czwartek, 19 listopada 2020
Tańce i śpiewy na część pogańskich bożków hinduizmu w katolickim kościele p.w. Niepokalanego Poczęcia NMP. (video)
środa, 18 listopada 2020
Benedykt XVI: Sto lat temu każdy przyznałby, że absurdem jest mówić o homoseksualnym małżeństwie...
Ks. Jan Krysiński: Świętość i wiedza kapłana
Pobożność i prostota ludu katolickiego wyobraża sobie kapłana katolickiego nie inaczej, jak w posiadaniu świętości i wiedzy. Przypuszczenie to może być w poszczególnym przypadku mylne, jednakowoż nie da się zaprzeć prawdzie, że świętość i wiedza należą do osoby kapłana i są postulatem jego zaszczytnego powołania i zawodu. Pan Jezus nie pozwolił wykonywać Apostołom udzielonych im władz, zanim Duch Święty nie napełnił ich świętością i wiedzą.
Kapłan ma być świętym, wynika to z woli Bożej i z natury rzeczy. Bóg chce, aby kapłan był świętym. Czytamy w księdze Mojżeszowej Exodus: "Sacerdotes, qui accedunt ad Dominum, sanctificentur", a w Leviticus: "Sacerdotes sancti erunt Deo suo et non polluent nomen eius". Jeżeli w Nowym Testamencie Boski Mistrz mówi do ogółu: "Estote perfecti, sicut Pater vester coelestis perfectus est, – Haec est voluntas Dei, sanctificatio vestra", o ile wtedy więcej i słuszniej tego domagać się może od kapłana. Przecież kapłan ma być solą ziemi i światłem świata, ma zachować społeczeństwo Chrystusowe od zgnilizny moralnej, a przykładem swoim przyświecać ma wiernym i zachęcać ich do naśladowania Chrystusa Pana, do miłości i służby Bożej. Znamienne jest pytanie, które Pan Jezus stawił Szymonowi Piotrowi: Simon, diligis me plus his? Od kapłana spodziewa się Pan Jezus większej świętości niż od laików. Św. Paweł Apostoł, ten prawdziwy wychowawca kapłanów żąda, aby kapłan był forma gregis ex animo. W swoich listach pasterskich nazywa kapłanów homines Dei tak dalece, że jako warunek powołania do godności biskupiej wymaga, aby kandydat miał świadectwo świętości także od tych, co zewnątrz są, tzn. nie należą do Kościoła Chrystusowego, aby nie popadł u nich w pogardę i nie wpadł u nich w sidła szatana. Stąd Kościół św. regulując w Kodeksie obowiązki duchownych stawia na ich czoło canon 124 tego brzmienia: "Clerici debent sanctiorem prae laicis vitam interiorem et exteriorem ducere eisque virtute et recte factis in exemplum excellere". Przede wszystkim stosunek Boga do kapłana wyraźnie świadczy o tym, że świętość kapłana jest wolą Bożą. Bóg żyje z kapłanem w ścisłej komunii, w każdym razie odnosi się do kapłana serdeczniej i poufalej niż do innych ludzi. Dlatego Bóg zgromadził dla kapłana, i zlał na niego cały skarb uświęcających środków, aby łaska Jego uzupełniła to, czego człowiek kapłan o własnych siłach nie mógłby sprawić.
Świętość kapłana wynika też z natury rzeczy, należy do jego stanu. Kapłan winien być święty przez swój stan kapłański. Według księgi Mojżeszowej Numeri jest kapłan segregatus a saeculo, ut sit Dei, quoniam dono donatus est Deo. W pierwszej ceremonii przygotowującej go do stanu kapłańskiego mówi kandydat do Boga: "Tu es pars haereditatis meae et calicis mei", a Bóg odpowiada: "meus es". Kapłan jest więc własnością Boga, dlatego świętość kapłana jest rzeczą naturalną stanu jego. Kochani Bracia kapłani, czyż nie przejmują nas do głębi serca słowa brewiarza w czasie oktawy Dedicationis Ecclesiae: "Locus iste sanctus est, in quo orat sacerdos"? Przez ciebie kapłanie staje się świętym miejsce, na którym się modlisz. Stan kapłański jest tak świętym, że grzeszy ten, co zbeszczeszcza kapłana.
Świętości wymaga od kapłana jego charakter indelebilis, przez który stał się kapłanem Chrystusowym in aeternum. Starozakonny kapłan nosił na czole napis: Sanctus Domino. Podobnie święcenia kapłańskie wyryły na duszy jego obraz Chrystusa, Najwyższego Kapłana, na wieczną chwałę albo hańbę, zależnie od tego, czy życie jego będzie odpowiednie do świętego stanu jego czy nie. Przez prezbiterat stał się kapłan podobnym do Chrystusa władzą, czynnościami i godnością, więc ma też być podobnym Chrystusowi życiem.
Szczególnie godność kapłańska wymaga od kapłana świętości. Św. Chryzostom woła: Która godność może być porównana z godnością kapłańską? Św. Bernard podnosi ją aż ponad przestworza słowami: Praetulit nos Deus Angelis et Archangelis. Im wyższa jest godność, tym wyższa być powinna świętość. Jak oficera dopiero jego nieustraszona odwaga i bohaterstwo czynią godnym jego stanu, tak kapłan przez świętość dopiero prawdziwie i słusznie należy do stanu swego.
Do świętości obowiązuje kapłana jego zadanie i jego z nim złączone czynności. Funkcje kapłańskie, jak praedicatio Verbi Divini i dispensatio mysteriorum Dei mają na celu uświęcenie powierzonych mu dusz. Num potest sacerdos dare quod ipse non habet? Toteż ludzie chętnie widzą kapłana pobożnego i najchętniej takiego obierają sobie na spowiednika i kierownika duszy. Poważają u kapłana pilność i wiedzę, ale są niespokojni i niezadowoleni, dopóki nie widzą go świętym. Na kapłana są zwrócone oczy wszystkich. Oczywiście nie można od kapłana wymagać, aby mógł o sobie powiedzieć, co powiedział o sobie Pan Jezus: "Kto z was dowiedzie na Mnie grzechu?", jednakowoż świętość kapłana powinna być taką, ażeby nawet najzaciętsi i najbezczelniejsi synowie tego świata nie mogli u niego odnaleźć sprzeczności między kazaniem a życiem. Owszem, bez świętości mogą też istnieć słowa i szata i niezatarte znamię kapłańskie, ale tylko jako ciągły protest przeciw niegodnej osobie. Słusznie mówi św. Grzegorz Nazjanzeński: Prius sanctificari, deinde sanctificare. Ojcowie Kościoła dawają kapłanowi taką przestrogę: Qui non sancti, sancta tractare non debent.
Wreszcie własne dobro wymaga od kapłana świętości. Tylko święty kapłan może być szczęśliwym na ziemi i w wieczności. Tu na ziemi szczególnie stan duchowny cierpi prześladowania, ale za to święci kapłani mają to zadośćuczynienie, że cierpią i pracują dla Chrystusa i w Jego imieniu. Zwykle już tu na ziemi spotykają świętego kapłana uznanie, cześć i uszanowanie, chociażby tego nie chciał i nie szukał. Jakaż dopiero szczęśliwa wieczność czeka świętego kapłana. Jeżeli już kubek wody podany w imię Chrystusa nie pozostanie bez nagrody, o ile więcej na to zasłużą prace, mozoły i ofiary świętego kapłana! Z radością go witać będą w niebie dusze przez niego uratowane i ich aniołowie stróżowie, a najradośniej przywita go Matka dusz zbawionych, Najświętsza Marja Panna, Królowa nieba i cała Trójca Przenajświętsza.
* * *
Lecz sama świętość jeszcze nie czyni kapłana plenum vas electionis. Gdyby sama świętość wystarczyła, można by ostatecznie na ambonę i do katechezy posłać prostego człowieka. Bez świętości kapłan jest nie dobry i niegodny swego stanu, ale bez wiedzy teologicznej staje się nieużytecznym. Kapłan musi multa studere, aby mógł vera docere. Dlaczego? Najprzód ze względu na Boga. Nieumiejętność kapłana jest wprost obrazą Majestatu Bożego. Kapłan bowiem jest posłańcem Bożym, przedstawicielem Boga w Jego królestwie na ziemi. Na przedstawicieli u państw zagranicznych wybiera się tylko najzdolniejszych mężów, którzy swoją wiedzą i roztropnością potrafią mocarstwom zaimponować i przez to od nich wymusić poważanie dla ojczyzny swojej.
Kształcenie kapłana jest koniecznością ze względu na powagę Kościoła. Wrogowie Kościoła aż zanadto wysilają się w walce o zdobycie hegemonii na polu wiedzy i tak chętnie chcieliby zarzucić duchowieństwu katolickiemu ciemnotę i obskurantyzm. Jesteśmy świadkami, ile niechrześcijańskich inteligentów ofiaruje dzisiaj fałszywej nauce umysł i serce, aby jej utorować drogę do zwycięstwa. To jest pewne, że nieumiejętność kapłana w dzisiejszych czasach rewolucji umysłowej nie przyczyni się do podniesienia powagi Kościoła, ale łatwo jego autorytet u niewierzących obniży. Największe zło pojawiło się w Kościele, że przeciwnicy posiadali większą wiedzę od kapłanów. Nie bez przyczyny powiedział św. Franciszek Salezy, że Sacra doctrina jest ósmym sakramentem dla kapłana.
Kapłan powinien posiąść szeroką wiedzę ze względu na urząd swój nauczycielski. Lud przypuszcza, że kapłan wie wszystko. Dawniej przecież stan duchowny stanowił właściwą inteligencję. Tylko inteligentnego kapłana będą poważać inteligenci unikający Kościoła i przynajmniej z ciekawości posłuchają jego wykładu. Nawet prosty lud spostrzeże, czy kapłan coś wie, czy nie. Suche beztreściwe kazania, zimna i słaba nauka w konfesjonale, niezdolność do wygłoszenia wykładów są wprost w oczy wpadającym dowodem, że kapłan unika książki. Kapłan nie posiadający zasobu wiedzy podobny jest do wyschniętej studni, do wyprzedanego sklepu, do lampy bez oleju, do wywietrzałej soli. "A jeżeli sól zwietrzeje, mówi Pan Jezus, na nic nie przyda się, jak tylko na to, aby została wyrzuconą i od ludzi podeptaną". Jako nauczyciele i pasterze powinniśmy owieczki swoje przewyższać wiedzą. A trzeba nam tak dużo wiedzieć, aby kłamstwu przeciwstawić prawdę. Do tego nie wystarczy ograniczyć swoje studium na czytaniu "Orędownika Kościelnego" i kilku pism periodycznych, ale trzeba się specjalizować w teologii i innych w zakres duszpasterstwa wchodzących wiadomościach, trzeba się stać teologicznym fachowcem, aby swoje powołanie należycie wypełnić. Od kapłana jako teologa trzeba się spodziewać, że na ambonie, w konfesjonale i w szkole nie tylko powie swoje zdanie, ale że jasno nauczy słowa Bożego i nauki kościelnej, że ex thesauro semper profert nova et vetera. Jest to kapłanowi tylko wtenczas możliwe, kiedy odświeża wszystko, czego kiedyś się nauczył, i przez douczanie się czegoś nowego. Wiedza i studium życia uczyni kapłana znawcą dusz. Dlatego musi u kapłana być biblioteka, a w niej powinny mieć przewagę książki teologiczne, obok nich można mieć książki pożyteczne, a w końcu niech będą i książki treści zajmującej i przyjemnej, naturalnie devitantes profanas vocum novitates et falsi nominis scientiam (can. 129). Bieżąca zaś literatura w domu księdza powinna pochodzić z pod takiego pióra, że może dać kapłanowi ogólny pogląd na to, co na rynku piśmiennictwa się dzieje. Codziennym chlebem naszego studium niech będzie teologia moralis, imprimis sacramentum poenitentiae, ażeby do naszego trybunału sądowego nie wkradły się mylne pojęcia dotyczące rozgrzeszenia i zatrzymania go i obowiązku restytucji. Niezbędnym przedmiotem studium kapłana jest Pismo św. Jesteśmy bowiem duchownymi, tzn. mamy być pełni Ducha Świętego. Ducha Świętego poznajemy szczególnie z Pisma św., bo ono jest dziełem Jego natchnienia. Studium Pisma św. było dla autora księgi Syracha przygotowaniem, aby sam był natchniony. Kto Słowo Boże przyjmuje, nim się przejmuje, może i innym je oddawać. Ezechiel musiał wchłonąć prawdy Boże, dlatego mówił z takim zapałem.
Kapłan powinien wreszcie nieustannie studiować ze względu na siebie, najprzód z powodu niebezpieczeństwa prędkiego zapomnienia. Studium kapłana nie może kończyć się z opuszczeniem Seminarium, bo już przy następnych egzaminach pro cura pokazuje się, ile zapomniał z tego czego się w Seminarium tak dobrze nauczył. Codex Juris Canonici obowiązuje kapłana do nauki słowami: Clerici studia, praesertim sacra, recepto sacerdotio ne intermittant (can. 129). Z powodu łatwego zapomnienia trzeba ciągle douczać się bo inaczej z wiedzy teologicznej pozostaną ruiny. Kto nie dokształca się, zbliża się do duchowego bankructwa.
Pilne studium teologii szczególnie służy dobru duszy kapłana. Dla niejednego kapłana jest książka jedynym przyjacielem w jego samotności, którą często zły duch wykorzystuje na naszą zgubę. Św. Paweł pisze do Tymoteusza (I List 4, 16): Attende tibi et doctrinae. Hoc enim faciens et teipsum salvum facies et eos qui te audiunt. Stałość w wierze i cnocie na pewno kapłan zdobyć może przez studium i pogłębianie poznania prawd świętych i objawionych. Św. Hieronim pisze do Rufina: "Miłuj Pismo św., wtedy nie będziesz miłował występków ciała". O św. Gertrudzie czytamy: "Już to samo, że zajmowała się Pismem św., wystarczyłoby jako świadectwo jej czystości". Kto więc zaniedbuje studium Pisma św. i z tym połączoną medytację, pozbawia się środka do wzmocnienia w sobie najpiękniejszej cnoty.
Oczywiście nie od samej wiedzy kapłana zależy zbawienie jego i dusz jemu powierzonych. Już niejedne świeczniki nauki teologicznej padły ofiarą pychy i niedowiarstwa i wprowadziły w błąd cały szereg wiernych ludzi. Ci nieszczęśliwi kapłani zdobywali wiedzę, ale zaniedbywali modlitwy i uświęcenie siebie. Wiedzę ma też diabeł, mówił Pius X. Kapłan powinien łączyć w sobie obie zalety, być uczonym i świętym kapłanem. Kapłanowi bardzo jest potrzebna wiedza, ale jeszcze więcej świętość. Powiedział Ojciec św. Leon XIII: "Dajcie mi całą armię świętych matek, a ja zwyciężę świat". Jest w tym dużo prawdy. Ale śmiem twierdzić, że dzisiaj tylko armia świętych i umiejętnych kapłanów może uratować ludzkość przed ostatecznym upadkiem, gdyż świętych matek jest mało. Będzie ich na pewno więcej, jeżeli kapłani słowem i życiem swoim do świętości je pociągną. Zwycięstwo Kościoła katolickiego zawsze zależało od świętości i wiedzy kapłanów, od ich podobieństwa z Chrystusem, który w kapłanach żąda sobie podobnych narzędzi, aby przez nie działać przeciw duchowi zepsutego świata. Nie zewnętrznym blaskiem ani ogniem i mieczem, ale świętością i uczonością kapłanów może być zwyciężony antychrześcijański duch, który dzisiaj rządzi światem. Wiedzą i świętością Chrystus Pan pokonywał swoich nieprzyjaciół i zyskiwał sobie zwolenników i słuchaczy. Dopiero świętość uczonych Franciszków, Wincentych, Ignacych, Dominików umiała położyć tamę zgniliźnie moralnej i niedowiarstwu ówczesnego społeczeństwa i spowodować zwrot do miłości Boga i bliźniego. Tak i my Polacy kapłani dopomożemy naszemu zdemoralizowanemu społeczeństwu do prawdziwego odrodzenia, jeżeli świętością i wiedzą im świecić będziemy.
X. prob. Jan Krysiński, Kościerzyna
–––––––––––
Artykuł z czasopisma: "Unia Apostolska". Kwartalnik ascetyczny Stowarzyszenia kapłanów świeckich od Najświętszego Serca Jezusowego Unii Apostolskiej w Polsce. Rok 3. Kwiecień 1929. Nr 2. Nakładem Unii Apostolskiej w Polsce. Czcionkami Drukarni Spółkowej w Kościanie (Woj. Poznańskie). Za redakcję odpowiedzialny ks. Józef Marciniak, asystent gen. Un. Ap. na Polskę, Czacz, pow. śmigielski (Woj. Pozn.), ss. 23-28. (1)
(Pisownię i słownictwo nieznacznie uwspółcześniono).
ŹRÓDŁO INFORMACJI: ultramontes.pl
czwartek, 29 października 2020
Apel Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski w sprawie ochrony życia i pokoju społecznego
BP KEP / Warszawa
poniedziałek, 26 października 2020
Specjalne oświadczenie przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski ws. profanacji kościołów
Decyzja Trybunału Konstytucyjnego – dotycząca kwestii obrony życia dzieci chorych - spowodowała niezwykle emocjonalne reakcje wielu osób w naszym kraju.
Samo stanowisko Kościoła katolickiego na temat prawa do życia jest niezmienne i publicznie znane. „Świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, co więcej, wobec samego Boga, jego twórcy i gwaranta; jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości i miłości. «Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać»” (Evangelium Vitae, 57).
Chciałbym jednak przypomnieć, że to nie Kościół stanowi prawa w naszej Ojczyźnie i to nie biskupi podejmują decyzje o zgodności bądź niezgodności ustaw z Konstytucją RP. Kościół ze swej strony nie może przestać bronić życia, ani też zrezygnować z głoszenia, że każdą istotę ludzką trzeba chronić od poczęcia aż do naturalnej śmierci. W tej kwestii Kościół – jak często powtarza papież Franciszek nie może iść na żaden kompromis, ponieważ stałby się winnym kultury odrzucania, która jest dzisiaj tak bardzo rozpowszechniona, dotykając zawsze najbardziej potrzebujących i bezbronnych. „Wydawać by się mogło, że część ludzkości można poświęcić na rzecz selekcji, która faworyzuje grupę społeczną, zasługującą na życie bez ograniczeń. W gruncie rzeczy «ludzie nie są już postrzegani jako podstawowa wartość, którą należy szanować i chronić, szczególnie jeśli są ubodzy lub niepełnosprawni, jeśli ‚nie są jeszcze potrzebni’ – jak dzieci nienarodzone – lub ‚nie są już potrzebni’ – jak osoby starsze»” (Fratelli tutti, 18).
Wulgaryzmy, przemoc, obelżywe napisy i zakłócanie nabożeństw oraz profanacje, których dopuszczono się w ostatnich dniach – mimo iż mogą one pomóc niektórym osobom w rozładowaniu ich emocji – nie są właściwą metodą działania w demokratycznym państwie. Wyrażam mój smutek w związku z tym, że dzisiaj w wielu kościołach, uniemożliwiono osobom wierzącym modlitwę i przemocą odebrano prawo do wyznawania swojej wiary.
Proszę wszystkich o wyrażanie swoich poglądów w sposób akceptowalny społecznie, z poszanowaniem godności każdego człowieka. Potrzebujemy rozmowy, a nie postaw konfrontacyjnych czy gorączkowej wymiany opinii na portalach społecznościowych. „Autentyczny dialog społeczny – pisze papież Franciszek – zakłada zdolność poszanowania punktu widzenia drugiej osoby poprzez zaakceptowanie możliwości posiadania przez nią pewnych przekonań lub uprawnionych interesów” (Fratelli tutti, 203).
Wszystkich raz jeszcze zachęcam do dialogu na temat sposobów ochrony prawa do życia oraz praw kobiet. Dziennikarzy i polityków proszę o nieeskalowanie napięć, w poczuciu odpowiedzialności za pokój społeczny.
Wszystkich wiernych proszę o modlitwę w intencji dzieci nienarodzonych, w intencji rodziców oczekujących potomstwa, a także o nawrócenie tych, którzy stosują przemoc.
niedziela, 25 października 2020
Zapomniane prawdy: My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!
Niech więc nad narodami powiewa jeden sztandar, sztandar Chrystusowy, niech nad narodami panuje jeden Król, Chrystus, któremu cześć i chwała na wieki.
Więc chwyćmy dziś w czyste a silne dłonie sztandar Chrystusa-Króla i nieśmy go we wielkim, manifestacyjnym, publicznym pochodzie mimo pomruku nienawiści wrogów Chrystusowych poprzez ulice naszych miast i siół; niech wrogowie nasi widzą nas zorganizowanych i przekonanych.
Niech potężnie biją dzwony, niech brzmią trąby, niech jarzą się świece a dumnie niech idą w pochodzie sztandary katolickie a z piersi tysięcy jak grzmot gromów niech bije pod strop nieba wielka wspaniała pieśń: My chcemy Boga, za wiarę damy życie, krew; "Błogosław, słodka Pani! Błogosław wszelki stan, my chcemy Boga! my poddani! On naszym Królem, On nasz Pan!".
X. Ignacy Czechowski, Dyrektor Misyj, Krótkie kazania na niedziele i święta całego roku. Poznań 1930. NAKŁADEM AUTORA. SKŁAD GŁÓWNY W KSIĘGARNI ŚW. WOJCIECHA, ss. 582.
wtorek, 20 października 2020
List otwarty 65 polskich lekarzy katolickich w sprawie zagrożeń związanych z przyjmowaniem Komunii Świętej na rękę
Do Biskupów, Kapłanów oraz Sióstr i Braci w wierze Kościoła Katolickiego.
Zaniepokojeni jesteśmy faktem, że w ostatnich miesiącach ze strony wielu kapłanów płynie zachęta (a w niektórych parafiach wręcz nakaz !) do przyjmowania Komunii Świętej na rękę jako formy bardziej higienicznej i rzekomo chroniącej wiernych przed zakażeniem SARS-CoV-2.
Nie wiemy na jakiej podstawie, a zwłaszcza o jakie badania naukowe zbudowano taką tezę i jakie przesłanki medyczne ją potwierdzają. Uważamy, że z punktu widzenia medycznego nie można traktować udzielania Komunii Świętej na rękę jako formy bardziej bezpiecznej niż przyjmowanie Komunii Świętej do ust.
Ludzkie ręce stanowią miejsce kontaktu pomiędzy środowiskiem zewnętrznym człowieka a jego ciałem. Prace wielu autorów podkreślają, że na naszych dłoniach mogą znajdować się bardzo liczne drobnoustroje potencjalnie chorobotwórcze. A są to między innymi: Staphylococcusaureus - bakteria wywołująca ropne infekcje skóry i tkanki podskórnej oraz posocznicę, bakterie z grupy Salomonella - odpowiedzialne za zatrucia pokarmowe, pałeczki Escherichia coli – powodujące zatrucia pokarmowe, zapalenia dróg moczowych, zatok, a nawet prowadzące do sepsy,pałeczki z rodzaju Campylobacter - wywołujące ostre biegunki, jaja różnych pasożytów np.: Enterobiusvermicularis)– odpowiedzialny za owsicę u dzieci i dorosłych oraz cysty pierwotniaków np.: Giardia lamblia - powodujące uporczywą lambliozę. Mogą być także obecne grzyby wywołujące grzybicę skóry czy wirusy jak np.: wirus wzw typu A - wywołujący żółtaczkę pokarmową, rotawirusy -odpowiedzialne za biegunki, bóle brzucha, a także wirusy grypy czy wiele odmian koronawirusów, o których tak wiele ostatnio słyszymy. Nawet jeżeli przed wejściem do kościoła spryskamy nasze ręce środkiem dezynfekcyjnym to musimy pamiętać, że w czasie trwania Mszy Świętej. będą one dotykały rzeczy lub miejsc których nie odkaziliśmy np. ławki, ubranie, okulary, włosy, a także pieniądze (będące siedliskiem bardzo wielu zarazków) składane na tacę.
Zatem wyciągnięta ręka do Komunii Świętej to potencjalne źródło zakażenia. Dlatego pragniemy zwrócić uwagę na bardzo ważny punkt postępowania epidemiologicznego jaki stanowi hamowanie drogi zakażenia poprzez eliminowanie miejsc mogących być jego potencjalnym źródłem. Otóż udzielając Komunii Świętej na rękę robimy właściwie coś odwrotnego, bo poszerzamy możliwe źródło zakażenia o dodatkowy element jaki stanowi na tej drodze wyciągnięta ręka „wiernego”.
Należy także wspomnieć o jeszcze innym ważnym aspekcie udzielania Komunii Świętej, a mianowicie przyjmowanej w tym momencie postawie (stojącej bądź klęczącej). Uważamy, że z punktu widzenia epidemiologicznego również postawa stojąca sprzyja rozszerzaniu się infekcji, bardziej bowiem naraża kapłana oraz „wiernego” na wzajemne zakażenie drogą kropelkową i powietrzną wydychanymi wirusami przez to, że ich drogi oddechowe (usta i nos), a także spojówki oczu, są w bardzo bliskiej odległości. Odwrotnie jest w postawie klęczącej – usta, nos i oczy są na różnych wysokościach i w większej odległości, co utrudnia przedostawanie się zarazków.
Podsumowując należy stwierdzić, że z punktu widzenia medycznego udzielanie Komunii Świętej bezpośrednio do ust i w postawie klęczącej jest formą zdecydowanie bezpieczniejszą i właściwszą niż przyjmowanie Komunii Świętej do ręki i na stojąco.
W trosce o zdrowie wiernych pragniemy gorąco zaapelować do Episkopatu Polski, biskupów i wszystkich kapłanów o rychły powrót do udzielania Ciała Pańskiego do ust i w postawie klęczącej.
Szczęść Boże !
W imieniu polskich lekarzy popierających list otwarty, z uprzejmą prośbą o jego przesłanie do wszystkich Członków Episkopatu Polski:
dr hab. n. med. Marek Baltaziak; patomorfolog
prof. dr hab. n. med. Maria Sobaniec-Łotowska; patomorfolog
prof. dr hab. n. med. Stanisław Sulkowski; patomorfolog
wtorek, 13 października 2020
Printfriendly
POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.





































