_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________

poniedziałek, 6 lipca 2026

Kardynał Koch: „Musimy przemyśleć na nowo Traditionis custodes, szczególnie ze względu na tych wiernych, którzy czują pociąg do starej liturgii, nie podzielając przy tym poglądów Bractwa”.

Nielegalne święcenia biskupie w Bractwie św. Piusa X

Wywiad z kardynałem Kochem, prefektem Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan


Communicatio (Podcast niemieckiego wydania Przeglądu Katolickiego „Communio”)


2 lipca 2026 r.


Jan Halatyk: Wczoraj, 1 lipca 2026 roku, dwaj biskupi Bractwa Kapłańskiego Świętego Piusa X, Alfonso de Galarreta i Bernard Fellay, wyświęcili w szwajcarskim Écône czterech tradycjonalistycznych księży na biskupów bez mandatu papieskiego. Tym samym historia konfliktu między papieżami a Bractwem św. Piusa X, który tlił się od lat 70. XX wieku, dobiegła swego rodzaju punktu kulminacyjnego. W dzisiejszym odcinku podcastu Communicatio o tym znaczącym wydarzeniu w historii Kościoła katolickiego rozmawiam z kardynałem Kurtem Kochem, który od 2010 roku pełni funkcję prefekta Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan. Nazywam się Jan Halatyk, jestem współwydawcą i redaktorem naczelnym czasopisma „Communio”.

Prowadzący: Księże Kardynale, jak Ksiądz Kardynał – jako teolog i biskup pochodzący ze Szwajcarii i przez długi czas tam posługujący – ocenia te nielegalne święcenia biskupie, które miały miejsce wczoraj w Écône w kantonie Valais?

Kardynał Kurt Koch: Bractwo określiło to wydarzenie mianem aktu historycznego. Ja również bym je tak nazwał, choć w zupełnie innym znaczeniu. Jeśli bowiem spojrzymy na historię Kościoła, po różnych soborach zawsze dochodziło do schizm. Działo się tak po dawnych soborach: po Efezie, po Chalcedonie, w XIX wieku po Soborze Watykańskim I, a teraz ponownie po Soborze Watykańskim II.

Zawsze chodzi o to samo: Kościołowi zarzuca się zdradę tradycji i wprowadzenie czegoś nowego, czego w niej nigdy nie było. Główny problem polega tu chyba na tym, jak pozostać wiernym tradycji, będąc jednocześnie otwartym na nowe wyzwania. Spoglądając jednak na historię, widzimy, że problemy te z czasem znajdowały rozwiązanie. Gdy wydarzenia dzieją się na naszych oczach, z natury rzeczy trudno o nadzieję na natychmiastowe wyjście z sytuacji. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości pojawią się inne drogi.

Prowadzący: Zanim zagłębimy się w samo pojęcie tradycji, przyjrzyjmy się krótko bezpośredniemu tłu tych wydarzeń. Papież Leon XIV, tuż przed samym faktem, bo 30 czerwca, skierował do Przełożonego Generalnego Bractwa św. Piusa X list upominawczy. Co zaskakujące, Ojciec Święty najpierw wyraźnie pochwalił w nim ich miłość do liturgii, zaangażowanie w formację kapłańską, gorliwość apostolską oraz dążenie do wierności tradycji. Z drugiej strony wezwał odpowiedzialnych za Bractwo do opamiętania, stwierdzając, że rozdzieranie bezszwowej szaty Chrystusa jest grzechem ciężkim. Jak Ksiądz Kardynał ocenia ten osobisty list papieża Leona i czy uważa Ksiądz za słuszne, że interweniował w tej sprawie tak późno?

Kardynał Kurt Koch: Przypuszczam, że Papież bezwzględnie chciał ogłosić to w uroczystość świętych Apostołów Piotra i Pawła, przemawiając z samych filarów Kościoła rzymskiego. Było już jednak prawdopodobnie za późno, ponieważ przygotowania do święceń dobiegły końca, a wierni zdążyli dotrzeć na miejsce. Uważam niemniej za cenne, że mimo to wypowiedział te słowa. Pozytywnie oceniam również fakt, że uwypuklił aspekty, które są dla niego istotne, i że właśnie na fundamencie uznania tych dobrych elementów tym mocniej rzucił wyzwanie i przestrzegł przed wykonaniem tego kroku.

Prowadzący: Interesującym elementem wczorajszych uroczystości było to, że brak mandatu papieskiego musiał zostać zrekompensowany uzasadnieniem, dlaczego te święcenia w ogóle są udzielane. Przełożony Generalny w swoim kazaniu szczegółowo wyłożył powody, dla których Bractwo zdecydowało się na ten krok. Jak Ksiądz Kardynał ocenia to samousprawiedliwienie?

Kardynał Kurt Koch: Trąci ono uzurpacją prawa do udzielania święceń wobec braku papieskiej zgody. To oczywiście przypomina mi koncepcję samoupełnomocnienia, z którą spotykamy się w zupełnie innych kontekstach, mianowicie po stronie progresywnej, gdzie różne grupy mówią: musimy wziąć wszystko we własne ręce i upoważnić samych siebie do tego, czego nie chcą władze kościelne. Pokazuje to po raz kolejny, że tradycjonaliści i progresiści chorują niekiedy w tym samym szpitalu, choć na skrajnie różnych oddziałach.

Prowadzący: Skrajności się spotykają. Czy powiedziałby Ksiądz Kardynał, że tradycjonaliści są w tym miejscu nowocześni, skoro emancypują się spod władzy papieskiej, którą skądinąd chcą wzmacniać i chronić?

Kardynał Kurt Koch: Mam nadzieję, że nie. Co do istoty sprawy zgadzam się z tą diagnozą, żywię jednak nadzieję, że pojęcie nowoczesności nie jest postrzegane wyłącznie negatywnie – niesie ono przecież ze sobą także konotacje pozytywne. Ale z pewnością wszystko zmierza w tym kierunku. Mówiłbym tu raczej o wewnętrznej sprzeczności: z jednej strony pięknymi słowami przywołuje się autorytet Papieża, a w decydującym momencie idzie się własną drogą. Sprawia to na mnie wrażenie abstrakcyjnego uznania prymatu Piotrowego, nie zaś konkretnego uznania obecnego Papieża oraz wszystkich papieży od czasu Soboru Watykańskiego II. Widzę tu po prostu jawną sprzeczność.

Prowadzący: Tak, ich narracja zakłada, że pragną podążać za Namiestnikiem Chrystusa na ziemi w synowskim oddaniu. Jednocześnie jednak twierdzą, że Papież jest otoczony przez doradców, którzy ulegli modernistycznym błędom. Czy to doradcy papieża Leona XIV stanowią problem?

Kardynał Kurt Koch: Myślę, że gdyby tak rzeczywiście było – gdyby Papież był otoczony przez takich modernistów, a ktoś chciałby dowieść swojej miłości do niego – wówczas należałoby wyciągnąć zgoła odmienny wniosek. Mianowicie: dać dobry przykład tego, jak w wierności tradycji Kościoła stoi się przy prymacie Piotrowym, i po prostu usłuchać Papieża. To uderza we mnie jako fundamentalna sprzeczność, której nie potrafię rozwikłać.

Prowadzący: Powróćmy może do pytania o samo rozumienie tradycji. W 1988 roku, tuż po tym, jak arcybiskup Lefebvre udzielił święceń bez zgody Papieża, Jan Paweł II zareagował listem apostolskim Ecclesia Dei, w którym pisał o niepełnym i wewnętrznie sprzecznym pojęciu tradycji u Lefebvre'a. Niepełne i sprzeczne – co Papież miał na myśli i czy diagnoza ta zachowuje aktualność w odniesieniu do dzisiejszej sytuacji?

Kardynał Kurt Koch: Niepełne prawdopodobnie dlatego, że nie obejmuje całości tradycji. Bractwo w zasadzie deklaruje, że dwa tysiące lat tradycji zostało przerwane wraz z Soborem Watykańskim II. W tym sensie operują oni jedynie fragmentami tradycji, a nie jej całością. Stoi to w jaskrawej sprzeczności z Soborem Watykańskim II, który ogarnia wzrokiem całą tradycję, nieustannie sięga do epoki Ojców Kościoła, cytuje Pismo Święte, Ojców i historię. W tym znaczeniu Sobór Watykański II posiada wszechstronną koncepcję tradycji, podczas gdy u lefebrystów postrzegam ją jako bardzo poszatkowaną.

Sam papież Benedykt XVI mówił również, że „zamrozili” oni tradycję na etapie przed Soborem Watykańskim II, co samo w sobie jest wewnętrznie sprzeczne. Jeśli bowiem wczytamy się w teksty Soboru Watykańskiego II, to obok Pisma Świętego najczęściej cytowanym źródłem i punktem odniesienia jest papież Pius XII. A to z zasady jest przez nich odrzucane; zamiast tego zakłada się, że wraz z Soborem Watykańskim II nastąpiło zerwanie, którego nie da się już pogodzić z tradycją. To jednak całkowicie kłóci się z samymi tekstami soborowymi.

Prowadzący: Papież Benedykt w swoim przemówieniu bożonarodzeniowym z 2005 roku próbował przeciwstawić tej hermeneutyce zerwania – obecnej zarówno po stronie tradycjonalistycznej, jak i progresywnej – hermeneutykę reformy. Czy uważa Ksiądz Kardynał to narzędzie hermeneutyki reformy, o którym sam napisał Ksiądz książkę, za właściwy klucz do interpretacji Soboru również dzisiaj?

Kardynał Kurt Koch: Uważam za niezwykle znamienne, że papież Benedykt XVI poświęcił swoje pierwsze przemówienie bożonarodzeniowe do Kurii Rzymskiej właśnie temu tematowi – Soborowi Watykańskiemu II. Opowiedział się przeciwko hermeneutyce zerwania i ciągłości, ale także przeciwko hermeneutyce czystej ciągłości, jakiej domaga się Bractwo, argumentując, że obie są w gruncie rzeczy absurdalne. Chodzi natomiast o hermeneutykę reformy, która zakłada, że Sobór Watykański II wyrasta z fundamentalnej tradycji, lecz odpowiedział na nowe wyzwania. To synteza wierności tradycji oraz otwartości na teraźniejszość i przyszłość. I wierzę, że jest to jedyna naprawdę sensowna hermeneutyka.

Papież Benedykt skonkretyzował to wówczas na przykładzie wolności religijnej, wykazując, że deklaracja Dignitatis humanae nie stanowi zerwania z tradycją, lecz w istocie odsyła do całej tradycji wczesnego chrześcijaństwa. Doprawdy nie rozumiem, dlaczego Bractwo nie potrafi otworzyć się na tę drogę, którą wskazał papież Benedykt.

Prowadzący: Oczywiście, cytują oni wypowiedzi Grzegorza XVI i Piusa IX, w których ostro potępiono liberalizm, i argumentują, że to, co Dignitatis humanae uczyniła na Vaticanum II, stoi z tym w rażącej sprzeczności. Papież Benedykt tłumaczył, że to, co potępiono w XIX wieku, nie jest tożsame z tym, co uznał Sobór. Czy mógłby Ksiądz Kardynał to jeszcze raz wyjaśnić?

Kardynał Kurt Koch: To, co powiedziano w XIX wieku – że prawda jest absolutna i nie można jej relatywizować – zachowuje moc również dzisiaj. Nie to jednak było przedmiotem Dignitatis humanae. Chodziło raczej o to, jak Kościół zachowuje się w nowoczesnej sytuacji rozdziału Kościoła od państwa. Papież Benedykt mówił o „zdrowej świeckości” i wyraźnie wskazywał, że wolność religijna jest wręcz fundamentalnym warunkiem misyjnego nakazu Kościoła, ponieważ Kościół może wypełniać swoją misję tylko wtedy, gdy państwo gwarantuje mu do tego wolność.

Wydaje mi się, że to podejście zderza się z innym punktem podtrzymywanym przez Bractwo św. Piusa X, mianowicie z ich przekonaniem, że wszystkie państwa powinny być w istocie państwami katolickimi i nie mogą gwarantować żadnej innej wolności poza wolnością Kościoła katolickiego. To jest, rzecz jasna, całkowicie oderwane od rzeczywistości.

Prowadzący: Tak, w ich oczach powszechne królowanie Chrystusa zostaje naruszone przez fakt, że Kościół uznaje obecnie wolność religii i sumienia. Przejdźmy może do tematów, które bezpośrednio dotyczą Dykasterii Księdza Kardynała. Wśród punktów spornych znajduje się również otwartość ekumeniczna; jest ona odrzucana przez FSSPX jako fałszywy indyferentyzm. Bractwo wciąż domaga się, aby wszyscy niekatolicy powrócili na łono jednego prawdziwego Kościoła. Dlaczego to żądanie, odwołujące się do dogmatu Soboru Florenckiego extra ecclesiam nulla salus, stało się dziś, w nowoczesnych uwarunkowaniach, tak trudne do przyjęcia?

Kardynał Kurt Koch: Uważam, że jest to trudne nawet z punktu widzenia ściśle teologicznego. Formuła extra ecclesiam nulla salus odnosi się oczywiście do katolików, którzy są przekonani, że Kościół katolicki wskazuje drogę do wiecznego zbawienia. Mamy jednak głębokie przeświadczenie, ugruntowane już w Piśmie Świętym, a następnie w tradycji, że Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi i że znajduje On inne drogi dotarcia ze zbawieniem do tych, którzy nigdy nie zetknęli się z Ewangelią Jezusa Chrystusa.

Jeśli Bractwo w zasadzie posyła do piekła każdego, kto nie należy do Kościoła katolickiego, to nie wiem, jak w ogóle można jeszcze obronić ową fundamentalną prawdę Pisma Świętego, że Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi. Istnieje tu oczywiście niebezpieczeństwo, że ludzki osąd teologiczny stawia się ponad ostateczną sędziowską wolą Boga, co z teologicznego punktu widzenia uważam za wysoce problematyczne.

Prowadzący: Odpowiada to słowom, które abp Marcel Lefebvre wypowiedział niegdyś w kazaniu: „Protestanci nie mogą pójść do nieba”.

Kardynał Kurt Koch: Tak, uzurpuje on sobie w tym miejscu eschatologiczny sąd samego Boga.

Prowadzący: Przyjrzyjmy się również deklaracji Nostra aetate, która otworzyła nowy rozdział w relacjach Kościoła katolickiego z judaizmem. Dla Bractwa sprawa jest zupełnie jasna – i podkreślili to raz jeszcze – że wraz z przyjściem Chrystusa przymierze wygasło, a Żydzi, również współcześni, współdzielą winę bogobójstwa, dopóki nie wyznają Jezusa jako Mesjasza Izraela. Co Ksiądz Kardynał sądzi o tego typu teologii judaizmu?

Kardynał Kurt Koch: U podłoża takiego myślenia leży, jak sądzę, błędna definicja relacji między Starym a Nowym Testamentem – idea, jakoby Nowy Testament niejako unieważnił i zastąpił Stary Testament. W przeciwieństwie do tego Kościół katolicki zakłada fundamentalną jedność obu Testamentów. Jesteśmy przekonani, że ostatecznie istnieje tylko jedna Księga, a nie dwie różne, oraz jedna historia zbawienia, którą Bóg realizuje ze swoim ludem, Izraelem, a która dopełniła się w objawieniu w Jezusie z Nazaretu. Stanowiska Bractwa nie da się pogodzić nawet z wieloma poglądami Ojców Kościoła. Sobór Watykański II nie odwoływał się przecież wyłącznie do Pisma Świętego i św. Pawła, ale także do tradycji obecnych w historii Kościoła.

Uważam tę wizję Bractwa za anachroniczną w świetle Szoa. To, co się wówczas wydarzyło, stało się jednym z impulsów do powstania Nostra aetate, skłaniając do ponownego przemyślenia tych relacji pod wpływem wstrząsu wywołanego Zagładą. Bractwo wydaje się niezdolne, by pójść tą drogą. To z kolei dotyka fundamentalnego problemu Nostra aetate oraz historii, która po niej nastąpiła. Uważam mianowicie, że kluczowe pytanie o to, jak pogodzić uznawaną przez nas tezę o trwałej ważności przymierza Boga z Izraelem z nowotestamentowym stwierdzeniem, że wraz z Jezusem Chrystusem wkroczyło w historię coś absolutnie nowego – tak aby nie urazić ani Żydów, ani chrześcijan – nie zostało jeszcze w pełni teologicznie rozstrzygnięte.

Prowadzący: Czy powiedziałby Ksiądz Kardynał w takim razie, że brak gotowości do wyciągnięcia teologicznych wniosków z Auschwitz prowadzi w przypadku FSSPX do swego rodzaju teologicznego unicestwienia judaizmu, skoro twierdzą oni, że Stare Przymierze zostało ostatecznie unieważnione?

Kardynał Kurt Koch: Oczywiście, tyle że Stare Przymierze jest wciąż obecne jako fundament. Stąd bierze się po pierwsze obawa, że dochodzą tu do głosu tendencje marcjonistyczne, a po drugie – zapomina się, że judaizm jest macierzą chrześcijaństwa. Nie wiem, jak można trwać przy chrześcijaństwie, odsyłając własną matkę w niebyt historii. To nie wróży dobrze w historii żadnej rodziny, a już na pewno nie sprawdza się w historii chrześcijaństwa.

Prowadzący: Wczoraj widzieliśmy, że Bractwo w uderzający sposób wyeksponowało estetyczny blask dawnych rytów. Jednocześnie, zwłaszcza w USA, ale i we Francji, możemy zaobserwować rosnące zainteresowanie młodego pokolenia tymi tradycjonalistycznymi formami chrześcijaństwa. Pytanie być może nieco delikatne: czy nie jest to również impuls dla Kościoła katolickiego w jego obecnym kształcie, by krytycznie przyjrzał się samemu sobie – być może docenił cząstkę prawdy zawartą w tradycjonalizmie i potraktował to jako okazję do samokrytycznej refleksji?

Kardynał Kurt Koch: Tak, myślę, że trąciłoby to faryzeizmem, gdybyśmy po prostu potępili Bractwo i uznali, że błądzą, nie stawiając sobie pytania, czy w dzisiejszym Kościele nie występują fundamentalne braki, o których Bractwo nam przypomina.

Po pierwsze, myślę o nierozstrzygniętej kwestii relacji między dwiema formami jednego rytu rzymskiego, jak to ujął papież Benedykt. On wskazał pewną drogę, papież Franciszek dość radykalnie ją ukrócił. Uważam, że musimy to przemyśleć na nowo, szczególnie ze względu na tych wiernych, którzy czują pociąg do tej formy liturgii, nie podzielając przy tym całej ideologicznej nadbudowy Bractwa. Dla tych wiernych musimy szukać nowych dróg.

Drugim problemem jest pluralizm eklezjologiczny, z jakim mamy dziś do czynienia w ekumenizmie, gdzie w zasadzie wszystkie kościoły i wspólnoty kościelne traktuje się jako równorzędne, przez co staje się rzeczą obojętną, do którego kościoła się należy. W ten sposób zapomina się o unikalności Kościoła katolickiego, na którą wyraźnie wskazał Sobór Watykański II.

I po trzecie – pluralizm religijny, czyli idea, że wszystkie religie są w równym stopniu drogami prowadzącymi do Boga. Tezy te są dziś szeroko rozpowszechnione i dobrze byłoby wykorzystać konfrontację z Bractwem jako okazję do rachunku sumienia, by zastanowić się, co należy tutaj skorygować. Tylko w ten sposób możemy wiarygodnie wykazać Bractwu, że owych patologii, które piętnują, nie ma w dokumentach Soboru, lecz są to tendencje, które pojawiły się dopiero po nim.

Tym bardziej że rzymskie dykasterie wielokrotnie pisały przeciwko takim błędnym interpretacjom – weźmy choćby deklarację Dominus Iesus wymierzoną w pluralizm religijny czy różne inne oświadczenia zachęcające do poprawnej interpretacji ekumenicznej formuły subsistit in.

Prowadzący: Na koniec ostatnie pytanie. Właśnie formalnie potwierdzono, że szafarze i faworyzowani odbiorcy tych nielegalnych święceń biskupich zaciągnęli na siebie ekskomunikę, co tym samym oznacza zaistnienie schizmy. Jeśli na prawym skrzydle ugruntowuje się zorganizowany hierarchicznie kościół paralelny, to czy odpowiedzialność za te kontakty nie powinna przenieść się z Dykasterii Nauki Wiary do Dykasterii ds. Popierania Jedności Chrześcijan? Może wtedy debata mogłaby być kontynuowana w nieco bardziej umiarkowany, mniej emocjonalny sposób? Co Ksiądz Kardynał sądzi o propozycji włączenia spraw Bractwa do swojego ekumenicznego portfolio?

Kardynał Kurt Koch: Nie jestem do końca pewien, czy możemy już mówić o schizmie. W 1988 roku papież Jan Paweł II również mówił o akcie schizmatyckim. To nie musi być tożsame z samą schizmą, ponieważ akt schizmatycki dotyka tych, którzy go dokonali, oraz tych, którzy pozwolili go na sobie dokonać. To jeszcze nie oznacza powstania formalnej schizmy jako takiej. Po drugie, ekskomunika jest karą poprawczą, która ma stanowić wezwanie do nawrócenia i odnalezienia drogi powrotnej, nie ma zaś charakteru definitywnego. Pod tym względem uważałbym, że na taki krok jest jeszcze za wcześnie.

Po drugie, podałbym w wątpliwość, czy określenie „kościół paralelny” jest pod każdym względem trafne, ponieważ w rzeczywistości nie ma tam struktur równoległych. Bractwo posiada jedynie biskupów pomocniczych, nie ustanowiło żadnego ordynariusza. Ordynariuszem pozostaje ksiądz, a dla struktury paralelnej urząd biskupa ordynariusza miałby przecież kluczowe znaczenie. To zresztą jest dla mnie nie do końca zrozumiałe. Najpierw był arcybiskup Lefebvre, potem Bractwem kierował bp Fellay, a teraz władzę przekazano prezbiterowi. Biskupi są przez nich postrzegani wyłącznie przez pryzmat władzy święceń (potestas ordinis), bez jakiejkolwiek władzy jurysdykcji (potestas iurisdictionis). To jednak również nie odpowiada tradycji Kościoła.

Prowadzący: Czy dostrzega Ksiądz Kardynał u obecnych liderów Bractwa jakiekolwiek oznaki krytycznej autorefleksji, które pozwalałyby liczyć na przyjęcie drogi naprawienia tego aktu schizmatyckiego, do którego właśnie doszło?

Kardynał Kurt Koch: W tej chwili tego nie widzę, ale też jest na to zdecydowanie za wcześnie. Jeśli spojrzymy na sytuację starokatolików, minęły dziesięciolecia, zanim stało się możliwe ponowne podjęcie rozmów o ich statusie. Żywię jednak nadzieję, że w przypadku Bractwa św. Piusa X w przyszłości uda się wznowić dialog, aby mogli oni odnaleźć swoją drogę powrotną do Kościoła katolickiego.

Prowadzący: A zatem wezwanie do cierpliwości jako cnoty teologicznej i zdanie się na działanie Ducha Świętego, który jako mistrz rzeczy niemożliwych może przecież doprowadzić do zwrotów akcji, jakich dziś nie sposób przewidzieć, Księże Kardynale.

Kardynał Kurt Koch: My jesteśmy odpowiedzialni jedynie za to, co możliwe. Rzeczy niemożliwe leżą w domenie Ducha Świętego.

Prowadzący: Księże Kardynale, dziękuję za tę rozmowę.


Źródło: https://rorate-caeli.blogspot.com/

0 komentarze:

Prześlij komentarz

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.