Niedawna kanonizacja papieża Jana XXIII stałą się okazją dla rozmaitych zwolenników „otwierania Kościoła na oścież” do powtarzania ad nauseam narracji o tym, jak „dobry papież Jan” zastawszy stary i zmurszały, „zamknięty w twierdzy” Kościół katolicki postanowił go uwspółcześnić, dostosowując do szybko zmieniającego się świata. W tym ujęciu Vaticanum II było kołem ratunkowym rzuconym w ostatniej chwili Kościołowi. Bez powiewu, bliżej niezidentyfikowanego „ducha soboru”, założony przez Jezusa Chrystusa na Piotrowej opoce Kościół niechybnie by runął. Na szczęście przyszło aggiornamento i daleko idące „reformy soborowe”.
Ite ad Ioseph! Relacja z pielgrzymki do Kalisza
-
W tegorocznej pielgrzymce do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu wzięło udział
prawie 250 wiernych ‒ dwukrotnie więcej niż w roku ubiegłym! ‒ których
znaczną ...
11 godzin temu













.png)

















0 komentarze:
Prześlij komentarz