![]() |
| Zdjęcie: Mike DuBose, UM News. |
Są w historii Kościoła wydarzenia, które jeszcze kilkadziesiąt lat temu uznano by za ponury żart. Dziś jednak granica między oficjalną rzeczywistością a groteską zaciera się w zastraszającym tempie.
Po raz pierwszy w 88-letniej historii Catholic Biblical Association of America (CBA) – organizacji założonej w 1936 roku w celu naukowego badania Pisma Świętego – na jej czele stanęła osoba, która otwarcie odrzuca wiarygodność Ewangelii i bóstwo Jezusa Chrystusa. Nową przewodniczącą stowarzyszenia została prof. Amy-Jill Levine.
Chwalą jej „szczerość”, a ona bezczelnie odrzuca Chrystusa
CBA, ogłaszając ten historyczny wybór, nie szczędziło zachwytów pod adresem nowej przewodniczącej. Zwrócono uwagę na jej „ogromny intelekt, błyskotliwy dowcip oraz umiejętność szczerego mówienia o kontrowersyjnych kwestiach”.
Problem polega na tym, że ową „szczerość” prof. Levine (ur. 1956 r., emerytowana profesor Vanderbilt University i Hartford International University, autorka ponad dwudziestu książek) każdy może zobaczyć i usłyszeć w nagraniach z jej udziałem. I jest to szczerość porażająca.
W nagraniu krążącym po sieci nowa szefowa katolickich biblistów bez ogródek przedstawia swoje „credo”:
„Nie jestem chrześcijanką. Nie jestem mesjanistyczną żydówką. Nie oddaję czci Jezusowi jako Panu i Zbawicielowi, a Nowy Testament nie jest dla mnie Pismem Świętym. [...] Będę argumentować, że nie wszystkie wypowiedzi przypisywane Jezusowi przez ewangelistów rzeczywiście zostały przez Niego wypowiedziane. Uważam, że ewangeliści coś od siebie dodali.”
Mamy więc do czynienia z sytuacją bez precedensu w historii organizacji skupiającej katolickich badaczy Pisma Świętego. Na czele stowarzyszenia staje osoba, która:
Odrzuca bóstwo Jezusa Chrystusa i Jego rolę jako Zbawiciela,
Neguje natchnienie i bezbłędność Nowego Testamentu, traktując go jako zbiór tekstów z „dopiskami” autorów,
Wyznacza sobie za cel rewizję chrześcijańskiego odczytania Ewangelii pod kątem własnej agendy ideologicznej.
Watykańskie salony i błogosławieństwo z samej góry
Czy nominacja Levine na szefową CBA to odosobniony incydent w amerykańskim środowisku akademickim? Skądże. To prosty owoc klimatu, jaki od lat panuje w Rzymie od pontyfikatu papieża Franciszka.
To właśnie w ostatnich latach przed Amy-Jill Levine otworzyły się na oścież drzwi najważniejszych instytucji Watykanu:
W 2019 roku stała się pierwszym w historii wyznawcą judaizmu, który wykładał Nowy Testament w Papieskim Instytucie Biblijnym (Biblicum) w Rzymie.
Przebywała na trzech prywatnych audiencjach u papieża Franciszka, wręczając mu m.in. swoje opracowanie „Żydowskiego Nowego Testamentu z komentarzem”.
Współtworzyła watykańskie publikacje (m.in. książkę o faryzeuszach, do której wstęp napisał sam papież).
Rzymskie i amerykańskie salony zachwycają się jej „ekumenicznym otwarciem”. Cena tego zachwytu jest jednak porażająca.
Kapitulacja katolickiej biblistyki
Trudno o bardziej jaskrawy dowód na głęboki kryzys tożsamości, w jakim pogrążyła się współczesna egzegeza katolicka. Przez wieki biblistyka katolicka opierała się na fundamencie wiary: Słowo Boże badano w świetle Tradycji, Kościoła i pod przewodnictwem Ducha Świętego. Pismo Święte było natchnioną Prawdą o Zbawieniu.
Dziś, pod hasłami „dialogu”, „inkluzywności” i akademickiej poprawności, oddaje się ster katolickich stowarzyszeń naukowych ludziom, dla których Ewangelia jest jedynie zbiorem I-wiecznych tekstów z zafałszowaniami, a Chrystus – jedynie zwykłym żydowskim nauczycielem.
Jak katolicki egzegeta ma współpracować w badaniu Pisma z kimś, dla kogo Chrystus nie jest Bogiem, a Ewangelie nie są Pismem Świętym? To nie jest żaden dialog – to kapitulacja i samowolne wyzbycie się katolickiej tożsamości.
Gdy na czele organizacji katolickich biblistów stawia się kogoś, kto oficjalnie odrzuca fundamenty Wiary, Pismo Święte przestaje być w takich strukturach Słowem Boga – staje się jedynie rekwizytem w akademickim teatrze.






























0 komentarze:
Prześlij komentarz