______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

niedziela, 3 listopada 2019

Czyściec w dokumentach Magisterium Kościoła Katolickiego



MAGISTERIUM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO
na temat czyśćca

Pytamy, czy wierzyłeś i wierzysz, że istnieje czyściec, dokąd zstępują dusze umierających w łasce, które jeszcze nie zadośćuczyniły za swoje grzechy przez zupełną pokutę? Również czy wierzyłeś i wierzysz, że do czasu cierpią one mękę ognia, a potem, skoro są oczyszczone, nawet przed dniem Sądu dochodzą do prawdziwej i wiecznej szczęśliwości, która polega na bezpośrednim widzeniu Boga i na miłości?

List Klemensa IV do Mechitara, katolikosa Armenii z roku 1351

Jeśliby prawdziwie pokutujący zakończyli życie w miłości Boga jeszcze przed godnym zadośćuczynieniem czynami pokutnymi za popełnione grzechy i zaniedbania, wówczas dusze ich zostaną po śmierci oczyszczone karami czyśćcowymi. Do złagodzenia tego rodzaju kar dopomaga wstawiennictwo wiernych żyjących, a mianowicie ofiary Mszy św., modlitwy, jałmużny i inne akty pobożności, które zgodnie z postanowieniami Kościoła jedni wierni zwykli ofiarować za innych wiernych.

Sobór Florencki, dekret dla Greków, 1439 rok

37: Czyśćca nie da się udowodnić z ksiąg Pisma Św. zawartych w kanonie.
38: Dusze w czyśćcu nie są pewne swego zbawienia, a przynajmniej nie wszystkie. Nie da się wykazać ani żadnymi dowodami rozumowymi, ani z Pisma Św., że są one poza stanem zasługiwania lub pomnożenia miłości.
39: Dusze w czyśćcu nie przestają grzeszyć tak długo jak szukają wytchnienia i jak przeraża je kara.
40: Dusze uwolnione z czyśćca dzięki pomocy żyjących są mniej szczęśliwe niż gdyby same dokonały zadośćuczynienia.

Bulla Leona X przeciw błędom Marcina Lutra, 1520 rok, wyliczenie błędów

Jeśli ktoś twierdzi, że po otrzymaniu łaski usprawiedliwienia każdemu grzesznikowi pokutującemu tak jak wina odpuszczona i zgładzona kara wieczna, iż nie zostaje żadna kara doczesna do odpokutowania czy na tym świecie, czy w przyszłym - w czyśćcu - przed wejściem do królestwa niebieskiego - niech będzie wyklęty.

Sobór Trydencki, dekret o usprawiedliwieniu, kanon 30, rok 1547

Ponieważ Kościół katolicki pouczony przez Ducha Świętego, na podstawie Pisma św. i starożytnej Tradycji Ojców, na świętych Soborach, a ostatnio na tym ekumenicznym Soborze podał naukę, że istnieje czyściec, a dusze tam zatrzymane są wspomagane wstawiennic¬twem wiernych, zwłaszcza miłą [Bogu] Ofiarą Ołtarza - święty Sobór nakazuje biskupom pilnie starać się, ażeby w zdrową naukę o czyśćcu przekazaną przez świętych Ojców i święte Sobory wierni wierzyli, by jej przestrzegano, nauczano i ją wszędzie głoszono. Zagadnienia dla prostego ludu trudniejsze i subtelniejsze, które nie służą „zbudowaniu" [por. 1 Tm 1,4] i z których najczęściej nie ma żadnego pożytku dla pobożności - z kazań ludowych powinny być wyłączone. Niech nie pozwalają rozszerzać i zajmować się zagadnieniami niepewnymi lub mającymi pozór fałszu. Niech zabronią jako zgorszenia i obrazy dla wiernych tego, co budzi tylko pewną ciekawość lub zabobonność albo trąci brzydką chciwością.

Sobór Trydencki, dekret o czyśćcu, rok 1563

Kościół, zawsze wierny Pismu Świętemu Nowego Testamentu i Tradycji, wierzy w szczęście sprawiedliwych, którzy kiedyś będą razem z Chrystusem. Wierzy, że kara wieczna czeka grzesznika, który będzie pozbawiony Boga; wierzy również, że ta kara obejmie całe «jestestwo» grzesznika. Wierzy w końcu - jeśli chodzi o wybranych - w ich ewentualne oczyszczenie, które poprzedza samo oglądanie Boga, a które mimo wszystko jest całkowicie inne od kary należnej potępionym. To właśnie rozumie Kościół, gdy mówi o piekle i czyśćcu.

List Kongregacji Nauki Wiary do biskupów o niektórych zagadnieniach dotyczących eschatologii (Recentiores episco-porum Synodi), 17 maja 1979 roku

sobota, 2 listopada 2019

Cyfrowa Biblioteka Katolickiego Tradycjonalisty: Nabożeństwo zaduszne z Traktatem o czyśćcu św. Katarzyny z Genui


Pociecha dla dusz chrześcijańskich czyli nabożeństwo zaduszne poprzedzone Traktatem o czyścu św. Katarzyny Genueńskiej, przełożone na język polski przez Ks. Zygmunta Goliana, Ś. Teologii doktora. W Krakowie 1854. Nakładem Wyd. dzieł Katolic. i Naukow. przy Głównym Rynku pod L. 15, str. XVIII+174. 

Nauki katechizmowe: O CZYŚĆCU


Nauki Katechizmowe

O Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i
Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach

NA TRZY CZĘŚCI PODZIELONE

KS. MICHAŁ IGNACY WICHERT
ŚWIĘTEJ TEOLOGII DOKTOR

––––––––

Część pierwsza

NAUKI SKŁAD APOSTOLSKI TŁUMACZĄCE

––––––

Nauka trzynasta

O CZYŚĆCU




CZĘŚĆ PIERWSZA

Oprócz piekła owego, w którym wieczne potępieńcy cierpią męki, jest znowu drugie, które my czyśćcem zowiemy, gdzie dusze wybrane dla pozostałych niektórych powszednich grzechów, lub dla kar za grzechy śmiertelne przez pokutę zniesione należących, zatrzymane bywają. O tym tedy rodzaju piekła, to jest czyśćcu mówić będziemy.

Że jest czyściec i w nim srogie męki dusze (które z grzechów swych Bogu nie zupełnie wypłaciły się) cierpią, jest to jeden z Artykułów wiary naszej, na jasnych Pisma świętego dowodach ugruntowany, powagą Koncyliów i Doktorów świętych stwierdzony, i od wszystkich wiernych Chrystusowych zawsze wyznawany. Mówi bowiem Bóg u Mateusza świętego: "Qui dixerit contra Spiritum Sanctum, non remittetur ei neque in hoc saeculo neque in futuro". Kto by mówił przeciw Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczono ani na tym ani na tamtym świecie. Stąd jaśnie pokazuje się, jako naucza Augustyn święty, iż są grzechy, które na tamtym odpuszczają się świecie. Gdzie by zaś onych odpuszczenia dostąpić można było? Nie w Niebie, bo tam którzy wchodzą, są bez najmniejszego grzechu. Nil coinquinatum intrabit in Regnum coelorum. Nie w piekle, bo tam wiecznie grzech przy grzeszniku i kara zań zostanie, a żadnego nie masz wydobycia sposobu: Ex inferno nulla redemptio. Toć tedy jest czyściec albo miejsce, gdzie dusze zatrzymywane być muszą, aby się z grzechów swych wypłacili, i tak z Bogiem złączyć się stały się godnymi, jako Apostoł Paweł świadczy: Będzie on zbawiony, ale jakoby przez ogień. Te słowa Doktorowie święci o czyśćcu być wyświadczają, zwłaszcza Ambroży i Augustyn święty. Pierwszy z nich tak powiada: "Pokazują te słowa, że człowiek niedoskonały będzie wprawdzie zbawiony, ale wprzód karę ognia wytrzymawszy, aby przez ogień wyczyszczony otrzymał zbawienie". A do tego gdzie by dusze zostawać miały tych, którzy są cudownie do życia przywróceni po śmierci? Jakich wiele przykładów daje nam Pismo święte. Tak syn niewiasty jednej Seraptańskiej od Eliasza, córka książęcia Jaira od Chrystusa, od tegoż syn jedynak wdowy Naimskiej, także Łazarz w Betanii, Tabitha od Piotra, i Eutyches młodzian od Pawła wskrzeszeni. A gdzież tych dusze po śmierci być by mogły? Nie w piekle, bo z piekła nie masz wybawienia, nie w Niebie, bo tych, którzy już tam dostali się, ściągając Bóg nazad do nędznego życia, nie łaskę jaką, ale krzywdę czyniłby im Bóg niewymowną. Sam też rozum pokazuje, iż musi być czyściec, bo gdyby onego nie było, tedyby człowiek, który służył wiernie Bogu w całym swoim życiu, a raz pośliznąwszy się i w grzechy lekkie popadłszy (boć jako Pismo mówi: Siedmkroć na dzień upada sprawiedliwy (1)) do piekła prosto iść by musiał. A przeciwnie, któryby całe życie w grzechach i ciężkich zbrodniach przepędził, a przed śmiercią szczerą uczynił pokutę, prosto by bez najmniejszej trudności Nieba dostąpił.

A przecie mamy pełno w Piśmie świętym przykładów, że nie zawsze Bóg winę darując oraz i karę odpuszcza. W Księgach Machabejskich czytamy, iż Judasz Machabeusz po zniesionym Tymoteusza wojsku, gdy trupów swych grześć kazał, nalazłszy przy nich zakazane żydom rzeczy z Ofiar w rabunku miast od nich zabrane, i pochowawszy ciała ich, wysłał za grzechy ich na ofiarę dwanaście tysięcy drachm srebra do Jerozolimy, który postępek Pismo święte chwali mówiąc: "Święta jest i zbawienna myśl za umarłych modlić się, aby od grzechów wyzwoleni byli".

Na ostatek zwyczaj w Kościele Bożym najdawniejszy modlenia się i ofiar czynienia za dusze czyśćcowe, od Apostołów podany, niezbitym tej prawdy jest dowodem. O tym zwyczaju tak świadczy Augustyn święty:

"W Księgach Machabejskich doczytujemy się o ofierze za umarłych: ale gdybyśmy nigdzie śladu nawet tego nabożeństwa nie znajdowali w dawnych pismach, tedy dość jest na samego Kościoła Świętego powadze, to Nabożeństwo ustanawiającego, aby w modlitwach Kapłańskich, które ci przy Ołtarzach Boskich czynią, pamiątka za umarłych miejsce też swoje miała" (De cura pro mortuis).

Sobory powszechne, albo Zgromadzenia Biskupów w Duchu Świętym czynione, a osobliwie Florencki Sobór i Trydencki, wyklina wszystkich, którzy by mówić ważyli się, iż czyśćca nie masz.

Utwierdziwszy się więc we Wierze, co do tego artykułu, iż jest czyściec, teraz nad tym zastanówmy się, jakie też w nim znajdują się męki? Lubo żaden rozum nie pojmie, ani język nie wypowie, jakie są męki, które Bóg przypuszcza na dusze w czyśćcu zatrzymane, jednak mówić o tym potrzeba, abyśmy choć po cząstce srogość onych poznawszy, raczej na tym świecie pokutowali za grzechy popełnione, a nowych wystrzegali się, i do żałowania dusz w mękach tych zatrzymanych byli pobudzeni.

Najprzód uważać mamy, że lubo Bóg wszystkie żywioły obracać może ku ukaraniu swych nieprzyjaciół, wszakże jednak pospolicie ognia do tego używa. Jako mówi sam o sobie: Ignis succensus est in furore meo. Ogień zapalony jest w gniewie moim. Ale jaki by był ten ogień, – o tym śś. Augustyn i Hieronim nauczają, iż tejże natury jest, co i ogień piekielny, mówiąc:

"Tymże samym ogniem sprawiedliwy bywa dręczony, co i potępieniec jest ukarany". Stąd łatwo poznać można, iż ciężkie są męki czyśćcowe, kiedy w nim ten sam panuje ogień, co i w piekle; którego to ognia, abyśmy srogości i ciężkości dojść mogli, bierzmy sobie miarę z ziemskiego i doczesnego.

Nasz ogień jest opatrzności i dobroci Boga dowodem, tamten mściwej i surowej i karzącej Jego sprawiedliwości jest skutkiem; a jeśliż nasz ogień tak jest nieznośny, że iskry onego cierpieć nie możemy na ciele naszym: jakże nieznośnych przykrości dusze z owego doświadczać nie muszą! Lecz nie dla samej tylko mocy i natężenia swego ogień czyśćcowy, paląc i dręcząc duszę, tak jest od naszego różny. Ma on jeszcze dziwną tę własność, iż nie tak jako nasz ogień zarówno niszczy i pożera, co weń wrzucono będzie, tak trapi niewinnego, jako i grzesznika największego. Ogień zaś czyśćcowy, paląc i dręcząc duszę, nigdy onej nie trawi i nie niszczy, ani też równą moc swą wywiera na wszystkie dusze, ale każdą z nich według miary i ciężkości grzechów trapi. Quantum stulta iniquitas suggessit, tantum sapiens poena desoeviat. Ile głupia nieprawość zawiniła, tyle mądrym ukaraniem ma być powetowano.

O jaka wielka jest ślepota wasza, ludzie, zwłaszcza takowi którzy żadnej między grzechem a grzechem nie kładziecie różnicy, ale za jedno sobie macie, czy raz czy też tysiąc razy dopuścić się grzechu jakiego, i czyli w powszednie, czyli też i najsprośniejsze wpadać grzechy, mówiąc albo myśląc tak sobie: Peccavi, quid mihi accidit triste? Zgrzeszyłem, a co mi się złego stało?... Za cóż więcej grzeszyć nie mam; wszak jedną spowiedzią wszystkie zgładzić się grzechy mogą... O! kto pojąć zupełnie może wasze w tej mierze oszukanie? Nie tylko bowiem, że Pan Bóg ujmuje takowym ludziom łaski do dobrego spowiedzi odprawowania, którzy w nadzieję onej grzeszą, ale dajmy to, choćby i dobrze spowiadali się, jednak za pozostałą, a grzechom należącą się karę, ogień czyśćcowy niewymowną uczyni różnicę między grzesznikami często nieprawość odnawiającymi i tymi, którzy raz onej dopuścili się, karząc i dręcząc owych ciężej nierównie, niżeli tych.

Tym też ognie czyśćcowe są od naszego nieznośniejsze, że ten nasze ciało tylko trapić jest sposobny, tamten dziwnym i nadprzyrodzonym sposobem duszy mękę zadawać będzie; dusza bowiem jako sposobniejszą jest do czucia wszelkiej rozkoszy, tak też na wszelką boleść i karę dotkliwsza. A do tego gdy ciało męczone bywa w jednej części, inne natenczas wolne są od boleści; lecz dusza, jako się ż żadnych nie składa części, tak gdy co cierpi, cała cierpi i cała udręczenie ponosi. Jeżeliż tedy ogień, który w czyśćcu pali, tak jest srogi, dusza, którą ten ogień dręczy, tak jest tkliwa: jakoż każdy tu nie przyzna tego, co święci z Boskiego natchnienia o mękach czyśćcowych trzymali? Że każda najmniejsza kara czyśćcowa daleko sroższa jest nad wszystkie najokrutniejsze świata katownie, które złość ludzka wymyślić tylko może.

Jakich tyrani pierwszym chrześcijanom męczarni nie zadawali? Oto Szczepan święty kamieńmi utłuczony, Bartłomiej z skóry odarty, Jan w oleju smażony, Erazm Biskup ołowianymi kulami po ciele zbity i zdziurawiony, smołą roztopioną polewany, do kotła siarką, smołą, olejem, i woskiem wrzącym napełnionego wrzucony, skąd żywy wyjęty na kracie żelaznej pieczony, i aż ucięciem głowy męczeństwa dokonał. Inne tylu męczenników katusze, na których samo wspomnienie wzdryga się ludzka natura, cóż są porównane z mękami czyśćcowymi? Oto Święci Doktorowie głębiej rzeczy roztrząsając zaświadczają, że te wszystkie męki, które na tym świecie ludzie ponosić mogą, są jak jedno nic względem mąk czyśćca. I takci w tej mierze naucza Augustyn święty, Grzegorz, Anzelm, Tomasz i inni.

Lecz jednego tu tylko dla krótkości przywiodę Anzelma świętego zdanie, sposobne do przeniknienia wskroś serc naszych bojaźnią. Mówi on: Po śmierci najmniejsza kara w czyśćcu większa jest od największej, która się w tym życiu wymyślić może.

Ale może myślicie, że to już całe czyśćcowych mąk opisanie. Ach niestety! Jest jeszcze i drugi onym dopiekający ogień czyśćcowy, a sroższy daleko od pierwszego. A ten jest Ogień miłości Boskiej; o którym to tylko nadmieniam, że żaden kamień tak szybkim na dół nie leci pędem, a żadna rzeka tak prędkim na dół nie bieży impetem, jako dusza wszystkimi siłami swego przyrodzenia Boga miłująca, a dla swych niedoskonałości w czyśćcu zatrzymana, dąży i rwie się do złączenia z Twórcą swoim: skąd niewypowiedzianej doznaje męki. Mamy jakoweś tej boleści podobieństwo na kości ze stawu swego wyruszonej; o jako ta nieznośną póty czyni boleść, póki do swego miejsca nie będzie przywrócona! Toż się więc i z duszami w czyśćcu zatrzymanymi dzieje. I toć to już jest, co nam dotychczas ciężkość mąk czyśćcowych przed oczy wystawuje. Lecz teraz do poratowania dusz w więzieniu czyśćcowym osadzonych ochotnie pospieszmy i oraz się przypatrzmy, jak wielki jest z strony naszej obowiązek do dania im pomocy.

CZĘŚĆ DRUGA

Ponieważ wierzymy, że jest czyściec i w nim dusze za pozostałe grzechy zatrzymane, jakże nam wielkie należy czynić staranie, abyśmy onym ratunek dali należyty! Gdybyśmy mocną o tym artykule mieli wiarę, tedy byśmy o niczym tak nie myśleli, ni na co tak wielkiego starania, nakładów i zabiegów nie obracali: jako na to, abyśmy duszom w czyśćcu zostającym folgę w ich mękach uczynili, i do chwały niebieskiej osiągnienia onym jak najprędzej dopomogli.

Ta bowiem w nas wrodzona jest ludzkość i litość, iż gdybyśmy największego nieprzyjaciela naszego na stos ognisty, lub inne jakie kary skazanego widzieli, tedy zapominając najcięższych krzywd nam poczynionych, wielką litość i użalenie nad nim mamy; i częstokroć, gdyby to w naszej mocy było, wraz go wolnym od wszelkiej kary uczynilibyśmy. Lecz ponieważ słabą bardzo wiarę o tym artykule mamy, i żywo sobie owych dusz męki przed oczy nie wystawujemy: przetoż tak mało, albo cale nic do litości i ratowania onych nie pobudzamy się. Lecz najmilsi! ocućmy się kiedyż tedyż ze snu tego. Otwórzmy oczy wiary naszej, przypatrzmy się tych dusz boleściom i mękom najsroższym, a do ratowania onych cali udajmy się. Pomoże nam wiele do tego, jeśli uważać będziemy: 1) Jak wielka to nasza powinność ratować dusze w czyśćcu zostające. 2) Jak wielką Bogu i duszom czynimy przysługę, gdy to wypełniamy. 3) Jak wielkie stąd odnosimy pożytki, jeśli one ratować będziemy.

1. Co do pierwszego. Jak wielką jest naszą powinnością dusze w czyśćcu ratować? Prawo to na sercach wszystkich ludzi Pan Bóg wypisał i do zachowania onego wrodzoną dał skłonność, abyśmy widząc drugiego w nieszczęściu ratowali go; i przetoż dla tego samego prawa w ostatniej potrzebie zostającego bliźniego pod utratą łaski Boskiej i zbawienia obowiązany jest każdy wspomagać. Gdyby na przykład widział kto bliźniego w głodzie ciężkim, lub w innym jakim ostatnim niedostatku albo nieszczęściu, a mając sposobność wspomożenia onego, a nie wspomógł: grzeszyłby ciężko, traciłby łaskę Boską i Niebo, a zasługowałby na wieczne piekła karanie. Jeżeliż taką jest powinnością ratować bliźniego w ostatniej potrzebie na tym świecie zostającego, jakimże nie jest obowiązkiem ratować bliźniego swego duszę w ogniach i daleko w większym nieszczęściu, niż wszystkie tego świata być mogą? Zwłaszcza kiedy te dusze częstokroć są naszych rodziców, krewnych, dobrodziejów i przyjaciół, którzy nam wiele dobrego w tym życiu będąc poczynili, a których my majątki, role, domy i wszystko podobno co mamy, posiadamy. Jakoż my obowiązani nie jesteśmy dać im pomoc, gdy w tak wielkim nieszczęściu i mękach zatrzymane zostają.

Za wielką poczytujemy nieludzkość braciom Józefa Patriarchy, iż oni wsadziwszy brata swego w głęboką studnię, póki pili i weselili się (jako mówi Pismo): Bibentes vinum in phialis, nihil movebantur super contritione Joseph. Jakoż daleko większa nasza nieludzkość i serca twardość, kiedy my nie w dole jakim, ale w ognistym więzieniu osadzonych uważając rodziców, braci i dobrodziejów naszych: nad nędzą ich nie litujemy się, ale z dóbr nam zostawionych hojnie używając wesoło żyjemy, nic się nie wzruszając ich nieszczęściem. Skądże to taka niesłychana w nas ludziach srogość, skąd tak wielka serca naszego zaciętość.

Ciężką my im zaiste czynimy krzywdę, kiedy tego co im należy nie oddajemy, kiedy z dóbr ich nam zostawionych, a częstokroć ostatnią wolą albo testamentem na to naznaczonych, ratunku im należytego w tak wielkim nieszczęściu nie dajemy. Lecz bardziej ciężką sobie samym, i nigdy nieopłakaną czynimy krzywdę takim naszym nieludzkim postępowaniem.

Bóg to ogłosił w nieodmiennych wyrokach swoich, że sąd temu bez miłosierdzia, kto nie uczynił miłosierdzia. O jakoż sąd temu będzie bez miłosierdzia, który nie tylko nie uczynił miłosierdzia, ale nawet powinności swej, do której ściśle obowiązany był, zaniechał. Rodzice i krewni zostawiwszy wszystką majętność tobie, cząstkę sobie z nich ledwo nieostatnią wyłączyli, rzecz jaką albo pieniędzy kwotę na ratunek dusz swoich naznaczając; a ty one sobie zatrzymujesz i wypłacać na pobożne obowiązki nie chcesz, i za grzech sobie żaden tego nie poczytujesz. Uważ takowy człowiecze, gdybyś rodzicom lub innym przyjaciołom swoim, zabrawszy wszystko co tylko mieli, nie chciał dać nic na ich pożywienie, a w ciężkim ich głodzie i niedostatku zostawił, jako byś za wielki grzech poczytał to sobie, jako byś też i od sądów na ziemi ustanowionych ściśle był karany, gdybyś był tak nieludzki i okrutny. A za mały grzech, albo za nic będziesz sobie ważył, w większym nieszczęściu i ognistym więzieniu rodziców twych i krewnych zostawując? Kiedy widzisz tak sprawiedliwych sędziów na ziemi, iżby ci tego nie darowali, lecz ciężką karą ukarali, wiedzże o tym, iż Bóg Sędzią jest najsprawiedliwszym, a jakże ci tę krzywdę daruje i karać jej w tobie surowo nie będzie, mszcząc się za najulubieńsze sobie dusze tak ciężko od ciebie pokrzywdzone? Ach, sąd cię bez miłosierdzia czeka, bo ci Pan nim nieodmiennie grozi, dlatego, iż nie czyniłeś miłosierdzia.

Staraj się ty z innej strony o jak najświętsze uczynki, czyń długie modlitwy, wytrzymuj ostre posty, ponawiaj często spowiedzi, jeśli ty tego co należy duszom czyśćcowym oddawać zaniedbasz, jeśli ty ich woli i ostatnim żądaniom zadosyć nie uczynisz, inne wszystkie twoje cnoty i przysługi Bogu uczynione, nie mogą być ani Jemu miłe, ani tobie pożyteczne.

Za zatrzymaną robotnikom dziennym zapłatę, o jak srogą Pan Bóg przez Jakuba świętego grozi karą: Płakać każe i jęczeć bogaczom ogłaszając im, iż ich bogactwa wszystkie zginą, szaty od molów pożarte zostaną, złoto i srebro rdzą zniszczone będą, i ciała ich własne jako od ognia rdza z tychże kruszców popsute będą. Agite nunc divites, plorate ululantes in miseriis vestris quae advenient vobis.... Cóż tych kar ciężkich za przyczyna? Wnet tamże odkryje Apostoł. Ecce merces operariorum.... Oto zapłata zatrzymana robotnikom, którzy żęli pola wasze, woła o zemstę do Boga, i głos ich doszedł uszu Pana Zastępów.

Jeśli takimi karami grozi Bóg za zatrzymaną dzienną zapłatę robotnikom, jakiegoż karania spodziewać się nie macie za zatrzymaną należytość i własną majętność rodzicom, braci i krewnym w czyśćcu będącym? O jako słusznie kanony kościelne zowią takowych zabójcami ubogich!

2. O ludzie takowi, upamiętajcie się, a raczej udajcie się cali na ratunek dusz czyśćcowych; a tak i Bogu rzecz najmilszą uczynicie i sobie najlepiej zaradzicie. Największa i najzacniejsza cnota jest miłować Pana Boga z całego serca swego, a bliźniego dla Boga. Tej cnoty Syn Boski, aby ludzi nauczył, zstąpił z Nieba, tę najusilniej w Ewangelii swojej nam zalecił, tę najbardziej Uczniom swoim podawał. Najmniejszą przysługę bliźniemu uczynioną dla miłości Jego, obiecuje sowicie nagrodzić; owszem, tak ją sobie szacuje, jak gdyby Jemu samemu była wyświadczona. Kto was przyjmie, mię przyjmie; kto kubek zimnej wody poda jednemu z maluczkich tych, odbierze nagrodę swą. Cokolwiek jednemu z maluczkich tych uczynicie, mnie uczynicie.

Jeśliż tedy największą jest cnotą miłość bliźniego każdego dla Boga, jakoż jeszcze milszą rzeczą i przysługą jest Bogu, kiedy się kto lituje nad duszami zmarłych? Te albowiem dusze w największej są potrzebie, bo w większych nad wszelkie ludzkie zostają utrapieniach. Te dusze są jedne z najwierniejszych sług Boskich, które wiernie Jemu służyły, wiele dla Niego pracowały, i wiele utrapień dla Niego ponosiły, które są do chwały wiecznej przeznaczone, i już onę mają nagotowaną, lecz dla pozostałych zmaz grzechowych w czyśćcu są zatrzymane.

Gdyby kto największemu złoczyńcy z miłości ku Bogu wyświadczył co kiedy dobrego, obfitą od Boga otrzymałby zapłatę; a jakoż bardziej, gdy najmilszym sługom i synom Boskim, dziedzicom chwały wiekuistej, daje pomoc, za tak miłą rzecz Bogu nie ma się spodziewać nagrody?

I duszom owym nic też milszego, ani pożądańszego wyświadczyć nie możemy. Im bowiem z większego utrapienia, więzienia i kary kto wyprasza lub wykupuje więźnia, tym większą onemu przysługę i dobrodziejstwo czyni. A że więzienie czyśćcowe jest sroższe nad wszystkie tego świata więzienia, i jest karą cięższą nad wszystkie w jedno miejsce zebrane kary, przetoż i wybawienie z tych kar musi być największą onym przysługą i największym dobrodziejstwem.

Święty Salezjusz Biskup do tej materii bardzo piękną daje naukę, mówiąc: Gdy dusze w czyśćcu ratujemy, w tym jednym miłosiernym uczynku trzynaście innych onym wyświadczamy: Nie jestże to (mówi dalej) niejakim sposobem nawiedzać chorych, otrzymując przez modlitwy nasze folgę w mękach tym duszom? Nie jestże to podać pić tym, którzy tak wielkie mają pragnienia widzenia Boga, i zostają w tak strasznym płomieniu, użyczając im rosy modlitw naszych? Nie jestże to nakarmić głodnych, pomagając do ich wybawienia sposobami, które nam wiara podaje? Nie jestże to prawdziwie wykupić więźniów? Nie jestże to gościa w dom przyjąć, przyspieszając im wejścia do Nieba, czynić je obywatelami w mieszkaniach Świętych i domownikami w wiernym Syjonie! Nie jestże to przyodziać nagich, starając się zjednać tym duszom odzienie jasności i światłości chwały wiekuistej? Nie jestże to większa usługa osadzić duszę w Niebie, niżeli włożyć ciało w ziemię, grzebiąc umarłych!

"Co się tyczy uczynków miłosiernych duchownych, nie jestże to uczynek, którego zasługa może się porównać z tymi? Dać radę prostym, nieumiejętnych nauczyć, napomnieć występnych, odpuścić winnym, znieść krzywdy i zelżywości? A jakoż możemy dać większą pociechę strapionym na tym świecie, która by mogła być porównana z tą, którą przynoszą nasze modlitwy tym nędznym duszom w tak ciężkich mękach zostającym?" – Póty są słowa tego Świętego.

O jakoż, słuchacze najmilsi, czyniąc wy miłosierdzie nad duszami w czyśćcu zostającymi, czynić Bogu i duszom przysługę będziecie, kiedy w jednym miłosiernym uczynku wszystkie inne wypełnicie modląc się za nie; łaknącego nakarmicie, pragnącego napoicie, chorych odwiedzicie, więźniów wykupicie, nagich przyodziejecie, gościa w dom przyjmiecie, umarłym niby pogrzebową cześć wyświadczycie; łatwo stąd wnosić będziecie mogli, jak wielkie stąd pożytki na siebie sprowadzicie.

3. Pierwszy i największy pożytek z modlitwy za umarłych odniesiemy, iż przez to łaskę Boską sobie zjednamy i do miłosierdzia nad nami Boga pobudzimy. Bo jako rzekł i ogłosił Pan Bóg nieodmiennym swym dekretem, iż sąd z tym ma czynić bez miłosierdzia, kto nie czyni miłosierdzia; tak przeciwnie obiecał nad tym okazać miłosierdzie, któryby je nad bliźnim okazywał. Błogosławieni, mówi, miłosierni, albowiem i oni dostąpią miłosierdzia. O jakże nam tedy wielkie modlitwa za umarłych przyniesie pożytki! Kiedy nam zjedna Boga, aby nie według wielkości grzechów naszych, ale według nieskończonego miłosierdzia swego odpuścił łaskawie wszystkie nieprawości nasze, a obfite miłosierdzie i łaski swe na nas wylał. O jakich ludzie nie używają sposobów, aby mogli sobie łaskę u króla zjednać, lub u wielkiego jakiego pana, zwłaszcza któremu wiele winnymi są i którego sprawiedliwy gniew i karę na siebie zaciągnęli. My tak wielkie zaciągnąwszy grzechowe długi, na tak sprawiedliwy gniew Boski i karę Jego zasłużywszy, nie będziemyż się tego chwytać sposobu, którym Go przejednać i z grzechów tak wielkich naszych wypłacić się możem? Oto już do tego od samego Boga mamy sobie podany najłatwiejszy i najskuteczniejszy sposób. Czyńmy tylko miłosierdzie nad duszami ratunku naszego potrzebującymi, a nieomylnie sami miłosierdzia Boskiego dostąpim.

A gdy to miłosierdzie czynić będziem, dusze też za nami przyczyniać się do Boga najmocniej będą, jednając nam miłosierdzie i wszelakie Jego łaski. Jeśli bowiem gdy kto tu jeszcze więźnia wykupi, lub od kary jakiej wyprosi winowajcę, tak wielkiej pospolicie doznawa wdzięczności, iż ów winowajca służy mu wiernie i z ochotą wypełnia wszelką wolę dobrodzieja swego: jakoż daleko bardziej dusze, które samą Boga i bliźniego pałają miłością, temu, który je z czyśćcowego uwolni więzienia, wdzięczne nie będą?

Podczaszy ów Faraona króla, za to, iż mu Józef przepowiedział uwolnienie z więzienia i pierwszego swego urzędu odzyskanie, tak był wdzięczny pocieszycielowi swemu, iż przypomniał królowi i dokazał tego, aby Józefa użył do wytłumaczenia snu swego. Stało się tak, a gdy Józef mądrze i prawdziwie go wytłumaczył, z więzienia uwolnionym i na najwyższą po królu godność wyniesionym został. Jeżeliż więc za przepowiedzenie tylko życzliwe uwolnienia swego tak wdzięcznym był ów sługa Faraonów Józefowi, jakiejże nam wdzięczności, jakiej łaski u Króla Nieba i ziemi dusze ofiarami najświętszymi, modlitwami, jałmużnami, postami i umartwieniami naszymi, z większego niż Józef, bo z ognistego więzienia wyratowane, jednać nam nie mają?

O jak szczęśliwy, o jak błogosławiony byłby ten człowiek, któryby miał choć jedną duszę przez swoją przyczynę do Boga z czyśćca uwolnioną! Jakoby ta ustawicznie za nim przyczyniała się, jako we wszystkich potrzebach jego jednałaby u najwyższego Majestatu wszelką dla niego pomoc i miłosierdzie.

Ale pójdźmy już do sposobów, którymi byśmy mogli ratować dusze w czyśćcu zatrzymane. Z tych zaś osobliwie od Kościoła Chrystusowego i Doktorów Świętych trzy nam są podane i usilnie zalecone:

Pierwszy w Modlitwach. Tak bowiem czytamy w Księgach Machabejskich: "święta i zbawienna jest myśl, modlić się za umarłych, aby od grzechów byli uwolnieni".

O czym Augustyn święty tak pisze: "Nie trzeba opuszczać modlitw za dusze zmarłych, które czynić za wszystkich w jedności kościelnej i chrześcijańskiej zostających zmarłych ma zwyczaj Kościół". Dlatego też Kościół osobny dzień wyraził na modlitwę za wszystkich wiernych zmarłych, aby żywi za nich się modlili.

Drugi sposób Jałmużna. Chleb twój i wino na pogrzebie umarłego połóż, mówi Tobiasz. Co też obszernymi słowy Ambroży święty zaleca, i Chryzostom święty mówi, aby jałmużny były dane ubogim żyjącym na tym świecie, którzy by się modlili za umarłych.

Trzeci sposób najzacniejszy i największy w ratowaniu dusz jest: Ofiara Mszy świętej. Jeśli bowiem ofiarę ową od Machabeusza uczynioną w posłaniu srebra do kościoła Jerozolimskiego, jako duszom pożyteczną chwali Pismo święte, jakoż daleko bardziej ofiara krwi, męki i zasług Jezusa Chrystusa na ratunek dusz w czyśćcu będących uczyniona, zacniejsza, pożytniejsza i przyjemniejsza nie będzie? Święty Chryzostom tak w tej mierze upewnia: Nie darmo za zmarłych ofiary się czynią, modlitwy i jałmużny. Wszystko to Duch Święty zrządził, pragnąc, abyśmy się wzajemnie wspomagali. Toż samo Augustyn święty zaleca: "Nie trzeba wątpić, iż modlitwy Kościoła świętego, ofiary najświętsze i jałmużny, które się za dusze zmarłych czynią, są onym pożyteczne, aby z nimi Bóg łaskawiej obchodził się, niż ich grzechy zasługują".

I toć to są właśnie sposoby od całego powszechnego Kościoła aż po dziś dzień używane i od Ojców świętych wielce zachwalone, których i my używać powinniśmy do dania pomocy duszom wiernych.

A więc już rzućcie się ludzie do gorącej modlitwy za zmarłych; ofiarujcie za nich Msze święte, a jeśli was stanie, nie żałujcie i sposobów na to, iżby Msze za nich były ofiarowane; żywym ubogim dawajcie hojne jałmużny, aby oni jednali miłosierdzie u Boga dla ubogich zmarłych. Martwcie ciała wasze, abyście takowym samych siebie trapieniem zadość uczynić mogli za dusze te sprawiedliwości Boskiej; a doznacie sami, jak wielką pomoc we wszelkich potrzebach waszych wiecznych i doczesnych odbierzecie.

O Boże łaskawy, który nam tak usilnie zalecasz miłosierdzie, i obiecujesz sam nad miłosiernymi zlitować się: oddal od nas serca twarde, a daj je nam pełne litości, abyśmy wzruszeni tak wielką nędzą dusz rodziców, braci, sióstr, krewnych, dobrodziejów i przyjaciół naszych, wszystkie siły obracali na ratowanie onych, abyśmy czyniąc nad nimi miłosierdzie, nie zawiedli się w ufności w Twoim miłosierdziu ku nam na wieki. Amen.

–––––––––––

Nauki Katechizmowe o Składzie Apostolskim, Przykazaniach Boskich i Kościelnych, o Modlitwie Pańskiej i Sakramentach, na trzy części podzielone, przez X. Michała Ignacego Wicherta, świętej teologii Doktora, plebana Obrytskiego, dyrektora rekolekcji i misji w diecezji Płockiej mówione i do druku podane, a teraz za staraniem X. J. Stagraczyńskiego na nowo wydrukowane. Pelplin 1874, ss. 99-111.

Przypisy:

(1) Prover. XXIV, 16.

Pocieszycielka utrapionych z ognia czyśćcowego


OPIEKA DUSZ CZYŚĆCOWYCH

O. Piotr Basto T. J. miał wielkie nabożeństwo do dusz czyśćcowych, co dzień też za nie odmawiał różaniec św.

Pewnego razu wśród prac i zmęczenia zapomniał wypłacić, jak zwykł był mawiać, swój dług, duszom czyśćcowym, różaniec św. Podczas snu uczuł, że ktoś go budzi, otwiera oczy i widzi młodzieńca podającego mu różaniec św. z tymi słowy:

"Dusze w czyśćcu cierpiące oczekują pobożnej jałmużny, jaką im co dzień zwykłeś dawać" i znikł.

O. Piotr zerwał się prędko z łóżka i chcąc wynagrodzić spóźnienie udał się zaraz do kościoła Matki Boskiej Różańcowej i tam przed drzwiami pobożnie się pomodlił. Powracając do domu, napadnięty został przez ludzi chcących go obedrzeć, w tym niebezpieczeństwie nadbiegają mu na pomoc jacyś ludzie. Złoczyńcy na ich widok uciekli. Nieznajomi odprowadzili go aż do domu. O. Piotr dziękując za ocalenie, zapytał się o ich imiona, lecz ci słowa nie rzekłszy zniknęli.

Były to dusze czyśćcowe, z dopuszczenia Bożego przybyłe na pomoc w niebezpieczeństwie.

_______________

Za Przyczyną Maryi. Przykłady opieki Królowej Różańca św., Przedruk z roczników Róży Duchownej (1898 – 1925), redagował O. Teodor Jakób Naleśniak św. Teologii Lektor Zakonu Kaznodziejskiego. Tom II. (Przykłady na październik). Lwów. Wydawnictwo OO. Dominikanów. 1927, s. 358.

piątek, 1 listopada 2019

Zapomniane prawdy: Upadek wiary w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii stanowi sedno obecnego kryzysu Kościoła i jego upadku...



Upadek wiary w prawdziwą obecność Jezusa w Eucharystii stanowi sedno obecnego kryzysu Kościoła i jego upadku, szczególnie na Zachodzie. My, biskupi, kapłani i wierni świeccy - wszyscy jesteśmy odpowiedzialni za kryzys wiary, kryzys Kościoła, kryzys kapłański i dechrystianizację Zachodu. Georges Bernanos napisał przed wojną: „Ciągle powtarzamy ze łzami bezradności, lenistwa czy dumy, że świat ulega chrystianizacji. Ale świat nie przyjął Chrystusa - non pro mundo rogo - to my Go przyjęliśmy za niego; Bóg wycofuje się z naszych serc; to my dechrystianizujemy się, nieszczęśliwi!” (Nous Autres, Français, „We French”- w Scandale de la Vérité, „Scandal of the Truth”, Points / Seuil, 1984)

Kard. Robert Sarah
Prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów

niedziela, 20 października 2019

Kardynał Raymond Leo Burke & Biskup Athanasius Schneider: Wyjaśnienie na temat wierności papieżowi



Wyjaśnienie na temat wierności papieżowi

Nikt uczciwy nie może już zaprzeczyć niemal powszechnemu doktrynalnemu zamieszaniu, jakie panuje w życiu Kościoła naszych czasów. Dzieje się tak szczególnie z powodu niejasności dotyczących nierozerwalności małżeństwa, które ulega relatywizacji poprzez praktykę dopuszczania osób żyjących w nieregularnych związkach do Komunii św.; z powodu coraz większej aprobaty czynów homoseksualnych, które są ze swej istoty sprzeczne z naturą i sprzeczne z objawioną wolą Boga; z powodu błędów dotyczących wyjątkowości naszego Pana, Jezusa Chrystusa, i Jego odkupieńczego dzieła, które relatywizuje się błędnymi stwierdzeniami o różnorodności religii; a w szczególności z powodu uznania różnorakich form pogaństwa i ich obrzędowych praktyk w Instrumentum laboris nadchodzącego specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów.

Biorąc pod uwagę tę rzeczywistość, nasze sumienie nie pozwala nam na milczenie. My, jako bracia w kolegium biskupów, zabieramy głos z szacunkiem i miłością po to, aby Ojciec Święty mógł jednoznacznie odrzucić jawne błędy doktrynalne Instrumentum laboris nadchodzącego specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów i by nie zgadzał się na praktyczne zniesienie celibatu kapłańskiego w Kościele rzymskokatolickim poprzez aprobatę wyświęcania tak zwanych viri probati.

Swoją interwencją my, jako pasterze owczarni, wyrażamy swoją wielką miłość dusz, osoby samego papieża Franciszka i Bożego daru urzędu Piotrowego. Gdybyśmy tego nie zrobili, popełnilibyśmy wielkie grzechy zaniedbania i egoizmu. Albowiem, gdybyśmy milczeli, mielibyśmy spokojniejsze życie i być może nawet zyskalibyśmy zaszczyty i wyrazy uznania. Jednakże, gdybyśmy milczeli, sprzeniewierzylibyśmy się swojemu sumieniu. W tym kontekście myślimy o dobrze znanych słowach przyszłego świętego, kardynała Johna Henry’ego Newmana (który będzie kanonizowany 13 października 2019 roku): „Wypiję za papieża, jeśli pozwolicie, mimo to jednak za sumienie najpierw, a za papieża potem” (List do księcia Norfolk z okazji przestróg pana Gladstone’a). Myślimy o tych pamiętnych i istotnych słowach Melchiora Cano, jednego z najbardziej uczonych biskupów w trakcie Soboru Trydenckiego: „Piotr nie potrzebuje naszego schlebiania. Ci, którzy ślepo i bezkrytycznie bronią każdej decyzji papieża, są tymi, którzy najbardziej podważają autorytet Stolicy Apostolskiej: niszczą, zamiast wzmacniać jej fundamenty”.

W ostatnich czasach doszło do wytworzenia atmosfery, w której niemal całkowicie traktuje się jako nieomylne wypowiedzi biskupa Rzymu, to znaczy każde słowo papieża, każde oświadczenie i jedynie duszpasterskie dokumenty Stolicy Apostolskiej. Nie ma już w praktyce przestrzegania tradycyjnej reguły rozróżniania pomiędzy różnymi poziomami oświadczeń papieża i jego urzędów z ich teologicznymi tonami i odpowiednim obowiązkiem przestrzegania ze strony wiernych.

Mimo faktu, że w ciągu ostatnich dziesięcioleci po Soborze Watykańskim II zachęcano do dialogu i debat teologicznych w życiu Kościoła oraz działano na ich rzecz, w naszych czasach wydaje się, iż nie ma już możliwości uczciwej intelektualnej i teologicznej debaty oraz wyrażenia wątpliwości dotyczących stwierdzeń i praktyk, które poważnie zaciemniają integralność depozytu Wiary i Tradycji apostolskiej oraz im szkodzą. Taka sytuacja prowadzi do lekceważenia rozumu, a zatem prawdy.

Ci, którzy krytykują nasze wyrazy zaniepokojenia, stosują zasadniczo jedynie argumenty sentymentalne albo argumenty na podstawie władzy. Wydaje się, że nie chcą oni się angażować w poważną dyskusję teologiczną na ten temat. Pod tym względem wygląda na to, że często rozum jest po prostu lekceważony, a argumentacja tłumiona.

Szczere i pełne szacunku wyrażenie zaniepokojenia na temat spraw o wielkim znaczeniu teologicznym i duszpasterskim w życiu Kościoła dzisiaj, kierowane także do papieża, jest natychmiast tłumione oraz przedstawiane w negatywnym świetle i przy użyciu oszczerczych zarzutów o „sianiu wątpliwości” i byciu „przeciwko papieżowi”, a nawet o byciu „schizmatykami”.

Słowo Boże uczy nas – poprzez apostołów – by być pewnym, niewzruszonym i bezkompromisowym odnośnie powszechnych i niezmiennych prawd naszej wiary i by zachowywać i chronić wiarę w obliczu błędów, jak pisał św. Piotr, pierwszy papież: „strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku” (2 P 3,17). Święty Paweł także napisał: „Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast, żyjąc prawdziwie w miłości, sprawmy, by wszystko wzrastało ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi” (Ef 4,14-15).

Należy pamiętać o tym, że apostoł Paweł publicznie skarcił pierwszego papieża w Antiochii w sprawie mniejszej wagi w porównaniu do błędów, które w naszych czasach szerzą się w życiu Kościoła. Święty Paweł publicznie upomniał pierwszego papieża z powodu jego hipokrytycznego zachowania i wynikającego stąd niebezpieczeństwa kwestionowania prawdy, która mówi, iż przepisy Prawa Mojżeszowego nie są już wiążące dla chrześcijan. Jak zareagowałby apostoł Paweł dzisiaj, gdyby przeczytał zdanie z dokumentu z Abu Zabi, który mówi, iż Bóg chce w swojej mądrości jednakowo różnorodności płci, narodów i religii (wśród których są religie praktykujące idolatrię i bluźniące Jezusowi Chrystusowi)! Takie stwierdzenie skutkuje tak naprawdę relatywizacją wyjątkowości Jezusa Chrystusa i Jego odkupieńczego dzieła! Co powiedzieliby św. Paweł, św. Atanazy i inne wielkie postaci chrześcijaństwa, gdyby przeczytali taki zwrot i błędy wyrażone w Instrumentum laboris zbliżającego się specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów? Niemożliwością jest pomyśleć, by postaci te zachowały milczenie albo pozwoliły się zastraszyć wyrzutami i oskarżeniami o mówienie „przeciwko papieżowi”.

Kiedy papież Honoriusz I w VII wieku przejawiał niejednoznaczną i niebezpieczną postawę odnośnie szerzącej się herezji monoteletyzmu, która kwestionowała posiadanie ludzkiej woli przez Chrystusa, św. Sofroniusz, patriarcha Jerozolimy, wysłał biskupa z Palestyny do Rzymu, prosząc go, by mówił, modlił się i nie zachowywał milczenia, dopóki papież nie potępi herezji. Gdyby św. Sofroniusz żył dzisiaj, z pewnością zostałby oskarżony o mówienie „przeciwko papieżowi”.

Stwierdzenie na temat różnorodności religii w dokumencie z Abu Zabi, a w szczególności błędy Instrumentum laboris zbliżającego się specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów, przyczyniają się do zdrady niezrównanej wyjątkowości Osoby Jezusa Chrystusa i integralności wiary katolickiej. I następuje to na oczach całego Kościoła i świata. Podobna sytuacja istniała w IV wieku, kiedy przy milczeniu prawie całego episkopatu zdradzono współistotność Syna Bożego na rzecz niejednoznacznych stwierdzeń doktrynalnych semi-arianizmu, co było zdradą, w której nawet przez krótki czas uczestniczył papież Liberiusz. Święty Atanazy nigdy nie nużył się publicznym potępianiem takiej niejednoznaczności. Papież Liberiusz ekskomunikował go w roku 357 pro bono pacis, to znaczy „ze względu na pokój”, by zachować pokój z cesarzem Konstantynem i na pół ariańskimi biskupami Wschodu. Św. Hilary z Poitiers doniósł o tym fakcie i udzielił papieżowi Liberiuszowi nagany za tę niejednoznaczną postawę. Znamienne jest to, że papież Liberiusz, przeciwnie do wszystkich swoich poprzedników, był pierwszym papieżem, którego imię nie zostało włączone do Martyrologium rzymskiego.

Nasze publiczne oświadczenie zgadza się z następującymi słowami naszego Ojca Świętego, papieża Franciszka: „Podstawowym warunkiem ogólnym jest to, aby mówić jasno. Niech nikt nie mówi: Tego nie można powiedzieć; pomyśli o mnie to czy tamto... Trzeba mówić wszystko to, co się czuje, z parrezją. (...) pewien kardynał napisał do mnie tak: szkoda, że niektórzy kardynałowie nie mieli odwagi powiedzieć pewnych rzeczy przez wzgląd na Papieża, uważając może, że Papież myśli inaczej. Tak być nie powinno, to nie jest synodalność, bowiem trzeba mówić to wszystko, co czuje się, w Panu, że należy powiedzieć — bez względów na osoby, bez obaw” (Przemówienie papieża Franciszka na rozpoczęcie obrad I kongregacji generalnej III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, 6 X 2014 r.)[1].

Potwierdzamy w obecności Boga, który będzie nas sądził: jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi papieża Franciszka. Wyrażamy szacunek (wynikający również z przesłanek nadprzyrodzonych) zarówno dla jego osoby i najwyższego urzędu duszpasterskiego następcy św. Piotra. Gorliwie modlimy się za papieża Franciszka i zachęcamy wiernych, by robili to samo. Z łaską Boga jesteśmy gotowi oddać swoje życie za prawdę wiary katolickiej o prymacie św. Piotra i jego następców, gdyby prześladowcy Kościoła nakazali nam tę prawdę zakwestionować. Zwracamy się ku wielkim przykładom wierności katolickiej prawdzie o prymacie Piotrowym, takim jak biskup i kardynał Kościoła św. Jan Fisher oraz świecki św. Tomasz Morus i wielu innych świętych i wyznawców oraz prosimy o ich wstawiennictwo.

Im więcej świeckich wiernych, księży i biskupów broni i obstaje przy integralności depozytu wiary, tym bardziej w rzeczywistości wspierają oni papieża w jego Piotrowej posłudze. Bowiem papież jest pierwszym w Kościele, do którego stosuje się to napomnienie Pisma Świętego: „Zdrowe zasady, który posłyszałeś ode mnie, zachowaj jako wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie. Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka (2 Tm 1,13-14).


Kardynał Raymond Leo Burke

Biskup Athanasius Schneider



24 września 2019

Święto Matki Bożej z Ransom


Źródło: ncregister.com

Tłum. Jan J. Franczak


[1] https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/przemowienia/synod_06102014.html


Źródło informacji: http://www.pch24.pl/kard--burke--bp-schneider--krytyka-bledow-jest-wiernoscia-papiezowi--pelny-tekst-oswiadczenia-w-jezyku-polskim-,71072,i.html

wtorek, 24 września 2019

Aberracje liturgiczne cz. 128 - Trybalistyczna liturgia w obecności biskupa.



Papuasi w pogańskich maskach pojawili się na "mszy" celebrowanej przez biskupa Garoki (Papua Nowa Gwinea) Jego Ekscelencję Dariusza Kałużę. Miało to miejsce podczas spotkania z młodzieżą Highlands Catholic Youth Rally (9-13 lipca) w Kewabi. Nagranie w sieci udostępnił o. Robert Ablewicz. 

poniedziałek, 23 września 2019

Zapomniane prawdy: (...) naleganie, by w każdym domu była Biblia, by każdy mógł po nią swobodnie sięgać, okazało się małą katastrofą...



„Jednym z wielkich problemów Vaticanum II jest wzbudzony przez Sobór entuzjazm dla Biblii. Z jednej strony jest to wspaniałe. Ja sam jestem wykładowcą Pisma Świętego i uwielbiam je. Cieszę się, że w latach 60-tych Kościół poszukiwał swych korzeni w myśli biblijnej. Jednakże naleganie, by w każdym domu była Biblia, by każdy mógł po nią swobodnie sięgać, okazało się małą katastrofą ze względu na tendencje fundamentalistyczne. Pismo Święte jest dziełem bardzo złożonym, trzeba kształcić ludzi, którzy pomogą chrześcijanom je zrozumieć. Trzeba zrozumieć świat, w którym Biblia została napisana, zanim zaczniemy ją stosować do aktualnego świata”

o. David Neuhaus SJ, 
żydowski jezuita i konwertyta, odpowiedzialny do niedawna za duszpasterstwo 
katolików języka hebrajskiego w patriarchacie Jerozolimy.

Cyfrowa Biblioteka Katolickiego Tradycjonalisty: Książka dla dzieci


KSIĄŻKA DLA DZIECI

x. Jan Berthier
ZAŁOŻYCIEL XX. MISJONARZY ŚWIĘTEJ RODZINY

"Dopuśćcie dziatkom przyjść do mnie: a nie zakazujcie im, albowiem takowych jest królestwo Boże". (Mark. 10, 14).



__________
Książka dla dzieci (djvu, 23,30 Mb)

Program do otwierania plików djvu: DjVuBrowserPlugin.exe (exe, 15,4 Mb)
__________

Ks. Jan Berthier, Założyciel XX. Misjonarzy Św. Rodziny, Książka dla dzieci. Z francuskiego przełożyła hr. Łosiowa. 1928. NAKŁADEM I DRUKIEM XX. MISJONARZY ŚW. RODZINY. GÓRKA-KLASZTORNA, POCZTA ŁOBŻENICA. (WIELKOP.), str. 223. (BIBLIOTEKA DLA RODZIN CHRZEŚCIJAŃSKICH)

piątek, 20 września 2019

Sobór Watykański II w świetle dokumentów Departamentu I oraz polityki zagranicznej komunistów




wtorek, 17 września 2019

Symbolika Drogi Krzyżowej


Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej
Droga krzyżowa to nabożeństwo w kościele katolickim odprawiane w okresie Wielkiego Postu. Jest terminem odnoszącym się przede wszystkim do Męki Pańskiej i ostatniej drogi Jezusa Chrystusa na górę Golgotę. Artykuł przedstawia kolejne stacje drogi krzyżowej, gdzie każda z nich ma pewną symbolikę. Rozważania nad nimi mogą dotyczyć miłości, dobroci, wybaczania i wzajemnego szacunku, z czego większość katolików nie zdaje sobie sprawy. Interpretacja każdej z nich jest kwestią indywidualną, a ich sens możemy odnieść do naszego codziennego życia. W tekście znajdziesz informacje, o których każdy chrześcijanin wiedzieć powinien. 

Historia Drogi Krzyżowej

Droga krzyżowa Jezusa rozpoczyna się u Piłata, który pomimo szczerej chęci uwolnienia Go, nie ma odwagi przeciwstawić się tłumowi i skazuje Jezusa na śmierć. Kolejne  prowadzą nas ostatnią drogą w męce i bólu za odkupienie win całej ludzkości. 

Historia Drogi Krzyżowej ma swój początek w Jerozolimie z późniejszym rozpowszechnieniem obrzędu jej odprawiania przez średniowiecznych franciszkanów. Liczbę stacji ustalono w XVII wieku i wynosi ona czternaście. Wszystkie  stacje możemy zobaczyć w Kościele katolickim i są one rozmieszczone w nawach bocznych. Podczas nabożeństwa wierni zatrzymują się przy każdej stacji, rozważając je po kolei. Dla katolików mają one ogromne znaczenie, ponieważ przygotowują ich na przeżycie zmartwychwstania Pańskiego. 

Tradycja Drogi Krzyżowej

W Wielki Piątek odprawiana jest procesja. Obrzęd ten zmienił się na przestrzeni lat.  O ile kiedyś było to nabożeństwo odprawiane w kościele wraz z procesją idącą przez wieś wzdłuż misternie przygotowanych stacji, o tyle dziś są to również ekstremalne drogi krzyżowe osiągające zasięg nawet stu kilometrów. Standardowe nie przekraczają czterdziestu kilometrów i są ogólnodostępne. Polegają na przemierzeniu całej trasy drogi krzyżowej nocą większą grupą lub indywidualnie, bez względu na niesprzyjające warunki pogodowe. Jej nowoczesną formą jest  Muzyczna Droga Krzyżowa wykonywana przez orkiestrę i chór.

Stacje Drogi Krzyżowej

Nabożeństwo drogi krzyżowej to w kościele katolickim jedna z najważniejszych tradycji. Ma szczególną wymowę i znaczenie. To rzeczywistość, dotycząca każdego katolika i rachunek sumienia każdego wiernego. 

Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Zarówno pierwsza, jak i kolejne stacje mają kilka znaczeń. Jezus został niesłusznie osądzony i skazany na śmierć. My również nie zawsze właściwie oceniamy innych, czego nie powinniśmy robić, nie wiedząc co mają na myśli i co nimi kieruje. Bardzo szybko oceniamy ludzi po wyglądzie, zachowaniu i po tym, co i jak mówią. Nasz osąd nie zawsze jest trafny i właściwy. Pamiętajmy, aby nie robić tego zbyt pochopnie, bo bardzo łatwo kogoś zranić i sprawić mu przykrość.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Pomimo niesłusznego skazania Jezus z dumą bierze krzyż na swoje ramiona i rusza w ostatnią drogę. Jest dla nas wzorem do naśladowania. Od tego momentu los wszystkich ludzi jest w jego rękach.

Każdy z nas bierze swój krzyż. Dla każdego jest on inny-mniejszy lub większy, lżejszy bądź cięższy. Każdy z nas ma inne problemy, lecz najważniejsze, by nieść z dumą swój krzyż przez życie, pomimo cierpień i bólu, jakiego nam przysparza.

Stacja III: Pierwszy upadek Jezusa

Jak to możliwe, że Jezus tak szybko upada? Przecież jest Bogiem - to nie powinno mieć miejsca. Najważniejsze jest jednak to, że podnosi się, wstaje i idzie dalej. Tu również możemy odnieść się do naszego codziennego życia, gdzie nie raz spotykamy przeszkody na swojej drodze. Pamiętajmy o tym, aby zawsze się podnosić i iść z głową wzniesioną wysoko.

Stacja IV: Jezus spotyka swoją matkę

Na swej drodze Jezus spotyka ukochaną matkę. Jest ono bardzo bolesne dla obu stron. Nie są potrzebne żadne słowa, aby wyrazić miłość i cierpienie. A jak Ty się zachowujesz, widząc kiedy ktoś cierpi? Czy możesz na chwilę się zatrzymać i pomóc? Czasem wystarczy krótka rozmowa, pomoc, spojrzenie lub uśmiech zrozumienia. Pamiętajmy, aby wspierać innych w ich drodze przez życie.

Stacja V: Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

Szymon pomaga Jezusowi wbrew swojej woli. Znalazł się w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiedniej porze. Mimo to solidnie wykonuje powierzone mu zadanie. ileż w naszym życiu jest sytuacji, kiedy musimy zrobić coś wbrew sobie? Jak do tego podchodzimy? Wspierajmy się nawzajem w naszej drodze przez życie. Pomagajmy sobie nawzajem na tyle, na ile warunki nam na to pozwalają. Dobro powraca.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Weronika jest symbolem odwagi i chęci niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Otarła twarz Jezusowi i tym małym gestem przywróciła mu godność. Nie kosztowało ją to wiele. A Ty, w jaki sposób pomagasz zachować godność innym? Czy zdarza Ci się stanąć w obronie słabszych? Czasem niewielki gest może dużo zmienić. Pamiętajmy o drobnych gestach, które nie wymagają większego wkładu z naszej strony, a zwiększają poczucie własnej wartości u innych. To mała rzecz, lecz niezwykle ważne.

Stacja VII: Jezus upada po raz drugi

Samotne dźwiganie krzyża jest ogromnym wysiłkiem. Jezus upada po raz drugi, ale podnosi się i idzie dalej. Nam też czasem wydaje się, że już więcej nie zniesiemy, że już nie damy rady. Upadki Jezusa były konieczne, by nasze nie okazały się tragiczne w skutkach. Pamiętaj, aby zawsze się podnosić, nawet jeśli bardzo nisko upadłeś.

Stacja VIII: Jezus pociesza płaczące niewiasty

Na swej drodze Jezus spotyka kobiety, które płaczą nad jego losem. Upomina je, mówiąc, że nie powinny płakać nad nim, lecz same nad sobą i swoim potomstwem. Wiele razy jest tak, że rozczulamy się lub zajmujemy życiem i sprawami innych. Pamiętajmy o tym, aby najpierw patrzeć na swoje działania, a później patrzeć na innych. Czasem jest tak, że problemy innych zajmują nasze myśli i nie dostrzegamy tego, co powinno być dla nas najważniejsze.

Stacja IX: Jezus upada po raz trzeci

Ostatni trzeci upadek ma miejsce już prawie u szczytu góry Golgoty. Cel jest tak blisko. Czekające na górze doświadczenia sprawiają, że ciężar krzyża zdaje się nie do zniesienia. Nieważne, jakie trudności spotykają nas na co dzień. Skoro podniosłeś się dwa razy, to i trzeci i czwarty i każdy kolejny jesteś w stanie się podnieść. Wstań i idź naprzód. Jezus jest tego najlepszym przykładem.

Stacja X: Jezus z szat obnażony

Obnażenie z szat nie należało do najprzyjemniejszych. Tunika była przyklejona do ran, mimo tego ludzkie zło nie zniszczyło. Jego dumy i godności. A Ty? Czy pomimo ludzkiej nienawiści zawsze stajesz wyprostowany, z głową uniesioną wysoko? Pamiętaj, aby zawsze mieć mocne poczucie własnej wartości i godności.

Stacja XI: Jezus przybity do krzyża

To jedna z najbardziej drastycznych scen, kiedy człowiek jest przybijany do krzyża. Towarzyszy temu ogromny ból fizyczny. Ile razy w swoim życiu doświadczyłeś bólu? Jak wielki on był w porównaniu z cierpieniem Jezusa? Pamiętaj, że po każdej burzy wychodzi słońce. Ból jest sygnałem wysyłanym z naszego ciała, że coś się dzieje. Każdy ból jest do zniesienia.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

Śmierć na krzyżu ma miejsce w piątek. Jest symbolem ofiary Boga dla ludzi.  Śmierć nie jest końcem. Każdy z nas mniej lub bardziej się jej obawia. Pismo święte mówi o tym, że to nie jest ostatni etap naszego życia. Później czeka nas życie wieczne, które zapoczątkował Jezus, umierając na krzyżu za nasze grzechy.

Stacja XIII: Jezus zdjęty z krzyża

Jezus zostaje zdjęty z krzyża i złożony w ramionach matki. Niezwykle wzruszająca scena, kiedy matka przypomina sobie małe dziecię trzymane w ramionach zaraz po urodzeniu. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak chciałbyś spędzić ostatnie chwile swojego życia na ziemi? Czy potrafisz przypomnieć sobie miłość płynącą od swojej mamy? Tej, która zawsze była przy Tobie, bez względu na wszystko, w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i w bólu, która zawsze Cię wspierała.

Stacja XIV: Jezus złożony do grobu

W pogrzebie Jezusa brało udział tylko kilka najbliższych osób. Na jego mękę patrzyły tłumy, w ostatniej podróży towarzyszyli najwierniejsi. Czy zadajesz sobie czasem pytania: jak będzie wyglądał Twój pogrzeb? Ilu ludzi będzie towarzyszyło Ci w tej ostatniej drodze?  Czy Twoje dzieci będą płakały? Jak wielka rozpacz będzie na twarzach Twoich bliskich? Pamiętaj: Żyj tak, aby przeżyć całe swoje życie jak najlepiej, staraj się pomagać innym, zawsze podnoś się po upadku i żyj tak, aby tę ostatnią drogę przejść z głową wysoko uniesioną.

Biblijna Droga Krzyżowa

To odbiegający od tradycyjnej drogi krzyżowej przebieg wydarzeń opartych tylko na zdarzeniach opisanych w Ewangelii. Zainicjował ją w 1991 roku papież Jan Paweł II. W roku 2007 papież Benedykt XVI zatwierdził listę stacji Biblijnej Drogi Krzyżowej.

Stacje Biblijnej Drogi Krzyżowej

• 1. Jezus w Ogrodzie Oliwnym.
• 2. Jezus zdradzony przez Judasza.
• 3. Jezus skazany przez Sanhedryn.
• 4. Piotr wypiera się Jezusa.
• 5. Jezus sądzony przez Piłata.
• 6. Jezus biczowany i koronowany cierniem.
• 7. Jezus bierze krzyż na swe ramiona.
• 8. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.
• 9. Jezus spotyka niewiasty jerozolimskie.
• 10. Jezus przybity do krzyża.
• 11. Jezus obiecuje swoje Królestwo żałującemu łotrowi.
• 12. Matka i umiłowany uczeń pod krzyżem Jezusa.
• 13. Jezus umiera na krzyżu.
• 14. Jezus zdjęty z krzyża i złożony do grobu.

Męka Pańska jest rozpatrzona w czternastu symbolicznych stacjach drogi krzyżowej. Symbolika ta ma różne znaczenie. Każdy katolik utożsamia się z nią inaczej i inaczej rozważa poszczególne stacje w kontekście swojego życia. 

Jan Paweł II odprawiał drogę krzyżową w każdy piątek, przez cały rok oraz codziennie w wielkim poście. Powiedział: "Miłości bez Krzyża nie znajdziecie, a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie".

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.