Rozłam w Écône to „ciężka rana zadana Kościołowi, której można było uniknąć” – tak niedawne wydarzenia w Bractwie Kapłańskim Świętego Piusa X (FSSPX) komentuje abp Guido Pozzo, były sekretarz Papieskiej Komisji Ecclesia Dei. W poruszającym i niezwykle precyzyjnym wywiadzie udzielonym włoskiemu portalowi La Nuova Bussola Quotidiana, watykański hierarcha przypomina, że Rzym nie zamknął drzwi przed Bractwem, lecz to jego władze odrzuciły wspólnie wypracowaną Deklarację Doktrynalną, żądając od Stolicy Apostolskiej samokrytyki.
Poniżej publikujemy polskie tłumaczenie tej wyjątkowej rozmowy. Abp Pozzo – dziś superintendent ds. ekonomicznych Papieskiej Kapeli Muzycznej, a przez lata kluczowa postać w dialogu ze środowiskami tradycyjnymi – bez ogródek analizuje konsekwencje bezprawnych sakr biskupich z 1 lipca.
Hierarcha nie ucieka od trudnych pytań o posoborowe zawirowania w Kościele, kryzys liturgiczny i rolę środowisk tradycyjnych żyjących w pełnej komunii z Rzymem (sub Petro). Wyjaśnia jednocześnie, dlaczego powoływanie się na „stan wyższej konieczności” nie może usprawiedliwić aktu o charakterze schizmatyckim i dlaczego prawdziwa obrona Tradycji nie może istnieć w oderwaniu od władzy Biskupa Rzymu.
Zapraszamy do lektury pełnego tekstu wywiadu:
___________________
Wasza Ekscelencjo, z jakim nastawieniem duchowym przyjął Ksiądz Arcybiskup wiadomość o sakrach biskupich udzielonych bez mandatu papieskiego 1 lipca w Écône?
Z głębokim smutkiem i wielkim żalem. Jest to ciężka rana zadana Kościołowi, której można było uniknąć, gdyby FSSPX przyjęło Deklarację Doktrynalną zaproponowaną przez Kongregację Nauki Wiary (CDF), po której nastąpiłoby także uznanie kanoniczne w formie prawnej, jaka miałaby zostać określona. J.E. bp Fellay podczas spotkania 28 lutego 2018 roku z kard. Ladarią, ówczesnym prefektem Kongregacji, oraz ze mną w siedzibie Dykasterii oświadczył, że przedłoży tekst Deklaracji pod rozwagę Kapituły FSSPX, planowanej na lipiec 2018 roku. Jesienią 2018 roku kard. Ladaria i ja spotkaliśmy się z nowym Przełożonym Generalnym FSSPX, ks. Davide Pagliaranim, wybranym na lipcowym posiedzeniu Kapituły. Przekazał on wówczas, że nie podpisze owej Deklaracji, ponieważ uznał ją za niewystarczającą i nieadekwatną do tego, by odpowiedzieć na trudności i zastrzeżenia podnoszone przez FSSPX, a także ze względu na stanowisko, że to Rzym powinien uznać swoje błędy. Przyjęto do wiadomości owo odrzucenie, a papież Franciszek, poinformowany o negatywnym wyniku rozmów, podjął decyzję o rozwiązaniu Komisji Ecclesia Dei, która od 2009 roku prowadziła rozmowy doktrynalne z Przełożonym FSSPX w celu osiągnięcia pojednania, i przekazał kompetencje dotyczące ewentualnych przyszłych relacji z FSSPX do Kongregacji Nauki Wiary. Muszę wyznać, że odrzucenie Deklaracji przez FSSPX sprawiło mi ogromny zawód, również dlatego, że wiele jej punktów stanowić miało owoc wspólnej pracy w ramach prowadzonego do tamtego momentu dialogu.
Istnieje wymiar, o którym niewielu komentatorów wspomina – wymiar wewnętrzny: jakie są mianowicie skutki dla dusz aktu uzasadnianego w imię salus animarum (zbawienia dusz), a który przynajmniej w porządku obiektywnym pozostaje czynem o charakterze schizmatyckim?
Salus animarum nie jest czymś subiektywnym, co można odseparować od posłuszeństwa formalnej i prawowitej władzy Papieża. Nie istnieje żaden "Kościół stanu wyższej konieczności”, który mógłby wyłączyć się z widzialnej jedności Kościoła, aby ustanawiać porządek eklezjalny niebędący w pełnej komunii z Następcą Piotra. Żadna grupa katolicka ani poszczególni wierni nie mogą powoływać się na subiektywne poczucie prawdy, by przeciwstawiać się Kościołowi instytucjonalnemu oraz władzy jurysdykcyjnej Biskupa Rzymskiego – i to nie tylko w sprawach dotyczących wiary i obyczajów, ale również w kwestiach karności i rządu Kościoła. Taka jest doktryna wiary katolickiej, od której nikt nie może odstąpić bez szkody dla wiary i swojego zbawienia (por. Sobór Watykański I, Konstytucja dogmatyczna o Kościele Pastor aeternus, rozdz. 3, DH 3060).
Choć rzutuje na to przede wszystkim kwestia rytu jako element najbardziej widoczny, wiemy, że spór nie ma natury głównie liturgicznej. Jakie są, zdaniem Księdza Arcybiskupa, główne „węzły do rozplątania”?
Głównymi węzłami są: akceptacja nauczania Soboru Watykańskiego II oraz późniejszego Magisterium. Kiedy mówię o Soborze, mam na myśli treść samych dokumentów, a nie „Sobór mediów”, „Sobór wirtualny” czy para-sobór, bądź też owego mitycznego „ducha Soboru”, który niestety – lecz dostrzegalnie – nałożył się na prawdziwy Sobór w opinii publicznej i w licznych środowiskach kościelnych.
W tym względzie główne punkty Deklaracji Doktrynalnej KNW, przedłożonej do akceptacji FSSPX, dotykały właśnie tych węzłowych kwestii i to – moim zdaniem – w sposób satysfakcjonujący:
a) Zwracano się do FSSPX o przyjęcie prawdy katolickiej, że Urzędowi Nauczycielskiemu „„Chrystus Pan powierzył depozyt wiary – to znaczy Pismo Święte i Bożą Tradycję – do strzeżenia, obrony i wyjaśniania” (Pius XII, Encyklika Humani generis, 18) oraz że „Urząd Nauczycielski nie jest ponad słowem Bożym, lecz mu służy, nauczając tylko tego, co zostało przekazane” (Sobór Watykański II, Konst. dogm. Dei Verbum, 10). Magisterium Kościoła ma z kolei władzę wyjaśniania lub doprecyzowywania także wcześniejszych dokumentów Magisterium, w tym dokumentów Soboru Watykańskiego II, w zgodzie z prawdami wiary katolickiej i w świetle wieczystej Tradycji, która rozwija się w Kościele pod opieką Ducha Świętego – nie poprzez sprzeczne nowinki, lecz przez głębsze zrozumienie depozytu wiary (eodem scilicet dogmate, eodem sensu eademque sententia – por. Sobór Watykański I, Konst. dogm. Dei Filius, 4; Sobór Watykański II, Konst. dogm. Dei Verbum, 8).
b) Wymagano uznania, że Sobór Watykański II musi być pojmowany w świetle całej Tradycji i na podstawie stałego Magisterium Kościoła, przy zachowaniu możliwości prowadzenia uprawnionej dyskusji i precyzowania na poziomie teologicznym sformułowań konkretnych punktów Dokumentów soborowych bądź kwestii dotyczących późniejszych reform liturgii i prawa.
c) Żądano uznania ważności Rytu Mszy Świętej i Sakramentów godziwie sprawowanych według ksiąg liturgicznych w ich wydaniu typowym (editio typica), promulgowanych przez papieża Pawła VI i papieża Jana Pawła II.
Nie byłoby jednak uczciwe traktować spraw dotyczących FSSPX bez uznania faktu, że po Soborze Watykańskim II aż po dzień dzisiejszy katolicyzm znajduje się w samym centrum głębokich zawirowań. Nie wynikają one rzecz jasna z nauczania samego Soboru czy późniejszego Magisterium, lecz z wielu czynników wewnętrznych i zewnętrznych wobec wspólnoty kościelnej. Objawiają się one głębokimi podziałami i błędami wewnątrz Kościoła (choć nie samego Kościoła) w kwestiach doktryny, tożsamości katolickiej i praktyki duszpasterskiej, z wieloma odchyleniami i niejasnościami, które sieją zamęt i niepewność wśród wiernych. Krytyki i walki z takimi błędami oraz odchyleniami nie powinno brakować, jednak nie można nimi usprawiedliwiać schizmatyckiego aktu konsekracji biskupów bez mandatu papieskiego, ani też rościć sobie prawa do stwarzania siebie sędziami orzekającymi o rzekomej niezgodności obecnego Magisterium lub Soboru z Tradycją wiary Kościoła. Można domagać się wyjaśnień lub uściśleń co do niektórych sformułowań bądź orientacji wyrażanych przez Magisterium zwyczajne, niedefinitywne lub o charakterze praktyczno-duszpasterskim, aby uniknąć jednostronnych lub redukcyjnych interpretacji samego Magisterium.
Czy możliwe jest jednak pragnienie „ratowania” kapłaństwa katolickiego (jak zawsze deklaruje Bractwo) poprzez przeszczepianie go poza obręb widzialnego Kościoła?
Zdecydowanie w to nie wierzę. Przypomnijmy nauczanie św. Roberta Bellarmina, które zostało następnie podjęte i zdefiniowane przez Sobór Watykański I w konstytucji Pastor aeternus. Natura Kościoła określana jest jako zgromadzenie wiernych wyznających tę samą wiarę, uczestniczących w sakramentach i dających się prowadzić prawowitym Biskupom w komunii z Biskupem Rzymskim. Komunia z Biskupem Rzymskim jest warunkiem absolutnie koniecznym do tego, by być członkiem Kościoła katolickiego. Odnosi się to w tym większym stopniu do kapłaństwa katolickiego.
W tym kontekście za zjawisko pozbawione prawdopodobieństwa uważam fakt, iż ze strony FSSPX z jednej strony twierdzi się, że przynależy się do Kościoła poprzez integralne wyznawanie wiary (co w rzeczywistości stanowi tylko jeden z elementów istotnych, ale nie jedyny), a jednocześnie twierdzi się (i osądza), że władze Kościoła ujawniają postawę sprzeczną z wiarą oraz działają przeciwko Świętej Tradycji i stałemu Magisterium Kościoła. Może się zdarzyć (w przeszłości się to zdarzało i dzisiaj niestety się zdarza), że niektórzy Biskupi i kapłani, teolodzy i świeccy popadną w błędy i odchylenia w sprawach wiary i moralności, ale nie wolno rozciągać krytyki na władze Kościoła w ogóle, a tym bardziej łamać hierarchicznej komunii z Najwyższą Władzą. Co najmniej osobliwe wydaje się to, że FSSPX prosi Papieża o gest ojcostwa, a jednocześnie oskarża władze Stolicy Apostolskiej o odchodzenie od Tradycji i uleganie Kościołowi modernistycznemu.
Konsekracje z 1 lipca powtarzają te dokonane przez bp. Lefebvre’a w 1988 roku: czy mamy do czynienia z definitywnym zerwaniem, czy też można jeszcze dostrzec promyk nadziei na przyszłe pojednanie Bractwa z Rzymem?
Nigdy nie należy mówić „nigdy”. Należałoby powrócić do treści Deklaracji Doktrynalnej KNW, lecz przede wszystkim konieczna jest zmiana uprzedzonej postawy FSSPX, zgodnie z którą uważa się, że Rzym nie ma racji, a FSSPX ma ją z całą pewnością.
Czy skłonny byłby Ksiądz Arcybiskup wykluczyć powstanie struktury (proponowanej przez kard. Müllera) na wzór dawnej Ecclesia Dei lub np. utworzenie ordynariatów na wzór tych dla byłych anglikanów?
Nie wykluczałbym tego typu form prawnych – pod warunkiem, że problemy doktrynalne zostaną rozwiązane i będzie można uformować wystarczająco spójną grupę kapłanów, którzy, jak to miało miejsce w przypadku Bractwa Kapłańskiego Świętego Piotra czy Instytutu Dobrego Pasterza, pragnęliby powrócić do pełnej komunii z Biskupem Rzymskim.
Oczywiście wokół FSSPX panuje duży szum medialny, jednak istnieją „rzeczywistości tradycyjne”, które już żyją sub Petro (pod władzą Piotra): czyż nie są one ignorowane i być może nieco spychane na margines we wnętrzu samego świata katolickiego, jakby były rezerwatami, a nie darem oferowanym całemu Kościołowi?
Instytuty, do których się Pan odnosi, to rzeczywistości żywe i stale rozwijające się. Jak nauczał i oświadczał papież Benedykt XVI, dwie formy liturgiczne – ta pochodząca z Novus Ordo, stanowiąca zwyczajną, powszechną formę liturgii, oraz ta wywodząca się z Vetus Ordo, przeznaczona dla grup szczególnych – stanowią dla siebie wzajemne ubogacenie i nie pozostają ze sobą w sprzeczności. Instytuty oraz wierni podążający za tradycyjną dyscypliną liturgiczną i duchową nie tylko nie mogą być spychani na margines czy izolowani, ale powinni – w komunii z innymi rzeczywistościami kościelnymi – wnosić wkład w ewangelizację i apostolstwo chrześcijańskie. To, co w mojej ocenie jawi się jako sprawa nagląca, to umacnianie tych wspólnot kościelnych i kapłańskich, które żyją w wiernej miłości do Tradycji, integralności wiary katolickiej i świętej liturgii w pełnej komunii z porządkiem biskupim sub Petro et cum Petro (pod Piotrem i z Piotrem).
Źródło: https://lanuovabq.it/































0 komentarze:
Prześlij komentarz