![]() |
| Na zdjęciu: Panie luteranki przebrane w strój duchowny i udające "biskupa" |
Papież Leon XIV przyjął na audiencji delegację luterańskich „biskupów” z Norwegii – wśród których nie brakowało również kobiet ubranych w stroje kapłańskie. W trakcie swojego przemówienia Ojciec Święty oświadczył, że katolików i luteranów łączy… „wspólna misja w świecie”.
Katolicka Prawda a sekciarski rozłam
Słowa te budzą sprzeciw każdego, kto zna niezmienną doktrynę Kościoła katolickiego. Mówienie o „wspólnej misji” Kościoła ustanowionego bezpośrednio przez naszego Pana Jezusa Chrystusa oraz protestanckiej wspólnoty, która 500 lat temu zerwała z tą Prawdą, zrzuciła jarzmo sukcesji apostolskiej i zanegowała większość sakramentów, jest niczym innym jak zacieraniem granic między ortodoksją a błędem.
Prawdziwa misja Kościoła – zdefiniowana przez Chrystusa w nakazie misyjnym – polega na nauczaniu wszystkich narodów i udzielaniu im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Misja ta wymaga wzywania do nawrócenia i powrotu do jedynej Owczarni. Tymczasem od czasów Soboru Watykańskiego II obserwowaliśmy postępującą relatywizację tego obowiązku, która za pontyfikatu papieża Franciszka osiągnęła wręcz kuriozalne rozmiary (wystarczy przypomnieć popiersie Marcina Lutra stawiane w Auli Pawła VI czy otwarte zniechęcanie protestantów do konwersji na katolicyzm).
Dziś, przyjmując osoby roszczące sobie prawo do sukcesji apostolskiej i urzędu biskupiego, tworzy się iluzję równorzędności partnerów w dialogu.
Światło w tunelu czy unikanie konfrontacji?
Należy oddać sprawiedliwość, że w dalszej części swojego przemówienia Leon XIV wskazał norweskim gościom na postacie wczesnych męczenników i świętych, takich jak św. Olaf czy św. Sunniva. Dla wnikliwego obserwatora mogła to być subtelna, zawoalowana aluzja wzywająca do powrotu do wiary przodków.
Jednak w dobie powszechnego zamętu doktrynalnego i językowego subtelności nie wystarczą. Współczesny świat – a wraz z nim zagubieni wierni – nie potrzebuje wygładzonych dyplomatycznych frazesów o „praktykowaniu braterstwa”, lecz jasnego głosu: „Mowa wasza niech będzie: Tak, tak; nie, nie. A co nadto jest, od Złego pochodzi” (Mt 5, 37).
Luteranizm w krajach skandynawskich stał się dziś w zasadzie pasem transmisyjnym dla skrajnie lewicowej i liberalnej ideologii, akceptującym orzekanie „małżeństw” jednopłciowych, kapłaństwo kobiet oraz likwidację jakichkolwiek znamion tradycyjnej moralności. Nazywanie relacji z takimi strukturami „wspólną misją w świecie” nie ma nic wspólnego z prawdziwą miłością bliźniego. Prawdziwa miłość (Caritas) wymaga bowiem głoszenia Prawdy (Veritas) – a Prawda jest tylko jedna i znajduje się w Kościele katolickim.

































0 komentarze:
Prześlij komentarz