Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

niedziela, 17 marca 2013

Tradycjonaliści i papież Franciszek: Możemy odetchnąc i ochłonąć?


Tak, wiem. Nie wybrali kard. Burke’a. Do końca Postu będę odszczekiwał. Nie o to się martwię.

W rzeczywistości martwi mnie coś innego:

Papieża Franciszka wybrano nie dalej jak 2 h temu, a jad zaczął już wybijać z komentarzy na tym i innych blogach. Wielu tradycjonalistów zareagowało na Ojca świętego Franciszka słowami skrajnie obelżywymi. Gdyby któryś z moich synów wyrażał się w taki sposób o księdzu (czy choćby o osobie starszej), chłopak dostałby porządnie w tyłek i dostał dłuuugi szlaban.

W parę minut od pojawienia się Jego Świątobliwości na loggii, niektórzy tradsi rozpętali wirtualną kampanię, twierdząc, że prześladował on tradycyjnych kapłanów w Argentynie. Mówili, że zakazał Mszy trydenckiej w swojej diecezji. A później wyrzucali mu, że nie ubrał papieskiego mucetu. W końcu okazali konsternację faktem, że Jego Świątobliwość modlił się po włosku, a nie po łacinie. A następnie wszczęli larum po tym, jak zdjął stułę natychmiast po błogosławieństwie. Zrobili sporo hałasu o gobelin rozwinięty z balkonu. A to i tak nie były najgorsze komentarze. Pewnych rzeczy napisanych online nawet się nie chce mi się przytaczać.

Tradsi drodzy! Za pontyfikatu Benedykta XVI ciężko pracowaliśmy, by pokazać, że nie jesteśmy zamkniętą grupką wkurzonych, nienawistnych, na wpół schizmatyckich, jansenizujących katoli bardziej papieskich od papieża. Wszyscy myślą, że my, uczęszczający na Liturgię z 1962, jesteśmy niczym gwałtownicy i faryzeusze, łatwo ferujący wyroki. I wiecie co? Tylko potwierdzacie tę cudowną reputację po stokroć. Zdaje się, że te wzburzone słowa padły w przypływie emocji – a rozpalone emocje są diabłu na rękę.

Po przeczytaniu komentarzy na moim i innych blogach (zwłaszcza na Rorate Caeli) poczułem się tym wszystkim zażenowany. Chciał pousuwać komentarze z własnego bloga, ale na szczęście inni wykonali kawał dobrej roboty, wyciszając gniewne głosy.

Zastanów się chwilę. Gdybyś prowadził własny biznes albo był prezesem w dużej organizacji, jakbyś się czuł, gdyby Twoi podwładni zbierali się regularnie, żeby ponarzekać na to, jak szefujesz? Co jeśli spotykają się, aby tylko poddawać w wątpliwość Twoją wiarygodność i zdolności przywódcze? Co jeśli plotkowano by na Twój temat i oczerniano Cię za Twoimi plecami? Co jeśli zakładali sobie fora i szerzyli te potwarze po internecie? Uważałbyś, że takie osoby są "wierne" Twojej firmie czy instytucji? Lubiłbyś ich? Chciałbyś im pomagać? No chyba nie. Takie działania są po prostu tchórzliwe, niedojrzałe i małostkowe.

Może trzeba by zmówić za Ojca świętego wszystkie trzy części różańca przed wejściem do sieci i podkopywaniem godności Namiestnika Chrystusowego, którego św. Katarzyna Sieneńska nazywała „naszym słodkim Jezusem na ziemi”.

Tak, należę do tradycyjnej parafii personalnej (Mater Dei Catholic Church w Irving, w Teksasie). Jestem kanclerzem Catholic College in the USA, gdzie w formie nadzwyczajnej Najświętszą Ofiarę odprawia się przez codziennie. To część tożsamości i misji naszej uczelni. Życie sakramentalne prowadzę niemal wyłącznie w formie nadzwyczajnej.

Gdy chodzi o Mszę tradycyjną, to jak w pokerze – wchodzę "all in", ale wchodzę też "all in", gdy chodzi o papieża. Nie porzucałem urzędu anglikańskiego pastora, aby udawać, że sam sobie jestem papieżem, tym razem w Kościele katolickim.

Czy Franciszek wywołuje we mnie entuzjazm? Szczerze mówiąc, nie wiem wiele o Jego Świątobliwości. Tak, przyznaję: Nie jestem aż tak podekscytowanym, jakbym pewnie był, gdyby to kard. Burke albo Ranjith wczoraj wyszedł na balkon bazyliki św. Piotra. Ci, którzy codziennie czytują mój blog, wiedzą, że całym sercem byłem przy kard. Burke’u. Cóż. Nie jestem Panem Bogiem. I nie zamierzam się w Niego bawić. W dalszym ciągu żywię ku Ojcu świętemu Franciszkowi synowskie oddanie i posłuszeństwo.

Dajmy papieżowi czas. Módlmy się za niego. Jeśli coś Cię w nim martwi, nie loguj się tu i nie zostawiaj komentarzy. Pość o chlebie i wodzie, módl się częściej na różańcu, częściej zaglądaj też do konfesjonału, daj jałmużnę na biednych, itp.

Chciałbym zachęcić każdego z nas, abyśmy upodabniali dusze nasze do duszy Najświętszej Maryi Panny. Gdy św. Piotr, nasz pierwszy papież trzykrotnie zaparł się Chrystusa, ona nie rozgłaszała tego na ulicach i w opłotkach. Św. Jan i Maria Magdalena nie krzyczeli o tym z dachów. Nie do nas należy wyrokowanie o tym, co może być w przyszłości błędem papieża, a czego w tej chwili po prostu nie wiemy.

Na koniec wymienię trzy rzeczy, które napawają mnie nadzieją co do papieża Franciszka. Po pierwsze, tknęły mnie słowa Ojca świętego o Najświętszej Panience i jego osobistej ufności w jej orędownictwo. Nic dziwnego że w pierwszym geście jako papież udał się do rzymskiej bazyliki Matki Bożej Większej i ofiarował kwiaty przed jej obrazem znanym jako Salus Populi Romani. To oznacza, że nasz Ojciec święty jest maryjny. A bycie maryjnym jest dużo ważniejsze niż Mszał z ‘62. Apostołowie byli maryjni nawet bez Mszy trydenckiej.
Po drugie, Ojciec święty Franciszek, today w bazylice MB Większej, przyklęknął i pomodlił się przed grobem św. Piusa V – wielkiego XVI-wiecznego papieża reformatora. Po trzecie, dzisiejsza pierwsza Msza Jego Świątobliwości będzie sprawowana wg Novus Ordo po łacinie. Okej, wiadomo że nie wg Mszału z ‘62, ale nie będzie to przecież Msza cyrkowa. Weźmy głęboki oddech. Bądźmy wielkoduszni. Módlmy się.

Kto wie, może Twoje zbawienie w jakiejś części zależeć będzie od tego, jak przyjąłeś tego papieża. Nie zawiedź. Każdy potrafi narzekać i wynajdywać winy u innych. Prawdziwa i właściwa odpowiedź wymaga nadprzyrodzonej łaski i podążanie za Bożą wolą we wszystkim. Dobry Bóg zachowa nas ab omnibus malis praeteritis, praesentibus, et futuris intercedente beata et gloriosa semper Virgine Dei Genitrice Maria.

Narzekać jest łatwo (jak choćby narzekali Izraelici na pustyni po wyjściu z Egiptu). Nadprzyrodzone wyzwanie polega zaś na zachowywaniu wiary, nadziei i miłości we wszystkim. Dobrze, przyjaciele, wracajcie do łóżek! Bądźcie spokojni. Zachowujcie doskonały pokój Chrystusowy.

Taylor Marshall

tłumaczył GASPARES z forum Rebelya

4 komentarze:

Apfelbaum pisze...

Zgadzam się z tym tekstem. Nie można oceniać człowieka po kilku chwilach. Bycie Arcybiskupem i Metropolitą nie jest czymś takim samym jak bycie Wikariuszem Chrystusa. Liczyłem, że zwycięży kardynał Ranjith, gdyż zna on Kościół prześladowany i jako "niebiały" jest trudniejszy do krytykowania. Nie pisałem o tym przed wyborem, gdyż wydaje mi się, że nie powinno tworzyć się opinii publicznej w sprawie wyboru papieża. Właśnie tego efekt mamy teraz. Ci którzy niczego nie oczekiwali łatwiej pogodzili się z wyborem, a ci którzy mieli własnego kandydata poczuli się rozczarowani i teraz pochopnie osądzają Jego Świątobliwość. Uważam to za krzywdzące dla osoby Ojca Świętego.

Anonimowy pisze...

Dzięki takim wypowiedziom znów wierzę, że tradsi też potrafią patrzeć na Kościół miłością i widzieć coś więcej niż tylko własną mądrość; że wierzą w obietnice Pana dane Kościołowi. Dziękuję
P.S. Uważam się za katolika konserwatywnego (ale nie tradsa - z kontaktów z wielu tradsami mam wrażenie, że z dwóch płuc: Pisma i Tradycji oni wybierają tylko Tradycję - przepraszam jeśli kogoś uraziłem, ale to są moje wrażenia) i nade wszystko wierzę, że prawowity papież nie poprowadzi Kościoła nad przepaść.

Anonimowy pisze...

Kochani nie wiem czemu , ale w ani w artykule ani w komentarzach nie ma nic an temat tego że Duch Święty wybiera i nic nam do tego czy wg takiego czy innego rytu, czy coś po naszej myśli czy nie.Zapominacie o tym ze tu rządzi Bóg anie człowiek.Za czasów Chrystusa nie było Mszy Trydenckiej wiec o co chodzi? Tamte były nie ważne?Ludzie nawróćcie się, do Boga żywego i rozdzierajcie przed Nim wasze Serca , a nie szaty......

Rzymski Katolik pisze...

Nie twierdzę, że Duch Święty uczestniczy w wyborze papieża w sensie dosłownym, ponieważ Duch Święty na pewno by nie dopuścił do wybrania wielu papieży. Natomiast Duch Święty nie tyle trzyma rękę na pulsie, ile pełni rolę dobrotliwego nauczyciela, zostawiając nam swobodę działania, ale nie spuszczając nas z oka. Rolę Ducha Świętego należy rozumieć bardziej elastycznie. On nie narzuca, na którego kandydata mamy głosować. Zapewne chroni nas tylko przed tym, abyśmy wszystkiego nie zaprzepaścili.

Józef kard. Ratzinger

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________