Duchowa walka toczy się na naszych oczach, a jej głównym celem stała się rodzina. W świecie, który zatracił sens życia, zły duch rzadko uderza z podniesioną przyłbicą — częściej mami gładkimi słowami, chwytliwymi trendami i cichym przyzwoleniem na drobne kompromisy. Dlatego stanąć w obronie rodziny i ocalić Boży ład w naszych domach to dziś najważniejsze zadanie, przed jakim stajemy.
Publikujemy poruszający fragment homilii kardynała Josepha Zena — bezkompromisowe wezwanie do budzenia sumień.
Cóż zatem mogłoby odłączyć nas od Jego miłości? Nic nie powinno mieć nad nami takiej władzy! A jednak nieustannie stajemy do walki z potrójnym nieprzyjacielem naszej duszy: pożądliwością ciała, duchem tego świata oraz samym diabłem. Szatan istnieje naprawdę — jak przypomina nam Pismo Święte, krąży on po świecie niby lew ryczący, szukając, kogo by pożreć. Z tym większą gorliwością wołajmy do Świętego Michała Archanioła, prosząc o Jego przemożną opiekę i obronę.
Światowe trendy wyznaczają często ci, którzy podporządkowali się złemu duchowi. Nie ukazują się nam oni w odrażającym kształcie — mamią gładkimi słowami, szukają z nami rzekomej przyjaźni. Bądźmy czujni! Lecz czyż pożądliwość i skłonności do złego, które nosimy w głębi własnych serc, nie wymagają od nas jeszcze większej ostrożności?
Pod żadnym pozorem nie wolno nam pobłażać sobie ani lekceważyć tak zwanych drobnych upadków. Zwyczaj ulegania małym pokusom powoli i podstępnie kruszy naszą wolę. Róbmy częsty rachunek sumienia, trwajmy na gorliwej modlitwie! Złe nawyki prowadzą do zniewolenia równie niszczycielskiego jak najcięższe nałogi.
Choć życie moralne nie sprowadza się wyłącznie do szóstego i dziewiątego przykazania, to właśnie te grzechy najszybciej pętają ludzkie serce. W szczególności grzechy spod znaku LGBTQ stanowią całkowite zaprzeczenie Bożego ładu stworzenia: nierozerwalnego związku jednego mężczyzny i jednej kobiety, trwającego przez całe życie w miłości, ciepłym domu i przekazywaniu nowego życia. Spółkowanie homoseksualne Słowo Boże nazywa nie tylko grzechem, ale wręcz obrzydliwością w oczach Pana — to dlatego sprawiedliwy Bóg spalił Sodomę ogniem.
Rozważając sprawozdania z niedawnego konsystorza kardynałów, głęboko poruszyło mnie pytanie, które stawiali sobie pasterze: „W jakim świecie przychodzi nam dziś głosić Ewangelię?”.
Prawdziwy dramat współczesności polega na tym, że człowiek zagubił sens własnego bytowania — nie odnalazł ewangelicznego skarbu ani perły, a jeśli je odnalazł, to bezmyślnie z nich zrezygnował. Odrzucając bezcenny dar życia i rodziny, człowiek porzuca źródło żywej wody, by gasić pragnienie przy popękanych, pustych cysternach. Mawia się nawet, że sam diabeł przyznał: gdy uda mu się rozbić rodzinę, wygrana należy do niego.
Bracia i Siostry! Kontemplujmy w cichości serc ten wspaniały, Boży plan miłości. Dziękujmy za niego Panu i chwalmy Go, będąc gotowymi ponieść każdą cenę za duchowe zdrowie naszych domów! Najlepszą obroną jest gorliwe czynienie dobra — troska o bliźnich i pomaganie im na drodze cnoty najskuteczniej pomaga nam samym wytrwać w łasce.
Zmobilizujmy się wszyscy: biskupi, kapłani, osoby konsekrowane oraz wierni świeccy — ci żyjący w małżeństwach i w celibacie, ci cieszący się rodzinnym szczęściem i ci, którzy dźwigają krzyż trudności. Uczyńmy ze świętej obrony rodziny naszą misję numer jeden, kluczowy priorytet całego duszpasterstwa!
Prośmy o wstawiennictwo świętych rodziców Najświętszej Maryi Panny, Joachima i Annę; wzywajmy patronatu świętych rodziców Małej Tereski, Ludwika i Zelii Martin. Niech młode pokolenie z pełną nadzieją, odwagą i ufnością powierzy swoje życie Bożemu planowi miłości!
Cała treść homilii dostępna tutaj https://oldyosef.hkcatholic.com/































0 komentarze:
Prześlij komentarz