_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________

niedziela, 20 października 2019

Kardynał Raymond Leo Burke & Biskup Athanasius Schneider: Wyjaśnienie na temat wierności papieżowi



Wyjaśnienie na temat wierności papieżowi

Nikt uczciwy nie może już zaprzeczyć niemal powszechnemu doktrynalnemu zamieszaniu, jakie panuje w życiu Kościoła naszych czasów. Dzieje się tak szczególnie z powodu niejasności dotyczących nierozerwalności małżeństwa, które ulega relatywizacji poprzez praktykę dopuszczania osób żyjących w nieregularnych związkach do Komunii św.; z powodu coraz większej aprobaty czynów homoseksualnych, które są ze swej istoty sprzeczne z naturą i sprzeczne z objawioną wolą Boga; z powodu błędów dotyczących wyjątkowości naszego Pana, Jezusa Chrystusa, i Jego odkupieńczego dzieła, które relatywizuje się błędnymi stwierdzeniami o różnorodności religii; a w szczególności z powodu uznania różnorakich form pogaństwa i ich obrzędowych praktyk w Instrumentum laboris nadchodzącego specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów.

Biorąc pod uwagę tę rzeczywistość, nasze sumienie nie pozwala nam na milczenie. My, jako bracia w kolegium biskupów, zabieramy głos z szacunkiem i miłością po to, aby Ojciec Święty mógł jednoznacznie odrzucić jawne błędy doktrynalne Instrumentum laboris nadchodzącego specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów i by nie zgadzał się na praktyczne zniesienie celibatu kapłańskiego w Kościele rzymskokatolickim poprzez aprobatę wyświęcania tak zwanych viri probati.

Swoją interwencją my, jako pasterze owczarni, wyrażamy swoją wielką miłość dusz, osoby samego papieża Franciszka i Bożego daru urzędu Piotrowego. Gdybyśmy tego nie zrobili, popełnilibyśmy wielkie grzechy zaniedbania i egoizmu. Albowiem, gdybyśmy milczeli, mielibyśmy spokojniejsze życie i być może nawet zyskalibyśmy zaszczyty i wyrazy uznania. Jednakże, gdybyśmy milczeli, sprzeniewierzylibyśmy się swojemu sumieniu. W tym kontekście myślimy o dobrze znanych słowach przyszłego świętego, kardynała Johna Henry’ego Newmana (który będzie kanonizowany 13 października 2019 roku): „Wypiję za papieża, jeśli pozwolicie, mimo to jednak za sumienie najpierw, a za papieża potem” (List do księcia Norfolk z okazji przestróg pana Gladstone’a). Myślimy o tych pamiętnych i istotnych słowach Melchiora Cano, jednego z najbardziej uczonych biskupów w trakcie Soboru Trydenckiego: „Piotr nie potrzebuje naszego schlebiania. Ci, którzy ślepo i bezkrytycznie bronią każdej decyzji papieża, są tymi, którzy najbardziej podważają autorytet Stolicy Apostolskiej: niszczą, zamiast wzmacniać jej fundamenty”.

W ostatnich czasach doszło do wytworzenia atmosfery, w której niemal całkowicie traktuje się jako nieomylne wypowiedzi biskupa Rzymu, to znaczy każde słowo papieża, każde oświadczenie i jedynie duszpasterskie dokumenty Stolicy Apostolskiej. Nie ma już w praktyce przestrzegania tradycyjnej reguły rozróżniania pomiędzy różnymi poziomami oświadczeń papieża i jego urzędów z ich teologicznymi tonami i odpowiednim obowiązkiem przestrzegania ze strony wiernych.

Mimo faktu, że w ciągu ostatnich dziesięcioleci po Soborze Watykańskim II zachęcano do dialogu i debat teologicznych w życiu Kościoła oraz działano na ich rzecz, w naszych czasach wydaje się, iż nie ma już możliwości uczciwej intelektualnej i teologicznej debaty oraz wyrażenia wątpliwości dotyczących stwierdzeń i praktyk, które poważnie zaciemniają integralność depozytu Wiary i Tradycji apostolskiej oraz im szkodzą. Taka sytuacja prowadzi do lekceważenia rozumu, a zatem prawdy.

Ci, którzy krytykują nasze wyrazy zaniepokojenia, stosują zasadniczo jedynie argumenty sentymentalne albo argumenty na podstawie władzy. Wydaje się, że nie chcą oni się angażować w poważną dyskusję teologiczną na ten temat. Pod tym względem wygląda na to, że często rozum jest po prostu lekceważony, a argumentacja tłumiona.

Szczere i pełne szacunku wyrażenie zaniepokojenia na temat spraw o wielkim znaczeniu teologicznym i duszpasterskim w życiu Kościoła dzisiaj, kierowane także do papieża, jest natychmiast tłumione oraz przedstawiane w negatywnym świetle i przy użyciu oszczerczych zarzutów o „sianiu wątpliwości” i byciu „przeciwko papieżowi”, a nawet o byciu „schizmatykami”.

Słowo Boże uczy nas – poprzez apostołów – by być pewnym, niewzruszonym i bezkompromisowym odnośnie powszechnych i niezmiennych prawd naszej wiary i by zachowywać i chronić wiarę w obliczu błędów, jak pisał św. Piotr, pierwszy papież: „strzeżcie się, abyście dając się uwieść błędom tych, którzy nie szanują praw Bożych, własnej stałości nie doprowadzili do upadku” (2 P 3,17). Święty Paweł także napisał: „Chodzi o to, abyśmy już nie byli dziećmi, którymi miotają fale i porusza każdy powiew nauki, na skutek oszustwa ze strony ludzi i przebiegłości w sprowadzaniu na manowce fałszu. Natomiast, żyjąc prawdziwie w miłości, sprawmy, by wszystko wzrastało ku Temu, który jest Głową – ku Chrystusowi” (Ef 4,14-15).

Należy pamiętać o tym, że apostoł Paweł publicznie skarcił pierwszego papieża w Antiochii w sprawie mniejszej wagi w porównaniu do błędów, które w naszych czasach szerzą się w życiu Kościoła. Święty Paweł publicznie upomniał pierwszego papieża z powodu jego hipokrytycznego zachowania i wynikającego stąd niebezpieczeństwa kwestionowania prawdy, która mówi, iż przepisy Prawa Mojżeszowego nie są już wiążące dla chrześcijan. Jak zareagowałby apostoł Paweł dzisiaj, gdyby przeczytał zdanie z dokumentu z Abu Zabi, który mówi, iż Bóg chce w swojej mądrości jednakowo różnorodności płci, narodów i religii (wśród których są religie praktykujące idolatrię i bluźniące Jezusowi Chrystusowi)! Takie stwierdzenie skutkuje tak naprawdę relatywizacją wyjątkowości Jezusa Chrystusa i Jego odkupieńczego dzieła! Co powiedzieliby św. Paweł, św. Atanazy i inne wielkie postaci chrześcijaństwa, gdyby przeczytali taki zwrot i błędy wyrażone w Instrumentum laboris zbliżającego się specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów? Niemożliwością jest pomyśleć, by postaci te zachowały milczenie albo pozwoliły się zastraszyć wyrzutami i oskarżeniami o mówienie „przeciwko papieżowi”.

Kiedy papież Honoriusz I w VII wieku przejawiał niejednoznaczną i niebezpieczną postawę odnośnie szerzącej się herezji monoteletyzmu, która kwestionowała posiadanie ludzkiej woli przez Chrystusa, św. Sofroniusz, patriarcha Jerozolimy, wysłał biskupa z Palestyny do Rzymu, prosząc go, by mówił, modlił się i nie zachowywał milczenia, dopóki papież nie potępi herezji. Gdyby św. Sofroniusz żył dzisiaj, z pewnością zostałby oskarżony o mówienie „przeciwko papieżowi”.

Stwierdzenie na temat różnorodności religii w dokumencie z Abu Zabi, a w szczególności błędy Instrumentum laboris zbliżającego się specjalnego zgromadzenia panamazońskiego synodu biskupów, przyczyniają się do zdrady niezrównanej wyjątkowości Osoby Jezusa Chrystusa i integralności wiary katolickiej. I następuje to na oczach całego Kościoła i świata. Podobna sytuacja istniała w IV wieku, kiedy przy milczeniu prawie całego episkopatu zdradzono współistotność Syna Bożego na rzecz niejednoznacznych stwierdzeń doktrynalnych semi-arianizmu, co było zdradą, w której nawet przez krótki czas uczestniczył papież Liberiusz. Święty Atanazy nigdy nie nużył się publicznym potępianiem takiej niejednoznaczności. Papież Liberiusz ekskomunikował go w roku 357 pro bono pacis, to znaczy „ze względu na pokój”, by zachować pokój z cesarzem Konstantynem i na pół ariańskimi biskupami Wschodu. Św. Hilary z Poitiers doniósł o tym fakcie i udzielił papieżowi Liberiuszowi nagany za tę niejednoznaczną postawę. Znamienne jest to, że papież Liberiusz, przeciwnie do wszystkich swoich poprzedników, był pierwszym papieżem, którego imię nie zostało włączone do Martyrologium rzymskiego.

Nasze publiczne oświadczenie zgadza się z następującymi słowami naszego Ojca Świętego, papieża Franciszka: „Podstawowym warunkiem ogólnym jest to, aby mówić jasno. Niech nikt nie mówi: Tego nie można powiedzieć; pomyśli o mnie to czy tamto... Trzeba mówić wszystko to, co się czuje, z parrezją. (...) pewien kardynał napisał do mnie tak: szkoda, że niektórzy kardynałowie nie mieli odwagi powiedzieć pewnych rzeczy przez wzgląd na Papieża, uważając może, że Papież myśli inaczej. Tak być nie powinno, to nie jest synodalność, bowiem trzeba mówić to wszystko, co czuje się, w Panu, że należy powiedzieć — bez względów na osoby, bez obaw” (Przemówienie papieża Franciszka na rozpoczęcie obrad I kongregacji generalnej III Nadzwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego Synodu Biskupów, 6 X 2014 r.)[1].

Potwierdzamy w obecności Boga, który będzie nas sądził: jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi papieża Franciszka. Wyrażamy szacunek (wynikający również z przesłanek nadprzyrodzonych) zarówno dla jego osoby i najwyższego urzędu duszpasterskiego następcy św. Piotra. Gorliwie modlimy się za papieża Franciszka i zachęcamy wiernych, by robili to samo. Z łaską Boga jesteśmy gotowi oddać swoje życie za prawdę wiary katolickiej o prymacie św. Piotra i jego następców, gdyby prześladowcy Kościoła nakazali nam tę prawdę zakwestionować. Zwracamy się ku wielkim przykładom wierności katolickiej prawdzie o prymacie Piotrowym, takim jak biskup i kardynał Kościoła św. Jan Fisher oraz świecki św. Tomasz Morus i wielu innych świętych i wyznawców oraz prosimy o ich wstawiennictwo.

Im więcej świeckich wiernych, księży i biskupów broni i obstaje przy integralności depozytu wiary, tym bardziej w rzeczywistości wspierają oni papieża w jego Piotrowej posłudze. Bowiem papież jest pierwszym w Kościele, do którego stosuje się to napomnienie Pisma Świętego: „Zdrowe zasady, który posłyszałeś ode mnie, zachowaj jako wzorzec w wierze i miłości w Chrystusie Jezusie. Dobrego depozytu strzeż z pomocą Ducha Świętego, który w nas mieszka (2 Tm 1,13-14).


Kardynał Raymond Leo Burke

Biskup Athanasius Schneider



24 września 2019

Święto Matki Bożej z Ransom


Źródło: ncregister.com

Tłum. Jan J. Franczak


[1] https://opoka.org.pl/biblioteka/W/WP/franciszek_i/przemowienia/synod_06102014.html


Źródło informacji: http://www.pch24.pl/kard--burke--bp-schneider--krytyka-bledow-jest-wiernoscia-papiezowi--pelny-tekst-oswiadczenia-w-jezyku-polskim-,71072,i.html

wtorek, 24 września 2019

Aberracje liturgiczne cz. 128 - Trybalistyczna liturgia w obecności biskupa.



Papuasi w pogańskich maskach pojawili się na "mszy" celebrowanej przez biskupa Garoki (Papua Nowa Gwinea) Jego Ekscelencję Dariusza Kałużę. Miało to miejsce podczas spotkania z młodzieżą Highlands Catholic Youth Rally (9-13 lipca) w Kewabi. Nagranie w sieci udostępnił o. Robert Ablewicz. 

poniedziałek, 23 września 2019

Zapomniane prawdy: (...) naleganie, by w każdym domu była Biblia, by każdy mógł po nią swobodnie sięgać, okazało się małą katastrofą...



„Jednym z wielkich problemów Vaticanum II jest wzbudzony przez Sobór entuzjazm dla Biblii. Z jednej strony jest to wspaniałe. Ja sam jestem wykładowcą Pisma Świętego i uwielbiam je. Cieszę się, że w latach 60-tych Kościół poszukiwał swych korzeni w myśli biblijnej. Jednakże naleganie, by w każdym domu była Biblia, by każdy mógł po nią swobodnie sięgać, okazało się małą katastrofą ze względu na tendencje fundamentalistyczne. Pismo Święte jest dziełem bardzo złożonym, trzeba kształcić ludzi, którzy pomogą chrześcijanom je zrozumieć. Trzeba zrozumieć świat, w którym Biblia została napisana, zanim zaczniemy ją stosować do aktualnego świata”

o. David Neuhaus SJ, 
żydowski jezuita i konwertyta, odpowiedzialny do niedawna za duszpasterstwo 
katolików języka hebrajskiego w patriarchacie Jerozolimy.

Cyfrowa Biblioteka Katolickiego Tradycjonalisty: Książka dla dzieci


KSIĄŻKA DLA DZIECI

x. Jan Berthier
ZAŁOŻYCIEL XX. MISJONARZY ŚWIĘTEJ RODZINY

"Dopuśćcie dziatkom przyjść do mnie: a nie zakazujcie im, albowiem takowych jest królestwo Boże". (Mark. 10, 14).



__________
Książka dla dzieci (djvu, 23,30 Mb)

Program do otwierania plików djvu: DjVuBrowserPlugin.exe (exe, 15,4 Mb)
__________

Ks. Jan Berthier, Założyciel XX. Misjonarzy Św. Rodziny, Książka dla dzieci. Z francuskiego przełożyła hr. Łosiowa. 1928. NAKŁADEM I DRUKIEM XX. MISJONARZY ŚW. RODZINY. GÓRKA-KLASZTORNA, POCZTA ŁOBŻENICA. (WIELKOP.), str. 223. (BIBLIOTEKA DLA RODZIN CHRZEŚCIJAŃSKICH)

piątek, 20 września 2019

Sobór Watykański II w świetle dokumentów Departamentu I oraz polityki zagranicznej komunistów




wtorek, 17 września 2019

Symbolika Drogi Krzyżowej


Zdjęcie pochodzi ze strony internetowej
Droga krzyżowa to nabożeństwo w kościele katolickim odprawiane w okresie Wielkiego Postu. Jest terminem odnoszącym się przede wszystkim do Męki Pańskiej i ostatniej drogi Jezusa Chrystusa na górę Golgotę. Artykuł przedstawia kolejne stacje drogi krzyżowej, gdzie każda z nich ma pewną symbolikę. Rozważania nad nimi mogą dotyczyć miłości, dobroci, wybaczania i wzajemnego szacunku, z czego większość katolików nie zdaje sobie sprawy. Interpretacja każdej z nich jest kwestią indywidualną, a ich sens możemy odnieść do naszego codziennego życia. W tekście znajdziesz informacje, o których każdy chrześcijanin wiedzieć powinien. 

Historia Drogi Krzyżowej

Droga krzyżowa Jezusa rozpoczyna się u Piłata, który pomimo szczerej chęci uwolnienia Go, nie ma odwagi przeciwstawić się tłumowi i skazuje Jezusa na śmierć. Kolejne  prowadzą nas ostatnią drogą w męce i bólu za odkupienie win całej ludzkości. 

Historia Drogi Krzyżowej ma swój początek w Jerozolimie z późniejszym rozpowszechnieniem obrzędu jej odprawiania przez średniowiecznych franciszkanów. Liczbę stacji ustalono w XVII wieku i wynosi ona czternaście. Wszystkie  stacje możemy zobaczyć w Kościele katolickim i są one rozmieszczone w nawach bocznych. Podczas nabożeństwa wierni zatrzymują się przy każdej stacji, rozważając je po kolei. Dla katolików mają one ogromne znaczenie, ponieważ przygotowują ich na przeżycie zmartwychwstania Pańskiego. 

Tradycja Drogi Krzyżowej

W Wielki Piątek odprawiana jest procesja. Obrzęd ten zmienił się na przestrzeni lat.  O ile kiedyś było to nabożeństwo odprawiane w kościele wraz z procesją idącą przez wieś wzdłuż misternie przygotowanych stacji, o tyle dziś są to również ekstremalne drogi krzyżowe osiągające zasięg nawet stu kilometrów. Standardowe nie przekraczają czterdziestu kilometrów i są ogólnodostępne. Polegają na przemierzeniu całej trasy drogi krzyżowej nocą większą grupą lub indywidualnie, bez względu na niesprzyjające warunki pogodowe. Jej nowoczesną formą jest  Muzyczna Droga Krzyżowa wykonywana przez orkiestrę i chór.

Stacje Drogi Krzyżowej

Nabożeństwo drogi krzyżowej to w kościele katolickim jedna z najważniejszych tradycji. Ma szczególną wymowę i znaczenie. To rzeczywistość, dotycząca każdego katolika i rachunek sumienia każdego wiernego. 

Stacja I: Jezus na śmierć skazany

Zarówno pierwsza, jak i kolejne stacje mają kilka znaczeń. Jezus został niesłusznie osądzony i skazany na śmierć. My również nie zawsze właściwie oceniamy innych, czego nie powinniśmy robić, nie wiedząc co mają na myśli i co nimi kieruje. Bardzo szybko oceniamy ludzi po wyglądzie, zachowaniu i po tym, co i jak mówią. Nasz osąd nie zawsze jest trafny i właściwy. Pamiętajmy, aby nie robić tego zbyt pochopnie, bo bardzo łatwo kogoś zranić i sprawić mu przykrość.

Stacja II: Jezus bierze krzyż na swoje ramiona

Pomimo niesłusznego skazania Jezus z dumą bierze krzyż na swoje ramiona i rusza w ostatnią drogę. Jest dla nas wzorem do naśladowania. Od tego momentu los wszystkich ludzi jest w jego rękach.

Każdy z nas bierze swój krzyż. Dla każdego jest on inny-mniejszy lub większy, lżejszy bądź cięższy. Każdy z nas ma inne problemy, lecz najważniejsze, by nieść z dumą swój krzyż przez życie, pomimo cierpień i bólu, jakiego nam przysparza.

Stacja III: Pierwszy upadek Jezusa

Jak to możliwe, że Jezus tak szybko upada? Przecież jest Bogiem - to nie powinno mieć miejsca. Najważniejsze jest jednak to, że podnosi się, wstaje i idzie dalej. Tu również możemy odnieść się do naszego codziennego życia, gdzie nie raz spotykamy przeszkody na swojej drodze. Pamiętajmy o tym, aby zawsze się podnosić i iść z głową wzniesioną wysoko.

Stacja IV: Jezus spotyka swoją matkę

Na swej drodze Jezus spotyka ukochaną matkę. Jest ono bardzo bolesne dla obu stron. Nie są potrzebne żadne słowa, aby wyrazić miłość i cierpienie. A jak Ty się zachowujesz, widząc kiedy ktoś cierpi? Czy możesz na chwilę się zatrzymać i pomóc? Czasem wystarczy krótka rozmowa, pomoc, spojrzenie lub uśmiech zrozumienia. Pamiętajmy, aby wspierać innych w ich drodze przez życie.

Stacja V: Szymon Cyrenejczyk pomaga nieść krzyż Jezusowi

Szymon pomaga Jezusowi wbrew swojej woli. Znalazł się w nieodpowiednim miejscu, o nieodpowiedniej porze. Mimo to solidnie wykonuje powierzone mu zadanie. ileż w naszym życiu jest sytuacji, kiedy musimy zrobić coś wbrew sobie? Jak do tego podchodzimy? Wspierajmy się nawzajem w naszej drodze przez życie. Pomagajmy sobie nawzajem na tyle, na ile warunki nam na to pozwalają. Dobro powraca.

Stacja VI: Weronika ociera twarz Jezusowi

Weronika jest symbolem odwagi i chęci niesienia pomocy drugiemu człowiekowi. Otarła twarz Jezusowi i tym małym gestem przywróciła mu godność. Nie kosztowało ją to wiele. A Ty, w jaki sposób pomagasz zachować godność innym? Czy zdarza Ci się stanąć w obronie słabszych? Czasem niewielki gest może dużo zmienić. Pamiętajmy o drobnych gestach, które nie wymagają większego wkładu z naszej strony, a zwiększają poczucie własnej wartości u innych. To mała rzecz, lecz niezwykle ważne.

Stacja VII: Jezus upada po raz drugi

Samotne dźwiganie krzyża jest ogromnym wysiłkiem. Jezus upada po raz drugi, ale podnosi się i idzie dalej. Nam też czasem wydaje się, że już więcej nie zniesiemy, że już nie damy rady. Upadki Jezusa były konieczne, by nasze nie okazały się tragiczne w skutkach. Pamiętaj, aby zawsze się podnosić, nawet jeśli bardzo nisko upadłeś.

Stacja VIII: Jezus pociesza płaczące niewiasty

Na swej drodze Jezus spotyka kobiety, które płaczą nad jego losem. Upomina je, mówiąc, że nie powinny płakać nad nim, lecz same nad sobą i swoim potomstwem. Wiele razy jest tak, że rozczulamy się lub zajmujemy życiem i sprawami innych. Pamiętajmy o tym, aby najpierw patrzeć na swoje działania, a później patrzeć na innych. Czasem jest tak, że problemy innych zajmują nasze myśli i nie dostrzegamy tego, co powinno być dla nas najważniejsze.

Stacja IX: Jezus upada po raz trzeci

Ostatni trzeci upadek ma miejsce już prawie u szczytu góry Golgoty. Cel jest tak blisko. Czekające na górze doświadczenia sprawiają, że ciężar krzyża zdaje się nie do zniesienia. Nieważne, jakie trudności spotykają nas na co dzień. Skoro podniosłeś się dwa razy, to i trzeci i czwarty i każdy kolejny jesteś w stanie się podnieść. Wstań i idź naprzód. Jezus jest tego najlepszym przykładem.

Stacja X: Jezus z szat obnażony

Obnażenie z szat nie należało do najprzyjemniejszych. Tunika była przyklejona do ran, mimo tego ludzkie zło nie zniszczyło. Jego dumy i godności. A Ty? Czy pomimo ludzkiej nienawiści zawsze stajesz wyprostowany, z głową uniesioną wysoko? Pamiętaj, aby zawsze mieć mocne poczucie własnej wartości i godności.

Stacja XI: Jezus przybity do krzyża

To jedna z najbardziej drastycznych scen, kiedy człowiek jest przybijany do krzyża. Towarzyszy temu ogromny ból fizyczny. Ile razy w swoim życiu doświadczyłeś bólu? Jak wielki on był w porównaniu z cierpieniem Jezusa? Pamiętaj, że po każdej burzy wychodzi słońce. Ból jest sygnałem wysyłanym z naszego ciała, że coś się dzieje. Każdy ból jest do zniesienia.

Stacja XII: Jezus umiera na krzyżu

Śmierć na krzyżu ma miejsce w piątek. Jest symbolem ofiary Boga dla ludzi.  Śmierć nie jest końcem. Każdy z nas mniej lub bardziej się jej obawia. Pismo święte mówi o tym, że to nie jest ostatni etap naszego życia. Później czeka nas życie wieczne, które zapoczątkował Jezus, umierając na krzyżu za nasze grzechy.

Stacja XIII: Jezus zdjęty z krzyża

Jezus zostaje zdjęty z krzyża i złożony w ramionach matki. Niezwykle wzruszająca scena, kiedy matka przypomina sobie małe dziecię trzymane w ramionach zaraz po urodzeniu. Czy zastanawiałeś się kiedyś, jak chciałbyś spędzić ostatnie chwile swojego życia na ziemi? Czy potrafisz przypomnieć sobie miłość płynącą od swojej mamy? Tej, która zawsze była przy Tobie, bez względu na wszystko, w zdrowiu i w chorobie, w szczęściu i w bólu, która zawsze Cię wspierała.

Stacja XIV: Jezus złożony do grobu

W pogrzebie Jezusa brało udział tylko kilka najbliższych osób. Na jego mękę patrzyły tłumy, w ostatniej podróży towarzyszyli najwierniejsi. Czy zadajesz sobie czasem pytania: jak będzie wyglądał Twój pogrzeb? Ilu ludzi będzie towarzyszyło Ci w tej ostatniej drodze?  Czy Twoje dzieci będą płakały? Jak wielka rozpacz będzie na twarzach Twoich bliskich? Pamiętaj: Żyj tak, aby przeżyć całe swoje życie jak najlepiej, staraj się pomagać innym, zawsze podnoś się po upadku i żyj tak, aby tę ostatnią drogę przejść z głową wysoko uniesioną.

Biblijna Droga Krzyżowa

To odbiegający od tradycyjnej drogi krzyżowej przebieg wydarzeń opartych tylko na zdarzeniach opisanych w Ewangelii. Zainicjował ją w 1991 roku papież Jan Paweł II. W roku 2007 papież Benedykt XVI zatwierdził listę stacji Biblijnej Drogi Krzyżowej.

Stacje Biblijnej Drogi Krzyżowej

• 1. Jezus w Ogrodzie Oliwnym.
• 2. Jezus zdradzony przez Judasza.
• 3. Jezus skazany przez Sanhedryn.
• 4. Piotr wypiera się Jezusa.
• 5. Jezus sądzony przez Piłata.
• 6. Jezus biczowany i koronowany cierniem.
• 7. Jezus bierze krzyż na swe ramiona.
• 8. Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi.
• 9. Jezus spotyka niewiasty jerozolimskie.
• 10. Jezus przybity do krzyża.
• 11. Jezus obiecuje swoje Królestwo żałującemu łotrowi.
• 12. Matka i umiłowany uczeń pod krzyżem Jezusa.
• 13. Jezus umiera na krzyżu.
• 14. Jezus zdjęty z krzyża i złożony do grobu.

Męka Pańska jest rozpatrzona w czternastu symbolicznych stacjach drogi krzyżowej. Symbolika ta ma różne znaczenie. Każdy katolik utożsamia się z nią inaczej i inaczej rozważa poszczególne stacje w kontekście swojego życia. 

Jan Paweł II odprawiał drogę krzyżową w każdy piątek, przez cały rok oraz codziennie w wielkim poście. Powiedział: "Miłości bez Krzyża nie znajdziecie, a Krzyża bez Miłości nie uniesiecie".

wtorek, 10 września 2019

Paweł VI jako spiritus movens reformy liturgicznej



Imię Pawła VI jest kojarzone przede wszystkim z reformą liturgiczną. Począwszy od lutego 1964 r. kierowane przez Hanibala Bugniniego Consilium ad exsequendam Constitutionem de sacra liturgia przystąpiło do wcielania w życie promulgowanej 4 grudnia 1963 r. soborowej konstytucji Sacrosanctum concilium.

Istna lawina kolejnych dekretów zaczęła zmieniać tradycyjną liturgię; pomiędzy rokiem 1965 a 1969 łacina została zastąpiona językami narodowymi, ołtarze przeorientowano, wprowadzono koncelebrę, napisano trzy Modlitwy Eucharystyczne, rozpowszechniła się praktyka przyjmowania Komunii św. na rękę, usunięto modlitwy u stopni ołtarza, modlitwy wprowadzone przez Leona XIII, Offertorium oraz ostatnią Ewangelię. Charakterystycznym rysem Mszy Pawła VI było to, że znajdowała się ona w stanie permanentnej reformy.

Ostatecznie 3 kwietnia 1969 r. został promulgowany obejmujący wszystkie te zmiany nowy porządek Mszy – i tak narodził się novus ordo Missæ. Tę właśnie finalną i obligatoryjną wersję nazywamy obecnie „Mszą Pawła VI”.

Jaką rolę odegrał w tej reformie Paweł VI?

„Papież Paweł VI każdego dnia odprawiał w swej prywatnej kaplicy Mszę św. Piusa V”.

Dziś naiwność takiego twierdzenia wydaje się oczywista, nie była jednak wcale tak oczywista dla ludzi, którzy powtarzali je w latach 70. chcąc wierzyć, że papież był manipulowany przez sekretarza Consilium. Poza tym, według słów abp. Lefebvre’a, będący w 1969 r. sekretarzem stanu Hamlet Cicognani miał pewnego dnia zawołać: „Ojciec Bugnini może pójść do gabinetu Ojca Świętego i nakłonić go do podpisania czego tylko zechce!”. Czy słowa te stanowią dowód na to, że papież istotnie był manipulowany?

Nie wydaje się. W rzeczywistości Paweł VI bardzo uważnie śledził prace Consilium: wyrażał opinie, komentował projekty i zgłaszał własne sugestie. Ochoczo promulgował wszystkie dekrety liturgiczne i w obecności kardynałów zgromadzonych na konsystorzu 24 maja 1976 r., w samym apogeum „bitwy o Mszę” (Jan Madiran), zakazał używania mszału św. Piusa V, zezwalając na sprawowanie jedynie nowej liturgii. „Msza Pawła VI” była rzeczywiście jego Mszą.

Dwie cechy nowej praktyki liturgicznej

Refleksje kard. Cicognaniego są bardzo pouczające. W ocenie jego przeprowadzone reformy do tego stopnia obce były praktyce liturgicznej i duchowi Kościoła, iż nie mogłyby być one zgodne z prawdziwą intencją papieża. W kwestii tej podzielał „naiwną” opinię, zgodnie z którą papież miałby unikać [celebrowania] Novus Ordo. I trzeba obiektywnie stwierdzić, że obserwowane na co dzień celebracje nowej Mszy istotnie mogą szokować. W posoborowej praktyce liturgicznej można zaobserwować dwa stałe elementy:

– różnice pomiędzy poszczególnymi – dostosowywanymi do okoliczności – celebracjami: księża, animatorzy liturgiczni i zwykli wierni do tego stopnia modyfikowali liturgię Mszy, nieustannie wprowadzając zmiany do tekstów i obrzędów, że sam Paweł VI podczas audiencji z 3 września 1969 r. był zmuszony stwierdzić: „Nie możemy już mówić o pluralizmie […] ale [raczej] o rozbieżnościach dotyczących niekiedy nie tylko obrzędów, ale kwestii podstawowych […] o zamieszaniu, ziarnach dezorientacji i słabości”.

– zanik poczucia sacrum oraz ducha religijnego, prawdziwa „sekularyzacja” – jak to określił Jakub Maritain; zwykły stół zamiast ołtarza, zwyczajny chleb, lektorzy i animatorzy, komentatorzy i ministrantki bez szat liturgicznych, przechadzający się nawą księża, zgiełk panujący podczas dawanych równocześnie świadectw, krzyki, świeckie piosenki wykonywane przy akompaniamencie gitar (niekiedy elektrycznych), tam-tamów i instrumentów perkusyjnych, sprzęt nagłaśniający odtwarzający najnowsze przeboje muzyki pop, wierni z reguły stojący lub siedzący, uściski wymieniane tuż przed Komunią św., która jest rozdzielana przez świeckich, pośpiesznie i na rękę…

Jak cokolwiek z tego może być uznane za stosowne dla najwznioślejszego aktu cnoty religijności, w którym Jezus Chrystus ofiaruje samego siebie na ołtarzu, podobnie jak uczynił to na krzyżu? Czy Hamlet Cicognani był w stanie dostrzec w podpisanych przez Pawła VI rozporządzeniach źródło szokujących spektakli, jakie miały się stać normą w świątyniach katolickich? Jeśli tak było, wówczas jego zaniepokojenie należy uznać za całkowicie zrozumiałe.

Jedynie nadużycia czy też raczej konsekwencje dynamiki stanowiącej konstytutywny element nowego rytu?

„Wszystko to są jedynie nadużycia i nadinterpretacje – twierdzą niektórzy – które nie mają nic wspólnego z tekstem oficjalnym, jedynym promulgowanym przez papieża”. To prawda. Musimy jednak zwrócić uwagę, że owe nadużycia i nadinterpretacje mają charakter powszechny, stanowią niejako nieodłączny element novus ordo, jak gdyby „Msza Pawła VI” z samej swej natury zachęcała do tego rodzaju ekscesów. Wydają się więc one całkowicie zgodne z duchem i dynamiką liturgii Pawła VI.

W rzeczywistości różnorodność stanowiła jeden z elementów planowanej reformy. II Sobór Watykański postulował ubogacenie liturgii „duchowymi zaletami i darami różnych plemion i narodów”, jak również uwzględnienie „uprawnionych różnic i dostosowanie [liturgii] do rozmaitych ugrupowań, regionów i narodów, zwłaszcza na misjach”, czerpiąc „z tradycji i ducha poszczególnych narodów” (SC 37–40). Polecił ułożenie różnych „rytuałów krajowych, dostosowanych do potrzeb miejscowych” (SC 63), „wspólnych modlitw” oraz „modlitw wiernych” (SC 53), które miały być komponowane i zmieniane podczas każdej Mszy. Sobór udzielił ponadto konferencjom episkopatów oraz ordynariuszom diecezji prawa do dostosowywania obrzędów do lokalnej kultury, a także, gdyby zaistniała taka potrzeba, wprowadzania różnych eksperymentów (SC 22, 40, 57…). Novus ordo Missæ do 1975 r. (kiedy to dodana została piąta) obejmował cztery Modlitwy Eucharystyczne; pozostawia on celebransowi znaczną dowolność w wyborze modlitw oraz obrzędów.

Desakralizacja liturgii

Co do zaniku poczucia sacrum, również w tym przypadku odpowiedzialność za ten stan rzeczy należy przypisać samemu ordo Missæ Pawła VI. Na przykład Rzeczywista Obecność Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa została w nim de facto przesłonięta poprzez usunięcie aktów adoracji (przyklęknięć kapłana i wiernych, z których pozostały jedynie trzy), opcjonalną puryfikację cyborium, kielicha, pateny oraz palców, które miały styczność z Ciałem Chrystusa, zniesienie wymogu złocenia wnętrza naczyń liturgicznych, zanik praktyki używania pateny podczas rozdzielania Komunii św., zniesienie obowiązku klęczenia podczas przyjmowania Komunii św. oraz dziękczynienia po niej, brak ścisłych norm postępowania dotyczących sytuacji, w której Hostia upadłaby na ziemię lub zostałaby rozlana Krew Pańska, zgodę na używanie zwyczajnego, nieprzaśnego chleba, zniesienie obrzędów błogosławieństwa szat liturgicznych i bielizny ołtarzowej etc. Wszystkie te zmiany sprzyjają postrzeganiu liturgii jako czegoś zwyczajnego i zacierają jej sakralną naturę.

Paweł VI pragnął uprościć obrzędy, aby uczynić je bardziej zrozumiałymi. Czyniąc to, całkowicie zlekceważył zasadę liturgiczną przypominaną przez Katechizm Soboru Trydenckiego (rozdz. 20, par. 9):

„Ma także Ofiara ta wiele i bardzo osobliwych a poważnych obrządków, których próżnymi i niepotrzebnymi zwać nie można, ponieważ wszystkie do tego ściągają się, aby powaga tak znacznej Ofiary wiadomsza była, a chrześcijanie na te zbawienne tajemnice patrząc, ku rozmyślaniu nabożnemu tych rzeczy Boskich, które w tej Ofierze tajemne są, pobudzeni byli” (1).

Rezultat [tych zabiegów] dowodzi, mówiąc najoględniej, wyjątkowego braku roztropności oraz ogromnej niekonsekwencji.

Jesteśmy zmuszeni wyciągnąć z tego wniosek, że nadużycia i nadinterpretacje są jedynie konsekwencją lekceważenia zasad liturgicznych oraz wewnętrznej dynamiki współczesnej praktyki liturgicznej. Ich źródłem są przepisy zawarte w novus ordo Missæ.

Na tym jednak nie koniec.

Cios w samo serce Mszy

Analiza rytu Pawła VI pokazuje, że w poważny sposób została zniekształcona sama istota Mszy.

Przede wszystkim, pierwsze wydanie Institutio Generalis (Wprowadzenia ogólnego do Mszału rzymskiego) definiowało Mszę jako „świętą synaksę (tj. ucztę – przyp. aut.) lub zgromadzenie Ludu Bożego, który jednoczy się pod kierownictwem kapłana, aby celebrować Pamiątkę Pańską” (par. 7). W definicji tej możemy dostrzec:

– pominięcie dwóch ważnych prawd: 1º prawdy o nierozerwalnym związku [ofiary] Krzyża z Mszą, stanowiącą odnowienie w bezkrwawy sposób śmierci Chrystusa; 2º prawdy o ofiarnej naturze Mszy, manifestowanej poprzez sakramentalne rozdzielenie Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa podczas podwójnej konsekracji dokonywanej przez kapłana. Sobór Trydencki uczy, że Msza jest „w prawdziwym i właściwym tego słowa znaczeniu” ofiarą, która stosuje zasługi Krzyża dla czterech celów, a zwłaszcza uwielbienia Boga i zmazania grzechów ludzkich (przebłaganie). Stąd też Msza stanowi manifestację prawdy, iż jedyną ofiarą umożliwiającą ludziom osiągnięcie zbawienia była śmierć Chrystusa. Wspomniane dwa pominięcia są więc bardzo poważnej natury.

– dwa błędne twierdzenia: tj. że Msza jest 1º ucztą i 2º pamiątką, co jest sprzeczne z ideą ofiary sakramentalnej. Po pierwsze dlatego, że pamiątka implikuje faktyczną nieobecność wspominanej osoby, podczas gdy sakrament jest skutecznym znakiem, który czyni osobę lub rzecz prawdziwie aktywną i obecną. Po drugie, ponieważ Msza nie jest ucztą: nawet Komunia św., w której są spożywane Ciało i Krew Chrystusa, posiada jedynie odległe podobieństwo do posiłku, Komunia św. jest bowiem dopełnieniem ofiary poprzez zniszczenie żertwy, dokonujące się wskutek jej spożycia. Kiedy liturgia mówi o świętej uczcie, nie ma przez to intencji redukowania Mszy do zwykłego posiłku.

Ta błędna definicja zawarta w Institutio Generalis ma bardzo poważne konsekwencje. Poprzez swe pominięcia i sprzeczności nowa Msza praktycznie uniemożliwia zrozumienie tego, co kapłan dokonuje przy ołtarzu. To zaś stwarza pole dla wszelkiego rodzaju aberracji.

Novus ordo jako ucieleśnienie błędnej definicji Mszy

Wspomniana wyżej błędna definicja Mszy znalazła wyraz w obrzędach novus ordo Missæ.

Znikły z niej w istocie wszelkie jednoznaczne odniesienia do ofiary. Przede wszystkim należy wspomnieć o usunięciu – pomimo iż stanowi ono integralną część ofiary – Offertorium, prezentującego Bogu żertwę jeszcze przed jej właściwym ofiarowaniem. Nowy ryt zastąpił Offertorium prostym dziękczynieniem Bogu za Jego dary, posługując się formułami błogosławieństw używanymi w synagogach. To usunięcie (modlitw Offertorium – przyp. tłum.) stanowi niewątpliwy problem teologiczny.

To samo można powiedzieć o innych częściach rytu, z których znikło wiele elementów odnoszących się do ofiary: krucyfiks ołtarzowy, znaki krzyża, słowa „hostia”, „żertwa”, „krew przelana” etc. To właśnie w rezultacie tego przemilczania ofiarnej natury Mszy br. Thurian z Taizé (wspólnoty protestanckiej z siedzibą w Burgundii) mógł powiedzieć, że obecnie nie ma już żadnych przeszkód, które uniemożliwiałby katolikom oraz protestantom wspólną celebrację („La Croix”, 30 maja 1969). Nie ulega więc wątpliwości, że novus ordo Missæ posiada wymiar ekumeniczny (2).

Biorąc to wszystko pod uwagę zrozumiała staje się konkluzja przedstawiona przez kardynałów Ottavianiego i Bacciego w ich Krótkiej analizie krytycznej novus ordo Missæ (1969): „Novus ordo Missæ – biorąc pod uwagę elementy nowe i podatne na rozmaite interpretacje, ukryte lub zawarte w sposób domyślny – tak w całości, jak w szczegółach wyraźnie oddala się od katolickiej teologii Mszy św., sformułowanej na XXII sesji Soboru Trydenckiego”.

Liturgia rzymska została zreformowana przez Piusa V w celu uwydatnienia dogmatów zdefiniowanych podczas Soboru Trydenckiego; uchwały soboru i (będącą jego owocem – przyp. tłum.) Mszę łączyła zasada lex orandi, lex credendi: norma modlitwy normą wiary. Atak na ryt starożytnej Mszy rzymskiej może jedynie wypaczyć wiarę Kościoła…

Idea leżąca u podstaw posoborowej reformy liturgicznej

Pozostaje jeszcze wyjaśnienie celów przyświecających tej reformie. Podaje je sam II Sobór Watykański, cytowany w promulgującej nową Mszę konstytucji Missale Romanum: „Porządek Mszy należy tak przerobić, aby wyraźniej uwidocznić właściwe znaczenie i wzajemny związek poszczególnych części, a wiernym bardziej ułatwić pobożny i czynny udział” (SC par. 50). Stąd właśnie wprowadzenie zrozumiałych dla wiernych języków narodowych, uproszczenie obrzędów, aby „jaśniej wyrażały święte tajemnice, których są znakiem”, zwiększenie liczby czytań z Pisma św. (SC par. 21) etc. Reforma została przeprowadzona w imię „aktywnego uczestnictwa wiernych”. Co się kryje za tym sformułowaniem?

Bynajmniej nie chodzi wyłącznie o zwiększenie liczby hymnów oraz modlitw recytowanych przez wiernych. To jedynie zewnętrzna otoczka. Oto, na czym w istocie ma polegać ich aktywność:

„Wierni tworzą świętą społeczność […] aby dziękować Bogu i składać w ofierze niepokalaną Hostię” (Institutio Generalis, par. 95), natomiast kapłan nie jest już nikim więcej jak tylko przewodniczącym zgromadzenia. Jest to całkowite odwrócenie ról: wierni nie jednoczą się już z ofiarą kapłana, ale kapłan prezentuje Bogu ofiarę składaną przez [wszystkich] ochrzczonych (SC par. 48). Sobór mówi o „powszechnym kapłaństwie wiernych” którzy „uczestniczą w jednym kapłaństwie Chrystusowym” (Lumen gentium, par. 10).

Liturgia Pawła VI jest dostosowana do teologii soborowej, która postrzega kult jako coś emanującego z serc wiernych, zaś hierarchię jedynie jako czynnik mający nadzorować jego organizację, dostosowując go do lokalnej kultury oraz inicjatyw „uzewnętrzniających swą wiarę” świeckich. Takie są właśnie teologiczne przesłanki przewrotu liturgicznego.

Paweł VI przejął się tymi ideami już w młodości, od czasu, gdy w 1913 r. zetknął się z benedyktynami z Chiari. W latach 1931 i 1932 uprościł liturgię Wielkiego Tygodnia, aby pobudzić do „czynnego uczestnictwa” studentów Federazione Universitaria Cattolica Italiana. Sympatyzował z ruchem liturgicznym Dom Beauduina (3) i wybrał na swego spowiednika oraz mistrza duchowego jednego z jego głównych propagatorów, ks. Juliusza Beviacqua (1881–1965), którego później uczynił członkiem Consilium oraz – na krótko przed jego śmiercią – jednym z głównych architektów reform. W trakcie samego soboru, 11 listopada 1962 r., przyszły papież Paweł VI zabrał głos jedynie w celu wyrażenia swej aprobaty dla schematu o liturgii…

Nawet gdy w 1966 r. zaczął dostrzegać zatrważający chaos liturgiczny, w jakim pogrążał się Kościół, ani razu nie zdobył się na zakwestionowanie zasad które, doprowadziły do tej sytuacji. Jak mógłby to uczynić? Były to w końcu jego własne zasady, zasady „kultu człowieka” i „pełnego humanizmu” (4), identyczne z zasadami, na których jest oparta nowa liturgia.

ks. Mikołaj Portail FSSPX

Bibliografia

- Le Rôle de G. B. Montini-Paul VI dans la réforme liturgique, Instituto Paolo VI, Brescia-Rzym 1987.
- La messe en question. Autour du problème de la réforme liturgique, „Actes du Ve congrès théologique de Si si No no”, Paryż 2002.
- SSPX, Le problème de la réforme liturgique. La messe de Vatican II et de Paul VI, s. l., 2001.
- Kard. kard. Ottaviani i Bacci, Krótka analiza krytyczna novus ordo Missæ.
- Yves Chiron, Paul VI, Paryż 2008.
- Philippe Chenaux, Paul VI, le souverain éclaté, Paryż 2015.

PRZYPISY:
  1. Tłumaczenie za: Katechizm Rzymski według uchwały św. Soboru Trydenckiego, Jasło 1886, ss. 245–246 – przyp. tłum. 
  2. Por. Grzegorz Celier, La dimension œcuménique de la réforme liturgique, „Fideliter”, 1987. 
  3. Dom Lambert Beauduin (1873–1960), belgijski benedyktyn, pionier ruchu liturgicznego i ekumenicznego – przyp. red. 
  4. Paweł VI, mowa wygłoszona 8 grudnia 1965 z okazji zakończenia soboru; encyklika Populorum progressio, 1967. 
Źródło informacji: https://news.fsspx.pl

niedziela, 8 września 2019

Marcin Zieliński i jego błędna interpretacja Pisma Świętego



Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.