_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________

poniedziałek, 28 września 2026

Kościoła nie uratują biurokraci uważający, że wszystko trzeba zmienić

Przedstawiamy niezwykle trafny, błyskotliwy i pełen chrześcijańskiego optymizmu list holenderskiego biskupa pomocniczego Roba Mutsaerta. Z właściwym sobie poczuciem humoru i głębokim zakorzenieniem w Tradycji, hierarcha przypomina proste, lecz często zapominane prawdy o Kościele, jego świętości i roli w świecie.

Pełny tekst wpisu biskupa Mutsaerta możecie przeczytać poniżej.

Kościoła nie uratują biurokraci uważający, że wszystko trzeba zmienić

Wśród współczesnych ludzi pokutuje pewna osobliwa pomyłka: kiedy odkrywają, że Kościół jest pełen grzeszników, dochodzą do wniosku, że chrześcijaństwo poniosło porażkę. To mniej więcej tak, jakby odkryć, że w szpitalu leżą chorzy i na tej podstawie uznać, że medycyna nie działa.

Kościół nigdy nie twierdził, że jest stowarzyszeniem ludzi doskonałych. Twierdził coś znacznie dziwniejszego: że Bóg postanowił powierzyć swoją doskonałą prawdę ludziom niezwykle niedoskonałym. Kto uważa to za niewiarygodne, niech spojrzy na Apostołów. Piotr zaparł się Chrystusa. Tomasz nie uwierzył swoim przyjaciołom. Jakub i Jan sprzeczali się o to, kto zajmie najlepsze miejsce w Królestwie. Juda zarządzał finansami, co z perspektywy czasu okazało się chyba niefortunną nominacją. A mimo to Chrystus zaczął właśnie od nich. To przypuszczalnie pierwszy powód, dla którego nie martwiłbym się przesadnie, gdy papieże, biskupi czy proboszczowie mówią dziwne rzeczy. Kościół katolicki przetrwał gorsze rzeczy.

Rewolucja w Kościele jest osobliwa, ponieważ przeprowadzają ją zazwyczaj ludzie utrzymujący z uporem, że żadnej rewolucji nie ma. Dawny rewolucjonista przynajmniej ginął na barykadach. Współczesny rewolucjonista zasiada w komisji. Nie mówi: „Zmienimy naukę Kościoła”. Mówi: „Oczywiście nauka się nie zmienia; po prostu zastosujemy ją w zupełnie inny sposób”.

Wygląda to tak: liberał widzi miłosierdzie, a zapomina o sądzie. Rygorysta widzi sąd, a zapomina o miłosierdziu. Rewolucjonista widzi zmianę, a zapomina o ciągłości. Reakcjonista widzi ciągłość, a zapomina, że żywe organizmy rosną. Prawowierny chrześcijanin widzi coś innego: Kościół musi być jednocześnie niezmienny i żywy; musi zarazem słuchać władzy, jak i stawiać opór jej nadużyciom; musi być równocześnie uniwersalny i lokalny; musi zarazem bronić Piotra, jak i pozwalać Pawłowi „sprzeciwić się Piotrowi w twarz”.

Współczesna odpowiedź brzmi zawsze: musimy wymyślić coś nowego. Odpowiedź katolicka brzmi zazwyczaj: musimy na nowo odkryć to, o czym zapomnieliśmy. Jeśli katolicy nie znają już swojej wiary, dajcie im Katechizm. Jeśli kapłani nie wiedzą już, czym jest kapłaństwo, dajcie im Mszę świętą. Jeśli biskupi zapominają, że są następcami Apostołów, przypomnijcie im, że Apostołowie niemal wszyscy zginęli jako męczennicy, a nie jako przewodniczący komisji synodalnych. Jeśli liturgia staje się banalna, przywróćcie jej świętość. Jeśli moralność staje się mglista, znów mówcie jasno. Jeśli młodzi ludzie nie mają już za co umierać, dajcie im wreszcie coś, dla czego warto żyć.

A co z Rzymem? Nie musisz wierzyć, że każda myśl papieża spadła prosto z nieba (nawet wtedy, gdy siedzi w samolocie). Nie musisz też wierzyć, że Kościół przestaje być katolicki, gdy tylko papież zrobi coś roztropnościowo chybionego. Skąd to wiem? Z historii Kościoła.

Papież nie jest następcą Jezusa, lecz Piotra (tak jak papież Leon nie jest następcą papieża Franciszka, lecz Piotra). Wierzymy, że Boska instytucja może być zarządzana przez ludzi, którzy podejmują czasem aż nadto ludzkie decyzje. To nie jest argument przeciwko katolicyzmowi. To jest argument na rzecz katolicyzmu. Bo tylko instytucja naprawdę pochodząca od Boga mogłaby przez dwa tysiące lat przetrwać tylu duchownych.

Kościoła nie uratują ludzie, którzy nieustannie krzyczą, że wszystko jest stracone. Nie uratują go również biurokraci uważający, że wszystko trzeba zmienić. Kościół zostanie odnowiony w ten sam sposób, w jaki był odnawiany od zawsze: przez świętych.

Czasem zapomina się, że Franciszek z Asyżu nie zreformował Kościoła poprzez napisanie dokumentu o odnowie kościelnej. On stał się świętym. Teresa z Ávili nie zorganizowała kongresu na temat uczestnictwa kontemplacyjnego. Ona się modliła. Tomasz z Akwinu nie sprawił, że wiara stała się aktualna poprzez jej uproszczenie. On przemyślał ją głębiej. A Filip Neri wiedział coś, o czym my czasem zapominamy: że można być bardzo prawowiernym, a mimo to się śmiać. Być może jest to nawet oznaka prawowierności.

Chrystus powiedział, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła. Nie powiedział jednak, że bramy piekielne nie będą robić hałasu. I czasem wydaje się, jakby to przede wszystkim diabeł dysponował świetnym biurem prasowym. Ale katolik wie coś, o czym diabeł nieustannie zapomina: Kościół nie należy do nas. Należy do Chrystusa. To wyjątkowo dobra wiadomość, zwłaszcza dla biskupów. Nie musimy ratować Kościoła. Musimy go po prostu nie zdradzić. Nie musimy wymyślać prawdy na nowo. Musimy ją jedynie przekazywać. Nie musimy budować nowego chrześcijaństwa. Musimy po prostu na nowo st
ać się katolikami.

A kiedy ktoś pyta mnie, czy mam nadzieję na przyszłość Kościoła, odpowiadam: oczywiście. Nie dlatego, że mam zaufanie do komisji kościelnych, prognoz socjologicznych czy planów strategicznych, ale dlatego, że w poranek wielkanocny grób był pusty. A to, o ile mi wiadomo, wciąż najważniejsza wiadomość wszech czasów.

+ Rob Mutsaerts

Biskup pomocniczy 's-Hertogenbosch w Holandii


Źródło: https://vitaminexp.blogspot.com/

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.