Niedawna kanonizacja papieża Jana XXIII stałą się okazją dla rozmaitych zwolenników „otwierania Kościoła na oścież” do powtarzania ad nauseam narracji o tym, jak „dobry papież Jan” zastawszy stary i zmurszały, „zamknięty w twierdzy” Kościół katolicki postanowił go uwspółcześnić, dostosowując do szybko zmieniającego się świata. W tym ujęciu Vaticanum II było kołem ratunkowym rzuconym w ostatniej chwili Kościołowi. Bez powiewu, bliżej niezidentyfikowanego „ducha soboru”, założony przez Jezusa Chrystusa na Piotrowej opoce Kościół niechybnie by runął. Na szczęście przyszło aggiornamento i daleko idące „reformy soborowe”.
Relacja z „rekolekcji w drodze” (Kaszuby i Kociewie)
-
W poniedziałek 7 września, w przeddzień święta Narodzenia Najświętszej
Maryi Panny, ponownie wyruszyliśmy na szlak sanktuariów maryjnych.
Opiekunem duchown...
1 dzień temu






























0 komentarze:
Prześlij komentarz