_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiducia Supplicans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fiducia Supplicans. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 18 lipca 2024

Zapomniany list polskiego kapłana


Fot. Ks. Beniamin Sęktas / FB – Beniamin Sęktas


 23 maja 2024

W święto Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana

 

LIST OTWARTY POLSKIEGO KAPŁANA DO POLSKICH BISKUPÓW

Najdostojniejsi Księża Biskupi

Ja, polski kapłan pragnę wyrazić moje rozczarowanie postawą Księży Biskupów wobec Deklaracji Fiducia supplicans ogłoszonej przez Dykasterię Nauki Wiary 18 grudnia 2023 roku. Piszę te słowa w maju, miesiącu poświęconym Najświętszej Maryi Pannie, która zwracając się do świętej Elżbiety, nazywa siebie błogosławioną przez wszystkie pokolenia (Łk 1, 48). Wspominam bolesne dni, kiedy w naszej ojczyźnie był profanowany Jej wizerunek przez ludzi, którzy domagali się aprobaty państwa, narodu, a może i nawet Kościoła dla łamania przykazań Bożych. Wówczas, gdy obrażano naszą wiarę, byli i tacy, którzy malowanie barw ideologii LGBT na Jej wizerunku usprawiedliwiali prawem do ekspresji religijnej. Każdy, kto kocha Boga, nie dał się oszukać przewrotnej argumentacji, która nie dopuszcza prawa do obrony czci osób Pana Jezusa i Jego Najświętszej Matki.

O ile nieszczerość tych, których sumienia są zagłuszone trwaniem w grzechu, jest zrozumiała, o tyle niezrozumiała jest u tych, którzy mają kształtować innych w duchu Ewangelii. Postawa nieszczerości ze strony Pasterzy polskiego Kościoła ujawniła się 21 grudnia 2023 roku, kiedy to ustami rzecznika Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski ks. Leszka Gęsiaka zapewniano, że Deklaracja Fiducia supplicans jest tożsama w swojej treści z Notą wyjaśniającą Kongregacji Nauki Wiary z 22 lutego 2021 roku odnośnie udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci, mimo że w Nocie czytamy: „Odpowiedź na zgłoszoną wątpliwość nie wyklucza udzielania błogosławieństwa pojedynczym osobom o skłonnościach homoseksualnych, które przejawiają pragnienie życia w wierności objawionym planom Bożym, tak jak naucza Kościół, ale uznaje za niedozwoloną jakąkolwiek formę błogosławieństwa, która zmierzałaby do uznania ich związków”. Niestety prawda jest inna. Deklaracja Fiducia supplicans dopuszcza błogosławienie par w sytuacji nieregularnej i par osób tej samej płci. Mówi o tym w punkcie 39: „W celu uniknięcia jakiejkolwiek formy zamieszania lub zgorszenia, gdy o modlitwę błogosławieństwa, mimo że wyrażoną poza obrzędami przewidzianymi przez księgi liturgiczne, prosi para w sytuacji nieregularnej, błogosławieństwo to nigdy nie będzie udzielane w kontekście cywilnych obrzędów zawarcia związku lub nawet w powiązaniu z nimi. I nie w strojach, gestach i słowach właściwych dla małżeństwa. To samo dotyczy sytuacji, gdy o błogosławieństwo prosi para tej samej płci”. Zatem wspomniany punkt mówi przez zaprzeczenie również o parach uznanych formalnie przez instytucje świeckie, a nie o pojedynczych osobach podejmujących drogę nawrócenia.

W nieszczerości Rady Stałej można dostrzec strategię polegającą na uśpieniu czujności polskich katolików. W wywiadzie dla kanału „Przybądźcie Wierni” kard. Grzegorz Ryś również przekonywał, że Deklaracja Fiducia supplicans nie zezwala na błogosławienie par jednopłciowych, twierdząc, że przeczytał ją cztery razy. Kardynał utrzymywał, że błogosławieństwo, o którym mówi Deklaracja, dotyczy osób, a nie par, a pytanie o to, czy mogą prosić o nie dwie osoby, zbył apodyktycznym stwierdzeniem, że przytacza tylko to, co jest w dokumencie.

Oprócz pokrętnego rozróżnienia między parą a osobami równie kuriozalne jest rozróżnienie w samych błogosławieństwach, o które według treści Deklaracji mogą prosić pary nieregularne i homoseksualiści. Polega ono na rozróżnieniu między błogosławieństwem liturgicznym a nieliturgicznym. Deklaracja sprowadza liturgiczność błogosławieństwa do użycia przy jego udzielaniu szat i ksiąg, o czym też mówi kard. Ryś we wspomnianym wywiadzie. Jeszcze niedawno przepraszał on wszystkich, którzy poczuli się zgorszeni formą celebracji eucharystycznej na spotkaniu z młodzieżą „Arena Młodych”. Celebracja ta pomimo złamania przepisów liturgicznych była przecież ważną Mszą Świętą. Analogicznie można stwierdzić, że rozróżnianie między błogosławieństwem liturgicznym a nieliturgicznym jest jak twierdzenie, że Msza Święta na łódzkim stadionie przez nieprzestrzeganie rubryk byłaby Mszą nieliturgiczną. Błogosławieństwo udzielane przez kapłana, chociaż nie jest sakramentem, jest gestem liturgicznym. Zwrócenie się o błogosławieństwo do kapłana zawsze jest prośbą kierowaną do tego, który pełni posługę w Kościele. Nie jest on tylko bliźnim, który ma się pomodlić za drugiego. Poza tym intencja modlitwy wstawienniczej powinna być zawsze zgodna z wolą Bożą, a nie jej przeciwna przez prośbę o wsparcie we wspólnym życiu w grzechu. Chrześcijańskie błogosławieństwo wiąże się z przywoływaniem imienia Pańskiego, Trójcy Świętej i znaku krzyża. Błogosławienie par homoseksualnych ze względu na bycie przez nich takimi, a więc grzesznymi, jest łamaniem drugiego przykazania Bożego oraz szyderstwem ze Stwórcy i Odkupiciela. Nie bez znaczenia jest też zachęta zawarta w Deklaracji, by takie błogosławieństwa udzielać w sanktuariach i podczas pielgrzymek, o czym mówi punkt 28. Jest ona nawoływaniem do świętokradztwa w miejscach poświęconych Bogu.

Proponowana przez Dykasterię praktyka przez postulowanie spontanicznego charakteru może pogłębiać duchowe patologie związane z pojmowaniem religii na sposób magiczny jako metody podporządkowania sobie Boga. Autor Deklaracji, aby zabezpieczyć się przed tym zarzutem, umieścił w niej refleksję nad błogosławieństwami okazjonalnymi i ludowymi. Mowa o nich w punktach 28 i 30. Jeśli okazanie szacunku i pragnienie, by ktoś dojrzał do lepszego życia, odniesiemy do prawdziwego położenia, w którym znalazły się pary nieregularne i homoseksualiści, którym grozi wieczne potępienie, to dopiero uświadomimy sobie niegodziwość duszpasterskiej roztropności, o której mowa w punkcie 30.

Obrońcy błogosławienia pary homoseksualnej oddzielają niekiedy jej trwanie w grzechu od innych aspektów jej relacji. Twierdzą, że należy błogosławić wszystko, co pozytywne w grzesznym związku, pomimo jego grzeszności. Jest to oczywisty relatywizm. Niedopuszczalne jest także zestawianie grzechu przeciwko naturze z parami w sytuacji nieregularnej. Dotychczas Kościół towarzyszył konkubinatom i związkom cywilnym w nadziei, że po ustaniu przeszkód mogą stać się małżeństwami sakramentalnymi. Ponadto związki niesakramentalne realizują zgodnie z naturą ludzką powołanie rodzicielskie i są rodzinami. Tego nie można w żaden sposób powiedzieć o parach homoseksualnych. Proponowana praktyka błogosławienia homoseksualistów stoi w sprzeczności z nauczaniem świętego Jana Pawła II. Papież Polak zwracał uwagę na brak głębokiej więzi międzyosobowej u par homoseksualnych, w których nie jest możliwe wzajemne dopełnienie się osób na poziomie psychicznym (Przemówienie do pracowników i adwokatów Roty Rzymskiej na temat chrześcijańskiej wizji małżeństwa i miłości małżeńskiej, 21 stycznia 1999 r., nr 5). Błogosławienie przez Kościół par jednopłciowych jest negowaniem zdrowej antropologii. Skoro zgodnie z treścią Deklaracji Fiducia supplicans pary homoseksualne mogą i mają być błogosławione z tytułu bycia parami homoseksualnymi, a więc nie ze względu na to, co jest prawdziwe, dobre i po ludzku ważne w życiu i relacjach osób uznających swoją niegodność i potrzebę Bożej pomocy, to punkt 31 zawiera sprzeczność samą w sobie, czyniąc niemożliwym udzielenie takiego błogosławieństwa.

Oprócz relatywizacji pojęć w treści dokumentu zachodzi konflikt z tym, w co Kościół wierzy. Błogosławieństwo w Starym Testamencie odnosiło się do zradzania potomstwa i dziedziczenia (Rdz 27, 1-45). Nowy Testament nazywa błogosławionymi dziedziców Królestwa Bożego (Mt 5, 3-11). Święty Paweł w swoim nauczaniu wprost i dobitnie określa sprawców aktów homoseksualnych jako tych, którzy nie odziedziczą Królestwa Bożego (1 Kor 6, 9-11). Trzeci rozdział Deklaracji Fiducia supplicans jest sprzeczny z Objawieniem Bożym. Modlitwa zanoszona podczas błogosławienia pary homoseksualnej jest niezgodna z wiarą. Trwanie w stanie grzechu ciężkiego aż do śmierci powoduje wieczne potępienie. Nie można zatem błogosławić pary trwającej w grzechu ze względu na samo trwanie w grzechu. Postulat błogosławienia homoseksualistów jako współżyjących ze sobą zrywa konieczną więź, która łączy prawdy wiary, modlitwę i życie Kościoła. Deklaracja Fiducia supplicans zawiera w sobie na tyle kontrowersyjne nauczanie, że stawia pod znakiem zapytania jedność wierzących, którzy odrzucają jego treść, z tymi, którzy je przyjmują i głoszą. Deklaracja czyni Kościół wspólnotą wielu wierzeń i praktyk sprzecznych ze sobą. Taki stan Kościoła nie pozwala na urzeczywistnienie się w nim jedności, o którą modlił się nasz Zbawiciel (J 17, 20-24). Oburzający jest również trend w refleksji teologicznej i magisterialnej, który zrównuje w godności zabite dziecko nienarodzone z dyskryminowanymi homoseksualistami. Elementy tej tendencji dostrzegam w niedawno wydanej deklaracji Dignitas infinita. Takie ujmowanie rzeczywistości prowadzi do dyktatury subiektywizmu w wierze i moralności. Zrównywanie wszystkiego kosztem uczynienia nieważnym niczego jest absurdalne i przeciwne dobru dusz. Dlatego Deklaracja Fiducia supplicans oraz wszelkie fałszywe jej uzasadnienia nie mogą być przyjęte przez wierzących jako wiążące w sumieniu.

Polski Kościół ma bogate dziedzictwo rozeznawania. Dzięki udziałowi Polaków na Soborze w Konstancji potępiono nikczemność zakonu krzyżackiego. Ksiądz Paweł Włodkowic bronił praw wszystkich narodów, nie wyłączając pogańskich, do samorządności i życia w pokoju na ziemiach, które są ich własnością. Polski duch pomimo swoich słabości potrafi rozpoznać pseudochrześcijaństwo, które zamienia krzyż Chrystusa na miecz, albo i na cokolwiek, w imię ukrytych interesów i przypodobania się światu. W historii człowiek często ulegał pokusie błogosławienia grzechów, niegodziwości i zbrodni. I z tym mamy do czynienia w Fiducia supplicans. Błogosławienie par homoseksualnych wydaje się formą nowego krzyżactwa, które podobnie jak kiedyś wsparte błogosławieństwem władzy kościelnej dopuszczało się przemocy wobec pogan, dzisiaj ma być asystowaniem w prowadzeniu życia sprzecznego z zamysłem Bożym.

W momencie, kiedy dowiedziałem się o wydaniu Deklaracji, przeraziłem się. Od razu przetłumaczyłem tekst w translatorze, by samemu sprawdzić, co jest tam naprawdę napisane. Po lekturze jakby coś we mnie pękło. Odbyłem szereg rozmów z innymi kapłanami, u których zdziwienie mieszało się ze smutkiem, oburzeniem i drwiną z ducha i treści tego dokumentu. Rozmawiałem również na temat moich wątpliwości z biskupem drohiczyńskim. Spotkanie to nie rozwiało ich, a wręcz przeciwnie odkryłem, że temat ten nie jest dla niego istotny. Kiedy byłem klerykiem, dane mi było oglądać dwie kapłańskie sutanny, sutannę świętego Jana Pawła II splamioną krwią po zamachu wyeksponowaną w Krakowie i męczeńską sutannę księdza Jerzego Popiełuszki w Warszawie. Zawsze wzruszałem się, rozważając słowa świętego Maksymiliana Marii Kolbego, który stając do męczeństwa, przedstawił się słowami „Jestem polskim księdzem”. Tak ja, jak i Księża Biskupi jesteśmy duchowym potomstwem kapłanów, którzy począwszy od świętego Stanisława dali świadectwo, że trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi (Dz 5, 27).

Matka Najświętsza, która w Jasnogórskim Obrazie towarzyszy Waszym obradom, pragnie widzieć w Was umiłowanych uczniów jej Syna, którzy staną w obronie dzieła Stwórcy, małżeństwa i rodziny oraz Chrystusowej Oblubienicy. Dlatego zwracam się do Was z apelem, abyście tak jak inne episkopaty odrzucili Deklarację Fiducia supplicans i włączyli się w wewnątrzkościelny spór z jej tezami, broniąc objawionej prawdy Bożej i honoru polskiej sutanny.

Ks. Beniamin Sęktas

wtorek, 23 stycznia 2024

Biskup zakazuję wszystkim księżom w katolickiej diecezji Wote błogosławienia par w związkach nieregularnych oraz par jednopłciowych.


Jest prawdą, że deklaracja Fiducia supplicans nie zmienia doktryny katolickiej na temat małżeństwa i seksualności. Otwiera jednak nowe niebezpieczne drzwi, co jest całkowicie nieakceptowalne. Daje możliwość aprobowania quasi-rytualnych formuł błogosławieństw, które w przyszłości doprowadzą Kościół katolicki do błogosławienia par w sytuacjach nieregularnych oraz par homoseksualnych w kontekście liturgii. 

Proszę mi pozwolić nawiązać do słów arcybiskupa Światosława Szewczuka z Ukrainy, który powiedział, że błogosławieństwo kapłana zawsze ma ewangeliczny i katechetyczny wymiar, a stąd nie może w żaden sposób przeczyć nauczaniu Kościoła katolickiego. Arcybiskup Szewczuk potwierdza, że rozwaga duszpasterska wzywa nas do unikania dwuznacznych gestów, wyrażeń i pomysłów, które mogłyby zaburzać czy błędnie prezentować słowo Boże i nauczanie Kościoła. 

Idea i myśl kardynała Victora Manuela Fernándeza z Dykasterii Nauki Wiary, zgodnie z którą kardynałowie i biskupi nie mogą zakazać tego, na co zezwolił papież Franciszek w Fiducia supplicans, jest błędna. My biskupi, jak święci Piotr i Jan, powiemy: «Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga?» (Dz 4, 19). 

Jako że omawiana deklaracja całkowicie przeczy temu, co zatwierdził sam papież Franciszek w 2021 roku względem związków homoseksualnych, a mianowicie że żadną miarą nie mogą być błogosławione, bo Kościołowi nie wolno prosić Boga o błogosławienie grzechu, niniejszym zakazuję wszystkim księżom w katolickiej diecezji Wote błogosławienia par w związkach nieregularnych oraz par jednopłciowych. 

Błogosławienie par w związkach nieregularnych oraz par jednopłciowych, które nie są gotowe do nawrócenia, bezpośrednio i w sposób poważny zaprzecza Pismu Świętemu oraz zdrowemu Magisterium. Co więcej, w XXI stuleciu oznaczałoby to tylko wsparcie dla propagandzistów globalizmu i bezbożnej ideologii gender. 

Konkludując, deklaracja Dykasterii Nauki Wiary Fiducia supplicans powinna zostać całkowicie odrzucona. 

Paul Kariuki Njiru 
Biskup katolickiej diecezji Wote w Kenii

środa, 17 stycznia 2024

Ks. prof. Stanisław Koczwara - "Nigdy dotąd fałszywa nauka nie płynęła z Rzymu" -

 


niedziela, 14 stycznia 2024

Biskupi Togo przeciwko błogosławieniu par homoseksualnych


 

sobota, 13 stycznia 2024

Biskup Robert Mutsaerts: Znowu ta diaboliczna dwuznaczność


Znowu ta diaboliczna dwuznaczność

"Wraz z deklaracją Fiducia supplicans Dykasterii Doktryny Wiary, zatwierdzonej przez papieża Franciszka, możliwe będzie błogosławienie par tej samej płci". Tak brzmi nagłówek artykułu na stronie internetowej Watykanu. Trzeba przyznać, że takie błogosławieństwo powinno być wykonywane bez żadnej rytualizacji, ani nie powinno sprawiać wrażenia małżeństwa. "Doktryna dotycząca małżeństwa nie ulega zmianie, a błogosławieństwo nie oznacza zatwierdzenia związku" - czytamy dalej na oficjalnej stronie Watykanu.

Problemem nie jest błogosławienie grzeszników. Logicznie rzecz biorąc, zawsze było to możliwe. Kościół zawsze zapraszał ludzi do przyjęcia Bożego błogosławieństwa. Deklaracja powtarza to raz jeszcze. To, że nie może być małżeństwa sakramentalnego, oświadczenie jest również jasne. Małżeństwo kościelne par tej samej płci jest i pozostanie niemożliwe. Pozostaje ono zarezerwowane dla związku mężczyzny i kobiety. Nie może też istnieć żadna formalna forma rytualizacji (jaką znajdujemy w benedykcjonale). Uwaga ta może być uważana za reakcję na formalne błogosławieństwo par homoseksualnych w Niemczech, gdzie konferencja biskupów sformalizowała ten rodzaj błogosławieństwa. Jest jeszcze trzeci rodzaj błogosławieństwa, zwany błogosławieństwem spontanicznym. Tutaj można pomyśleć o pielgrzymie proszącym o błogosławieństwo kapłana obecnego w miejscu pielgrzymki. Albo o błogosławieństwie o które prosi wierny kapłana podczas rozdawania komunii, ponieważ nie jest on (jeszcze) ochrzczony, albo o osobie ochrzczonej, która uważa się za niegodną przyjęcia komunii i zamierza przystąpić do sakramentu spowiedzi. Kto może otrzymać to błogosławieństwo? Każdy. Jak dotąd, nic nowego.

Ale potem pojawiają się mylące fragmenty w oświadczeniu. Dlaczego ktoś prosi o błogosławieństwo? Aby usunąć zepsucie w swoim życiu. W końcu prosi się o Boże błogosławieństwo. Pierwszym pytaniem, które należy zadać, jest: Czy Bóg chciałby udzielić swojego błogosławieństwa? Bóg, który nie kocha niczego bardziej niż ludzi, którzy przychodzą do pokuty, aby dzielić się Bożą miłością. Czy Bóg może udzielić błogosławieństwa grzesznikowi? Jak już wspomniano, oczywiście, że tak. Skruszeni grzesznicy, którzy przychodzą do pokuty, otrzymują serdeczne przebaczenie. Zupełnie inne pytanie brzmi: Czy Bóg może udzielić błogosławieństwa grzechowi? Oczywiście, że nie! Kochamy grzesznika, ale nienawidzimy grzechu. We wszystkich trzech formach błogosławieństwa (sakramentalne, formalne, nieformalne) obowiązuje dokładnie ta sama zasada. I tu pojawia się problem z Fiducia Supplicans. Chrześcijanin homoseksualista może być błogosławiony indywidualnie. Nie można jednak pobłogosławić związku homoseksualnego, ponieważ Kościół określa go jako nieuporządkowany lub grzeszny. Ten nieuporządkowany charakter jest potwierdzony, ale mimo to deklaracja mówi, że błogosławienie takich związków jest możliwe. Innymi słowy, błogosławienie grzesznego związku jest możliwe. Bóg udzielający błogosławieństwa grzechowi, to parodia!

Na czym to wszystko się opiera? Nie ma odniesienia do Ojców Kościoła, dokumentów papieży, pism teologów, ale prawie wyłącznie do wcześniejszych dokumentów samego papieża Franciszka. Fiducia Supplicans chce być dokumentem o duszpasterskim charakterze, ale to, co deklaracja rozumie przez błogosławieństwo, jest całkowicie rozproszone. Nie jest jasne, dlaczego ktoś miałby prosić o błogosławieństwo księdza i dlaczego ksiądz chciałby udzielić błogosławieństwa. Zwykle chodzi o to, aby życie człowieka było bardziej zgodne z wolą Bożą. Jest to wezwanie do świętości. Ale nigdzie w deklaracji nie ma wezwania do pokuty, nie ma odniesienia do prawdy. Nie zawiera wezwania dla par LGTBQ do życia w abstynencji zgodnie z Bożym planem, w którym seksualność jest zarezerwowana dla związku mężczyzny i kobiety.

To powtarzający się refren tego pontyfikatu: brak jasności, sianie zamętu. Papież, który mówi, aby nie zmieniać doktryny Kościoła, ale jednocześnie stwarza możliwości dla praktyki przeciwnej. Nie można utrzymać doktryny i zapewnić innych kryteriów.

Podstawowym problemem jest to, że w związkach homoseksualnych człowiek zaczyna utożsamiać grzech i grzesznika. Identyfikujemy się jako chrześcijanie homoseksualiści. Nie ma czegoś takiego. Nie ma też czegoś takiego jak chrześcijanin alkoholik. Nie, jesteś chrześcijaninem z problemem alkoholowym, jesteś chrześcijaninem o orientacji homoseksualnej. Kiedy grzech staje się twoją tożsamością, nie ma wyjścia. Zachowujemy się tak, jakby osoby LGTBQ były wyjątkowym rodzajem grzeszników, których musimy traktować oddzielnie. Ale to samo odnosi się do nich, co do każdego innego grzesznika.

Geje czują się wykluczeni ze społeczności Kościoła. Ale Kościół nikogo nie wyklucza. Nikt nie jest na tyle zły, by nie zostać do niego dopuszczonym. I nikt nie jest wystarczająco dobry, by go pominąć. Z jednym wyjątkiem (ci, którzy czują, że niczego im nie brakuje, mogą zostać w domu), wszyscy są mile widziani. Ale coś jest od ciebie wymagane: pokuta, wezwanie do pokuty. I to jest właśnie dwuznaczność Fiducia Supplicans: nie chce się nazywać grzesznej natury. Tego też nie chce społeczność LGTBQ. Żąda się, aby nie oni, ale Kościół musiał się zmienić.

Każde błogosławieństwo jest przeznaczone dla grzeszników. Ale nie dla tych, którzy wierzą, że tak nie jest w ich przypadku. Ale wtedy po co w ogóle prosić o błogosławieństwo. Z definicji błogosławieństwo jest dla grzeszników, którzy uznają swoje wady i potrzebują Bożej pomocy, aby się poprawić. Deklaracja oferuje możliwość otrzymania błogosławieństwa, ale nie wspomina ani słowem o poprawie, a kapłan jest proszony o udzielenie błogosławieństwa na nieuporządkowany stan, który trwa. Nie jest to duszpasterskie ani miłosierne, ale raczej niemiłosierne. Zadaniem kapłana jest wskazanie na ich sytuację, jego zadaniem jest przybliżenie ludzi do Boga, a nie prowadzenie ich dalej w kierunku otchłani. Ponieważ to właśnie robisz. Udzielę błogosławieństwa każdemu, kto o nie poprosi. Ale pod żadnym pozorem nie udzielę błogosławieństwa grzesznej sytuacji. I nie ma to nic wspólnego z dyskryminacją. To samo dotyczy związku między mężczyzną a kobietą, w którym dochodzi do cudzołóstwa.

Ojcze Święty, proszę o jasność! Nikomu tym nie pomagasz! Nikomu!

+Robert Mutsaerts

biskup pomocniczy diecezji 's-Hertogenbosch


Źródło: https://www.lifesitenews.com/news/diabolical-ambiguity-dutch-bishop-pleads-for-clarity-from-francis-regarding-homosexual-blessings/

piątek, 29 grudnia 2023

Arcybiskup Carlo Maria Viganò: Błogosławieństwo dla "par" homoseksualnych pokazuje, że "hierarchowie Bergoglio" są "sługami szatana i jego najbardziej gorliwymi sojusznikami".


Rozważania arcybiskupa Viganò dotyczące 
Deklaracji „Fiducia supplicans”

Kiedy diabeł próbuje przekonać nas do grzechu, podkreśla rzekome dobro złego działania, które chce, abyśmy zrobili, jednocześnie przesłaniając aspekty, które są koniecznie sprzeczne z Bożymi przykazaniami. Nie mówi do nas: Grzeszysz i obrażasz Pana, który umarł za ciebie na krzyżu., ponieważ wie, że normalny człowiek nie chce zła samego w sobie, ale że zwykle czyni zło pod pozorem dobra.

Ta strategia zwodzenia niezmiennie się powtarza. Aby nakłonić matkę do aborcji, szatan nie prosi jej, by była zadowolona z zabicia dziecka, które nosi, ale by pomyślała o konsekwencjach ciąży, o tym, że straci pracę lub że jest zbyt młoda i niedoświadczona, by wychowywać i kształcić dziecko; i wydaje się, że matka, czyniąc z siebie morderczynię poprzez dzieciobójstwo, wykazuje poczucie odpowiedzialności, chcąc oszczędzić niewinnemu stworzeniu życia bez miłości. Aby przekonać mężczyznę do cudzołóstwa, kuszący duch pokazuje mu rzekome zalety znalezienia ujścia w romansie pozamałżeńskim, a wszystko to z korzyścią dla pokoju w rodzinie. Aby nakłonić księdza do zaakceptowania heretyckich odchyleń swoich przełożonych, kładzie nacisk na posłuszeństwo wobec autorytetu i zachowanie komunii kościelnej.

Oszustwa te w oczywisty sposób służą odciąganiu dusz od Boga, wymazywaniu w nich łaski, plamieniu ich grzechem, zaciemnianiu ich sumienia w taki sposób, że następny upadek będzie tym bardziej przypadkowy, im poważniejszy. W pewnym sensie działanie diabła wyraża się jako "okno Overtona", czyniąc przestępstwo przeciwko Bogu mniej strasznym, sprawiając, że wierzymy, że kara, która nas czeka, jest mniej straszna, a konsekwencje naszej winy bardziej akceptowalne.

Pan jest dobry: przebacza wszystkim, szepcze do nas, starając się trzymać nas z dala od myśli o męce Chrystusa, od faktu, że każdy cios bicza, każdy policzek, każdy cierń wbity w Jego głowę, każdy gwóźdź wbity w Jego ciało jest owocem naszych grzechów. A jeśli ulegniesz pokusie, to nie twoja wina, tylko twoja słabość. A gdy dusza pogrąży się, grzech po grzechu, w nałogu zła i występku, pozwala się ciągnąć coraz niżej i niżej, aż diabelska prośba ukaże się w całej swej grozie: Buntować się przeciwko Bogu, odrzucać Go, bluźnić Mu, nienawidzić Go, ponieważ pozbawił cię prawa do szczęścia za pomocą opresyjnych nakazów.

To, po bliższym przyjrzeniu się, jest powtarzającym się elementem pokusy, od czasu grzechu Adama: ukazywanie zła pod fałszywymi pozorami dobra, a dobra jako irytującej przeszkody w spełnieniu buntowniczej woli.

Kościół, który jest naszą Matką, dobrze wie, jak niebezpieczne dla chrześcijańskiej duszy jest ignorowanie tej piekielnej strategii. Spowiednicy, kierownicy duchowi i kaznodzieje uważali za konieczne wyjaśnienie wiernym, jak działa diabeł, aby mogli zrozumieć swoim intelektem oszustwo złego, aby móc przeciwstawić się mu swoją wolą, wspomaganą w tym przez wytrwałość w modlitwie i częste korzystanie z sakramentów. Z drugiej strony, jak możemy sobie wyobrazić matkę, która zachęca swoje dziecko, by nie postępowało w miłości Bożej, i która zapewnia je, że Pan udzieli mu zbawienia bezwarunkowo? Jaka matka byłaby świadkiem ruiny swojego dziecka, nie próbując go ostrzec, a nawet ukarać, aby zrozumiało powagę swoich czynów i nie krzywdziło siebie na wieczność?

Deliryczna deklaracja Fiducia Supplicans opublikowana niedawno przez parodię dawnego Świętego Oficjum przemianowaną na Dykasterię, definitywnie przebija zasłonę hipokryzji i oszustwa hierarchii Bergoglio, ukazując tych fałszywych pasterzy takimi, jakimi są naprawdę: sługami szatana i jego najgorliwszymi sprzymierzeńcami, począwszy od uzurpatora, który zasiada - obrzydliwość spustoszenia - na Tronie Piotrowym. Sam incipit dokumentu brzmi, jak wszystkie te wydane przez Bergoglio, szyderczo i zwodniczo: ponieważ ufność w Boże przebaczenie bez pokuty nazywana jest domniemaniem zbawienia bez zasługi i jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu.

Fałszywa duszpasterska troska Bergoglio i jego dworzan w odniesieniu do cudzołożników, konkubinatów i sodomitów powinna zostać potępiona przede wszystkim przez domniemanych beneficjentów watykańskiego dokumentu, którzy są pierwszymi ofiarami siarczystego soborowego i synodalnego faryzeizmu. To ich nieśmiertelne dusze są składane w ofierze bożkowi, ponieważ w dniu Sądu Ostatecznego odkryją, że zostali oszukani i zdradzeni przez tych, którzy na ziemi dzierżą autorytet Chrystusa. Wina, o którą Pan oskarży tych nieszczęsnych ludzi, będzie dotyczyła nie tylko popełnionych grzechów, ale przede wszystkim tego, że chcieli uwierzyć w diaboliczne kłamstwo, w oszustwo fałszywych pasterzy - począwszy od Bergoglio i Tucho - które sumienie pokazało im jako takie. Kłamstwo, w które chce wierzyć wielu członków hierarchii, którzy mają nadzieję, że prędzej czy później będą mogli otrzymać to samo błogosławieństwo wraz ze swoimi wspólnikami w występkach, ratyfikując ten świętokradczy i grzeszny styl życia, który już praktykują za ostentacyjną zgodą Bergoglio.

Fakt, że deklaracja Tucho Fernándeza zatwierdzona przez Bergoglio powtarza, że błogosławieństwo nieregularnej pary nie powinno wydawać się formą obrzędu ślubnego, a małżeństwo jest tylko między mężczyzną i kobietą, jest częścią strategii oszustwa. Nie chodzi tu bowiem o to, czy małżeństwo może być zawarte przez dwóch mężczyzn lub dwie kobiety, ale o to, czy osoby żyjące w stanie ciężkiego grzechu mogą zasłużyć, jako para nieregularna, na błogosławieństwo udzielone przez diakona lub kapłana, z jedynym zastrzeżeniem, że nie powinno ono sprawiać wrażenia celebracji liturgicznej.

Uwaga watykańskiego Sanhedrynu jest całkowicie skierowana na zapewnienie chrześcijańskiego ludu, że nie mają zamiaru formalizować nowych form małżeństwa, podczas gdy stan grzechu śmiertelnego i poważnego skandalu tych, którzy otrzymaliby takie błogosławieństwo, oraz niebezpieczeństwo wiecznego potępienia, które ciąży na tych biednych duszach, są całkowicie pomijane. Nie wspominając już o wpływie społecznym, jaki ta deklaracja będzie miała na tych, którzy nie są katolikami, a którzy dzięki niej uznają, że mają prawo do znacznie gorszych ekscesów. Można się zastanawiać, czy w tym wyścigu do legitymizacji sodomii - uzyskanej bez posuwania się do celebrowania małżeństw między sodomitami - istnieje konflikt interesów u tych, którzy proponują to tak natarczywie: to tak, jakby rządzący chronili się tarczą prawną przed odpowiedzialnością przed nałożeniem na populację eksperymentalnego serum genowego, którego negatywnych skutków nie są nieświadomi.

Nie ma co do tego wątpliwości: jest to brutalne przebudzenie dla tak zwanych konserwatystów, którzy czują się jawnie wyśmiewani przez prefekta Tucho, który martwi się, że błogosławieństwo pary nie powinno wyglądać jak małżeństwo, ale nie ma nic do powiedzenia na temat wewnętrznej grzeszności publicznego konkubinatu i sodomii. Ważne jest to, że umiarkowani - obrońcy Soboru Watykańskiego II - mogą uważać się za zadowolonych z tej jezuickiej apostille (w tym przypadku, że te spontaniczne i nierytualne błogosławieństwa nie są małżeństwem), która ma uratować doktrynę o papiestwie, jednocześnie popychając dusze do potępienia samych siebie.

Dla księży, którzy nie zgodzą się błogosławić tych nieszczęsnych ludzi, przygotowywane są dwie drogi: pierwsza, to wydalenie z parafii lub diecezji ad nutum Pontificis po drugie, pogodzić się z przehandlowaniem swojego prawa do sprzeciwu w zamian za uznanie prawa innych współbraci do zatwierdzenia; coś, co już zaobserwowano na polu liturgicznym w przypadku Summorum Pontificum. Krótko mówiąc, działalność Bergoglio jest ujściem wiary, w którym można znaleźć wszystko, od obrzędów Wielkiego Tygodnia sprzed 1955 r. po "Eucharystie" LGBT, o ile nic nie jest kwestionowane w związku z jego "pontyfikatem".

Do tego dochodzi skandal dla katolików, którzy w obliczu okropności sekty "Świętej Marty" są kuszeni do przyjęcia schizmy lub porzucenia Kościoła. I znowu: z jaką goryczą i poczuciem rozczarowania będą patrzeć na Rzym ci ludzie, którzy świadomi swojej sytuacji obiektywnej nieprawidłowości, starali się i nadal starają się ze wszystkich sił i z łaską Bożą nie grzeszyć i żyć w zgodzie z przykazaniami? Jak mogą się czuć ci ludzie, którzy proszą o ojcowski głos zachęcający ich do kontynuowania drogi świętości, a nie o ideologiczne uznanie ich wad, o których wiedzą, że są niezgodne z naturalną moralnością?

Zadajmy sobie pytanie: co Bergoglio chce osiągnąć? Nic dobrego, nic prawdziwego, nic świętego. On nie chce, by dusze zostały zbawione; nie głosi Ewangelii w sposób stosowny, natarczywy, by wezwać dusze do Chrystusa; nie pokazuje im ubiczowanego i zakrwawionego Zbawiciela, by pobudzić ich do zmiany życia. Nie. Bergoglio chce ich potępienia, jako piekielnego hołdu dla szatana i bezczelnego wyzwania rzuconego Bogu.

Istnieje jednak bardziej bezpośredni i prosty cel do osiągnięcia: sprowokowanie katolików do odwrócenia się od jego kościoła i pozostawienie mu wolności, by przekształcił go w konkubinę Nowego Porządku Świata. Kobiety-księża, błogosławieństwa gejów, skandale seksualne i finansowe, biznes imigracyjny, kampanie przymusowych szczepień, ideologia gender, neomaltuzjański ekologizm, despotyczne zarządzanie władzą to narzędzia, za pomocą których można skandalizować wiernych, obrzydzać tych, którzy nie wierzą, dyskredytować Kościół i papiestwo. Cokolwiek się stanie, Bergoglio już osiągnął swój cel, którym jest zapewnienie sobie zgody heretyków i cudzołożników, którzy uznają go za papieża, usuwając wszelkie krytyczne głosy.

Gdyby ten dokument, wraz z innymi mniej lub bardziej oficjalnymi wypowiedziami, naprawdę miał na celu dobro cudzołożników, konkubinatów i sodomitów, powinien był wskazać im heroizm chrześcijańskiego świadectwa, przypomnieć im o poświęceniu, jakiego nasz Pan wymaga od każdego z nas, i nauczyć ich pokładać ufność w łasce Bożej, aby przezwyciężyć próby i żyć zgodnie z Jego Wolą. Wręcz przeciwnie, zachęca ich, błogosławi ich jako nieregularnych, tak jakby nimi nie byli; ale jednocześnie pozbawia ich małżeństwa i w ten sposób przyznaje, że są nieregularni. Bergoglio nie prosi ich o zmianę życia, ale zezwala na groteskową farsę, w której dwóch mężczyzn lub dwie kobiety będą mogli stawić się przed sługą Bożym, aby otrzymać błogosławieństwo, wraz ze swoimi krewnymi i przyjaciółmi, a następnie uczcić ten grzeszny związek bankietem z krojeniem tortu i prezentami. Ale to nie jest ślub, bądźmy szczerzy...

Zastanawiam się, co powstrzyma to błogosławieństwo przed udzieleniem go nie parze, ale kilku osobom, w imię poliamorii; lub nieletnim, w imię wolności seksualnej, którą globalistyczna elita wprowadza za pośrednictwem ONZ i innych wywrotowych organizacji międzynarodowych. Czy wystarczy zaznaczyć, że Kościół nie aprobuje związków poligamicznych i pedofilii, aby pozwolić na błogosławienie poligamistów i pedofilów? A dlaczego nie rozszerzyć tej sztuczki na tych, którzy praktykują bestialstwo? Zawsze byłoby to w imię gościnności, integracji i inkluzywności.

Arcybiskup Carlo Maria Viganò
20 grudnia 2023 r.
Feria IV Quattuor Temporum Adventus



wtorek, 26 grudnia 2023

TYLKO U NAS: Biskup Martin Mtumbuka: "Proszę was, bracia i siostry, puśćcie w niepamięć i zignorujcie tę kontrowersyjną i bluźnierczą deklarację w całości i świętujcie Boże Narodzenie w pokoju."


Oto przykład PRAWDZIWEGO katolickiego biskupa, który okazuje troskę o swoją owczarnię. Biskup Martin Anwel Mtumbuka, biskup diecezji Karonga w Malawi, wygłosił tę pełną mocy homilię podczas liturgii Wigilii Bożego Narodzenia 24 grudnia 2023 r. w parafii św. Anny (Chiluma). Biskup Mtumbuka odpowiada w niej na Deklarację o duszpasterskim znaczeniu błogosławieństw (Fiducia supplicans). „Nie mamy wyboru. Nie możemy pozwolić, aby tak obraźliwa i pozornie bluźniercza deklaracja została zrealizowana w naszej diecezji” – stwierdził biskup. Biskup Mtumbuka dodał: „Po raz pierwszy w historii Kościoła dokument wydany przez Stolicę Apostolską i podpisany przez Ojca Świętego zostaje odrzucony przez innych biskupów i odrzucony publicznie”. Biskup poprosił wiernych w diecezji, aby zignorowali dokument w całości.

 

Poniżej tłumaczenie na język polski homili bp. Mtumbuka 


Drodzy Wierni

Chciałbym teraz krótko podać wam naszą odpowiedź czy też naszą refleksję na temat deklaracji Stolicy Apostolskiej zatytułowanej "Fiducia supplicans". Deklaracja "Fiducia supplicans" została opublikowana 18-go grudnia 2023 i została podpisana przez Ojca Świętego. Niemniej jednak, bazując na raportach, które otrzymałem oraz reakcjach, które otrzymałem od was, wiernych, chciałbym odnieść się do tej deklaracji mimo, że robiąc to, publicznie spekuluję z dokumentem podpisanym przez Ojca Świętego. Muszę to zrobić, dlatego że ważne jest abyście wy, wierni, powierzeni mojej duszpasterskiej opiece przez tego samego Ojca Świętego, byli w tym momencie prowadzeni, wspierani i umocnieni.

Zaczynam od przeprosin. Na samym początku pragnę najserdeczniej przeprosić wszystkich Katolików, ochrzczonych, katechumenów, dorosłych, młodzież, dzieci oraz wszystkich ludzi dobrej woli w diecezji Karonga, którzy z podziwem patrzą na Kościół Katolicki ogólnie, a na Ojca Świętego w szczególności, szukając przewodnictwa moralnego i duchowego. Z raportów, które otrzymałem jasno wynika, że bardzo wielu wiernych z naszej diecezji i spoza niej zostali nie tylko obrażeni przez wspomniana deklarację, ale widok podpisu Ojca świętego załączonego do takiego dokumentu wywołał u nich ogromny skandal. Pragnę wyrazić serdeczny żal dla tych, którzy czują się głęboko urażeni tą deklaracją. Powiedziano mi również że wielu z was jest szczególnie zszokowanych i zasmuconych faktem, że tak kontrowersyjny dokument został wydany w okresie Bożego Narodzenia, czasie świętowania i radości.

Krótko, dlaczego ta deklaracja została napisana.

Niestety, bardzo trudno jest dokładnie stwierdzić dlaczego ten dokument został napisany. Z pewnością nie można powiedzieć że został on napisany ze względów duszpasterskich, ponieważ było wiadome dla piszących, że taki dokument nie tylko obrazi ale też wywoła skandal wśród Katolików w niektórych częściach świata, zwłaszcza tu w Afryce jak też i w Azji; nie można zaprzeczyć, że dla Ojca Świętego obrażanie lub skandalizowanie wiernych nie służy jego duszpasterskiej opiece nad powierzoną mu trzodą Chrystusa. Jestem szczególnie urażony tym, że piszący ten dokument wiedzieli, że w niektórych częściach świata jak tu w Karonga w Malawi w Afryce my wierzący jesteśmy prostymi ludźmi, o wierze silnej, ale też o wierze prostej i uczciwej. Niektórzy z nas, tak jak w parafii św. Macieja, idą dwa dni żeby uczestniczyć ze mną we Mszy św. Dwa dni! Ilu Chrześcijan w Nowym Jorku, Rzymie czy Frankfurcie idzie dwa dni żeby uczestniczyć we Mszy? To są ci prości ludzie. Ja, wraz z moimi braćmi księżmi, prowadzę ich do Zbawiciela; a teraz oni zostają obrażeni przez ten sam Urząd, który dał mi ten mandat. Przez ten sam Urząd, u którego oni tak bardzo szukają zachęty i wsparcia. Czy ten list został napisany żeby przypodobać się homoseksualistom i ich promotorom? Tego nie wiemy. Czy Kościół może odstąpić od swojej prawowitej ścieżki tylko po to, żeby zadowolić niektórych ludzi żyjących w niemoralnych związkach? Jeśli tak, to jak to jest możliwe? Czy duszpasterze robią takie rzeczy w dobrej wierze? A może ten dokument został napisany głównie po to żeby zdobyć tanią popularność? Wydaje się, że w wielu częściach świata z pewnością wielu ludzi świętowało wydanie tego dokumentu jako znak postępu w Kościele, a popularność tych, którzy go napisali, zdecydowanie wzrosła.

Nasze główne obawy związane z tym dokumentem czy deklaracją.

Nasza główna obawa to taka, że ten dokument wygląda nam na herezję, zawiera coś podobnego do herezji i skutkuje herezją. Dokument mówi nam żeby błogosławić dwie osoby te samej płci jako jednostki, ale nie jako parę. Zatem tych dwoje ludzi, którzy poprzedniej nocy spali razem jak para, pokazują się nam jako para, otrzymują błogosławieństwo jako jednostki. Żyją w naszej obecności jako para, idą do swojego domu jako para, śpią w tym samym łóżku jako para, ale ten dokument mówi że nie dostają błogosławieństwa jako para, chociaż z pozoru są błogosławieni jako para. Jak to jest możliwe, bez zmieniania autentycznego nauczania Kościoła? Wielu z was zapytało mnie dlaczego Ojciec Święty podpisał taki dokument. Prosta odpowiedź, to taka, że nie wiadomo dlaczego papieżowi wolno było podpisać ten dokument. Niektórzy powiedzieli że jego doradcy nie chcieli go powstrzymywać bo się go obawiali. Ale czego mieliby się obawiać? Co mogliby stracić broniąc Prawdy? Niektórzy powiedzieli że [doradcy] chcieli go zadowolić, żeby i on zadowolił ich. Jak? Nie wiem. Jest mi bardzo trudno wytłumaczyć wam, wiernym tej diecezji, dlaczego Ojciec Święty podpisał ten dokument. Nasze stanowisko, jako biskupów Malawi oraz moje stanowisko, bo ja teraz mówię do was, wierni Karonga, jest następujące: my w tej diecezji oraz z całą pewnością w Malawi, nie pozwolimy na zalecane błogosławieństwa związków jednopłciowych. Zasmuca mnie fakt że po raz pierwszy w historii Kościoła dokument wydany przez Stolicę Apostolską, podpisany przez Ojca Świętego jest odrzucony przez jego współtowarzyszy biskupów, i to odrzucony publicznie. Jest to tym bardziej smutne dlatego, że Kościół Katolicki jest stary; tak stary jak samo Chrześcijaństwo. To nie wydarzyło się nigdy wcześniej. Ale nie mamy wyboru. Nie możemy pozwolić, aby tak obraźliwa i wyraźnie bluźniercza deklaracja została wprowadzona w życie w naszej diecezji.

Zarzuty przeciwko nam.

Ci, którzy widzieli nasz sprzeciw wobec tego dokumentu oskarżyli nas o wiele rzeczy. Po pierwsze, że przez trzymanie się zasad Kościoła, Pisma Świętego i Tradycji Kościoła powstrzymujemy się od wypełniania efektywnie naszego duszpasterskiego obowiązku. Niektórzy powiedzieli nam, że powinniśmy być chętni do odkrywania nowych ścieżek i dróg w zarządzaniu, włącznie z wprowadzaniem zmian w Kościele, takich jak błogosławienie par jednopłciowych. Inni powiedzieli że nie powinniśmy być ideologicznie sztywni w naszej wierze, naszej działalności duszpasterskiej i nauczaniu. Zamiast tego, jesteśmy pouczani i zachęcani do tego, aby pozwolić doktrynie wiary zmieniać się wraz ze zmianami ideologicznymi zachodzącymi w świecie, zmianami socjalnymi i politycznymi zachodzącymi w świecie, tak żeby wiara była nowoczesna, tak żeby Kościół był nowoczesny. Innymi słowy, mówi się nam, że w naszym wypełnianiu obowiązków jako następców Apostołów prowadzących ludzi do Boga powinniśmy być modni. Niestety, nasza odpowiedź na te wszystkie zarzuty jest jasna. Zatrzymajcie swoje kłamstwa dla siebie. Sami musicie ocenić czy w oczach Boga dobrze jest słuchać takich rad, złych rad, i słuchać was zamiast Boga. My na naszej drodze nie możemy rozdzierać wiernych powierzonych naszej duszpasterskiej opiece przez Boga, za pośrednictwem Ojca Świętego. Oni powinni podążać za tym i robić to co jest zakorzenione w Piśmie Świętym i Tradycji Kościoła. Do tych wszystkich którzy dają nam takie złe rady: my nie jesteśmy idiotami. Znamy swój ostateczny cel, o którym nie będę tutaj mówił. Nie akceptujemy tej deklaracji.

Nasz apel do urażonych wywołanym skandalem wiernych.

Wy, moi bracia i siostry Chrześcijanie, i wy wszyscy w obrębie diecezji, proszę nie opuszczajcie Kościoła, jak to niektórzy z was zagrozili że zrobią, dlatego że zostaliście bardzo urażeni wywołanym skandalem i tym, że Ojciec Święty podpisał ten dokument. Przede wszystkim, nie zostaliście ochrzczeni w imię papieża; zostaliście ochrzczeni w imię Trójcy Świętej. Po drugie, kiedy umrzecie, kiedy opuścicie ten świat, nie będziecie sądzeni przez papieża Franciszka, nie będziecie sądzeni przez biskupa Martina; będziecie sądzeni przez Jezusa Chrystusa, co będziemy wyznawać za niedługo śpiewając Credo. Po trzecie, wiedzcie, że to nie ja, to nie papież Franciszek został ukrzyżowany za was. To Jezus; za nim podążajcie. Co więcej, opuszczając Kościół z powodu tego błędu, wykonalibyście pracę za diabła. Diabeł z radością zniszczy waszą wiarę za pomocą spraw takich jak ta. Dalej, pamiętajcie drodzy wierni, że pierwszy papież, mianowicie Piotr, poważnie błądził zapierając się Jezusa trzy razy. A jeden z Apostołów Jezusa sprzedał Go Jego wrogom. Zaparcie się Piotra, pierwszego papieża, jest przykładem tego co chcę wam powiedzieć: że papieże mogą się mylić, poza sytuacjami gdy nauczają oficjalnie definiując dogmaty naszej wiary ex cathedra, czyli z pozycji urzędowej. Również apeluję do was, moi urażeni wywołanym skandalem wierni, o modlitwę za Ojca Świętego, o modlitwę za jedność Kościoła, i o modlitwę aby Duch Święty odwrócił dzieła ciemności i prowadził nasz Kościół. Módlcie się za nas, biskupów, módlcie się za siebie nawzajem. W trudnych czasach powstają silni ludzie. Krzyż, o którym mówię, był wielkim skandalem dla pierwszych Chrześcijan, ale niektórzy z nich mimo wszystko pozostali niezłomni. Pamiętajcie, abyście pozostali wierni swojej wierze. Proszę was, bracia i siostry, puśćcie w niepamięć i zignorujcie tę kontrowersyjną i bluźnierczą deklarację w całości i świętujcie Boże Narodzenie w pokoju. Amen.

tłumaczenie: henciasso 

© Rzymski Katolik


niedziela, 24 grudnia 2023

J.E. x. Marian Eleganti: Komentarz do najnowszego dokumentu Dykasterii Nauki Wiary „Fiducia suplicans” na temat błogosławieństw dla par pozostających w związkach nieregularnych, obiektywnie grzesznych.

 


O ZGODNOŚCI ORTODOKSJI I ORTOPRAKSI

Komentarz do najnowszego dokumentu Dykasterii Nauki Wiary „Fiducia suplicans” na temat błogosławieństw dla par pozostających w związkach nieregularnych, obiektywnie grzesznych.

Myślałem o tym. Niezgoda jest już widoczna w sposobie klasyfikacji i wdrażania nowego dokumentu „Fiducia suplicans”. Paleta reakcji zaczyna się od życzliwej interpretacji o „nowym początku”, poprzez zezwalające oświadczenie bp Bätzinga, aż po całkowity zakaz takich błogosławieństw w archidiecezji astanskiej. Ta ostatnia reakcja sprowadza się do wycofania nowego dokumentu Dykasterii bo w Astanie uważa się „Fiducia suplicans” jako zerwanie z konsekwentnym nauczaniem Kościoła i, liczącą dwa tysiące lat duszpasterską praktyką, zgodnie z którą nie wolno błogosławić obiektywnie grzesznych zachowań.

Każdemu człowiekowi zawsze pozwalano na błogosławieństwo, jeśli jego wewnętrzne usposobienie było odpowiednie. Ponieważ według „Fiducia suplicans” związki homoseksualne lub konkubinaty (tzw. związki nieregularne) nie mogą być błogosławione liturgicznie, aby nie pomylić ich z małżeństwem lub nie powodować zamieszania w niezmienionej ocenie, pary takie, logicznie rzecz biorąc, nie powinny być wogóle  pobłogosławione, nawet rodzajem obniżonego błogosławieństwa zgodnie z „rozszerzonym zrozumieniem”. Nie można błogosławić pary, ale też ich związku, błogosławić pary, ale nie „utwierdzać” ich obiektywnie grzesznego sposobu życia (por. FS), jak to się proponuje. Są to wybiegi, które w praktyce nigdy się nie sprawdzają. Będzie odwrotnie. Prasa opublikowała już artykuły o odpowiednio rozdmuchanych tytułach.  Pokazują to, jak odbierane są te sprawy na poziomie obywatelskim.

Tak zwane Magisterium Franciszka, przedstawiane nam jako coś nowego i bezprecedensowego w przeciwieństwie do Tradycji, jest bezsensownym tworem koncepcyjnym kard. Fernandeza, ponieważ papieże, podobnie jak biskupi, są strażnikami nauczania Kościoła i jego nieprzerwanej Tradycji. Prawdy są wieczne i nie zmieniają się wraz z duchem czasu. I odwrotnie: papieże i biskupi nie wnoszą nic własnego, lecz interpretują niezmienną wiarę Kościoła zgodnie z Tradycją, bez zrywania z nią. Faktem pozostaje, że grzeszne praktyki i powiązania nie mogą zostać pobłogosławione, ponieważ są sprzeczne z porządkiem stworzenia i wolą Bożą, i w takim przypadku błogosławieństwo nie może być owocnie udzielone ani przyjęte (por. uzasadnienie w Responsum ad dubium Kongregacja Nauki Wiary w sprawie błogosławieństwa związków osób tej samej płci z 2021 r. pod kierownictwem kard. Ladarii). Kościół zawsze tego nauczał. Błogosławieństwa bez odpowiedniego wewnętrznego usposobienia dawcy i odbiorcy są nieskuteczne, ponieważ błogosławieństwa nie działają ex opere operato jak sakramenty. Są sakramentaliami. 

Nie ma tutaj mowy o nowym poszerzonym rozumieniu, są jedynie fałszywe twierdzenia. W obecnym rozumieniu nie ma błogosławieństwa pierwszego stopnia (liturgicznego) ani drugiego stopnia (spontanicznego) udzielanego przez kapłanów. Jeśli jednak w naszym przypadku występuje właściwe wewnętrzne usposobienie, to takie osoby starałyby się o nawrócenie i porzucenie i skorygowanie obiektywnie grzesznych praktyk (konkubinat i praktyka seksualną). Ponadto mogą otrzymać błogosławieństw dla wzrastania w łasce oraz skuteczności swoich wysiłków moralnych i stawiania kolejnych kroków we właściwym kierunku, ale nie jako para ze względu na dwuznaczność i niemożność takiego błogosławieństwa. «Niech Bóg da ci właściwy ogląd, umocni cię w dobru i utrwali w twojej decyzji trwania przy Jego przykazaniach. Niech towarzyszy ci w twoim nawróceniu swoją łaską!»  Wszystko, co wykracza poza to, co zostało powiedziane, jest sofistyką i nie jest zgodne z nauką Kościoła, a wręcz ją podważa. Tu chodzi o teologię, a nie psychologię. Kościół nie może na przestrzeni dziejów zaprzeczać sobie, lecz wzrasta jedynie w zrozumieniu Objawienia. Negatywna ocena homoseksualizmu jest jego częścią.

I jeszcze jedno: każde działanie przesiąknięte jest teorią. Nie można zatem stawiać ortodoksji i ortopraksji w opozycji lub sprzeczności ze sobą, jak to miało miejsce nieustannie od Soboru i podczas tego pontyfikatu. Jakby sprzeczność z nauczaniem w praktyce duszpasterskiej (2 plus 2 równa się 5) była uzasadniona, wręcz wymagana, bo rzeczywistość (życiowa) rzekomo stoi ponad ideą (nauczanie) (to bezsensowna zasada, bo idee zmieniają rzeczywistość, przekładają się na działanie, często okazywały się rewolucyjne, wywracając tak zwaną rzeczywistość życiową; idee należą do rzeczywistości i są bardzo skuteczne w praktyce; nie ma działania bez teorii). Ortodoksja i ortopraksja muszą się pokrywać, albo nie zasługują na tę nazwę. Nie mogą się wzajemnie unieważnić. Kiedy tak się dzieje, dochodzimy do herezji i podziału Kościoła, do jego samounicestwienia poprzez praktykę. To nie jest reforma ani błogosławieństwo.

Bp Marian Eleganti OSB


Tekst pierwotnie ukazał się na stronie internetowej bp. Elegantiego. Redakcja serdecznie dziękuje Jego Ekscelencji za zgodę na tłumaczenie przedruk na łamach Rzymskiego Katolika.

sobota, 23 grudnia 2023

Komunikat przełożonego generalnego Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X w sprawie Deklaracji "Fiducia supplicans"

Zdjęcie ze strony news.fsspx.pl


Kto Mnie miłuje, zachowuje – i uczy zachowywać – moje przykazania

Z głębokim niepokojem przyjęliśmy ogłoszenie przez prefekta Dykasterii Nauki Wiary deklaracji Fiducia supplicans, dotyczącej błogosławienia związków nieregularnych oraz homoseksualnych, zwłaszcza że ten dokument został podpisany przez samego papieża.

Choć deklaracja podkreśla, że [dykasteria] stara się zapobiec dezorientacji, do jakiej prowadziłoby utożsamianie błogosławieństwa udzielanemu takim nielegalnym związkom z błogosławieństwem małżeństwa między mężczyzną a kobietą (1), w istocie nie zapobiega ani dezorientacji, ani zgorszeniu: nie tylko naucza, że sługa Kościoła może ściągać Boże błogosławieństwo na takie grzeszne związki, ale przez ten fakt utwierdza pozostających w nich ludzi w grzechu.

Udzielenie „błogosławieństwa” miałoby polegać jedynie na proszeniu Boga, poza sprawowaną liturgią, żeby „wszystko, co w ich [tj. członków „błogosławionej” pary] życiu oraz relacji jest prawdziwe, dobre oraz po ludzku ważne, zostało ubogacone, uzdrowione i uwznioślone przez obecność Ducha Świętego” (2)

Jednak przekonywanie tych, którzy żyją w związku ze swej natury grzesznym, że mógłby on posiadać jakąkolwiek pozytywną wartość, jest najgorszą formą zwodzenia, a także wyrazem braku miłości dla tych zagubionych dusz. Jest błędem wyobrażanie sobie, że w publicznym grzechu może być cokolwiek dobrego, i jest błędem twierdzenie, że Bóg może błogosławić parom w takim grzechu żyjącym.

Bez wątpienia każdy człowiek może uzyskać pomoc przez uprzedzające Boże miłosierdzie oraz odkryć, że jest wezwany do nawrócenia, aby otrzymać oferowane mu przez Boga zbawienie. Kościół Święty nigdy nie odmawia błogosławienia grzeszników, którzy ze słusznych powodów o to proszą, jednak wówczas jedynym celem takiego błogosławieństwa jest pomóc duszy w przezwyciężeniu grzechu, aby mogła żyć w stanie łaski.

Tak więc Kościół Święty może udzielić błogosławieństwa każdemu, nawet poganinowi. Jednak nigdy, w żadnych okolicznościach, nie może on pobłogosławić związku, który jest grzeszny z samej swej natury, pod pretekstem rozwijania tego, co jest w nim dobre.

Kiedy błogosławimy parę, nie błogosławimy pojedynczych osób: w nieunikniony sposób błogosławimy łączącą ich relację. Nie możemy jednak zrehabilitować czegoś, co samo w sobie jest złe i gorszące.

Tego rodzaju zachęta do kierowania się przy udzielaniu owych błogosławieństw motywami duszpasterskimi w praktyce prowadzi – w sposób nieunikniony i bez względu na wszelkie zapewnienia – do systematycznej akceptacji sytuacji sprzecznych z prawem moralnym.

Pokrywa się to niestety z twierdzeniami papieża Franciszka, określającego mianem „powierzchownego i naiwnego” stanowiska tych, którzy zmuszają ludzi do postępowania „w sposób, do którego jeszcze oni nie dojrzeli lub też do którego są niezdolni” (3).

Ta idea, stanowiąca przejaw braku wiary w siłę łaski i odrzucająca krzyż, nie pomaga nikomu w unikaniu grzechu. Zastępuje ona prawdziwe przebaczenie oraz prawdziwe miłosierdzie będącą wyrazem bezsilności amnestią – i jedynie przyśpiesza zgubę dusz oraz erozję katolickiej moralności.

Zawiły styl oraz sofistyka dokumentu Dykasterii Nauki Wiary nie są w stanie ukryć zasadniczej i oczywistej natury owych błogosławieństw: przyczynią się one wyłącznie do utwierdzenia w grzechu osób żyjących w złych z samej swej natury związkach oraz będą zachęcać innych do ich naśladowania. Będzie to jedynie substytut małżeństwa katolickiego.

W istocie ten dokument stanowi świadectwo braku wiary w rzeczywistość nadprzyrodzoną, w łaskę Bożą oraz w siłę krzyża, dzięki którym możemy prowadzić życie cnotliwe, w czystości i miłości, zgodnie z Bożą wolą.

Jest przepełniony duchem naturalistycznym i defetystycznym, można rzec – duchem tego świata, wrogiego Bogu. Mamy tu do czynienia z kolejną kapitulacją i podporządkowaniem się światu przez liberalną i modernistyczną hierarchię, która od czasu II Soboru Watykańskiego pozostaje na służbie rewolucji [toczącej się] tak wewnątrz, jak i na zewnątrz Kościoła.

Oby Najświętsza Maryja Panna, Strażniczka wiary i świętości, raczyła przyjść z pomocą Kościołowi Świętemu. Oby zechciała otoczyć swą opieką zwłaszcza tych, którzy wskutek tego chaosu są narażeni na największe niebezpieczeństwo: dzieci, zmuszone dorastać obecnie w nowym Babilonie, bez [pewnych] punktów odniesienia czy też przewodnika, który przypominałby im o prawie moralnym.

ks. Dawid Pagliarani FSSPX, przełożony generalny

Menzingen, 19 grudnia 2023 r.


Przypisy:

(1). Poprzez wprowadzenie „obrzędu liturgicznego lub błogosławieństwa przypominającego obrzęd liturgiczny”, cf. https://press.vatican.va/content/salastampa/it/bollettino/pubblico/2023/12/18/0901/01963.html#en – przyp. tłum.

(2). Ibidem.

(3). Papież Franciszek, rozmowa z jezuitami w Lizbonie 5 sierpnia 2023.


Źródło: https://news.fsspx.pl/2023/12/komunikat-przelozonego-generalnego-bractwa-sw-piusa-x/






 


piątek, 22 grudnia 2023

Konferencja Episkopatu Nigerii przeciwko błogosławieniu par jednopłciowych


 

Oświadczenie rzecznika KEP ws. deklaracji „Fiducia supplicans” | 21 grudnia 2023 r.


W związku z licznymi wątpliwościami wiernych w Polsce dotyczącymi opublikowanej 18 grudnia 2024 roku przez Dykasterię Nauki Wiary Deklaracji Fiducia supplicans o znaczeniu duszpasterskim błogosławieństw, po zapoznaniu się z jej zapisami szczegółowymi oraz po konsultacji z członkami Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski, chciałbym przedstawić krótkie wyjaśnienie tych wątpliwości.

Deklaracja w niczym nie zmienia dotychczasowego nauczania Kościoła odnośnie małżeństwa i rodziny. Nie jest to też dokument o nauczaniu Kościoła o małżeństwie i rodzinie, ale raczej o właściwym rozumieniu słowa „błogosławieństwo”. Jak wspomina deklaracja, ci, którzy za pośrednictwem Kościoła proszą o Boże błogosławieństwo, są zaproszeni, aby „utwierdzali swoje usposobienie pozwalając się prowadzić wierze, dla której wszystko jej możliwe” i ufali „miłości, która wzywa do przestrzegania Bożych przykazań” (n. 10).

Ponieważ praktykowanie aktów seksualnych poza małżeństwem, czyli poza nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety otwartym na przekazywanie życia, jest zawsze wykroczeniem przeciwko woli i mądrości Bożej wyrażonej w szóstym przykazaniu Dekalogu, osoby, które znajdują się w takiej relacji, nie mogą otrzymać błogosławieństwa. Odnosi się to w szczególności do osób pozostających w związkach jednej płci. W odpowiedzi na przedłożoną wątpliwość: Czy Kościół ma władzę udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci? odpowiedź brzmi: Negatywnie. Czytamy to w Nocie Kongregacji Nauki Wiary z 22 lutego 2021 roku, zaaprobowanej przez papieża Franciszka. „Obecność w takich związkach elementów pozytywnych, które same w sobie zasługują na uznanie i docenienie, nie może jednak ich usprawiedliwić i w ten sposób uczynić z nich prawowitego przedmiotu błogosławieństwa kościelnego, ponieważ elementy te służą związkowi, który nie jest ukierunkowany według zamysłu Stwórcy”.

W Deklaracji stwierdzono, że „niedopuszczalne są obrzędy i modlitwy, które mogłyby powodować trudność w odróżnieniu tego, co jest konstytutywne dla małżeństwa, jako «związku wyłącznego, trwałego i nierozerwalnego między jednym mężczyzną i jedną kobietą, w naturalny sposób otwartego na potomstw», a tym, co mu zaprzecza”. Nota z 2021 roku wyjaśnia, że „ponieważ błogosławieństwa osób mają związek z sakramentami, błogosławieństwo związków homoseksualnych nie może być uznane za dozwolone, gdyż w pewnym sensie stanowiłoby ono naśladowanie lub analogiczne odniesienie do błogosławieństwa zaślubin, wzywanego nad mężczyzną i kobietą, których jednoczy sakrament małżeństwa, a przecież «nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, miedzy związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny». Inaczej mówiąc, uniknięcie zamieszania i skandalu jest w tym przypadku praktycznie niemożliwe.

Zarówno Deklaracja jak i Nota stwierdzają, że „nie wyklucza [się] udzielania błogosławieństwa pojedynczym osobom o skłonnościach homoseksualnych, które przejawiają pragnienie życia w wierności objawionym planom Bożym, tak jak naucza Kościół”. Chodzi zatem o pojedyncze osoby żyjące w całkowitej wstrzemięźliwości. Aby jednak nie powstawało zamieszanie, że oznacza to aprobatę dla związków jednopłciowych, musi się dokonywać w sposób prywatny, poza liturgią i bez jakiejkolwiek analogii do obrzędów sakramentalnych. Jest ono bowiem wyrazem – jak podkreśla papież – pobożności ludowej. Błogosławieństwo ma sens wówczas, gdy osoba prosi o nie w dobrej wierze, tzn. pragnie uporządkować swoje życie zgodnie z wolą Boża wyrażoną w przykazaniach. Błogosławieństwo ma stanowić dla człowieka pomoc i umocnienie w zerwaniu z grzechem i w prowadzeniu dobrego życia.

ks. Leszek Gęsiak SJ

Rzecznik Konferencji Episkopatu Polski

Warszawa, 21 grudnia 2023 roku

Źródło: ekai.pl

czwartek, 21 grudnia 2023

Konfraternia Duchowieństwa Katolickiego z Wielkiej Brytanii. Błogosławieństwa związków jednopłciowych są duszpastersko i praktycznie niedopuszczalne.

Zdjęcie Facebook Confraternity of Catholic Clergy - British Province

W odpowiedzi na zamieszanie jakie wywołała wśród wiernych Deklaracja Dykasterii Nauki Wiary "Fiducia supplicans", Konfraternia Duchowieństwa Katolickiego, organizacja reprezentująca około 500 katolickich księży z Wielkiej Brytanii opublikowała list potwierdzający katolicką naukę dotyczącą małżeństwa i stosunku do osób żyjących w tzw. związkach jednopłciowych. 

Brytyjskie Bractwo Duchowieństwa Katolickiego, w odpowiedzi na powszechne zamieszanie wokół katolickiej doktryny na temat związków osób tej samej płci i zachowań seksualnych poza małżeństwem, czuje się zmuszone do ponownego potwierdzenia tradycyjnego nauczania Kościoła katolickiego (z Katechizmu Kościoła Katolickiego), które pozostaje niezmienne niezmienne i niezmienne:

§2357. Tradycja, opierając się na Piśmie świętym, przedstawiającym homoseksualizm jako poważne zepsucie (Por. Rdz 19,1-29; Rz 1, 24-27; I Kor 6, 9;1 Tm 1, 10). zawsze głosiła, że "akty homoseksualizmu z samej swojej wewnętrznej natury są nieuporządkowane" (Kongregacja Nauki Wiary, dekl. Persona humana, 8). Są one sprzeczne z prawem naturalnym; wykluczają z aktu płciowego dar życia. Nie wynikają z prawdziwej komplementarności uczuciowej i płciowej. W żadnym wypadku nie będą mogły zostać zaaprobowane.

§ 2391. Zjednoczenie cielesne jest moralnie godziwe jedynie wtedy, gdy wytworzyła się ostateczna wspólnota życia między mężczyzną i kobietą. 

To w tym kontekście musimy ocenić niedawny dokument "Fiducia Supplicans" – w którym zaproponowano wezwanie do rozeznania, które może prowadzić do udzielenia błogosławieństw osobom pozostającym w związkach osób tej samej płci lub stanu wolnego. Zauważamy szlachetne pragnienie duszpasterskie, aby pomagać ludziom w postępie poprzez odnowę życia i wezwanie do nawrócenia, opierając się na wszystkich aspektach naturalnej dobrej woli i cnót. Niemniej jednak nie widzimy sytuacji, w której takie błogosławieństwo pary mogłoby zostać właściwie i adekwatnie odróżnione od pewnego poziomu aprobaty. W ten sposób nieuchronnie doprowadziłoby to do zgorszenia – u poszczególnych osób – u osób bezpośrednio lub pośrednio zaangażowanych w błogosławieństwo – lub u samego szafarza. Co więcej, obawiamy się, że praktykowanie tych błogosławieństw wprowadzi wiernych w błąd co do rzeczywistej teologii małżeństwa i ludzkiej seksualności. Rzeczywiście, sądząc po komentarzach pojawiających się w mediach w ostatnich dniach, a także po obawach przekazywanych nam przez wiernych, już widać tego typu nieporozumienia. Wierzymy, że prawdziwa miłość zawsze podąża za prawdziwą doktryną i że takie błogosławieństwa działałoby przeciwko uzasadnionej trosce, jaką ksiądz winien jest trzodzie. Z uczciwą parrezją i z naszego własnego doświadczenia jako pasterzy dochodzimy do wniosku, że takie błogosławieństwa są duszpastersko i praktycznie niedopuszczalne.

Źródło: Facebook Confraternity of Catholic Clergy - British Province

Błogosławieństwa par tej samej płci nie do wdrożenia w Zambii


 

środa, 20 grudnia 2023

Abp Peta w odpowiedzi na nową deklarację Watykanu zabrania księżom „dokonywania jakichkolwiek form błogosławienia” par tej samej płci


Abp. Peta i jego biskup pomocniczy Schneider w oświadczeniu jakie wydali w związku z nowym dokumentem Fiducia Supplicans stanowczo zabranili księżom i wiernym przyjmowania lub udzielania jakiejkolwiek formy błogosławieństwa parom o nieuregulowanym statusie kanonicznym oraz parom tej samej płci.

W oświadczeniu z dnia 19 grudnia, przesłanym do wszystkich księży i ​​parafii archidiecezji Astana w Kazachstanie, abp Tomasz Peta wraz z biskupem pomocniczym Athanasiusem Schneiderem stanowczo twierdzą, że nowa deklaracja: Fiducia Supplicas,  jest „wielkim oszustwem” i że proponowane w niej błogosławieństwa dla par tej samej płci „bezpośrednio i poważnie zaprzecza Boskiemu Objawieniu oraz nieprzerwanej, dwutysiącletniej doktrynie i praktyce Kościoła katolickiego”.

Proponowane „błogosławieństwo” dla par homoseksualnych „bezpośrednio i poważnie zaprzecza objawieniu Bożemu oraz nieprzerwanemu nauczaniu i praktyce Kościoła katolickiego”. „Próba legitymizacji takich błogosławieństw” będzie miała „daleko idące i destrukcyjne konsekwencje”, stwierdzają: 

Deklaracja, wydana 18 grudnia przez Dykasterię ds. Nauki Wiary, prefekta kardynała Manuela Fernándeza i podpisana przez papieża Franciszka, twierdzi, że wnosi „innowacyjny wkład w znaczenie błogosławieństw”, który umożliwia „możliwość błogosławienia par w nieregularnych sytuacjach” i par tej samej płci bez oficjalnego potwierdzenia ich statusu lub zmiany w jakikolwiek sposób odwiecznego nauczania Kościoła na temat małżeństwa”.

Deklaracja, stwierdzając, że Kościół „nie ma władzy udzielania błogosławieństw [właściwych sakramentowi małżeństwa] związkom osób tej samej płci”, zezwala kapłanom na udzielanie nieliturgicznego i „spontanicznego błogosławieństwa duszpasterskiego”, tj. nową kategorię błogosławieństwa dla takich par.

W swoim oświadczeniu będącym odpowiedzią na deklarację pochodzący z Polski abp Peta ostrzega księży i ​​wiernych, że „Dzięki takim błogosławieństwom Kościół katolicki staje się, jeśli nie w teorii, to w praktyce, propagandystą globalistycznej i bezbożnej „ideologii gender”.


Poniżej tłumaczenie z języka angielskiego oświadczenia podpisanego przez arcybiskupa  Tomasza Petę i biskupa Athanasiusa Schneidera zamieszczonego na stronie Catholic Herald (https://catholicherald.co.uk/) 


Oświadczenie Archidiecezji Najświętszej Marii Panny w Astanie w sprawie Deklaracji Fiducia suplcans , opublikowanej przez Dykasterię Doktryny Wiary i zatwierdzonej przez Papieża Franciszka 18 grudnia 2023 r.

Oczywistym celem Deklaracji Stolicy Apostolskiej  Fiducia supplcans jest umożliwienie „możliwości błogosławienia par o nieregularnym statusie oraz par tej samej płci”. Jednocześnie dokument nalega, aby takich błogosławieństw udzielano „bez oficjalnego potwierdzania ich statusu lub zmiany w jakikolwiek sposób odwiecznego nauczania Kościoła na temat małżeństwa”.

Fakt, że dokument nie zezwala na „małżeństwo” par tej samej płci, nie powinien zaślepiać duchownych i wiernych na wielkie oszustwo i zło, które kryje się w samym pozwoleniu na błogosławienie par w sytuacjach nieregularnych i par tej samej płci. Takie błogosławieństwo bezpośrednio i poważnie zaprzecza Boskiemu Objawieniu oraz nieprzerwanej, dwutysiącletniej doktrynie i praktyce Kościoła katolickiego. Błogosławienie par znajdujących się w sytuacji nieregularnej oraz par tej samej płci jest poważnym nadużyciem Najświętszego Imienia Boga, gdyż imię to jest przywoływane w przypadku obiektywnie grzesznego związku na skutek cudzołóstwa lub aktywności homoseksualnej.

Dlatego żadne, nawet najpiękniejsze, ze stwierdzeń zawartych w tej Deklaracji Stolicy Apostolskiej nie jest w stanie zminimalizować dalekosiężnych i niszczycielskich konsekwencji wynikających z wysiłków na rzecz legitymizacji takich błogosławieństw. Dzięki takim błogosławieństwom Kościół katolicki staje się, jeśli nie w teorii, to w praktyce, propagandystą globalistycznej i bezbożnej „ideologii gender”.

Jako następcy Apostołów i wierni naszej uroczystej przysiędze złożonej z okazji święceń biskupich „zachowywać depozyt wiary w czystości i nieskazitelności, zgodnie z tradycją zawsze i wszędzie przestrzeganą w Kościele od czasów apostolskich”, nawołujemy i zabraniamy księżom i wiernym Archidiecezji Najświętszej Maryi Panny w Astanie przyjmowania lub udzielania jakiejkolwiek formy błogosławieństwa parom znajdującym się w nieuregulowanej sytuacji oraz parom tej samej płci. Jest rzeczą oczywistą, że każdy szczerze pokutujący grzesznik, mający mocny zamiar zaprzestania grzeszenia i położenia kresu swojej grzesznej sytuacji w społeczeństwie (takiej jak np. wspólne pożycie poza kanonicznie ważnym małżeństwem, związek osób tej samej płci) może otrzymać błogosławieństwo.

Ze szczerą miłością braterską i z należnym szacunkiem zwracamy się do Papieża Franciszka, który – zezwalając na błogosławieństwo par o nieregularnym statusie majątkowym i par tej samej płci – „nie postępuje uczciwie zgodnie z prawdą Ewangelii” (por. 2,14), aby zapożyczyć słowa, którymi św. Paweł Apostoł publicznie napominał pierwszego papieża w Antiochii. Dlatego w duchu kolegialności biskupiej prosimy Papieża Franciszka o uchylenie zezwolenia na błogosławienie par o nieuregulowanym statusie majątkowym oraz par tej samej płci, aby Kościół katolicki mógł wyraźnie jaśnieć jako „filar i podstawa prawdy” (1 Tm 3,15) za wszystkich, którzy szczerze pragną poznać wolę Bożą i przez jej wypełnienie osiągnąć życie wieczne.

Astana, 19 grudnia 2023 r

+ Tomash Peta, Arcybiskup Metropolita Archidiecezji Najświętszej Marii Panny w Astanie

+ Athanasius Schneider, biskup pomocniczy archidiecezji Najświętszej Marii Panny w Astanie


Za: Catholi Herald & Gloria.tv




 

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.