_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________

poniedziałek, 4 listopada 2013

List polskiego księdza w sprawie balasek


List polskiego księdza w sprawie balasek

"Jestem kapłanem rzymskokatolickim, głęboko poruszonym nieprawdami wypowiadanymi przez Księdza Proboszcza. Nie wiem, czy wynika to z niewiedzy i zawinionej ignorancji, czy też ze zwykłej próby wygrania partii poprzez kłamstwo" - pisze polski duchowny w liście do proboszcza kanadyjskiej parafii, który odmowę wprowadzenia balasek tłumaczył swoim wiernym ostatnim soborem, kanonizacją papieży i osobistym brakiem autorytetu.

niedziela, 3 listopada 2013

Zapomniane prawdy c.d. - Kościół wobec Eucharystii zna tylko jeden gest: klęczenie!




Kościół wobec Eucharystii zna tylko jeden gest: klęczenie! Jest to zupełnie zrozumiałe! Tak zawrotnej tajemnicy nie można powitać stojąco, należy się pochylić i upaść na kolana. Po wypowiedzeniu przez kapłana kilku słów nad małą Hostią niepokaźny kawałek chleba zawiera w sobie większy skarb, niż ziemia i cały wszechświat ze swoją krasą i przepychem.

bp Tihamér Tóth, Eucharystia

Aberracje liturgiczne cz. 83 - Charyzmatycy adorują Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie




Nagranie pochodzi ze spotkania charyzmatycznego jakie odbyło się w stanie Queretaro, Meksyk w 2009 roku.

KONWERTYCI cz. 1 - Bruce Marshall


Powieści Bruce’a Marshalla, a napisał ich ponad 40, są z pozoru wolne od głębokich metafizycznych wywodów, jednak większość z nich – jeśli nie wszystkie – stanowi znakomite traktaty teologiczne. Znakomite, bo przystępne nawet dla tych spośród członków Kościoła powszechnego, których religijna edukacja ograniczyła się do prostego katechizmu. Przenoszą czytelnika do rzeczywistości, gdzie suche formułki prawd wiary zaczynają stanowić żywą, dynamiczną odpowiedź na życiowe problemy dręczące powieściowych bohaterów, niezależnie od tego, czy są tak często obecnymi w twórczości Marshalla duchownymi, czy też księgowymi, komiwojażerami, a nawet szpiegami w służbie Jej Królewskiej Mości. Dzieła te potrafią – dzięki niezwykłemu poczuciu humoru autora – ukazać sympatyczną twarz religii rzymskiej w taki sposób, że nauk przez nią głoszonych nie spłycają i nie banalizują.

Wynika to zapewne z faktu, że Marshall, jako nawrócony z prezbiterianizmu, zdołał do końca życia (a ostatnia z jego książek zatytułowana An Account of Capers ukazała się w 1988 r., już po śmierci pisarza) zachować rodzaj pierwotnej fascynacji katolicyzmem będącej skutkiem wychowania w kraju, którego kultura, choć korzeniami sięga katolicyzmu, jest mu jednak bardzo odległa.

Claude Cunningham Bruce Marshall, powszechnie znany jako Bruce Marshall, urodził się 24 czerwca 1899 r. w Edynburgu, historycznej stolicy prezbiteriańskiej Szkocji. Na świat przyszedł w domu przy East Fettes Avenue pod numerem 8. Jest to uliczka, przy której zbudowano dwa kościoły: na rogu, przy skrzyżowaniu z główną Comely Bank, stoi prezbiteriański St Stephen’s Church, a z okien dawnego domu pisarza widać świątynię jednego z „wolnych Kościołów”. Od najwcześniejszych lat Marshall dorastał więc w świadomości podziałów nie tylko chrześcijaństwa jako całości, ale nawet wyznawanego przezeń prezbiterianizmu. W tym chyba należy upatrywać częstego odwoływania się przez autora do prawdy o powszechności Kościoła katolickiego, którego wiara nie tylko nie dzieli dwóch sąsiednich parafii, ale w jednej duchowej rzeczywistości łączy katolików w „Edynburgu, Burgos, Warszawie i samym Rzymie”. Świadomość ta, obok autentycznego religijnego przebudzenia towarzyszącego młodemu, siedemnastoletniemu Szkotowi rozpoczynającemu studia na Uniwersytecie St Andrews (1), z pewnością przyczyniła się do decyzji o nawróceniu na wiarę katolicką. Marshall dołączył w ten sposób do wspólnoty uważanej w Szkocji za bardzo ubogą, pozbawioną własnych, okupowanych od trzech stuleci przez heretyków świątyń, której nieliczni duchowni posługiwali wspólnotom wiernych rozproszonych po całym kraju.

Studia uniwersyteckie przerwała jednak I wojna światowa. Marshall wziął w niej udział w szeregach Highland Light Infantry (Lekkiej Piechoty Górskiej) walczącej w Europie. Ze względu na znajomość języka francuskiego został przeniesiony do wywiadu, co na długie lata związało go zarówno z armią, jak i z Francją; znalazło również odbicie w jego twórczości.

Do biograficznych szczegółów życia sławnego konwertyty, bardzo zresztą interesujących, przyjdzie jeszcze w tym cyklu wrócić, teraz jednak warto oddać głos samemu pisarzowi. Jego bodaj najbardziej znaną w Polsce powieścią jest Cud ojca Malachiasza, który stosunkowo niedawno doczekał się u nas trzeciego wydania. Lecz spośród niewielu polskich przekładów twórczości szkockiego konwertyty z pewnością na większą jeszcze uwagę czytelnika zasługuje powieść zatytułowana Chwała córy królewskiej, opowiadająca o księdzu Smicie, kapłanie prowadzącym pracę duszpasterską w Edynburgu, w czasach i pośród społeczności Marshallowi doskonale znanej. Czytelnik znajdzie tam nie tylko tęsknotę pisarza za rodzinną Szkocją (Marshall spędził większość życia poza nią, w Anglii i Francji), ale także za misyjną prostotą tamtejszego Kościoła. Niemal każda karta tej książki może być źródłem wielu pouczających cytatów, budzących w czytelniku refleksje okraszone pogodnym uśmiechem.
Przypisy:
  1. University of St Andrews jest najstarszym szkockim uniwersytetem (trzecim w Wielkiej Brytanii), który został założony między 1410 a 1413 r. Uczelnia znajduje się w St Andrews w szkockim hrabstwie Fife. Uczelnia cieszy się znakomitą reputacją, potwierdzaną corocznie w rankingach brytyjskich uniwersytetów.

Źródło informacji: ZAWSZE WIERNI

Jego Świątobliwość papież Leon X: Bulla Exsurge Domine



Leon X

BULLA

EXSURGE DOMINE


Powstań, Panie, i osądź sprawę swoją, miej w pamięci karę dla tych, którzy nieustannie pełni są głupoty. Wysłuchaj, Panie, nasze modlitwy, bo lisy nadciągnęły, aby spustoszyć winnicę, której prasy sam jedynie wytłaczasz.

Panie, przed Twoim wniebowstąpieniem do Twego Ojca powierzyłeś troskę, kierownictwo i zarząd nad nią św. Piotrowi (który jest jej głową i Twoim wikariuszem), i jego następcom, bo ona jest obrazem Kościoła triumfującego. Dzik leśny stara się ją zniszczyć, a wszelka dzika bestia żywi się w niej.

Powstań, św. Piotrze, i wypełniaj wspomniany wyżej urząd pasterski, który został ci przekazany od Boga, zważaj na sprawę świętego Kościoła Rzymskiego, który jest matką wszystkich kościołów i nauczycielką wiary, na sprawę Kościoła, który uświęciłeś swoją krwią z Bożego polecenia. Stosownie do twego ostrzeżenia, oto przeciwko temu Kościołowi podnoszą się kłamliwi nauczyciele, ustanawiają niszczące sekty i sprowadzają na siebie niechybną klęskę. Ich języki są jak ogień, złem nieustającym, pełnym śmiertelnego jadu, a występują z gorzkim zapałem, w duchu zwady, chełpliwi i kłamcy wobec prawdy.

Pawle, ty także powstań, o to Cię prosimy, bo jak Piotr rozjaśniałeś Kościół światłem twej nauki i męczeństwa, a dziś przychodzi nowy Porfiriusz, który jak jego poprzednik zwalczał świętych apostołów, tak dziś występuje przeciwko świętym pasterzom rzymskim, Naszym poprzednikom. Zwalcza ich, zamiast zanosić do nich prośby, wbrew twemu nauczaniu, ma czelność ich atakować, ranić i obrażać, gdy upada jego sprawa. Stał się podobnym do heretyków, dla których – wedle słów św. Hieronima – „ostatnią deską ratunku jest pluć jadem swego języka, gdy widzą, że sprawa zmierza do potępienia, a upadają w obelgi, gdy ich racje rozbito”. Powiedziałeś jednak, że muszą nadejść herezje, aby się okazało, kto jest wierny i muszą być zniszczone, gdy powstają, mocą Twej pomocy i pośrednictwa, aby nie wzrosły w potęgę jak wściekłe wilki.

Na koniec zaś niech powstanie Kościół świętych i reszta całego Kościoła. Niektórzy są zaślepieni w swych umysłach przez ojca kłamstwa i odrzucili prawdziwe rozumienie Pisma Świętego. Uważając siebie za mądrych, wedle starodawnego obyczaju heretyków, wyjaśniają Pismo inaczej niż domaga się tego Duch Święty, natchnieni są bowiem wyłącznie własnym duchem ambicji, pragnąc swego uznania, jak o tym powiada św. Paweł. W istocie zaś odwracają i znieważają Pismo, skutkiem czego – jak świadczy św. Hieronim – „nie mają już Ewangelii Chrystusowej, ale ludzką, albo co gorsze – diabelską”.

Wzywam więc do powstania cały święty Kościół Boży, prosząc wraz ze świętymi apostołami u Boga Wszechmogącego, aby oczyścił stado z błędów, wypędził herezje z wiernej ziemi, zaprowadzając pokój i jedność w swym świętym Kościele.

Boleść i smutek sprawia nam ciężar, trudno nam spokojnie powiedzieć, co od jakiegoś czasu do nas dociera od wiarygodnych świadków i drogą opinii, a nawet naocznie dojrzeliśmy już wiele błędów, o których mogliśmy także przeczytać. Niektóre spośród tych błędów (potępione już na soborach i w konstytucjach Naszych poprzedników), zawierają znane herezje Greków i Czechów, a inne opinie są heretyckie, fałszywe, gorszące, obrażają pobożne uszy, zwodzą proste dusze i biorą się z błędnych ujęć wiary, podawanych przez miłujących złudną chwałę tego świata w ich dumnej ciekawości, gdy wbrew nauczaniu św. Pawła, chcą wiedzieć więcej, niż jest nam dane. To ich wielomówstwo nie jest wsparte mocą Pisma Świętego, ale wedle słów św. Hieronima, nie znalazłoby uznania, gdyby nie pozór oparcia się ich przewrotnych nauk na boskim świadectwie, tyle że źle rozumianym. W ten sposób utracili wszelką bojaźń Bożą.

Błędy te były ostatnio odnawiane i głoszone w sławnym narodzie niemieckim. Martwi nas to szczególnie mocno, gdyż naród ten darzymy, podobnie jak i Nasi poprzednicy, szczególną przychylnością. Po przeniesieniu cesarstwa od Greków do Niemców mieliśmy zawsze obronę i wsparcie z ich strony, podobnie jak i nasi poprzednicy. Zaiste owi Niemcy byli prawdziwie wierni wierze katolickiej i zawsze najgoręcej przystępowali do walki z herezjami, o czym świadczą chwalebne postanowienia cesarzy niemieckich wydawane na rzecz niezależności i wolności Kościoła, a także dla wypędzenia i pokonania wszelkich heretyków w Niemczech. Postanowienia te były wydane, a następnie zostały potwierdzone przez Naszych poprzedników, a zakładały najcięższe kary, włącznie z konfiskatą dóbr i władzy, nakładane na tych, którzy chronili heretyków i odmawiali wydalenia ich ze swych księstw. Gdyby postanowienia te nadal obowiązywały, to wówczas bylibyśmy wraz z Niemcami wolni od współczesnego zamętu. Jako potwierdzenie możemy przywołać fakt potępienia i ukarania na soborze w Konstancji niewierności husytów i wiklefistów oraz Hieronima z Pragi. Można się także odwołać do tego, że niemiecka krew była tak często przelewana na wojnach z Czechami. Ostatnim zaś świadectwem jest zbicie, odrzucenie i potępienie – równie mądre, jak prawdziwe i święte – wielu spośród wspomnianych wyżej błędów przez uniwersytety w Kolonii i Lowanium, stanowiące najpobożniejszych i najgorliwszych robotników winnicy Pańskiej. Moglibyśmy odwołać się jeszcze do wielu innych zdarzeń, ale pomińmy je w tym miejscu, aby nie robić wrażenia, że zajmujemy się tylko refleksją historyczną.

Mocą Naszego urzędu pasterskiego, który został Nam udzielony od Boga, w żadnym razie nie możemy już znosić, ani nie dostrzegać tej niebezpiecznej zarazy wyżej wymienionych błędów, bez zniewagi wyrządzonej religii chrześcijańskiej i niesprawiedliwości dla wiary katolickiej. Niektóre spośród tych błędów postanowiliśmy zaś włączyć do niniejszej bulli, a ich istota jest następująca:
  1. Twierdzenie, że sakramenty Nowego Przymierza udzielają łaski usprawiedliwiającej tym, którzy nie stawiają jej przeszkód jest nauką heretycką, która mimo to jest powszechna.
  2. Uwłaczające dla św. Pawła i dla Chrystusa jest wykluczanie grzechu u dziecka po chrzcie.
  3. Zarzewie grzechu, nawet bez grzechu faktycznie popełnionego, opóźnia duszy wejście do nieba po odejściu z ciała.
  4. Umierający w niedoskonałej miłości przeżywa tak wielki lęk, że rodzi się z niego kara czyśćca, która opóźnia wejście do Królestwa Niebieskiego.
  5. Nauka o trzech częściach pokuty (skrucha, wyznanie grzechów i zadośćuczynienie) nie ma oparcia ani w Piśmie Świętym, ani w pismach starożytnych Doktorów chrześcijańskich.
  6. Skrucha, do której dochodzimy przez namysł, zebranie i znienawidzenie grzechu, gdy rozważamy dotychczasowe życie z goryczą w duszy, ciężar grzechów, ich liczbę i obrzydliwość, utratę wiecznego szczęścia i winę wiecznego potępienia, taka skrucha sprawia, że jesteśmy kłamcami i jeszcze większymi grzesznikami.
  7. Najbardziej – jak dotąd – trafna sentencja i nauka o skrusze brzmi następująco: «Nie grzeszyć już więcej, to najlepsza pokuta, a więc najlepsza pokuta – to po prostu nowe życie».
  8. Nie sposób wyznać grzechów lekkich, a nawet wszystkie grzechy ciężkie, bo nikt nie może poznać wszystkich swoich ciężkich grzechów. Dlatego w Kościele wczesnochrześcijańskim wyznawano tylko jawne grzechy ciężkie.
  9. Chcieć wyznawać wszystkie grzechy, to znaczy nie chcieć niczego pozostawić do przebaczenia Bożemu miłosierdziu.
  10. Do odpuszczenia grzechów potrzeba wierzyć, że zostały one odpuszczone przez kapłana. Bez wiary w odpuszczenie grzechy trwają, a nawet odpuszczenie grzechów i udzielenie łaski nie wystarcza bez wiary, że doszło do ich odpuszczenia.
  11. Żal nie daje pewności odpuszczenia grzechów, ale słowa Chrystusa: «Cokolwiek rozwiążecie...» i dlatego powiadam, że po rozgrzeszeniu kapłańskim trzeba ufać w odpuszczenie i mocno wierzyć, że się go uzyskało, a wówczas niezależnie od żalu uzyskasz prawdziwe odpuszczenie grzechów.
  12. Gdyby się zdarzyła rzecz niemożliwa, a mianowicie ktoś odbyłby spowiedź bez żalu, albo kapłan nie udzieliłby rozgrzeszenia, ale tylko by żartował, wówczas ten człowiek wierząc w usprawiedliwienie rzeczywiście by go uzyskał.
  13. W sakramencie pokuty i przy odpuszczeniu grzechów papież albo biskup moją taką samą moc, jak najniższy kapłan, a nawet z braku kapłana każdy chrześcijanin, a nawet kobieta lub dziecko.
  14. Nikt nie musi odpowiadać kapłanowi czy żałuje za grzechy, a kapłan nie powinien tego dociekać.
  15. Wielkim błędem jest przystępowanie do Komunii ufając w odbytą spowiedź, gdy nie mamy już świadomości żadnego grzechu ciężkiego, gdyśmy odmówiliśmy modlitwy i się przygotowali. Wówczas jemy i pijemy sąd dla siebie. Jeżeli jednak wierzymy i ufamy, że otrzymamy łaskę, to przez samą tę wiarę stajemy się czyści i godni.
  16. Wydaje się ustalone, że Kościół postanowił na soborze powszechnym, że świeccy mają przyjmować Komunię pod obiema postaciami, a Czesi, którzy przyjmują Komunię w ten sposób nie są heretykami, ale schizmatykami.
  17. Skarbami Kościoła, z których papież udziela odpustów, nie są zasługi Chrystusa ani świętych.
  18. Odpusty to pobożne oszustwo dla wiernych, które zwalnia od pełnienia dobrych uczynków. Odpusty są dopuszczalne, ale nie są stosowne.
  19. Odpusty nie mają żadnej mocy, gdy ktoś je prawdziwie uzyska, dla odpuszczenia kary za grzechy rzeczywiście popełnione wobec Bożej sprawiedliwości.
  20. Oszukańcza jest wiara w skuteczność i duchową pożyteczność odpustów.
  21. Odpusty są potrzebne tylko z racji na publiczne przestępstwa, a należy ich udzielać jedynie zatwardziałym i odmawiającym skruchy.
  22. Odpusty nie są niezbędne ani pożyteczne dla sześciu kategorii ludzi, a mianowicie: dla zmarłych, dla umierających, dla chorych, dla obarczonych przeszkodą, dla wolnych od ciężkiej winy, dla winnych, ale winy niejawnej, i dla tych, którzy robią coś lepszego.
  23. Kary ekskomuniki są wyłącznie zewnętrzne i nie pozbawiają powszechnych duchowych modlitw Kościoła.
  24. Należy nauczać chrześcijan, aby bardziej cenili ekskomunikę, niż się jej bali.
  25. Papież rzymski, następca Piotra, nie jest zastępcą Chrystusa wobec wszystkich kościołów na całym świecie, ustanowionym przez samego Chrystusa w osobie św. Piotra.
  26. Słowa Chrystusa skierowane do Piotra: „Cokolwiek rozwiążesz na ziemi...” dotyczyły wyłącznie spraw związanych przez samego Piotra.
  27. Pewne jest, że ani Kościół, ani papież nie mogą ogłaszać prawd wiary, a tym bardziej zasad dotyczących moralności, czyli dobrych uczynków.
  28. Jeżeli papież coś zdecydował, wraz z większą częścią Kościoła, nie popełniając nawet błędu, to jednak nie będzie grzechem ani herezją być innego zdania, zwłaszcza gdy chodzi o kwestie nie dotyczące wiecznego zbawienia, dopóki określone stanowisko nie będzie ustalone (a przeciwne – odrzucone) przez sobór powszechny.
  29. Ukazano nam drogę, jak osłabiać powagę soborów, jak swobodnie sprzeciwiać się ich postanowieniom, oceniać ich decyzje i śmiało wyznawać nasze mniemania, niezależnie od tego, co zostało uznane, a co odrzucone przez jakikolwiek sobór.
  30. Niektóre spośród nauk Jana Husa, potępione przez sobór w Konstancji, są w najściślejszym sensie chrześcijańskie, najbardziej prawdziwe i ewangeliczne, a więc Kościół powszechny nie mógłby ich potępić.
  31. Sprawiedliwy grzeszy w każdym dobrym uczynku.
  32. Dobry uczynek, doskonale wykonany, jest grzechem powszednim.
  33. Skazywanie heretyków na karę spalenia jest sprzeczne z wolą Ducha.
  34. Wojowanie z Turkami jest niezgodne z wolą Bożą, bo to Bóg karze przez nich nasze nieprawości.
  35. Z powodu nader ukrytej pychy nikt nie może być pewien, że nie popełnia stale grzechu śmiertelnego.
  36. Wolna wola po grzechu pierworodnym jest tylko wolna z nazwy, a wszystkie jej własne uczynki są grzechami śmiertelnymi.
  37. Księgi Pisma Świętego zawarte w kanonie nie wykazują istnienia czyśćca.
  38. Dusze przebywające w czyśćcu nie są pewne, że będą zbawione, a przynajmniej nie wszystkie. Nie można udowodnić, za pomocą żadnych argumentów, ani z Pisma Świętego, że dusze w czyśćcu nie mogą zdobywać zasług ani wzrastać w miłości.
  39. Dusze znajdujące się w czyśćcu ciągle grzeszą, gdy tylko pragną odpoczynku i drżą przed karą.
  40. Dusze uwolnione z czyśćca przez wstawiennictwo żywych są mniej szczęśliwe, niż gdyby same dokonały swego zadośćuczynienia.
  41. Dostojnicy Kościoła i władcy świeccy zrobiliby dobrze, gdyby zniszczyli wszystkie worki żebracze.

Każdy zdrowo myślący człowiek łatwo stwierdzi, jak szkodliwe, przewrotne, gorszące i oszukańcze dla pobożnych i prostolinijnych umysłów są te różne błędy, jak dalece sprzeciwiają się one miłości i czci należnej świętemu Kościołowi Rzymskiemu, który jest matką wszystkich wiernych i nauczycielką wiary, jak szkodliwe są dla żywotności dyscypliny kościelnej, a mianowicie dla posłuszeństwa. Cnota ta jest źródłem i początkiem wszystkich cnót, a bez niej każdy może łatwo okazać się niewiernym.

My zatem, wedle powyższego wyliczenia i stosownie do jego wagi, pragniemy postępować ze szczególną troską i w odpowiedni sposób, chcąc zatrzymać rozprzestrzenianie się tej zarazy i owego nowotworu, aby już się nie szerzył w winnicy Pańskiej jak szkodliwy cierń. Przeprowadziliśmy więc uważne studia, poddaliśmy sprawę pod dyskusję i dokonaliśmy uważnego sprawdzenia oraz dojrzałego namysłu z udziałem każdego spośród naszych braci, czcigodnych kardynałów świętego Kościoła Rzymskiego, jak również z udziałem przełożonych i ministrów generalnych zakonów, a także profesorów i mistrzów świętej teologii i prawa (zarówno świeckiego, jak i kanonicznego).

Ustaliliśmy, że wspomniane błędy albo tezy nie są katolickie i nie można ich nauczać w tym brzmieniu, ale są one raczej przeciwne nauce i tradycji Kościoła katolickiego, sprzeciwiają się również prawdziwemu ujęciu Pisma Świętego, którego naucza Kościół. Święty Augustyn twierdził, że autorytet Kościoła należy przyjmować w całej pełni i dlatego powiedział, że nie uwierzyłby Ewangelii, gdyby go o niej nie zapewnił autorytet Kościoła katolickiego.

Ze wspomnianych wyżej błędów (zarówno gdy chodzi o pojedyncze zdania, jak również gdy mowa o większej ich liczbie) jasno wynika, że Kościół prowadzony przez Ducha Świętego tkwi w błędzie i zawsze się mylił. Twierdzenie takie sprzeciwia się obietnicy danej przez Chrystusa uczniom przed Jego wniebowstąpieniem, jak to czytamy u św. Mateusza: „Oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata”. Sprzeciwia się również nauczaniu świętych Ojców, a także wyraźnym postanowieniom kanonów soborowych i rozstrzygnięciom papieskim. Wedle świadectwa św. Cypriana występowanie przeciwko tym kanonom jest źródłem i przyczyną wszelkiej herezji i schizmy.

Korzystając z rady i za zgodą naszych wspomnianych czcigodnych braci, po dojrzałym namyśle nad każdą z osobna i nad wszystkimi spośród wymienionych wyżej zdań, mocą autorytetu Boga Wszechmogącego, świętych apostołów Piotra i Pawła, oraz mocą Naszego autorytetu, potępiamy, wykluczamy i całkowicie odrzucamy wszystkie te zdania albo błędy jako heretyckie, gorszące, fałszywe, obraźliwe dla pobożnych uszu i zwodnicze dla prostych umysłów, oraz przeciwne wierze katolickiej. Wymieniając te zdania postanawiamy i wyjaśniamy, że wszyscy wierni, obojga płci, mają obowiązek traktować te zdania jako potępione, wykluczone i odrzucone... Mocą świętego posłuszeństwa zobowiązujemy do tego wszystkich, pod karą automatycznej ekskomuniki większej...

Skoro zaś powyższe błędy, jak również szereg innych, zawartych jest w księgach i innych pismach Marcina Lutra, My zatem w podobny sposób potępiamy, wykluczamy i całkowicie odrzucamy księgi, pisma i kazania wspomnianego Marcina Lutra, spisane w języku łacińskim, jak również w innych językach, a zawierające wspomniane błędy, jak również niektóre spośród tych błędów i życzymy sobie, aby były uważane za całkowicie potępione, wykluczone i odrzucone.

Zakazujemy wszystkim razem i każdemu z osobna wiernym, płci obojga, mocą świętego posłuszeństwa i pod groźbą wymienionych powyżej kar, które będą wiązały mocą samego prawa: czytania, posiadania, głoszenia, pochwalania, drukowania, publikowania albo bronienia tych pism. Popadną oni w te kary, jeżeli odważą się popierać te pisma w jakikolwiek sposób, czy to osobiście, czy też za pośrednictwem innej osoby lub innych osób, wprost albo pośrednio, po cichu albo dobitnie, publicznie albo w ukryciu, czy to we własnych domach, czy też w innych miejscach, publicznych albo prywatnych. Natychmiast po ogłoszeniu niniejszego listu, pisma te, gdziekolwiek by się znajdowały, powinny być pilnie wyszukane przez ordynariuszy oraz innych przełożonych, a pod groźbą każdej z osobna oraz wszystkich wyżej wymienionych kar mają być publicznie spalone w uroczysty sposób w obecności duchowieństwa i ludu.

W odniesieniu zaś do wspomnianego Marcina Lutra, to czegóż – o dobry Boże – zaniedbaliśmy, albo co przeoczyliśmy? Jakiej miłości ojcowskiej poniechaliśmy, aby go odciągnąć od owych błędów? Po tym, jak wezwaliśmy go do opamiętania, chcąc z nim postępować łagodnie, ponaglaliśmy go do porzucenia tych błędów za pośrednictwem różnych dyskusji przez Naszego posła oraz Naszymi osobistymi listami. Proponowaliśmy mu gwarancję swobodnego przybycia i pieniądze niezbędne na podróż, wzywając go, aby przybył bez lęku i obaw, które powinna wykluczyć doskonała miłość, aby rozmawiać jawnie, a nie w ukryciu, twarzą w twarz, stosownie do przykładu danego przez naszego Zbawiciela i przez apostoła Pawła. Gdyby to uczynił, to z pewnością zmieniłby usposobienie i uznał swe błędy. Nie znalazłby tylu błędów w Kurii Rzymskiej, którą zwalcza tak napastliwie, przypisując jej znacznie więcej niż trzeba wskutek próżnych podszeptów ludzi niegodziwych. Moglibyśmy mu pokazać jaśniej niż słońce, że papieże rzymscy, Nasi poprzednicy, których niesprawiedliwie atakuje bez żadnego umiaru nigdy nie pobłądzili w swych kanonach i postanowieniach, które stara się obalić. Wedle słów proroka w Gileadzie nie brak ani leczniczego olejku, ani lekarza.

Ale on nigdy nie chciał Nas słuchać i gardził wcześniejszymi wezwaniami, oraz każdą z osobna i wszystkimi wspomnianymi propozycjami i nie zechciał przybyć, trwając w uporze aż do dzisiaj. Przez ponad rok pozostaje pod nałożoną karą z sercem zatwardziałym. Co gorsze, zło do zła dodając, gdy dowiedział się o wezwaniu, wówczas zuchwale odwołał się do przyszłego soboru, co z pewnością jest sprzeczne z postanowieniami Naszych poprzedników, Piusa II i Juliusza II, którzy stwierdzili, że wszelkiego tego rodzaju odwoływanie się będzie karane jak herezja. Skoro zaś jawnie głosi, że nie wierzy w sobór, to na próżno się do niego odwołuje.

Możemy więc, bez żadnych dodatkowych wezwań ani zwłoki, postępować przeciwko niemu aż do wydania wyroku potępienia i skazania, jako temu, którego wiara jest trwale podejrzana, a nawet który jest prawdziwym heretykiem, możemy postępować z całą surowością na mocy każdej z osobna i wszystkich razem wspomnianych wyżej kar i wyroków.

Idąc wszakże za radą Naszych braci, wzorując się na łaskawości Boga Wszechmogącego, który nie chce śmierci grzesznika, ale aby się raczej nawrócił i żył, darowując mu wszystkie niegodziwości wyrządzone Nam i Stolicy Apostolskiej, postanowiliśmy okazać najdalej idące zrozumienie. Mamy nadzieję, o ile to od Nas zależy, że doświadczy odmiany serca i wejdzie na drogę łagodności, którą przedstawiliśmy, że się nawrócili i porzuci swe błędy. Przyjmiemy go wówczas serdecznie, jak syna marnotrawnego, który wraca w objęcia Kościoła.

Niechże więc sam Marcin Luter, oraz wszyscy jego zwolennicy, a także ci, którzy go chronią i wspierają, przez miłosierne serce naszego Boga i przez pokropienie krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa, przez którą i przez Którego świat został odkupiony i zbudowany został święta matka Kościół, niech wiedzą, że z serca go zachęcamy i błagamy, aby przestał rujnować pokój, jedność i prawdę Kościoła, za który nasz Odkupiciel tak gorąco modlił się do Ojca. Niech porzuci swe zgubne błędy, aby mógł do Nas powrócić. Jeżeli rzeczywiście będą Nam posłuszni i dadzą temu wyraz mocą autentycznych dokumentów, wówczas znajdą u Nas wyraz ojcowskiej miłości, otwarcie źródła i skutków ojcowskiej miłości, a także zdroje przebaczenia i łaskawości.

Nakazujemy wszakże, aby w tym czasie Marcin Luter zaprzestał głoszenia jakichkolwiek nauk i powstrzymał się od pełnienia funkcji kaznodziejskich...

Skoro zaś nawet umiłowanie sprawiedliwości i cnoty nie potrzymały go od grzechu, a nadzieja na wybaczenie nie skierowała go do pokuty, to może strach przed karą skłoni go do tego. Błagamy więc i napominamy Marcina Lutra, jego zwolenników i tych, którzy go wspierają mocą tych świętych nakazów i przepisanych kar. Z całą łaskawością wzywamy go i jego zwolenników, pomocników i tych, którzy mu towarzyszą, aby w ciągu sześćdziesięciu dni powstrzymał się od głoszenia kazań, zarówno wyjaśniających ich stanowisko, jak również dotyczących stanowiska innych osób, a także od ogłaszania książek i broszur, które dotyczą niektórych albo wszystkich błędów. Okres ten chcemy podzielić na trzy części po dwadzieścia dni, licząc czas od ogłoszenia tej bulli w miejscach niżej wymienionych. Ponadto, wszystkie pisma, które zawierają niektóre albo wszystkie błędy, mają być spalone. Marcin Luter ma zaś ostatecznie odwołać tego rodzaju błędy i poglądy. Zobowiązujemy go, aby ogłosił nam to odwołanie za pomocą jawnego pisma, opieczętowanego przez dwóch dostojników, które powinniśmy otrzymać w ciągu kolejnych sześćdziesięciu dni. Może on również poinformować Nas osobiście o tym odwołaniu, przybywając do Rzymu z gwarancjami bezpieczeństwa. Naszym zdaniem ta druga metoda jest lepsza, aby nie było wątpliwości co do szczerości jego posłuszeństwa.

Jeżeli zaś Marcin Luter i jego zwolennicy, pomocnicy i ci, którzy mu towarzyszą, z wielkim dla Nas smutkiem, będą uporczywie odmawiać wypełnienia powyższych warunków, w przepisanym okresie czasu, wówczas – stosownie do nauczania świętego apostoła Pawła, który powiada, aby heretyka unikać po dwukrotnym upomnieniu – potępimy Marcina Lutra, jego zwolenników, pomocników i tych, którzy mu towarzyszą, jako nieurodzajną winorośl, która nie jest z Chrystusa, jako głoszących niegodną naukę, sprzeczną z wiarą chrześcijańską i obraźliwą dla Bożego majestatu, szkodliwą i haniebną dla całego Kościoła Chrystusowego i uszczuplającą władzę kluczy Kościoła, jako uporczywych i jawnych heretyków.

Leon X

*****

DECET ROMANUM PONTIFICEM 

Potępienie nauk i ekskomunika na Marcina Lutra oraz jego zwolenników

Leon biskup, sługa sług Bożych, na przyszłą rzeczy pamiątkę.

Papież rzymski został ustanowiony mocą Bożą do nakładania kar duchowych i doczesnych stosownie do okoliczności. Celem tej władzy jest unieszkodliwianie niegodziwych zamysłów błądzących ludzi, którzy do tego stopnia opanowani przez fałszywe pomysły niegodnych planów, że zatraciwszy bojaźń Bożą wzgardzili postanowieniami kanonów i apostolskimi nakazami i ośmielili się ogłosić nowe i fałszywe nauki oraz wprowadzić zło rozłamu do Kościoła Bożego bądź też mieli czelność wspierać, pomagać i przyłączać się do tego rodzaju rozłamowców, którzy rozszarpują niepodzielną szatę naszego Zbawiciela i jedność prawdziwej wiary.

Godzi się zatem, aby Najwyższy Pasterz podejmował surowe środki przeciwko tego rodzaju ludziom i ich zwolennikom, aby łódź św. Piotra nie zdawała się dryfować bez sternika i wioślarza. Papież powinien mnożyć surowe kary i inne stosowne posunięcia, aby owi wyniośli ludzie, równie oddani złym zamysłom, wraz ze swymi zwolennikami, nie zwodzili tłumu prostaczków mocą swych kłamstw i oszukańczych forteli, nie pociągali ich za sobą na drogę błędu i upadku, zarażając niebezpieczną zarazą.

Ponadto przystoi, aby Papież, potępiwszy rozłamowców, zabezpieczył innych od narastającego zamętu, otwarcie ukazując i wyraźnie stwierdzając wobec wszystkich wiernych chrześcijan jak straszne są kary i cenzury, do których wiodą tego rodzaju przestępstwa, w tym mianowicie celu, iżby tego rodzaju jawne stwierdzenie winni mogli powrócić ze złej drogi z zażenowaniem i skruchą, bezwarunkowo nawracając się z zakazanych dyskusji, towarzystwa, a przede wszystkim z poddaństwa wobec wyklętych. W ten sposób będą mogli uniknąć Bożej odpłaty za zło i udziału w potępieniu niegodziwców.

1. [Papież przywołuje wcześniejszą bullę Exsurge Domine].
2. Dowiedzieliśmy się, że od czasu wydania tej bulli, po upływie określonego w niej czasu [60 dni] – My zaś niniejszym uroczyście ogłaszamy wszystkim wiernym chrześcijanom, że okres ten już upłynął – wielu spośród zwolenników Marcina Lutra, którzy poszli za jego błędami, dowiedziawszy się o Naszej bulli, o jej napomnieniach i nakazach, w duchu dobrej rady dokonało namysłu, wyznania swych błędów i odżegnało się herezji na Nasze żądanie, a przez powrót do prawdziwej wiary katolickiej uzyskało łaskę rozgrzeszenia, której udzielali Nasi wysłannicy. W kilku krajach i miejscach na terenie Niemiec księgi zaś i pisma wspomnianego Marcina Lutra zostały publicznie spalone, zgodnie z Naszym nakazem. 

Mimo to, sam Marcin Luter, co stało się dla nas okazją do ciężkiego smutku i przykro Nam o tym mówić, zniewolony przez swój niegodziwy rozum, wzgardził obowiązkiem odwołania swych błędów w określonym czasie i zlekceważył nakaz przesłania Nam formuły takiego odwołania, ani nie przybył do Nas osobiście. Mało tego, niczym kamień obrazy, nie lękał się pisać i głosić znacznie gorszych nauk niż wcześniej, przeciwko Nam oraz wobec Stolicy Apostolskiej i Wiary katolickiej, wiodąc innych tą samą drogą.

Niniejszym ogłaszamy, że jest on uznany za heretyka, podobnie jak pozostali, niezależnie od zajmowanego stanowiska lub godności, którzy wzgardzili troską o własne zbawienie i jawnie, w oczach całego świata, stali się zwolennikami niegodziwej i heretyckiej sekty Marcina Lutra, jawnie i otwarcie udzielając mu pomocy, rady i wsparcia, umacniając go w jego nieposłuszeństwie i zawziętości, albo utrudniając ogłoszenie Naszej bulli. Ludzie ci zaciągnęli kary ustalone w Naszej bulli i mają być słusznie uważani za heretyków i unikani przez wszystkich wiernych chrześcijan, stosownie do słów św. Pawła (Tt 3, 10–11).

3. Nasza wola jest taka, aby słusznie zaliczyć tych ludzi, wraz z Marcinem Lutrem i innymi przeklętymi do grona heretyków i ekskomunikowanych. O ile zaś oni sami zaliczyli się do tego grona wskutek zawziętości w grzechu wspomnianego Marcina Lutra, to podobnie winni dzielić z nim jego kary i brać wszędzie od niego swe miano jako luteranie, którzy popadają w te same co on kary.

Nasze wcześniejsze nakazy były tak jasne i skutecznie ogłoszone, My zaś mamy zamiar egzekwować tak skutecznie Nasze obecne postanowienia i wyjaśnienia, że nie brak im mocy dowodowej, ostrzeżenia bądź wezwania.

Nasze poniższe postanowienia dotyczą Marcina Lutra i innych, którzy idą za nim w zawziętości jego niegodziwego i godnego potępienia zamysłu, a także przeciwko tym, którzy go bronią i ochraniają zbrojną ręką, nie lękając się wspierać go własnymi środkami, albo w inny sposób i odważyli się oraz nadal odważają proponować i dostarczać mu pomocy, rady i wsparcia. Chcemy, aby imiona, nazwiska i funkcje ich wszystkich, niezależnie jak wysokie i szokujące by nie były te stanowiska, były włączone do tego postanowienia z taką samą mocą, jak gdyby były tutaj kolejno wymienione jedno po drugim i powinny być wymienione podczas ogłaszania tego postanowienia, które musi być przeprowadzone z mocą dorównującą jego zawartości.

Nakładamy na nich wszystkich karę ekskomuniki albo anatemy, wieczystego potępienia i interdyktu, pozbawienia godności, zaszczytów i dóbr, zarówno ich samych, jak i ich następców, a ponadto ogłaszamy ich jako niezdolnych do ich posiadania, a także karę konfiskaty dóbr oraz winnych zdrady. Stwierdzamy, że wszyscy ci ludzie popadają pod wyrok skazujący, podobnie jak pod inne postanowienia, cenzury i kary ustanowione w prawie kanonicznym wobec heretyków i określone we wspomnianej już bulli.

4. Do tego Naszego postanowienia dodajemy jeszcze, mocą Naszej władzy apostolskiej, że państwa, regiony, obozy, miasta i miejscowości, w których mieszkali wspomniani ludzie, albo które zdarzało im się odwiedzać, wraz z ich posiadłościami (miastami katedralnymi i metropolitalnymi, klasztornymi, a także tam, gdzie znajdują się domy zakonne albo inne święte miejsca, czy to uprzywilejowane, czy też nieuprzywilejowane), wszystkie razem i każde z osobna obłożone karą naszego interdyktu kościelnego, który miał obowiązywać bez względu na odpust apostolski (za wyjątkiem przypadków przewidzianych prawem, a także gdy drzwi są zamknięte, a obłożeni ekskomuniką i interdyktem nie mają wstępu), będą mieli prawo do sprawowania Mszy Świętej i innych nabożeństw. Ustalamy i dodajemy ponadto, że wszyscy wspomniani wyżej ludzie powinny być wszędzie ogłaszani jako ekskomunikowani, wyklęci, potępieni, obłożeni interdyktem, pozbawieni posiadłości i niezdolni do ich posiadania. Wszyscy wierni chrześcijanie mają obowiązek ich unikać.

5. Chcemy powiadomić wszystkich małej wiary, że Marcin Luter, jego zwolennicy i inni buntownicy wystąpili wobec Boga i Jego Kościoła z zawziętością i bezczelną zuchwałością. Pragniemy ochronić stado od jednej zatrutej duszy, aby zaraza nie rozszerzyła się na zdrowe owce. Nakazujemy więc wszystkim razem i każdemu z osobna patriarchom, arcybiskupom, biskupom oraz dostojnikom kościołów patriarchalnych, metropolitalnych, katedralnych i kolegiackich, a także zakonnikom z każdego zakonu, również żebraczego, zarówno uprzywilejowanego, jak i nieuprzywilejowanego, niezależnie od posiadanej godności, aby na mocy złożonych ślubów posłuszeństwa, pod groźbą kary ekskomuniki, w razie potrzeby do wykonania Naszych niniejszych postanowień, publicznie ogłosili i przyczynili się do ogłoszenia przez innych w ich kościołach, że wspomniany Marcin Luter i pozostali zostali ekskomunikowani, wyklęci, potępieni, uznani za heretyków, zatwardziałych, obłożonych interdyktem, pozbawionych posiadłości i niezdolnych do ich posiadania i zaliczeni do takich mocą niniejszej bulli.

Ogłaszamy ustanowienie upomnienia kanonicznego na okres trzech dni: pierwszy dzień służy pierwszemu upomnieniu, drugi – drugiemu, a na trzeci dzień przypada bezwarunkowe i ostateczne wykonanie Naszego rozkazu. Powinno to mieć miejsce w niedzielę, albo w inne święto, gdy wielu ludzi gromadzi się na nabożeństwo. Należy ustawić sztandar z krzyżem, bić w dzwony i zapalić świece, a po upływie przepisanego czasu je zgasić, strącić na ziemię i podeptać. Należy trzykrotnie rzucić kamienie oraz wypełnić inne zwyczajowe obrzędy. Wszyscy razem i każdy z osobna wierni chrześcijanie powinni być usilnie wezwani do unikania tamtych ludzi.

Doznawaliśmy coraz większego poruszenia ze strony wspomnianego Marcina Lutra i innych wspomnianych heretyków, a także ich zwolenników, uczestników i pomocników. Odtąd więc, mocą złożonych ślubów posłuszeństwa, wzywamy wszystkich razem i każdego z osobna patriarchów, arcybiskupów, i innych dostojników, którzy zostali ustanowieni we władzy Jeremiaszowej aby likwidować rozłamy, aby w obecnym zamęcie, stosownie do powinności urzędu, stali się jak mur obronny dla ich ludu chrześcijańskiego. Nie mogą milczeń jak nieme psy, które nie szczekają, ale ciągle winni krzyczeć i podnosić swój głos, głosząc kazania i dbając o głoszenie słowa Bożego i prawdy wiary katolickiej przeciwko przeklętym naukom i wspomnianym wyżej heretykom.

6. Zachęcamy także, na mocy ślubów posłuszeństwa, wszystkich razem i każdego z osobna przełożonych kościołów parafialnych, a także zwierzchników wszystkich zakonów, również żebraczych, zarówno uprzywilejowanych, jak i nieuprzywilejowanych, jako ustanowionych przez Pana, aby byli jak obłoki, rozlewające duchowe strumienie na lud Boży, nie lękając się szerokiego rozgłaszania potępienia zawartego w powyższych przepisach, stosownie do tego, jak tego wymaga ich powinność. Napisane jest, że doskonała miłość wyklucza strach. Niech więc każdy z was i wszyscy razem podejmą brzemię tych chwalebnych obowiązków z całkowitym poświęceniem, dając wyraz tak wielkiej dbałości w ich wypełnianiu, wyraz tak wielkiego zapału i gorliwości w słowach i uczynkach, aby z waszych wysiłków, z pomocą łaski Bożej, wynikły upragnione owoce, a wasze oddanie przyniosło wam nie tylko koronę chwały, która jest należną nagrodą dla wszystkich wypełniających Boże obowiązki, ale ponadto, aby przyniosło wam od Nas i od tej Stolicy Apostolskiej obfite pochwały, dla których wasza pilność stanie się zasługą.

7. Skoro zatem nie było by łatwo dostarczyć niniejsze pismo (wraz z jego postanowieniami i ustaleniami) osobiście Marcinowi Lutrowi i innym, którzy zostali w tym piśmie ekskomunikowani, z racji na siłę tego ruchu, dlatego Naszą wolą jest, aby pismo to zostało przybite, na widok publiczny, do drzwi dwóch kościołów katedralnych (dwóch metropolitarnych, albo jednego metropolitarnego, a drugiego katedralnego) na terenie Niemiec, przez Naszego posła na tamtym terenie i taka forma publikacji ma mieć moc wiążącą dla Marcina Lutra i innych, których potępienie ogłosiliśmy. Należy uważać, że każdy paragraf Naszego pisma nabiera tym samym mocy, tak samo, jakby Nasze pismo zostało osobiście doręczone i przedstawione tym osobom.

8. Skoro zaś trudne może okazać się dostarczenie tego pisma do każdego miejsca, gdzie jego ogłoszenie okaże się konieczne, Naszą wolą i postanowieniem jest więc, aby jego kopie, opieczętowane przez jakiegoś dostojnika kościelnego, albo przez jednego ze wspomnianych posłów, a także przez publicznego notariusza, miały wszędzie taką samą moc jak wystawienie i opublikowanie oryginalnego dokumentu.

9. Znosi się wszelkie przeszkody wobec Naszej woli, wyrażone czy to w konstytucjach apostolskich i nakazach, czy też w inny sposób, w Naszej wcześniejszej bulli. Przeszkody te pozbawiamy mocy, niezależnie od wszelkich innych przeciwnych decyzji.

10. Nikt nie może naruszać tego Naszego pisemnego postanowienia, wyjaśnienia, nakazu, załączenia, określenia, woli i dekretu, ani w żaden sposób nie może mu się lekkomyślnie sprzeciwiać. Gdyby jednak ktokolwiek się na to odważył, ten niech wie, że naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz świętych apostołów Piotra i Pawła.

Dan w Rzymie, u św. Piotra, 3 stycznia 1521, w ósmym roku Naszego pontyfikatu.

Leon X

Z języka angielskiego przełożył Marcin Karas.

Źródło informacji: http://www.rodzinakatolicka.pl

prof. Plinio Correa de Oliveira: Luter myślał, że był boski


dr Marcin Luter
3 stycznia 1521 r. Ojciec Święty Leon X wydał bullę ekskomunikującą Marcina Lutra. Była to odpowiedź Stolicy Apostolskiej na demonstracyjne zerwanie przez ojca reformacji jedności z głową Kościoła Powszechnego poprzez spalenie bulli Exsurge Domine, w której papież potępił 41 błędnych zdań wziętych z pism zbuntowanego augustianina.

Wezwany w Exsurge Domine do odwołania swych błędów Luter wysmarował pismo „Przeciwko bulli Antychrysta”, a później uroczyście, w towarzystwie popierających go doktorów i studentów, spalił bullę, a z nią zbiór prawa kościelnego, pisma Jana Mayera Ecka – z którym przegrał dysputę teologiczną w Lipsku – oraz kilku innych swoich przeciwników.

Poniżej zamieszczamy tekst Profesora Plinia Correi de Oliveira pt.: Luter myślał, że był boski, który ukazał się w Folha de S. Paulo 1.10.1984 r.

Luter myślał, że był boski

Nie rozumiem jak ludzie w dzisiejszym Kościele – nie wyłączając niektórych z najbardziej kulturalnych, wykształconych i wybitnych – mogą mitologizować postać heretyka Lutra. W swojej gorliwości chcą przysłużyć się w ten sposób ekumenicznemu pojednaniu – bezpośrednio z protestantami i pośrednio ze wszystkimi religiami, szkołami filozoficznymi, etc. Czyż nie dostrzegają oni jednak niebezpieczeństwa czyhającego na nas wszystkich na końcu tej drogi, niebezpieczeństwa polegającego na utworzeniu – na skalę światową – ponurego supermarketu religii, filozofii i systemów różnego rodzaju, w którym prawda i błąd będą rozsypane w kawałkach, wymieszane ze sobą w kakofonicznym zamęcie? Jedyną rzeczą, której brakowałoby w tym świecie byłaby – jeżeli moglibyśmy osiągnąć taki stan – cała prawda, jaką jest rzymska, katolicka i apostolska wiara, bez żadnej plamy i rysy.

Dziś publikuję trochę więcej faktów o Lutrze. Wyjaśnią one, dlaczego nauki tego buntownika byłyby przyczyną swądu w tym supermarkecie, a raczej na tym cmentarzysku religii, filozofii i ludzkiej myśli. Do niego należy, z pewnego punktu widzenia, rola punktu wyjścia w tym marszu ku całkowitemu zamętowi.

Jak obiecałem w poprzednim artykule, wyciągnąłem poniższe fragmenty ze wspaniałej pracy o. Leonela Franca SJ, „Kościół, Reforma i Cywilizacja” (Editora Civilizacao Brasileira, Rio de Janeiro, wyd.3, 1934, s. 558.).

Wyjątkowo charakterystycznym elementem nauczania Lutra jest nauka o usprawiedliwieniu przez samą wiarę. Mówiąc prościej, niezwykle obfite zasługi Chrystusa, same z siebie zapewniają wieczne zbawienie człowiekowi. Może on prowadzić na tym świecie grzeszne życie bez żadnych wyrzutów sumienia bądź bojaźni przed sprawiedliwością Bożą.

Dla Lutra głos sumienia nie był głosem łaski, ale raczej... diabła!

1. Z tego powodu napisał on do przyjaciela, że człowiek dręczony przez diabła powinien od czasu do czasu „więcej pić, uprawiać hazard, zabawiać się, a nawet popełnić jakiś grzech pomimo gniewu i nienawiści do diabła, aby uniemożliwić mu danie sposobności do niepokojenia naszych sumień jego sztuczkami. Cały Dekalog powinien być wymazany z naszych oczu i naszych dusz, z nas samych, którzy jesteśmy tak prześladowani i dręczeni przez diabła” (M. Luther, „Briefe, Sendschreiben und Bedenken”, ed. De Wette, Berlin, 1825-1828 – Cf. op.cit., s.199-200).

2. Idąc po tej samej linii pisze również: „Bóg zobowiązuje cię tylko, abyś wierzył i wyznawał (wiarę). We wszystkich pozostałych rzeczach pozostawia ci swobodę jako panu i władcy, abyś robił, cokolwiek chcesz bez żadnego niebezpieczeństwa dla twojego sumienia; z drugiej strony, jest pewne, że o ile On nie jest zainteresowany, nie ma żadnej różnicy czy zostawisz swoją żonę, uciekniesz od swojego pana lub nie jesteś wierny jakimkolwiek obowiązkom. Jakie ma znaczenie dla Niego to, czy robisz lub nie robisz takich rzeczy?” (Werke, Weimar ed., XII, s.131 nn – Cf. op. cit., s. 446).

3. Zachęta do grzechu zawarta w liście do Melanchtona z 1 sierpnia 1521 jest chyba jeszcze bardziej wymowna: „Bądź grzesznikiem, grzesz mocno (esto peccator et pecca fortiter), ale wierz i raduj się tym bardziej w Chrystusie, zwycięzcy grzechu, śmierci i świata. Podczas tego życia musimy grzeszyć. Właściwe jest, że przez miłosierdzie Boga znamy Baranka, który gładzi grzechy świata. Grzech nie oddzieli nas od Niego, nawet jeślibyśmy popełnili tysiąc morderstw i tysiąc cudzołóstw dziennie” („Briefe, Sendschreiben und Bedenken”, ed. De Wette, II, s.37 – Cf. op. cit., s. 439).

4. Ta nauka jest tak niesamowita, że nawet sam Luter z trudem mógł w nią uwierzyć: „Nie ma żadnej religii na całym świecie, która naucza tej doktryny o usprawiedliwieniu; ja sam, jeśli nawet jej nauczam publicznie, mam wielkie trudności, aby wierzyć w nią prywatnie” („Werke”, Weimar ed., XXV, s.330 – Cf. op. cit., s.158).

5. Lecz Luter sam rozpoznawał niszczące skutki jego wyraźnie nieszczerego nauczania: „Ewangelia dziś znajduje zwolenników, którzy są przekonani, że jest ona niczym innym jak tylko nauką służącą zapełnianiu ich brzuchów i dającą swobodę wszystkim ich odruchom” („Werke”, Weimar ed., XXXIII, s.2 – Cf. op. cit., s.212)

I Luter dodał, odnośnie swoich ewangelickich zwolenników, że „oni są siedem razy gorsi niż byli przedtem. Po głoszeniu naszej nauki ludzie oddali się rabunkowi, kłamstwu, oszustwu, rozpuście, pijaństwu i wszelkim innym nałogom. Wypędziliśmy diabła (papiestwo), a siedem gorszych weszło”. („Werke”, Weimar ed., XXVIII, s.763 – Cf. op. cit., s.440).

„Po tym jak zrozumieliśmy, że dobre uczynki nie są konieczne dla usprawiedliwienia, staliśmy się znacznie bardziej opieszali i oziębli w czynieniu dobra... i jeżeli moglibyśmy wrócić do starego stanu rzeczy i jeżeli nauka o konieczności dobrych uczynków dla bycia świętym mogłaby ożyć, to nasza żwawość i zdecydowanie w czynieniu dobra byłyby inne” („Werke”, Weimar ed., XXVII, s. 443 – Cf. op. cit., s. 441).

6. Wszystkie te szaleństwa wyjaśniają, jak Luter osiągnął obłęd szatańskiej pychy mówiąc o sobie: „Czy Luter nie wydaje ci się być ekscentrykiem? Tyle razy ile nad tym się zastanawiam, myślę, że jest Bogiem. W przeciwnym razie, jak jego pisma lub jego imię mogłoby mieć moc przemieniania żebraków w panów, uczniów w doktorów (nauk), oszustów w świętych, szlamu w perły!” (Ed. Wittenberg, 1551, t.IV, s.378 - Cf. op. cit., s.190).

7. W innych chwilach opinia Lutra o sobie była znacznie bardziej obiektywna: „Jestem człowiekiem narażonym i uwikłanym w społeczeństwo, rozpustę, cielesne odruchy, zaniedbania i inne niepokoje, do których dodane są te wynikające z mojego urzędu” („Briefe, Sendschreiben und Bedenken”, ed. De Wette, I, s.232 – Cf. op. cit., s.198).

Ekskomunikowany w Wormacji w 1521 roku Luter oddał się próżniactwu i lenistwu. Dnia 13 lipca pisał do innego protestanckiego przywódcy Melanchtona: „Znajduję siebie tutaj niewrażliwego i ociężałego, tkwiącego w próżniactwie. Och, uu! Modlę się mało i przestaję opłakiwać Kościół Boga, ponieważ moje nieokiełznane ciało płonie w wielkim płomieniu. Krótko mówiąc ja, który powinienem mieć żar ducha, mam żar ciała, rozwiązłości, lenistwa, próżniactwa i ospałości” („Briefe, Sendschreiben und Bedenken”, ed. De Wette, II, s.22 – Cf. op. cit., s.198).

W kazaniu wygłoszonym w 1532 roku powiedział: „Co do mnie to wyznaję i wielu innych mogłoby niewątpliwie uczynić takie wyznanie, że nie dbam o dyscyplinę i gorliwość, jestem bardziej niedbały teraz niż wtedy pod panowaniem papiestwa; nikt nie ma teraz żarliwości dla Ewangelii jak byliście przyzwyczajeni to widzieć” („Saemtiliche Werke”, Plochman ed. – Irmischer, XVIII2, s.353 – Cf. op. cit., s. 441).

Co zatem można znaleźć wspólnego pomiędzy tą moralnością a tamtą należącą do świętego rzymskiego, katolickiego i apostolskiego Kościoła.

Źródło informacji: PIOTR SKARGA

piątek, 1 listopada 2013

Zawsze Wierni nr 6/2013 - Choroby katolików Tradycji — opis i leczenie


ZAWSZE WIERNI
Nr 6/2013 (169)

Wydawnictwo Te Deum - Zawsze wierni, Warszawa 2013
ss. 160, format B6, miękka oprawa, cena 12,00 zł
ISBN 1427-7565

  • Artykuł wstępny ks. Karol Stehlin FSSPX: Kto stoi, niech baczy, aby nie upadł…
  • Temat numeru ks. Konstantyn Najmowicz FSSPX: Duchowa schizofrenia
  • Temat numeru ks. Sergiusz Orzeszko: Ucieczka w marzenia
  • Temat numeru ks. Karol Stehlin FSSPX: Bezcenna wartość szkoły katolickiej
  • Temat numeru Ryszard Mozgol: Techno, rytuały, trans i szamani — pod patronatem New Age
  • Temat numeru Zofia Jodłowska: Media w uścisku propagandy i manipulacji
  • Temat numeru ks. Józef Pastuszka: Chrześcijaństwo i kultura
  • Temat numeru Matteo D’Amico: Śmierć w epoce technologii
  • Temat numeru Objawienia prywatne — jak je badać i rozumieć
  • Temat numeru papież Pius XII: Zasady intymnego pożycia małżonków
  • Fotokronika Dwugłos o pielgrzymce na Jasną Górę
  • Analizy komentarze M.H.H.M. Jansen: Kremacja a tradycja Apostolska
  • Analizy komentarze ks. Jan Jenkins FSSPX: Ministrantki? To niemożliwe!
  • Analizy komentarze kl. Tomasz Fidos FSSPX: Apostolat Bractwa na Jarmarku Dominikańskim
  • Sztuka w służbie prawdy ks. Jan Jenkins FSSPX: Dlaczego muzyka to poważna sprawa? O istocie i znaczeniu muzyki
  • Życie duchowe ks. Maciej Sieniatycki: Doskonałość — krótki przewodnik dla niewtajemniczonych
  • Rodzina katolicka Michael J. Rayes: 10 sposobów pogłębienia wymiaru duchowego małżeństwa
  • Rodzina katolicka Michael J. Rayes: Bierzmowanie w życiu dziecka
  • Rodzina katolicka ks. Michael Fortin FSSPX: Msza święta szkołą cnoty
  • Z kalendarza liturgicznego Schyłek roku starego i początek nowego
  • List z Bajerza ks. Edward Wesołek FSSPX: Jeszcze raz o dębie
**********

Do nabycia w wybranych kioskach RUCH-u, KOLPORTER-a, EMPIK-ach i bezpośrednio u wydawcy

Zapomniane prawdy c.d. - Dietrich von Hildebrand o twórcach nowej Mszy



Nowej liturgii nie ułożyli święci, homines religiosi, i ludzie o zmyśle artystycznym, lecz tak zwani eksperci, którzy nie uświadamiają sobie własnego braku uzdolnień do tych rzeczy. Dzisiejsze czasy wyrażają się w niesłychanych zdolnościach w zakresie techniki, badań medycznych - nie umieją zaś organicznie kształtować środków wyrazów dla świata religijnego. Żyjemy w odpoetycznionym świecie, a to oznacza, że z podwójnie głęboką czcią powinniśmy podchodzić do skarbów przekazanych przez tradycję, a nie łudzić się, że możemy zrobić to lepiej.

Dietrich von Hildebrand, Spustoszona winnica

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.