Pages

_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________

wtorek, 1 października 2013

Groźny wirus znad Amazonki


Groźny wirus znad Amazonki

W latach siedemdziesiątych ubiegłego stulecia Kościołem katolickim Ameryki Południowej wstrząsnęła niezwykle wpływowa herezja, znana pod nazwą teologii wyzwolenia, domagająca się reinterpretacji Biblii w duchu marksistowskim. Potępiona przez Watykan w roku 1984 w instrukcji Libertatis nuntius zdążyła jednak przeniknąć do wielu środowisk kościelnych i głęboko zapuścić w nich korzenie – do tego stopnia silne, iż po ćwierćwieczu doczekała się duchowej córki – teologii ekofeminizmu.

Teologia ekofeminizmu, choć pochodzi od teologii wyzwolenia i jej zaangażowania społeczno‑politycznego, postrzega jednakowoż to zaangażowanie jako zbyt męsko-szowinistyczne, dlatego tę samą hermeneutykę, którą dawniej zastosowano wobec „biednych i wyzyskiwanych”, stosuje wobec kobiet. Według niej pierwszą i prawdziwą ofiarą jest kobieta uciskana przez społeczeństwo patriarchalne – najpierw przez religię żydowską Starego Testamentu, następnie zaś przez chrześcijaństwo. Drugą uciskaną jest przyroda, którą ludzie pragną wyzyskiwać, nie biorąc pod uwagę, że jest ona źródłem życia i energii dla wszystkich istot. W celu wyzwolenia spod tegoż ucisku zarówno przyrody, jak i kobiety należy dokonać dekonstrukcji, czyli po prostu demontażu wszystkich mitów i wierzeń społeczeństwa patriarchalnego, rzecz jasna poczynając od Pisma Świętego i doktryny katolickiej, od Księgi Rodzaju i pojęcia grzechu pierworodnego.

Wezwane do tego zadania są oczywiście kobiety, ponieważ to one w swych własnych ciałach przechowują sekrety mądrości i płodności ziemi. Pozwalając się prowadzić magicznej kobiecej intuicji i synchronizując się z ekosystemem, zbawią one ziemię i ludzkość. W tym celu nie muszą konkurować z mężczyznami o wpływy, powinny natomiast nabyć świadomości własnego ciała, które nosi w sobie wspomnienie tysiącleci ucisku. Ciało kobiety jest zasadniczym ośrodkiem, z którego winny pochodzić wszelkie teologiczne konsekwencje ekofeminizmu. Kiedy kobiety nabędą tę świadomość, społeczeństwo osiągnie stan androgyniczny, w którym nie będzie płci ani dwoistości, a wszelkie istoty żywe (i martwe) będą współegzystować zgodnie z zapomnianymi obecnie zasadami pochodzącymi od bogini‑­matki – Przyrody.

Ekoteologia i femoliturgia

Wielu osobom teologia tego rodzaju zapewne wyda się snem szaleńca. Problem jednak w tym, że podobnie wyglądała z początku teologia wyzwolenia. A skoro ona – po latach nauczania jej w seminariach, klasztorach i na rekolekcjach – wpływa na niejedną komunistyczną organizację partyzancką w niejednym kraju oraz na codzienne życie wielu ludzi, to i nowa teologia ekofeminizmu kiedyś zmieni sposób myślenia milionów osób.

Wystarczy uświadomić sobie, że te nowe heretyczki, nierzadko zakamuflowane pod habitami zakonnymi, będą dla wielu osób w Ameryce Południowej, słabo lub wcale nieuformowanych teologicznie, reprezentantkami Kościoła katolickiego. A będą głosić pochwałę aborcji i homoseksualizmu, akceptować zmiany płci, sprzeciwiać się budowie elektrowni wodnych, użytkowaniu lasów, budowie dróg i tym podobnym kwestiom. Będą deformować ludzi, ucząc ich, że w zdarzeniu, które od tysiącleci nazywamy grzechem pierworodnym, chodziło o to, że wąż chciał, aby kobiety nabyły świadomość własnego ciała, bo gdyby tak się stało, mężczyźni nie zdołaliby przez wieki nad nimi panować. I właśnie w tym celu zdeformowali oni wydarzenie biblijne. O Najświętszej Maryi Pannie z kolei mówią nowe heretyczki, iż jest ona mitem nawiązującym do postaci inkaskiej bogini Pachamamy.

Stosowanie tego typu urojeń na polu liturgii prowadzi do takich absurdów, jak zasiadanie kapłana w czasie Mszy Świętej pośród wiernych, podczas gdy przy ołtarzu pozostają zakonnice. Jeszcze ciekawiej wygląda to podczas celebracji w zamkniętych wspólnotach: po odczytaniu z Księgi Rodzaju relacji o grzechu pierworodnym kobiety śpiewają: To NIE jest wola ANI słowo Boże, a żeby nie pozostawić nikomu najmniejszych wątpliwości, błogosławią jabłko, które potem przekazują jedna drugiej mówiąc: Bierz i jedz, bo jest ono dobre i ty jesteś dobra. Dochodzą do tego ceremonie, podczas których kobiety obnażają się, by zademonstrować swój sprzeciw wobec szowinistycznej męskiej idei, jakoby kobiece ciało było narzędziem grzechu, czy tzw. obrzęd zobowiązania – parodia małżeństwa między dwiema kobietami.

Nowe życie religijne

Niepowstrzymywane szaleństwo przybiera na sile. Wiedzione nim zakonnice wpadły na pomysł wynalezienia życia religijnego na nowo. Proponują na przykład reinterpretację trzech tradycyjnych ślubów jako ślubu relacji (zamiast czystości), wzajemnej sprawiedliwości (zamiast ubóstwa) i wzajemnej współpracy (zamiast posłuszeństwa). Co ciekawe, nowe heretyczki sprzeciwiają się kapłaństwu kobiet, ponieważ poddaje ono kobiety pod władzę biskupa, zwolenniczki zaś tego nurtu są przeciwne wszelkiego rodzaju hierarchicznym strukturom, zwłaszcza zaś strukturom zarządzanym przez mężczyznę.

Jak bardzo ta nowa herezja jest już rozpowszechniona w Ameryce Południowej? Dla ogółu społeczeństwa pozostaje wciąż jeszcze nieznana, na razie jej znajomość ograniczona jest do niewielkich, ale bardzo aktywnych organizacji, które przeniknęły już do konferencji i stowarzyszeń religijnych na katolickich uniwersytetach. Szczególną zjadliwość przejawia w Brazylii i na południu kontynentu, zwłaszcza w Chile. Jest niczym śmiertelny wirus, który – póki co – można jednak jeszcze kontrolować i leczyć.

Oby Maryja – prawdziwy wzór kobiety – oświeciła władze klasztorne wielu żeńskich zakonów, które winny sprzeciwić się owym szaleństwom oraz biskupów odpowiedzialnych za obronę czystości Wiary, aby jasno dostrzegli niebezpieczeństwo kryjące się za tymi ekscesami i potępili je z całą mocą.

Valdis Grinsteins

Felieton ukazał się w numerze 25 dwumiesięcznika "Polonia Christiana".


ŹRÓDŁO INFORMACJI: http://www.pch24.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz




______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________