_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dokumenty Magisterium Kościoła. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dokumenty Magisterium Kościoła. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2026

Cztery cytaty z przedsoborowych encyklik papieskich obalające poglądy Soboru Watykańskiego II na temat wolności religijnej i indyferentyzmu

G.K. Chesterton w swojej Ortodoksji zostawił nam diagnozę, która dziś brzmi jak wyrzut sumienia: „Nie chcemy religii, która ma rację wtedy, gdy my mamy rację. Chcemy religii, która ma rację wtedy, gdy my się mylimy. Nie chcemy Kościoła, który dostosowuje się do świata. Chcemy Kościoła, który porusza świat”.

Dzisiejszy kryzys Kościoła nie jest dziełem przypadku. To bezpośredni owoc „nowego otwarcia”, które zainicjował Sobór Watykański II. Pod płaszczem Dignitatis humanae i promowanej tam wolności religijnej, Kościół w istocie wywiesił białą flagę przed nowoczesnym, zlaicyzowanym państwem. Zamiast nawracać narody, przyjęto strategię „neutralności”. Skutek? Państwa uznały, że skoro Kościół przestał domagać się panowania Chrystusa w sferze publicznej, to Bóg jest sprawą drugorzędną. To czysty indyferentyzm, który rozlewa się po całym zachodnim świecie.

Politycy – odcięci od kompasu Magisterium, które dawniej twardo wyznaczało granice – stali się dziś zdezorientowanymi marionetkami, rzucanymi na falach ideologii. Zamiast budować ład oparty na Prawdzie, dryfują tam, gdzie w danej chwili wieje wiatr poprawności politycznej.

Warto przypomnieć, co Kościół głosił, zanim „duch Soboru” doprowadził nas do obecnej aberracji. Oto cztery fundamentalne teksty, które w świetle współczesnego nauczania o „wolności religijnej” brzmią jak surowe napomnienie.

1. Państwo ma obowiązek uznać Prawdę

Współczesny indyferentyzm państwowy to kłamstwo. Leon XIII w Immortale Dei nie zostawia złudzeń: państwo nie jest „neutralnym podmiotem”, lecz stworzeniem Bożym, które ma obowiązki wobec swojego Stwórcy.

„Dlatego, jak nikomu nie wolno zaniedbywać swoich obowiązków wobec Boga (...) tak samo państwa nie mogą bez popełnienia świętokradztwa postępować tak, jakby Bóg nie istniał, ani ignorować religii jako czegoś obcego i nieużytecznego (...) przeciwnie, w oddawaniu czci Bogu muszą przyjąć tę formę i te obrzędy, jakimi Bóg sam wskazał, że pragnie być czczony”.

2. Wolność nie jest prawem do błędu

Vaticanum II stworzyło mit „prawa do wolności religijnej” opartego na godności osoby ludzkiej. Leon XIII, z perspektywy zdrowej teologii, wyśmiałby to jako błąd. Prawdziwa wolność jest cnotą, która dąży do Prawdy, a nie „prawem” do wyznawania fałszu.

„Wolność zaś, jako cnota udoskonalająca człowieka, musi odnosić się do tego, co prawdziwe i dobre; natura zaś prawdy i dobra nie może zmieniać się według upodobania ludzkiego, lecz pozostaje zawsze taka sama i jest równie niezmienna, jak sama istota rzeczy”.

3. „Hybrydowa” wolność to samowola

Dokumenty soborowe otworzyły drzwi do idei, że człowiek ma prawo do swobody myśli i kultu jako do naturalnego przywileju. Papież w encyklice Libertas wprost nazywa to pułapką. Tolerancja zła nie może być stawiana na równi z prawdą.

„Nie wolno też w żadnym razie żądać, bronić lub przyznawać swobody myśli, pisma, nauczania czy kultu, jakby to były równe prawa, które natura nadała człowiekowi. (...) Te różne wolności mogą być tolerowane, jeśli istnieje ku temu słuszna przyczyna, ale tylko w pewnych granicach umiaru, tak aby nie przerodziły się w samowolę i arogancję”.

4. Rozdział Kościoła od Państwa to błąd śmiertelny

Największą „zdobyczą” posoborowego świata jest rozdział Kościoła od państwa. Pius X w Vehementer Nos nazwał ten pomysł wprost: to błąd najniebezpieczniejszy. Kościół nie potrzebuje „autonomii” państwa; państwo potrzebuje nauczania Kościoła, by nie zginąć.

„Tezą absolutnie fałszywą, błędem najniebezpieczniejszym, jest myśl, że należy rozdzielić państwo od Kościoła. Opinia ta opiera się bowiem na zasadzie, że państwo nie powinno uznawać żadnego kultu religijnego: jest to obraza Boga (...) winniśmy Mu nie tylko kult prywatny, ale także kult społeczny i publiczną cześć”.

Czas na powrót do autorytetu

Dzisiejsza aberracja w życiu publicznym nie bierze się z przypadku. Jest logicznym skutkiem porzucenia powyższych zasad na rzecz soborowego otwarcia. Jeśli „autonomiczna” polityka i „wolność religijna” w wydaniu posoborowym doprowadziły nas do kryzysu, to znaczy, że ten eksperyment po prostu zawiódł.

Nie potrzebujemy Kościoła, który boi się polityki i ukrywa się w bezpiecznym cieniu „neutralności”. Potrzebujemy Kościoła, który ma odwagę przypominać, że „szczęśliwość wieczna” jest celem ważniejszym niż jakiekolwiek sondaże. Prawdziwa religia nie dostosowuje się do świata – ona ten świat porusza. A żeby go poruszyć, trzeba mieć stały punkt oparcia. Tym punktem nie jest soborowy kompromis, lecz Niezmienne Prawo Boże.

Niech żyje Chrystus Król!

Na podstawie książki: 
Magistero Politico. Insegnamenti papali sulla politica per l’instaurazione di un ordine cristiano, Wydawnictwo Radio Spada, 2022, s. 320




środa, 8 grudnia 2021

Bł. Pius IX - Bulla Ineffabilis Deus ogłaszający dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny



bł. Pius IX

BULLA

INEFFABILIS DEUS

List apostolski ogłaszający dogmat o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny z roku 1854


PRZYWILEJ NIEPOKALANEGO POCZĘCIA W BOŻYM DEKRECIE O WCIELENIU SŁOWA BOŻEGO

Niewypowiedziany Bóg, którego drogami są miłosierdzie i prawda, którego wolą jest wszechmoc, a którego mądrość potężnie dosięga wszystkiego od końca do końca i wszystkim rządzi łagodnie, gdy przed wiekami przewidział najsmutniejszy upadek całego rodzaju ludzkiego w grzech odziedziczony po przestępstwie Adama, w zakrytej od wieków tajemnicy postanowił pierwsze dzieło swej dobroci urzeczywistnić jeszcze bardziej tajemniczym cudem przez Wcielenie Słowa. A postanowił Bóg tak uczynić w tym celu, by człowiek, wbrew zamiarom miłosierdzia Bożego, szatańskim podstępem upadły w nieprawość grzechową, nie zginął, a nawet jeszcze wyżej był wydźwignięty z upadku, niż się znajdował pierwszy Adam przed upadkiem. Na samym tedy początku i przed wszystkimi wiekami wybrał Bóg i swemu Synowi przeznaczył Matkę, z której wcielony po szczęśliwym wypełnieniu się czasów miał się narodzić. I umiłował Ją Bóg miłością wyższą niż kogokolwiek ze stworzeń w stopniu tak wielkim, iż po prostu w Niej samej znalazł najpełniejsze upodobanie. A przeto daleko więcej niż kogokolwiek z duchów anielskich i wszystkich innych niebian obsypał Ją obfitością darów zaczerpniętych ze skarbnicy bóstwa w sposób tak cudowny, że Ona sama ustawicznie była wolna od jakiejkolwiek skazy grzechowej, a cała piękna i doskonała jaśniała tak wielką niewinnością i świętością, o jakiej po Bogu u nikogo innego nawet pomyśleć nie można, a której nikt poza Bogiem choćby już tylko umysłem dosięgnąć nie zdoła.

Jakoż ze wszech miar przystało, by tak Czcigodna Matka, jaśniejąca ustawicznie blaskiem najdoskonalszej świętości i niedotknięta nawet pierworodną zmazą grzechową, odniosła największy tryumf nad starodawnym wężem. Zaiste jest to czcigodna Matka, skoro Bóg Ojciec postanowił Jej oddać za Syna swego Syna jedynego, którego urodziwszy umiłował z serca swego jako równego sobie. A uczynił to Bóg Ojciec w ten sposób, by jeden i ten sam był naturalnym Synem wespół dla Boga Ojca jak i dla Dziewicy, sam zaś Syn wybrał Ją sobie za Matkę rzeczywistą, a Duch Święty chciał i sprawił to, że z Dziewicy począł się i narodził ten, od którego On sam pochodzi.

NIEPOKALANE POCZĘCIE W TRADYCJI ŚWIĘTEGO KOŚCIOŁA

Kościół katolicki ustawicznie pouczany przez Ducha Świętego jest ostoją i utwierdzeniem prawdy. A właśnie ten Kościół wielorakim sposobem i wymownymi czynami z dnia na dzień nie przestawał nigdy wyjaśniać, nauczać i ugruntowywać przeświadczenia o pierworodnej niewinności tej Bożej Dziewicy, która to niewinność jest nieodłączna od Jej zadziwiającej świętości i wspaniałej godności jako Bogurodzicy. Naukę zaś tę uważał Kościół za przekazaną Mu przez Boga i zawartą w depozycie niebieskiego Objawienia. Nauka ta bowiem była uznawana od najdawniejszych czasów i zakorzeniła się głęboko w umysłach wiernych, a starania i zabiegi zwierzchników Kościoła wspaniale ją rozkrzewiały po całym świecie katolickim. A przeto sam Kościół święty najwidoczniej o niej świadczył, skoro nie wahał się tejże Dziewicy Poczęcie czynić przedmiotem publicznej czci i wysławiania. Ta wymowna praktyka dotyczyła Poczęcia tej Dziewicy jako czegoś szczególnego, dziwnego i całkiem różnego od poczęcia wszystkich innych ludzi. Owszem, Poczęcie to uważane było za święte, gdyż Kościół obchodzi uroczystości tylko świętych. Dlatego to tymi samymi słowami, które w Piśmie Świętym odnoszą się do niestworzonej Mądrości i oznaczają Jej odwieczne pochodzenie, Kościół zwykł jest posługiwać się zarówno w pacierzach kapłańskich, jak i we Mszy świętej, odnosząc je do Poczęcia tejże Dziewicy, które zostało postanowione w jednym i tym samym dekrecie, co Wcielenie Mądrości Bożej. Skoro tego rodzaju praktyka przyjęła się u wszystkich wiernych i wszędzie, świadczy to o szczególniejszym poparciu nauki o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy przez Kościół Rzymski jako matki i mistrzyni wszystkich innych Kościołów. Jednak świetne czyny tegoż Rzymskiego Kościoła zasługują na szczególniejszą uwagę, by je szczegółowo rozpatrzyć, a to ze względu na godność i powagę tego Kościoła właściwą mu jako centrum katolickiej prawdy i jedności; w tym tylko Kościele przechowała się religia nieskażona i z niego jak z pnia gałązki mają czerpać swą wiarę wszystkie inne Kościoły. A właśnie tenże Kościół Rzymski o nic bardziej nie zabiegał, jak o to, by w sposób najwymowniejszy samo Niepokalane Poczęcie jako kult i naukę przepowiadać, zachowywać, rozkrzewiać i strzec od błędu.

PAPIEŻE BYLI PRZYCHYLNI KULTOWI NIEPOKALANEJ

Najwyraźniejszym i najdobitniejszym tego dowodem jest tyle znakomitych czynów zdziałanych przez Biskupów Rzymskich, Naszych Poprzedników. A im to przecież w osobie Księcia Apostołów przez samego Chrystusa Pana w sposób Boski została zlecona najwyższa troska i władza paść baranki i owce, utwierdzać braci oraz rządzić i kierować całym Kościołem.

I rzeczywiście Poprzednicy Nasi poczytali sobie za wielką chwałę, że powagą swą Apostolską mogli i w Kościele Rzymskim zaprowadzić uroczystość Poczęcia, ustanawiając specjalne o tym pacierze kapłańskie i formularz Mszy świętej, w których najwyraźniej jest mowa o przywileju wolności od dziedzicznej zmazy. Kult zaś tak zaprowadzony starali się powiększyć, rozszerzyć, dodać mu blasku, ubogacić czy to nadaniem odpustów, czy to pozwoleniem udzielanym dla miast, prowincji i państw, aby Bogurodzicę pod tytułem Niepokalanego Poczęcia mogły sobie obrać za patronkę. Ponadto potwierdzali Bractwa, Zgromadzenia i Zakony ustanawiane ku czci Niepokalanego Poczęcia. Pochwalali przy tym tych wszystkich, którzy tytułem Niepokalanego Poczęcia naznaczali klasztory, szpitale, ołtarze i Kościoły lub którzy zobowiązywali się przysięgą gorliwie bronić Niepokalanego Poczęcia Bogurodzicy. Bardzo się również cieszyli, gdy przyszło im uroczystość Poczęcia w całym Kościele umieścić w liczbie tak wielkich uroczystości, jaką było dotychczas Narodzenie, nakazując ją obchodzić w całym Kościele z oktawą oraz sam dzień czyniąc świątecznym. W Naszej zaś Patriarszej Bazylice Liberiańskiej co roku dnia tego nakazane zostały występy Naszej papieskiej kapeli. Ponadto życzyli sobie Nasi Poprzednicy, żeby nauka o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy z dnia na dzień była wszczepiana w umysły wiernych, a w duszach ich była rozniecana pobożność czcząca i wysławiająca tę Dziewicę bez zmazy pierworodnej poczętą; z całą radością pozwalali w litanii loretańskiej i w prefacji mszalnej wysławiać Dziewicy tej Niepokalane Poczęcie: a tak przepisem modlenia się wytyczony został właściwy przedmiot dla wiary.

My przeto, wstępując w ślady Poprzedników, nie tylko potwierdziliśmy i przyjęliśmy to, co oni z głęboką pobożnością i mądrością postanowili, ale zgodnie z postanowieniem Sykstusa IV potwierdziliśmy pacierze kapłańskie o Niepokalanym Poczęciu i radośnie rozszerzyliśmy je na cały Kościół.

PAPIEŻE WYJAŚNIALI PRZEDMIOT KULTU NIEPOKALANEJ

Przepisy odnoszące się do nabożeństw najściślej są związane z przedmiotem kultu i dlatego nie mogą być prawomocne ani trwałe, jeśli przedmiot ten jest nieustalony i wątpliwy. Dlatego to Poprzednicy Nasi jako Biskupi Rzymscy z całą troskliwością rozpowszechniając kult Poczęcia, najstaranniej zabiegali o wyjaśnienie przedmiotu tej czci, wyjaśnioną naukę następnie wpajając wiernym. Jasno przeto i otwarcie pouczali, że uroczystość dotyczy Poczęcia Dziewicy, pogląd zaś tych, co sądzili, że Kościół obchodzi nie uroczystość samego Poczęcia, lecz uświęcenia, ogłaszali za fałszywy i obcy myśli Kościoła. Nie zamierzali też łagodniej postępować z tymi, którzy dla osłabienia nauki o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy wymyślili różnicę miedzy pierwszą a drugą chwilą Poczęcia, twierdząc, że uroczystość odnosi się do Poczęcia, lecz nie do pierwszej jego chwili. Natomiast Poprzednicy Nasi w sprawie tej uważali za swą powinność stanąć w obronie uroczystości Poczęcia Najświętszej Dziewicy, pierwszą chwilę Poczęcia określając jako prawdziwy przedmiot tego kultu.

Stąd pochodzą owe stanowcze słowa, w jakich Poprzednik Nasz Aleksander VII wyjaśnił prawdziwą o tym myśl Kościoła, mówiąc: "zaiste, dawna to jest pobożność wierzących w Chrystusa, która wyraża się w przeświadczeniu, że dusza Dziewicy Maryi Matki Jego w pierwszej chwili stworzenia i połączenia z ciałem była zachowana wolną od zmazy pierworodnej, a to dla zasług Jezusa Chrystusa Jej Syna i Odkupiciela rodzaju ludzkiego; w tym właśnie sensie obchodzą oni uroczystość i czczą Poczęcie" [1]

Ci sami Poprzednicy Nasi poczytywali sobie za szczególnie święty obowiązek, by z największą troskliwością, starannością i gorliwością ochraniać naukę o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy. Albowiem nie tylko, że nie dopuszczali, aby ktokolwiek tę naukę kwestionował lub wyszydzał, lecz posunęli się dużo dalej, skoro wyraźnie oświadczali, i to niejednokrotnie, że wyznawanie Niepokalanego Poczęcia Dziewicy jak najsłuszniej jest uważane za zgodne z określonym przez Kościół przedmiotem kultu. Co więcej, naukę tę przedstawiali jako bardzo dawną i niemal powszechną, tj. taką, jaka może być przez Kościół Rzymski pielęgnowana i popierana oraz zasługuje na to, aby była przeszczepiona na grunt liturgii brewiarzowej i mszalnej.

PAPIEŻE PIĘTNOWALI NAUKĘ PRZECIWNĄ NIEPOKALANEMU POCZĘCIU

Poprzednicy nasi nie zadowalali się samą tylko pozytywną obroną nauki o Niepokalanym Poczęciu Dziewicy, lecz ponadto stawali w Jej obronie przeciwko wysuwanym zarzutom. Najsurowiej więc zakazywali głosić czy to publicznie, czy prywatnie naukę przeciwną, co do której życzyli sobie, aby pod razami obrony całkowicie zanikła. Dlatego nie poprzestawali na jasnych i często powtarzanych oświadczeniach, lecz starali się je uczynić skutecznymi przez dodanie im sankcji.

O tym wszystkim sławny Nasz Poprzednik Aleksander VII tak powiada: "Zastanowiliśmy się nad tym, że przecież święty Kościół Rzymski okazale obchodzi uroczystość Niepokalanego Poczęcia Maryi zawsze Dziewicy, ustanawiając osobne i dostosowane do tej uroczystości przepisy brewiarzowe, wytyczone pobożnym, świątobliwym i chwalebnym rozporządzeniem wydanym przez Sykstusa IV. Przeto i My chcemy temu nabożeństwu, tej chwalebnej pobożności i samej uroczystości oraz obrzędom od czasu wprowadzenia ich przez Kościół Rzymski nie zmienianym okazać swe poparcie, idąc tu za przykładem Biskupów Rzymskich Naszych Poprzedników. Chcemy także szczególną opieką otoczyć pobożność i praktyki religijne zmierzające do czci i wysławiania Najświętszej Dziewicy, którą uprzedzająca łaska Ducha Świętego zachowała od grzechu pierworodnego. Pragniemy w owczarni Chrystusowej zachować jedność ducha w pokoju przez usunięcie wzajemnych napaści i wymyśleń i przez usunięcie zgorszenia. W odpowiedzi, więc na przedłożone nam żądania i prośby od wymienionych wyżej biskupów z ich Kapitułami oraz z Filipem królem i jego państwami niniejszym odnawiamy konstytucję i dekrety przez Naszych Poprzedników, a szczególnie Sykstusa IV, Pawła V i Grzegorza XV, wydane na korzyść zdania twierdzącego o tym, że dusza Najświętszej Dziewicy Maryi w Jej stworzeniu i połączeniu z ciałem obdarzona była łaską Ducha Świętego i zachowana od grzechu pierworodnego. Ponieważ rozporządzenia powyższe wydane były na korzyść uroczystości i nabożeństwa o Poczęciu tejże Bogurodzicy Dziewicy obchodzonych w sensie wyżej podanym, wznawiamy je przeto i nakazujemy zachowywać pod cenzurami i karami w tych rozporządzeniach wymienionymi.

Do kar i cenzur wymienionych w konstytucjach Sykstusa IV dodajemy jeszcze karę pozbawienia prawa do kazań, prawa do publicznych wykładów, do nauczania i czytania, prawa do czynnego i biernego głosu przy wszelkich wyborach. Karom tym bez żadnego już dodatkowego oświadczenia podlegają następujące osoby: ci wszyscy i każdy z osobna, który by wyżej wymienione rozporządzenie tłumaczył w sensie przeciwnym wyżej wymienionemu zdaniu lub przeciwko uroczystości i kultowi, którego przedmiot wytyczony jest w owym zdaniu; także ci wszyscy, którzy zdanie to, uroczystość albo przedmiot kultu usiłowaliby uczynić tematem dyskusji; również ci, którzy by wprost czy ubocznie, choćby nawet pod pretekstem przygotowania pod przyszły dogmat, albo pod pozorem wyjaśniania Pisma Świętego, dzieł Ojców Kościoła i Doktorów, lub pod jakimkolwiek innym pozorem i przy sposobności na piśmie lub ustnie mówić, kazania głosić, rozprawiać, lub dysputować chcieli przeciw powyższemu stanowisku; wystarczy, ażeby ktokolwiek z nich inaczej twierdził albo wyszukiwał przeciwne temu zarzuty, sam ich nie rozwiązując, albo w jakikolwiek inny sposób temu się przeciwstawiał. Wszyscy zaciągający powyższe kary stają się też niezdolni do godziwego wykonywania czynności, które zostały im zakazane. Zwolnić zaś od powyższych kar możemy My tylko sami lub Nasi Następcy, tj. Biskupi Rzymscy. A wszystkie te kary mogą być jeszcze uzupełnione także innymi karami.

Zakazujemy również wydawać książki, w których powyższe zdanie, uroczystość lub kult w powyższym sensie są podawane w wątpliwość albo w których w jakikolwiek sposób jest mowa powyższemu przeciwna; stosuje się to do książek zawierających tego rodzaju przemówienia, kazania, rozprawy i dysputy. Książki te, wydane po wyżej wymienionym dekrecie Pawła V lub w jakikolwiek sposób na przyszłość wydawane, odtąd są zakazane pod karami i cenzurami zawartymi w indeksie ksiąg zakazanych; kary zaś te zaciąga się przez sam fakt bez jakiegokolwiek dodatkowego oświadczenia".

STANOWISKO TEOLOGÓW, BISKUPÓW I ZAKONÓW W SPRAWIE NIEPOKALANEGO POCZĘCIA

Wszyscy zaś wiedzą, z jaką gorliwością nauka ta o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy Dziewicy była wykładana, uzasadniana i broniona przez najpoważniejsze zakony i przez sławniejsze akademie teologiczne oraz przez najwybitniejszych uczonych z zakresu teologii. Również wszyscy wiedzą, jak troskliwie zabiegali biskupi pojedynczo i na synodach o wyznawanie tej prawdy, że Najświętsza Bogurodzica Dziewica Maryja dla przewidzianych zasług Chrystusa Pana Odkupiciela nigdy nie podlegała grzechowi pierworodnemu, lecz całkowicie była zachowana od zmazy pierworodnej, a przeto w sposób bardziej wzniosły niż wszyscy inni odkupiona.

SOBÓR TRYDENCKI PRZEŚWIADCZONY JEST ZGODNIE Z CAŁĄ TRADYCJĄ

Do tego wszystkiego dochodzi niewątpliwie najbardziej ważka i największa racja: oto Sobór Trydencki, wydając dekret dogmatyczny o grzechu pierworodnym, zgodnie z Pismem Świętym, świadectwami Ojców i najpoważniejszych synodów, chociaż postanowił i określił, że wszyscy ludzie rodzą się w grzechu pierworodnym, to jednak najuroczyściej zaznaczył, że nie było jego zamiarem zasięgiem tego dekretu obejmować błogosławionej i Niepokalanej Dziewicy Bogurodzicy Maryi. Tym bowiem oświadczeniem Ojcowie Trydenccy, jak na owe stosunki i czasy, dostatecznie przyświadczyli, że Najświętsza Dziewica wolna jest od zmazy pierworodnej. Stanowisko zaś swe jasno uzasadnili tym, że ani z Pisma Świętego, ani z Tradycji, ani ze świadectw Ojców niczego nie można poprawnie przytoczyć, co by się sprzeciwiało w jakikolwiek sposób przywilejowi tak wielkiej Dziewicy.

ZALĄŻKOWY WYRAZ TEJ PRAWDY W DEPOZYCIE OBJAWIENIA

I rzeczywiście nauka ta o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Dziewicy z dnia na dzień coraz bardziej a zawsze wspaniale była wyjaśniana, przedkładana i umacniana przy użyciu najwyższego autorytetu Kościoła, jego władzy nauczania, i jego gorliwości, wiedzy i mądrości. To sprawiło, że nauka ta rozszerzyła się w sposób wspaniały między wszystkimi narodami i państwami katolickiego świata. Znamienne przy tym, że było ustawiczne przeświadczenie w Kościele o pochodzeniu tej prawdy od przodków, a wspaniałe pomniki czcigodnej starożytności Kościoła tak wschodniego jak i zachodniego dostarczają najsilniejszego argumentu, że prawda ta nosi na sobie cechę nauki objawionej.

Kościół Chrystusowy "ten czujny stróż powierzonych sobie dogmatów oraz ich obrońca, niczego z nich nigdy nie ujmuje, niczego nie dodaje. Owszem, z największą troskliwością rozpatruje rzeczy stare w sposób wierny i mądry: jeśli o czymś świadczy starożytność a zasiała to wiara Ojców, Kościół stara się to tak zgłębić i zbadać, żeby owe pierwotne dogmaty niebieskiej nauki uzyskały oczywistość, jasność i wyrazistość, zatrzymując swą zupełność, całość i charakter objawiony; mają takie prawdy wzrastać w swych granicach, to jest z zachowaniem tegoż samego dogmatu, tego samego znaczenia i tej samej treści" [2]. Toteż Ojcowie i Pisarze kościelni, czerpiąc prawdę ze źródeł Objawienia, w rozmaity i zadziwiający sposób prześcigali się wzajemnie, by przepowiadać i na jaw wydobywać prawdę o najwyższej świętości Dziewicy, o Jej godności i Jej zachowaniu przed każdą zmazą grzechową oraz o Jej wspaniałym zwycięstwie nad szkaradnym nieprzyjacielem rodzaju ludzkiego. Czynili zaś to jako swe największe zadanie, w dziełach wyjaśniających Pismo Święte, w rozprawach w obronie dogmatów i książkach przeznaczonych dla nauki wiernych.

PROTOEWANGELIA

Wszyscy Ojcowie i pisarze Kościelni argumentowali następująco: Pan Bóg, na samym początku dziejów ludzkich zapowiadając środki przez dobroć Jego przygotowane dla odnowienia rodzaju ludzkiego, poskromił zuchwałość oszukańczego węża i nadzieję naszego rodu cudownie podniósł, mówiąc: "Położę nieprzyjaźń między tobą a niewiastą i nasieniem twoim a nasieniem jej". W tym Boskim proroctwie zapowiedziany był jasno i wyraźnie miłosierny Odkupiciel rodzaju ludzkiego, mianowicie Jednorodzony Syn Boży Chrystus Jezus, oraz oznaczona była Najświętsza jego Matka Dziewica Maryja, a także najwyraźniej uwidoczniona nieprzyjaźń obojga w stosunku do szatana. A przeto jak Chrystus, pośrednik między Bogiem a ludźmi przyjąwszy naturę ludzką, ścierając wyrok w dekrecie przeciwko nam wymierzonym, tryumfalnie go przygwoździł do krzyża, tak i Najświętsza Dziewica złączona z Nim najściślejszym i nierozerwalnym węzłem, wraz z Nim i przez Niego urzeczywistniając nieprzyjaźń przeciwko wężowi jadowitemu, jak najpełniej nad nim tryumfując, niepokalaną stopą starła łeb jego.

STAROTESTAMENTOWE FIGURY NIEPOKALANEJ

Ten olbrzymi i szczególny tryumf Dziewicy, najwznioślejszą Jej niewinność, czystość, świętość oraz wolność od wszelkiej zmazy grzechowej, a zarazem i niewymowny zasób wszystkich łask niebiańskich, cnót i przywilejów Ojcowie ci upatrywali w owej arce Noego, która według pouczenia Bożego zbudowana, bez żadnej szkody i nienaruszona wyszła z potopu powszechnego na całym ówczesnym świecie. Upatrywali również podobieństwo do owej drabiny sięgającej od ziemi aż do nieba, jak ją oglądał we śnie Jakub: po szczeblach jej wstępowali i zstępowali Aniołowie Boży, a u jej szczytu sam Pan się wspierał. Wszystkie te cechy Maryi upatrywali oni ponadto w owym krzaku, który Mojżesz oglądał na miejscu świętym, jak zewsząd płonął, a jednak wśród trzaskających płomieni nie tylko, że nie gorzał ani też żadnej choćby najmniejszej szkody nie doznawał, lecz nawet pięknie się zielenił i kwitnął. Upatrywali tu podobieństwo do owej wieży niezdobytej w obliczu nieprzyjaciela, z której widnieje tysiąc tarcz i wszelka zbroja walecznych, albo podobieństwo do owego ogrodu zamkniętego, którego nic nie zdoła uszkodzić, jako też nie potrafią go zniszczyć zasadzki zdradliwe; albo znów do lśniącego owego miasta Bożego, którego fundamenty założone są na świętych wzgórzach; albo na najwspanialszej owej świątyni Boga, która lśniąc Bożymi promieniami, napełniona jest chwałą Pana. W takich to i innych tego rodzaju obrazach Ojcowie wyczytywali zapowiedzianą wzniosłą godność Bogurodzicy, Jej nieskalaną niewinność i świętość, nieskażoną nigdy żadną plamą.

PROROCY O NIEPOKALANEJ

Powyższy zaś opis zespołu Bożych darów i pierworodnej nieskażoności Dziewicy, z której się narodził Jezus, uzupełniają wypowiedzi Proroków, którzy mówią o Niej nie inaczej, jak tylko: przeczysta gołębica, święte Jeruzalem, wzniosły tron Boży, arka uświęcenia, dom wybudowany dla siebie przez Mądrość przedwieczną, królowa, która opływając w rozkosze i wsparta o swego Oblubieńca, wyszła z ust Najwyższego we wszystkim doskonała, śliczna i pod każdym względem miła Bogu, a żadną nigdy skazą nie skalana.

"AVE MARIA" I "MAGNIFICAT"

Ojcowie ci i pisarze Kościoła, rozmyślając nad słowami anioła Gabriela, zwiastującego Najświętszej Dziewicy najwyższą godność Matki Bożej, "pełna łaski", dostrzegali, że to szczególne i uroczyste pozdrowienie wypowiedziane w imieniu Boga, poza tym jedynym wypadkiem nigdy nie spotykane, ujawnia Bogurodzicę jako siedlisko wszystkich łask Boskich, ozdobioną wszelkimi darami Ducha Świętego oraz ukazuje Maryję jako nieskończoną niemal skarbnicę tych darów oraz ich niewyczerpaną głębię - tak dalece, że nigdy przekleństwu nie podpadając, a wraz z Synem uczestnicząc w wieczystym błogosławieństwie, zasłużyła na okrzyk natchnionej Elżbiety: "błogosławionaś Ty między niewiastami i błogosławion owoc żywota Twojego". Równie jasne jak zgodne jest zdanie tych wszystkich Ojców o tym, że najchwalebniejsza Dziewica, której ,"wielkie rzeczy uczynił ten, który jest możny", jaśniała taką mocą wszystkich niebieskich darów oraz taką pełnością łaski i taką niewinnością, iż była niewymownym jakimś cudem Bożym, owszem - cudem nad cudami i godną Matką Boską. A stanąwszy przy Bogu w bliskości najbardziej możliwej dla natury stworzonej, okazała się wyższą nad wszystkie ludzkie i anielskie wysławianie.

ZESTAWIENIE Z EWĄ

Z tego względu broniąc pierworodnej niewinności Bogurodzicy i jej sprawiedliwości, Ojcowie ci nie poprzestawali na porównywaniu Jej z Ewą dziewiczą jeszcze, niewinną, niezepsutą i jeszcze nie uwiedzioną zabójczym podstępem zdradliwego węża, lecz wynosili Ją ponad tamtą Ewę, posługując się specjalnym doborem słów i uderzającym układem myśli. Ewa bowiem nędznie usłuchawszy węża i niewinność pierworodną utraciła, i stała się jego niewolnicą, podczas gdy Najświętsza Dziewica, dar pierworodny ustawicznie powiększając, nie tylko, że wężowi nigdy nie nastawiła ucha, lecz moc jego i władzę mocą od Boga otrzymaną całkowicie ubezwładniła.

WYSŁAWIANIE MARYI

Nieustannie tedy wysławiano Bogurodzicę tytułami: lilia między cierniami, rola nigdy nietknięta, dziewicza, nienaruszona, niepokalana, zawsze błogosławiona i wolna od wszelkiej skazy grzechowej, ta, z której utworzony został nowy Adam. Innym razem Maryja jest nazywana nienagannym, najjaśniejszym i najprzyjemniejszym niewinności, nieśmiertelności i wszelkich rozkoszy rajem zaszczepionym przez samego Boga i uchronionym przeciwko wszelkim jadowitego węża zasadzkom, nazywana jest ona stale niewiędnącym drzewem, którego robak grzechu nigdy nie stoczy, to znów źródłem nigdy niezamąconym i naznaczonym mocą Ducha Świętego, to znów najbardziej Boską świątynią, skarbem nieśmiertelności lub jedną i jedyną córą nie śmierci, lecz życia, nie gniewu, lecz łaski latoroślą, która zieleniejąc, dzięki specjalnej Opatrzności ponad stałymi powszechnymi prawami zakwitła z korzenia zepsutego i zatrutego.

Ale jakby wszystko to, choć wspaniałe, zdawało się być nie wystarczające, dołączali więc własne i zdecydowane zdania, w których twierdzili, że nie może być żadnego zagadnienia grzechu w stosunku do świętej Dziewicy Maryi, która posiadała największy zasób łaski potrzebnej do przezwyciężenia wszelkiego grzechu. Ponadto wyznawali, że najchwalebniejsza Dziewica była naprawicielką przodków, ożywicielką potomków, wybraną od wieków, przez Najwyższego sobie przysposobioną, zapowiedzianą przez Boga mówiącego do węża: "położę nieprzyjaźń między tobą a niewiastą", ona to niewątpliwie starła głowę jadowitą tego węża. Na tej podstawie twierdzili, że błogosławiona ta Dziewica dzięki łasce pozostała nieskażona grzechem i wolna od wszelkiej zmazy na ciele i duszy, i umyśle, zawsze obcowała z Bogiem, a złączona z Nim wiecznym przymierzem, nigdy nie była w ciemnościach, lecz zawsze w światłości, była przeto mieszkaniem Chrystusowi najbardziej przystosowanym, a to nie ze względu na zdatność cielesną, lecz ze względu na łaskę pierworodną.

Należą tu jeszcze najwspanialsze wyrażenia, którymi posługując się w wypowiedziach o poczęciu Dziewicy, tym samym świadczyli, że natura cofnęła się przed łaską i ze drżeniem stanęła, nie mogąc tu kroczyć naprzód. Albowiem Bogurodzica Dziewica nie prędzej się miała z Anny począć, ażby wpierw łaska owoc wydała: wypadało pierworodną być w poczęciu tej, z której miał się począć pierworodny wszelkiego stworzenia. Dowodzą oni, że ciało Dziewicy wzięte z Adama, skazy Adamowej nie przyjęło. I dlatego Najświętsza Dziewica jest przybytkiem przez samego Boga stworzonym, przez Ducha Świętego ukształtowanym i ozdobionym w purpurę przez nowego Beseleela przetkaną złotem. Słusznie więc czci się Ją jako pierwsze z dzieł Bożych, jakie się uchroniło przed ognistymi strzałami złośnika piekielnego: z przyrodzenia piękna i nie znająca po prostu żadnej skazy, jak jutrzenka zewsząd promienista wystąpiła na świecie w swym Niepokalanym Poczęciu.

Nie wypadało bowiem, by to naczynie wybrane było uszkodzone wspólną dla wszystkich nieprawością: różniąc się jak najbardziej od innych, uczestniczyła w naturze, ale nie w winie. Ale najbardziej wypadało, by Jednorodzony, jak na niebie ma Ojca trzykroć świętym wielbionego przez Serafinów, tak by na ziemi miał Matkę jaśniejącą ustawicznym blaskiem świętości.

Nauka ta do tego stopnia pochłonęła umysły i dusze poprzednich pokoleń, iż stąd powstał szczególny i zadziwiający sposób mówienia, w którym Bogurodzicę jak najczęściej nazywali Niepokalaną, i to Niepokalaną pod każdym względem, niewinną i najniewinniejszą, nienaruszoną i to jak najbardziej, świętą i jak najbardziej obcą wszelkim brudom grzechowym, piękniejszą nad piękność, powabniejszą nad powab, świętszą nad świętość i jedynie świętą, najczystszą na duszy i ciele. Ona to przewyższyła wszelką nieskazitelność i dziewictwo i sama jedna stała się zamieszkaniem wszelkich łask Ducha Świętego. Ona, poza Bogiem, wszystkich przewyższa, nawet Cherubinów i Serafinów, a pod względem natury wyposażonej w łaskę piękniejsza nad wszystkie zastępy aniołów, od nich przystojniejszą i świętszą. Takiej nie zdoła wysławić żaden język ziemski ani niebieski.

Zwyczaj ten wysławiania Maryi tego rodzaju wyrażeniami samorzutnie przeszedł do pomników liturgii mszalnej i brewiarzowej, a każdemu jest wiadomo, jak często w nich zachodzi i po prostu tam dominuje. Wzywa się tam i wysławia Dziewicę jako jedyną nieskażoną gołębicę piękności, jako różę zawsze świeżą, jako pod każdym względem najczystszą, zawsze Niepokalaną i zawsze błogosławioną; wysławia się Maryję jako samą niewinność, która nigdy nie doznała skazy, i jako drugą Ewę, która porodziła Emanuela.

ZGODNE PRZEŚWIADCZENIE O NIEPOKALANYM POCZĘCIU PRZEDSTAWIONE W PROŚBIE O OGŁOSZENIE DOGMATU

Nauka o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy Dziewicy, zdaniem Ojców zawarta w Piśmie Świętym, przekazana została przez ich doniosłej wagi świadectwo, wyrażona i uczczona została w tylu wspaniałych pomnikach czcigodnej starożytności, a co najważniejsze i najbardziej doniosłe, że przez autorytet Kościoła została przedłożona i ugruntowana. Nic przeto dziwnego, że pasterze samego Kościoła i lud wierny z wielką religijnością, pobożnością i miłością z dnia na dzień coraz bardziej wyznawali tę naukę. A nic im nie było milszego ani też droższego nad cześć stale oddawaną z najgorętszym uczuciem dla Bogurodzicy Dziewicy bez grzechu pierworodnego poczętej, nad Jej uwielbienie, wzywanie Jej opieki i wysławianie.

Z tych względów od najdawniejszych już czasów biskupi, kapłani, zakonnicy, a nawet sami cesarze i królowie usilnie prosili Stolicę Apostolską, by Niepokalane Poczęcie Najświętszej Bogurodzicy było podniesione do godności dogmatu. Żądania te ponowione zostały również w naszych czasach. Szczególnie działo się to za śp. Grzegorza XVI. Również i nam przedłożyli je zarówno biskupi, jak duchowieństwo świeckie, zakony oraz panujący i lud wierny. My zaś ze szczególną radością w duszy dowiadując się o tym i głęboko nad tym zastanawiając się, wyrokiem Opatrzności Bożej wyniesieni na tę wzniosłą Stolicę Piotrową, zaledwie z poczuciem niegodności wzięliśmy do rąk ster całego Kościoła, zaprawdę nic zaiste nie mieliśmy pilniejszego, jak przez najwyższą cześć od dzieciństwa ku Najświętszej Bogurodzicy Dziewicy Maryi, przez nabożeństwo ku Niej i miłość uczynić wszystko, co dotychczas było pragnieniem Kościoła, by Najświętszej Dziewicy powiększyć cześć i by Jej przywileje w pełniejszym zajaśniały blasku.

WYSIŁKI NAD PRZYGOTOWANIEM DOGMATU

Chcieliśmy, by sprawa należycie dojrzała. W tym celu powołaliśmy specjalną Kongregację złożoną z czcigodnych Naszych Braci Kardynałów Kościoła Rzymskiego, odznaczających się pobożnością, roztropnością i wiedzą teologiczną. Wybraliśmy do tego księży z duchowieństwa diecezjalnego i zakonnego, wykształconych w teologii, aby wszystko to, co dotyczy Niepokalanego Poczęcia Dziewicy, jak najdokładniej zbadali i własny sąd o tym do nas przesłali.

Chociaż z otrzymanych próśb w sprawie ostatecznego ogłoszenia dogmatu Niepokalanego Poczęcia widocznym było stanowisko w tej sprawie licznych biskupów, jednak przesłaliśmy do wszystkich biskupów encyklikę wydaną w Gaecie 2 lutego 1849 roku, by zaniósłszy modły do Boga odpisali nam, jaką jest pobożność i nabożeństwo wiernych ku Niepokalanemu Poczęciu Bogurodzicy, oraz co przede wszystkim sami biskupi sądzą o ogłoszeniu dogmatu i czego by sobie życzyli dla uświetnienia momentu wydawania przez nas ostatecznego sądu w tej sprawie.

Niemałej zaiste doznaliśmy pociechy z odpowiedzi nadesłanych nam przez tych Czcigodnych Braci. Albowiem z wielką przyjemnością, radością i starannością nam odpisując, nie tylko potwierdzili oni swe przeświadczenie i szczególniejszą pobożność swoją, duchowieństwa sobie podległego i ludu wiernego ku Niepokalanemu Poczęciu Najświętszej Dziewicy, lecz przedstawili nam jakby powszechne żądanie, by Dziewicy Tej Niepokalane Poczęcie ogłoszone i zawyrokowane zostało naszym sądem i powagą. Nie mniejszej też doznaliśmy radości, gdy Czcigodni Bracia Kardynałowie wchodzący w skład wymienionej wyżej Kongregacji oraz wymienieni wyżej teologowie radcy, zbadawszy zagadnienie, również prosili Nas o zawyrokowanie w sprawie Niepokalanego Poczęcia Bogurodzicy.

Po tym wszystkim, idąc w ślady Naszych Poprzedników, a pragnąc postąpić poprawnie i sprawiedliwie, naznaczyliśmy i odbyliśmy Konsystorz, na którym przemówiliśmy do Czcigodnych naszych Braci Kardynałów Rzymskiego Kościoła. Od nich zaś z wielką pociechą duszy naszej usłyszeliśmy naleganie, byśmy zdecydowali się wydać dogmatyczne orzeczenie o Niepokalanym Poczęciu Bogurodzicy Dziewicy.

I tak najwięcej w Panu ufając, uznaliśmy, iż nadeszła pora najstosowniejsza do zawyrokowania o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Rodzicielki Bożej Dziewicy Maryi, o której to prawdzie świadczą Księgi natchnione, czcigodna Tradycja, ustawiczne przeświadczenie Kościoła, osobliwa jednomyślność w tej sprawie katolickich biskupów i wiernych oraz doniosłe akty i konstytucje Naszych Poprzedników. Rozważywszy najpilniej wszystkie okoliczności i zaniósłszy do Boga gorące i wytrwałe modły osądziliśmy, że już nie należy zwlekać, lecz najwyższym Naszym wyrokiem Niepokalane Poczęcie Dziewicy uświęcić i określić. W ten sposób uczynimy zadość najpobożniejszym życzeniom całego świata katolickiego oraz pobożności Naszej w stosunku do Najświętszej Dziewicy, przysparzając przez to czci Jednorodzonemu Jej Synowi Panu Naszemu Jezusowi Chrystusowi: na Syna bowiem spływa wszelka cześć i chwała okazana Matce.

DEFINICJA DOGMATU

Zanieśliśmy przeto nieustanne modły i posty prywatnie i publicznie wraz z całym Kościołem do Ojca Niebieskiego przez Syna Jego, aby mocą Ducha Świętego, umysłem naszym raczył kierować i utwierdzać. A tak wezwawszy pomocy całego dworu niebieskiego i z westchnieniem przywoławszy Ducha Świętego za Jego natchnieniem ku chwale świętej i nierozdzielnej Trójcy, ku czci i sławie Bogurodzicy Dziewicy, dla podniesienia wiary katolickiej i dla wzrostu religii chrześcijańskiej powagą Pana naszego Jezusa Chrystusa, świętych Apostołów Piotra i Pawła oraz Naszą oświadczamy, stanowimy i wyrokujemy, że od Boga jest objawiona, a przeto przez wszystkich wiernych mocno i stale ma być wiarą wyznawana nauka, według której Najświętsza Dziewica Maryja w pierwszej chwili swego Poczęcia za szczególniejszą łaską i przywilejem Boga Wszechmogącego, przez wzgląd na przyszłe zasługi Jezusa Chrystusa Zbawiciela rodzaju ludzkiego zachowana była wolną od wszelkiej zmazy pierworodnej winy [3].

Z tego powodu jeśliby ktoś inaczej, Boże uchowaj, miał sądzić, niż My o tym zawyrokowaliśmy, niechże pozna i na przyszłość o tym wie, że sam na siebie wydał wyrok potępienia, że stał się rozbitkiem w sprawach wiary i odpadł od jedności z Kościołem, a nadto przez sam ten fakt ściągnął na siebie kary prawem przewidziane, jeżeli błędną swoją myśl przekazuje innym w słowie, piśmie albo jakimś innym sposobem to uzewnętrznia.

NADZIEJE CO DO PRZYSZŁOŚCI ZŁOŻONE U STÓP NIEPOKALANEJ

Słowa Nasze wieszczą radość, a język Nasz opowiada wesele, Jezusowi Chrystusowi Panu naszemu ślemy i zawsze zasyłać będziemy najpokorniejsze a zarazem i największe podziękowanie, że przez szczególne swe dobrodziejstwo zezwolił Nam, niegodnym, to postanowić i złożyć w ofierze czci, chwały i wysławienia Najświętszej Matki Jego. Ta najświętsza Dziewica, cała piękna i Niepokalana, potwornego smoka jadowitą głowę starła, przynosząc światu zbawienie. Ona jest chwałą proroków i apostołów, Ona chlubą męczenników, a wszystkich świętych weselem i koroną. Ona jest ucieczką dla wszystkich zostających w niebezpieczeństwie, Ona najwierniejszą wspomożycielką, a dla całego świata najmożniejszą u Jednorodzonego Syna swego pośredniczką i orędowniczką. Ona jest najwspanialszą krasą i ozdobą Kościoła świętego, a jako najmocniejsza obrona, Ona pokonała wszelkie herezje. Lud wierzący i całe narody z największych wszelkiego rodzaju nieszczęść Ona wyrwała, a i Nas samych uwolniła od tylu grożących niebezpieczeństw. Toteż pełni nadziei i z całkowitym zaufaniem zwracamy się do Niej, że raczy Ona przemożną swoją opieką sprawić, by święta Matka nasza Kościół katolicki, pokonawszy wszelkie przeciwności i błędy, u wszystkich narodów na całej ziemi umacniał się z dnia na dzień, kwitł i panował "od morza do morza i od rzeki aż po krańce ziemi", by zażywał wszelkiego pokoju, swobody i wolności. Raczy też Ona sprawić, że winni otrzymają przebaczenie, chorzy lekarstwo, małoduszni siłę, strapieni pociechę, a pozostający w niebezpieczeństwie pomoc; wszyscy błądzący, odrzuciwszy błąd umysłu, powrócą na drogę prawdy i sprawiedliwości, a tak nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.

Niechże wszyscy najmilsi Nam synowie katolickiego Kościoła usłyszą te Nasze słowa, a z tym gorętszym oddaniem w pobożności, religijności i miłości czczą, wzywają i upraszają Najświętszą Rodzicielkę Boga Dziewicę Maryję bez grzechu pierworodnego poczętą. Niech we wszystkich niebezpieczeństwach, uciskach, potrzebach, wątpliwych i groźnych okolicznościach z całym zaufaniem biegną do Tej najmilszej Matki miłosierdzia i łaski. Niczego bowiem bać się, o niczym rozpaczać nie potrzeba, gdy Ona przewodzi, gdy Ona radzi, gdy Ona sprzyja, gdy Ona broni: macierzyńskie bowiem mając serce dla nas, zabiegając o nasze zbawienie, troszczy się o cały rodzaj ludzki. Pan Ją przecież ustanowił królową nieba i ziemi, a wyniesiona ponad wszystkie chóry aniołów i zastępy świętych, stojąc po prawicy Jednorodzonego Syna swego Pana naszego Jezusa Chrystusa, najprzemożniej wyprasza wszystko swymi matczynymi błaganiami i czego szuka, znajduje, czyli nigdy nie zawodzi.

Na koniec, żeby ten wyrok Nasz o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Dziewicy Maryi doszedł do wiadomości całego Kościoła, chcemy, by ten list apostolski pozostał na wieczną rzeczy pamiątkę. Polecamy tedy, by wszyscy z poszanowaniem należnym obecnemu egzemplarzowi dawali wiarę odpisom niniejszego, jak również egzemplarzom wydrukowanym, ilekroć je ktoś okaże, jeśli są potwierdzone przez jakiegoś notariusza publicznego i opatrzone pieczęcią osoby piastującej jakąś godność kościelną.

Nikomu więc z ludzi nie wolno niweczyć egzemplarza tego Naszego oświadczenia, ogłoszenia i wyroku; nie wolno mu się zuchwale sprzeciwiać ani też przeciwdziałać. Jeśliby zaś kto śmiał o to się pokusić, niechże wie, że gniew Wszechmocnego Boga i błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła na siebie ściągnie.

Dan w Rzymie, u św. Piotra, roku Pańskiego tysiąc osiemset pięćdziesiątego czwartego, dnia ósmego grudnia, w dziesiątym roku Naszego Pontyfikatu.


Przypisy:
  1. Aleksander VII, Const. Sollicitudo omnium Ecclesiarum, 8.XII.1661.
  2. Niemal dosłowny cytat słów Wincentego z Lerynu, Commonitoria XXIII (28), powtórzonych przez Sobór Watykański (DBU 1800).
  3. Temu samemu tekstowi łacińskiemu można nadać inne określenie w tłumaczeniu polskim, a więc: zachowana była wolną od obciążenia czymkolwiek z tego, co w zmazie pierworodnej jest winą; albo: była zachowana od udziału w tym wszystkim, co w zmazie pierworodnej jest winą; albo: była zachowana przed popadnięciem w zmazę winy pierworodnej.

piątek, 19 marca 2021

Responsum ad dubium Kongregacji Nauki Wiary odnośnie udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci

 

______________________________

Na przedłożoną wątpliwość:
Czy Kościół ma władzę udzielania błogosławieństwa związkom osób tej samej płci?

odpowiedź brzmi:
Negatywnie.

NOTA WYJAŚNIAJĄCA

W niektórych obszarach kościelnych rozpowszechniają się projekty i propozycje błogosławieństw dla związków osób tej samej płci. Nierzadko projekty te motywowane są szczerym pragnieniem przyjęcia i towarzyszenia osobom homoseksualnym, którym proponuje się drogi wzrostu w wierze, „aby osoby o skłonności homoseksualnej miały konieczną pomoc w zrozumieniu i pełnej realizacji woli Bożej w ich życiu”[1].
 
Na tej drodze słuchanie słowa Bożego, modlitwa, udział w czynnościach liturgicznych Kościoła oraz praktykowanie miłości bliźniego mogą odegrać ważną rolę w podtrzymywaniu zaangażowania w odczytywanie własnej historii oraz w wolnym i odpowiedzialnym podążaniu za własnym powołaniem chrzcielnym, ponieważ „Bóg kocha każdego człowieka i podobnie czyni Kościół”[2], odrzucając wszelką niesprawiedliwą dyskryminację.
 
Wśród liturgicznych czynności Kościoła szczególne znaczenie mają sakramentalia, „święte znaki, które na podobieństwo sakramentów wskazują przede wszystkim na duchowe dobra osiągane dzięki wstawiennictwu Kościoła. Przygotowują one ludzi do przyjęcia właściwego skutku sakramentów i uświęcają różne okoliczności życia”[3]. Katechizm Kościoła Katolickiego precyzuje zatem, że „sakramentalia nie udzielają łaski Ducha Świętego na sposób sakramentów, lecz przez modlitwę Kościoła uzdalniają do przyjęcia łaski i dysponują do współpracy z nią” (nr 1670).
 
Do gatunku sakramentaliów należą błogosławieństwa, przez które Kościół „wzywa ludzi do wielbienia Boga, zaprasza do modlitwy o Jego opiekę, zachęca do zasługiwania świętym życiem na Jego miłosierdzie”[4]. Ponadto, „błogosławieństwa ustanowione na wzór sakramentów zawsze oznaczają przede wszystkim duchowe skutki, które osiąga się przez wstawiennictwo Kościoła”[5].
 
W konsekwencji, aby być w zgodzie z naturą sakramentaliów, kiedy wzywa się błogosławieństwa dla jakichś relacji międzyludzkich, konieczne jest - oprócz właściwej intencji uczestniczących w tym osób - aby to, co jest błogosławione, było obiektywnie i pozytywnie ukierunkowane na otrzymanie i wyrażenie łaski, w funkcji planów Boga wpisanych w stworzenie i w pełni objawionych przez Chrystusa Pana. Dlatego tylko te rzeczywistości, które same w sobie są skierowane na służenie tym planom, są zgodne z istotą błogosławieństwa udzielanego przez Kościół.
 
Z tego powodu nie jest dozwolone udzielanie błogosławieństwa związkom, także stałym związkom partnerskim, które zakładają praktykowanie seksualności poza małżeństwem (czyli poza nierozerwalnym związkiem mężczyzny i kobiety, który sam w sobie jest otwarty na przekazywanie życia), jak to ma miejsce w przypadku związków między osobami tej samej płci[6]. Obecność w takich związkach elementów pozytywnych, które same w sobie zasługują na uznanie i docenienie, nie może jednak ich usprawiedliwić i w ten sposób uczynić z nich prawowitego przedmiotu błogosławieństwa kościelnego, ponieważ elementy te służą związkowi, który nie jest ukierunkowany według zamysłu Stwórcy.
 
Będziemy mogli trwać w naszej walce o Prawdę wyłącznie wtedy, jeśli Państwo – nasi widzowie i Darczyńcy – będą tego chcieli. Dlatego oddając w Państwa ręce nasze publikacje, prosimy o wsparcie misji naszych mediów

Ponadto, ponieważ błogosławieństwa osób mają związek z sakramentami, błogosławieństwo związków homoseksualnych nie może być uznane za dozwolone, ponieważ w pewnym sensie stanowiłoby ono naśladowanie lub analogiczne odniesienie do błogosławieństwa zaślubin[7], wzywanego nad mężczyzną i kobietą, którzy jednoczą się w sakramencie małżeństwa, ponieważ „nie istnieje żadna podstawa do porównywania czy zakładania analogii, nawet dalekiej, między związkami homoseksualnymi a planem Bożym dotyczącym małżeństwa i rodziny”[8].
 
Stwierdzenie nieprawności błogosławieństw związków między osobami tej samej płci nie jest więc i nie ma na celu niesprawiedliwej dyskryminacji, lecz przypomnienie prawdy obrządku liturgicznego i tego, co głęboko odpowiada istocie sakramentaliów, tak jak je rozumie Kościół.
 
Wspólnota chrześcijańska i duszpasterze są wezwani do przyjmowania z szacunkiem i delikatnością osób o skłonnościach homoseksualnych, umiejąc znaleźć najbardziej odpowiednie sposoby, zgodne z nauczaniem Kościoła, aby głosić im pełnię Ewangelii. Jednocześnie osoby te powinny uznać szczerą bliskość Kościoła - który modli się za nich, towarzyszy im i dzieli ich drogę wiary chrześcijańskiej[9] - i przyjąć jego nauczanie ze szczerą otwartością.
 
Odpowiedź na zgłoszoną wątpliwość nie wyklucza udzielania błogosławieństwa pojedynczym osobom o skłonnościach homoseksualnych[10], które przejawiają pragnienie życia w wierności objawionym planom Bożym, tak jak naucza Kościół, ale uznaje za niedozwoloną jakąkolwiek formę błogosławieństwa, która zmierzałaby do uznania ich związków. W tym przypadku bowiem błogosławieństwo przejawiałoby zamiar nie tyle powierzenia opiece i pomocy Bożej niektórych pojedynczych osób w wyżej wspomnianym sensie, ile aprobaty i zachęty do wyboru i praktyki życia, które nie mogą być uznane za obiektywnie ukierunkowane według objawionych planów Bożych[11].
 
Jednocześnie Kościół przypomina, że sam Bóg nigdy nie przestaje błogosławić każdemu ze swoich dzieci pielgrzymujących na tym świecie, ponieważ dla Niego „jesteśmy ważniejsi niż wszystkie grzechy, które możemy popełnić”[12]. Ale On nie błogosławi i nie może błogosławić grzechu: On błogosławi grzesznika, aby ten uznał, że jest częścią Jego planu miłości i pozwolił się przemienić przez Niego. On bowiem „przyjmuje nas takimi, jakimi jesteśmy, ale nigdy nas takimi nie zostawia”[13].
 
Z tych powodów Kościół nie ma ani nie może mieć władzy błogosławienia związków osób tej samej płci w znaczeniu, o którym mowa powyżej.
 
Papież Franciszek, w trakcie audiencji udzielonej niżej podpisanemu Sekretarzowi tej Kongregacji, został poinformowany o wyżej wymienionym Responsum ad dubium, z załączoną Notą wyjaśniającą, i wyraził zgodę na ich publikację.
 
Rzym, w siedzibie Kongregacji Nauki Wiary, 22 lutego 2021 r., w Święto katedry św. Piotra
 
Luís F. Kard. Ladaria, S.I.
Prefekt
 
✠ Giacomo Morandi
Arcybiskup tytularny Cerveteri
Sekretarz
 
 
[1] Franciszek, Adhort. apost. Amoris laetitia, nr 250.
[2] Synod Biskupów, Dokument końcowy XV Zgromadzenia Ogólnego, nr 150.
[3] Sobór Watykański II, Konst. Sacrosanctum Concilium, nr 60.
[4] Rituale Romanum ex Decreto Sacrosancti Oecumenici Concilii Vaticani II instauratum auctoritate Ioannis Pauli PP. II promulgatum, De benedictionibus, Praenotanda Generalia, nr 9.
[5] Tamże, nr 10.
[6] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 2357.
[7] W istocie błogosławieństwo to odnosi się do opowiadania o stworzeniu, w którym Boże błogosławieństwo nad mężczyzną i kobietą związane jest z ich płodnym zjednoczeniem (por. Rdz 1, 28) i ich komplementarnością (por. Rdz 2, 18-24).
[8] Franciszek, Adhort. apost. Amoris laetitia, nr 251.
[9] Por. Kongregacja Nauki Wiary, List Homosexualitatis problema o duszpasterstwie osób homoseksualnych, nr 15.
[10] Rytuał De benedictionibus przedstawia bowiem obszerną listę sytuacji, w których można przywoływać błogosławieństwa Pana.
[11] Por. Kongregacja Nauki Wiary, List Homosexualitatis problema o duszpasterstwie osób homoseksualnych, nr 7.
[12] Franciszek, Audiencja generalna z 2 grudnia 2020, Katecheza o modlitwie: błogosławieństwo.
[13] Tamże.

niedziela, 3 listopada 2019

Czyściec w dokumentach Magisterium Kościoła Katolickiego



MAGISTERIUM KOŚCIOŁA KATOLICKIEGO
na temat czyśćca

Pytamy, czy wierzyłeś i wierzysz, że istnieje czyściec, dokąd zstępują dusze umierających w łasce, które jeszcze nie zadośćuczyniły za swoje grzechy przez zupełną pokutę? Również czy wierzyłeś i wierzysz, że do czasu cierpią one mękę ognia, a potem, skoro są oczyszczone, nawet przed dniem Sądu dochodzą do prawdziwej i wiecznej szczęśliwości, która polega na bezpośrednim widzeniu Boga i na miłości?

List Klemensa IV do Mechitara, katolikosa Armenii z roku 1351

Jeśliby prawdziwie pokutujący zakończyli życie w miłości Boga jeszcze przed godnym zadośćuczynieniem czynami pokutnymi za popełnione grzechy i zaniedbania, wówczas dusze ich zostaną po śmierci oczyszczone karami czyśćcowymi. Do złagodzenia tego rodzaju kar dopomaga wstawiennictwo wiernych żyjących, a mianowicie ofiary Mszy św., modlitwy, jałmużny i inne akty pobożności, które zgodnie z postanowieniami Kościoła jedni wierni zwykli ofiarować za innych wiernych.

Sobór Florencki, dekret dla Greków, 1439 rok

37: Czyśćca nie da się udowodnić z ksiąg Pisma Św. zawartych w kanonie.
38: Dusze w czyśćcu nie są pewne swego zbawienia, a przynajmniej nie wszystkie. Nie da się wykazać ani żadnymi dowodami rozumowymi, ani z Pisma Św., że są one poza stanem zasługiwania lub pomnożenia miłości.
39: Dusze w czyśćcu nie przestają grzeszyć tak długo jak szukają wytchnienia i jak przeraża je kara.
40: Dusze uwolnione z czyśćca dzięki pomocy żyjących są mniej szczęśliwe niż gdyby same dokonały zadośćuczynienia.

Bulla Leona X przeciw błędom Marcina Lutra, 1520 rok, wyliczenie błędów

Jeśli ktoś twierdzi, że po otrzymaniu łaski usprawiedliwienia każdemu grzesznikowi pokutującemu tak jak wina odpuszczona i zgładzona kara wieczna, iż nie zostaje żadna kara doczesna do odpokutowania czy na tym świecie, czy w przyszłym - w czyśćcu - przed wejściem do królestwa niebieskiego - niech będzie wyklęty.

Sobór Trydencki, dekret o usprawiedliwieniu, kanon 30, rok 1547

Ponieważ Kościół katolicki pouczony przez Ducha Świętego, na podstawie Pisma św. i starożytnej Tradycji Ojców, na świętych Soborach, a ostatnio na tym ekumenicznym Soborze podał naukę, że istnieje czyściec, a dusze tam zatrzymane są wspomagane wstawiennic¬twem wiernych, zwłaszcza miłą [Bogu] Ofiarą Ołtarza - święty Sobór nakazuje biskupom pilnie starać się, ażeby w zdrową naukę o czyśćcu przekazaną przez świętych Ojców i święte Sobory wierni wierzyli, by jej przestrzegano, nauczano i ją wszędzie głoszono. Zagadnienia dla prostego ludu trudniejsze i subtelniejsze, które nie służą „zbudowaniu" [por. 1 Tm 1,4] i z których najczęściej nie ma żadnego pożytku dla pobożności - z kazań ludowych powinny być wyłączone. Niech nie pozwalają rozszerzać i zajmować się zagadnieniami niepewnymi lub mającymi pozór fałszu. Niech zabronią jako zgorszenia i obrazy dla wiernych tego, co budzi tylko pewną ciekawość lub zabobonność albo trąci brzydką chciwością.

Sobór Trydencki, dekret o czyśćcu, rok 1563

Kościół, zawsze wierny Pismu Świętemu Nowego Testamentu i Tradycji, wierzy w szczęście sprawiedliwych, którzy kiedyś będą razem z Chrystusem. Wierzy, że kara wieczna czeka grzesznika, który będzie pozbawiony Boga; wierzy również, że ta kara obejmie całe «jestestwo» grzesznika. Wierzy w końcu - jeśli chodzi o wybranych - w ich ewentualne oczyszczenie, które poprzedza samo oglądanie Boga, a które mimo wszystko jest całkowicie inne od kary należnej potępionym. To właśnie rozumie Kościół, gdy mówi o piekle i czyśćcu.

List Kongregacji Nauki Wiary do biskupów o niektórych zagadnieniach dotyczących eschatologii (Recentiores episco-porum Synodi), 17 maja 1979 roku

sobota, 7 września 2019

Encyklika ACERBO NIMIS o wykładzie nauki chrześcijańskiej


św. Pius X

Encyklika

ACERBO NIMIS

o wykładzie nauki chrześcijańskiej.


Do czcigodnych Braci, Patriarchów, Prymasów, Arcybiskupów i Biskupów, pozostających w jedności ze Stolicą Apostolską.

W czasie bardzo przykrym i trudnym niezbadane wyroki Boże podniosły Naszą słabość do godności najwyższego Pasterza, abyśmy rządzili całą owczarnią Chrystusową. Nieprzyjaciel od dawna krąży około tej owczarni i zastawia nań zasadzki z bezecną chytrością tak, że dziś bardziej, niż kiedykolwiek, sprawdza się przepowiednia Apostoła do starszych kościoła efeskiego: „Jać wiem, że… wnijdą między was wilcy drapieżni, nie folgując trzodzie” (1).

Kto się stara o chwałę Bożą, szuka przyczyn tego przesilenia religijnego. Gdy każdy podaje ten lub inny powód, każdy także według swego rozumienia zajmuje się obroną i odbudowaniem królestwa Bożego na ziemi. Nie zaprzeczając innych przyczyn, my, czcigodni Bracia, skłaniamy się do uznania sądu tych, którzy w nieświadomości rzeczy Bożych upatrują obecną niemoc i słabość dusz, z których jeszcze większe zło wypływa. Zgadza się to zupełnie z tym, co sam Bóg powiedział przez proroka Ozeasza: „I nie masz znajomości Boga na ziemi. Złorzeczeństwo i kłamstwo i mężobójstwo i kradziestwo i cudzołóstwo wylało z brzegów, a krew się krwi dotknęła. Dlatego płakać będzie ziemia i zachorzeje każdy, który mieszka na niej” (2).

Nieświadomość religii nawet w warstwach wyższych

Niestety, w naszych czasach powszechnie i nawet słusznie narzekają, że pomiędzy ludem chrześcijańskim wielu nie zna zupełnie prawd koniecznych do zbawienia. Gdy wspominamy o ludzie chrześcijańskim, nie mówimy tylko o ludziach sfery niższej, którzy bardzo często nieświadomość swoją tym tłumaczą, że, posłuszni panom swoim, mogą zaledwie zajmować się sobą i sprawami swoimi, – ale mamy także i przede wszystkim na uwadze tych, którym nie brak rozumu i wykształcenia i odznaczają się obszerną nauką świecką a jednak pod względem religii prowadzą życie bardzo lekkomyślne i nieroztropne.

Trudno określić gęste ciemności, w których często ci ludzie się pogrążają, a co jest rzeczą jeszcze smutniejszą – pozostają w nich spokojnie. Prawie wcale się nie troszczą o Boga, najwyższego Sprawcę i Rządcę wszech rzeczy, o mądrość wiary chrześcijańskiej. Stąd nic nie wiedzą o Wcieleniu Słowa Bożego, o doskonałym przezeń odnowieniu rodzaju ludzkiego, o łasce która jest główną pomocą do osiągnięcia dóbr wiecznych, o Najświętszej Ofierze i Sakramentach, przez które otrzymujemy i zachowujemy łaskę. Co do grzechu – nie dbają o jego złość i sromotę i z tego powodu nie mają woli unikania go albo porzucenia; do ostatniego dnia życia znajdują się w takim usposobieniu, że kapłan, aby nie pozbawiać ich nadziei zbawienia, musi użyć na treściwą naukę religii ostatnie chwile, które powinny być obrócone na wzbudzenie aktów miłości Boga, jeżeli, co weszło prawie w zwyczaj, umierający nie jest w takiej nieświadomości, iż posługę kapłańską uważa za rzecz zbyteczną, mniemając, że bez przeproszenia Boga może spokojnie przekroczyć straszny próg wieczności. Stąd poprzednik nasz Benedykt XIV słusznie pisał: „Sądzimy, że wielka liczba potępionych na kary wieczne podlega zawsze temu nieszczęściu z przyczyny nieświadomości tajemnic wiary, które ludzie powinni zawsze umieć, aby byli zaliczeni do wybranych„.

Zepsucie obyczajów jest skutkiem tej nieświadomości

Jeżeli tak jest, czcigodni Bracia, pytam, czy można się dziwić, że skażenie obyczajów i zepsucie jest tak wielkie i z każdym dniem wzrasta i to nie między ludami barbarzyńskimi, ale nawet wśród narodów, noszących imię chrześcijańskie. Św. Paweł Apostoł, pisząc do Efezów, słusznie mówił: „Porubstwo i wszelka nieczystość albo łakomstwo niechaj nie będzie ani wspominane między wami, jako świętym przystoi; albo sprośność, albo głupia mowa” (3). Jako podstawę tej świętości i skromności, które kierują namiętnościami, położył znajomość rzeczy Bożych: „Patrzcież tedy, bracia, jakobyście ostrożnie chodzili, nie jako niemądrzy, ale jako mądrzy… A przetoż nie bądźcie nieroztropnymi, ale rozumiejącymi, która jest wola Boża” (4).

Zaiste, wola ludzka zachowuje bardzo niewiele tego zamiłowania uczciwości i sprawiedliwości, złożonych w człowieku przez Stwórcę, a które, że tak powiemy, pociągały go nie tylko do dobra pozornego, ale do rzeczywistego. Skażona zepsuciem pierwszej winy i zapominając niejako o Bogu, swoim początku, kieruje uczucia do zamiłowania próżności i poszukiwania kłamstwa.

Wola zbłąkana i zaślepiona pożądliwością potrzebuje przewodnika, któryby jej wskazał drogę do odnalezienia nieszczęśliwie porzuconych ścieżek sprawiedliwości. Duch nasz jest tym przewodnikiem, który nie jest nam obcy, bo go daje natura; jeżeli brak mu prawdziwego światła, którym jest znajomość rzeczy Bożych, stanie się tak, że ślepy poprowadzi ślepego i obydwaj w dół wpadną. Święty król Dawid, wysławiając Boga, że dał duchowi ludzkiemu światło prawdy, mówił: „Naznamionowana jest nad nami światłość oblicza Twego, Panie„. I co idzie za tym darem światła, wspomina, dodając: „Dałeś wesele w sercu moim” (5). Radość, powiększając serce, sprawuje, że biegniemy drogą przykazań Bożych.

Zbawienne owoce nauki chrześcijańskiej

Łatwo się przekonamy, że tak być powinno. Mądrością chrześcijańską poznajemy rzeczywiście dokładniej Boga i to, co nazywamy Jego doskonałościami nieskończonymi, niż na to pozwalają siły przyrodzone. A w jaki sposób? Oto, każe czcić Boga z obowiązku wiary, zależnej od rozumu, z obowiązku nadziei, zależnej od woli, z obowiązku miłości, zależnej od serca; całego zatem człowieka poddaje pod moc Stwórcy i Rządcy najwyższego.

Podobnież tylko nauka Jezusa Chrystusa pozwala nam poznać prawdziwą i wzniosłą godność człowieka, syna Ojca Niebieskiego i powołanego do tego, aby na wieki żył z Nim szczęśliwie. Na zasadzie tej godności i znajomości jej Chrystus poucza, że wszyscy powinni się wzajemnie jak bracia miłować i żyć tu, jak przystoi świętym, „nie w biesiadach i pijaństwach, nie w łożach i niewstydliwościach, nie w zwadzie i w zazdrości” (6); nakazuje także troskać się o Boga, ponieważ On się nami zajmuje; każe dawać ubogim jałmużnę, czynić dobrze tym, którzy nas nienawidzą, przekładać wiecznie trwające korzyści duszy nad znikome dobra tego żywota. Aby nie przeglądać kolejno wszystkiego, czyż to nie rozkaz Chrystusowy zaleca i nakazuje pysznemu pokorę, która jest źródłem prawdziwej chwały? „Ktokolwiek się… uniży…, ten jest większy w królestwie niebieskim” (7).

Nauka Chrystusowa uczy nas również roztropności ducha, przez którą niedowierzamy roztropności ciała, – sprawiedliwości, którą oddajemy każdemu, co mu się należy; – męstwa, które nas przygotowuje do tego, abyśmy odważnie cierpieli dla Boga i szczęśliwości wiecznej; wreszcie wstrzemięźliwości, dla której kochamy nawet ubóstwo dla królestwa Bożego i chlubimy się nawet w krzyżu, gardząc niesławą. Więc przez mądrość chrześcijańską nie tylko rozum otrzymuje światło, pozwalające nam dojść do prawdy, ale i wola przejęta jest miłością, prowadzącą do Boga i łączącą nas z Nim przez ćwiczenie się w cnotach.

Nie twierdzimy jednak, aby złość duszy i skażenie obyczajów nie mogły istnieć jednocześnie ze znajomością religii. Dałby Bóg, iżby fakty nie dowodziły tego zbyt często! Mniemamy atoli, że tam, gdzie umysł jest otoczony ciemnościami grubej nieświadomości, nie może znaleźć się nigdy wola prawa i dobre obyczaje, albowiem kto idzie z otwartymi oczyma, może z pewnością zejść z drogi prostej, dotkniętemu jednak ślepotą grozi pewne niebezpieczeństwo. Zważcie także na to, że zepsucie obyczajów daje nadzieję powrotu, jeżeli światło prawa niezupełnie wygasło; gdzie jednak skażenie obyczajów spotyka się razem z brakiem wiary, pochodzącym z nieświadomości, tam nie ma prawie lekarstwa i droga zatracenia stoi otworem.

Ponieważ z nieznajomości religii wypływa tyle złego, a z drugiej strony konieczność i pożytek nauki chrześcijańskiej jest wielki, bo na próżno ludzie mniemają, że kto nie zna obowiązków chrześcijańskich, może je spełnić, zobaczmy teraz, do kogo należy strzec umysły od tej zgubnej nieświadomości i podawać im tak potrzebną naukę.

Obowiązki kapłanów

Czcigodni Bracia, pytanie nie przedstawia trudności, ponieważ ta ważna troska dotyczy duszpasterzy. Z rozkazu Chrystusowego oni są obowiązani znać i paść powierzone im owce. Paść to znaczy przede wszystkim uczyć. „Dam wam pasterzy według serca mego i będą was paść umiejętnością i nauką„. Tak mówił Bóg przez Jeremiasza (8). Stąd Apostoł Paweł powiedział: „Chrystus nie posłał mię chrzcić, ale ewangelię przepowiadać” (9), dając znać, że pierwszą powinnością tych, którzy z jakiego bądź tytułu mają obowiązek rządzenia Kościołem, jest nauczać wiernych rzeczy świętych.

Uważamy za rzecz zbyteczną wychwalać tę naukę i wskazywać jej wartość wobec Boga. Jałmużna, jaką dajemy ubogim dla ulżenia ich nędzy, ma zapewne wielką zasługę przed Bogiem. Któż jednak zaprzeczy większej gorliwości i pracy, gdy zyskujemy dla dusz, ucząc je i upominając, nie dobra znikome ciała, ale dobra wieczne? Nic nadto nie może być milszego dla Jezusa Chrystusa, Zbawiciela dusz, który mówi o sobie przez Izajasza: posłał mię, abym opowiadał ewangelię ubogim (10).

Potrzeba jednak, czcigodni Bracia, abyśmy tę sprawę przekładali ponad wszystko: każdy kapłan nie ma nad tę ważniejszej powinności, ani nie jest ściślej do czegokolwiek innego zobowiązany. Kto może też zaprzeczyć, że kapłan z nauką powinien łączyć świętość życia?

„Wargi kapłańskie będą strzec umiejętności” (11). Tej umiejętności Kościół surowo domaga się od tych, którzy mają być dopuszczeni do kapłaństwa.

Dlaczego? Ponieważ lud chrześcijański spodziewa się u nich znajomości prawa Bożego i Bóg sam do ogłaszania go przeznacza ich. „I zakonu pytać będą z ust jego, ponieważ Aniołem Pana zastępów jest” (12). Dlatego Biskup w czasie święceń tak się odzywa do przyjmujących kapłaństwo: „Oby wasza nauka była lekarstwem duchowym dla ludu Bożego; oby byli współpracownikami naszego urzędu, aby, rozważając Jego prawo w nocy i we dnie, wierzyli, co czytają, i nauczali, w co wierzą”.

Jeżeli nie ma kapłana, do którego by tego stosować nie można, co myśleć o tych, którzy przyobleczeni w nazwę i godność proboszczów, mają obowiązki kierownictwa dusz na mocy godności i jakoby z umowy?

Ci kapłani mieszczą się niejako w rzędzie pasterzy i doktorów, danych przez Chrystusa, aby wierni nie byli dziećmi chwiejnymi i kierowanymi każdym wiatrem nauki wśród zepsucia ludzkiego, ale, iżby, postępując według prawdy z miłością, wzrastali wśród wszystkiego w tym, który jest naszą Głową – Chrystusem (13).

Przepisy Soboru Trydenckiego

Dlatego św. Sobór Trydencki, mówiąc o duszpasterzach, głosi, że najpierwszym i największym ich obowiązkiem jest uczyć lud chrześcijański. Rozkazuje im mówić ludowi o religii przynajmniej w niedziele i święta uroczyste i co dzień w Adwencie i Wielkim Poście, albo przynajmniej trzy razy tygodniowo. I to jeszcze nie wszystko, dodaje bowiem, że proboszczowie są obowiązani przynajmniej w niedziele i święta, albo sami albo przez innych, uczyć dzieci prawd wiary a także posłuszeństwa dla Boga i rodziców.

Gdy mówi o przyjmowaniu Sakramentów, każe uczyć o ich istocie tych, którzy mają je przyjmować, i czynić to językiem łatwym i powszechnie używanym.

Poprzednik nasz Benedykt XIV w konstytucji Etsi minime tak streścił i ponowił przepisy świętego Soboru: „Sobór Trydencki dwa włożył szczególne posłannictwa na tych, którzy mają pieczę dusz: z tych jedno jest mówić do ludu o rzeczach Bożych w dni świąteczne a drugie uczyć dzieci i nieumiejętnych prawa Bożego i początków wiary„.

Mądry Papież słusznie rozróżnia te dwa obowiązki: kazania, którym zazwyczaj nazywają objaśnienie Ewangelii, i podawania nauki chrześcijańskiej. Są rzeczywiście tacy, którzy dla zmniejszenia pracy wmawiają w siebie, że homilia może zastąpić katechizm. Jasną jest rzeczą dla każdego człowieka myślącego, że takie zdanie jest fałszywe. Przemówienie na temat Ewangelii stosuje się tylko do tych, którzy już poznali początki wiary. Można ją przyrównać do chleba, rozdawanego dorosłym. Przeciwnie zaś, nauka katechizmu jest mlekiem, – tym mlekiem, którego według św. Piotra Apostoła mają bez zdrady pożądać wierni, „jako dopiero narodzone niemowlęta” (14).

Słowem, do katechety należy brać prawdę, tyczącą się wiary lub obyczajów chrześcijańskich i objaśniać ją wszechstronnie. Nadto, ponieważ, naprawa życia ma być celem nauczania, katecheta powinien robić porównanie między przepisami życia, jakie Bóg dał, a sposobem rzeczywistego życia ludzi; następnie, posługując się przykładami odpowiednimi i roztropnie wybranymi z Pisma świętego, historii kościelnej, żywotów Świętych, trzeba przekonać słuchaczów i niejako namacalnie pokazać, w jaki sposób mają swoje życie urządzić; wreszcie na zakończenie należy upomnieć, aby obecni zrozumieli brzydotę występków i od nich się odwrócili a szli za cnotą.

Wielka zacność nauczania katechetycznego

Niestety, wiemy, że obowiązek podawania nauki chrześcijańskiej wielu się nie podoba, ponieważ mało ją sobie cenią, mniemając, iż nie jest zdolna do zjednania sobie ogólnej wziętości. Sądzimy jednak, że taka ocena pochodzi od umysłów, kierujących się raczej lekkomyślnością, niż prawdą. Nie odmawiamy, co prawda, należnej pochwały kaznodziejom, którzy starają się szczerze, dla chwały Bożej, bronić wiary lub wychwalać Świętych. Jednakże ich usiłowania domagają się innej pracy uprzedniej, pracy katechetów. Jeżeli tej pracy brakuje, nie ma fundamentów i na próżno pracują ci, którzy dom budują. Bardzo często krasomówcze słowa, które liczne zgromadzenia słuchają z zapałem, łechczą tylko uszy a serca bynajmniej nie poruszają. Przeciwnie zaś, nauka katechizmu, choć skromna i prosta, zasługuje na to, aby do niej stosować słowa, które Bóg wyrzekł przez usta Izajasza: „A jako zstępuje deszcz i śnieg z nieba, a tam się więcej nie wraca, ale napaja ziemię i namacza ją, i czyni że rodzi i dawa nasienie siejącemu i chleb jedzącemu; tak będzie słowo moje, które wynijdzie z ust moich: nie wróci się do mnie próżne, ale uczyni cokolwiekem chciał, i powiedzie się mu w tym, na com je posłał” (15).

Mniemamy, że tak samo należy sądzić o kapłanach, którzy dla wyjaśnienia prawd religijnych piszą pracowite dzieła; słusznie zasługują za to na wielką pochwałę. Ileż jednak znajdujemy ludzi, którzy by te dzieła czytali tak, aby odnieśli owoc, odpowiedni do pracy i zamiarów autora? Przeciwnie zaś, podawanie nauki chrześcijańskiej, jeżeli jest dobrze prowadzone, przynosi zawsze jakąś korzyść słuchaczom.

Rzeczywiście (a przypomnienie tego powinno zapalić gorliwość sług Bożych) bardzo wielka jest liczba i ciągle się powiększająca tych, którzy nie znają wcale religii albo którzy mają o wierze chrześcijańskiej takie tylko wiadomości, że wśród światła wiary katolickiej mogą żyć jako bałwochwalcy. Jakże liczni są, niestety, nie tylko między dziećmi, ale także pomiędzy dorosłymi i starcami, którzy bezwzględnie nic nie wiedzą o głównych tajemnicach wiary, i którzy, słysząc imię Chrystusowe, odpowiadają: „Który jest…, abym weń uwierzył?” (16). Z tego powodu nie uważają za występek powziąć i żywić nienawiść przeciw drugiemu, zawierać najniegodziwsze umowy, oddawać się zajęciom nieuczciwym i pożyczać pieniądze na lichwę i wykonywać inne sprawy nie mniej zasługujące na potępienie. Stąd, nie znając prawa Chrystusowego, które nie tylko zabrania wykonywać uczynków haniebnych, ale także świadomie o nich myśleć i pożądać, wiele ludzi dla tej lub innej przyczyny wstrzymuje się od grzesznych przyjemności; przekonani są jednak w duchu, że żadne pojęcia religijne nie bronią myśli najbardziej niezdrowych, i mnożą tak nieprawości jako liczbę włosów na głowie.

Powtarzamy także, że te występki trafiają się nie tylko pomiędzy ludnością wiejską albo wśród biednego ludu, ale także i to może częściej wśród warstw wyższych, nie pomijając tych, których nauka nadyma, i którzy, wsparci na powierzchownym wykształceniu, mniemają, iż mogą szydzić z religii, bo „czegokolwiek nie wiedzą, bluźnią” (17).

Jeżeli na próżno oczekujemy czasu żniwa z ziemi nieobsianej, jakże dojść do pokoleń moralnych, gdy w czasie właściwym nie otrzymują nauki chrześcijańskiej? Ponieważ za naszych czasów wiara słabnie tak, że u wielu jest prawie martwa, stąd słusznie wnioskujemy, iż obowiązek przekazywania prawd katechizmowych albo jest wypełniany niedbale, albo zupełnie opuszczany. Na próżno, w celu uniewinnienia się, chciano by wmawiać, że wiara darmo jest nam dana, bo każdy ją przy chrzcie świętym otrzymuje. Zapewne, kto jest ochrzczony w Chrystusie, jest obdarzony wiarą w stanie ukrytym, ale to ziarno Boże nie wzrośnie i nie uczyni wielkich gałęzi (18), jeżeli pozostawione będzie sobie i cnocie wrodzonej. Człowiek od urodzenia posiada zdolność pojmowania; ta zdolność jednak potrzebuje słowa macierzyńskiego, pod którego wpływem mogłaby się, jak to mówią, w czyn obrócić. To właśnie dzieje się z człowiekiem chrześcijaninem, który, odradzając się w wodzie i Duchu Świętym, przynosi z sobą wiarę w zarodku; potrzebuje jednak nauki Kościoła, aby ta wiara mogła się karmić, rozwijać i przynosić owoce. Dlatego pisał Apostoł: „Wiara tedy ze słuchania, a słuchanie przez słowo Chrystusowe” (19). Dla okazania zaś potrzeby nauczania dodaje: „A jako usłyszą bez przepowiadającego?” (20).

To, co powiedzieliśmy do tej pory pokazuje najwyższą doniosłość nauki religii. Powinniśmy więc zrobić wszystko co leży w naszej mocy, aby z pełnym zaangażowaniem kontynuować nauczanie doktryny chrześcijańskiej, a jeśli doszło przy tym do jakichś zaniedbań, aby doprowadzić do jego odnowy. Albowiem jak powiedział nasz poprzednik, Benedykt XIV, Dla szerzenia chwały Bożej i zapewnienia zbawienia dusz nie ma nic bardziej skuteczniejszego od nauki katechizmowej (Konstytucja Etsi minime, 13).

Pragnąc spełnić nasz najwyższy obowiązek apostolski i w tak ważnej sprawie jedność zaprowadzić; najwyższą władzą Naszą rozkazujemy ściśle zachować we wszystkich diecezjach następujące prawidła:
  1. Wszyscy proboszczowie i ogólnie mówiąc wszyscy ci, którzy mają pieczę dusz powierzoną, będą wykładali katechizm we wszystkie niedziele i święta w roku bez żadnego wyjątku, przez godzinę, dzieciom obu płci, o prawdach, w które każde ma wierzyć i czynić, aby było zbawione.
  2. Powinni także przez kilkodniowe rekolekcje, w czasach roku ściśle określonych, przygotować je do przyjęcia Sakramentów Pokuty i Bierzmowania.
  3. Podobnież i ze szczególnym staraniem codziennie w Wielkim Poście i, jeżeli potrzeba, po świętach wielkanocnych przygotują chłopców i dziewczęta, aby pobożnie przyjęli pierwszą Komunię.
  4. We wszystkich parafiach należy założyć stowarzyszenie kanoniczne nauki chrześcijańskiej, w którym proboszczowie znajdą, szczególniej tam gdzie liczba kapłanów jest nieznaczna, pomocników cywilnych, którzy poświęcą się tej posłudze już to z gorliwości dla chwały Bożej, już też dla zyskania odpustów, przywiązanych przez Najwyższych Pasterzy do tych uczynków miłości.
  5. W miastach większych a szczególniej w tych, w których znajdują się uniwersytety, licea, kolegia trzeba urządzić lekcje religii dla uczenia dogmatów i moralności chrześcijańskiej tej młodzieży, która uczęszcza do szkół publicznych, gdzie nie ma wykładów religii.
  6. Ponieważ wiek dojrzały, szczególniej w naszych czasach, nie mniej od dzieci potrzebuje nauki, wszyscy proboszczowie i ci, którym pieczę dusz powierzono, oprócz homilii na Ewangelię, głoszonej we wszystkie dnie świąteczne na Mszy parafialnej, w godzinie najwygodniejszej dla ludu, – prócz godziny katechizmu dla dzieci, – wykładać będą przystępnie katechizm dla wiernych. W tym celu posługiwać się będą „Katechizmem Soboru Trydenckiego” tak, aby w czterech lub pięciu latach przejść mogli Skład Apostolski, Sakramenty, Dziesięcioro przykazań Bożych, modlitwę i przykazania kościelne.

Wezwanie Biskupów do wykonania tych przepisów

Czcigodni Bracia, stanowimy i rozkazujemy to wszystko na mocy Naszej władzy apostolskiej. Z waszej strony powinniście to samo robić w diecezjach, aby te przepisy były wykonane całkowicie i niezwłocznie. Jesteście obowiązani czuwać i pilnować, w granicach waszej władzy, iżby Nasze przepisy nie poszły w zapomnienie, albo, co na jedno wychodzi, nie były wykonywane niedbale i leniwie. Aby uniknąć tej wady, zalecajcie jak najpilniej i najusilniej, iżby proboszczowie nie zabierali się do katechizmu bez przygotowania, ale przeciwnie naprzód pilnie się przygotowywali, – nie głosili tylko słów mądrości ludzkiej, ale „w prostości serca i szczerości Bożej” (21) szli za przykładem Chrystusa, który, chociaż „wypowiadał skryte rzeczy od założenia świata” (22), „wszystko mówił… w podobieństwach do rzeszy” (23). Wiemy, że tegoż sposobu trzymali się Apostołowie, nauczeni przez Pana. O nich to Grzegorz Wielki powiedział: „Najbardziej starali się o to, aby uczynić rzeczy proste dla ludów prostych, nauczać rzeczy zrozumiałych a nie wzniosłych i trudnych„. W rzeczach, tyczących się religii, prawie wszyscy ludzie w czasach obecnych mogą być zaliczeni do prostych.

Nie chcemy, aby kto, z przyczyny usposobienia dla prostości, wmawiał w siebie, że ten rodzaj nauczania nie wymaga pracy i uwagi. Owszem, potrzebuje więcej od innych. Łatwiej znaleźć mówcę, który obficie i świetnie przepowiada, niż katechetę, którego nauczanie byłoby pod każdym względem bez nagany. Jakkolwiek zatem ktoś z natury posiada łatwość myśli i wysłowienia, niechaj o tym pamięta: tylko wtedy mówić będzie dzieciom i ludowi o nauce chrześcijańskiej z pożytkiem dla dusz, gdy się przygotuje i ćwiczyć się będzie przez poważne rozważanie. Mylą się ci, którzy, patrząc na nieświadomość i niższość umysłową ludu, poważają się postępować w tych rzeczach niedbale. Owszem, im więcej słuchacze są niewprawni, więcej też trzeba użyć gorliwości i starania do zastosowania prawd najwznioślejszych, już i tak wyższych od pojęć zwyczajnych, do zrozumienia nieumiejętnych, którzy tak jak mądrzy potrzebują ich znajomości, iżby doszli do szczęśliwości wiecznej.

Wreszcie, czcigodni Bracia, niechaj Nam wolno będzie zakończyć ten list, stosując do was słowa Mojżesza: „Jeśli kto jest Pański, przyłącz się do mnie” (24). Zważcie, prosimy was i błagamy, bo jakież nieszczęścia wypływają dla dusz z samej niewiadomości rzeczy Bożych! Wiele zapewne rzeczy pożytecznych i bardzo chwalebnych zaprowadzono w waszych diecezjach dla dobra powierzonej owczarni, chciejcie jednak ponad wszystko użyć wszelkiego wysiłku, gorliwości, starania i usilnych próśb, aby znajomość nauki chrześcijańskiej zupełnie umysły przeniknęła i wskroś je przeszła. „Każdy, mówimy słowami Apostoła Piotra, jako wziął łaskę, usługując ją jeden drugiemu, jako dobrzy szafarze rozlicznej łaski Bożej” (25).

Niechaj troskliwość i starania wzbudzą się w was dla wstawiennictwa Przebłogosławionej Dziewicy Niepokalanej przez błogosławieństwo apostolskie, którego z serca udzielamy wam, duchowieństwu i ludowi waszej pieczy powierzonemu – jako świadectwo Naszej życzliwości i zadatek darów niebieskich.

Dan w Rzymie u św. Piotra 15 kwietnia 1905, papiestwa Naszego roku drugiego.


Pius X, Papież.


PRZYPISY:

1) Dz. Ap. XX, 29.
2) Ozeasz IV, 1-3.
3) Efez. V, 3 i 4.
4) Tamże 15 i 17.
5) Ps. IV, 7.
6) Rzym. XIII, 13.
7) Mt. XVIII, 4.
8) Jerem. III, 15.
9) I Kor. I, 17.
10) Łk. IV, 18; Iz. LXI, 1.
11) Malach. II, 7.
12) Tamże.
13) Efez. IV, 14. 15.
14) I Piotr II, 2.
15) Iz. LV, 10 i 11.
16) Jan IX, 36.
17) Jud. 10.
18) Marek IV, 32.
19) Rzym. X, 17. 14
20) Tamże 14.
21) II Kor. I, 12.
22) Mt. XIII, 35.
23) Tamże 34.
24) Wyjścia XXXII, 26.
25) I Piotr IV, 10.


"Homiletyka". Pismo miesięczne poświęcone kaznodziejstwu i życiu duchownemu, pod kierunkiem literackim Ks. Mariana Nassalskiego Magistra Teologii. Rok ósmy. – Tom XIV. Włocławek. Redakcja i Administracja "Homiletyki". 1905, ss. 437-449. (Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono; brakujący fragment encykliki uzupełniono). Przypisy: (*) Przekład własny, dokonany z tekstu francuskiego, umieszczonego w piśmie La Croix z d. 26 kwietnia r. b. (Początkowe słowa Encykliki w języku łacińskim to: "Acerbo nimis ac difficili tempore". – Red. Ultra montes).

Źródło informacji: gloria.tv & ultramontes.pl

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.