_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniane prawdy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zapomniane prawdy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 15 kwietnia 2023

Zapomniane prawdy - Kard. Siri: "Mamy mnóstwo sloganów, podczas gdy nie naucza się już katechizmu"

 

Mamy mnóstwo sloganów, podczas gdy nie naucza się już katechizmu; ciągle wspomina się o „duszpasterstwie”, podczas gdy stopniowo odchodzi się od świętych posług; mówi się o Słowie Bożym – a jednak naucza się go tak, jakby było bajką. Pojawiają się rozprawy o bliskości z Bogiem, a jednocześnie wyśmiewa się i drwi z Najświętszej Eucharystii. Przynajmniej w praktyce. I to wszystko jest (niby) postępem!

Abp Giuseppe kard. Siri w 1975 r. na łamach Rivista Diocesana Genovese.
*Tłumaczenie AJ.

poniedziałek, 9 stycznia 2023

Kard. Sarah: "Musimy mieć odwagę i szczerość by przyznać, że katolicka liturgia jest dzisiaj chora."

@Notre-Dame de Chrétienté

– Liturgia nie jest sprawą poboczną, wyraża i kształtuje nasz sposób odnoszenia się i wchodzenia w relację z Bogiem. Liturgia nie należy do obszaru jakiegoś mętnego wyboru, ale jest fundamentalnym źródłem chrześcijańskiego ducha. Jest uznaniem, kultem i celebracją chrześcijańskich misteriów i Bożego działania. Formy kultu Bożego kształtują kulturę chrześcijańską. W istocie wszystkie nasze gesty i sowa w liturgii wyrażały na przestrzeni stuleci oświadczenie chrześcijańskie i je formowały. Liturgia jest zbudowana zgodnie ze skodyfikowanymi wzorami, które przekazywały sobie pokolenia od tysiącleci. (...) 

 – Musimy jednak mieć odwagę i szczerość by przyznać, że katolicka liturgia jest dzisiaj chora. Podkreślił to sam papież Franciszek. Dlaczego tak wielu młodych ludzi fascynuje się dawną liturgią? Bądźmy uczciwi: byłoby zbyt proste zarzucać im spaczoną psychologiczną potrzebę podkreślania swojej tożsamości. Czy nie powinniśmy raczej przyznać, że rozczarowuje ich wiele celebracji, że nie znajdują tam tego, za czym tęskni najgłębiej ich dusza? Wiele „zdekościelnionych” liturgii sprawia, że czują głód. Każda dusza szuka Boga, Jego wielkości, Jego majestatu, Jego piękna. Do Boga można zbliżać się wyłącznie z nabożnym szacunkiem, religijnym respektem, dziecięcym drżenie. Potrzebujemy świętych znaków, by przyjść do Niego. Nasze ciało musi się skłonić, aby nasza dusza mogła zostać objęta przez Boga. Musimy odwrócić się od profanum codzienności, aby Bóg wziął nas za rękę i mógł poprowadzić nas do Jego świętego serca.

Kardynał Robert Sarah w wywidzie dla katolickiego tygodnika Valeurs Actuelles.

Cytat za pch24.pl

niedziela, 30 maja 2021

Zapomniane prawdy: Św. Augustyn o działaniu Trójcy Świętej w duszy wierzącego.

 

"Ojciec, Syn i Duch Święty przychodzą do nas, jeżeli my do Nich idziemy; Oni przychodzą, aby wspomagać nas, my idziemy, aby słuchać; Oni przychodzą, aby nas oświecić, my idziemy, aby poznać; Oni przychodzą, aby nas napełnić, my idziemy, aby otrzymać, aby Ich widok w nas nie był zewnętrzny, lecz wewnętrzny, aby Ich pobyt w nas nie był przemijający, lecz wieczny"

Św. Augustyn

Objaśnienie Psalmu 48

niedziela, 25 października 2020

Zapomniane prawdy: My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!

 

Niech więc nad narodami powiewa jeden sztandar, sztandar Chrystusowy, niech nad narodami panuje jeden Król, Chrystus, któremu cześć i chwała na wieki.


Więc chwyćmy dziś w czyste a silne dłonie sztandar Chrystusa-Króla i nieśmy go we wielkim, manifestacyjnym, publicznym pochodzie mimo pomruku nienawiści wrogów Chrystusowych poprzez ulice naszych miast i siół; niech wrogowie nasi widzą nas zorganizowanych i przekonanych.


Niech potężnie biją dzwony, niech brzmią trąby, niech jarzą się świece a dumnie niech idą w pochodzie sztandary katolickie a z piersi tysięcy jak grzmot gromów niech bije pod strop nieba wielka wspaniała pieśń: My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!". 


X. Ignacy Czechowski, Dyrektor Misyj, Krótkie kazania na niedziele i święta całego roku. Poznań 1930. NAKŁADEM AUTORA. SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI ŚW. WOJCIECHA, ss. 582.








piątek, 18 września 2020

Zapomniane prawdy: Bóg pragnie, by ludzie rozmnażali się, nie tylko w tym celu, by istnieli i zapełniali ziemię, lecz daleko więcej w tym celu, by byli czcicielami Boga...

"Jak wielkim dobrodziejstwem Bożym i błogosławieństwem małżeństwa jest dziecko, okazuje się z godności człowieka i celu jego najwyższego. Człowiek bowiem przewyższa już zacnością rozumnej swej istoty wszystkie inne stworzenia widzialne. Nadto Bóg pragnie, by ludzie rozmnażali się, nie tylko w tym celu, by istnieli i zapełniali ziemię, lecz daleko więcej w tym celu, by byli czcicielami Boga, poznawali Go, miłowali i posiadaniem Jego na wieczne czasy cieszyli się w niebie. Cel ten wskutek przedziwnego wyniesienia człowieka przez Boga do porządku nadprzyrodzonego przechodzi wszystko, co oko widziało, ucho słyszało i w serce człowieka wstąpiło. Łatwo stąd poznać można, jak wielkim darem dobroci Bożej, jak doskonałym owocem małżeństwa jest dziecko, zawdzięczające istnienie swe wszechmocy Bożej i współdziałaniu małżonków."

Pius XI, Encyklika Casti Connubi o małżeństwie chrześcijańskim, 1930.

niedziela, 6 września 2020

Zapomniane prawdy: Kiedy lepszą stanie się nasza młodzież?

Gdyby kazano mi odpowiedzieć na pytanie: „Kiedy lepszą stanie się nasza młodzież?" — odpowiedziałbym w ten sposób: „Młodzież dzisiejsza wtenczas stanie się lepszą, gdy szkolną naukę religii wesprze dom rodzinny, przykład rodziców". Dzisiejsi rodzice powinni sobie zapamiętać zasadę wychowania: „Największą mądrością jest wychowywać z Chrystusem", bo wtedy — tylko wtedy poprawi się wasza młodzież!

 

Ks. dr Tihamér Tóth, Chrystus-Król, Kraków 1935, s. 106-107

czwartek, 23 lipca 2020

Zapomniane prawdy: Postępujcie wszyscy zgodnie z wolą Bożą, szanujcie się nawzajem, a w odnoszeniu wzajemnym nie kierujcie się ludzkimi pobudkami, ale trwajcie w jedności z biskupem...




Ujrzawszy zatem całą waszą wspólnotę w osobach wyżej wymienionych oraz umiłowawszy ją w wierze, zaklinam, abyście starali się sprawować wszystko w świętej zgodzie pod przewodnictwem biskupa, który występuje w imieniu Boga, kapłanów, którzy stanowią jakby grono Apostołów, oraz tak bardzo mi drogich diakonów, sprawujących służbę Jezusowi Chrystusowi, który przed wiekami był u Ojca, a objawił się przy końcu czasów. Postępujcie wszyscy zgodnie z wolą Bożą, szanujcie się nawzajem, a w odnoszeniu wzajemnym nie kierujcie się ludzkimi pobudkami, ale trwajcie w jedności z biskupem, z tymi, którzy wam przewodzą, zapowiadając w ten sposób i ucząc o nieśmiertelności.

Podobnie więc jak Pan bez Ojca, z którym stanowi jedno, nie czynił niczego ani sam, ani przez Apostołów, tak i wy niczego nie czyńcie bez biskupów i prezbiterów. Nie starajcie się, aby uchodziło za dobre to, co czynicie osobno, ale wszystko czyńcie we wspólnocie: jedna modlitwa, jedno błaganie, jeden duch, jedna nadzieja w miłości i w szczerej radości, tak jak jeden jest Jezus Chrystus, który jest ponad wszystkim. Jednoczcie się wszyscy, jak w jednej świątyni Boga, jakby wokół tego samego ołtarza, tego samego Jezusa Chrystusa, który od jednego Ojca pochodzi, który był u Ojca i do Niego powrócił.

Z listu św. Ignacego Antiocheńskiego, biskupa i męczennika, do Magnezjan

piątek, 27 marca 2020

Zapomniane prawdy: "Żyjemy w czasach czwartej śmierci Kościoła, w których wrogami nie są Hunowie, schizmatycy ani heretycy, tylko świat, w którym żyje Kościół."



Kościół nie jest bytem trwałym; jest bytem umierającym, który wciąż powraca do życia. Prawem Ciała jest prawo Głowy: Ukrzyżowanie i Pusty Grób.

Kościół przeżył w historii cztery wielkie śmierci, które miały miejsce mniej więcej co pięćset lat. Pierwszą śmiercią był upadek Rzymu, który tak wstrząsnął św. Hieronimem, iż myślał on, że nadszedł koniec świata. Św. Augustyn spędził 18 lat pisząc swoje Miasto Boga i tłumacząc, dlaczego Rzym upadł. Drugą śmiercią była inwazja muzułmanów, którzy zniszczyli Kościół w Afryce Północnej oraz Schizma Wschodnia. Trzecią śmiercią był czas Reformacji, gdy reformatorzy zreformowali dogmaty, mimo iż tym, co wymagało zmian, była moralność. Żyjemy w czasach czwartej śmierci Kościoła, w których wrogami nie są Hunowie, schizmatycy ani heretycy, tylko świat, w którym żyje Kościół.

Arcybiskup Fulton J. Sheen
"Those Mysterious Priests", 1970 r., str. 137.

czwartek, 19 grudnia 2019

Zapomniane prawdy: Kardynał Sarah o współczesnym kryzysie kapłaństwa



Nigdy w historii Kościoła nie padały takie oskarżenia względem księży. Oczywiście zawsze istniały problemy i uchybienia, ale dziś są one ogromne. Kryzys w Kościele jest tak ogromny, jakbyśmy już nie wiedzieli czego nauczać. Jakbyśmy nie mieli doktryny, objawienia i depozytu wiary. Jeden episkopat mówi jedno, drugi drugie. Jeden biskup mówi jedno, drugi mówi coś innego, a wierni są zdezorientowani. To prawdziwy kryzys kapłaństwa

Kard. Robert Sarah
Prefekt Świętej Kongregacji ds. Kultu Bożego
i Dyscypliny Sakramentów

piątek, 1 listopada 2019

Zapomniane prawdy: Upadek wiary w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii stanowi sedno obecnego kryzysu Kościoła i jego upadku...



Upadek wiary w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii stanowi sedno obecnego kryzysu Kościoła i jego upadku, szczególnie na Zachodzie. My, biskupi, kapłani i wierni świeccy - wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za kryzys wiary, kryzys Kościoła, kryzys kapłański i dechrystianizację Zachodu. Georges Bernanos napisał przed wojną: „Ciągle powtarzamy ze łzami bezradności, lenistwa czy dumy, że świat ulega chrystianizacji. Ale świat nie przyjął Chrystusa - non pro mundo rogo - to my Go przyjęliśmy za niego; Bóg wycofuje się z naszych serc; to my dechrystianizujemy się, nieszczęśliwi!” (Nous Autres, Français, „We French”- w Scandale de la Vérité, „Scandal of the Truth”, Points / Seuil, 1984)

Kard. Robert Sarah
Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

poniedziałek, 23 września 2019

Zapomniane prawdy: (...) naleganie, by w każdym domu była Biblia, by każdy mógł po nią swobodnie sięgać, okazało się małą katastrofą...



„Jednym z wielkich problemów Vaticanum II jest wzbudzony przez Sobór entuzjazm dla Biblii. Z jednej strony jest to wspaniałe. Ja sam jestem wykładowcą Pisma Świętego i uwielbiam je. Cieszę się, że w latach 60-tych Kościół poszukiwał swych korzeni w myśli biblijnej. Jednakże naleganie, by w każdym domu była Biblia, by każdy mógł po nią swobodnie sięgać, okazało się małą katastrofą ze względu na tendencje fundamentalistyczne. Pismo Święte jest dziełem bardzo złożonym, trzeba kształcić ludzi, którzy pomogą chrześcijanom je zrozumieć. Trzeba zrozumieć świat, w którym Biblia została napisana, zanim zaczniemy ją stosować do aktualnego świata”

o. David Neuhaus SJ, 
żydowski jezuita i konwertyta, odpowiedzialny do niedawna za duszpasterstwo 
katolików języka hebrajskiego w patriarchacie Jerozolimy.

piątek, 30 sierpnia 2019

Zapomniane prawdy: (...) taniec nie jest formą wyrażania liturgii chrześcijańskiej



„Także taniec nie jest formą wyrażania liturgii chrześcijańskiej. Około III wieku kręgi gnostycko-doketyckie próbowały wprowadzić go do liturgii. Ukrzyżowanie traktowano tam jako pozór: ciało, którego nigdy tak naprawdę nie przyjął, Chrystus opuścił przed męką. I w ten sposób, skoro Krzyż był tylko pozorem, miejsce liturgii Krzyża mógł zająć taniec. (...) Zatem absolutny nonsens stanowią próby „uatrakcyjniania”liturgii pantomimą, i to wykonywaną w miarę możliwości przez profesjonalne zespoły, co kończy się często (w tej perspektywie całkiem słusznie) aplauzem zgromadzonych. Jeśli w liturgii oklaskuje się ludzkie dokonania, to jest to zawsze ewidentny znak tego, iż całkowicie zagubiono istotę liturgii i zastąpiono ją rodzajem religijnej rozrywki."
kard. Józef Ratzinger

poniedziałek, 15 lipca 2019

Zapomniane prawdy: "(...) istnieją niewierni księża, biskupi, a nawet kardynałowie, którzy sprzeniewierzają się prawdzie doktryny!



"Drodzy przyjaciele, uważam, że musimy być realistyczni i konkretni. Tak, grzesznicy istnieją. Tak, istnieją niewierni księża, biskupi, a nawet kardynałowie, którzy sprzeniewierzają się czystości, ale także – co jest równie poważne – prawdzie doktryny! Grzech nie powinien nas zaskakiwać. Trzeba natomiast mieć odwagę nazwać go po imieniu. Musimy zdobyć się na odwagę i odnaleźć drogi walki duchowej: modlitwę, pokutę i post. Musimy wnikliwie karać niewierności. Musimy znajdować konkretne sposoby, by im zapobiegać. Uważam, że bez wspólnej modlitwy, bez minimum braterskiego i wspólnego życia między księżmi, wierność jest złudzeniem. Musimy sięgnąć do wzoru Dziejów Apostolskich. Chcę jednak powtórzyć to Wam, ukrytym i zapomnianym księżom i zakonnikom, Wam, którymi społeczeństwo niekiedy gardzi, Wam, którzy jesteście wierni przyrzeczeniom Waszych święceń – to Wy sprawiacie, że drżą potęgi tego świata!

Przypominacie im, że nic nie może się oprzeć mocy daru z Waszego życia, ofiarowanego za prawdę. Przypominacie im o żywotnej i niezbędnej obecności Boga dla przyszłości ludzkości. Wasza obecność jest nie do zniesienia dla księcia kłamstwa.

Bez Was, drodzy bracia księża i osoby konsekrowane, ludzkość byłaby mniej wielka, mniej promienna i mniej piękna! Bez Was katedry byłyby budowlami pozbawionymi życia i niepotrzebnymi!

Wy jesteście żywym szańcem obronnym prawdy, gdyż zgodziliście się miłować ją aż po Krzyż. Drodzy bracia kapłani, drodzy zakonnicy i zakonnice, doświadczenie Krzyża jest doświadczeniem prawdy naszego życia! Ten, kto głosi Bożą prawdę, niechybnie wstępuje na Krzyż. Dozna męki, ukrzyżowania i śmierci na Krzyżu. Wszyscy chrześcijanie, a szczególnie księża, są stale na Krzyżu, aby przez ich świadectwo jaśniała prawda i aby zostało zniszczone kłamstwo. Wszędzie i zawsze, nieustannie nosimy w naszym ciele cierpienia śmierci Jezusa, aby także życie Jezusa objawiało się w naszym ciele (por. 2 Kor 4, 10)."

Kard. Robert Sarah
Prefekt Świętej Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

sobota, 22 czerwca 2019

Zapomniane prawdy: W wypadku zagrożenia dla wiary, podwładni powinni upominać przełożonych nawet publicznie.



"W wypadku zagrożenia dla wiary, podwładni powinni upominać przełożonych nawet publicznie. I tak nawet Paweł, który był podwładnym Piotra, strofował go publicznie, a powodem tego było grożące zaburzenie w sprawach wiary. I tak to rozumie glosa Augustyna do listu do Galatów (2,14) mówiąc: "sam Piotr dał przykład przełożonym, by w wypadku zejścia z prostej drogi nie oburzali się na upomnienia podwładnych."

św. Tomasz z Akwinu 
Summa Teologii, II-II q.33 a 4

niedziela, 20 stycznia 2019

Zapomniane prawdy: Św. Józef Sebastian Pelczar o Kościele



Kościół katolicki istniał przez dziesięć wieków, nim nastąpiło odszczepieństwo wschodnie, a wieków piętnaście, nim zjawił się protestantyzm; w tym czasie uznawano go powszechnie za Kościół Chrystusowy; jakże tedy stać się mogło, że nagle przestał nim być w wieku XI-tym na Wschodzie, a w wieku XVI na Zachodzie? Czyliż on porzucił naukę, powierzoną mu od Chrystusa? Nie. Czy zmienił doszczętnie swój ustrój, ustanowiony przez Chrystusa? Także nie. Więc może uległ gangrenie moralnej aż do szpiku? I to nie. Wprawdzie w wiekach X i XV więcej było zeświecczenia i zepsucia w duchowieństwie, niż kiedy indziej, także nawet na Stolicy św. zasiedli niektórzy papieże, tego urzędu niegodni, jak Jan XII w X-tym Benedykt IX w XI-tym, lub Aleksander VI w XV wieku; ale wnet nastąpiła reforma, którą w wieku XI przeprowadził św. Grzegorz VII, w szesnastym Sobór trydencki; zresztą i w onych wiekach zniesławionych spotykamy Świętych, jak niemniej znakomitych papieży i biskupów. A więc Kościół katolicki w wieku XI i XVI nie przestał być Kościołem Chrystusowym i jest nim dotąd.

Św. Józef Sebastian Pelczar 
Obrona religii katolickiej, tom I, Przemyśl 1920, str. 83.

piątek, 21 grudnia 2018

Zapomniane prawdy: (...) prawdziwymi bowiem przyjaciółmi ludu nie są ani rewolucjoniści ani nowatorowie, lecz tradycjonaliści.





Doktryna zaś katolicka uczy, że pierwszy obowiązek miłości nie polega na tolerancji błędnych przekonań, choćby najbardziej szczerych, ani na obojętności teoretycznej czy praktycznej dla błędu lub występku, w którym widzimy pogrążonych braci naszych, lecz na gorliwości o ich podniesienie umysłowe i moralne, nie mniej jak o ich dobrobyt materialny. Ta sama doktryna katolicka uczy nas również, że źródło miłości bliźniego znajduje się w miłości Boga, wspólnego Ojca i wspólnego celu całej rodziny ludzkiej i w miłości Chrystusa, którego jesteśmy członkami, tak że wspomożenie nieszczęśliwego jest to wyświadczenie przysługi samemu Chrystusowi. Wszelka inna miłość jest złudzeniem lub uczuciem jałowym i przemijającym.

Nie, Czcigodni Bracia, nie ma prawdziwego braterstwa poza miłością chrześcijańską, która z miłości dla Boga i Syna Jego, Jezusa Chrystusa, naszego Zbawcy, obejmuje wszystkich ludzi, by wspomóc ich wszystkich i wszystkich doprowadzić do tej samej wiary i tego samego szczęścia w niebie.

Lecz jeszcze dziwniejsze, jednocześnie przerażające i zasmucające, jest umysłowe zuchwalstwo i lekkomyślność ludzi, którzy, nazywając siebie katolikami, marzą o przerobieniu społeczeństwa w podobnych warunkach i o ustanowieniu na ziemi, ponad Kościołem Katolickim, "królestwa sprawiedliwości i miłości", przez robotników, przybyłych zewsząd, ze wszystkich religii lub bez religii, z przekonaniami lub bez przekonań, byleby tylko zapomnieli tego, co ich dzieli, tj. swych przekonań religijnych i filozoficznych, a oparli swą akcję na tym, co ich jednoczy, tj. na szlachetnym idealizmie i siłach moralnych, zaczerpniętych "gdzie kto może". Gdy się pomyśli, wiele to dla ustanowienia społeczeństwa chrześcijańskiego potrzeba było sił, nauki, cnót nadprzyrodzonych, cierpień milionów męczenników, światła Ojców i Doktorów Kościoła, poświęcenia wszystkich bohaterów miłości, potężnej hierarchii, pochodzącej z nieba, potoków łask Boskich, a wszystko to zbudowane zjednoczone i przeniknięte życiem i duchem Chrystusa Pana, Mądrości Bożej, Słowa Wcielonego - gdy się pomyśli, mówimy, o tym wszystkim, przerażenie zdejmuje na widok nowych apostołów, zacietrzewiających się w usiłowaniach robienia lepiej przez oparcie akcji na czczym idealizmie i cnotach obywatelskich. Co oni stworzą? Co wyjdzie z tego współpracownictwa? Gmach, zbudowany tylko ze słów i chimery, gdzie, zmieszane w czarującym nieładzie, błyszczeć będą słowa: wolność, sprawiedliwość, braterstwo, miłość, równość i wyniesienie człowieka, wszystko oparte na źle zrozumianej godności ludzkiej. Będzie to ruch hałaśliwy, bezowocny dla zamierzonego celu, a którym posłużą się mniej utopistyczni agitatorowie mas.

Jest to w modzie wśród pewnych środowisk, że, jak tylko przystępuje się do kwestii społecznej, naprzód usuwa się Bóstwo Chrystusa, następnie zaś mówi się tylko o Jego najwyższej łaskawości, o Jego współczuciu dla wszystkich nędz ludzkich, o Jego naglących upomnieniach do miłości bliźniego i do braterstwa. Zapewne, że Chrystus Pan umiłował nas miłością bezmierną, nieskończoną; że zstąpił na ziemię cierpieć i umrzeć, by, zjednoczeni wokoło Niego w sprawiedliwości i miłości, ożywieni tymi samymi uczuciami miłości wzajemnej, wszyscy ludzie żyli w szczęściu i pokoju: lecz za warunek osiągnięcia tego szczęścia doczesnego i wiecznego najwyższą powagą Swoją postawił należenie do Jego owczarni, przyjęcie Jego doktryny, praktykowanie cnoty i poddanie się nauczaniu i kierownictwu Piotra i następców jego. Następnie, jeśli Pan Jezus był dobry dla zbłąkanych i grzeszników, to bynajmniej nie w tym znaczeniu, by miał szanować ich błędne przekonania, chociażby nawet wydawały się najszczersze; lecz miłował ich wszystkich, by ich nauczyć, nawrócić i zbawić. Jeśli wzywał do Siebie, by im ulżyć, wszystkich pracujących i cierpiących, to nie po to, by głosić im zawiść chimerycznej równości. Jeśli podnosił pokornych, to nie po to, by natchnąć ich uczuciem godności niezależnej i buntowniczej wobec posłuszeństwa. Jeśli Serce Jego przepełnione było łaskawością dla dusz dobrej woli, to jednak zarówno potrafił On zapalać się świętem oburzeniem przeciwko profanatorom domu Bożego, przeciwko nędznikom, gorszącym maluczkich, przeciwko władzom, obarczającym lud ciężkimi brzemionami, których nawet palcem nie tkną same. Chrystus byt zarówno nieugięty, jak słodki; karcił groził, karał, wiedząc i ucząc nas, że często bojaźń jest początkiem mądrości i że niekiedy wypada odciąć członek, by uratować ciało.

Zresztą Chrystus bynajmniej nie zapowiadał, że w przyszłym społeczeństwie panować będzie szczęśliwość idealna, wolna od wszelkiego cierpienia; lecz nauką i przykładem wskazał drogę możliwego szczęścia na ziemi i doskonałego szczęścia w niebie: królewską drogę Krzyża. To są nauki, które błędem byłoby stosować tylko do życia indywidualnego, pod względem wiecznego zbawienia; to są nauki w najwyższym stopniu społeczne, które nam ukazują w Chrystusie Panu coś innego, niż humanitaryzm bez konsystencji i powagi.

Niech jednak kapłani owi nie dozwolą, by miraż fałszywej demokracji zabłąkał ich w labiryncie opinii współczesnych; niech od retoryki najgorszych wrogów Kościoła i ludu nie zapożyczają emfatycznego języka, pełnego obietnic, zarówno górnobrzmiących, jak nieziszczalnych. Niech będą przekonani, że kwestia społeczna i nauki społeczne nie zrodziły się wczoraj; że po wszystkie czasy Kościół i państwo, w szczęśliwym porozumieniu, w tym celu powoływały do życia owocne organizacje; że Kościół, który nigdy nie zdradził szczęścia ludu przez kompromitujące alianse, nie ma potrzeby zrywać z przeszłością i wystarcza mu wznowić, z pomocą prawdziwych szermierzy odnowienia społecznego, organizmy, zniesione przez Rewolucję, i przystosować je, w tym samym duchu chrześcijańskim, który był ich natchnieniem, do nowego środowiska, jakie stworzyła ewolucja materialna społeczeństwa współczesnego; prawdziwymi bowiem przyjaciółmi ludu nie są ani rewolucjoniści ani nowatorowie, lecz tradycjonaliści.

Św. Pius X,  Encyklika Notre Charge Apostolique 
o błędach Sillonu z dnia 25 VIII 1910 r.

czwartek, 13 grudnia 2018

Zapomniane prawdy: Papież nie jest monarchą absolutnym, jego wola nie jest prawem.




Wydaje mi się niezwykle ważne to, że Katechizm, nadmieniając o ograniczeniu uprawnień najwyższej władzy w Kościele odnośnie reformy, przypomina o istocie prymatu nakreślonej przez Pierwszy i Drugi Sobór Watykański: papież nie jest monarchą absolutnym, jego wola nie jest prawem. Jest on strażnikiem autentycznej Tradycji, a co za tym idzie pierwszym gwarantem posłuszeństwa. Nie może robić wszystkiego, co mu się spodoba, dlatego też może przeciwstawić się tym, którzy z kolei chcą robić cokolwiek przyjdzie im do głowy. Jego rządy nie są władzą arbitralną, ale władzą posłuszeństwa w wierze.

kard. Józef Ratzinger 
w przedmowie do książki Alcuina Reida, 
The Organic Development of the Liturgy, lipiec 2004.

czwartek, 6 grudnia 2018

Zapomniane prawdy: "Czy brakiem waszych modlitw za Kościół, za polskich kapłanów, doprowadzicie mnie do tego, że gorzko zapłaczę z powodu tego, że łaskę okazałem?



"– Jezus mówi dziś: moje Imię jest w kapłanach, ale oto zamach na kapłaństwo się zbliża, więc i Wy bracia i siostry przybliżcie się w modlitwie do Chrystusa, bo gdy zabraknie kapłanów, zginiecie w swoich grzechach. Jeśli do Krwi Chrystusa się nie odwołamy, inna krew nas zaleje. Czy modlimy się za tych, którzy Chrystusową Krwią oczyszczają nas, jak folusznicy naszych sumień? Jeśli nie będziemy się w tych czasach modlić, oni znikną, a wasze konfesjonały staną się muzealnymi eksponatami. Wasze eucharystie staną się ohydą spustoszenia w waszej świątyni, w których będą uczestniczyć nawet niewierzący i wierzący inaczej. Wasze kościoły staną się nocnymi klubami, a wasze święta imprezami, a wasze pogrzeby beznadziejne. Co mówi Pan? Gorzki jest mój żal – mówi dziś Chrystus do Was bracia i siostry. „Gorzko płakałem nad waszymi winami. I Krwią jak łzami skrapiałem latami wasze sumienia. A teraz? Czy brakiem waszych modlitw za Kościół, za polskich kapłanów, doprowadzicie mnie do tego, że gorzko zapłaczę z powodu tego, że łaskę okazałem? Czy mam gorzko pożałować, że okazuję wam łaskę i życzliwość teraz, a spotyka mnie tylko obojętność i niewdzięczność?” 

o. Augustyn Pelanowski OSPPE

piątek, 12 października 2018

Zapomniane prawdy: Modlitwa na kolanach



Módl się z uszanowaniem i duchu pokuty, a więc na kolanach. Gdy bowiem podczas rozmyślania wolno przybierać postawę wygodniejszą, w modlitwie ustnej należy szukać umartwienia, o ile kogoś słabość lub zmęczenie nie wymawia. Doprawdy, jeżeli Estera, mając stanąć przed królem odzianym w purpurę i siedzącym na wspaniałym tronie, zadrżała i zemdlała od wielkiej czci i trwogi, jakże nie zadrży i nie uniży się biedny człowiek, stojący przed majestatem Bożym i przemawiający do Boga! Gdy zaś duch się uniża, niech się upokarza ciało. Czytamy, że gdy raz św. Małgorzata Maria Alacoque jeszcze w wieku dziecięcym odmawiała koronkę siedząco, rzekła do niej Najświętsza Panna: "Dziwi mnie, moja córko, że mi tak niedbale służysz", Patrz, aby i ciebie nie spotkał ten zarzut, dlatego przemawiaj do Boga w pokornej postawie, unikając poufałości lub wygody, chyba że cię słabość lub inna przyczyna zmusza do tego.

Św. Bp. Józef Sebastian Pelczar

wtorek, 4 września 2018

Zapomniane prawdy: Pius V o homoseksualizmie



"Żeby zaraza takiego poważnego przestępstwa nie mogła szerzyć się z większą śmiałością dzięki korzystaniu z bezkarności, która jest największym podżeganiem do grzechu, i żeby bardziej surowo karać duchownych, którzy są winni tego nikczemnego przestępstwa, a którzy nie boją się śmierci swoich dusz, zarządzamy, że powinni oni zostać przekazani srogości władzy świeckiej, która egzekwuje prawo cywilne. Dlatego też, chcąc kontynuować z większą surowością niż tą jaką wywieraliśmy od początku naszego pontyfikatu, ustalamy, żeby każdy kapłan lub członek duchowieństwa, świecki lub zakonny, który popełnia takie ohydne przestępstwo, na mocy obowiązującego prawa, został pozbawiony każdego przywileju kościelnego, każdego stanowiska, godności i przywilejów kościelnych, a zdegradowany przez kościelnego sędziego, niech natychmiast zostanie przekazany władzy świeckiej, by skazała go na śmierć, jak nakazuje prawo, jako słuszna kara dla świeckich, którzy zatopili się w tej otchłani" - Bulla "Horrendum illud scelus" z dnia 30 sierpnia 1568 roku.

"W dążeniu do wyplenienia wszystkiego, co w jakikolwiek sposób stanowi obrazę majestatu Bożego, postanowiliśmy ponad wszystko i bez okazywania litości karać te sprawki, o których w oparciu o autorytet Pisma Świętego lub z uwagi na na ich wyjątkowy ciężar wiadomo, że nie podobają się Bogu i powodują jego gniew bardziej niż inne, a mianowicie zaniedbywanie kultu Bożego, zgubną symonię, grzech bluźnierstwa oraz potępienia godne lubieżne występki przeciw naturze; za przewiny te Bóg sprawiedliwie karze ludy i narody, zsyłając na nie kataklizmy, wojny, głód i zarazę (...) Jeśli kto popełni szkaradny występek przeciw naturze, za który gniew Boży spadł na niegodziwców, władzy świeckiej w celu wymierzenia kary, przekazany będzie, a jeśli jest duchownym pozbawiony swego urzędu zostanie, po czym spotka go analogiczna kara" - Bulla "Cum Primum" z dnia 1 kwietnia 1566 roku.

Cytat za: Amerykańskie Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności – TFP, „W obronie wyższych praw. Dlaczego musimy przeciwstawić się legalizacji związków homoseksualnych?”, Kraków 2005, s. 181 – 182.

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.