Gdy idzie o perspektywy rozwojowe chrześcijaństwa, w środowiskach przywiązanych do Tradycji katolickiej dominuje nastrój głębokiego pesymizmu. W optyce spotykanej często w tych kręgach (do których i ja sam się zaliczam) – wiara upada w świecie. Trudno by było wyobrazić sobie krainę bardziej obcą Tradycji, niż dawny obszar Christianitas. Wokół o lepsze walczą ze sobą agresywna teofobia, wulgarny, podwórkowy antyklerykalizm oraz pogardliwy indyferentyzm religijny. Prócz jawnej wrogości biblijnego „tego świata”, tradycjonalistom towarzyszy poczucie izolacji, niezrozumienia czy wręcz niechęci także wewnątrz samego Kościoła. I to zarówno ze strony hierarchów i szeregowych duchownych, jak i zwykłych wiernych, którzy, wychowani już na modernistycznych wynalazkach, w ogóle nie wyobrażają sobie Najświętszej Ofiary celebrowanej – jak mówią – „tyłem do wiernych”, bez podawania sobie w ławkach graby i oazowego rzępolenia na gitarze. Ale czy diagnoza współczesności stawiana z pozycji tradycjonalistycznych skłania do czarnowidztwa? Wręcz przeciwnie.
Wednesday in the Octave of the Ascension
-
℣. Grant, Lord, a blessing.Benediction. May God the Father Omnipotent, be
to us merciful and clement.℟. Amen. Reading 4From the Sermons of St.
Gregory, Bis...
1 dzień temu













.png)

















0 komentarze:
Prześlij komentarz