Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

środa, 15 czerwca 2011

Z księgarskiej półki c.d.

Romano Amerio

STAT VERITAS

Zbiór GLOS do Listu Apostolskiego Jana Pawła II

TERTIO MILLENNIO ADVENIENTE

Wydawnictwo: ANTYK Marcin Dybowski, Komorów 2011
Format: A5, ss. 365, Oprawa: miękka, Cena: 50,00 zł
Do nabycia w Księgarni Patriotycznej ANTYK

Uwaga redakcyjna: W ksiązce przedstawiamy 55 napisanych przez nas GLOS, stanowiących komentarz do kilku wybranych zdań z Listu apostolskiego Tertio Millennio Adveniente, opublikowanego nakładem Libreria Editrice Vaticana dn. 11 listopada 1994 r. Każda GLOSA nosi kolejny numer (GLOSA 1 itd.), po którym umieszczamy numer paragrafu i odpowiedni numer strony oryginału listu "Tertio Millennio...". Wykorzystane przez nas wydanie Listu apostolskiego jest oficjalnym wydaniem w języku francuskim (nakładem Libreria Editrice Vaticana, 1994).Na początku każdej GLOSY widnieje fragment z Listu apostolskiego, wydrukowany pismem pochyłym, przy czym dla słów wyróżnionych w oryginale listu kursywą zastosowaliśmy pismo proste. Nasz własny komentarz drukujemy niepogrubioną czcionką Times Roman.

Fragment:

GLOSA 7: § 16, STR. 21.

Wyrażam gorące życzenie, aby Jubileusz stał się okazją do owocnej współpracy [między wszystkimi chrześcijanami rozmaitych wyznań] w celu wydobycia tego, co nas łączy, a co z pewnością jest większe od tego, co nas jeszcze dzieli.

W związku z powyższym nasuwają się trzy uwagi.

(I). Uwaga pierwsza: gdyby to, co nas łączy, było większe od tego, co nas dzieli, nie byłoby podziałów, ponieważ nie można dokonać rozłamu w Kościele w oparciu o kwestie drugorzędne. Tymczasem niestety właśnie to, co dzieli, jest dominujące: przecież Luter przekreślił wszystkie prawdy katolickie - co do jednej! Zniszczył dogmaty, prawo moralne, autorytet Kościoła; zniweczył Sakramenty; unicestwił kapłaństwo; przekreślił znaczenie Pisma Świętego. Słowem: wszystko obrócił w niwecz.Św. Tomasz w Sumie Teologicznej (II-II, q. 5, a. 3) jednoznacznie odróżnia ducha wiary od ducha heretyckiego: Heretyk odrzucający choćby jeden artykuł wiary traci wszelką wiarę: ożywioną i nieożywioną - a to dlatego, że o gatunku każdej sprawności decyduje swoisty punkt wyjścia i ujmowania przedmiotu; bez niego sprawność traci swój gatunek. Otóż punktem wyjścia i ujmowania przedmiotu wiary jest prawda pierwsza, o ile ujawnia się w Piśmie Świętym i w nauce Kościoła (...). Kto spośród prawd głoszonych przez Kościół przyjmuje, co chce, i odrzuca, czego nie chce, ten wcale nie uznaje nauki Kościoła za nieomylne prawidło, a uznaje tylko własną wolę. Stąd jasny wniosek, że heretyk uparcie odrzucający jeden artykuł wiary nie jest gotów trzymać się zawsze nauki Kościoła (jeśli zaś nie czyni tego uparcie, nie jest heretykiem, ale jest w błędzie). Więc w oczywisty sposób taki heretyk co do jednego artykułu nie ma wiary również w resztę artykułów, a tylko jakieś zapatrywanie wedle swego widzimisię.

Zatem wszystko, w co wierzy ów heretyk, oparte jest na subiektywnej ocenie boskiego Autorytetu, tj. Słowa Bożego. Nie wierzy on tym samym w Boga, lecz w siebie, bo jeśli nawet uznaje dogmaty wiary, uznaje je nie dlatego, iż zostały objawione przez Boga, lecz dlatego, że - po zmierzeniu ich miarą jego własnego rozumu - wydały mu się one rozsądne. Punkt ciężkości religii przesuwa się od Słowa Bożego w kierunku słowa ludzkiego.

Trudno stwierdzić, czy my, katolicy, mamy jeszcze coś wspólnego z luteranami. Oni twierdzą, że wspólne jest Pismo Święte. Ale i to twierdzenie wydaje się wątpliwe. Wymaga ono w każdym razie dodatkowych uściśleń. Przede wszystkim zaś konieczne jest wyjaśnienie sobie kwestii o pierwszorzędnym znaczeniu: otóż Pismo nie jest w istocie pismem.

O ile każda księga, to dosłowne znaczenie tej księgi, o tyle Pismo, to znaczenie Pisma. Ale w przypadku Pisma istotne jest jego właściwe znaczenie - czyli jego sens. A znaczenie to posiada Kościół: on je posiada i on je też zawsze przekazywał, zwłaszcza w ramach Liturgii Świętej.

Magisterium określa znaczenie (sens) słów Pisma. Katolicy interpretują Pismo zgodnie z Magisterium: lud chrześcijański uczęszczający co niedzielę na Mszę słucha czytań z Pisma Świętego i rozumie je tak, jak tego naucza Kościół.

Tymczasem Luter naucza, że Biblia ma takie znaczenie, jakie narzuca się świadomości każdego chrześcijanina: jest to owa wolność osądu, będąca przeciwieństwem naszej religii. U Lutra wolność ma prymat nad bytem i nad prawdą, które sobie podporządkowuje.

Należy dodatkowo podkreślić, że Biblia należy do sacrum, a sacrum leży w gestii kapłaństwa (sacerdotium). Na tym właśnie polega Magisterium. Dlatego Objawienie zostało dane poprzez Biblię, ale Biblię zinterpretowaną przez Kościół, który podaje jej znaczenie.

Tu leży zasadnicza różnica między katolicyzmem a każdym innym wyznaniem.

Samo posiadanie Pisma jeszcze nic nie znaczy. Fizyczne posiadanie Biblii nie ma znaczenia, chociaż materialne, a raczej "filologiczne" przechowywanie ksiąg jest oczywiście konieczne, ponieważ Święte Księgi muszą być znane w ich autentycznym brzmieniu. Również filologiczne opracowania Biblii są potrzebne. Ale ważny jest Sens Pisma, czyli jego właściwe rozumienie - a ono, jak już powiedzieliśmy, podtrzymywane jest w Kościele Katolickim, stanowiąc właściwy przedmiot Magisterium: Is pro vero sensu sacr? Scriptur? habendus sit, quem tenuit ac tenet Sancta Mater Ecclesia, cuius est iudicare de vero sensu et interpretatione Scripturarum sacrarum: Za autentyczne znaczenie Pisma Świętego powinno się uważać to, które było i jest utrzymywane przez naszą Świętą Matkę Kościół, do którego należy rozstrzyganie o prawdziwym znaczeniu i interpretacji Pisma Świętego. (Vaticanum I, Konstytucja dogmatyczna De Fide Catholica, II, 40).

Twierdzi się ponadto, że wspólny nam i wyznaniom protestanckim (luterańskim, anglikańskim etc.) jest Jezus Chrystus. Ale nieuchronnie powracamy do tego samego punktu: o jakiego Jezusa Chrystusa chodzi? O Boga-Człowieka? O człowieka? A może o kogoś wymyślonego przez pierwszych chrześcijan?

W pamiętnym wywiadzie z kwietnia 1993 udzielonym gazecie Sunday Times kard. Carlo Maria Martini powiedział: Ewangelie nie są historyczne w nowoczesnym rozumieniu tego słowa. Wszakże nie sposób zaprzeczyć ich historyczności, gdyż podają prawdziwy fakt, a jest nim odczucie pierwszych chrześcijan. To odczucie jest prawdziwe; jest faktem historycznym.

Jednak dla kardynała nie jest faktem historycznym istnienie Chrystusa! Ewangelie są, jego zdaniem, historyczne nie dlatego, że ukazują postać Chrystusa, lecz dlatego, że odzwierciedlają autentyczne i głębokie przekonania ówczesnych ludzi. Tymczasem stwierdzenie, że jakieś przekonanie jest faktem historycznym, to coś zupełnie innego niż stwierdzenie, że rzeczy, którego to przekonanie dotyczy, są faktami historycznymi.

Słowem, wyrażona w omawianym tutaj fragmencie Listu apostolskiego myśl, że to, co łączy nas z innymi wyznaniami jest większe od tego, co nas od nich oddziela, budzi poważne wątpliwości.

(II). Uwaga druga. Dla wygody czytelnika przytaczam odpowiedni urywek Listu: "Wyrażam gorące życzenie, aby Jubileusz stał się okazją do owocnej współpracy w celu wydobycia tego, co nas łączy, a co z pewnością jest większe od tego, co nas jeszcze dzieli. Z jakże wielką byłoby korzyścią, gdyby w tej perspektywie - przy uszanowaniu programów poszczególnych Kościołów i Wspólnot - dało się osiągnąć porozumienie ekumeniczne w sprawie przygotowania i realizacji Jubileuszu!"

Otóż trzeba stwierdzić, że "pragnienie jedności" przy jednoczesnym "uszanowaniu... poszczególnych Kościołów", to dwie tezy wzajemnie się wykluczające, gdyż chęć uszanowania jakiejś rzeczy oznacza przede wszystkim chęć poszanowania jej integralności: nie możemy np. uszanować jakiejś osoby, jeśli mamy zamiar gruntownie ją odmienić. Przeto zamiar uszanowania poszczególnych Kościołów oznacza, że te poszczególne Kościoły mają zachować swoją tożsamość. Tymczasem jedność, przeciwnie, oznacza wyrzeczenie się pewnych szczególnych przymiotów. Jeżeli w ekumenizmie nie zakłada się takiego wyrzeczenia, jest on po prostu kpiną. Wiedział o tym doskonale św. Marcin I, papież, który przed swoją męczeńską śmiercią napisał: Niech Bóg przez wstawiennictwo św. Piotra utwierdzi serca ludzi w prawdziwej wierze. Niech je umocni, broniąc przed heretykami i nieprzyjaciółmi Kościoła. Niech da siłę obecnie rządzącemu pasterzowi. A tak, nie ustępując w żadnej sprawie, nawet najmniejszej, ani się nie uginając (...) niechaj ustrzegą wiarę wyznawaną wobec Boga i świętych aniołów.

A tu, w Liście, jest powiedziane: "jedność... przy uszanowaniu programów".

(III). Wreszcie ostatnia, trzecia uwaga: czymże właściwie są owe "programy"? Ekumenia, jedność, to nie jakieś kinowe czy teatralne widowisko. W naszym odczuciu "programy poszczególnych Kościołów", to wyrażenie pozbawione sensu.

W Liście zostały wysunięte dwie niemożliwe do pogodzenia przesłanki: jedność i poszanowanie różnic (czyli jedność przy zachowaniu elementów... które uniemożliwiają jedność).

Za to nie mówi się, a przynajmniej nie mówi się wprost, że Kościołem Chrystusa jest Kościół rzymskokatolicki - i tylko on.

W związku z tym warto zacytować fundamentalne zdanie z encykliki Mortalium animos Piusa XI: "Jedyne prawdziwe zjednoczenie kościołów może zostać osiągnięte przez powrót (PER REDITUM) braci odłączonych do prawdziwego Kościoła Chrystusa". To nauczanie Magisterium papieskiego jest czymś, co nie przemija; nie może ulec unieważnieniu.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________