______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Instytut Dobrego Pasterza



Instytut Dobrego Pasterza, którego powołanie było osobistą wolą Ojca Świętego Benedykta XVI, jest wspólnotą życia apostolskiego, mającą za swój szczególny charyzmat duszpasterstwo, którego źródłem jest liturgia rzymska w jej czcigodnym klasycznym rycie. Tą właśnie «nadzwyczajną formę rytu rzymskiego» papież jak «ojciec rodziny, który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare» (Mt 13,52) ponownie ukazał Kościołowi jako skarb prawdziwej Tradycji w Motu proprio Summorum Pontificum.

Instytut Dobrego Pasterza, jak ufamy, powstał z autentycznego wezwania Ducha Świętego i nie jest celem sam w sobie, ale jako taki jest służebnym narzędziem Kościoła katolickiego w dziele Nowej Ewangelizacji wszędzie tam, gdzie zostanie posłany.

Kapłani i bracia Instytutu Dobrego Pasterza pomagają biskupom w wypełnianiu ich apostolskiej misji. W sposób szczególny troszczą się, jako prawdziwi cooperatores veritatis, o czystość wiary przekazywanej wiernym, zwłaszcza tym przywiązanym do tradycyjnych form modlitwy i pobożności. Posługę te, Instytut Dobrego Pasterza wypełnia nade wszystko poprzez solidną formację kapłańską opartą na klasycznych wzorcach duchowości, dyscypliny i ascetyki kapłańskiej, ze szczególnym umiłowaniem liturgii rzymskiej w rycie klasycznym, który to ryt "jest rytem własnym" Instytutu.

Instytut Dobrego Pasterza należy do wielkiej rodziny «żywej Tradycji» nad którą pasterską opiekę roztacza Pontyfikalna Komisja «Ecclesia Dei», której obecnie przewodzi ksiądz prałat Guido Pozzo. Komisja «Ecclesia Dei» od 8 lipca 2009 r. tj. od momentu ogłoszenia Motu proprio Ecclesiae unitatem wchodzi w skład Świętej Kongregacji Doktryny wiary na czele której stoi Kard. William Levada



Więcej informacji można znaleźć na oficjalnej internetowej stronie Instytutu

piątek, 27 sierpnia 2010

Bractwo Kapłańskie św. Piotra



Kapłańskie Bractwo Świętego Piotra zostało założone 18 lipca 1988 roku w opactwie cysterskim Hauterive w Szwajcarii przez dwunastu księży i grupę seminarzystów. Wkrótce po założeniu Bractwa, ordynariusz diecezji augsburskiej w południowych Niemczech, biskup Joseph Stimpfle, na prośbę kardynała Ratzingera erygował pierwszy dom Bractwa na terenie Sanktuarium Maryjnego w miejscowości Wigratzbad w Bawarii gdzie obecnie znajduje się europejskie seminarium Bractwa. Jeszcze w październiku tego samego roku do Wigratzbad przybyła grupa księży i około trzydziestu seminarzystów gotowych zacząć od "zera". Obecnie Bractwo liczy ponad 300 członków (tj. 187 księży i prawie 120 seminarzystów).

Kapłańskie Bractwo Świętego Piotra prowadzi dwa miedzynarodowe domy formacyjne: w Wigratzbad w Niemczech (Diecezja Augsburg) a takze w Denton w stanie Nebraska w USA (Diecezja Lincoln). Formacja kapłańska zorganizowana jest ścisle wedlug norm prawa kościelnego. Przed podjęciem studiów filozoficznych i teologicznych, kandydaci odbywają wstepny rok przygotowawczy w którym szczególny nacisk położony jest na rozwój duchowości. Poprzez pielęgnowanie wyważonego rytmu życia modlitewnego, studiów, życia wspólnotowego i dyscypliny osobistej dba się o odpowiednią dojrzałośc duchową, pozwalającą na wypracowanie indywidualnej więzi z Chrystusem w duchu ewangelicznym. Duchowość formacji kapłańskiej w Bractwie skupia się wokół Najświętszej Ofiary Mszy Świętej. Szczególnie wielką wagę przywiązuje się do wiernego przestrzegania tradycji liturgicznych i duchowych, zgodnie ze wskazaniami Listu Apostolskiego Motu Proprio Ojca Świętego Jana Pawła II Eccesia Dei adflicta opublikowanego 2 lipca 1988, leżącego u podstaw erekcji Bractwa.

Po zakończeniu swojej formacji, księża Bractwa Kapłańskiego Świętego Piotra służą wiernym w różnych placówkach, znajdujących się na terenie Francji, Niemiec, Szwajcarii, Austrii, Włoch, Stanow Zjednoczonych, Australii, Kanady, Wielkiej Brytanii a ostatnio także Polski. Działalnośc Bractwa odbywa się zawsze pod nadzorem biskupa diecezjalnego przy zachowaniu własnych przepisów Konstytucji. Księża Bractwa mieszkają w małych wspólnotach koncentrując się w swojej pracy duszpasterskiej na dawaniu świadectwa Ewangelii poprzez kaznodziejstwo, katechezę, edukację młodzieży (szkoły, harcerstwo) a także poprzez organizowanie pielgrzymek i rekolekcji. Za pełną zgodą Stolicy Apostolskiej oraz lokalnego biskupa, księża świadczą pełną posługę sakramentalną dla wiernych zgodnie z księgami liturgicznymi, obowiązującymi w 1962 roku.


Więcej informacji można znaleźć na oficjalnej internetowej stronie Bractwa

czwartek, 26 sierpnia 2010

John Vennari - Problemy „hermeneutyki ciągłości” cz. 1-2

Kariera terminu „hermeneutyka ciągłości” rozpoczęła się na samym początku pontyfikatu Benedykta XVI. Papież przedstawił swój program w mowie do członków Kurii Rzymskiej, wygłoszonej 22 grudnia 2005 r. z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia.

W mowie tej Benedykt XVI dał jednoznacznie do zrozumienia, że głównym elementem jego programu będzie realizacja wytycznych II Soboru Watykańskiego1. Jak jednak zauważył, z soborem tym wiąże się pewien problem. Zbyt wielu ludzi – ubolewa papież – interpretuje go w oparciu o „hermeneutykę zerwania” czy też „hermeneutykę braku ciągłości” z przeszłością. Właściwe podejście do soboru opierać się więc musi o „hermeneutykę ciągłości”. Zasadnicza teza papieża (którą zresztą zawsze w przeszłości wyznawał) głosi, że Vaticanum II nie stanowi zerwania z Tradycją, ale jest wyrazem jej uprawnionego rozwoju. Rozwój ten możemy dostrzec, jeśli spojrzymy na sobór przez pryzmat „hermeneutyki (interpretacji) ciągłości”.

Czytaj dalej

środa, 25 sierpnia 2010

Dariusz Bruncz - Sutanna - tekstylia i duchowość

Zdjęcia węgierskiego kapłana w sutannie, popisującego się akrobacjami na deskorolce zaciekawiły portale o tematyce religijnej, ale i towarzyskiej. Sutanna powraca jako temat felietonistycznych, a nawet teologicznych dyskusji. Na portalach tradycjonalistycznych katolików można znaleźć nie tylko zdjęcia kleryków grających w sutannach w piłkę nożną, ale świadectwa księży i świeckich, przekonujące, że sutanna chroni duchową tożsamość kapłana.

W krajach zachodnioeuropejskich widok księdza noszącego sutannę należy do rzadkości. W Polsce, szczególnie w małych miejscowościach, jest on ciągle dość powszechny. Duchowni rzymskokatoliccy coraz chętniej jednak ubierają się „na krótko” (koszula z koloratką) lub też „po cywilnemu”. Moda ta przyszła z zachodu, gdzie ksiądz pokazuje się zazwyczaj w zwykłej koszuli lub w krawacie (pogardliwie nazywany przez tradycjonalistów Krawattenpriester – krawatowy kapłan). Dla jednych to dowód na posoborowe zeświecczenie kleru, a dla innych godne pochwały zbliżanie się księży do ludu, gdyż widok dorosłego mężczyzny „w czarnej sukni” wzbudza niezrozumienie, a jeszcze częściej rozbawienie.

Na tradycjonalistycznych portalach nie brakuje sentymentalnych wspomnień „księży z dawnych lat”, którzy autentycznie przejęci swoim powołaniem mieli jasno wykreowaną tożsamość kapłańską, której ma brakować ich posoborowym kolegom. Ważne miejsce w tych rozważaniach zajmuje właśnie sutanna. W polskim kontekście często przywoływane są tu słowa z jednego z listów kardynała Stefana Wyszyńskiego, który pisał: „Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać - jeśli to miałoby się zdarzyć - dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga.”

Podobne brzmienie mają teksty publikowane na zachodnich portalach tradycjonalistycznych. I tak na popularnej wśród konserwatystów stronie kreuz.net o dość niewybrednym języku, ukazał się tekst włoskiego pisarza Vincenzo Cerami, który przekonuje, że poprzez zdjęcie sutanny i noszenie świeckich ubrań wielu księży dokonuje przejścia od tego, co święte do tego co świeckie. – Trudno rozpoznać w kimś, kto chodzi w koszuli i spodniach kapłana. Oto stoimy przed oszustwem – przynajmniej na płaszczyźnie symbolu – przekonuje Włoch i apeluje do księży, aby zrezygnowali ze świeckich ubrań na rzecz dwóch sutann, jednej przystosowanej do noszenia latem, a drugiej zimą. Cerami uważa, że sutanna ma również terapeutyczne działanie na samego kapłana. Sutanna likwiduje wszelkie dwuznaczności zarówno dla noszącego ją, jak i dla tych, którzy go widzą.

Kreuz.net zamieścił również wyznanie niemieckiego duchownego ks. Hendricka Jolie z Moguncji, który zdecydował się znów nosić sutannę jako wyraz hermeneutyki ciągłości, głoszonej przez Benedykta XVI. – Sutanna nie jest ani przedsoborowa, ani posoborowa. Jest ona bardzo praktyczną możliwością zademonstrowania obecności stanu duchownego wobec społeczeństwa i uświadamia, że ksiądz jest kimś innym – mówi i ubolewa, że duchowni łamią przepisy nakazujące im noszenia sutanny w miejscach publicznych. – To smutny znak nieposłuszeństwa i braku jedności wśród kleru, a tym samym oznaka upadku kapłanów. Jeśli kapłani nie są jedno między sobą, to wówczas rozpada się jedność z ich Pasterzem – przekonuje.

Literatura dotycząca duchowości stroju obecna jest przede wszystkim wśród wspólnot zakonnych z różnych Kościołów – piszą o niej karmelici, ale również mariawici (duchowość szkaplerza), czy anglikanie ze wspólnot benedyktyńskich.

Źródło informacji: http://www.ekumenizm.pl

czwartek, 19 sierpnia 2010

O sacerdos! / O kapłanie!

O sacerdos, quis es tu? Non es a te, quia de nihilo, non es ad te, quia mediator ad Deum, non es tibi, quia sponsus Ecclesiae. Non es tui, quia servus omnium, non es tu, quia Deus es. Quid ergo es? Nihil et omnia. O sacerdos!

O kapłanie, kim ty jesteś? Nie jesteś sam z siebie, bo powstałeś z nicości, Nie jesteś dla siebie, bo jesteś pośrednikiem między ludźmi a Bogiem, Nie należysz do siebie, bo jesteś oblubieńcem Kościoła, Nie jesteś sobie tylko, bo jesteś sługą wszystkich, Nie jesteś tylko samym sobą, bo jesteś drugim Chrystusem, Kimże więc jesteś?
Niczym i wszystkim! O kapłanie!

środa, 18 sierpnia 2010

Aberracje liturgiczne cz. 30




Ojciec João de Campos Júnior, SDB, celebruje "Msza Axé" ("Axé Mass") w parafii św. Augustyna, Diecezja São Miguel Paulista w Itaquera (São Paulo, Brazylia). A to wszystko działo się w Roku Pańskim 2009.

wtorek, 17 sierpnia 2010

Aberracje liturgiczne cz. 29 - Msza we Francji




Msza św. na zakończenie pielgrzymki młodych katolików (14-17 lat) ze Strasbourga do Sanktuarium Matki Bożej z Chêne w Plobsheim (Francja).
Drugi Dzień Zielonych Świąt A.D. 2009
**********
Przyglądając się dzisiejszemu Kościołowi (kler-liturgia-teologia) tradycyjny katolik najpierw się oburza, potem trwoży a w końcu wybucha śmiechem
Nicolás Gómez Dávila

Sutanna - tożsamość kapłana

Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. A mówię o niej dlatego, że nie chcę i nie mogę widzieć w niej tylko ubioru w szeregu innych strojów. Sutanna nie jest ubiorem. Sutanna jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest aktem wiary, jest sztandarem wiary

Stefan kard. Wyszyński, List do moich kapłanów, cz. III, s. 76–77

Często można przeczytać w seminaryjnych gazetkach i artykułach na temat stroju duchowego, że dzień obłóczyn jest jednym z najpiękniejszych dni w życiu kleryka, a potem kapłana. Można spotkać wiele świadectw (pisemnych, czy ustnych) alumnów, którzy przyjęli strój duchowny i to jakie piętno (pozytywne dodajmy) on na nich wyciska. Sutanna (lub habit) jest sprzeciwem przeciw sekularyzacji, przeciw ześwieczczeniu. Ogromnie smuci mnie, że kapłani i zakonnicy coraz częściej porzucają strój duchowny, tzn. nie zakładają go, publicznie występują w garniturach (pół biedy jeśli z koloratką - który to strój prawnie jest zatwierdzony). Słowa Stefana kardynała Wyszyńskiego są jednozaczne.

Na koniec chcę przedstawić jeszcze prosty wiersz jednego z forowiczów zalogowanych na Forum Krzyż (na którym to forum rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja na temat teologii sutanny):

**********

Fidelis

SUTANNA

Dziwią się stare babcie, dziwią się tez panny:
Co takiego sie stało, że ksiądz chodzi bez sutanny.

Naród cały się dziwi, dziwią sie nawet Żydzi:
Jak do tego doszło, że ksiądz sutanny sie wstydzi.

Żołnierz nosi mundur, lekarka strój biały,
A strój naszego księdza taki niedoskonały,

Bo sama koloratka - tu rację mi przyznacie,
Pasuje katolickiemu księdzu jak generałowi gacie.

No, może pan pastor tak zwykle sie ubiera,
Ale dlaczego sutanna tak parzy i uwiera?

Czy wstydu jest powodem? Czy to higiena sprawia,
Że zakłada ksiądz sutannę li tylko gdy odprawia.

Bo potem po robocie wskakuje w strój cywilny
I miesza się z ludem szarym jakby nie chciał być inny.

A mi o tę inność chodzi, o roli podkreślenie:
Dyktuje mi to Tradycja i wiary mej sumienie.

Dlatego tutaj wnoszę (tu zgodzą się nawet panny)
Że ksiądz sutannę zdejmuje tylko gdy wchodzi do wanny.

Starzy się ze mną zgodzą, zgodzą się tez młodzi,
Że ksiądz sutannę zdejmuje kiedy pod natrysk wchodzi.

Wielebni księża!

Sutannę noście zawsze. To wasz jest wizerunek.
To wasza jest bandera, a u wiernych szacunek.

**********

Źródło informacji: http://www.liturgia.pl

czwartek, 12 sierpnia 2010

x. Curzio Nitoglia - Hipoteza z Velletri.

"Kościół uznał Aleksandra VI. za prawowitego pasterza, chociaż czterech kardynałów i trzech władców (królowie Francji i Hiszpanii oraz cesarz) żądało zwołania soboru niedoskonałego, który by złożył Aleksandra VI z urzędu, jako świętokupcę (przed wyborem) i niechrześcijanina, a zatem niezdolnego do sprawowania urzędu głowy chrześcijaństwa – post electionem rządzącego w Kościele nie duchowo, ale tylko docześnie.

Wolno więc było postawić problem prawowitości papieża Borgii od strony teoretycznej, lecz żądanie wnioskodawców zostało odrzucone od strony praktycznej przez wszystkich pozostałych kardynałów i biskupów (a następnie w sposób magisterialny przez św. Piusa X w konstytucji apostolskiej, czyli regule powszechnej). Odrzucenie wynikało z faktu, że schizma z wieloma antypapieżami przyczyniłaby więcej szkód niż papież Borgia.

Analogicznie mogłoby być z NOM-em Pawła VI. Jest on szkodliwy i wymaga uchylenia albo istotnych zmian, jak to wyjaśnili kardynałowie Ottaviani i Bacci w piśmie do Pawła VI w roku 1970. Kościół jednak, w tym sami ci dwaj kardynałowie oraz biskupi Lefebvre i Antônio de Castro Mayer, dwaj pasterze z jurysdykcją, którzy aż do końca zwalczali nowinki „Soboru duszpasterskiego”, zadowalają się stwierdzeniem, iż Paweł VI de facto podjął rządy, oraz że ma tytuł do władzy (to znaczy jest papieżem de iure), chociaż praktyczne wykonywanie władzy okazało się katastrofalne. Starają się zatem zakryć sromotę ojca.

O. Joaquín Saenz y Arriaga pod koniec Soboru wyraził swoją sedewakantystyczną opinię i poprosił kardynałów Ottavianiego, Bacciego, Parente, Siriego oraz Palazziniego, zgromadzonych w Brescii na kongresie „Kościoła Żywego”, by ogłosili, że Paweł VI nie jest papieżem. Oni jednogłośnie odmówili, chociaż nie zgadzali się z postępowaniem i ideami Montiniego. Ułudą wydaje mi się pomysł, że czterem księżom i setce wiernych może się to udać bez powodowania ruiny, skoro wstrzymali się od tego wymienieni kardynałowie i biskupi, a nadto św. Pius X. Gdyby – załóżmy teoretycznie – papież Borgia (czy też Montini) został złożony z urzędu przez niedoskonały sobór lub przez kardynałów, kto mógłby z absolutną pewnością udowodnić przed Kościołem i wiernymi, że Aleksander VI (albo Paweł VI) został rzeczywiście złożony i realnie przestał być papieżem? Ile by się z tego zrodziło zamieszania, zagubienia, schizm? Ilu „papieży” rościłoby sobie prawo do bycia „prawdziwym papieżem”?

Niektórzy kardynałowie i biskupi stanęliby za jednym, inni za drugim, inni jeszcze zostaliby przy Aleksandrze (Pawle). I tak zaczęłaby się nowa wielka schizma na wzór awioniońskiej, gorsza od świętokupczego pontyfikatu Roderyka Borgii. Coś takiego zdarzyło się potem w latach 1969-1970 [w rzeczywistości w roku 1978, przyp. tłum.], gdy sedewakantyści mianowali antypapieża w Palmar de Troya w Hiszpanii, co było jednak mało poważne, a nawet śmieszne. Jedno jest pewne. Sytuacja po papieżu Borgii lub Montinim byłaby gorsza niż urząd nabyty przez Aleksandra VI świętokupczo, lecz realnie, źle zaś wykonywany duchowo.

Tak więc wedle nauczania św. Tomasza należało raczej zadowolić się „tyranem” domniemanym i tylko z początku, albo papieżem źle rządzącym duchowo, niż składać go z urzędu, żeby wpaść z deszczu pod rynnę. Kościół hierarchiczny zaliczył Aleksandra VI w poczet papieży. Zaciągnąwszy przed wyborem grzech bezbożności jako realnie i naprawdę winny symonii, a po wyborze nie mając woli działania dla duchowego dobra Kościoła jako społeczności nadprzyrodzonej, mimo wszystko de facto podjął rządy, został de iure widzialną głową Kościoła (tytuł do władzy), chociaż bardziej jako władca doczesny niż jako duchowy pontifex.

Kościół uwzględniał przynajmniej do 1904 roku jedynie rzeczywistość faktyczną, a potem wraz ze św. Piusem X również teoretyczną możliwość elekcji papieskiej nabytej w drodze symonii, chociaż św. Tomasz zaliczał wprost symonię do herezji. Św. Pius X postanowił konstytucją apostolską o zasięgu powszechnym, a więc nieomylnie, że mimo wszystko elekcja ta jest ważna. Którzy to papieże w wieku żelaznym (wieku X) lub w okresie Renesansu nie przekładali doczesnego zysku własnego, swej koterii i rodziny nad dobro duchowe Kościoła? Papieże ci de facto źle rządzili duchowo Kościołem (jest to pewnik historyczny i fakt dogmatyczny), lecz w praktyce sprawowali rządy lub mieli władzę papieską zarówno de facto jak i de iure, co kanonicznie uznał św. Pius X."

Źródło informacji: http://www.traditia.fora.pl/

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Aberracje liturgiczne cz. 28



Nagranie z Mszy św. na Przystanku Jezus ( 2006 albo 2007 ?)

A oto kilka komentarzy, które można znaleźć na youtube.pl

**********

to msza czy dyskoteka? :-/

Azarien

Z tego co wiem TO NIE BYŁA "MSZA", ale EUCHARYSTIA czyli mówiąc po Polsku DZIĘKCZYNIENIE! :) ...wznoście okrzyki, klaszczcie w dłonie, śpiewajcie Panu, grajcie na cytrze i harfie...Chyba to właśnie głosi Kościół, a Słowo Boga zachęca! :) Pzdr. [A.Krenau]

krenau

Nie masz prawa oceniać czegoś na podstawie krótkiego fragmentu i nie będąc i nie przeżywając osobiście całej inicjatywy. Na PJ jestem co roku i nie jest to dyskoteka, ani też oddawanie czci dobremu samopoczuciu. Naprawdę spotykamy Boga. Są świadectwa ludzi uzdrowionych i nawróconych. Mnie osobiście nie obchodzi jak to wygląda i czy jest to poprawne. Ważne to co czuję i to, że osobiście spotykam Jezusa zmartwychwstałego.

huptet

środa, 4 sierpnia 2010

Patriotyzm jako element kultury politycznej

niedziela, 1 sierpnia 2010

Wojciech Cejrowski - "To mnie wkurza" u księży

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.