_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruch charyzmatyczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ruch charyzmatyczny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 lutego 2021

RUCHY CHARYZMATYCZNE - filozofia protestancka czy katolicka?

 

poniedziałek, 7 grudnia 2020

Komisja Nauki Wiary Konferencji Episkopatu Polski: "Opinia teologiczna na temat praktyki „przebaczenia Bogu”



1. Od pewnego czasu dostrzegamy wśród wiernych wzrost zainteresowania praktyką duchową, polegającą na wzbudzaniu w sobie aktów przebaczenia Bogu. Chociaż może ona przybierać różne formy, to jej istotą jest zawsze pewien akt wewnętrzny, a niekiedy także zewnętrzny (modlitwa publiczna), w którym deklaruje się przebaczenie Bogu lub prosi Boga o łaskę uczynienia tego. Ponieważ jest to praktyka stosunkowo nowa, nieobecna w tekstach liturgicznych Kościoła oraz w innych klasycznych źródłach duchowości i pobożności chrześcijańskiej, należy bacznie jej się przyjrzeć oraz ocenić, czy jest ona zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego, a w konsekwencji – czy powinna być zalecana, czy też należy przed nią przestrzegać.

2. Już na początku warto zauważyć, że niekiedy używa się wyrażenia „przebaczenie Bogu” na oznaczenie duchowego aktu, który tradycyjnie nazywany jest „przyjęciem Bożej woli”, zgodnie ze słowami z Modlitwy Pańskiej: „Bądź wola Twoja!” (Mt 6,10). „Przebaczeniem” nazywa się akt zgody na zrządzenia Opatrzności, a więc uznania, że za niezrozumiałymi i trudnymi do zaakceptowania zdarzeniami kryje się życzliwy zamysł Boga, którego w czasie naszego doczesnego życia nie potrafimy w pełni pojąć. Mamy więc tu do czynienia raczej z zmianą w obrębie języka, niż oznaczanej treści.

Podobnie, wyrażenie „przebaczenie Bogu” czasem stosuje się do oznaczenia tych aktów duchowych, które w Kościele katolickim tradycyjnie określa się nazwami: „akt nadziei”, „akt zaufania Bogu” lub „pojednanie z Bogiem”.

Chcemy podkreślić, że w obydwu przypadkach taka zmiana może prowadzić do niepotrzebnych nieporozumień i błędnych skojarzeń, dlatego lepiej zachować tradycyjne, osadzone w nauczaniu Kościoła katolickiego nazewnictwo: „przyjmuję wolę Bożą” oraz „ufam Bogu”, nie zaś: „przebaczam Bogu”.

W dalszej części tego dokumentu odniesiemy się jednak do praktyki, w której wyrażenie „przebaczenie Bogu” nie jest rozumiane jako równoznaczne z „przyjęciem Bożej woli”, „aktem nadziei”, „aktem zaufania Bogu” lub „pojednaniem z Bogiem”, lecz jest aktem o odmiennym charakterze.

3. Trudno określić historyczne pochodzenie tej praktyki. Niewątpliwy wpływ na jej powstanie miało wprowadzanie do chrześcijańskiej duchowości różnych twierdzeń i metod terapeutycznych, właściwych dla współczesnych nurtów psychologii. Dla zrozumienia omawianej praktyki ważne jest jednak przede wszystkim dostrzeżenie głębokich ludzkich potrzeb i reakcji, które przyczyniły się do jej powstania. Otóż, doświadczenie osobiście niezawinionej i niezrozumiałej krzywdy (przybierających rozmaitą postać: cierpienia płynącego z choroby i niepełnosprawności; bólu utraty bliskich; doznawania zła ze strony ludzi, szczególnie bolesnego wówczas, gdy jest wyrządzane przez najbliższych; samotności, zawiedzionych nadziei itp.) mogą prowadzić do potrójnej reakcji:

3.1. reakcji intelektu pytającego, kto jest za dane zło odpowiedzialny;

3.2. reakcji woli, odrzucającej Boże wyroki, a nawet samego Boga.

3.3. reakcji sfery uczuciowej, wyrażającej się w doświadczaniu osamotnienia, gniewu, niepokoju, żalu itp.

Praktyka przebaczenia Bogu – jak uczą jej zwolennicy – ma być w głównej mierze odpowiedzią na uczuciową reakcję na zło (3.3). Wychodzi się w tym przypadku z założenia, że uczucia żalu i pretensji wobec Boga, powstałe wskutek doświadczonego zła, mogą stanowić poważną przeszkodę w nawiązaniu głębokiej z Nim relacji. Praktyka przebaczania Bogu ma zatem doprowadzić do sytuacji, w której ktoś pokrzywdzony może otwarcie wypowiedzieć swoje często ukryte żale i pretensje wobec Boga. Takie szczere przyznanie się przed Bogiem do pretensji względem Niego, a następnie przebaczenie Mu miałoby mieć pożądane skutki terapeutyczne, prowadząc do pojednania z sobą samym oraz ze Stwórcą. W tej terapeutycznej logice nie ma konieczności poszukiwania odpowiedzi teoretycznych, a więc stawiania pytań dotyczących faktycznej odpowiedzialności Boga za cierpienia, które spotykają ludzi (3.1). Chodzi bowiem raczej o to, by – abstrahując od teologicznych rozstrzygnięć (3.1) – uleczyć zranione uczucia (3.3) i naprawić relację z Bogiem dzięki wyzwoleniu, które przynosi przebaczenie (3.2).

4. Aby wydać opinię na temat zgodności duchowej praktyki przebaczenia Bogu z nauką chrześcijańską, należy najpierw zauważyć:

4.1. W Piśmie Świętym, zarówno Starego jak i Nowego Testamentu, nie ma przypadków stosowania praktyki przebaczenia Bogu. Przebaczającym jest przede wszystkim sam Bóg, ludzie zaś mogą wprawdzie przebaczać innym ludziom, lecz nie Bogu.

4.2. Pan Jezus nie praktykował przebaczenia Ojcu i nie uczył tego, raczej prosił Ojca o przebaczenie dla innych. Pouczające jest, że w chwili wielkiego, całkowicie niewinnego cierpienia śmierci na Krzyżu, Chrystus prosi Boga o przebaczenie dla swoich oprawców:

            „Ojcze, przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34).

4.3. W żadnych pomnikach Tradycji nie znajdujemy zachęty do praktyki przebaczenia Bogu.

5. Nieobecność praktyki przebaczenia Bogu w depositum fidei jest w pełni zrozumiałe, biorąc pod uwagę generalne zasady, którymi kieruje się Pismo Święte i Tradycja w opisie relacji człowieka do Boga. Duchowa praktyka przebaczenia Bogu sprzeciwia się bowiem objawionej nauce o transcendencji Boga wobec człowieka (5.1), o Opatrzności Boga (5.2) i o naturze przebaczenia (5.3 i 5.4):

5.1. W nauce objawionej Bóg jest kimś bliskim, ale równocześnie przekraczającym „myśli i drogi” człowieka (Ps 8,2), ponieważ „wielkość Jego niezgłębiona” (Ps 145,3). Św. Paweł pisze:

 „O głębokości bogactw, mądrości i wiedzy Boga! Jakże niezbadane są Jego wyroki i nie do wyśledzenia Jego drogi” (Rz 11,33).

Bóg jest więc kimś transcendentnym, przekraczającym wszystko, co człowiek może o nim pomyśleć i powiedzieć (Sdz 13,17-18; Koh 11,4-5; 1Tm 6,15-16). Jest absolutnie święty (Iz 6,3); jest „światłością, a nie ma w Nim żadnej ciemności” (1 J 1,5). Ta właśnie „inność” pozwala Mu być zarazem kimś człowiekowi najbliższym, ponieważ skoro jest tak „inny”, a więc przekraczający właściwe stworzeniom uwarunkowania, może być bliżej człowieka niż jakiekolwiek stworzenie, a nawet bliżej niż człowiek sam dla siebie.

 „Tak bowiem mówi Wysoki i Wzniosły, którego stolica jest wieczna, a imię Święty: Zamieszkuję miejsce wzniesione i święte, lecz jestem z człowiekiem skruszonym i pokornym, aby ożywić ducha pokornych i tchnąć życie w serca skruszone” (Iz 57,15).

Chrześcijańska nauka o Bogu oparta jest więc na przekonaniu o równowadze i wzajemnym warunkowaniu się Boskiej „inności” i bliskości. Gdyby w mocy człowieka leżało przebaczenie Bogu, oznaczałoby to istotne naruszenie tej równowagi. Człowiek umieszczałby siebie w miejscu przebaczającego Stwórcy, a Stwórcę w miejscu właściwym dla stworzenia. Przed tego rodzaju pokusą zamiany miejsc nauka Kościoła katolickiego ostrzega jasno i wyraźnie.

5.2. Katechizm Kościoła Katolickiego naucza:

 „Dopuszczenie przez Boga zła fizycznego i zła moralnego jest tajemnicą. Bóg ją wyjaśnia przez swojego Syna, Jezusa Chrystusa, który umarł i zmartwychwstał by zwyciężyć zło. Wiara daje nam pewność, że Bóg nie dopuściłby zła, gdyby nie wyprowadzał z niego dobra drogami, które poznamy w pełni dopiero w życiu wiecznym”[1].

Prawdą objawioną jest zatem istnienie Opatrzności Boga – są nią Jego tajemnicze zrządzenia, przez które Bóg z miłością i mądrością prowadzi wszystkie stworzenia, szczególnie te rozumne, do szczęścia i spełnienia w życiu wiecznym. Dlatego Chrystus wzywa do dziecięcego zaufania Opatrzności Ojca niebieskiego, który troszczy się o potrzeby swoich dzieci (Mt 6,26-32)[2]. Praktyka przebaczenia Bogu może kryć w sobie sugestię, że zamysły Stwórcy wobec stworzenia niekoniecznie są życzliwe, lecz kryje się za nimi jakaś złośliwość i chęć wyrządzenia krzywdy. Taki obraz Boga byłby jednak karykaturalny i wprost zaprzeczałby objawionej prawdzie o Jego Opatrzności.

5.3. W kontekście relacji Boga do człowieka, przebaczenie nierozłącznie wiąże się z grzechem, a więc wykroczeniem człowieka przeciwko bliźniemu lub Bogu. Wykroczenie to sprowadza cierpienie i poczucie winy, które niekiedy są przytłaczające (Ps 38,5). Przebaczenie, którego pełnię przynosi Jezus Chrystus w Duchu Świętym (por. Mt 26,28; Ef 1,7; 1 J 2,12; J 20,22), jest uzdrawiającą odpowiedzią Boga na ten stan. Stosowanie praktyki przebaczenia Bogu sugerowałoby zatem, że Bóg jest krzywdzicielem i że dopuszcza się wobec ludzi rozmaitych wykroczeń, co stoi w jawnej sprzeczności z wypowiedziami autorów natchnionych na temat świętego, sprawiedliwego i miłosiernego Stwórcy i Pana.

 „On Skałą, dzieło Jego doskonałe, bo wszystkie drogi Jego są słuszne; On Bogiem wiernym, a nie zwodniczym, On sprawiedliwy i prawy” (Pwt 32,4).

Bóg nigdy nie jest krzywdzicielem człowieka! Wytworzenie obrazu Boga nieżyczliwego człowiekowi jest – jak uczy Rdz 3,1-4 – zasadniczym celem szatana.

5.4. Przebaczenie winnemu powoduje, że zmienia się relacja pomiędzy obrażonym grzechem Bogiem a winowajcą, co umożliwia temu drugiemu zapoczątkowanie nowego życia. Przebaczenie więc może być uzdrawiające, jeśli grzesznik, ufając miłosierdziu Boga, wyznaje Mu swoje winy i skruszony oczekuje Bożego zmiłowania. W nauce biblijnej nie ma więc miejsca na praktykę przebaczenia Bogu, ponieważ jej przyjęcie prowadziłoby do absurdalnych konsekwencji: człowiek stawałby się uzdrowicielem Boga, zaś Bóg musiałby liczyć na miłosierdzie człowieka i odczuwać skruchę z powodu krzywdy mu wyrządzonej. Aby zatem przy stosowaniu praktyki przebaczenia Bogu uniknąć tych niedorzecznych konsekwencji, należałoby ją potraktować jako pewną analogię tego przebaczenia, którego udzielają sobie wzajemnie ludzie, nie zaś tego, którym Bóg obdarza człowieka. W takiej jednak sytuacji Bóg, któremu człowiek przebacza, musiałby zostać postawiony w miejscu drugiego człowieka, a zarazem, co gorsze, krzywdziciela. Dokonałaby się więc zamiana miejsca, o której była już mowa w punkcie 5.1. Taka zamiana miejsc wiązałaby się nadto z projekcją na Boga ludzkich, niegodziwych zachowań. Nauka objawiona natomiast dobitnie przed tym ostrzega:

             „[…] Bogiem jestem, nie człowiekiem; pośrodku ciebie jestem Ja – Święty, i nie             przychodzę, żeby zatracać” (Oz 11,7-9).

             „Czy myślisz, że jestem podobny do ciebie?” (Ps 50,21).

             „Czy oczy Twoje cielesne lub patrzysz na sposób ludzki?” (Hi 10,4).

„[…] przecież Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko” (1 J 3,19-20).

6. Choć w źródle objawionym – ani w Piśmie Świętym, ani w Tradycji – nie odnajdujemy przykładów praktyki przebaczenia Bogu, to jednak zawiera ono wiele przykładów niesłychanie szczerego, niekiedy wręcz dramatycznego wyrażania na modlitwie przed Stwórcą skargi, bólu i żalu z powodu doznanej krzywdy (por. Hi 3).

 „Ciebie błagałem o pomoc. Bez echa. Stałem, a nie zważałeś na mnie. Stałeś się dla mnie okrutny. Uderzasz potężną Twą ręką. Porywasz mnie: jak wóz unosi mnie wicher, wśród burzy mnie zatapiasz. Wiem, że mnie prowadzisz do śmierci, wspólnego miejsca żyjących” (Hi 30,20-23).

Pismo nie waha się mówić o sporze udręczonego cierpieniem człowieka z Bogiem (Hi 16,20-21).

„Nie potępiaj mnie, powiem do Boga. Ujawnij mi, o co spór ze mną wiedziesz. Przyjemnie Ci mnie uciskać, odrzucać dzieło swoich rąk i sprzyjać radzie występnych?” (Hi 10,2).

Wiele podobnych modlitw „wylania duszy przed Bogiem” (1 Sm 1,15) i „wyjawienia przed Nim swej udręki” (Ps 142,3) znajdujemy w  Psalmach, a sam Zbawiciel modlił się słowami jednego z nich na Krzyżu, gdy doznawał niezmiernej udręki: „Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?” (Ps 22,1). To właśnie Psalmista z całkowitą otwartością przedstawia Bogu doświadczane przez siebie stany duchowe. Są to na przykład:

– świadomość oddalenia od Boga:

 „Daleko od mego Wybawcy słowa mego jęku. Boże mój, wołam w ciągu dnia, a nie odpowiadasz, i nocą, a nie zaznaję pokoju” (Ps 22,2-3).

 „Jak długo, Panie, całkiem o mnie nie będziesz pamiętał? Dokąd kryć będziesz przede mną oblicze? Dokąd w mej duszy będę przeżywał wahania, a w moim sercu codzienną zgryzotę?” (Ps 13,2-3)

– przytłoczenie ogromem cierpienia:

 „Zmiłuj się nade mną, Panie, bo jestem w ucisku, od smutku słabnie me oko, a także moja siła i wnętrzności. Bo zgryzota trawi me życie, a wzdychanie – moje lata” (Ps 31,10-11).

 „Wybaw mnie, Boże bo woda mi sięga po szyję. Ugrzązłem w mule topieli i nie ma nigdzie oparcia, trafiłem na wodną głębinę i nurt wody mnie porywa. Zmęczyłem się krzykiem i ochrypło mi gardło, osłabły moje oczy, gdy czekam na Boga mojego” (Ps 69,2-4).

– lęk przed odrzuceniem przez Boga:

 „‘Czy Bóg odrzuca na wieki i nie jest już łaskawy? Czy Jego łaskawość ustała na zawsze, a słowo umilkło na pokolenia? Czy Bóg zapomniał o litości, czy w gniewie powstrzymał swoje miłosierdzie?’ I mówię: ‘To dla mnie bolesne, że się odwróciła prawica Najwyższego’” (Ps 77,8-11).

Warto jednak dostrzec, że w Psalmach skargom zawsze towarzyszy dziękczynienie i modlitwa wyrażająca ufność w Bożą opiekę. Tak jest również w Ps 22, którego początkowy wers recytował Chrystus na Krzyżu:

 „Będę głosił imię Twoje swym braciom i chwalić Cię będę pośród zgromadzenia: ‘Chwalcie Pana, wy, co się Go boicie, sławcie Go, całe potomstwo Jakuba; bójcie się Go, całe potomstwo Izraela! Bo On nie wzgardził ani się nie brzydził nędzą biedaka, i wysłuchał go, kiedy ten zawołał do Niego’” (Ps 22,23-25).

7. Biorąc zatem pod uwagę to, że praktyka przebaczania Bogu nie znajduje się w objawionym źródle Prawdy (4.1–4.3) oraz że stoi ona w sprzeczności z objawioną nauką o relacji Boga do człowieka (5.1), o Opatrzności Boga (5.2) oraz o naturze przebaczenia (5.3 i 5.4), należy stwierdzić, że praktyka przebaczenia Bogu jest nie do pogodzenia z wiarą Kościoła. Z tego powodu nie może być ona traktowana jako wyraz bardziej dogłębnego zrozumienia Bożego Objawienia. Nie powinno się zatem twierdzić, że chociaż materialnie praktyka przebaczenia Bogu nie znajduje się w źródle objawionej Prawdy (4.1–4.3), to jednak można ją postrzegać jako wynik naszego postępującego rozumienia tego Objawienia.

8. Zwolennicy praktyki przebaczania Bogu zwracają uwagę przede wszystkim na terapeutyczny pożytek, który może wypływać z jej stosowania (3.3). Musimy jednak zauważyć, że:

8.1. Żadna pomoc duchowa nie może uczyć fałszu. Choć dążenie do wewnętrznego pokoju i zaufania Bogu po doznaniu pewnego zła jest procesem żmudnym i długotrwałym, to jednak środkiem do osiągnięcia tego nigdy nie jest zgoda na jakąś nieprawdę dotyczącą Boga i Jego działania – „Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,32).

8.2. Stosowanie praktyki przebaczenia Bogu może zaszczepić w duszy człowieka obraz Boga jako wszechmocnego krzywdziciela, który niesprawiedliwie i złośliwie nadużywa swojej przewagi. Praktyka ta, mająca za zadanie – według jej zwolenników – ujawnić i uleczyć ukryte pretensje do Boga, w rzeczywistości może prowadzić do pojawienia się w sercu człowieka podskórnego lęku wobec Niego oraz stałej nieufności w Bożą Opatrzność. Pojednanie z Bogiem, któremu najpierw należy przebaczyć, nie jest już pojednaniem z Bogiem, któremu można bezgranicznie zaufać, ale z kimś, kto raz wyrządziwszy człowiekowi krzywdę, może to zrobić ponownie.

9. Nigdy nie należy lekceważyć, ani tym bardziej potępiać człowieka, który w bólu spowodowanym życiowymi doświadczeniami wręcz oskarża Boga, czy też nazywa go „okrutnym” (Hi 30,21). Boża pedagogia nakazuje pozwolić człowiekowi wyrzucić z siebie ów ból, czy też gniew, prowadząc go stopniowo ku spotkaniu z Bogiem. Tak Bóg postępował względem Hioba, Jonasza, czy Jeremiasza. Ich rozmowy z Bogiem, choć bardzo burzliwe, prowadziły nie tylko do stanięcia w prawdzie swojego serca, lecz także przybliżały do tajemnicy Niepojętego Boga, który góruje nad nami tak, jak niebo góruje nad ziemią (Iz 55,8-9) i którego drogi nie są naszymi drogami.

Jak zaświadczają Pismo Święte i Tradycja, na tej prowadzącej przez „ciemną dolinę” (Ps 23,4) drodze wielką pomocą są Psalmy. Niech przykładem dla nas będzie Chrystus, modlący się w chwili cierpienia Psalmami (Ps 22,1; Ps 31,6). Szczególnie warto polecić tu Psalmy: 22, 31 i 69, które pozwalają nie tylko szczerze wyrazić ból i skargę, ale również odnaleźć ufność w miłość i dobroć Boga.

10. W chwilach cierpienia i duchowych ciemności przylgnijmy całym sercem do Chrystusa, jedynego Pana i Zbawiciela. Niech Jego obecność w naszych duszach będzie pociechą i upewnieniem, że „cierpień teraźniejszych nie można stawiać na równi z chwałą, która ma się w nas objawić” (Rz 8,10). Chrystus, który „za wielką cenę” (1 Kor 6,19) nabył nas Bogu, bo za cenę swojej krwi (Ap 5,9), wezwał nas do ufności w Jego łaskę i moc:

            „A błogosławiony jest ten, kto nie zwątpi we Mnie” (Mt 11,5).

11. Na zakończenie chcielibyśmy przypomnieć piękne słowa św. Augustyna, które czytamy w Liturgii Godzin w czwartek 29 tygodnia Okresu Zwykłego:

„Tak więc w utrapieniach, które mogą pomóc i zaszkodzić, nie wiemy, o co należy się modlić. Ponieważ jednak są one zawsze bolesne, uciążliwe, sprzeciwiają się naturalnym skłonnościom, dlatego pod wpływem pragnienia wspólnego wszystkim ludziom prosimy o ich oddalenie. Tymczasem powinniśmy ufać Panu Bogu naszemu, że jeżeli nie oddala utrapień, to nie dlatego, iż o nas zapomina. Raczej cierpliwie znosząc zło spodziewajmy się dostąpienia dóbr większych. W taki bowiem sposób ‚moc w słabości się doskonali’ […] Toteż jeśli się zdarzy coś przeciwnego, niż prosimy, wtedy znosząc cierpliwie i dziękując Bogu za wszystko, nie powinniśmy wątpić – nawet w najmniejszym stopniu – iż bardziej pożyteczne dla nas jest to, co Bóg chce, niż to, czego my sami pragniemy. Taki właśnie przykład dał nam Boski Pośrednik, gdy powiedział: ‚Ojcze, jeśli to możliwe, niech odejdzie ode Mnie ten kielich’. Wkrótce jednak, doskonaląc swą ludzką wolę przyjętą we Wcieleniu, dodaje: ‚Wszakże nie jako Ja chcę, ale jak Ty, Ojcze’. Przeto słusznie ‚przez posłuszeństwo Jednego, wszyscy stają się sprawiedliwymi’” (List do Proby 130, 14, 25-26: CSEL 44, 68-71).

Dokument zatwierdzony na posiedzeniu (online) Komisji Nauki Wiary KEP dnia 14 listopada 2020 roku.

[1] KKK, nr 324.

[2] KKK, nr 305.

Za: https://episkopat.pl/

czwartek, 26 listopada 2020

Zwiedzenie a posłuszeństwo - głos karmelity bosego w sprawie o. Daniela Galusa


sobota, 21 listopada 2020

OŚWIADCZENIE KURII ARCHIDIECEZJI CZĘSTOCHOWSKIEJ dotyczące działalności ks. Daniela Galusa i „Wspólnoty Miłości i Miłosierdzie Jezusa”




Częstochowa, 20 listopada 2020 r.

OŚWIADCZENIE
dotyczące działalności ks. Daniela Galusa
i „Wspólnoty Miłości i Miłosierdzie Jezusa”

W obliczu ostatnich wydarzeń, zwłaszcza związanych z oświadczeniem rzecznika prasowego Archidiecezji Częstochowskiej z dnia 13 października br., którego bezpośrednim powodem były opublikowane w mediach nagrania wypowiedzi ks. Daniela Galusa, zarówno Arcybiskup Metropolita Częstochowski, jak też Kuria Metropolitalna w Częstochowie i rzecznik Archidiecezji stali się obiektami ataków osób związanych ze  „Wspólnotą Miłości i Miłosierdzie Jezusa”. Nadto w związku z komunikatem z dnia 18 listopada br. oraz „oświadczeniem” ks. Galusa zarówno Ksiądz Arcybiskup Wacław Depo oraz Ksiądz Biskup Andrzej Przybylski, jak też pracownicy Kurii Metropolitalnej w Częstochowie zostali przez ks. Galusa oraz identyfikujące się z nim osoby, zaatakowani, oskarżeni i pomówieni, zatem czuję się w obowiązku ukazania złożoności i szerszego kontekstu sprawy, a także przekazania kilku istotnych, choć trudnych faktów, które pozwolą każdemu na właściwą ocenę rzeczywistości. Konieczne jest także niestety sprostowanie pewnych poważnych kłamstw, jakie pojawiły się w owym oświadczeniu ks. Galusa.

1. Przez ostatnie lata do Kurii Metropolitalnej i samego Księdza Arcybiskupa wpływały dziesiątki i setki świadectw nawróceń, uzdrowień, uwolnień i innych przejawów działania Boga w tej grupie i w tym miejscu. Jednocześnie zgłaszały się niepokojąco duże liczby osób, które opowiadały o swoich złych doświadczeniach, zranieniach, krzywdach, o nieprawidłowościach we „Wspólnocie” i o postawie ks. Galusa. Zadaniem biskupa diecezjalnego jest wszystkie takie sygnały sprawdzić, rozeznać i podjąć najwłaściwsze decyzje. Po wytrwałej modlitwie, rozeznaniu i wysłuchaniu rad osób doświadczonych, zdecydowano, że ks. Galus musi gruntownie przemyśleć swoje zamiary i postawę, a zgromadzona wokół niego grupa musi rozważyć swoją sytuację, a także oczyścić się ze zjawisk i nadużyć, jakie się w niej pojawiły. Deklarowane przez ks. Galusa niezastosowanie się do decyzji swego biskupa stanowi akt nieposłuszeństwa. Posłuszeństwo nie tylko przyrzekał w czasie święceń diakonatu i prezbiteratu, ale i wymagał go zawsze bardzo ściśle od członków kierowanej przez siebie „Wspólnoty”, podkreślając często w swych naukach jego rolę, odwołując się do postaci Św. Ojca Pio, Św. Faustyny i innych świętych. Trzeba zaznaczyć, że podjęte wobec ks. Galusa decyzje nie są karą. Karą była udzielona w marcu br. nagana, która była reakcją na jego niedopuszczalne zachowanie. Nagana sama w sobie nie niesie także zakazu pełnienia funkcji kapłańskich. Decyzje zakomunikowane podczas wspomnianego spotkania są rozwiązaniem, które wydaje się być w skomplikowanej sytuacji ks. Galus i skupionej wokół niego grupy, jednym możliwym. Trzeba stanowczo podkreślić, że rozwiązania te nie mają także na celu likwidacji „Wspólnoty”, ale jej uporządkowanie i uregulowanie. Dla znakomitej większości osób gromadzących się na spotkaniach jest ona miejscem autentycznego doświadczenia Boga, pogłębiania swej wiary, słuchania Słowa Bożego, modlitwy i uwielbienia Boga, niemniej w jej funkcjonowanie wkradły się poważne nadużycia. 

2. Ks. Daniel Galus jest prezbiterem Archidiecezji Częstochowskiej. Nie jest zakonnikiem ani pustelnikiem (o czym jeszcze w dalszej części. Został wyświecony na diakona dnia 20 maja 2006 r., a na prezbitera dnia 26 maja 2007 r. i tym samym został inkardynowany do Archidiecezji Częstochowskiej, choć w pierwotnym zamiarze był święcony z przeznaczeniem do posługi w istniejącej wówczas „Wspólnocie Pustelników pw. Św. Antoniego Opata”. Wspólnota ta była formą stowarzyszenia, zatem nie była żadnym zakonem lub podobnym instytutem życia konsekrowanego. Daniel Galus trafił do niej po opuszczaniu Zakonu Świętego Pawła Pierwszego Pustelnika (paulinów) przed złożeniem ślubów wieczystych. Za aprobatą Księdza Arcybiskupa Stanisława Nowaka, ówczesnego Metropolity Częstochowskiego, rozpoczął życie w grupie pustelników, którzy od początku lat dziewięćdziesiątych minionego wieku zaczęli osiedlać się w lasach w pobliżu miejscowości Czatachowa. Mimo właściwego pustelnikom stylu życia, czyli surowszego odsunięcia się od świata, milczenia, odosobnienia, gorliwej modlitwy i pokuty w poświęceniu swojego życia na chwałę Boga i zbawienie świata (por. kan. 603 KPK) Ks. Galus podjął kontakty ze „Wspólnotą Przymierza Rodzin «Mamre»”, która po pewnym czasie na skutek pojawiających się trudności i problemów zakończyła z nim współpracę. Wówczas to grupa wiernych z okolic Myszkowa zaczęła gromadzić się na spotkaniach  w Pustelni w Czatachowej. Grupa ta miała charakter modlitewny, z czasem się rozrastała, zyskując dla swej działalności przychylność Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego. Coraz liczniejsze spotkania spowodowały jednak zakłócenie dotychczasowego charakteru Pustelni, wobec czego Wspólnota Pustelników przestała faktycznie istnieć, a w dniu 1 lipca 2016 r., po wygaśnięciu statutów nadanych ad experimentum, zakończyła swe istnienie także formalnie. W dniu 12 czerwca 2017 r. ks. Galus przekazał Arcybiskupowi Metropolicie Częstochowskiemu oświadczenie, że nie jest pustelnikiem (nigdy faktycznie nie złożył ślubów pustelniczych), ani nie zamierza nim być. Nie jest prawdą, że nie może opuścić Pustelni, ponieważ byłoby to, rzekomo, złamanie prawa. Jako kapłan diecezjalny (bo takim jest według prawa), może być swobodnie przenoszony według uznania swego biskupa diecezjalnego. Powoływanie się na takie nieistniejące prawo kościelne, które tego zabrania jest nieprawdą i manipulacją. Ks. Galus istotnie zobowiązywał się do prowadzenia życia pustelniczego, ale porzucił je podejmując działalność stojącą w zupełnej sprzeczności z charakterem życia eremickiego. Podczas święceń diakonatu i prezbiteratu ks. Galus zobowiązał się do posłuszeństwa swemu biskupowi i tym, którzy go na tym urzędzie zastąpią („Czy mnie i moim następcom przyrzekasz cześć i posłuszeństwo?” „Przyrzekam!” – z obrzędu święceń), a także tym, którzy z upoważnienia i delegacji biskupa działają. Niezależnie od niemających żadnych skutków prawnych zobowiązań co do miejsca pobytu, złożonych Księdzu Arcybiskupowi Stanisławowi Nowakowi, ks. Galus jest zobligowany swoimi przyrzeczeniami do podporządkowania się decyzjom swego obecnego ordynariusza. 

3. Jako datę swego powstania „Wspólnota Miłości i Miłosierdzie Jezusa” podaje dzień 5 lutego 2010 r., choć nie stało się to na mocy żadnej decyzji biskupa miejsca. „Wspólnota Miłości i Miłosierdzie Jezusa” formalnie zatem nigdy nie powstała, ponieważ nie otrzymała zatwierdzenia uprawnionej władzy kościelnej. Od początku ks. Galus, lider powstałej grupy, został zobowiązany do stworzenia statutu i przedłożenia go do zatwierdzenia. Projekt statutu złożony w roku 2013 nie został zaakceptowany z powodu niespełniania przez niego wymogów formalnych i merytorycznych. Od tego momentu ks. Galus nie wykazał żadnej aktywności w celu wypracowania nowego statutu. W roku 2016 pracownik Kancelarii Kurii Metropolitalnej został wyznaczony do pomocy w tym zadaniu. W osobistym spotkaniu z ks. Galusem oraz wiceprezes stworzonej przez niego fundacji zaoferował pełną pomoc w opracowaniu statutu, a wspomniani zobowiązali się do współpracy. Współpraca ze strony Ks. Galusa nie została jednak nigdy podjęta, zatem powtarzające się w przekazach informacje o tym, iż rzekomo Kuria Metropolitalna blokuje zatwierdzenie statutu lub przedłożonego dotychczas nie zatwierdziła, są zdecydowanie nieprawdziwe. 

4. Teren tzw. Pustelni w Czatachowej jest w całości własnością Archidiecezji Częstochowskiej, która zakupiła grunt i wybudowała znajdujące się na nim obiekty.Ani sam ks. Galus, ani „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, ani też „Fundacja Anioł Miłosierdzia” nie są jej właścicielami i nie mają praw do rozporządzania nią, decydowania o tym kto tam przebywa lub posługuje. Bez wiedzy i zgody ordynariusza miejsca w Pustelni bezprawnie zamieszkiwali i posługiwali obcy duchowni, w tym m.in. suspendowany obecnie kapłan z innej diecezji, a w kaplicy (!) działała bez stosownych zezwoleń i weryfikacji uprawnień poradnia psychologiczno – pedagogiczna. W związku ze zgłoszeniami dotyczącymi naruszenia podczas spotkań na terenie Pustelni zasad bezpieczeństwa w związku z pandemią, Policja zmuszona była podjąć interwencje. Z poszanowaniem charakteru miejsca starali się swoje czynności wypełnić w sposób odpowiedni do okoliczności. Na prośbę Policji Ksiądz Arcybiskup upoważnił proboszcza miejscowej parafii, ks. Stanisława Kotyla, do reprezentowania go jako właściciela terenu. Ponadto, ponieważ kościół na terenie Pustelni jest świątynią w jurysdykcji proboszcza miejsca, ma on prawo nieskrępowanego i niczym nieograniczonego wstępu na teren Pustelni, do kościoła i do kaplicy. Funkcjonariusze Policji oraz Ksiądz Proboszcz spotkali się z obelgami ze strony wiernych oraz atakiem słownym ze strony ks. Galusa. Trzeba nadmienić, że wszyscy duchowni Archidiecezji Częstochowskiej już w marcu br. zostali zobowiązani do stosowania zarówno określonych przez władze państwowe zasad bezpieczeństwa, jak też do szczegółowych reguł podanych w zarządzeniach Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego. 

5. Dla lepszej i pełniejszej analizy sprawy, w roku 2014 została powołana specjalna komisja, która za zadanie miała zająć się zarówno kwestią Wspólnoty Pustelników, jak i wyrosłej obok niej „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa”. Zakończenie istnienia Wspólnoty Pustelników (o czym wyżej), sprawiło, że ten aspekt przestał być aktualny. Aspekt „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa” był analizowany. Komisja przedstawiła Arcybiskupowi Metropolicie Częstochowskiemu swoje wnioski, które zawierały analizę prawną tejże grupy oraz statusu ks. Galusa, Pustelni i treści nauczania ks. Galusa zawartego w nagraniach i w publikacjach. Ksiądz Biskup Andrzej Czaja, Biskup Opolski, przewodniczący Komisji Nauki Wiary KEP, w roku 2014 przeprowadził teologiczne badanie nauczania ks. Galusa i treści publikowanych w wydawanym przez „Wspólnotę” miesięczniku „Ogień Jezusa”. Odnosząc się do treści zamieszczanych w tymże periodyku stwierdził: „[…] największym mankamentem czasopisma zdaje się być bezustanne odwoływanie się w wielu tekstach do autorytetu o. Daniela Galusa, którego każdemu słowu i gestowi przypisuje się przesadne znaczenie, postrzegając go niemal jako proroka naszych czasów. To swoisty kult jednostki, który budzi niepokój, bo jest przecież jednym ze znamion sekty” (źródło: gosc.pl). W dniu 3 kwietnia 2017 r. Arcybiskup Metropolita Częstochowski wydał komunikat, w którym przypomniał, że ks. Galus jest prezbiterem Archidiecezji Częstochowskiej, a także, że „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa” nie posiada dotąd kościelnego zatwierdzenia. Ponadto wskazał, że właściwe byłoby w obliczu nieuregulowania sytuacji tejże grupy oraz pewnych wątpliwości, powstrzymanie się od organizowania wyjazdów na spotkania modlitewne organizowane przez ks. Galusa oraz „Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa” do czasu zakończenia prac Komisji, wydania orzeczenia na temat jej działalności.

6. W dniu 30 kwietnia 2012 r. została powołana fundacja pod nazwą „Miłośći Miłosierdzie Jezusa”, która to nazwa została wkrótce zmieniona na „Anioł Miłosierdzia”. Fundację powołał ks. Galus (naruszając tym samym obowiązujące prawo, bowiem działał nie tylko bez zgody swego biskupa, ale wbrew wydanym w tej kwestii postanowieniom), by – posiadając osobowość prawną – umożliwiać prowadzenie przez „Wspólnotę Miłości i Miłosierdzie Jezusa” działalności (organizacja spotkań, działalność handlowa itp.). Rada fundacji oraz jej zarząd zostały wyznaczone przez ks. Galusa. Sama fundacja, jako niezależna od Kościoła i prowadzona przez osoby świeckie, nie podlegała w żaden sposób Archidiecezji Częstochowskiej ani Arcybiskupowi Metropolicie Częstochowskiemu. Na nasze wyraźne żądanie fundacja zmieniła niektóre zapisy swego statutu, które budziły największe zaniepokojenie lub wkraczały z kompetencje władz kościelnych. W sierpniu 2017 roku fundacja „Anioł Miłosierdzia” rozpoczęła nieopodal Pustelni budowę tzw. „Domu Maryi”, który w zamyśle miał być „domem nowej ewangelizacji”. Oficjalnie budynek ten jest ośrodkiem agroturystycznym, ponieważ ani ks. Galus, ani fundacja nie uzyskali na to przedsięwzięcie zgody Arcybiskupa Metropolity Częstochowskiego.Po ukończeniu pewnego etapu budowy zwrócono się do Księdza Arcybiskupao pobłogosławienie znajdującej się w budynku „kaplicy”, czego ten – wobec samowolnego działania – stanowczo odmówił. Fundacja prowadziła także działalność handlową, rozprowadzając wśród uczestników spotkań książki, prasę i dewocjonalia. Reprezentowała także „Wspólnotę Miłości i Miłosierdzie Jezusa” w organizowaniu spotkań. W związku z konfliktem z radą i zarządem „Fundacji Anioł Miłosierdzia”, Ks. Galus powołał (znów bez wymaganej zgody swego ordynariusza) nową, drugą fundację, a wkrótce trzecią, pod nazwą „Źródło Miłosierdzia” (formalnie zarejestrowaną w dniu 23 września 2020 r., nie figuruje jeszcze w KRS) informując, że od tego czasu to ona jest jedyną współpracującą ze „Wspólnotą Miłość i Miłosierdzie Jezusa”, a poprzednia („Anioł Miłosierdzia”) powinna znajdować się w stanie likwidacji. Ks. Galus próbował wymóc na zarządzie fundacji „Anioł Miłosierdzia” przekazanie jej majątku (zwłaszcza wspomnianego „Domu Maryi”) nowopowstałej fundacji „Źródło Miłosierdzia”, co jest niemożliwe w polskim porządku prawnym i stanowiłoby poważne naruszenie prawa. Członkowie rady i zarządu fundacji spotkali się z licznymi oskarżeniami i wypowiedziami godzącymi w ich dobro. W dniu 22 września br., na swą gorącą prośbę, spotkali się z Arcybiskupem Metropolitą Częstochowskim, Biskupem Andrzejem Przybylskim oraz kanclerzem i wicekanclerzem Kurii, aby poinformować o tych faktach, przekazując także inne, ważne informacje o licznych niepokojących działaniach podejmowanych przez ks. Galusa bez wiedzy i zgody swego biskupa. Wobec ujawnionych faktów wyrazili żal za dotychczasowe działania bez wiedzy i zgody władz kościelnych oraz zadeklarowali pełne posłuszeństwo w dalszej działalności.

7. Do grudnia minionego roku „Wspólnota Miłość i Miłosierdzie Jezusa” otrzymywała zgody na organizowanie spotkań modlitewnych i sprawowanie Mszy świętej poza miejscem świętym (dotyczyło to choćby spotkań w hali sportowej). Wcześniej, za aprobatą Księdza Arcybiskupa, spotkania odbywały się w Sanktuarium Św. Ojca Pio na Przeprośnej Górce. Od grudnia 2019 r. zgody takie nie są już wydawane. Ksiądz Arcybiskup Wacław Depo, Metropolita Częstochowski, trzykrotnie uczestniczył w spotkaniach „Wspólnoty Miłość i Miłosierdzie Jezusa”. Jego obecność nie była jednak nigdy formą pełnej akceptacji i pośredniego zatwierdzenia tejże grupy. Jako biskup diecezjalny jest zobowiązany do troski o wszelkie grupy i wszelką działalność duszpasterską i apostolską na terenie swojej diecezji. Uczestnictwo w spotkaniach było zatem wyrazem troski o grupę i swoistą „misją dobrej woli”. Ponadto kilkukrotnie Ksiądz Arcybiskup spotykał się z ks. Galusem i oferował pomoc w ostatecznym uregulowaniu jego sytuacji i statusu „Wspólnoty”. Jako delegat do tej sprawy został wyznaczony Ksiądz Biskup Andrzej Przybylski, który także spotkał się z ks. Galusem. Nie jest więc prawdą, że Ksiądz Arcybiskup i Kuria nie pomagały w uporządkowaniu sytuacji. Także poprzedni proboszcz Parafii w Żarkach, ks. Jan Wajs, posiadał stosowne pełnomocnictwa Archidiecezji Częstochowskiej do działań związanych z materialną stroną funkcjonowania Pustelni.

8. W związku z napływającymi do Kurii Metropolitalnej w Częstochowie informacjami o tym, że ks. Daniel Galus neguje regulacje państwowe i kościelne dotyczące zasad bezpieczeństwa w czasie pandemii, podjęte zostały działania zmierzające do zweryfikowania tychże oskarżeń. Znalazły one swoje potwierdzenie w nagraniach dostarczonych do Kurii oraz opublikowanych w Internecie. Ponieważ wypowiedzi i nie respektowanie przez ks. Galusa zasad bezpieczeństwa zostały potwierdzone, otrzymał on naganę kanoniczną (kan. 1339 § 2 KPK). Ponadto został zobowiązany do odwołania niewłaściwych wypowiedzi i przeprosin za spowodowane zamieszanie poprzez umieszczenie ich na stronie internetowej „Wspólnoty Miłości i Miłosierdzie Jezusa” (czego nie uczynił), a także do ścisłego stosowania się do wszelkich zarządzeń kościelnych i państwowych (czego także nie uczynił). Ks. Galus za pośrednictwem świeckiej kancelarii adwokackiej i adwokata przedłożył swemu biskupowi pismo z wezwaniem do przeprosin oraz odstąpienia od nakazów nałożonych we wspomnianym dekrecie. Trzeba tu zaznaczyć, że ks. Galus odmawiał osobistego kontaktu ze swym biskupem i jego delegatem (Księdzem Biskupem Andrzejem Przybylskim), korzystając z pośrednictwa wspomnianego adwokata i pism adwokackich. Także po publikacji oświadczenia z dnia 13 października br. za pośrednictwem kancelarii adwokackiej, ks. Galus przesłał pismo do rzecznika prasowego Archidiecezji Częstochowskiej, żądając od niego opublikowania przeprosin na stronie internetowej Archidiecezji oraz jednego z dzienników, który opublikował wypowiedź rzecznika rzekomo naruszającą jego dobra osobiste.

9. W spotkaniu w Kurii Metropolitalnej w dniu 17 listopada br., oprócz Księdza Arcybiskupa Wacława Depo, uczestniczył Ksiądz Biskup Andrzej Przybylski, jako specjalny delegat Metropolity Częstochowskiego do tej sprawy. Na żądanie Księdza Daniela Galusa w spotkaniu brała udział także Pani Agnieszka Maćkówka, którą przedstawił jako swego pełnomocnika. Księdzu Galusowi zostały odczytane decyzje, które stanowczo odrzucił i zadeklarował niepodporządkowanie się im. Nie przyjął także dokumentu, ale przekazanie jego treści wobec świadków stanowi skuteczne powiadomienie i zobowiązuje do zastosowania się do decyzji. Podczas tego spotkania ks. Galus wielokrotnie ubliżał obu obecnym biskupom, podniesionym głosem, wysuwał pod adresem Księży Biskupów groźby i oskarżenia o rzekome przestępstwa (o czym została niezwłocznie powiadomiona Nuncjatura Apostolska w Polsce).

Napawa przykrością i bólem, że ks. Galus będąc kapłanem nie tylko interpretuje fakty, powołuje się na nieistniejące przepisy prawa, nie tylko ucieka się do kłamstw czy znieważa biskupów i ich współpracowników, ale nade wszystko stawia siebie oraz ludzi, którzy mu zaufali, w postawie buntu wobec swego biskupa. Z przykrością także informujemy o wszystkich przedstawionych tu faktach i okolicznościach, które mogą bulwersować lub nawet gorszyć, ale wobec niesprawiedliwego ataku i nieprawdziwych oskarżeń uznaliśmy za właściwe, by o nich opowiedzieć i je upublicznić.

W obliczu kolejnych gróźb pozwów lub negowania treści niniejszego oświadczenia, informuję że wszelkie przytoczone wyżej fakty znajdują swe potwierdzenie w dokumentach będących w posiadaniu Kurii Metropolitalnej w Częstochowie i mogą posłużyć ukazaniu prawdy oraz obronie dobrego imienia osób.

Ks. Mariusz BAKALARZ
rzecznik prasowy Archidiecezji Częstochowskiej

niedziela, 8 września 2019

Marcin Zieliński i jego błędna interpretacja Pisma Świętego



wtorek, 13 sierpnia 2019

Piotr Rzoska: Charyzmatyzm zdemaskowany! Prawda o TORONTO BLESSING


czwartek, 25 kwietnia 2019

O Marcinie Zielińskim i fałszywych charyzmatach


czwartek, 13 grudnia 2018

Dr Michał Krajski: Ruchy charyzmatyczne w Kościele i nie tylko


czwartek, 11 października 2018

Bp Andrzej Czaja: Problem pentekostalizacji chrześcijaństwa



Referat wygłoszony na Jasnej Górze 24 stycznia br. podczas XXVI Sympozjum dla księży rekolekcjonistów, ojców duchownych i spowiedników kapłańskich.


Moje wystąpienie na powyższy temat jest bezpośrednio skutkiem zainteresowania się biskupa Pawła Sochy zagadnieniem pentekostalizacji i zaproszenia mnie na wasze doroczne sympozjum. Na ostatnim, październikowym zebraniu plenarnym KEP dzieliłem się bowiem tym, co sam na temat pentekostalizacji usłyszałem w ramach posiedzenia Komisji Nauki Wiary KEP z ust ks. Andrzeja Kobylińskiego, etyka z UKSW w Warszawie[1]. Przedstawione przezeń treści zrobiły duże wrażenie na członkach i konsultorach Komisji, i zobowiązano mnie do przedstawienia tych treści Episkopatowi Polski. Chodzi o zjawisko, które ma już miejsce w naszym Kościele, a stanowi zagrożenie dla jego tożsamości i jedności oraz rozwoju duchowego poszczególnych wiernych, nie wyłączając duchownych.

Poniżej zaprezentuję wyniki badań i refleksji ks. Kobylińskiego, które zaprezentował w kilku artykułach[2] i którymi dzieli się w wywiadach. W naszej rodzimej teologii jest właściwie jedynym badaczem i analitykiem zjawiska pentekostalizacji. Trudno się więc dziwić, że dzieli los prekursora. Ponieważ częstokroć panuje przekonanie, że czegoś takiego jak pentekostalizacja nie ma, myśl jego spotyka się z obojętnością, tudzież ostrą krytyką[3], albo i kpiną, że Autor mówi o rzeczywistości przez niego wydumanej. Oczywiście, w tej sytuacji i przy braku możliwości wymiany myśli, ks. Kobylińskiemu nie jest nieraz łatwo zachować zdrowy krytycyzm i być powściągliwym w wyprowadzaniu wniosków.

Trudno się z nim jednak nie zgodzić, że rozwijający się od wielu lat proces pentekostalizacji ujawnia się ostatnio coraz bardziej także w naszym Kościele w Polsce. Na świecie zjawisko to jest już szeroko omawiane i analizowane przez wielu myślicieli, tak w Kościele katolickim, jak w tradycyjnych Kościołach protestanckich. Pentekostalizacją zainteresowała się też Stolica Apostolska. Mam na myśli konferencję, która została zorganizowana w Rzymie przez Episkopat Niemiec, pod patronatem Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, w kwietniu 2013 roku, pt.: Ewangelikalne, pentekostalne, charyzmatyczne: nowe ruchy religijne wyzwaniem dla Kościoła katolickiego[4]. W maju, rok później, Wydział Historii, Kultur i Religii Uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, pod patronatem Włoskiego Stowarzyszenia Nauk Etno-Antropologicznych zorganizował konferencję pt.: Transnacjonalizm, pentekostalizm i procesy pentekostalizacji. Skrzyżowanie spojrzeń na religie w ruchu[5].

Osobiście w refleksji ks. Kobylińskiego znajduję treści, które rzucają światło na trudne do zrozumienia zachowania członków „schorzałej” wspólnoty charyzmatycznej w Raciborzu, którą przez 5 lat starałem się przywrócić do jedności z Kościołem. Treści te odsłaniają też źródło i bazę rozwoju takich zjawisk jak praktykowanie tzw. spowiedzi furtkowej, modlitwy o uzdrowienie międzypokoleniowe, które trzeba było negatywnie zaopiniować, czy też innych jeszcze fenomenów religijnych w naszym Kościele, które budzą coraz więcej wątpliwości i obaw. Mam też nieodparte wrażenie, że wiele z tego, co mówi ks. Kobyliński bardzo przystaje do słów papieża Franciszka wypowiedzianych podczas spotkania z biskupami na Wawelu. Papież mówił: „Myślę, że w tym tak zsekularyzowanym świecie mamy też inne niebezpieczeństwo: uduchowienie gnostyckie. […] jest to duchowość subiektywna, bez Chrystusa. […] Modlę się, odczuwam… i nic więcej. To jest gnostycyzm. […] znajdować Boga bez Chrystusa, lud bez Kościoła”[6].

Co oznacza pentekostalizacja?

Przez pentekostalizację (ang. Pentecostalization, niem. die Pentekostalisierung, wł. pentecostalizzazione) rozumiemy dwa procesy: szybki wzrost liczebny różnego rodzaju nowych wspólnot stricte zielonoświątkowych oraz proces stopniowego przekształcania tradycyjnych Kościołów chrześcijańskich i związków wyznaniowych w bliżej nieokreśloną formę chrześcijaństwa charyzmatycznego w wymiarze globalnym.

O pierwszym z procesów tak pisze ks. Kobyliński: „Dynamiczny i ogólnoświatowy proces pentekostalizacji chrześcijaństwa jest nazywany często ‘ucharyzmatycznieniem’ religii chrześcijańskiej lub narodzinami chrześcijaństwa pentekostalnego, charyzmatycznego lub ewangelikalnego. W konsekwencji tego procesu, szczególnie w Afryce czy Ameryce Południowej, na gruncie tradycyjnych Kościołów chrześcijańskich rodzą się nowe wspólnoty, związki wyznaniowe lub sekty o charakterze charyzmatycznym i zielonoświątkowym”[7].

Dokonuje się jednak także proces uzielonoświątkowienia wewnątrz tradycyjnych Kościołów chrześcijańskich. Kobyliński wprowadził ten termin do polskiego języka teologicznego, a ma na myśli proces głębokiej transformacji tychże Kościołów na poziomie głoszonej doktryny, liturgii czy praktykowanych form życia religijnego. Chodzi o Kościół katolicki na całym świecie, poszczególne denominacje protestanckie oraz tzw. wolne Kościoły chrześcijańskie. W najmniejszym stopniu proces ten dotyka Kościoły prawosławne, ze względu na mocne akcentowanie w nich konieczności zachowania Tradycji. Jego efektem jest stopniowe przekształcanie tradycyjnych Kościołów chrześcijańskich – katolickiego, luterańskiego, reformowanego, anglikańskiego, episkopalnego czy metodystycznego – w jedną, uniwersalną „wersję pentekostalną”.

Niestety są tego gorzkie owoce. Na naszych oczach dokonuje się swoistego „uziemienia” chrześcijaństwa, jego wewnętrznej dechrystianizacji, o której mówił papież Franciszek na Wawelu, czyli sprowadzenia go na poziom zaspokajania podstawowych ludzkich pragnień i potrzeb, a także redukcji do poziomu terapii. Gdyby rozwój chrześcijaństwa miał dalej zmierzać w tym kierunku, to może dojść do zupełnego wynaturzenia religii chrześcijańskiej.

Dlatego słusznie zauważa Margit Eckholt, niemiecka teolog z Uniwersytetu w Osnabrück, że dla Kościoła katolickiego fenomen pentekostalizmu stanowi nie tylko wyzwanie o charakterze zewnętrznym, ale jest także poważnym zagrożeniem wewnątrzkościelnym, ponieważ nurt zielonoświątkowy zaczyna od środka dogłębnie zmieniać współczesne oblicze katolicyzmu[8]. Owszem pentekostalizm może być pewną szansą dla katolików i wielu innych denominacji chrześcijańskich. Od chrześcijan pentekostalnych możemy się uczyć spontaniczności, otwartości, zapału misyjnego, chęci przekazywania słowa Bożego. Potrzeba jednak większej czujności doktrynalnej i duszpasterskiej, aby pentekostalizacja nie doprowadziła do narodzin jednej uniwersalnej i synkretycznej wersji chrześcijaństwa.

Pomocą może nam być list Kongregacji Nauki Wiary z 15 maja 2016 roku pt. Iuvenescit Ecclesia, zredagowany w trosce o owocny i uporządkowany udział nowych zrzeszeń religijnych w komunii i misji Kościoła. Autorzy dokumentu mówią o potrzebie otwartości na te zrzeszenia, by dobrze wykorzystać drzemiący w nich potencjał, a równocześnie o potrzebie czujności, rzetelnym diagnozowaniu i rozeznawaniu Bożego ducha w nich. Jeśli bowiem ich współistnienie ma być harmonijne i budujące Kościół, to muszą przynależeć do Kościoła lokalnego, być misyjnie otwarte i posłuszne pasterzom (zob. zwłaszcza nr 17-18).

Tempo rozwoju chrześcijaństwa zielonoświątkowego

Z badań amerykańskiego Centrum Studiów Chrześcijaństwa Globalnego z siedzibą w jednej z bardziej znanych w USA ewangelikalnych uczelni wyższych, w Gordon-Conwell Theological Seminary, w South Hamilton w stanie Massachussets[9], wynika, że co 10 godzin chrześcijanie w świecie zakładają nowy Kościół, związek wyznaniowy lub sektę. Trudno się więc dziwić, że prowadzi to do coraz większej fragmentaryzacji wspólnot chrześcijańskich.

Według ustaleń ks. Kobylińskiego, rozwój wspólnot zielonoświątkowych na świecie przedstawia się następująco: Po 100 latach od chwili narodzin ruchu zielonoświątkowego w 1901 roku, wspólnoty te liczyły 100 milionów wyznawców. Gwałtowny rozwój nastąpił w ostatnich kilkunastu latach. Obecnie szacuje się, że jest już 600-800 milionów chrześcijan zielonoświątkowych. W 2025 roku ma ich być miliard. Do tego trzeba dodać, że biorąc pod uwagę rzeczywiste praktykowanie religii, a nie tylko formalną przynależność kościelną, już dziś zielonoświątkowcy są największym wyznaniem chrześcijańskim. Stąd wniosek, że religia chrześcijańska w wymiarze globalnym podlega postępującej dekompozycji i staje się coraz bardziej zielonoświątkowa, ale w wydaniu neopentekostalnym.

Główną przyczyną gwałtownego wzrostu wielu wspólnot neopentekostalnych na całym świecie jest niezwykła atrakcyjność nowych form religijności, które są przez nie rozwijane. Oferują człowiekowi możliwość zaspokojenia podstawowych potrzeb: uzdrowienia i zdrowia, przebaczenia, szczęścia i spełnienia. U podstaw jest amerykańska Ewangelia sukcesu (Prosperity Gospel) tudzież Ewangelia zdrowia i dobrobytu (Health and Wealth Gospel), które głoszą, że zdrowie i powodzenie materialne są wyrazem Bożego błogosławieństwa. Jest to niebezpieczna „reforma” chrześcijaństwa, która może doprowadzić do jego całkowitego wynaturzenia, do ściągnięcia religii chrześcijańskiej na poziom „opium dla ludu”.

W tej sytuacji mogą się sprawdzić prognozy dotyczące rozwoju chrześcijaństwa globalnego. Niektórzy analitycy przewidują[10], że w 2050 r. na trzech kontynentach Globalnego Południa – tzn. w Azji, Afryce oraz Ameryce Łacińskiej – będzie mieszkać 80% wszystkich chrześcijan świata, podczas gdy w 1900 r. ta grupa stanowiła jedynie 20%[11]. Gdy chodzi o poszczególne kraje, już w 2025 roku najwięcej chrześcijan ma mieszkać w Chinach – 200 mln. Prognozuje się, że w 2030 roku w Państwie Środka będzie ich aż 250 mln. Będą to w znakomitej większości chrześcijanie zielonoświątkowi, których nauczanie o sukcesie życiowym i bogactwie jako przejawie Bożego błogosławieństwa doskonale koresponduje ze współczesną mentalnością chińskiego społeczeństwa[12].

Trzy fale rozwoju pentekostalizmu w świecie

Mówi się powszechnie o trzech okresach, czy falach rozwoju ruchu pentekostalnego w świecie. W pierwszym okresie, od 1901 roku, pentekostalizm rozwijał się na przedłużeniu ortodoksyjnego protestantyzmu i gardził tradycyjną pobożnością. Akcentował takie doświadczenia ekstatyczne jak chrzest w Duchu Świętym czy modlitwa językami, a w życiu charakteryzował się moralnym rygoryzmem i ascetyczną formą życia. Członkowie pierwszych zborów zielonoświątkowych prezentowali radykalnie konserwatywne podejście do kwestii ubioru kobiet i mężczyzn, wyrażali krytyczny stosunek do kultury masowej, wzywali do zakazu słuchania wielu rodzajów muzyki. Społeczna rola wierzących była ograniczona do zachowania wierności Pismu Świętemu w świecie coraz bardziej dekadenckim. Nawoływano do postaw zorientowanych na swego rodzaju ucieczkę ze świata doczesnego, przy jednoczesnym podkreśleniu wartości życia pozagrobowego[13].

Druga fala, nazwana przez kręgi zielonoświątkowe – w nawiązaniu do proroctwa Joela, zapisanego na kartach Starego Testamentu – „deszczem jesiennym” (Jl 2, 23), rozpoczęła się w latach 50. ubiegłego wieku i w formie ruchu charyzmatycznego przeniknęła do Kościołów tradycyjnych. Po tym jak ów „deszcz jesienny” przeniknął do Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych w 1967 roku, pentekostalizm drugiej fali zaczął się szybko rozwijać w wielu krajach jako Katolicka Odnowa Charyzmatyczna. Na tym etapie rozwoju ruchu zielonoświątkowego i uzielonoświątkawiania Kościołów tradycyjnych „spektrum oczekiwanych znaków działania Ducha Bożego poszerzyło się nieco, chociaż nadal oczekiwano, że chrzest w Duchu Świętym będzie się manifestował przez modlitwę w językach”[14].

Trzecia fala rozwoju oznacza współczesny neopentekostalizm, który narodził się w latach 80. XX wieku. Doprowadził on do powstania bardzo wielu tzw. wolnych Kościołów, sekt i związków wyznaniowych o charakterze ponaddenominacyjnym. Charakteryzuje się szczególnie intensywną manifestacją znaków i cudów, która oznacza fizyczne uzdrowienia, uwolnienia od demonów i inne somatyczne manifestacje mocy, które przejawiały się np. przez często zbiorowe padanie na podłogę, histeryczny śmiech i różnego rodzaju konwulsje[15].

Ks. Kobyliński stwierdza: „Nowość religijności trzeciej fali polega na większym podkreśleniu tematyki uzdrowienia w Duchu Świętym i wykorzystaniu Internetu, radia i telewizji do głoszenia Dobrej Nowiny. Współczesny pentekostalizm wykorzystuje media elektroniczne i nowoczesne strategie marketingowe. Istotą doświadczenia religijnego staje się Boskie uzdrowienie i bywa, że kościoły stają się formą Pogotowia Ratunkowego dla różnego rodzaju cierpienia duchowego i fizycznego, włącznie z biedą i bezrobociem”[16].

Neopentekostalizm przekazuje wiernym to, co święte zasadniczo nie poprzez Biblię – jak czynił to klasyczny pentekostalizm – ale przez święte symbole jak namaszczenie olejem, nałożenie rąk, palenie karteczek z prośbami modlitewnymi, różnego rodzaju egzorcyzmy, uwalnianie od złych duchów itp. Inaczej aniżeli w początkowym pentekostalizmie, we współczesnym ruchu zielonoświątkowym pobożność ludowa odgrywa bardzo ważną rolę pozytywną. Dlatego w dzisiejszych wspólnotach zielonoświątkowych można spotkać wiele elementów zaczerpniętych z religii afrykańskich: rozumienie obecności złych duchów, ich wpływu na życie ludzi i różne metody uwalniania człowieka od wszelkich form zła. Skutkiem tego zdają się być m.in. stosowane dzisiaj w Polsce przez niektórych katolików tzw. nowe sakramentalia (woda egzorcyzmowana, sól egzorcyzmowana i olej egzorcyzmowany), które mają pomagać w przepędzaniu mocy złych duchów i chronić ludzi przed wpływem sił demonicznych.

I dzieją się dziwne rzeczy; na świecie i coraz częściej także w naszym Kościele. Po raz pierwszy w dziejach Kościoła katolickiego, 20 maja 2015 roku, w Bazylice Katedralnej w stolicy Meksyku, dokonano egzorcyzmu nad całym państwem. Wielki Egzorcyzm nad Meksykiem. Analogicznego egzorcyzmu dokonano na Jasnej Górze w stosunku do Narodu Polskiego, 15 października 2016 roku, w ramach nabożeństwa Wielkiej Pokuty. Zamysł dobry, ale wykonanie, zwłaszcza trzeciej części nabożeństwa, miało nie wiele wspólnego z pokutą. Takich Wielkich Egzorcyzmów nie znano przez 2000 lat. Zawsze egzorcyzmowano osoby, a nie kraj czy Naród. Stąd zasadnicze pytanie, na jakich podstawach teologicznych opiera się tego typu kolektywne uwalnianie całych regionów i krajów?

Współczesny pentekostalizm rozwija też bardzo teologię materialnego sukcesu i dobrobytu oraz całkowite wyzwolenie z tradycyjnych norm, odnoszących się do zewnętrznej świętości. To czyni zeń ruch mocno zorientowany na doczesność. Tego rodzaju religijność ma zapewnić człowiekowi całkowitą samorealizację w teraźniejszości. Kościoły neopentekostalne są zorganizowane hierarchicznie jak duże przedsiębiorstwa czy koncerny międzynarodowe. W Brazylii potęga finansowa, medialna i rynkowa Uniwersalnego Kościoła Królestwa Bożego (Igreija Universal do Reino de Deus), jednego z nowych Kościołów pentekostalnych, jest porównywana z największymi koncernami działającymi w tym kraju. Liderzy wspólnot zielonoświątkowych podejmują decyzje, które są przekazywane ich podwładnym. Członkowie tego rodzaju wspólnot, na wzór wielkich korporacji, są zobowiązani do szczególnego posłuszeństwa w stosunku do swoich liderów, którzy często podejmują decyzje dotyczące osobistego życia członków swoich wspólnot[17].

Zasadnicze elementy współczesnej religijności pentekostalnej

„Zielonoświątkowcy – pisze Andrzej Migda – wyrażają powszechne przekonanie o możliwości nawiązania niezapośredniczonej, bezpośredniej komunikacji z Bogiem. Nie odbywa się ona za pośrednictwem księgi, sakramentu, drugiego człowieka, czyjejś posługi, lecz bezpośrednio”[18]. W ten sposób kwestionuje się tradycyjne przekonanie katolickie, zgodnie z którym doświadczamy Boga w sposób jedynie pośredni, ponieważ bezpośredni kontakt z Bogiem jest wyjątkowym darem, typowym dla przeżyć mistycznych. Dlatego jest coś na rzeczy w stwierdzeniu Migdy, że „społeczności pentekostalne tworzą ludzie spragnieni mistycyzmu. […], którzy czują, że stare formy wiary wypaliły się, którzy silnie odczuwają potrzebę cudów”[19]. Trzeba się też zgodzić z jego tezą, że pentekostalizm jawi się jako spontaniczna ekspresja ludowej religijności.

Jako taki pentekostalizm urzeczywistnia się w formie wielu autonomicznych Kościołów i związków wyznaniowych, które charakteryzuje wiara w konieczność świadomego odrodzenia przez uznanie Jezusa za „osobistego Zbawiciela”, intensywne przeżywanie obecności Ducha Świętego, doświadczenie tzw. chrztu w Duchu Świętym oraz praktykowanie Jego darów. W łonie Kościołów tradycyjnych różne przejawy pentekostalizmu występują w niektórych grupach formacyjnych i wspólnotach charyzmatycznych.

Charakteryzując religijność pentekostalną ks. Kobyliński zwraca uwagę na trzy elementy. Po pierwsze mamy do czynienia z powiązaniem wiary, emocjonalnej wrażliwości oraz doświadczenia. W przeżywaniu Boga liczy się nade wszystko moje osobiste doświadczenie, którego najczęściej ani się nie ocenia ani weryfikuje. Stąd, w miejsce sola scriptura wchodzi zasada sola experientia. Konkretne doświadczenie religijne interpretuje się w odniesieniu do tekstu Pisma Świętego, najczęściej fundamentalnie rozumianego. Dlatego reprezentant środowiska neopentekostalnego zdaje się mówić: „Wierzę, ponieważ doświadczam”. Uznaje się takie podejście za jedynie słuszne, w odpowiedzi na przeintelektualizowanie dotychczasowych form chrześcijańskiego kultu i pobożności[20].

Po drugie, charakteryzując religijność pentekostalną trzeba stwierdzić, że zielonoświątkowcy i zwolennicy ruchów zielonoświątkowych w znacznej mierze kwestionują tradycyjną teologię katolicką i protestancką, tworząc własną wizję religii, moralności i życia społecznego. W ich przekonaniu wszystkie nadzwyczajne zjawiska, jak np. cuda i uzdrowienia opisane w Biblii, mogą występować z taką samą częstotliwością także dzisiaj, jeśli odpowiednio żywa będzie wiara członków kościołów czy grup modlitewnych. Dlatego w pentekostalizmie współczesnym mamy do czynienia z „religijnością mirakularną”, którą znamionuje wyeksponowanie cudu jako fundamentu religii. Przedstawiciele nurtu zielonoświątkowego są przekonani, że także w XXI wieku wciąż da się zaobserwować spektakularne oznaki aktywności mocy Bożej w życiu człowieka wierzącego, tak jak to było w czasach apostolskich[21].

Po trzecie, zjawiskiem typowym dla religijności pentekostalnej są objawy psychosomatyczne, występujące w trakcie wielu różnych spotkań modlitewnych, które przejawiają się w postaci drgawek ciała, spazmatycznego śmiechu lub zjawiska tzw. upadków w duchu. W psychologii religii takie zachowania są klasyfikowane jako przejawy „odmiennych stanów świadomości”. A ponieważ nowi członkowie wspólnot charyzmatycznych są szkoleni, jak osiągnąć możliwość przeżywania stanów ekstatycznych i mistycznych, nie można wykluczyć, że „zielonoświątkowe fenomeny psychosomatyczne powstają wskutek tych samych mechanizmów psychicznych, które umożliwiają transy szamańskie, stąpanie po rozżarzonych węglach czy tańce derwiszów”[22].

Pan Andrzej Migda[23] twierdzi, że pentekostalny ruch prorocki wykazuje wiele strukturalnych podobieństw do praktyk znanych z szamanizmu, nawiązuje do doświadczenia pierwotnego, cechującego się myśleniem prelogicznym. Szamańska wizja świata jest pełna duchów, kwestionuje naukowe podejście do rzeczywistości oraz nie uznaje podziału na świat naturalny i nadnaturalny – oba przenikają się wzajemnie.

Zdaniem Migdy, odzwierciedlenie doświadczeń inicjacyjnych szamana występuje w „odmiennych stanach świadomości” znanego pastora zielonoświątkowego Todda Bentleya, który zapoczątkował słynne przebudzenie w Lakeland na Florydzie w 2008 r. Migda twierdzi, że „w tym przypadku możemy zobaczyć, w jaki sposób szamanizm funkcjonuje na płaszczyźnie mistycyzmu pentekostalnego, wykorzystując funkcjonujące w kulturze popularnej elementy związane z UFO oraz filmami z gatunku science fiction. (…) Język takiej mistyki nasycony realizmem i sensualizmem oddala się od protestanckiego pierwowzoru. Sięga głęboko do korzeni doświadczenia religijnego, odwołując się zarówno do szamańskich schematów narracyjnych, jak i wizji spokrewnionych z popkulturową fantastyką”[24].

Proces pentekostalizacji w Polsce

Wiele wskazuje na to, że od ok. 2007 r. w naszym kraju można mówić o bardzo poważnym przyspieszeniu procesu pentekostalizacji życia religijnego i zastępowaniu tradycyjnych form pobożności katolickiej nową religijnością zborów zielonoświątkowych. Zdaniem ks. Kobylińskiego, „przenikanie idei pentekostalnych do religijności katolickiej dotyczy dzisiaj wielu sfer naszego życia kościelnego: seminariów duchownych, zakonów męskich i żeńskich, duszpasterstwa akademickiego, nauczania religii w szkole, ruchu oazowego oraz innych ruchów religijnych i wspólnot modlitewnych, Szkół Nowej Ewangelizacji, duszpasterstwa parafialnego itp.”[25]. Ten sam Autor zwraca też uwagę na trzy zjawiska specyficzne dla rozwoju pentekostalizacji chrześcijaństwa nad Wisłą.

Najpierw, nietrudno zauważyć wzajemne przenikanie się, często większe niż w innych krajach, zborów stricte zielonoświątkowych i katolickich wspólnot charyzmatycznych. Do rzadkości należy występowanie z Kościoła katolickiego i tworzenie nowych struktur. Wcześniej, 30% wspólnot Odnowy w Duchu Świętym tworzyło nowe zbory, zwłaszcza w 90. latach XX wieku. Natomiast dziś obserwujemy uzielonoświąkowianie katolicyzmu w Polsce.

Sytuacja w naszym kraju wygląda w ten sposób, że mamy zarejestrowanych kilkadziesiąt Kościołów zielonoświątkowych, m.in.: Kościół Boży w Chrystusie, Zbór Stanowczych Chrześcijan, Chrześcijańską Wspólnotę Zielonoświątkową czy Kościół Chrześcijan Wiary Ewangelicznej. „Do ruchu zielonoświątkowego – twierdzi Migda – zaliczyć trzeba również katolickie wspólnoty Odnowy w Duchu Świętym. Dopiero tak szeroko ujęty pentekostalizm może nam dać pełen obraz ruchu zielonoświątkowego w Polsce. (…) Trudno mówić w Polsce o zielonoświątkowcach i charyzmatykach jako o dwóch oddzielnych ruchach, mając świadomość, że wielu pastorów zielonoświątkowych oraz członków ich zborów ma za sobą formację w katolickich grupach Odnowy w Duchu Świętym”[26].

Choć trudno zgodzić się z tego typu uproszczoną i uogólnioną diagnozą, to jednak nie ulega wątpliwości, że ma miejsce przenikanie religijności pentekostalnej w katolickie środowiska wiary. Ujawnia się to choćby w tym, że przesadnie rozbudzane emocje podczas spotkań religijnych powodują częstokroć psychosomatyczne następstwa: omdlenia, upadki, drgawki, konwulsje, spazmatyczny śmiech, trans. I niestety, te właśnie zjawiska stają się coraz bardziej stałym elementem krajobrazu religijnego w Polsce. Spoczynek w duchu występuje w wielu grupach: w kościołach parafialnych, w zakonach, w sanktuariach maryjnych, w seminariach duchownych, na rekolekcjach oazowych, w duszpasterstwie akademickim, w trakcie rekolekcji adwentowych czy wielkopostnych, w Szkołach Nowej Ewangelizacji itd. Doznają go duchowni, osoby konsekrowane, wierni świeccy, nawet młodzież i dzieci.

W marcu 2016 r. media ogólnopolskie informowały o rekolekcjach szkolnych w Lesznie. Zostały one zorganizowane dla sześciu szkół, żeby uczcić 1050. rocznicę Chrztu Polski. Wzięło w nich udział ok. 700 osób. W trakcie nabożeństw niektóre dzieci padały na ziemię, trzęsły się, krzyczały, traciły przytomność. W marcu 2015 r. media ogólnopolskie informowały o trzydniowych rekolekcjach wielkopostnych w Gryficach, w których wzięło udział ok. 1000 uczniów szkół gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych z powiatu gryfickiego. Podczas spotkania niektórzy młodzi uczestnicy zanosili się płaczem, a nawet mdleli. Gdy już podnosili się z ziemi sami, zachowywali się dziwnie: zataczali się, wybuchali histerycznym śmiechem czy płaczem. Tymczasem w relacjach mediów katolickich, czy w komentarzach teologów katolickich trudno znaleźć krytyczną uwagę.

Z kolei, gdy chodzi o wspólnoty stricte zielonoświątkowe można zauważyć, że oddalają się od typowego ortodoksyjnego protestantyzmu czy luterańskiego neopietyzmu, z którymi zielonoświątkowcy byli głęboko związani w ramach klasycznego pentekostalizmu w pierwszej połowie XX wieku. Zbliżają się natomiast coraz bardziej w swym nauczaniu i formach pobożności do charyzmatycznego katolicyzmu. Wymownym tego znakiem jest m.in. to, że już nader rzadko spotyka się w polskich zborach zielonoświątkowych postawy antykatolickie powszechne w latach 80., gdy przedstawiano Kościół katolicki jako biblijną nierządnicę, której porzucenie jest warunkiem wejścia do Królestwa Niebieskiego[27].

Drugim elementem, wyróżniającym polski nurt pentekostalny, jest swego rodzaju mesjanizm narodowy, tzn. przekonanie, że chrześcijaństwo w Polsce – po przeżyciu tzw. przebudzenia charyzmatycznego – ma do odegrania ważną dziejową misję w stosunku do całego świata. Tego rodzaju przekonanie pojawia się w bardzo wielu wypowiedziach duchownych i świeckich liderów charyzmatycznych. Jednym z bardzo znamiennych przykładów takiego myślenia jest wypowiedź pana Lecha Dokowicza, reżysera i producenta filmowego, który stanowi ważny punkt odniesienia w polskich środowiskach penktekostalnych. W jednym z wywiadów współtwórca filmu Duch został zapytany o to, czego szukają nad Wisłą tacy kaznodzieje charyzmatyczni, jak James Manjackal i Rufus Pereira z Indii, Antonello Cadeddu z Brazylii czy John Bashobora z Ugandy, którzy w ostatnich latach gromadzą na swoich spotkaniach w naszym kraju dziesiątki tysięcy ludzi? „Oni niczego nie szukają – odpowiada Lech Dokowicz. Oni przynoszą. To są prorocy, apostołowie, których Pan posyła, aby przebudzić nasz kraj. Według słów niektórych z nich, Pan Bóg rozpoczyna reewangelizację świata na różnych kontynentach od pojedynczych krajów. Od Polski ma się rozpocząć reewangelizacja Europy. Ale jest to zadanie warunkowe. Aby Polska mogła stać się światłem dla naszego kontynentu, Polacy muszą najpierw powrócić do gorącej wiary naszych ojców. Dlatego Pan Bóg z krańców świata posyła do nas ludzi posługujących w Jego mocy, aby kładąc ręce, przebudzili i umocnili tych, którzy przygotują nasz kraj do tego zadania”[28]. Wówczas zaczęto też mówić o jakimś dziwnym i bliżej nieznanym programie przebudzenia Kościoła w Polsce.

Trzecim elementem, charakteryzującym pentekostalizację chrześcijaństwa w Polsce jest swego rodzaju antyintelektualizm, który ujawnił się m.in. w praktykowaniu tzw. spowiedzi furtkowej, czy stosowaniu magicznych obrzędów przez niektórych duchownych. Nawet jeśli sytuacja ta zmienia się obecnie, to ciągle można spotkać w wielu zborach zielonoświątkowych i katolickich wspólnotach charyzmatycznych postawy niechętne naukowemu dyskursowi oraz refleksji teologicznej. W ostatnich latach – twierdzi Migda – widać wyraźny wzrost zainteresowania różnego rodzaju szkołami biblijnymi, jednak nie zmienia to sytuacji, że brakuje wydawnictw naukowych opisujących krytycznie recepcję napływających do Polski zielonoświątkowych idei religijnych. Istnieje natomiast duża liczba literatury tłumaczonej z języka angielskiego, która wypełnia powstałą lukę wydawniczą i dostarcza wielu przykładów opisujących możliwości rozwoju nowej duchowości. Taka sytuacja powoduje, że pastorzy i liderzy podejmują próby przeniesienia na grunt polski idei religijnych przedstawionych w tych publikacjach. Trzeba też dopowiedzieć, że wydawane w Polsce książki stanowią dla wiernych zasadniczo inspirację do działania, rzadko do intelektualnego namysłu[29].

Etyczne zagrożenia związane z pentekostalizacją chrześcijaństwa

Etyka wspólnot pentekostalnych opiera się prawie wyłącznie na nauczaniu zawartym w Piśmie Świętym. Wśród charyzmatyków występuje bardzo często skrajny biblicyzm, czyli dosłowne rozumienie tekstu świętego, oraz podejście fideistyczne. W pewnym sensie neopentekostalizm kwestionuje, bądź lekceważy dwa tysiące lat chrześcijańskiej refleksji filozoficznej i teologicznej nad tajemnicą Boga, człowieka i świata. Dlatego ogólnoświatowy rozwój ruchu pentekostalnego rodzi wiele nowych i trudnych problemów etycznych i moralnych.

Po pierwsze, bardzo często w nauczaniu wielu liderów zielonoświątkowych mamy do czynienia z daleko posuniętym synkretyzmem religijnym. Niestety, słuchacze nie mają najczęściej świadomości, że treści religijne, które bezkrytycznie przyjmują, są obce dla Kościoła do którego obecnie należą. Bywa, że katolicy przyjmują zielonoświątkowe rozumienie cudu, uzdrowienia, interpretacji Pisma św., obecności w naszym życiu złych duchów czy opętania.

Po drugie, poważny problem etyczny dotyczy prezentowania przez liderów charyzmatycznych wielu zdarzeń, zjawisk, orędzi lub proroctw jako rzekomo nadprzyrodzonych, podczas gdy wiele argumentów przemawia za tym, że mają one charakter czysto naturalny. Można tutaj mówić o nieuczciwości lub niezawinionym wprowadzaniu ludzi w błąd. Przykładem nieuczciwych praktyk może być interpretowanie wybudzenia człowieka ze śpiączki mózgowej lub ze stanu kataleptycznego jako wskrzeszenia. Spektakularnym przykładem błędnego interpretowania zjawisk naturalnych i uznawania ich za nadprzyrodzone jest dość częsty brak uchwycenia różnicy między glosolalią jako „modlitwą w językach” a jubilacją jako modlitwą głośną, ale całkowicie niezrozumiałą, ponieważ wyrażaną bez sylab tworzących konkretne i zrozumiałe słowa (łac. jubilare – krzyczeć z radości). Gdy w pierwotnym chrześcijaństwie mówiono o darze języków jako zjawisku nadrzyrodzonym, to rozumiano je jako posługiwanie się niewyuczonym i osobiście nieznanym, ale jednak rzeczywistym językiem obcym. Dla św. Augustyna dar języków był udzieloną przez Boga zdolnością porozumiewania się. Natomiast jubilację rozumiał jako wydawanie przez człowieka dźwięków, które wyrażają to, czego się nie da wyrazić słowami; nieskrępowane wyrażanie radości, wychodzące poza sferę sylab, wyrazów i języka, występujące przy żniwach czy winobraniu. Ma więc rację bp Andrzej Siemieniewski, że „charyzmatyczną glosolalię nazywaną we współczesnej Odnowie w Duchu Świętym »modlitwą językami« roztropniej byłoby interpretować jako coś analogicznego do starożytnej jubilacji”[30].

Po trzecie, zdecydowany sprzeciw powinny budzić wszelkie formy psychomanipulacji, stosowane podczas niektórych spotkań. Narusza się prywatność ludzi, ich wolność, a to może prowadzić do różnych form zniewolenia lub rozbicia psychicznego. Analogicznie do relacji lekarz – pacjent, także w relacji liderów charyzmatycznych do członków wspólnot religijnych powinna obowiązywać zasada świadomej zgody. Chodzi o obowiązek uprzedniego wyjaśnienia uczestnikom spotkań modlitewnych tego, co będzie mieć miejsce, aby mogli świadomie i w sposób wolny podjąć decyzję.

Spektakularnym przykładem nieetycznych zachowań o charakterze psychomanipulacyjnym jest stosowanie w wielu wspólnotach religijnych tzw. Toronto Blessing, nazywanego także „darem śmiechu”. Chodzi tutaj o wywoływanie u uczestników dziwnych form histerycznego śmiechu lub wprowadzanie ich w różne formy transu czy histerii[31]. Niepokoi fakt, że choć w wielu środowiskach charyzmatycznych uznano Toronto Blessing za przejaw oszustwa ze strony złych mocy i działalność demoniczną, nadal w wielu krajach na świecie liderzy pentekostalni wywołują u uczestników spotkań ataki histerycznego, niepohamowanego śmiechu lub płaczu, stany „upojenia w duchu” polegające na utracie wszelkiej kontroli nad ciałem i mową, aż po wydawanie przez uczestników tego typu nabożeństw zwierzęcych odgłosów (np. świni, psa, lwa, koguta itp.), które rzekomo są darem Boga i mają prorocze znaczenie. Czasem wywołuje się tzw. rodzenie w duchu: „zarówno mężczyźni, jak i kobiety przybierają pozycje znane z położnictwa. Wydają przy tym odgłosy, jakby rzeczywiście przeżywali bóle porodowe. Sytuacje takie stanowiły pewnego rodzaju akcje prorocze mające na celu zilustrowanie działania Ducha Świętego, który właśnie miał rodzić nowe przebudzenie”[32]. Wszystko to jest dziś praktykowane także w Polsce przez niektórych liderów i księży, a wierni zupełnie nie zdają sobie sprawy z tego, że są manipulowani. Szczególnie dramatyczne i naganne moralnie jest stosowanie tego typu psychomanipulacji w stosunku do osób nieletnich.

Po czwarte, poważnym problemem etycznym są też różnego rodzaju nadużycia związane z uzdrawianiem fizycznym i duchowym. Oczywiście spotkania charyzmatyczne mogą pomóc niektórym chorym i cierpiącym, ale niejednokrotnie dochodzi do sytuacji, w których doznają różnego rodzaju uszczerbku na zdrowiu ciała i duszy. Niestety, niektórzy liderzy charyzmatyczni stawiają zbyt łatwo i pochopnie diagnozy dotyczące stanu zdrowia innych ludzi. Czasami tego rodzaju opinie mogą być tak sugestywne, że osoby autentycznie chore rezygnują z koniecznego leczenia medycznego. Można spotkać sytuacje, w których ktoś przestaje przyjmować konieczne lekarstwa, ponieważ chwilowo poczuł się lepiej podczas Mszy świętej, czy nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie. Potrzeba wiele ostrożności, odpowiedzialności i odróżniania – szczególnie w stosunku do ludzi chorych i cierpiących – tego, co naturalne, od tego, co nadprzyrodzone.

Implikacje pastoralne

Dziś w dniu wspomnienia św. Franciszka Salezego staje nam przed oczyma jego Filotea – zakreślona przez niego dobrze ułożona droga do życia pobożnego. Niestety na tym poziomie w dzisiejszym życiu Kościoła w Polsce ma miejsce duże zamieszanie. Przyczyn jest wiele, a objawy zdumiewają i niepokoją coraz bardziej: zalew objawień prywatnych, które się nadmiernie wartościuje (m.in. Anioła Stróża Polski), magia wiary w cudowną przemianę rzeczywistości ziemskiej, połączona z odnową mesjanizmu polskiego, dziwne praktyki w sferze obrzędowości religijnej, czerpanie z demonologii afrykańskiej, zwłaszcza w niektórych środowiskach egzorcystów, sprowadzanie chrześcijaństwa do poziomu terapii, i inne.

Przy tym szczególnie niepokoi częste lekceważenie nauczania Magisterium Kościoła i przepisów liturgicznych. Dobrą ilustracją tego stanu rzeczy jest ogłoszona w 2000 roku, przez Kongregację Nauki Wiary, instrukcja Ardens felicitatis desiderium na temat modlitwy o uzdrowienie. Została wydana z myślą o uregulowaniu posługi tą modlitwą. Niestety jest w naszym Kościele prawie nieznana i trudno się dziwić, że Msze św. i nabożeństwa z modlitwą o uzdrowienie są kształtowane na miarę pomysłów, tych którzy je animują. A przecież główne kryterium odróżnienia prawidłowo funkcjonującej wspólnoty Kościoła od takiej, w której się źle zaczyna dziać, bądź już źle się dzieje, to zgodność praktyk i nauczania danej wspólnoty z nauczaniem Magisterium Kościoła.

Bardzo wymowna jest także reakcja niektórych środowisk w naszym Kościele na dwa dekrety KEP: jeden dotyczący tzw. spowiedzi furtkowej, drugi – grzechu i uzdrowienia międzypokoleniowego. Złość na forach internetowych, atak na biskupów i zejście do podziemia. Tymczasem tzw. spowiedź furtkowa powstała jako wynik połączenia dwóch zjawisk. Na początku lat 90. ubiegłego wieku liderzy zielonoświątkowi zaczęli promować w Polsce koncepcję tzw. zagrożeń duchowych. Istotą tego nowego nauczania było przekonanie, że zły duch może się dostać do naszego życia choćby dlatego, że słuchamy określonych zespołów rockowych, nosimy pewne stroje itp. W ostatnich latach polscy twórcy furtek złego ducha dodali do koncepcji zagrożeń duchowych pewne elementy afrykańskiej antropologii i kosmologii.

Ten nowy, dziwny świat przenika coraz bardziej naszą religijność Kościoła katolickiego w Polsce. Towarzyszy temu zupełnie bezkrytyczne odniesienie do tego, co lansują przyjezdni misjonarze. Powierzamy im prowadzenie Rekolekcji Narodowych, właściwie nie wiedząc do końca, kim są? Nie wiemy, co zawiera program przebudzenia Kościoła w Polsce? Coraz więcej naszych księży wprowadza wiernych w stan upadku, hipnozy, transu, utraty świadomości, histerycznego śmiechu, dokonując psychomanipulacji, bez wiedzy i zgody uczestników. W ramach Pokuty Narodowej na Jasnej Górze ma miejsce obnażanie grzechów przodków i jest egzorcyzm Narodu. Tzw. nowe sakramentalia (woda egzorcyzmowana, sól egzorcyzmowana i olej egzorcyzmowany) stosuje się jako środki, które mają pomagać w przepędzaniu mocy złych duchów i chronić ludzi przed wpływem sił demonicznych. Przecież to nie jest świat Bożego Ducha!

Po owocach rozpoznajemy świat próżnego ducha ludzkiego, a tu i tam ujawnia się działanie złego ducha. Nie wolno nam narażać naszych wiernych. Kto weźmie odpowiedzialność za ich duchowe i życiowe poturbowanie. Dlatego, uważam, że trzeba o tym głośno mówić i głośno z innymi myśleć. Trzeba podjąć konkretne badania tych zjawisk, je opiniować, tak w celach profilaktycznych, jak i z myślą o terapii pogubionych. Sytuacja jest poważna, ponieważ najtrudniej uzdrowić wiarę zmutowaną. Trudno odbudować zdrową tożsamość.

Rzecz jasna w obszarze podejrzanych praktyk religijnych nie można się poruszać, jak słoń w składzie porcelany. Trzeba zrobić wszystko, by w porządkowaniu zaistniałej sytuacji nie wylewać dziecka z kąpielą. Nie można jej rozpatrywać w skali biało-czarne. To sytuacja, o której mówi Jezus w Ewangelii w obrazie kąkolu posianego na dobrym polu. Stąd nie chodzi o piętnowanie, ale odsłanianie tego co chore i o cierpliwe uzdrawianie; nazywanie schorzeń po imieniu, bez arbitralnego potępiania.

Potrzeba zatem solidnego zbadania różnorakich zjawisk i ich form, zdiagnozowania ich i zaopiniowania. Potrzeba badań filozoficznych, teologicznych, socjologicznych i etnograficznych, żeby lepiej uchwycić i rozumieć proces pentekostalizacji. Pomocą mogą być istniejące opracowania i spokojne analizowanie zachowań w danym środowisku kościelnym[33]. Potrzeba też pozytywnego pokazywania, jak ma być i jaką drogą doprowadzić do uzdrowienia schorzałych sfer i konkretnego środowiska. Trzeba też mówić o tych sprawach w wykładach seminaryjnych, zwłaszcza na teologii pastoralnej i w ramach formacji stałej duchowieństwa i osób konsekrowanych.

PRZYPISY:

[1] Od 2015 r. adiunkt z habilitacją w Katedrze Etyki Współczesnej w Instytucie Filozofii UKSW w Warszawie.
[2] Sam uznaje za podstawowe opracowanie następującą pozycję: Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, „Studia Philosophiae Christianae” 50(2014) 3, s. 91-129.
[3] Por. L. Misiarczyk, Czy Kościołowi katolickiemu w Polsce rzeczywiście grozi pentekostalizacja?
[4] Ks. Andrzej Choromański, pracownik Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan, mówiąc w Kamieniu Śląskim o Globalnym Forum Chrześcijańskim (w ramach międzynarodowej konferencji naukowej pt. Aktualny stan ekumenii, 28 maja 2016 r.), stwierdził, że u jego genezy jest pentekostalizm ruchu zielonoświątkowego, zjawisko, które zmieniło wspólnoty zielonoświątkowe, ruchy ewangelikalne, a nawet wspólnoty charyzmatyczne tradycyjnych Kościołów. Jego konsekwencją jest rozwój chrześcijaństwa przeżycia, doświadczenia (subiektywnego) w miejsce „chrześcijaństwa głowy” i trudno się dziwić, że wspólnoty pentekostalne nie są zainteresowane klasycznym ekumenizmem. Z myślą o dialogu z nimi powstało Globalne Forum Chrześcijańskie, które jest platformą spotkania chrześcijan celem dzielenia się doświadczeniem wiary, bez jakichkolwiek wspólnych dążeń i zobowiązań.
[5] W dniach 15-17 kwietnia 2016 r. w Uniwersytecie w Chicago miała miejsce konferencja naukowa pt. Ogień z nieba: pentekostalizm, katolicyzm i Duch w świecie. Sympozjum zostało zorganizowane w ramach corocznego Tygodnia Światowego Katolicyzmu (World Catholicism Week) i zgromadziło kilkudziesięciu mówców z całego świata, a poświęcono je problemom związanym z pentekostalizacją chrześcijaństwa. W referatach omawiano zagadnienia dotyczące m.in. rozumienia zła i szatana, różnych wizji demonologii w Afryce i świecie zachodnim, współczesnych wyzwań ekumenicznych.
[6] Franciszek, Między kanapą a odwagą. Wszystko, co powiedział papież podczas Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, Wydawnictwo Znak, Kraków 2016, s. 42-43.
[7] Kobyliński, Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, s. 94.
[8] M. Eckholt, Pentekostalisierung des Christentums? Zur Rekonfiguration „der religiösen Landkarte in Lateinamerika“, Stimmen der Zeit (2013)13, s. 519−520.
[9] Według danych opublikowanych przez ten ośrodek badawczy, który monitoruje rozwój wszystkich denominacji chrześcijańskich na całym świecie, w 1900 r. było na świecie 1600 denominacji chrześcijańskich, czyli różnego rodzaju kościołów, związków wyznaniowych i sekt. 100 lat później liczba ta wzrosła do 34000 podmiotów. W roku 2012 istniało w świecie już 43000 denominacji chrześcijańskich, natomiast w przyszłości, na rok 2025 przewiduje się aż 55000 denominacji chrześcijańskich.
[10] Por. T. M. Johnson, G. A. Zurlo, A. W. Hickman, P. F. Crossing, Christianity 2016: Latin America and Projecting Religion to 2050, „International Bulletin of Mission Research” 40(2016)1, s. 22-29.
[11] Por. B. Grim, T. Johnson, V. Skirbekk, G. A. Zurlo (red.), Yearbook of International Religious Demography2015, Leiden – Boston 2015; B. Grim, T. Johnson, V. Skirbekk, G. A. Zurlo (red.), Yearbook of International Religious Demography 2014, Leiden – Boston 2014.
[12] Por. Kobyliński, Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, s. 99-101.
[13] Por. tamże, s. 107.
[14] A. Kowal, Ekumenizm czy obrona jedności, http://www.apologetyka.katolik.pl (dostęp: 5 maja 2013 r.). Dochodziło czasem do schizmy konkretnych wspólnot z Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej.
[15] Zob. Kobyliński, Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, s. 108.
[16] Tamże.
[17] Zob. tamże, s. 109n.
[18] A. Migda, Mistycyzm pentekostalny w Polsce, Kraków 2013, s. 13.
[19] Tamże, s. 361.
[20] W komentarzu ks. Kobyliński zauważa, że wskutek takiego podejścia prawdy religijne są nie tyle poznawane, ile przeżywane w sposób emocjonalny i czysto subiektywny. Trudno się więc dziwić, że od lat 90. XX wieku w ruchu charyzmatycznym rośnie tendencja do wprowadzania na szeroką skalę nowych technologii akustycznych i efektów multimedialnych. W pentekostalnym doświadczeniu religijnym to właśnie muzyka, dźwięk i światło zaczynają odgrywać zdecydowanie dominującą rolę. Tak jest m.in. w ramach tzw. Wieczorów Uwielbienia. Kobyliński, Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, s. 105.
[21] Por. W. A. Grudem, R. B. Gaffin Jr., R. L. Saucy, S. Storms, D. A. Oss, Dary Ducha we współczesnym Kościele. Cztery stanowiska, tłum. M. Wilkosz, Katowice 2008.
[22] Migda, Mistycyzm pentekostalny w Polsce, s. 198.
[23]Andrzej Migda jest religioznawcą, pracownikiem Instytutu Religioznawstwa UJ. Jego zainteresowania badawcze oscylują wokół biblistyki, demonologii, mistycyzmu oraz psychologii religii. Szczególnie bliskie są mu zagadnienia związane z historią chrześcijaństwa, a zwłaszcza protestantyzmu.
[24] Tamże, s. 295−296.
[25] Kobyliński, Etyczne aspekty współczesnej pentekostalizacji chrześcijaństwa, s. 111.
[26] Migda, Mistycyzm pentekostalny w Polsce, s. 177n.
[27] Por. tamże, s. 14.
[28] Przegrupowanie sił – O nakładaniu rąk, potędze Ducha i walce duchowej, jakiej jeszcze nie było. Z Lechem Dokowiczem rozmawia Marcin Jakimowicz, GN 89(2011) 25, s. 15.
[29] Por. Migda, Mistycyzm pentekostalny w Polsce, s. 17.
[30] A. Siemieniewski, Czy Kościół pierwszych wieków znał modlitwę w językach?, http://www.apologetyka.katolik.pl (dostęp: 10 maja 2013 r.).
[31] Pod koniec stycznia 1994 roku mały charyzmatyczny kościół Vineyard na lotnisku w Toronto doświadczył czegoś, co uznano za nowe wylanie Ducha Świętego. W czasie nabożeństw Toronto Blessing uczestnicy padali w Duchu, mówili językami, wpadali w euforyczne stany tj. śmiech, płacz, drżenie ciała. Ludzie omdlewali, wykonywali nietypowe ruchy i wydawali różnego rodzaju dźwięki, w tym odgłosy wydawane przez zwierzęta, co doprowadziło do wielu kontrowersji. O przeżywanym tam i później na całym świecie wielkim ożywieniu miały świadczyć najróżniejsze „namaszczenia przez Ducha Świętego”. Główną wizytówką stał się niekontrolowany, głośny śmiech w czasie nabożeństwa, omdlenia i padanie pod mocą Ducha co miało być wyrazem szczególnej obecności Bożej. Tłumaczono, że te wszystkie objawy były właściwe i potrzebne innym wierzącym a osoby zachowujące się tak podczas nabożeństw były „pijane Duchem Świętym”. Kościoły zielonoświątkowe z reguły zdystansowały się od tych zjawisk i je skrytykowały. Natomiast charyzmatycy, także z Kościołów historycznych, przyjmowali je z entuzjazmem. W styczniu 1996 roku zbór w Toronto został wyłączony z Vineyard i istnieje jako niezależny Kościół. Znany jest jako Toronto Airport Christian Fellowship.
[32] Migda, Mistycyzm pentekostalny w Polsce, s. 167.
[33] Na spotkaniu w Głuchołazach dziekani wydziałów teologicznych w Polsce wyrazili gotowość podjęcia projektu badawczego z tego zakresu. Sprawie będzie się przyglądać Komisja Nauki Wiary KEP.

Bp Andrzej Czaja – biskup diecezjalny opolski.

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.