_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Ruch Liturgiczny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nowy Ruch Liturgiczny. Pokaż wszystkie posty

środa, 26 lutego 2020

20 powodów, by w roku 2020 uczestniczyć w tradycyjnej Mszy łacińskiej




Opublikowano wiele książek, podcastów, filmów na YouTube, homilii i wykładów na ten temat, ale gdy nastąpiła zmiana kalendarza na rok 2020, postanowiłem napisać zwięzłą i rzetelnie przygotowaną listę dwudziestu powodów, by przejść w Nowym Roku na tradycyjną Mszę łacińską ­– pisze Jacob Tate. Czyta Jan Moniak.

wtorek, 18 grudnia 2018

Kardynał Sarah i „pojednanie liturgiczne”


Zdjecie: MiL / Riposte catholique
Poniższy artykuł został opublikowany w drukowanym wydaniu „Catholic Family News” we wrześniu 2017 r. Pojawił się na stronie internetowej z okazji 11. rocznicy ogłoszenia przez Benedykta XVI motu proprio Summorum Pontificum, dotyczącego tradycyjnej Mszy św. (redakcja CFN).

W Roku Pańskim 2017 przypadają okrągłe rocznice kilku wydarzeń historycznych, m.in. rewolucji protestanckiej (500 lat), powstania masonerii (300 lat), objawień Matki Bożej w Fatimie (100 lat) oraz rewolucji bolszewickiej w Rosji (100 lat). Przypada w nim również 10. rocznica ogłoszenia przez Benedykta XVI słynnego motu proprio Summorum Pontificum, dokumentu potwierdzającego oficjalnie to, co tradycyjni katolicy zawsze utrzymywali, czyli 1° że tradycyjna Msza „nigdy nie została zniesiona” (art. 1) oraz 2º że dla jej odprawiania „ksiądz katolicki obrządku łacińskiego, diecezjalny czy zakonny […] nie potrzebuje żadnej zgody Stolicy Świętej ani ordynariusza”. To przełomowe wyjaśnienie z pewnością przejdzie do historii jako jeden z najdonioślejszych aktów pontyfikatu Benedykta XVI, choć bowiem dokument ten nie jest (jak zaraz zobaczymy) pozbawiony wad, niemniej przyczynił się do upowszechnienia tradycyjnej liturgii w stopniu większym niż jakakolwiek inna inicjatywa papieska od czasu narzucenia novus ordo Missa.
Obecnie jednak, w 10 lat po ogłoszeniu tego dokumentu, z zaniepokojeniem odnotowujemy akcentowanie niektórych z jego najbardziej kontrowersyjnych elementów przez pochodzącego z Gwinei prefekta Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, Jego Ekscelencję kard. Roberta Saraha. W wygłoszonych niedawno wykładach oraz w trakcie udzielanych wywiadów kard. Sarah, znany ze swego zdeklarowanego poparcia dla sprawowania liturgii mszalnej ad orientem, zaatakował tych wszystkich, którzy wykorzystują tradycyjną Mszę do kwestionowania (lub – co gorsza – odrzucania) II Soboru Watykańskiego. Wezwał do położenia kresu „wojnie liturgicznej” poprzez stworzenie obrządku określanego przez niego mianem „wspólnego zreformowanego rytu” – innymi słowy połączenia novus ordo z Mszą wszech czasów.
Celem niniejszego artykułu jest przeanalizowanie znajdujących się w Summorum Pontificum oraz w związanym z jego ogłoszeniem liście Benedykta XVI do biskupów ziaren kąkolu, jak również potencjalnych szkód, jakie te chwasty mogłyby wyrządzić.

Kąkol w Summorum Pontificum i liście do biskupów

Niezależnie od wszystkich pozytywnych zmian, jakie pociągnęło za sobą ogłoszenie tego dokumentu, nie wolno nam zamykać oczy na pewne fundamentalne wady motu proprio Benedykta XVI O posługiwaniu się liturgią rzymską sprzed reformy roku 1970. Być może największy problem stanowi wprowadzona przez papieża fałszywa dychotomia „forma zwyczajna” (novus ordoversus „forma nadzwyczajna” (tradycyjna Msza św.). Rozróżnienie to, sugerujące że obie „formy” są równe pod względem godności, stanowiło dla Benedykta punkt wyjścia do twierdzenia, że „te dwa wyrazy zasady modlitwy (lex orandi) Kościoła nie mogą w żaden sposób prowadzić do podziału w zasadach wiary (lex credendi). Są to bowiem dwie formy tego samego rytu rzymskiego”. Z wielu różnych powodów twierdzenie to jest po prostu nieprawdziwe – tak pod względem historycznym, jak i teologicznym.
„Forma nadzwyczajna” – czyli tradycyjne ordo Missa – rozwinęła się w sposób organiczny z tego, co ustanowił sam Zbawiciel, co praktykowali apostołowie i co ich następcy (ojcowie Kościoła pierwszych wieków) skrupulatnie zachowywali. Oczywiście z biegiem czasu stopniowo różne modlitwy i obrzędy były dodawane, usuwane lub modyfikowane, zawsze jednak z wielką dbałością o zachowanie istoty rytu jako całości. Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że w pewnym momencie (stosunkowo wcześnie w skali całej historii Kościoła) wprowadzanie jakichkolwiek poważniejszych zmian ustało zupełnie. Ks. Adrian Fortescue (1874–1923) pisał o tym w swym uczonym dziele na temat historii liturgii The Mass: A Study of the Roman Liturgy (opublikowanym po raz pierwszy w 1912 r.):
Panowanie Grzegorza Wielkiego (590–604) oznacza epokę w dziejach liturgicznych mszy. Pozostawił liturgię rzymską co do istoty w tym właśnie stanie, w jakim ją jeszcze dzisiaj posiadamy. […] Ponadto istnieje dawna stała tradycja, że św. Grzegorz jako ostatni zajmował się liturgiczną formą istotnej części mszalnej, mianowicie kanonu. […] Mniej więcej od czasów św. Grzegorza posiadamy tekst Mszy; układ jej i porządek modlitw tradycją są uświęcone; nikt nie poważył się tej tradycji naruszyć, wyjąwszy drobniejsze szczegóły1.
Sytuacje, w których w liturgii mszalnej pojawiały się gwałtownie – niczym trujące chwasty – radykalne zmiany, były nieodmiennie rezultatami schizmy lub herezji. Było tak np. w czasie rewolucji protestanckiej:
Reformatorzy protestanccy tępili dawną liturgię jakoby ogniem i mieczem. W niej bowiem wyrażały się prawdy owe (rzeczywista obecność Zbawiciela w chwale, ofiara eucharystyczna itd.), które odrzucali. Stąd zastąpili ją nowym nabożeństwem komunii, które uwydatniało nowe zasady; liturgia ta wszakże naturalnie zerwała zupełnie z wszelkim historycznym rozwojem rytuału.
W reakcji na te ataki Sobór Trydencki
pragnął, aby msza rzymska wszędzie odprawiała się w jednolity sposób. Średniowieczne zwyczaje miejscowe2 dosyć były już długo istniały; rozkwitnąć były zdołały i nawet bardzo wybujały, a ich rozmaitość powodowała zamieszania. Byłoby lepiej zdaniem soboru dla katolików rzymskich powrócić do dawniejszej i więcej prostej formy rytu rzymskiego. Na XVIII sesji (16 lutego 1562) sobór wyznaczył komisję do zbadania mszału: miała go poprawić i przywrócić do dawniejszej formy. […] Spełnili swoje zadanie bardzo dobrze. Nie mieli układać nowego mszału, jeno istniejący przywrócić do dawniejszego kształtu „stosownie do zwyczaju i rytu świętych Ojców Kościoła”; a w tym celu mieli czerpać z najlepszych rękopisów i innych dokumentów34.
Tak więc mszał rzymski opracowany przez komisję liturgiczną Soboru Trydenckiego i promulgowany przez św. Piusa V w 1570 r. stanowi owoc prawdziwej reformy liturgicznej, tj. odnowy i kodyfikacji starożytnej liturgii rzymskiej. To jej właśnie zawdzięczmy organiczną ciągłość i klarowność teologiczną „formy nadzwyczajnej”.
W przeciwieństwie do tego „forma zwyczajna” – wprowadzona 400 lat późniejprzez Pawła VI w 1970 r. – jest, jak przyznawał to sam kard. Ratzinger – „banalnym produktem stworzonym dla potrzeb chwili”5. Zastała ona ułożona przez komisję posoborową, tzw. Consilium, ustanowioną przez Pawła VI w 1964 r., kierowaną przez msgr Hannibala Bugniniego6).] i przy współudziale sześciu pastorów protestanckich7. Choć zachowuje ona wiele elementów tradycyjnego ordo missa (często w postaci okrojonej), zgodnie ze słowami kard. kard. Ottavianiego i Bacciego „Novus ordo Missa – biorąc pod uwagę elementy nowe i podatne na rozmaite interpretacje, ukryte lub zawarte w sposób domyślny – tak w całości, jak w szczegółach, wyraźnie oddala się od katolickiej teologii Mszy św., sformułowanej na XXII sesji Soboru Trydenckiego”8. Taki właśnie osąd sformułowali w słynnej Krótkiej analizie krytycznej novus ordo Missa, drobiazgowej analizie przygotowanej przez grupę rzymskich teologów wkrótce po ogłoszeniu przez Pawła VI zapowiadającej wprowadzenie nowej liturgii Mszy konstytucji apostolskiej Missale Romanum (3 kwietnia 1969).
Dziwaczne więc jest określanie tego „banalnego produktu, stworzonego dla potrzeb chwili” mianem „formy zwyczajnej”, przy równoczesnym nazywaniu Mszy wszech czasów „formą nadzwyczajną” (tj. czymś niezwykłym, nietypowym). Niektórzy ludzie wysuwali hipotezę, że Benedykt użył w odniesieniu do tradycyjnego rytu sformułowania „nadzwyczajny” w sensie „lepszy” czy też „wyjątkowy”, jednak treść jego listu do biskupów w oczywisty sposób dowodzi czegoś przeciwnego. Pragnąć rozwiać obawy hierarchów wrogich tradycyjnej Mszy ze względu na przywiązanie do nauczania II Soboru Watykańskiego, papież pisał:
Po pierwsze, lękano się, że dokument ten godzi w autorytet II Soboru Watykańskiego, którego jakoby jedna z ważniejszych decyzji, «reforma liturgiczna», zostałaby poddana w wątpliwość. Lęk ten jest całkowicie nieuzasadniony. Powinno być w związku z tym wyraźnie powiedziane, że mszał opublikowany przez Pawła VI, a ponowiony w dwóch wydaniach przez Jana Pawła II w najoczywistszy sposób jest zwyczajną formą (forma ordinaria) liturgii eucharystycznej i nim pozostanie. Ostatnia wersja Missale Romanum wydana przed soborem autorytetem papieża Jana XXIII w 1962 roku, używana zresztą w trakcie trwania soboru, będzie teraz możliwa do celebracji jako forma extraordinarialiturgii. Nie jest czymś właściwym odnoszenie się do tych dwóch wersji mszału rzymskiego jako do „dwóch rytów”. To raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu.
Napotykamy tu po raz kolejny twierdzenie że „dwie formy” „tego samego rytu” są równe pod względem godności i prawowitości. Papież powtarza tę tezę również w dalszej części swego motu proprio, stwierdzając: „W tej materii obie formy rytu rzymskiego mogą się przecież wzajemnie ubogacać: nowi święci i niektóre z nowych prefacji powinny zostać uwzględnione w starym mszale”, a także:
Nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy tymi dwoma wydaniami rytu rzymskiego. W historii liturgii jest wzrost i postęp, nie ma za to żadnych zerwań. […] Zbędnym jest dodawać, że by doświadczyć pełnej jedności, kapłani wspólnot przywiązanych do starszej formy nie mogą z zasady wykluczać odprawiania liturgii zgodnie z nowymi księgami. Całkowite wykluczenie nowego rytu nie byłoby zgodne z rozpoznaniem jego jako cennego i świętego.
Rodzi to jednak pewne pytanie. Dlaczego ktokolwiek, czy to duchowny, czy świecki, miałby domagać się prawa do uczestnictwa w tradycyjnej Mszy lub też jej sprawowania, gdyby nie dostrzegał niczego złego w novus ordo? Sam Benedykt XVI bez wątpienia nie wierzył, by ludzie byli przywiązani do tradycyjnej liturgii jedynie ze względów sentymentalnych. Jeśli ktokolwiek, to z pewnością właśnie on zdawał sobie sprawę, że od samego początku istnienia ruchu „tradycjonalistycznego” przyczyny opierania się posoborowym zmianom miały podłoże doktrynalne. I jest tak po dziś dzień w przypadku ludzi, którzy dzięki łasce Bożej odkrywają Tradycję i starają się pozostać jej wierni. Msza św. zawsze zajmowała – i będzie zajmować również w przyszłości – centralne miejsce w walce o przywrócenie Tradycji należnego jej miejsca.
Być może właśnie z tego powodu kard. Sarah mówił ostatnio tak otwarcie o potrzebie „pojednania liturgicznego”, tj. wypracowania kompromisu pomiędzy tymi, którzy trzymają się Tradycji (por. 2 Tes 2, 14) a tymi, którzy albo wolą formę nową (por. 1 Tym 6, 20–21), albo też nigdy nie poznali niczego innego poza nią. Rzeczywisty problem, jak za chwilę zobaczymy, polega na tym, iż kard. Sarah (podobnie jak Benedykt XVI) nie chce przyznać, że istnieją poważne problemy z samymi dokumentami soborowymi, w tym również z konstytucją Sacrosanctum concilium.

Wystąpienie kard. Saraha

6 czerwca 2017 roku kard. Sarah wygłosił przemowę do uczestników międzynarodowej konferencji liturgicznej Sacra Liturgia Milan 2017. Jego wystąpienie było zatytułowane Święta liturgia – spotkanie z wszechmocnym Bogiem: perspektywa chrystologiczna i eklezjologiczna. Trzeba w tym miejscu oddać kardynałowi sprawiedliwość – w trakcie swojego wystąpienia rzeczywiście powiedział wiele rzeczy zasługujących na najwyższe uznanie. Podkreślił konieczność przynależności do „jedynego prawdziwego Kościoła katolickiego założonego przez Chrystusa”, mówił o znaczeniu celebracji ad orientem, o grzechu, jakim jest opuszczanie Mszy w niedziele oraz święta, o potrzebie okazywania należnej czci Chrystusowi jako naszemu Panu oraz Bogu, jak również o stosowności przyjmowania Komunii św. do ust w postawie klęczącej w świetle stulecia objawień fatimskich. Powiązał nawet swój apel o przyjmowanie Komunii św. w sposób tradycyjny z objawieniami Anioła Pokoju:
Również objawienia fatimskie możemy postrzegać jako kierowane do nas przez Boga wyraźne wezwanie do przyjmowania Komunii św. do ust w postawie klęczącej. W tym roku obchodzimy stulecie objawień Matki Bożej w Fatimie. Przed objawieniem Najświętszej Maryi Panny, wiosną 1916 r., Łucji, Hiacyncie i Franciszkowi objawił się Anioł Pokoju, który powiedział do nich: „Nie bójcie się, jestem Aniołem Pokoju. Módlcie się ze mną…”
Jesienią 1916 r., podczas trzeciego objawienia, dzieci ujrzały, że Anioł, ten sam co uprzednio, trzymał w lewej ręce kielich, nad którym unosiła się Hostia. Wypływające z niej krople Krwi skapywały do kielicha. Pozostawiając kielich oraz Hostię zawieszone w powietrzu, Anioł zbliżył się do dzieci i pokłonił się aż do ziemi, powtarzając trzykrotnie słowa modlitwy: „Trójco Przenajświętsza, Ojcze, Synu, Duchu Święty, uwielbiam Cię ze czcią najgłębszą. Ofiaruję Ci przenajdroższe Ciało, Krew, Duszę i Bóstwo Pana naszego Jezusa Chrystusa, obecnego we wszystkich tabernakulach świata, na przebłaganie za zniewagi, świętokradztwa i zaniedbania, które Go obrażają. Przez niezmierzone zasługi Jego Najświętszego Serca i Niepokalanego Serca Maryi proszę Cię o nawrócenie biednych grzeszników”.
Doceniając wszystkie te godne pochwały apele kard. Saraha, nie możemy zgodzić się z jego oceną II Soboru Watykańskiego w ogólności, a konstytucji Sacrosanctum concilium w szczególności, jak również z wysuwaną przezeń tezą o „wzajemnym ubogaceniu”, o którym wspomniał po raz pierwszy Benedykt XVI. W tych kwestiach kard. Sarah stwierdził:
Chciałbym jednak podkreślić, że ta konstytucja [Sacrosanctum concilium], podobnie jak wszystkie reformy soborowe, nie stoi w sprzeczności z tym, co Kościół celebrował przed soborem. Właśnie z tego powodu przy wielu okazjach wyjaśniałem, co powinniśmy rozumieć przez pojęcie „reforma reformy”. Sformułowanie to oznacza, że zwyczajna i nadzwyczajna forma tego samego rytu rzymskiego mogą się wzajemnie ubogacać. Sądzę, że byłoby wskazane rozpocząć bezzwłocznie poważne badania nad możliwością wzajemnego ubogacania się obu form.
W pewnych kręgach przyjęło się niestety mówienie o „liturgii soborowej” jako o czymś stanowiącym wyraz nowej eklezjologii, będącej rzekomo w sposób zamierzony różną od „starej” eklezjologii i życia liturgicznego Kościoła sprzed II Soboru Watykańskiego. Nie możemy pozwolić na to dalsze przeciwstawianie sobie „starego” i „nowego”! […] Liturgia nie jest tworzona na nowo za każdym razem, kiedy w eklezjologii następuje postęp. Kościół sprzed soboru i Kościół po soborze nie są dwoma odrębnymi i różnymi rzeczywistościami. Sobór nie starał się zerwać z przeszłością, ale dążył do rozwoju i ubogacenia, co staje się oczywiste, gdy czytamy spokojnie i bez emocji historię Kościoła. Widzimy wówczas, że wyznaje on i celebruje swoją wiarę zawsze w ciągłości z przeszłością, nigdy z przeszłością tą nie zrywając.
Język ten bardzo przypomina „hermeneutykę reformy w ciągłości” Benedykta XVI (przemowa do Kurii Rzymskiej na Boże Narodzenie 2005 r.), jednakże ani Benedykt, ani kard. Sarah nie wykazali jak dotąd rzekomej ciągłości dokumentów soborowych oraz późniejszych reform z Tradycją. Dlaczego? Z tego prostego powodu, że sobór oraz jego reformy nie są kontynuacją Tradycji – przynajmniej nie w kwestiach kluczowych – i żadne wyjaśnienia nie są w stanie zmienić tego faktu. Właśnie dlatego zwracający się w 2011 r. do Benedykta XVI z prośbą o dogłębne przeanalizowanie nauczania soboru w świetle Tradycji teologowie pisali:
Jeśli okazałoby się, że naukowo ciągłości tej nie da się wykazać ani w całości, ani częściowo, wówczas wobec trwającego już niemal od pół wieku wyczekiwania na tego rodzaju wyjaśnienie należałoby powiedzieć to spokojnie i otwarcie.
Tym wszystkim, którzy podważają zasadność „hermeneutyki ciągłości” papieża Benedykta, kard. Sarah odpowiada: „Twierdzenie czegoś przeciwnego i zmienianie doktryny, czy też tworzenie innej liturgii, oznaczałoby zdradę II Soboru Watykańskiego i odłączanie wiernych od Chrystusa, niewzruszonej Skały i Źródła wody żywej”. Czy zgodnie z tą logiką nie należałoby uznać Pawła VI, msgr. Bugniniego oraz reszty Concilium za winnych zdrady soboru (nie wspominając już o wiernych), biorąc pod uwagę, że faktycznie stworzyli oni „inną liturgię”?
Z drugiej strony treść konstytucji Sacrosanctum concilium wydaje się sprzeczna z twierdzeniem kard. Saraha, że sobór nie wzywał do wprowadzania innowacji w sferze liturgii. Dokument ten stwierdza m.in.:
Obrzędy Mszy świętej należy tak opracować, aby wyraźniej uwidocznić właściwe znaczenie i wzajemny związek poszczególnych części, aby łatwiejszy stał się pobożny i czynny udział wiernych.
W tym celu, zachowując wiernie istotę obrzędów, należy je uprościć i opuścić to, co z biegiem czasu dodano jako powtórzenie lub co stało się zbędnym dodatkiem. Natomiast pewne elementy niesłusznie zatracone w ciągu wieków należy przywrócić, stosownie do pierwotnej tradycji Ojców Kościoła, o ile okaże się to pożyteczne lub konieczne (par. 50).
Należy ułożyć nowy obrzęd koncelebrowania i umieścić go w Pontyfikale oraz w Mszale Rzymskim (par. 58).
Czy wdrażanie tych w oczywisty sposób zalecanych zmian stanowi zdradę wobec soboru? Nie, jedyną zdradą, jaka się wydarzyła, była zdrada Tradycji (oraz wiernych, którzy mają do niej prawo) przez sam sobór.

„Pojednanie liturgiczne” poprzez Mszę hybrydową

Mniej więcej miesiąc po swym wystąpieniu na konferencji Sacra Liturgia w Mediolanie kard. Sarah udzielił francuskiemu magazynowi „La Nef” (lipiec–sierpień 2017) wywiadu, który ukazał się pod tytułem Pour une réconciliation liturgique (O pojednanie liturgiczne). Wywiad ten, podobnie jak wspomniane wyżej wystąpienie podczas konferencji zorganizowanej w Mediolanie, stanowi zbiór mniej lub bardziej słusznych ocen i analiz. Zacznijmy od elementów pozytywnych. Wypowiadając się na temat novus ordo, kardynał powiedział:
Niech mi będzie wolno pokornie wyrazić obawę, że liturgia w formie zwyczajnej – ze względu na centralną i narzucającą się obecność księdza – mogłaby prowadzić do odwrócenia naszej uwagi od Boga. [W trakcie jej] kapłan stoi nieustannie przed swym mikrofonem i stale kieruje spojrzenie oraz uwagę na zgromadzonych. [W ten sposób] pomiędzy Bogiem a człowiekiem jest wznoszone coś na kształt nieprzezroczystej przesłony. Odprawiając Mszę pamiętajmy zawsze o umieszczeniu na ołtarzu dużego i dobrze widocznego krucyfiksu jako punktu odniesienia dla wszystkich – tak kapłana, jak i wiernych. W ten sposób będziemy mieli nasz wschód, ponieważ – jak mówi Benedykt XVI – ostatecznie to Ukrzyżowany jest chrześcijańskim wschodem.
Z całym należnym szacunkiem, ale to, o czym kardynał mówi jedynie jako o swej obawie, było rzeczywistością od co najmniej czterech dekad! Od czasu narzucenia wiernym novus ordo uczestnictwo we Mszy oraz wiara w rzeczywistą obecność Chrystusa w Eucharystii wśród katolików spadła do tak katastrofalnego poziomu, że Jan Paweł II określił ten stan mianem „milczącej apostazji”9.
Choć kard. Sarah rzeczywiście apeluje o to, aby „forma zwyczajna” została „ubogacona” przez „gesty i postawy liturgiczne, które charakteryzują formę nadzwyczajną” (np. aby po konsekracji kapłan zachowywał złączone kciuki i palce wskazujące, o przyjmowanie Komunii św. do ust w postawie klęczącej, o większą liczbę przyklęknięć), większość swoich wysiłków skupia na obronie soboru, potwierdzaniu prawomocności novus ordo (opierając się przy tym na rzekomo „rozstrzygającym” nauczaniu Summorum Pontificum) oraz wzywaniu do zaprowadzenia „pokoju liturgicznego” poprzez kompromis. Oto kilka przykładów:
Liturgia stała się polem bitwy, miejscem starcia pomiędzy zwolennikami mszału przedsoborowego oraz mszału będącego owocem reformy z 1969 r. Sakrament miłości i jedności, sakrament, który pozwala Bogu stać się naszym pokarmem i naszym życiem, przebóstwić nas pozostając w nas i [umożliwiając] nam [trwanie] w Nim, stał się okazją do [okazywania] nienawiści i pogardy. Motu proprio definitywnie kładzie kres tej sytuacji. Benedykt XVI stwierdza w nim na mocy swego urzędu nauczycielskiego: „Nie jest czymś właściwym odnoszenie się do tych dwóch wersji Mszału Rzymskiego jako do «dwóch rytów». To raczej podwójne użycie jednego i tego samego rytu”. W ten sposób daje odpowiedź wszystkim zaangażowanym w wojnę liturgiczną. […]
Wszelka reforma w Kościele jest powrotem do korzeni, nigdy zaś zwycięstwem jednego klanu nad drugim. Podobnie ci, którzy twierdzą, że posługiwanie się nadzwyczajną formą rytu rzymskiego mogłoby podważać autorytet II Soboru Watykańskiego, są w poważnym błędzie. Jak stwierdza autorytatywnie Benedykt XVI, „lęk ten jest całkowicie nieuzasadniony”. Jak możemy przypuszczać, żeby sobór chciał wyprzeć się tego, co było czynione wcześniej? Taka hermeneutyka zerwania jest sprzeczna z duchem katolickim. Sobór nie pragnął zerwać z formami liturgicznymi odziedziczonymi od Tradycji, ale raczej je pogłębić. Konstytucja Sacrosanctum conciliumstwierdza: „nowe formy będą niejako organicznie wyrastać z form już istniejących” (par. 23). Byłoby więc błędem uważać, że dwie formy liturgiczne są wyrazem dwóch sprzecznych teologii. […]
Ponieważ pomiędzy dwiema formami rytu rzymskiego istnieje pełna ciągłość oraz jedność, te dwie formy muszą w konieczności wzajemnie się oświecać i ubogacać. […] Najważniejsze jest to, abyśmy z pomocą Ducha Świętego rozważali na modlitwie oraz badali, w jaki sposób powrócić do powszechnego zreformowanego rytu, mając zawsze przed oczyma cel, jakim jest pojednanie w Kościele, wciąż bowiem mamy do czynienia z zawziętością, pogardą oraz raniącym Kościół bolesnym podziałem, oddalającymi nas od jedności, o którą Jezus się modlił i dla której umarł na krzyżu.
10 lat po tym doniosłym akcie [ogłoszeniu Summorum Pontificum] naszym zadaniem jest doprowadzenie do tego wzajemnego ubogacenia, które papież Benedykt nazywał „wewnętrznym pojednaniem Kościoła”. Duszpasterska odwaga papieża Franciszka stanowi dla nas zachętę do nadania temu bardzo konkretnych kształtów. Uczyńmy to więc! […]
Z całego serca apeluję o urzeczywistnienie pojednania liturgicznego, o którym mówił papież Benedykt, w duchu duszpasterskim papieża Franciszka! Liturgia nigdy nie może stać się sztandarem jednej frakcji. Dla niektórych sformułowanie „reforma reformy” stało się równoznaczne ze „zwycięstwem jednego klanu nad drugim”. Tak więc istnieje ryzyko, iż będzie ono interpretowane w sposób niewłaściwy. [Ja sam] wolę mówić o pojednaniu liturgicznym. W Kościele chrześcijanin nie ma przeciwnika! […]
Bardziej niż „reforma reformy” jest to reforma serc! Jest to pojednanie pomiędzy dwiema formami tego samego rytu, wzajemne ubogacenie. Liturgia musi być zawsze pojednana z sobą samą, ze swą najgłębszą istotą!
Oświeceni przez nauczanie motu proprio Benedykta XVI, wzmocnieni przez odwagę papieża Franciszka, powinniśmy doprowadzić do końca ten proces pojednania liturgii z nią samą.

Jak miałaby wyglądać „Msza hybrydowa”?

A jaki ma być „koniec” czy też ostateczny cel „tego procesu pojednania”? Najwyraźniej jest nim „wspólny ryt zreformowany”, czyli jakaś forma połączenia novus ordo z tradycyjnym rytem rzymskim. Kard. Sarah apeluje o syntezę „dwóch form jednego rytu rzymskiego” zgodnie z głoszoną przez Benedykta ideą „wzajemnego ubogacania”. Według kardynała „zasadniczych wytycznych” dostarcza nam konstytucja Sacrosanctum concilium – postulująca m.in. czynne uczestnictwo wiernych (30), czytania w językach narodowych (36), odpowiadanie ogółu wiernych na wezwania kapłana (48), dzięki czemu nie byliby już „milczącymi widzami”, a także uproszczenia obrzędów, aby uniknąć „powtórzeń i zbędnych dodatków” (50). Powtarza również wezwanie Benedykta o stworzenie wspólnego kalendarza liturgicznego i „ujednolicenie lekcjonarzy” – jako koniecznych elementów „wspólnego rytu zreformowanego”.
Czyniąc ukłon w kierunku kompetentnego urzędu Kurii Rzymskiej, kard. Sarah powiedział: „Zadanie to leży w kompetencji Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, która powinna postępować w sposób ostrożny i organiczny”. Niezależnie jednak od tego, co Komisja ta miałaby postanowić,
nadzwyczajna forma rytu rzymskiego nie może być już dłużej nazywana „rytem przedsoborowym”. Jest to obecnie forma liturgii rzymskiej, która musi być oświecana, ożywiana i inspirowana przez nauczanie II Soboru Watykańskiego. Można by żartobliwie powiedzieć, że Benedykt XVI stworzył nadzwyczajną formę liturgii posoborowej!
Proszę mi wybaczyć, nie widzę jednak niczego zabawnego w niszczeniu tradycyjnego rytu Mszy. I nie łudźmy się, synteza starego oraz nowego rytu oznaczałaby zniszczenie tradycyjnego mszału rzymskiego skodyfikowanego i ogłoszonego przez św. Piusa V, który dołączył do swej bulli Quo primumuroczyste ostrzeżenie:
Nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu. Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła.
Tłumaczył Tomasz Maszczyk.


PRZYPISY:

  1. Adrian Fortescue, The Mass: A Study of the Roman Liturgy, Loreto Publications 2003, ss. 172–173. 
  2. Różniące się od siebie w niewielkim stopniu wersje rytu rzymskiego, będące w użyciu w różnych regionach. 
  3. Fortescue, op. cit., ss. 205–206. 
  4.  Tłumaczenie polskie za wydaniem Dzieje Mszy świętej ks. Władysława Hozakowskiego, Poznań 1914, będącym rozszerzonym tłumaczeniem dzieła dr. Fortescue – przyp. red. WTK. 
  5. Por. Wprowadzenie do francuskiego wydania książki msgr. Mikołaja Gambera The Reform of the Roman Liturgy, Le Barroux 1992, ss. 7–8. 
  6. Hannibal Bugnini (1912–1983), włoski ksiądz ze zgromadzenia lazarystów, wyświęcony w 1936 r., był przez szereg lat zaangażowany w prace nad reformą liturgii katolickiej. Za pontyfikatu Piusa XII i na początku pontyfikatu Jana XXIII piastował stanowisko sekretarza Komisji ds. Reformy Liturgicznej (1948–1960), a następnie liturgicznej komisji przygotowawczej przed II Soborem Watykańskim (1960–1962). Choć w roku rozpoczęcia soboru Jan XXIII nie desygnował go powtórnie na to stanowisko, już na początku 1964 r. został mianowany przez Pawła VI sekretarzem Consilium (Komisji ds. Wdrażania Konstytucji o Liturgii) (1964–1969), które to stanowisko piastował aż do przekształcenia Consilium w Kongregację Kultu Bożego (1969–1975), zostając w międzyczasie konsekrowany na biskupa tytularnego Diocletiany. Następnie, bez żadnego oficjalnego wyjaśnienia, został nagle przydzielony do służby dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej (1976–1982), podobno wskutek odkrycia dowodów wskazujących na jego powiązania z masonerią (patrz Michał Davies, How the Liturgy Fell Apart: The Enigma of Archbishop Bugnini, „AD2000”, t. 2, nr 5 [czerwiec 1989 
  7. Por. Louis Tofari, What About those Six Protestants and the New Mass?, „The Remnant”, 30 sierpnia 2013. 
  8. List do Pawła VI z 25 września 1969 r. 
  9. Adhortacja apostolska Ecclesia in Europa, 28 czerwca 2003, par. 9.

Źródło informacji: https://news.fsspx.pl/

czwartek, 13 grudnia 2018

Cassian Folsom OSB: Język liturgiczny – spontaniczna improwizacja celebransa?



Użycie języka sakralnego w liturgii jest wspólne wszystkim rodzinom liturgicznym Kościoła. Być może inne ryty były bardziej elastyczne w użyciu obu języków – sakralnego i powszedniego – podczas tej samej celebracji liturgicznej. Ponieważ ryt rzymski używał wyłącznie łaciny, kiedy pojawiła się możliwość użycia języków narodowych, reakcja przeciw tej pierwszej była emocjonalna i, w odróżnieniu od wyważonego stanowiska Sacrosanctum Concilium 36, w wielu przypadkach język ten zupełnie zanikł. Najsilniejszym bodźcem do wprowadzenia tej zmiany było oczywiście pragnienie, aby ludzie rozumieli teksty mszalne. Istniało proste założenie, że jeśli tylko będą one w języku narodowym, ludzie zrozumieją jego znaczenie. Rzeczywistość jednak nie jest wcale taka prosta.

W najlepszym wypadku Novus Ordo może używać zarówno łaciny, jak i języka narodowego. Łacina może zostać zachowana w tych częściach Mszy, które nie zmieniają się, jak na przykład w śpiewach ordinarium. Język narodowy powinien zachować swoje miejsce przede wszystkim podczas czytań. W taki sposób nie zostaje zaprzepaszczone piękno celebracji i zachęca się do intelektualnego zaangażowania w jej treść.

W najgorszym wypadku liturgia w językach narodowych doprowadziła do nieoczekiwanych konsekwencji, które moim zdaniem, są raczej negatywne. Mam na myśli to, że ze względu na dążenie do zrozumienia intelektualnego i zachowania wymiaru katechetycznego Novus Ordo w wielu przypadkach pozostawia miejsce na spontaniczną improwizację celebransa.
A) W obrzędach wstępnych: sacerdos [...] potest brevissimis verbis introducere fideles in Missam illius diei;B) Przed błogosławieństwem palm w Niedzielę Palmo­wą: sacerdos [...] fit brevis monitio [...] his vel similibus verbis;C) Przed błogosławieństwem świec 2 lutego: sacerdos [...] fit brevis monitio [...] his vel similibus verbis.
Niewielu kapłanów może sobie pozwolić na to, by mówić po łacinie swobodnie, ale każdy kapłan może to zrobić w swoim ojczystym języku, co prowadzi do powielania słów, także w tych miejscach, kiedy sam Mszał nie przewiduje żadnej dodatkowej interwencji. Kardynał Sarah mówi o „dyktaturze dyskursu, dyktaturze słowa”. Nawet jeśli w konkrecie nie odnosi się on do liturgii, mnie się wydaje, że jego komentarz pozostaje w mocy. W konsekwencji „słowo Boga zaciera się, niedostępne i niesłyszalne”.

__________________

Cassian Folsom OSB, Człowiek współczesny a liturgiaWydawnictwo Benedyktynów TYNIEC, Kraków 2018

środa, 21 listopada 2018

Cassian Folsom OSB: Budowle w kształcie teatru wzmocniły poczucie, że ołtarz to podium i że kapłan to aktor pierwszoplanowy



Zmiana z Mszy celebrowanej ad orientem na Mszę odprawianą versus populum jest jak zamiana wieczoru na poranek. Już w 1964 r. Instrukcja Inter Oecumenici dawała wskazówki odnoszące się do usytuowania ołtarza:
Pożądane jest wystawienie ołtarza wielkiego w takim oddaleniu od ściany, aby go łatwo można obejść i aby celebra mogła się odbywać twarzą do ludu.
Ogólne wprowadzenie do Mszału rzymskiego z 1970 r. powtarzało tę samą ideę, polecając, by ołtarz był budowany daleko od ściany w taki sposób, by można było bez problemu obchodzić go dokoła i by celebra mogła się odbywać versus populum. Edycja z 2002 r. powtórzyła i umocniła ten paragraf: ut [...] celebratio versus populum peragi possit, quod expedit ubicumque possibile sit, że wypada go tak umieścić wszędzie, gdzie to jest możliwe.

Oczekiwanym rezultatem zmiany orientacji miało być większe uczestnictwo ze strony ludu. Msza celebrowana versus populum (twarzą do ludzi) może być skupiona na Bogu, o ile zostanie użyte rozwiązanie papieża Benedykta, to znaczy ustawienie krucyfiksu na środku ołtarza, tak by w rzeczywistości celebracja nie była w stronę ludzi (versus populum), ale w stronę krzyża (versus crucem), w stronę Pana (versus Dominum).

Tymczasem, co jest fatalnym rozwiązaniem, w kościołach już istniejących ołtarze tymczasowe zostały usytuowane w prezbiterium przed ołtarzem stałym, stwarzając w ten sposób dziwny duplikat i dysonans w symbolice ołtarza. Jeśli Najświętszy Sakrament przechowywany jest w tabernakulum znajdującym na środku starego ołtarza głównego, w rezultacie kapłan, który odprawia „twarzą do ludzi”, stoi plecami do Najświętszego Sakramentu. Jeśli przeniesie się Ciało Pańskie do jednej z kaplic bocznych, to, co niegdyś było punktem odniesienia, obecnie nie będzie już w centrum kościoła – ani fizycznym, ani symbolicznym.

W kościołach wybudowanych ostatnimi laty celebracja Mszy „twarzą do ludzi” przyniosła istotną zmianę, być może nieplanowaną. W chwili obecnej kapłan stał się centrum, na którym skupia się uwaga zgromadzenia. Budowle w kształcie teatru wzmocniły poczucie, że ołtarz to podium i że kapłan to aktor pierwszoplanowy. Obecnym modelem jest Msza rozumiana jako rozrywka – model nieświadomie zapożyczony ze społeczeństwa świeckiego. Głębokie, intuicyjne wejście w misterium zostało zastąpione przez formę kontaktu bardziej bezpośrednią i powierzchowną.

___________________

Cassian Folsom OSB, Człowiek współczesny a liturgiaWydawnictwo Benedyktynów TYNIEC, Kraków 2018

poniedziałek, 23 lipca 2018

Abp Guido Pozzo: Starożytna liturgia rzymska i współczesny kryzys wiary




Konferencja wygłoszona przez abp. Guido Pozzo, Sekretarza Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, w Licheniu podczas warsztatów liturgicznych Ars Celebrandi (18.07.2018).

poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Kard. Sarah: Posoborowa reforma liturgii w większości wypadków została przeprowadzona powierzchownie i doprowadziła do zerwania z dziedzictwem przeszłości.


Motu proprio „Summorum Pontificum” należy postrzegać w kontekście ruchu liturgicznego zainicjowanego przez Piusa X i jako uzupełnienie soborowego aggiornamento – napisał kard. Robert Sarah w przesłaniu do uczestników konferencji z okazji 10. rocznicy tego dokumentu, którym umożliwiono wszystkim wiernym swobodny udział w przedsoborowej liturgii. Prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego przypomina, że Benedykt XVI podjął ten krok nie tylko z myślą o środowiskach przywiązanych do takiej formy liturgii, lecz głównie po to, by w Kościele doszło do wzajemnego ubogacania się obu form kultu Bożego.

Zdaniem watykańskiego kardynała jest to konieczne, ponieważ posoborowa reforma liturgii w większości wypadków została przeprowadzona powierzchownie i doprowadziła do zerwania z dziedzictwem przeszłości. Kard. Sarah przypomina, że Benedykt XVI jeszcze przed wyborem na Stolicę Piotrową „wielokrotnie powtarzał, że kryzys, jaki wstrząsnął Kościołem po Soborze, jest związany z kryzysem liturgii, a zatem z nieposzanowaniem, desakralizacją i spłaszczeniem istotnych elementów kultu Bożego”. Szef watykańskiej dykasterii przyznaje, że podjęto też w tym czasie wiele pięknych inicjatyw. „Jednakże, nie możemy zamykać oczu na katastrofę, zniszczenia i schizmę spowodowane przez nowoczesnych promotorów żywej liturgii, którzy przekształcili liturgię Kościoła według własnych pomysłów” – dodaje kard. Sarah. Zauważa on dalej, że poważny kryzys wiary i to nie tylko u wiernych świeckich, ale również u wielu księży i biskupów sprawił, że nie potrafimy już pojmować Liturgii Eucharystycznej jako ofiary, identycznej z tą, którą złożył raz na zawsze Jezus Chrystus, uobecnianej w sposób niekrwawy w całym Kościele. Zdaniem kard. Saraha większość katolików, w tym również kapłanów i biskupów, nie zdaje sobie sprawy z tego, że zgodnie z nauczaniem Soboru głównym celem liturgii jest oddanie chwały i adoracja Boga oraz zbawienie i uświęcenie ludzi. „Należy uznać, że poważny i głęboki kryzys, który od czasu Soboru dotknął i nadal dotyka liturgię i sam Kościół, wynika z faktu, że w centrum liturgii nie znajduje się już Bóg i Jego adoracja, lecz ludzie i rzekoma umiejętność robienia czegoś, żeby być zajętym podczas liturgii”. Afrykański kardynał przypomina, że dziś zarzuca się Europie odrzucenie swych chrześcijańskich korzeni, a tymczasem to właśnie posoborowy Kościół jako pierwszy odciął się od swych korzeni i chrześcijańskiej przeszłości. Zdaniem prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego, aby przezwyciężyć aktualny kryzys, trzeba wznowić ruch liturgiczny, na czym tak bardzo zależało Benedyktowi XVI. Nasze starania powinny iść w trzech kierunkach: cisza, adoracja i formacja. Nie wolno tracić czasu i energii na wzajemne przeciwstawianie sobie dwóch rytów rzymskich, lecz trzeba wejść w ciszę i pozwolić, by nas ubogacały wszystkie formy liturgii, w tym również obrządki wschodnie – stwierdził kard. Robert Sarah.

Źródło informacji: RADIO VATICANA

wtorek, 31 stycznia 2017

Szkocja - Młoda Tradycja





LIST NR 66
______



„Jak dotąd żaden nasz parafianin nie wyrażał pragnienia, by na nowo wprowadzić mszę tradycyjną, wielu natomiast życzyło sobie czegoś wprost przeciwnego.” Oto publiczna deklaracja kanclerza archidiecezji Glasgow ze stycznia 2010 roku. W związku z nią napisała do nas pewna szkocka czytelniczka Paix liturgique, przekazując sugestię, by przeprowadzić sondaż dotyczący recepcji motu proprio Benedykta XVI. Przychyliliśmy się do tego pomysłu i w czerwcu 2010 roku w instytucie Harris Interactive zleciliśmy przeprowadzenie badań.

Wyniki zostały przedstawione w naszym polskim liście nr 5 z 7 września 2010 roku. Pokazały, że jedna czwarta katolików w Anglii, Szkocji i Walii uczestniczyłaby we mszy w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego przynajmniej raz w miesiącu, gdyby taka celebracja pojawiła się w ich parafii. Dla porównania, wśród regularnie praktykujących gotowość udziału w niej deklarowały aż 2 na 3 ankietowane osoby (66,4 %). Wynik potwierdza silną wrażliwość liturgiczną katolików po drugiej stronie La Manche. Wiemy, że dzięki niej właśnie po 1971 roku Brytyjczycy uzyskali słynny indult, tzw. indult „Agathy Christie”, który tworzył pierwszy wyłom w de facto obowiązkowym charakterze, jaki przybrało odprawianie według mszału Pawła VI. Tymczasem badanie wykazało również, że 6 na 10 brytyjskich katolików nie wie o istnieniu motu proprio Summorum Pontificum. Oto skutek informacyjnego embargo, którym hierarchia kościelna objęła ten temat. Embargo, którego wynikiem była zapewne deklaracja kanclerza archidiecezji Glasgow...


Sześć lat po motu proprio wszyscy szkoccy biskupi tytularni (w sumie ośmiu) otrzymali odnowienie misji: dwóch od Benedykta XVI i sześciu od papieża Franciszka. Stopniowo Szkocja otwiera się na liturgię tradycyjną, czego przejawem jest dynamizm wiernych z parafii NMP z Cleland, w diecezji Motherwell.





I – ABY WIERNI ZNALEŹLI DUCHOWĄ SATYSFAKCJĘ

Naszą uwagę przyciągnęło pewne wideo z Facebooka. Pokazuje odprawianą w tygodniu (w każdy czwartkowy wieczór) liturgię w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego. Celebracja ma miejsce w kościele NMP z Cleland, w miasteczku znajdującym się nieopodal Motherwell. Reportaż zmontowała grupa katolickiej młodzieży z diecezji. Są tam kadry filmowane podczas mszy świętej zmontowane z wypowiedziami celebransa, księdza Liama O’Connor, wyświęconego w roku 2011. Samo w sobie nic nadzwyczajnego – wyjąwszy oczywiście sfilmowaną liturgię – a jednak dokument zyskał w ciągu kilku dni największą oglądalność z całej listy wideo proponowanych przez młodych reporterów.


Nawiązaliśmy kontakt z jego autorem, 25-letnim Johnem Paulem Mallonem, który należy do parafii sąsiedniej, obok Cleland: „Mnie, jako młodego katolika przyciąga pokój i pogoda ducha, które emanują z cichej mszy tradycyjnej. Duchowo czuję się zanurzony w wielkiej tradycji Kościoła. Fakt, że kapłan celebruje ad orientem, że wraz ze mną zwrócony jest w kierunku Boga, pociąga mnie ku głębszemu uczestnictwu w misterium eucharystycznym.”


Ksiądz O’Connor, proboszcz odpowiadający za 1350 dusz w parafii w Cleland, w czerwcu 2016 roku zainaugurował cotygodniową mszę tradycyjną. „Mój biskup, J.E. Joseph Toal [mianowany w 2014 roku przez papieża Franciszka, red.], podszedł do mnie, by spytać, czy uszczęśliwiłoby mnie, gdybym mógł publicznie sprawować ofiarę w rycie nadzwyczajnym. Chodziło o odpowiedź na wniosek pewnej stałej grupy wiernych, której kapelana, kanonika Edwarda Glackina Pan powołał do siebie w styczniu 2016 roku. Od roku 1997 kapłan ten sprawował w diecezji liturgie tradycyjne w każdy pierwszy piątek miesiąca – w Uddingston, czyli 10 km od Cleland.”


Gdy ksiądz O’Connor przybył do Cleland w 2015 roku, chętnie przyjął zaproszenie biskupa: „Odkryłem mszę tradycyjną w wieku około 18 lat i zawsze żywiłem pragnienie, by jako ksiądz móc ją odprawiać. Po święceniach w 2011 roku nauczyłem się rubryk i zacząłem celebrować prywatnie, od okazji do okazji.”


Wspomniana regularna msza odprawiana jest o godzinie 19 i średnio uczestniczy w niej około trzydziestu osób – „a to niemało jak na mszę wieczorną”, dodaje młody proboszcz. „Dla porównania, w tygodniu we mszy porannej w formie zwyczajnej uczestniczy około czterdziestu osób. Przede wszystkim, mówi ksiądz, przyciąga wielu młodych ludzi chcących doświadczyć udziału we mszy, która na przestrzeni wieków znaczyła historię Kościoła.”


Chociaż w obecnej chwili nie ma jeszcze planów odprawiania mszy w formie nadzwyczajnej w niedzielę, to przecież ksiądz O’Connor winszuje sobie biskupa, który go wspiera i jest przekonany, „że wielu wiernych odczuwa pragnienie, by móc wziąć udział w takiej celebracji, nawet jeśli wśród szkockiego kleru motu proprio nie spotkało się ze szczególną przychylnością”.



II – UWAGI PAIX LITURGIQUE

1) Szczegółowe wyniki sondażu Harris Interactive z 2010 w Szkocji pokazują, że jedna trzecia katolików (praktykujących i niepraktykujących) zadeklarowała gotowość uczestniczenia przynajmniej raz w miesiącu we mszy w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego. Przypomnijmy, że odpowiedź, którą równocześnie odnotowano w Portugalii potwierdzała takie stanowisko wśród zaledwie 14,2 %. W tamtym czasie, jak potwierdził ksiądz O’Connor, ani biskupi, ani księża nie byli szczególnie przychylni jej popularyzowaniu. Dziś, gdy całkowicie zmieniło się ciało episkopalne i pojawili się w lokalnych parafiach młodzi księża niosący ślad nauczania Benedykta XVI, nie będzie nadmierną nieostrożnością twierdzenie, że odsetek katolików otwartych na dobro płynące z motu proprio Summorum Pontificum jeszcze wzrósł.


2) „W międzyczasie jednak okazało się z całą oczywistością, że młodsze pokolenie też może odkryć tę formę liturgiczną, poczuć jej piękno i odnaleźć w niej ten sposób spotkania z Tajemnicą Najświętszej Eucharystii, który byłby najlepiej do niego dopasowany” pisał papież Benedykt XVI do biskupów całego świata w liście z 7 lipca 2007, który towarzyszył motu proprio Summorum Pontificum. Właśnie to dzieje się dziś w Cleland, a szerzej – w całej Szkocji. W sobotę 12 listopada 2016, doroczna msza Requiem szkockiej sekcji Una Voce – w której w roku 2008 uczestniczyło 30 osób – zjednoczyła na modlitwie ponad 75 wiernych, a wśród nich wielu młodych.


Sukces wspomnianego wideo zrealizowanego przez John Paula Mallona wynika również z zainteresowania młodych Szkotów liturgią tradycyjną.


3) W roku 2010 obok 2 mszy celebrowanych przez Bractwo Świętego Piusa X w Edynburgu i Glasgow, Szkocja miała w sumie 3 coniedzielne msze odprawiane według mszału świętego Jana XXIII: jedną diecezjalną w Glasgow (Una Voce) i dwie msze Ecclesia Dei, czyli w Bractwie Świętego Piotra w Edynburgu i u Redemptorystów zaalpejskich (Synów Najświętszego Odkupiciela) na wyspach Orkadach. Dzisiaj jest jeszcze o dwie więcej: jedna u księży Najświętszego Serca Jezusowego (sercanie) w hrabstwie Ayrshire i druga w parafii pod wezwaniem Niepokalanego Serca Maryi w Glasgow. Ta z kolei jest pierwszą w Szkocji parafią, która oferuje msze tradycyjną nie tylko w niedzielę, ale i w dni powszednie (za wyjątkiem poniedziałków i piątków). Jak brzmi odpowiedź wiernych? Obecny!


4) Wiadomością z ostatniej chwili, pokazującą dynamizm młodziutkiego szkockiego ludu Summorum Pontificum jest wybór dokonany przez księdza Niniana Doohana. Wyświęcony został 15 sierpnia 2016 roku w diecezji Dunkeld (Dundee), zaś 20 sierpnia postanowił odprawić pierwszą mszę w formie nadzwyczajnej rytu rzymskiego. Wydarzenie jest tym bardziej znamienne, że między 2002 i 2014 rokiem w diecezji Dunkeld nie było żadnych święceń! W Szkocji, tak jak wszędzie, młodzież w Kościele jest nadzwyczajna...



Źródło informacji: PAIX LITURGIQUE

sobota, 28 stycznia 2017

Kard. Sarah o celebracji Mszy Świętej: potrzebujemy ciszy, by spotkać Pana Boga


O wadze milczenia i ciszy, które pozwalają usłyszeć Pana Boga zarówno podczas Mszy Świętej jak i w codziennym życiu, mówił w rozmowie z francuskim radiem RCF prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów kard. Robert Sarach, autor książki „Moc milczenia. Przeciw dyktaturze hałasu”. Duchowny wyraził również nadzieję, że rozpoczynający się rok będzie lepszy niż poprzedni, gdyż w 2017 obchodzimy setną rocznicę maryjnych objawień w Fatimie.

– Każdy nowy rok jest darem od Boga. Kiedy Bóg coś daje, to zawsze z nadzieją, że to przyjmiemy, że w pełni przeżyjemy ten rok, że będziemy mieć nadzieję, iż będzie to lepszy rok od poprzedniego, że będzie mniej przemocy, mniej barbarzyństwa… Całe to barbarzyństwo jest dlatego, że nie mamy czasu patrzeć na Boga. Jeśli Bóg naprawdę jest w naszym sercu, to nie można nie respektować życia drugiego człowieka. Skąd tyle zabijania? Bo hałas oddalił nas od Boga. To sprawia, że zabijamy się nawzajem, gdyż egoizm bierze górę – powiedział kard. Sarah w cytowanej przez serwis naszdziennik.pl rozmowie z RCF.

– Myślę więc, że ten rok będzie lepszy. Dlaczego będzie lepszy? Ponieważ jest to rok maryjny. W tym roku świętujemy stulecie objawień fatimskich. Matka Boża przyszła sto lat temu, gdyż na świecie działo się bardzo źle. Dzisiaj mogę powiedzieć, że na świecie też dzieje się bardzo źle. Musimy wyciągnąć wnioski z tego, co przeżyliśmy w ubiegłym roku. Nie możemy znowu zacząć tego samego. I mam nadzieję, w każdym razie przynajmniej w odniesieniu do chrześcijan, że każdy podejmie wysiłek, by przeżywać w pełni swoją wiarę katolicką – stwierdził prefekt Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów.

Dużą wagę hierarcha kładzie na ciszę w relacji między człowiekiem a Panem Bogiem. Syn Boży narodził się w ciszy – zauważa kard. Sarah. Jego zdaniem należy dokonać zmian w podejściu do celebracji Mszy Świętej, gdyż obecnie księża i wierni nie zauważają podczas liturgii Pana Boga.

– Myślę, że księża powinni się nauczyć trwania w ciszy. Kiedy jesteśmy na Mszy Świętej, od początku do końca słyszymy tylko księdza, który mówi i mówi, mówi, mówi… Nie zostawia czasu nawet Bogu, by przemówił do ludzi. To prawda, że ludzie milczą podczas czytań, ale poza czytaniami ludzie przez cały czas śpiewają, mówią, ksiądz przez cały czas jest przed mikrofonem… Potem wychodzimy… Czy spotkaliśmy Boga? Czy też spotkaliśmy się między sobą? Często nawet fizycznie nie przyjęliśmy takiej postawy, żeby trwać w obliczu Boga. Myślę więc, że nie tylko kontemplatorzy, ale my sami podczas Liturgii potrzebujemy ciszy – ocenił duchowny. W ubiegłym roku kardynał Sarah rozpoczął wewnątrzkościelną debatę na temat celebracji Mszy Świętej ad orientem.

Źródło: naszdziennik.pl / PolobniaChristiana

MWł

Źródło informacji: BIBULA.COM

czwartek, 3 listopada 2016

Kard. Burke: Reformować Kościół przez Eucharystię!


Kościół potrzebuje dziś głębokiej reformy, której pierwszym etapem powinna być święta liturgia, aby odkryć jej głęboki sens w pełnym poszanowaniu nauczania Kościoła i Tradycji – uważa kard. Raymond Burke. Przypomina on, że, jak pokazały badania, ponad 50 proc. katolików nie wierzy już w realną obecność Jezusa w Eucharystii. Wynika to przede wszystkim z zaniedbań, jakie panują od 50 lat w katechezie. Kard. Burke wspomina, że kiedy on sam przed 40 laty przyjmował święcenia, Kościół w Stanach Zjednoczonych kompletnie zaniechał przygotowywania dzieci do spowiedzi przed Pierwszą Komunią. Dlatego też potem jako kapłan spotykał młodych katolików, którzy nigdy nie słyszeli o spowiedzi indywidualnej czy rachunku sumienia.

Kard. Burke to człowiek o wielkim doświadczeniu kościelnym. Był ordynariuszem w La Crosse i St. Louis w Stanach Zjednoczonych, przez sześć lat stał na czele Trybunału Sygnatury Apostolskiej, odegrał kluczową rolę w pierwszym synodzie biskupów o rodzinie, a aktualnie jest przedstawicielem Papieża przy Zakonie Kawalerów Maltańskich, co wiąże się z częstymi wizytami w różnych Kościołach lokalnych.

O potrzebie głębokiej reformy Kościoła, wychodzącej od Eucharystii kard. Burke wspomina w [udzielonym w tym roku] wywiadzie dla francuskiego czasopisma L’Homme Nouveau. Zaznacza, że pierwszym krokiem powinno być właściwe sprawowanie Eucharystii, przywrócenie jej należnej godności. Zabiegał już o to Jan Paweł II, który pod koniec pontyfikatu czynił wszystko, co w jego mocy, aby przywrócić wiarę w Eucharystię i wyeliminować nadużycia w liturgii, które doprowadziły do zamętu i osłabienia wiary. Amerykański kardynał wskazuje na potrzebę dbałości o liturgię, wystrój kościoła, szaty liturgiczne i muzykę sakralną.

Innym kluczowym elementem reformy musi być zdaniem kard. Burke’a katecheza, która otwierałaby dzieci na rzeczywistość Eucharystii. Przyznaje on, że rodzice mają z tym wiele problemów. Przede wszystkim dlatego, że sami nie otrzymali odpowiedniej katechezy. Ponadto nie znajdują oni często należytego oparcia w kościelnych szkołach, które katolickie są tylko z nazwy. W takiej sytuacji zdarzają się przypadki, że rodzice sami podejmują inicjatywę i zabiegają o utworzenie nowej i prawdziwie katolickiej szkoły, albo, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, decydują się na nauczanie domowe.

Trzecim aspektem reformy musi być zdaniem kard. Burke’a odrodzenie kultu eucharystycznego. Nie można bowiem wierzyć w Eucharystię, jeśli się jej nie kocha – podkreśla amerykański purpurat.

bjad/Radio Watykańskie

Źródło informacji: FRONDA.pl

czwartek, 6 października 2016

Kard. Sarah: "Reforma reformy liturgicznej zostanie przeprowadzona, nawet gdyby miano przy tym zgrzytać zębami"


Reforma reformy liturgicznej zostanie przeprowadzona, nawet gdyby miano przy tym zgrzytać zębami, bo od tego zależy przyszłość Kościoła – deklaruje kard. Robert Sarah, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Jego zdaniem liturgia jest dziś chora, nie wprowadza człowieka w misterium Boga, odarta została z sakralności. Traci na tym lud Boży, zwyczajni ludzie, którym odbiera się możliwość wejścia w komunię z Bogiem. Liturgii trzeba pilnie przywrócić jej piękno i sakralność, odkrywając jej Boże pochodzenie – podkreśla szef watykańskiej kongregacji.

Kard. Sarah mówi o tym bardzo obszernie w kolejnym wywiadzie książkowym, który wczoraj ukazał się we Francji, a w najbliższych miesiącach zostanie przełożony na inne języki. Książka nosi tytuł „La Froce du silence”, czyli moc ciszy, bo to właśnie na tym aspekcie liturgii afrykański kardynał skupia się najbardziej, wychodząc od trafnej diagnozy kard. Danneelsa z Brukseli, który już przed wielu laty stwierdził, że liturgia zachodnia stała się za bardzo przegadana. Kard. Sarah ukazuje więc znaczenie adoracyjnej ciszy w liturgii, w tym podczas Modlitwy Eucharystycznej, ale do tego się nie ogranicza.

Jego refleksja nad kryzysem liturgii Kościoła zachodniego ma wielkie ramy historyczne. Przypomina on zgubną dla Kościoła desakralizację chrześcijaństwa dokonaną przed kilkudziesięciu laty przez wpływowych teologów i ludzi Kościoła. Uważali oni, że poprzez wcielenie Syna Bożego kategoria sakralności straciła rację bytu. W konsekwencji „obalona też została pobożność, w tym samo słowo. Usunęli ją liturgiści, którzy nazwali ją bigoterią. Lud tymczasem musiał znosić ich eksperymenty liturgiczne, przy czym usunięte zostały różne spontaniczne formy pobożności i adoracji” – wspomina kard. Sarah. Konsekwencje tego są bardzo poważne. „Zaniknęło bowiem poczucie tajemnicy, na skutek przemian, nieustannych dostosowań, wprowadzanych w sposób dowolny i indywidualnych, aby urzec naszą mentalność profanacyjną, naznaczoną przez grzech, zeświecczenie, relatywizm i odrzucenie Boga”.

Wskazując na potrzebę odnowy liturgii, gwinejski purpurat nie polemizuje z soborowym nauczaniem. Wręcz przeciwnie. „Nadszedł czas – mówi – abyśmy uczyli się od Soboru, zamiast posługiwać się nim dla usprawiedliwienia własnej żądzy kreatywności”. Jego zdaniem wiele postaw we współczesnej liturgii sprzeniewierza się głębokim intencjom Soboru.

W swej książce kard. Sarah wielokrotnie odwołuje się do intuicji papieży: Pawła VI, Jana Pawła II, Benedykta XVI, a także Franciszka, bo to właśnie on powierzył mu kontynuowanie dzieła reformy, zapoczątkowanego przez Papieża Benedykta. Kard. Sarah powołuje się na autorytet Franciszka zwłaszcza wtedy, gdy opisuję sytuację prostego ludu, który stał się ofiarą arogancji oświeconych i któremu odebrano dostęp do tajemnicy Boga. Przypomina też wielokrotne napomnienia obecnego Papieża, który zaleca kapłanom, by nie byli aktorami. „Często odnoszę wrażenie, że kult katolicki z adoracji Boga stał się jakimiś występami kapłana i wiernych” – mówi kard. Sarah.

W wydanej wczoraj książce nie przedstawia on gotowego programu reformy. Wskazuje na razie na niektóre najważniejsze elementy. Jednym z nich jest przywrócenie do liturgii ciszy, która jest „dźwiękowym welonem” osłaniającym tajemnice. Nie da się jej zadekretować, bo chodzi tu o postawę duchową. Szef watykańskiej kongregacji mówi jednak o zakazie dodatkowych przemówień i komentarzy w czasie Eucharystii. Rozważa możliwość przywrócenia w jakiejś mierze ciszy podczas Modlitwy Eucharystycznej. Gani kapłanów i biskupów, którzy nie zachowują milczenia i powagi w zakrystii i podczas procesji. Przypomina, że skupieniu sprzyja odpowiedni dobór pieśni liturgicznych, a zwłaszcza korzystanie z chorału gregoriańskiego, który monastycznej ciszy wyrasta i do ciszy prowadzi. Jako prefekt kongregacji potwierdza, że Mszał pozwala na sprawowanie liturgii ad Orientem, bo jest to tradycja apostolska. Zaleca regularne sprawowanie w takiej orientacji w każdej parafii, a tam gdzie ze względów praktycznych jest to niemożliwe przypomina o konieczności ustawienia na ołtarzu dobrze widocznego krzyża, aby dla wszystkich był on punktem odniesienia. Twierdzi on, że kapłani, którzy odprawiając Eucharystię, są zwróceni w tym samym kierunku co wierni, zachowują się inaczej. „Mniejsza jest wówczas pokusa, by zachowywać się jak na spektaklu, jak aktor” – podkreśla kard. Sarah.

kb/ rv

Źródło informacji: RADIO VATICANA

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.