaki sposób praktyka przyjmowania Komunii Świętej do ust i w postawie klęczącej została przyjęta i stosowana w Kościele poprzez długi okres czasu.


Uważam, że obecnie nadszedł moment, aby docenić dobrze tę właśnie dotychczasową praktykę, natomiast tę, która aktualnie coraz częściej jest stosowana zweryfikować na nowo i, jeśli to konieczne, zrezygnować z niej; nie została ona bowiem zasugerowana ani przez Konstytucję o Liturgii Sacrosanctum Concilium Soboru Watykańskiego II, ani przez Ojców soborowych, ale została zaaprobowana po jej bezprawnym wprowadzeniu w niektórych krajach. Teraz właśnie, bardziej niż kiedykolwiek jest rzeczą konieczną dopomóc wiernym w odnowieniu żywej wiary w rzeczywistą obecność Chrystusa w postaciach eucharystycznych po to, aby wzmocnić samo życie Kościoła i bronić go pośród niebezpiecznych zniekształceń wiary, które obecna sytuacja ciągle powoduje.

*****

Marcin Dybowski


 W OBRONIE 
CZCI DO 
NAJŚWIĘTSZEGO SAKRAMENTU 
PRZECIWKO 
KOMUNII ŚWIĘTEJ NA RĘKĘ

 Obrazek Ojciec Święty FRANCISZEK. U progu pontyfikatu


Wydawnictwo ANTYK-DYBOWSKI,  Komorów 1999
ISBN: 83-87809-09-8
Format 1405x205, ss. 378, op. miękka, cena 37,00 zł
Do nabycia w księgarni internetowej POCZYTAJ.pl

"Ponieważ, w akcji na rzecz Komunii świętej do ręki, adwersarze nasi powołują się na wolę świeckich, postanowiłem książkę tę opublikować pod swoim nazwiskiem. Niech mi to będzie wybaczone. Kiedy wspomnę, z jaką to pobożnością i miłością niektórzy ludzie pobożni przystępują, Panie, do Sakramentu Twego, natenczas sam w sobie trwożę się i zawstydzam, że tak ozięble przystępuję do ołtarza i do stołu Twojego: Że jestem tak oschłego i nieczułego serca; że nie pałam cały miłością ku Tobie, o Boże mój! ani taką żądzą i pragnieniem wzruszony jestem, jak wielu pobożnych, którzy z wielkiego pożądania Komunii świętej i z tkliwej miłości serca od płaczu wstrzymać się nie mogą. Lecz do Ciebie Boże, który jesteś źródłem żywym, sercem i usty miłośnie wzdychają, nie mogąc inaczej nasycić łaknienia i zaspokoić pragnienia swego, jak w rozradowaniu ducha, ze świętą chciwością przyjmując Ciało i Krew Twoją. (...) "Albowiem prawdziwie ci poznawają Pana swego w łamaniu chleba, których serce tak silnie pała przez Jezusa, który chodzi z nimi" (Łuk. XXIV 30, 32). Częstokroć daleką jest ode mnie taka czułość, taka pobożność, tak potężna miłość, tak wielka żarliwość. O! Jezu dobry, słodki i łaskawy zmiłuj się nade mną: a daj nędznemu żebrakowi Twemu uczuć niekiedy w Komunii świętej choć cząstkę tej serdecznej miłości Twojej, ażeby wzrastała i wzmacniała się coraz bardziej wiara moja i nadzieja w dobroci Twojej (...) Głos Chrystusa: Potrzeba, abyś o łaskę nabożeństwa bezustannie się starał, gorąco prosił, cierpliwie i z ufnością na nią oczekiwał, wdzięcznie ją przyjmował; pokornie zachowywał, pilnie używał; a Bogu zostawił czas i sposób, w którym cię nawiedzić raczy. Gdy mało nabożeństwa czujesz w sobie, albo wcale go nie czujesz, powinieneś bardzo się upokorzyć; lecz, ani się zbyt zasmucać, ani zbyt upadać na duchu. (...) A im kto zupełniej wyrzeka się rzeczy ziemskich, im bardziej przez pogardę samego siebie umiera sam sobie, tym prędzej łaska nawiedza, tym obficiej napełnia, (...) Ten, przyjmując Ciało i Krew Pańską, zasługuje na wielką łaskę zjednoczenia się z Bogiem: bo nie patrzy na własną pociechę i nabożeństwo, lecz nad wszelkie nabożeństwo i pociechę szuka czci i chwały Bożej.


*****

x. Jacek Bałemba SDB

UNIŻENIE PRZED BOGIEM CENTRALNĄ KWESTIĄ KULTURY

 Obrazek Ojciec Święty FRANCISZEK. U progu pontyfikatu\

Wydawnictwo św. Tomasza z Akwinu,  Warszawa 2012
ISBN: 978-83-86535-57-6
Format 170x240, ss. 80, op. miękka, cena 15,00 zł
Do nabycia w księgarni internetowej LIBRISELECTI.pl

Książka zawiera rozszerzony tekst wykładu, jaki autor - ks. Jacek Bałemba SDB wygłosił 4 października 2012 roku w Krakowie na zaproszenie Stowarzyszenia Fides et Ratio.
O czym jest ta książka?
O uniżeniu przed Panem Bogiem. O współczesnych zagrożeniach wiary – zwłaszcza w odniesieniu do Najświętszego Sakramentu. O wierności Tradycji. O odważnym przezwyciężaniu bluźnierczych tendencji antropocentrycznych w Kościele. O klękaniu – zwłaszcza przy przyjmowaniu Komunii Świętej
Słowo zawarte na kartach książki umocni tych, którzy kontynuują królewski zwyczaj klękania przy przyjmowaniu Komunii Świętej.
Słowo zawarte na kartach książki będzie przestrogą dla tych, którzy dokonują destrukcji szlachetnych katolickich zwyczajów.
Słowo zawarte na kartach książki jest skromnym darem dla Polaków wiernych Tradycji.
Słowo zawarte na kartach książki wzmocni katolików, którzy w czasach pomieszania powszechnego zmagają się o wierność Prawdzie.
Słowo zawarte na kartach książki jest kapłańską inspiracją do owocnego przeżycia Roku Wiary.
Ze wstępu ks. Leopolda Powierży CSMA:
Zaprezentowane poniżej dziełko wpisuje się w obronę wiary i przygotowanie do krucjaty modlitewnej. Zagrzewa rycerzy modlitwy do złożenia ślubu – przysięgi pod sztandarami Chrystusa Króla, Niepokalanej Dziewicy i Św. Michała Archanioła, aby ruszyć do walki duchowej i ratować to, co święte. W zbrojowni duchowej znajduje się postawa klęcząca wobec Najświętszego Sakramentu, Komunii Świętej i na modlitwie. Jednakże istnieją „wpływowe środowiska”, które świadomie, metodycznie i z wielką cierpliwością usiłują nas rozbroić. Owe „wpływowe środowiska” wmawiają nam, że klękanie do Komunii Świętej na dwa kolana jest zbędne. Oto wrogowie naszego zbawienia i ich metody. 

*****

Praca pod red. Marii Kominek OPs i Stanisława Krajskiego

PRZYJMUJEMY KOMUNIĘ ŚWIĘTĄ NA KOLANACH

 Obrazek Ojciec Święty FRANCISZEK. U progu pontyfikatu\

Wydawnictwo św. Tomasza z Akwinu,  Warszawa 2013
ISBN: 978-83-86535-58-3
Format 140x200, ss. 64, op. miękka, cena 8,00 zł
Do nabycia w księgarni internetowej LIBRISELECTI.pl

Niniejsza książeczka to zbiór wypowiedzi i tekstów, które:
– mają skłonić Czytelników do przyjmowania Komunii świętej na kolanach i do ust;
– dać im podstawowe argumenty, by mogli do tego przekonać innych, świeckich, ale i kapłanów;
– mają podpowiedzieć zachowania, które spowodują, że kapłani nie będą odmawiać im lub utrudniać udzielania Komunii Świętej na kolanach;
– wskazać sposoby działań prowadzących do tego, że będą się organizować i skłaniać kapłanów w swojej parafii do tworzenia sytuacji, w której większa liczba wiernych będzie skłonna przyjmować Komunię Święta na kolanach.

SPIS TREŚCI


Spis treści:

1. Maria Kominek OPs, Stanisław Krajski, Wstęp
2. Stanisław Krajski, Zamiast wprowadzenia: abdykacja papieża Benedykta XVI i przyjmowanie Komunii Świętej na kolanach
3. Ks. Jacek Bałemba SDB, Kto stoi za rewolucyjną akcją prostowania ludziom kolan?
4. Jan Paweł II o przyjmowaniu Komunii Świętej na kolanach (Przemówienie radiowe z dnia 21 czerwca 1981 z kliniki Gemelli, bezpośrednio po zamachu)
5. Kard. Joseph Razinger, „Klękam tylko w sercu” – czy to wystarczy?
6. Benedykt XVI o przyjmowaniu Komunii Świętej na kolanach
7. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów: Nie wolno odmawiać Komunii świętej nikomu z wiernych, tylko dlatego, że chce ją przyjąć na klęcząco
8. Kard. Antonio Canizares Llovera, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscyplina Sakramentów: „Co innego jest przyjmować Komunię w postawie klęczącej, co innego stojąc”
9. Ks. Jacek Bałemba SDB, Apel do katolickich środowisk
10. Ks. Mirosław Mikulski, Dlaczego Komunię św. należy przyjmować w postawie klęczącej
11. Ks. Mirosław Mikulski, Czy wierzymy w realną obecność Chrystusa w najświętszym Sakramencie? Refleksja po powrocie z Ziemi Świętej
12. Maria Kominek OPs, Czy wiara w prawdziwą, rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii zanika?
13. Maria Kominek OPs, Jak rozmawiać z księżmi o sposobie przyjmowania Komunii Świętej
14. Stanisław Krajski, Pytanie, które warto zadać proboszczowi
15. Stanisław Krajski, Nawiążmy kontakt z osobami, które przyjmują Komunię Świętą na klęcząco
16. Stanisław Krajski, Przyjmowanie Komunii świętej na klęczniku – jak rozmawiać z proboszczem?
17. List Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów do pewnego świeckiego w sprawie przyjmowania Komunii Świętej na kolanach
18. List Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów do pewnego biskupa w sprawie przyjmowania Komunii Świętej na kolanach
19. Wzory pism, które należy wysyłać do Biskupa ordynariusza i Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów
a. Wzór 1 – List do biskupa ordynariusza w sprawie odmawiania przez kapłanów w parafii udzielania Komunii Świętej w postawia klęczącej
b. Wzór 2 – List do biskupa ordynariusza w sprawie utrudniania przez kapłanów w parafii udzielania Komunii Świętej w postawia klęczącej
c. Wzór 3 List do Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w sprawie odmawiania przez kapłanów w parafii udzielania Komunii Świętej w postawia klęczącej
d. Wzór 4 List do Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów w sprawie utrudniania przez kapłanów w parafii udzielania Komunii Świętej w postawie klęczącej

Kościół musi odrzucić błędy Soboru

ks. Jean-Michael Gleize FSSPX

Analiza niektórych tekstów II Soboru Watykańskiego ukazuje, że jedność przedsoborowego i posoborowego magisterium została w poważny sposób podkopana przez samo nauczanie Vaticanum II. Jak dowodzi wiele artykułów i opracowań, niektóre teksty soborowe stanowią zerwanie z Tradycją, w żaden rozsądny sposób nie dają się z nią pogodzić.

„Ochrypłe wrzaski tych, którzy skłóceni występują przeciw sobie, niezrozumiała gadanina, bezładny zgiełk krzyczących bez ustanku, wypełnił już cały Kościół, zniekształcając — przez nadgorliwość lub uchybienia — prawdziwą naukę wiary” (św. Bazyli, De Spiritu Sancto, XXX, 77). Cytując słynne słowa biskupa Cezarei, Benedykt XVI porównał okres posoborowy z sytuacją, jaka miała miejsce bezpośrednio po I Soborze Nicejskim. Zaznaczył przy tym jednak, że analogia ta nie jest absolutna, starając się nie przedstawić ostatnich 50 lat w zbyt ponurych barwach.

Porównanie takie uznał jednak za niepozbawione wszelkich podstaw, a przy tym pożyteczne dla zrozumienia przyczyn stanu, w jakim znajduje się obecnie Kościół, na długo po zakończeniu XXI Soboru Powszechnego. W umyśle papieża te same powody pociągają za sobą te same skutki: podobnie jak to było w przypadku Nicei, również recepcja Vaticanum II napotkała na poważne trudności.

Jak to już czynił w przeszłości, jeszcze jako prefekt Kongregacji Nauki Wiary, papież Benedykt XVI usiłuje wyciągnąć naukę z tej oczywistej porażki. Usiłował uczynić to już przed laty, w mowie wygłoszonej w roku 1988 do Konferencji Episkopatu Chile. Tezy w niej przedstawione, jak również spostrzeżenia poczynione w Raporcie o stanie wiary, stanowią zasadniczy trzon argumentacji, jaką posłużył on się w roku 2005. Została ona przeanalizowana w numerze „Courrier de Rome” z listopada 1988 roku, francuskiej wersji „SiSiNoNo”, w artykule zatytułowanym Kardynał Ratzinger dowodzi istnienia stanu konieczności w Kościele.

Hermeneutyka „odnowy w ciągłości”

Periodyk ów podejmował ten temat wielokrotnie: w listopadzie 1989, kwietniu 1991, wrześniu 1991 i marcu 1992. Kardynał Ratzinger wyjaśniał, że nauczanie II Soboru Watykańskiego w istocie zgodne jest z Tradycją i nie wymaga korekty, a do położenia kresu nadużyciom niezbędna jest jedynie autentyczna jego interpretacja — „wiele interpretacji sprawia [bowiem] wrażenie, iż wraz z Vaticanum II wszystko się zmieniło a to, co go poprzedzało, nie ma już wartości”. 20 lat później papież Benedykt XVI w dalszym ciągu pozostaje przekonany, że wyjaśnienie to jest słuszne.

W mowie z 22 grudnia 2005 roku raz jeszcze potępił owe fałszywe interpretacje oraz to, co określił mianem „hermeneutyki zerwania”. Prezentowanym przez niego rozwiązaniem ma być powrót do hermeneutyki „odnowy w ciągłości”, „odnowy zachowującego ciągłość jedynego podmiotu — Kościoła, który dał nam Pan. Ten podmiot w miarę upływu czasu rośnie i rozwija się, zawsze jednak pozostaje tym samym, jedynym podmiotem — Ludem Bożym w drodze”.Czy jednak ocena taka wyjaśnia obecną sytuację w sposób wystarczający? Chodzi bowiem o właściwą interpretację faktów. Fakty przemawiają do nas w sposób bardziej wymowny, niż wszystkie tłumaczące je przemówienia. Sobór Nicejski zwołany został w celu położenia kresu zamieszaniu, mającemu miejsce w Kościele już przed rozpoczęciem soboru. Łatwo możemy prześledzić, w jaki sposób herezja ariańska stopniowo była wygaszana i ostatecznie zanikła dzięki wdrożeniu nauczania I Soboru Powszechnego.

Nie sposób jednak nie zauważyć, że w przypadku Vaticanum II mamy do czynienia z zupełnie inną sytuacją: nieporządki wkradły się bowiem do Kościoła już po jego zakończeniu. Przez ostatnie 50 lat nieporządki te stopniowo narastały i ostatecznie stały się normą. Czy może to być po prostu skutek ścierania się dwóch różnych interpretacji? Musimy uznać fakt, że istnieją również dwa magisteria: magisterium wszechczasów oraz magisterium narodzone podczas ostatniego soboru. Hermeneutyka, o którą apeluje Benedykt XVI, miałaby dowieść ich ciągłości. Jedność jednak nie może być definiowana wyłącznie w odniesieniu do czasu, gdyż jedność Kościoła nie jest wyłącznie chronologiczna. Obejmuje również jedność wiary, jedność w tym samym rozumieniu tej samej, objawionej przez Boga prawdy.

Niektóre teksty dowodzą zerwania z Tradycją

Analiza tekstów ukazuje, że owa jedność (przed- i posoborowego magisterium) została w poważny sposób podkopana przez samo nauczanie Vaticanum II. Jak ukazuje to artykuł opublikowany na łamach „Courrier de Rome” w listopadzie 1988 roku, „niektóre teksty soborowe dowodzą zerwania z Tradycją i w żaden rozsądny sposób nie dają się z nią pogodzić. Problem nie polega jedynie na tym, że — jak uważa kard. Ratzinger — «wiele interpretacji sprawia wrażenie, iż wraz z Vaticanum II wszystko się zmieniło a to, co go poprzedzało, nie ma już żadnej wartości». Pewne dokumenty soborowe stanowią zerwanie z wcześniejszym nauczaniem Kościoła, co zmusza nas do czynienia wyboru pomiędzy Vaticanum II a Tradycją. Teksty w rodzaju Nostra aetate, Unitatis redintegratio czy Dignitatis humanae skłaniają nas do szukania odpowiedzi na pytanie, które stawiał również kard. Ratzinger: «Czy Kościół obecny jest rzeczywiście tym samym, co Kościół dnia wczorajszego, czy też może został on zastąpiony przez inny, o czym jednak nikt nie zadał sobie trudu poinformować katolików?»”.

Odpowiedź na to pytanie znaleźć można w samej intencji, jaką kierowali się Jan XXIII i Paweł VI: „Ogłaszając ten sobór jako pastoralny, a nie dogmatyczny, wysuwając na pierwszy plan postulaty aggiornamento i ekumenizmu, papieże ci od samego początku odebrali soborowi i sobie samym możliwość interwencji przez nieomylność, która mogłaby uchronić ich od wszystkich błędów” (Marcel Lefebvre, oni Jego zdetronizowali, rozdz. 24). Czy więc powinniśmy oskarżać sobór, czy też starać się nauczanie jego usprawiedliwiać?

Innymi słowy: czy II Sobór Watykański spełniał niezbędne kryteria aktu magisterium wykonywanego ze względu na dobro Kościoła? By odpowiedzieć na to pytanie, trzeba odwołać się do samych tekstów soborowych (ibidem, rozdz. 32). Biorąc je pod uwagę, zmuszeni jesteśmy powiedzieć, że nie da się wytłumaczyć obecnego stanu rzeczy samymi tylko błędnymi interpretacjami Vaticanum II. Nie musimy przy tym oceniać soboru wedle naszych osobistych standardów, wystarczy przeanalizować ciągłość jego nauczania z odwiecznym magisterium Kościoła.

Depozyt wiary tłumaczony przez Urząd Nauczycielski

Właściwym przedmiotem aktu magisterium jest Objawienie przekazane przez Apostołów, czyli depozyt wiary, który powinien być strzeżony nabożnie i wiernie przekazywany zawsze w tym samym rozumieniu. I Sobór Watykański dwukrotnie to potwierdził:

1. w konstytucji dogmatycznej Pastor aeternus: „Duch Święty został bowiem obiecany następcom św. Piotra nie dlatego, aby z pomocą Jego objawienia ogłaszali nową naukę, ale by z Jego pomocą święcie strzegli i wiernie wyjaśniali Objawienie przekazane przez apostołów, czyli depozyt wiary” (DS 3070 [Dz 1836]);

2. w Konstytucji Dogmatycznej Dei Filius: „Nauka wiary, którą Bóg objawił, nie została bowiem podana jako wytwór filozofii, który dałby się udoskonalać mocą ludzkich umysłów, ale została przekazana Oblubienicy Chrystusa jako Boży depozyt, by go wiernie strzegła i nieomylnie wyjaśniała. Dlatego należy nieprzerwanie zachowywać takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół, a od tego znaczenia nigdy nie można odejść pod pozorem lub w imię lepszego zrozumienia. «Niech więc wzrasta i na różne sposoby mocno się rozwija rozumienie, wiedza oraz mądrość wszystkich razem i każdego z osobna, zarówno poszczególnych ludzi, jak i całego Kościoła, ze wszystkich pokoleń i wieków, ale tylko w swoim rodzaju, to znaczy w tej samej nauce, w tym samym znaczeniu i w tym samym sformułowaniu»” (DS 3020 [Dz 1800]). Sobór stwierdzał również: „Gdyby ktoś mówił, że człowiek nie może być wyniesiony przez Boga do poznania i doskonałości, które wykraczają poza naturalne [poznanie i doskonałość], ale że w ciągłym postępie człowiek może i powinien z własnych sił dojść w końcu do posiadania wszelkiej prawdy i dobra — niech będzie wyklęty” (DS 3043 [Dz 1818]). Podobnie w czwartym punkcie wprowadzonej przez św. Piusa X Przysięgi Antymodernistycznej czytamy: „Potępiam również wszelki błąd, który w miejsce Boskiego depozytu wiary, jaki Chrystus powierzył swej Oblubienicy do wiernego przechowywania, podstawia (…) twory świadomości ludzkiej, które zrodzone z biegiem czasu przez wysiłek ludzi — nadal w nieokreślonym postępie mają się doskonalić” (DS 3541 [Dz 2145]).

Jak naucza w swej encyklice Humani generis Pius XII, „dając Kościołowi swojemu święte źródła wiary, dał mu Bóg zarazem żywy Urząd Nauczycielski, który to, co w depozycie zawiera się mniej jasno i jakby w zawiązku, ma dokładniej wyjaśnić i rozwijać” (DS 3886 [Dz 2314]).

Nauczanie to potwierdził Pius XI w encyklice Mortalium animos z 6 stycznia 1928 roku, tak pisząc o uroczystych aktach magisterium soborów powszechnych: „To nadzwyczajne wykonywanie urzędu nauczycielskiego nie oznacza jednak, by wprowadzano jakąś nowość. Przez to nie wprowadza się też niczego nowego do tej ilości prawd, które zawarte są domniemanie przynajmniej, w skarbie Objawienia, przekazanym Kościołowi przez Boga. Przez to wyjaśnia się tylko prawdy, które dotąd mogły w oczach wielu uchodzić za mgliste, lub też stwierdza się prawdy wiary, którym uprzednio ten, czy ów przeoczył”. Pius XII wskazywał też, że „najoczywiściej fałszywą jest metoda, która rzeczy jasne usiłuje przez rzeczy niejasne tłumaczyć”.

Nauka sprzeczna z Tradycją musi zostać odrzucona

Tak więc trudno jest traktować poważnie hermeneutykę reformy (czy też „odnowę w ciągłości”), o której mówił w swym przemówieniu z 22 grudnia 2005 roku Benedykt XVI, a to z dwóch podstawowych względów. Po pierwsze, reforma ta stara się usprawiedliwić wprowadzanie nowinek sprzecznych z Tradycją, stwierdzając, że II Sobór Watykański podjął się zadania redefiniowania stosunku wiary Kościoła do niektórych elementów filozofii współczesnej. Po drugie, reforma owa ma rzekomo na celu doprowadzenie „do odnowy jedynego podmiotu — Kościoła”, poddając przy tym w wątpliwość obiektywne nauczanie magisterium w kwestiach zasadniczych.

W świetle wspomnianych wyżej zasad, właściwa hermeneutyka czy sposób interpretacji tekstów II Soboru Watykańskiego dokonywane musiałyby być w zgodzie z zasadą sformułowaną przez I Sobór Watykański, wedle której „nieprzerwanie zachowywać [należy] takie znaczenie świętych dogmatów, jakie już raz określiła święta Matka Kościół”. Zasada ta wymaga, by nauczanie Vaticanum II interpretowane było w świetle prawd nauczanych przez odwieczne magisterium, wskutek czego elementy sprzeczne z Tradycją musiałyby zostać odrzucone, niejasności interpretowane w zgodzie z Tradycją, zaś nauczanie z Tradycją zgodne powinno zostać z uległością przyjęte.

Przynajmniej w trzech kwestiach nauczanie II Soboru Watykańskiego wydaje nam się być nie do pogodzenia z doktryną katolicką, przedstawioną w dotychczasowych dokumentach magisterium Kościoła. Punkty te są następujące: doktryna o wolności religijnej, doktryna o ekumenizmie i religiach niechrześcijańskich, doktryna o kolegializmie, nowy ryt Mszy.

Doktryna o wolności religijnej

Doktryna o wolności religijnej wyrażona w paragrafie 2 deklaracji Dignitatis humanae oraz w paragrafach 2104—2109 Katechizmu Kościoła Katolickiego z roku 1992 sprzeciwia się nauczaniu zawartemu w encyklice Grzegorza XVI Mirari vos, encyklice Piusa IX Quanta cura, a także doktrynie przedstawionej przez Leona XII w encyklice Immortale Dei oraz przez Piusa XI w encyklice Quas primas. Vaticanum II stwierdza, że każdemu człowiekowi przysługuje prawo do nieskrępowanego przez żadną władzę uczestnictwa w kulcie wyznawanej przez siebie religii, prawdziwej czy też fałszywej, o ile tylko nie narusza to dobra wspólnego całej społeczności.

Tradycja Kościoła naucza natomiast o społecznym panowaniu Jezusa Chrystusa; podkreśla, że władze świeckie mają obowiązek zakazywać lub ograniczać zewnętrzne formy kultu fałszywych religii z tego jedynie powodu, że kult stanowi zniewagę dla religii katolickiej. Potępia też zasadę, wedle której „najlepszy stan społeczeństwa jest taki, w którym władzy nie przyznaje się obowiązku powstrzymywania ustawowymi karami przeciwników religii katolickiej, jeżeli nie wymaga tego pokój publiczny”.

Doktryna o ekumenizmie i religiach niechrześcijańskich

Doktryna o ekumenizmie i religiach niechrześcijańskich wyrażona w paragrafie 3 Unitatis redintegratio, w paragrafach 816 i 819 oraz 839-848 nowego Katechizmu, w paragrafie 2 deklaracji Nostra aetate, oraz w paragrafie 8 konstytucji Lumen gentium, sprzeciwia się nauczaniu Piusa IX, podpadając pod potępienia paragrafów 16 i 17 Syllabusa. Sprzeczna jest również z nauką przedstawioną przez Piusa XI w encyklice Mortalium animos. Vaticanum II stwierdza, że w społecznościach odłączonych od Kościoła katolickiego istnieją pewne pierwiastki prawdy i uświęcenia, które nakłaniają do jedności katolickiej; że nie są one bez znaczenia w tajemnicy zbawienia oraz że również religie niechrześcijańskie odbijają promień prawdy, która oświeca wszystkich ludzi. Również przyjęta przez sobór definicja Kościoła jako sakramentu sprzyja — przez swą wieloznaczność — postrzeganiu go na sposób ekumeniczny i latitudinarystyczny (rozumiany w bardzo szerokim znaczeniu — przyp. red.).

Tradycja Kościoła uczy, że nasz Pan Jezus Chrystus założył jedyną widzialną społeczność, w której ludzie znaleźć mogą zbawienie, a społecznością tą jest Kościół rzymskokatolicki. Uczy też, że o ile nie przynależy się do Kościoła tego w sposób pełny i widzialny, lub przynajmniej nie jest się z nim zjednoczonym przez ukryte nadprzyrodzone pragnienie, nie można osiągnąć zbawienia, nie można znaleźć żadnego pierwiastka prawdy ani uświęcenia, czy też promienia prawdy. W tym rozumieniu religie niekatolickie stanowią przeszkodę dla zbawczej akcji Chrystusa oraz Ducha Świętego.

Doktryna o kolegializmie

Doktryna o kolegializmie, wyrażona w paragrafie 22 Lumen gentium oraz paragrafie 4 Nota praevia, stanowi poważne odejście od nauczania I Soboru Watykańskiego sformułowanego w konstytucji Pastor aeternus, a dotyczącego jednego podmiotu najwyższej władzy w Kościele. Vaticanum II naucza, że również kolegium biskupów zjednoczone z papieżem jako swą głową stanowi — obok niego samego — najwyższą władzę w Kościele. Jednak wedle doktryny jasno przedstawionej przez I Sobór Watykański, władza ta należy wyłącznie do św. Piotra oraz jego następców. Definicja Kościoła jako „Ludu Bożego” oraz koncepcja powszechnego kapłaństwa wiernych rozumianego we właściwym sensie tego słowa, sprzyjają szerzeniu się idei demokratycznych i egalitarnych, Kościół zaś postrzegany jest raczej jako wspólnota niż społeczność hierarchiczna.

Nowy ryt Mszy

Również Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae, przesłana 3 września 1969 roku przez kard. Ottavianiego i kard. Bacciego Pawłowi VI, w dobitny sposób kwestionuje ortodoksję nowego rytu Mszy. Kardynałowie pisali: „Novus Ordo Missae tak w całości jak i w szczegółach stanowi rażące odejście od katolickiej teologii Mszy, sformułowanej na XXII sesji Soboru Trydenckiego”. Nie wahali się również wyrazić uzasadnionej obawy o ważność celebracji według nowego rytu przez kapłanów, którzy nie będą już otrzymywać tradycyjnej formacji.

Bractwo Św. Piusa X nigdy nie twierdziło, że „Novus Ordo Missae celebrowana według rubryk Mszału jest sama w sobie nieważna czy heretycka” (Marcel Lefebvre, List do kard. Ratzingera z 17 kwietnia 1985 r.). Uważa jednak, zgodnie ze słowami abpa Lefebvre’a, że „nowy ryt nie wyraża wiary katolickiej w sposób tak jasny, jak tradycyjna Msza i konsekwentnie może stwarzać możliwość heretyckich interpretacji” (Mgr Lefebvre et le Saint Office, „Itinéraires”, nr 233, maj 1979, s. 146—147).

Mętne teksty soboru głównym źródłem kryzysu

Trzeba też zauważyć, że sam Jan Paweł II w konstytucji apostolskiej Disciplinae leges z 25 stycznia 1983 roku stwierdził, iż nauczanie II Soboru Watykańskiego ukazuje „nową wizję Kościoła”, która musi stanowić inspirację dla norm prawnych nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego. Każe nawet postrzegać ten Kodeks jako „wielki pas transmisyjny przenoszący na język kanonistyczny tę doktrynę, mianowicie soborową eklezjologię” (Jan Paweł II, Konstytucja Apostolska Sacrae disciplinae leges, 25 stycznia 1983 r.: „Fundamentalis illa ratio novitatis, quae, a traditione legifera Ecclesiae numquam discedens, reperitur in Concilio Vaticano II, praesertim quod spectat ad eius ecclesiologicam doctrinam, efficiat etiam rationem novitatis in novo Codice”).

Zasadnicze zastrzeżenia odnośnie do doktryny soboru odnieść należy więc również do tego nowego aktu legislacji. Odwoływanie się przez Bractwo do Kodeksu z roku 1917 nie powinno być postrzegane jako coś osobliwego. Jest to całkowicie uprawniona postawa, dozwolona dla każdego katolika, stającego w obliczu kontrowersyjnych zapisów nowego prawa kanonicznego.

Czy więc powinniśmy obwiniać sobór, czy też starać się go usprawiedliwiać? By znaleźć odpowiedź na to poważne pytanie, przytoczyliśmy liczne dokumenty magisterium Kościoła (Marcel Lefebvre, oni Jego zdetronizowali, rozdz. XXII). W oparciu o nie zmuszeni jesteśmy uznać, że składanie całej winy za obecny stan rzeczy na karb błędnych interpretacji Vaticanum II byłoby stanowczo zbytnim uproszczeniem. Możemy w tym miejscu powtórzyć ocenę abpa Lefebvre’a (ibidem) i stwierdzić, że przyczyną zła toczącego obecnie Kościół jest sam sobór, którego mętne i zawierające błędy teksty są głównym źródłem kryzysu, do którego odnosi się Benedykt XVI.

Usiłowania uzdrowienia tej sytuacji i podźwignięcia Kościoła ze śmiertelnej choroby bez wskazania źródeł problemu, z góry skazane są na niepowodzenie. Abp Lefebvre rzadko mówił o Vaticanum II jako o magisterium, kiedy zaś to czynił, używane przez niego określenia wyraźnie dawały do zrozumienia, że w jego opinii nieuprawnione jest posługiwanie się tym terminem względem ostatniego nauczania soboru oraz okresu posoborowego.

Chodzi o to, by Kościół odrzucił błędy soboru

Arcybiskup mówił o „magisterium, które niszczy [odwieczne] magisterium i Tradycję” (Marcel Lefebvre, Conference at Ecône, 29 września 1975 r., „Vu de Haut”, nr 13, s. 23), o „nowym magisterium lub nowej koncepcji magisterium Kościoła, koncepcji, która jest modernistyczna” (ibidem, 13 stycznia 1977 r., „Vu de Haut” nr 13, s. 51), o „postępowym i źle pojętym magisterium” (ibidem, s. 52), o „niewiernym magisterium, które nie jest wierne Tradycji” (ibidem, 20 listopada 1980 r., „Vu de Haut” nr 13, s. 53), o „nowym magisterium, które nie jest wierne magisterium wszechczasów” (ibidem, 10 kwietnia 1981 r., „Vu de Haut” nr 13, s. 55), o „nowym magisterium” (ibidem, s. 56).

W oficjalnej korespondencji z prefektem Kongregacji Nauki Wiary nie wahał się wyrazić następującego osądu Vaticanum II: „Nowe magisterium, o ile nie byłoby zakorzenione w przeszłości, a tym bardziej jeśli sprzeciwiałoby się magisterium wszechczasów, może być jedynie schizmatyckie i heretyckie” (List do kard. Ratzingera z 8 lipca 1987 r.). Pod koniec swego życia stwierdził: „Albo jesteśmy z jego (tj. Jana Pawła II — przyp. tłum) poprzednikami, którzy głosili wieczną prawdę i których nauka pozostaje w zgodzie z doktryną Kościoła od czasów Apostołów po pontyfikat Piusa XII, albo jesteśmy z soborem i przeciwko poprzednikom obecnego papieża. Takiego właśnie wyboru musimy dokonać. Oczywistym jest, że Tradycję stanowi nauczanie papieży, którzy poprzedzali Jana XXIII i II Sobór Watykański, w przeciwnym razie uznać musielibyśmy, że Kościół zawsze błądził. W takiej właśnie sytuacji obecnie się znajdujemy. Musimy być stanowczy, jednoznaczni, zdecydowani i niezachwiani” (M. Lefebvre, kazanie wygłoszone 14 maja 1989 r. w Econe, „Vu de Haut” nr 13, s. 70).

Można powiedzieć, że takie jest właśnie credo Bractwa Św. Piusa X, jest to bowiem credo Kościoła zmagającego się z błędami współczesnego świata. Ukryte głęboko pod powierzchnią zło zmartwychwstało, ponieważ pod przykrywką Vaticanum II błędy te rozpowszechniły się w samym Kościele. Jeśli zaś Bractwo Św. Piusa X bardziej niż ktokolwiek inny pragnie autentycznej reformy, chodzi mu jedynie o to, by Kościół ostatecznie odrzucił błędy, które od czasu soboru uniemożliwiają mu wykonywanie autentycznego magisterium oraz odzyskał swą wieczną młodość.

ks. Jean-Michael Gleize FSSPX

Za „The Angelus” grudzień 2012, tłumaczył Tomasz Maszczyk.

Źródło informacji: http://www.piusx.org.pl

Piękno tradycyjnej liturgii c.d.





Zdjęcia pochodzą ze strony http://www.ccwatershed.org/Campion/

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.