_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sutanna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sutanna. Pokaż wszystkie posty

piątek, 11 września 2026

Brak sutanny u kapłana jest oznaką jego słabości. Rozmowa z ks. Markiem Bąkiem

W najnowszym nagraniu na kanale Iwony Paulewicz gościem jest ks. Marek Bąk. Rozmowa dotyczy kryzysu tożsamości kapłańskiej we współczesnym Kościele oraz porzucania przez duchownych tradycyjnego stroju duchownego — sutanny.

W filmie poruszono m.in. następujące wątki:

  • Znaczenie sutanny jako wyznania wiary: Rozmówcy przypominają m.in. słynne słowa kard. Stefana Wyszyńskiego z 1969 roku o tym, że sutanna nie jest zwykłym ubiorem, lecz publicznym świadectwem i znakiem wiary.

  • Rola ochronna i kształtująca: Jak zauważa ks. Marek Bąk, strój duchowny nie tylko przypomina kapłanowi o jego tożsamości, ale też dyscyplinuje go i chroni przed moralnym lub duchowym upadkiem.

  • Odeście od tradycji i konformizm: Poruszono problem zamiany sutanny na stroje cywilne lub garnitury, co często sprawia, że duchowni stają się w przestrzeni publicznej „niewidzialni” lub przypominają raczej biznesmenów niż duszpasterzy.

  • Odpowiedzialność wiernych: W rozmowie wybrzmiewa mocny apel do świeckich o wykazanie się prawdziwą troską i miłością do kapłanów — w tym o odwagę do upominania duchownych oraz modlitwę w ich intencji.

🎬 Oglądaj nagranie

środa, 14 października 2015

Po co sutanna?

„Konia i księdza na ulicy w Warszawie coraz trudniej zobaczyć” – pisał ks. Jan Twardowski. Czy powinniśmy już zapomnieć o widoku na ulicy księdza w sutannie?

Ksiądz powinien być przecież rozpoznawalny. – Cieszę się na widok księdza w sutannie, zwłaszcza w miejscach publicznych czy w programach telewizyjnych. Ksiądz powinien być od razu identyfikowany ze swoim powołaniem, najpiękniejszym darem. Sutanna jest przecież powodem do dumy, wyróżnieniem – podkreśla Dorota Gawryluk, dziennikarka Polsatu.

Tymczasem coraz liczniejsi są księża kierujący się zasadą „4 K”, według której kościół, kancelaria, katecheza i kuria to jedyne miejsca, gdzie należy pokazywać się w sutannie. A co z innymi miejscami w przestrzeni publicznej?

Kodeks Prawa Kanonicznego w kan. 284 mówi wyraźnie: „Duchowni powinni nosić odpowiedni strój kościelny, według przepisów wydanych przez Konferencję Episkopatu, a także zwyczajów miejscowych, zgodnych z przepisami prawa”. W starej dobrej książce „Decus clericorum”, wydanej w 1960 r., znajdziemy wskazówki: „Bez sutanny lub surduta i koloratki nie wypada kapłanowi pokazywać się nikomu, nawet swym domownikom”, „Nigdy jednak kapłan nie powinien przywdziewać krótkiego stroju (...), gdy bierze udział w uroczystościach publicznych lub większych zebraniach kościelnych czy świeckich, gdy składa wizyty swym przełożonym albo osobom na wyższych stanowiskach, gdy prowadzi naukę religii, gdy urzęduje w biurze parafialnym, gdy przyjmuje u siebie wizyty itd.”.

niedziela, 12 lipca 2015

Płachta na byka czy bandaż na ranę



Czy sutanna, habit lub koloratka w komunikacji miejskiej wydają się czymś dziwnym i egzotycznym? Jak wrocławianie reagują na obecność kapłana lub siostry zakonnej, którzy podróżują obok nich po mieście? Okazuje się, że bardzo różnie.

piątek, 7 listopada 2014

Film dokumentalny "NIECH ŻYJE SUTANNA"



Film w wersji oryginalnej bez lektora i napisów 

środa, 22 października 2014

Porzucone sutanny...


BOLI MNIE BARDZO JAKO ŚWIECKIEGO TO, ŻE PRAKTYCZNIE NIGDY NIE WIDUJĘ W MIEJSCACH CODZIENNEGO ŻYCIA (POZA KOŚCIOŁEM) KSIĘDZA W SUTANNIE. KSIĘŻY – OWSZEM - OGÓLNIE WIDUJĘ. ROZPOZNAJĘ ICH JEDNAK TYLKO DLATEGO, ŻE ZNAM TWARZE WIELU Z NICH.

Powszechnie duchowni używają (a raczej powinni używać) dwóch strojów – sutanny (ew. uzupełnionej biretem, pasem czarnym (lub innym – jeśli przysługuje przywilej)) oraz koszuli z koloratką. Oczywistym jest, że sutanna, która jest strojem uroczystym, powinna być używana przez księdza na plebani i w kościele, gdy uczy religii, gdy wykłada na fakultecie teologicznym czy podczas pracy w kurii itd. W końcu powinien jej używać, ilekroć pojawia się publicznie w szerszym gronie. Praktyka życia jest jednak inna. Gdy się wjedzie do niejednej kurii , spotyka się raczej duchownych w strojach krótkich. Podobnie na różnych rekolekcjach, konferencjach , szkoleniach czy wykładach.... gdy wchodzi się do takiej kurii albo do takiej teologicznej uczelni, ma się wrażenie obcowania z kościelną instytucją, która tak bardzo pragnie upodobnić się do świeckiego urzędu, tudzież świeckiej szkoły, jakby wręcz uważała je za lepsze i pragnęła się w nie przeobrazić.

poniedziałek, 7 października 2013

Bo o sutannach niestety zapomnieli


Warszawska starówka kilka miesięcy temu. Ludzi się mija wielu. Wpadłam na znajomą siostrę zakonną - miło zobaczyć znajomą twarz w śpieszącym się gdzieś tłumie. Spotkałam dawno nie widzianą koleżankę. Minęłam kilku księży. Tylko o tym, że to duchowni mało kto wiedział. Sama bym na to nie wpadła, gdybym ich z widzenia przynajmniej nie znała. Bo o sutannach niestety zapomnieli. A na "Szczęść Boże" ze zdziwieniem w oczach odpowiadali, jakby myśleli, że brak stroju odpowiedniego ich przed rozpoznaniem uchroni.

A mnie widok księży bez sutann, w garniturach wciąż drażni i dziwi. Może dlatego, że u nas w parafii, jest to widok niespotykany, i oznacza tyle tylko, że trwają roboty budowlane i trzeba budowlańców poustawiać, lub wikary idzie z ministrantami w piłkę grać.

Ale wejdzie się na pewną uczelnię, co się katolicką mianuje i sutanny nie uświadczy. Bo to przecież profesorowie! Naukowcy. A gdzie się podziali duszpasterze? Z ambony mówi się na kazaniu czy homilii, o dawaniu świadectwa wiary. I potem widzi wierny swojego kapłana po świecku przemierzającego miasto...

Po co to piszę? Tak, poniekąd żeby się czepiać. Z drugiej strony przypomnieć, że ksiądz też człowiek i błędy popełnia. A Twoim, drogi Katoliku, prawem, zadaniem i obowiązkiem jest mu zwrócenie uwagi. Kulturalnie, grzecznie, uprzejmie.

Kościół to wspólnota grzeszników. Należę do niej ja - grzesznik, Ty - grzesznik, siostra zakonna - grzesznik, ksiądz - grzesznik, biskup - grzesznik, arcybiskup - grzesznik, prymas - grzesznik, papież Franciszek, który zapytany w jednym z wywiadów kim jest Jorge Mario Bergoglio, odpowiedział prosto: jestem grzesznikiem.

Mamy się wzajemnie uświęcać, a więc grzeszących upominać, nieumiejętnych pouczać, wątpiącym dobrze radzić, strapionych pocieszać, krzywdy cierpliwie znosić, urazy chętnie darować, modlić się za żywych i umarłych.

Ale żeby był element pozytywny - pochwalić muszę Gościa Niedzielnego, bo drażniące mnie zdjęcia zmienili. I jak przystało na katolicką gazetę, księża w sutannach, chociaż na zdjęciach występują.

środa, 14 sierpnia 2013

Zapomniane prawdy - Sutanna



środa, 20 lutego 2013

Sutanna moją zbroją

Coraz trudniej jest poruszać się w miejscach publicznych w sutannie. Wiem coś o tym, bo jestem księdzem zakonnym. Chrystusowcy nie mają żadnego charakterystycznego habitu. Nasz założyciel kard. August Hlond w pierwszych ustawach zgromadzenia zapisał, że strojem naszym będzie strój duchowny obowiązujący w danym Kościele lokalnym. Jest więc nim czarna sutanna, którą noszą księża diecezjalni. Ostatnio na wielu portalach społecznościowych ukazały się hasła nawołujące duchownych, by nosili sutanny i habity. Jest to bardzo wyraźny sygnał dla nas kapłanów i powinniśmy się nim porządnie przejąć. Sutanny i habity nie mogą odejść do lamusa. Jeśli znikną z naszych ulic, diabeł będzie triumfował. Księża nie mogą dać się ogłupić. Zakładać sutanny i habity! Od nich zaczyna się każda, prawdziwa nowa ewangelizacja.

W książce ks. dr A. Witkowiaka „Decus clericorum” (Etyka towarzyska), wydanej w 1960 roku, można przeczytać słowa: „Bez sutanny lub surduta i koloratki nie wypada kapłanowi pokazywać się nikomu, nawet swym domownikom. (...) Nigdy jednak kapłan nie powinien przywdziewać krótkiego stroju (…), gdy bierze udział w uroczystościach publicznych lub większych zebraniach kościelnych czy świeckich, gdy składa wizyty swym przełożonym albo osobom na wyższych stanowiskach, gdy prowadzi naukę religii, gdy urzęduje w biurze parafialnym, gdy przyjmuje u siebie wizyty itd.”.  Mówią, że sama szata nie zdobi człowieka. Sama nie, ale też dużo mówi ona o człowieku, który ją nosi. Szczególnie w przypadku stroju księdza. Myślę, że jednym z najbardziej podstępnych forteli diabelskich, które wsącza szatan w kapłańskie mózgi jest właśnie "oduczanie" go od noszenia sutanny, wszędzie, gdzie się da. Zawsze znajdą się jakieś argumenty "przeciw" założeniu sutanny czy habitu. Wiem to z doświadczenia. Za każdym razem, gdy (z różnych powodów, choć są to sytuacje nieliczne) nie założę sutanny (czy koszuli z koloratką) mam duchowego kaca. Myślę, że jest to jeszcze jeden namacalny dowód na to, że wolą Chrystusa jest, by strój duchowny nosić.

Fakt, czasami sutanna prowokuje. I dobrze, przecież o to chodzi. Doświadczyłem tego ostatnio, gdy wracałem pieszo ze szkoły, w  centrum Stargardu. Maszeruję sobie dziarsko, odmawiam po cichu różaniec i nagle słyszę słowa, których nie godzi się tu cytować. Grupka młodych ludzi jedzie samochodem, nagle zwalniają, uchylają szybę i krzyczą w moim kierunku przekleństwa i wyzwiska. Wyzwany od "pedałów" i "szmat" (innych epitetów nie napiszę) szedłem dalej wkurzony i upokorzony. Zycie uratował mi różaniec. Uspokoił mnie szybko. Szedłem dalej i modliłem się za tych chłopaków. Duszpasterz młodych, który pragnie tylko jednego: by młodzi w Stargardzie byli zbawieni. Poczułem się jak Jezus, swoi Go odrzucili. Niezwykle mocne i piękne doświadczenie. Wiem, że ci chłopacy nie są źli. Gdybym szedł ubrany na świecko nie zwrócili by na mnie uwagi. Coś ich zabolało, coś zirytowało. Rozumiem. Ale wtedy na ulicy po raz kolejny zrozumiałem, jak wielką moc ma sutanna. Pomyślałem sobie wówczas: "Pedałem" nie jestem, sutannę noszę. I będę ją nosił. Bo jest dla mnie świętością i czymś więcej niż czarnym materiałem z guzikami".

„Próby zeświecczenia kapłana są dla Kościoła szkodliwe. Nie oznacza to wcale, że kapłan miałby stać z dala od ludzkich problemów osób świeckich: przeciwnie, winien jak najlepiej je poznawać, tak jak Jan Maria Vianney, ale jako kapłan, zawsze w perspektywie zbawienia ludzi i rozszerzania królestwa Bożego. Jest świadkiem i szafarzem innego życia niż ziemskie. Zasadniczą sprawą dla Kościoła jest zachowanie tożsamości kapłana w wymiarze wertykalnym.” – pisał Jan Paweł II w 1986 roku w "Liście do Kapłanów". Nasza kapłańska tożsamość w "wymiarze wertykalnym" to nade wszystko sutanna i habit. Ludzie chcą nas widzieć, chcą nas rozpoznawać. Sama "gęba brewiarzowa" nie wystarczy. Pamiętam, jak raz jechałem pociągiem. Siedziałem w przedziale (ubrany po świecku) i czytałem książkę. Na przeciw mnie siedzi starsza pani i bacznie mnie obserwuje. Po kilku godzinach jazdy pyta się: "przepraszam najmocniej, czy pan jest księdzem?". Odpowiadam: "Tak, a po czym pani mnie rozpoznała?". "Po mordzie, proszę księdza" - odpowiedziała całkiem swobodnie i spontanicznie, choć w chwilę później przeprosiła za spontaniczne sformułowanie. Śmieliśmy się razem długo, choć w głębi serca zrobiło mi się głupio. "Czemu nie ubrałeś koloratki, głąbie?" pytałem siebie, głęboko w sercu.

Jedno jest pewne. Ludzie pragną nas widzieć, mieć do nas dostęp. Ci mniej lub bardziej wierzący i ci, którzy oddalili się od Kościoła. Sutanna to nie tylko pewien "gorset" czy "środek zabezpieczający" księdza przed robieniem głupot. Sutanna jest "znakiem" mocno przemawiającym, środkiem podstawowym, wertykalnym w głoszeniu Dobrej Nowiny. Jakimś wstępem, preludium do podjęcia głębszej rozmowy, nowej ewangelizacji. Schowana głęboko w szafie, staje się namacalnym dowodem na kryzys duchowy kapłaństwa. Ktoś kiedyś powiedział: ale Jezus nie nosił sutanny. To prawda. Nie nosił też majtek z gumą, zegarka i skarpet. Nie musiał nosić z wiadomych przyczyn. Ja też nie muszę. Ale mogę i chcę. Bez sutanny też jestem księdzem, zgadza się. Ale jeśli już Pan powołał do kapłaństwa zakonnego, jeśli Kościół Święty tę sutannę mi podarował, to na litość Boską chyba po to, żebym ją nosił. Bym w każdym wymiarze (także wertykalnym, zewnętrznym) objawiał światu do Kogo należę i Komu służę. To mój mundur, moja zbroja, moja świętość. Noszę ją nie tylko po to, by mieć ochronę przed strzałami nieprzyjaciela. Noszę ją przede wszystkim po to, by inni wiedzieli do kogo iść, gdy zbliża się niebezpieczeństwo, gdy słabną w walce duchowej. Że jest w pobliżu ktoś, kto ich wesprze, obroni. Tyle w temacie. Jedno z moich ostatnich postanowień na czas najbliższy: nosić duchową i wertykalną zbroję. Na przekór diabelskim modom i podszeptom. Amen.

Ks. Rafał J. Sorkowicz SChr

wtorek, 15 listopada 2011

Sutanna jest najodpowiedniejszym strojem dla katolickiego księdza



Ks. Zanotti: Ja również uważam, widzi Pan, że kapłaństwo musi być widoczne. Trzeba, aby ludzie mogli...

Dziennikarz: Czy właśnie dlatego – jeśli pozwoli Pan na to pytanie – nosi Pan sutannę?

Ks. Zanotti: Tak, sutannę noszę tak naprawdę dla tych 96% ludzi, którzy nie przychodzą do kościoła. Bo wie Pan, ten cały tłum na zewnątrz, który nie chodzi do kościoła – jak Pan myśli, jaką mają szansę na spotkanie księdza? Trzeba, żeby w barach, do których wstępuję, czy na tym wielkim bulwarze, którym codziennie przechodzę, każdy miał możliwość podejść do mnie, porozmawiać, powierzyć mi coś ze swojego życia. Ta sutanna jest po prostu kluczowa!

Dziennikarz: I tak to się właśnie odbywa.

Ks. Zanotti: Dokładnie tak to się odbywa! I myślę, widzi Pan, że powinniśmy zrobić tutaj naprawdę wielki rachunek sumienia. Mamy obecnie we Francji 15 000 księży – czy zdaje Pan sobie z tego sprawę? Z czego chyba 9 000 jest czynnych. Do tego dochodzi 40 000 sióstr zakonnych. Jestem przekonany, że gdyby wszyscy – na mocy jakiegoś dekretu, który spadłby z nieba – znów założyli sutanny i włożyli welony, to co by się stało? Każdego dnia ludzie spotykaliby sługi Boże, a Kościół odzyskałby swoje miejsce w przestrzeni publicznej.

Dziennikarz: Mówiąc takie rzeczy, raczej nie przysporzy sobie Pan przyjaciół.

Ks. Zanotti: Trudno! Ja mówię to dla Pana Boga i mówię to dla przyszłości chrześcijaństwa.

___________________________________________________________________

Ks. Michel-Marie Zanotti-Sorkine - biografia
___________________________________________________________________

Paryska estrada i formacja we Wspólnocie św. Jana

Urodził się w 1959 roku w Nicei w rodzinie o korzeniach włosko-rosyjsko-żydowskich. Przez lata występował jako piosenkarz i pianista w paryskich i nicejskich kabaretach. Odpowiadając na głos powołania, rozpoczął formację zakonną we Wspólnocie św. Jana (Communauté Saint-Jean). Ostatecznie przyjął święcenia kapłańskie w 1999 roku jako ksiądz diecezjalny archidiecezji marsylskiej.

Rozkwit w Marsylii i „Cud u Réformés”

W latach 2004–2014 był proboszczem parafii Saint-Vincent-de-Paul (znanej jako Les Réformés) w Marsylii. Przekształcił opustoszałą świątynię w tętniące życiem centrum duchowe. Ze względu na setki godzin spędzanych w konfesjonale, bezkompromisowość i duchową gorliwość okrzyknięto go „współczesnym księdzem Vianneyem”. Jego owocna, ale tradycyjna w stylu praca duszpasterska rodziła jednak napięcia z częścią episkopatu. W 2014 roku, po decyzji arcybiskupa Georges'a Pontiera, ks. Zanotti-Sorkine musiał opuścić Marsylię.

Epizod brukselski: Bractwo Świętych Apostołów

Po krótkim pobycie w sanktuarium Notre-Dame du Laus przeniósł się do Belgii na zaproszenie konserwatywnego prymasa abp. André-Josepha Léonarda. Ks. Zanotti stał się duchowym inspiratorem nowo powołanego Bractwa Świętych Apostołów (Fraternité des Saints Apôtres), które miało przywrócić tradycyjne kapłaństwo i ewangelizację w laicyzującej się Brukseli.

Projekt przyciągnął wielu młodych kleryków, jednak po przejściu abp. Léonarda na emeryturę w 2015 roku, jego liberalny następca, kardynał Jozef De Kesel (przy poparciu belgijskiego episkopatu), zablokował inicjatywę i rozwiązał Bractwo w 2016 roku, co wywołało głośny sprzeciw wiernych i odwołania do Watykanu.

Obecna posługa w Paryżu

Po zamknięciu projektu w Belgii ks. Zanotti-Sorkine osiadł w Paryżu. Obecnie posługuje w stolicy Francji jako kapłan, ceniony rekolekcjonista, spowiednik oraz autor licznych książek teologicznych, powieści i utworów muzycznych. Do dziś pozostaje stałym, wyrazistym znakiem Chrystusa na ulicach francuskich miast, nieustannie nosząc tradycyjną sutannę.

poniedziałek, 29 sierpnia 2011

Ojca Leona słów kilka: SUTANNA I HABIT TO PRZEŻYTEK?


A jeżeli sutanna służy tylko do posługi w kościele, a po wyjściu z niego jest zdejmowana, to wydaje się, że ksiądz za nic już potem nie odpowiada, jest jak każdy zwykły człowiek. To jest to chyba jakiś konflikt z powołaniem! Trzeba nam się na to wyczulić. A wszystkich wiernych proszę, przypominajcie księżom, że chcecie, żeby na co dzień chodzili w stroju duchownym.

Dzisiaj poruszę kwestię stroju, choć może na początek mała złośliwostka w stosunku do niektórych pań. Kiedyś, jak zbliżał się sezon letni, panie zastanawiały się w co się ubrać. Teraz znaczna ilość kobiet zastanawia się nad tym, jak się rozebrać, żeby to się jeszcze nazywało ubraniem. Znawcy tematu twierdzą, że bardzo wiele kobiet ubiera się, czy rozbiera na ulicy już od wiosny tak, jak to czyniły dawniej panie w domach rozpusty czy w domach publicznych. Całkowicie zanikło poczucie wstydu, mówi się wręcz, że to "śmiech na sali", średniowiecze i zabobon. Człowiek po to ma nogi, biust i ciało żeby móc je pokazywać, chwalić się itd. Zatracona została świadomość, że owszem, ciało jest piękne, nadzwyczajne, ale człowiek jest zepsuty grzechem pierworodnym. Eksponowanie nagości nie tam, gdzie trzeba i dla celów wyraźnie pobudzających do namiętności i podniecenia, jest nie w porządku w stosunku do drugiego człowieka i stanowczo przeciwko miłości bliźniego.

środa, 25 sierpnia 2010

Sutanna - tekstylia i duchowość


Zdjęcia węgierskiego kapłana w sutannie, popisującego się akrobacjami na deskorolce zaciekawiły portale o tematyce religijnej, ale i towarzyskiej. Sutanna powraca jako temat felietonistycznych, a nawet teologicznych dyskusji. Na portalach tradycjonalistycznych katolików można znaleźć nie tylko zdjęcia kleryków grających w sutannach w piłkę nożną, ale świadectwa księży i świeckich, przekonujące, że sutanna chroni duchową tożsamość kapłana.

W krajach zachodnioeuropejskich widok księdza noszącego sutannę należy do rzadkości. W Polsce, szczególnie w małych miejscowościach, jest on ciągle dość powszechny. Duchowni rzymskokatoliccy coraz chętniej jednak ubierają się „na krótko” (koszula z koloratką) lub też „po cywilnemu”. Moda ta przyszła z zachodu, gdzie ksiądz pokazuje się zazwyczaj w zwykłej koszuli lub w krawacie (pogardliwie nazywany przez tradycjonalistów Krawattenpriester – krawatowy kapłan). Dla jednych to dowód na posoborowe zeświecczenie kleru, a dla innych godne pochwały zbliżanie się księży do ludu, gdyż widok dorosłego mężczyzny „w czarnej sukni” wzbudza niezrozumienie, a jeszcze częściej rozbawienie.

Na tradycjonalistycznych portalach nie brakuje sentymentalnych wspomnień „księży z dawnych lat”, którzy autentycznie przejęci swoim powołaniem mieli jasno wykreowaną tożsamość kapłańską, której ma brakować ich posoborowym kolegom. Ważne miejsce w tych rozważaniach zajmuje właśnie sutanna. W polskim kontekście często przywoływane są tu słowa z jednego z listów kardynała Stefana Wyszyńskiego, który pisał: „Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. Sutanna nie jest ubiorem w szeregu innych strojów, ale jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest odważnym świadectwem danym Chrystusowi, jest przyznaniem się do Kościoła. Kiedy raz przybrałem ten strój, muszę nie tylko pytać siebie, czy go noszę, ale w rachunku sumienia pytać - jeśli to miałoby się zdarzyć - dlaczego zdjąłem znak wiary i kapłaństwa. Czy z lęku? Ze słabości? Nie! Zdjęcie stroju duchownego to to samo, co usunięcie krzyża przydrożnego, aby już nie przypominał Boga.”

Podobne brzmienie mają teksty publikowane na zachodnich portalach tradycjonalistycznych. I tak na popularnej wśród konserwatystów stronie kreuz.net o dość niewybrednym języku, ukazał się tekst włoskiego pisarza Vincenzo Cerami, który przekonuje, że poprzez zdjęcie sutanny i noszenie świeckich ubrań wielu księży dokonuje przejścia od tego, co święte do tego co świeckie. – Trudno rozpoznać w kimś, kto chodzi w koszuli i spodniach kapłana. Oto stoimy przed oszustwem – przynajmniej na płaszczyźnie symbolu – przekonuje Włoch i apeluje do księży, aby zrezygnowali ze świeckich ubrań na rzecz dwóch sutann, jednej przystosowanej do noszenia latem, a drugiej zimą. Cerami uważa, że sutanna ma również terapeutyczne działanie na samego kapłana. Sutanna likwiduje wszelkie dwuznaczności zarówno dla noszącego ją, jak i dla tych, którzy go widzą.

Kreuz.net zamieścił również wyznanie niemieckiego duchownego ks. Hendricka Jolie z Moguncji, który zdecydował się znów nosić sutannę jako wyraz hermeneutyki ciągłości, głoszonej przez Benedykta XVI. – Sutanna nie jest ani przedsoborowa, ani posoborowa. Jest ona bardzo praktyczną możliwością zademonstrowania obecności stanu duchownego wobec społeczeństwa i uświadamia, że ksiądz jest kimś innym – mówi i ubolewa, że duchowni łamią przepisy nakazujące im noszenia sutanny w miejscach publicznych. – To smutny znak nieposłuszeństwa i braku jedności wśród kleru, a tym samym oznaka upadku kapłanów. Jeśli kapłani nie są jedno między sobą, to wówczas rozpada się jedność z ich Pasterzem – przekonuje.

Literatura dotycząca duchowości stroju obecna jest przede wszystkim wśród wspólnot zakonnych z różnych Kościołów – piszą o niej karmelici, ale również mariawici (duchowość szkaplerza), czy anglikanie ze wspólnot benedyktyńskich.

Źródło informacji: http://www.ekumenizm.pl

wtorek, 17 sierpnia 2010

Sutanna - tożsamość kapłana

Zdjęcie ze strony 
https://shop.bianchetti.it/
Nie mogę odłożyć pióra, zanim nie dotknę tu jeszcze jednej sprawy, która ma dla wspólnoty kleru większe, niż się wydaje znaczenie, a dla Ludu Bożego jest społecznym wyznaniem wiary. Mam na myśli sutannę kapłańską. A mówię o niej dlatego, że nie chcę i nie mogę widzieć w niej tylko ubioru w szeregu innych strojów. Sutanna nie jest ubiorem. Sutanna jest wyznaniem wiary przed ludźmi, jest aktem wiary, jest sztandarem wiary

Stefan kard. Wyszyński, List do moich kapłanów, cz. III, s. 76–77

Często można przeczytać w seminaryjnych gazetkach i artykułach na temat stroju duchowego, że dzień obłóczyn jest jednym z najpiękniejszych dni w życiu kleryka, a potem kapłana. Można spotkać wiele świadectw (pisemnych, czy ustnych) alumnów, którzy przyjęli strój duchowny i to jakie piętno (pozytywne dodajmy) on na nich wyciska. Sutanna (lub habit) jest sprzeciwem przeciw sekularyzacji, przeciw ześwieczczeniu. Ogromnie smuci mnie, że kapłani i zakonnicy coraz częściej porzucają strój duchowny, tzn. nie zakładają go, publicznie występują w garniturach (pół biedy jeśli z koloratką - który to strój prawnie jest zatwierdzony). Słowa Stefana kardynała Wyszyńskiego są jednozaczne.

Na koniec chcę przedstawić jeszcze prosty wiersz jednego z forowiczów zalogowanych na Forum Krzyż (na którym to forum rozwinęła się bardzo ciekawa dyskusja na temat teologii sutanny):

**********

Fidelis

SUTANNA

Dziwią się stare babcie, dziwią się tez panny:
Co takiego sie stało, że ksiądz chodzi bez sutanny.

Naród cały się dziwi, dziwią sie nawet Żydzi:
Jak do tego doszło, że ksiądz sutanny sie wstydzi.

Żołnierz nosi mundur, lekarka strój biały,
A strój naszego księdza taki niedoskonały,

Bo sama koloratka - tu rację mi przyznacie,
Pasuje katolickiemu księdzu jak generałowi gacie.

No, może pan pastor tak zwykle sie ubiera,
Ale dlaczego sutanna tak parzy i uwiera?

Czy wstydu jest powodem? Czy to higiena sprawia,
Że zakłada ksiądz sutannę li tylko gdy odprawia.

Bo potem po robocie wskakuje w strój cywilny
I miesza się z ludem szarym jakby nie chciał być inny.

A mi o tę inność chodzi, o roli podkreślenie:
Dyktuje mi to Tradycja i wiary mej sumienie.

Dlatego tutaj wnoszę (tu zgodzą się nawet panny)
Że ksiądz sutannę zdejmuje tylko gdy wchodzi do wanny.

Starzy się ze mną zgodzą, zgodzą się tez młodzi,
Że ksiądz sutannę zdejmuje kiedy pod natrysk wchodzi.

Wielebni księża!

Sutannę noście zawsze. To wasz jest wizerunek.
To wasza jest bandera, a u wiernych szacunek.

**********

Źródło informacji: http://www.liturgia.pl

sobota, 29 września 2007

Dlaczego księża nie noszą sutanny tak często, jak dawniej?

Na zdjęciu ks. Lawrence Carney, który przez ostatnie lata poświęcał większość swojego czasu ewangelizacji ulicznej: przechadzając się ulicami miast, odmawiając różaniec i dzieląc się Ewangelią z tymi, którzy do niego podchodzili.

Oto fakty z mego życia

Na Madagaskarze francuscy misjonarze zwalczali zwyczaj chodzenia w sutannach. Raz odmówiono mi podania ręki, kiedy w sutannie (białej) przybyłem na uroczystości związane z rocznicą 110 lat przybycia pewnego zgromadzenia sióstr zakonnych. Uczyniono to w obecności Nuncjusza Apostolskiego.

"Na co dzień" nosiłem krzyżyk, zdaniem niektórych, zbyt duży, rzucający się w oczy. Po trzech dniach zaprzestano uwag.

Kiedy w 1992 roku powróciłem z urlopu i zamieszkałem w stolicy. Zanim rozpakowałem kartony, zostałem zaatakowany, na szczęście tylko słownie, przez Malgaszy, którzy nienawidzą kolonizatorów. Z takiego samego powodu 3 miesiące wcześniej w tym samym miejscu zamordowano Hiszpana. Ja tam prawie codziennie musiałem chodzić na pocztę po listy. Wtedy postanowiłem nosić znak kapłański, aby cierpieć - jeśli to konieczne - jako kapłan, a nie jako koloniozator. Z tego powodu nawet w polskim paszporcie mam zdjęcie w koloratce. Odmówiono mi w Polsce przyjęcia takiego zdjęcia, gdy składałem podanie o nowy dowód osobisty po powrocie z Madagaskaru w 1993 roku.

W 1992 roku na przystanku autobusowym w Paryżu zostałem poproszony o odprawienie Mszy Swiętej. Osoba stojący w kolejce przede mną rozpoznała mnie po małym krzyżyku w klapie narynarki - we Francji jest to znak wystarczający do rozpoznania kapłana.

W Kanadzie nie mam sutanny, chociaż od dwóch miesięcy zacząłem robić staranie o nabycie. Na poprzedniej placówce praktycznie nie była mi potrzebna, ponieważ po Mszy Swiętej w albie rozmawialiśmy na sali parafialnej. Na nowej plaówce jest trochę inaczej. Tylko w kapłańskiej czarnej koszuli z koloratką jestem prawie zawsze. Jedynie na spacery (lubię chodzić do muzeów) lub po zakupy ubieram zwykłą, nieczarną koszulę, ale często mam wtedy myśli, że popełniam zdradę Kapłaństwa.

Przed 4 laty prosiłem pewną redakcję katolickiego tygodnika o zamieszczenie moich uwag na ten temat. Ksiądz Redaktor pominął to milczeniem. Może z powodu zamieszczonych w moim liście słów z Ewangelii: "Kto Mnie wyzna... kto się Mnie zaprze..." (Mt 10, 33-34)?

Ksiądz Jan Twardowski w swoim "Niecodzienniku" też pisał, że konia i księdza na ulicy w Warszawie coraz trudniej zobaczyć .

Podobno przed 40-50 laty władze państwowe chciały prawnie zakazać używania stroju kapłańskiego i zakonnego poza miejscami kultu. Gdyby to zrobiły, byłoby "prześladowanie Kościoła". Drogą małych kroczków osiągnięto ten sam cel i to przy pomocy samych duchownych.

Przykre. Szkoda.

O. Jan, OMI

Źródło informacji: http://www.katolik.pl/forum

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.