Niełatwo jest opisać duchowość łączącą katolickie wspólnoty i środowiska tradycjonalistyczne, które – jak wyjaśnił Paweł Milcarek portalowi ekumenizm.pl – nie mają charakteru „zwartej grupy formacyjnej”. Tradycjonaliści nie mają i nie starają się mieć wspólnego „programu” czy „działalności”, bo zasadniczym punktem odniesienia jest Kościół, to on jest przedmiotem przynależności i identyfikacji, reszta jest tylko podobieństwem (i czasami solidarnością) postaw opartych na obiektywnych danych i dobrach wiary. Ale to podobieństwo i „wspólnota losu”, zbieżność zaangażowań w konkretnym czasie historii Kościoła – nie są jednak bez znaczenia. To tu objawiają się motywy i owoce postawy tradycjonalistów, jej miejsce i znaczenie dla katolicyzmu. Chodzi przy tym nie tylko o „wspólny duchowy mianownik” (ten jest oczywisty, jak to u katolików –„chodzenie do kościoła”, tyle że na Mszę tradycyjną), ale o „duchową dominantę”, sposób przeżywania wiary, który sprawia, że katolicy ci wybierają wierność tradycji łacińskiej i trwają w niej. Jednym z elementów, nie najważniejszym, ale bardzo wyróżniającym tej duchowości, tak oczywistym, że nawet często nieuświadamianym – jest stosunek do historii Kościoła.
MEETING 2026. NEL POPOLO CRISTIANO IL FUOCO È ANCORA VIVO. MA NON CI SONO
PIÙ I GRANDI SANTI E I PADRI. IL POPOLO DI DIO È INDIFESO DAVANTI ALLE
IDEOLOGIE DEL MONDO CHE HANNO CONQUISTATO ANCHE GLI ECCLESIASTICI
-
Cosa c’era ieri al Meeting di Rimini? Non solo tante gente, ma un popolo.
Un popolo cristiano che di colpo ritrova entusiasmo e giovinezza dopo che,
con ...
17 godzin temu
































0 komentarze:
Prześlij komentarz