Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

piątek, 30 marca 2012

„Liturgia będzie piękna, gdy jest prawdziwa i autentyczna”

Publikujemy tłumaczenie przemówienia, które wygłosił kardynał Antonio Canizares, prefekt Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, podczas prezentacji książki księdza Guillaume'a Derville'a Eucharistic Concelebration. From Symbol To Reality. Prezentacja odbyła się w Rzymie, na Papieskim Uniwersytecie Świętego Krzyża, 5 marca 2012.

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła. I ukazał się im Eliasz z Mojżeszem, którzy rozmawiali z Jezusem. Wtedy Piotr rzekł do Jezusa: „Rabbi, dobrze, że tu jesteśmy; postawimy trzy namioty: jeden dla Ciebie, jeden dla Mojżesza i jeden dla Eliasza” (Mk 9, 2-5).

Wczoraj, w drugą niedzielę Wielkiego Postu, liturgia głosiła słowa, które właśnie przeczytałem. Słowa, które mogą, jak sądzę, posłużyć jako tło lub wprowadzenie do tej prezentacji książki ks. Guillaume’a Derville’a, Eucharistic Concelebration. From Symbol To Reality, opublikowanej przez wydawnictwo Wilson & Lafleurin w jego serii Gratianus.

Kiedy myślimy o opowieści o Przemienieniu Pańskim, przychodzą na myśl słowa takie jak chwała, jasność oraz piękno. Są to terminy, które mogą być zastosowane bezpośrednio do liturgii. Benedykt XVI przypomina nam, że istnieje nierozerwalny związek między liturgią i pięknem. Istotnie, Prawdziwym pięknem jest miłość Boga, która definitywnie objawiła się nam w Misterium Paschalnym.

Wyrażenie Misterium Paschalne syntetyzuje zasadniczy trzon całego procesu odkupienia, jest zwieńczeniem dzieła Chrystusa. Liturgia z kolei zawiera, jako coś własnego, dzieło Chrystusa, ponieważ przez nią dzieło naszego Odkupienia jest aktualizowane. Dlatego liturgia, jako część Misterium Paschalnego, jest „najwyższym wyrazem chwały Bożej i, w pewnym sensie, otwarciem się Nieba na ziemi. Pamiątka odkupieńczej ofiary Jezusa zawiera coś z tego piękna, któremu Piotr, Jakub i Jan dali świadectwo, gdy Mistrz, w drodze do Jerozolimy, przemienił się na ich oczach (por. Mk 9, 2). Piękno, to nie jest tylko ozdoba, ale jest ono istotnym elementem akcji liturgicznej, gdyż jest atrybutem samego Boga i jego objawienia. Rozważania te powinny nam uświadomić, jak należy się troszczyć, żeby czynności liturgiczne miały na celu odzwierciedlenie jego wrodzonej wspaniałości”.

Chciałbym zwrócić szczególną uwagę na ostatnie frazy tekstu, który właśnie zacytowałem, ponieważ moim zdaniem wprowadzają bardzo wrażliwą kwestię, która jest równocześnie centralną częścią pracy ks. Derville’a. Przeczytajmy je raz jeszcze: Piękno, to nie jest tylko ozdoba, ale jest ono istotnym elementem akcji liturgicznej, gdyż jest atrybutem samego Boga i jego objawienia. Rozważania te powinny nam uświadomić, jak należy się troszczyć, żeby czynności liturgiczne miały na celu odzwierciedlenie jego wrodzonej wspaniałości”.

To znaczy: liturgia, a w niej akt koncelebry, będzie piękna, gdy jest prawdziwa i autentyczna, gdy jej wrodzona wspaniałość jest w niej naprawdę odzwierciedlona. To właśnie w tym kontekście powinniśmy rozumieć pytanie postawione przez Ojca Świętego dotyczące koncelebry z dużą liczbą kapłanów: Z mojej strony - powiedział papież - muszę powiedzieć, że to pozostaje problemem, ponieważ konkretna wspólnota w celebracji ma fundamentalne znaczenie, i nie uważam, że ostateczna odpowiedź została naprawdę znaleziona. Ja również poruszyłem tę kwestię podczas ostatniego Synodu, ale nie uzyskała ona odpowiedzi. Miałem też inne pytanie dotyczące koncelebry Mszy: Dlaczego, na przykład, jeśli tysiąc kapłanów koncelebruje, to my jeszcze nie wiemy, czy taka struktura jest pożądana przez Pana?

Pytanie jest właściwie jedno, o strukturę pożądaną przez Pana, ponieważ liturgia jest darem od Boga. To nie jest coś wykonane przez nas - ludzi, nie jest w naszej dyspozycji. Istotnie, przez swoje polecenie: To czyńcie na moją pamiątkę (Łk 22, 19; por. 1 Kor 11, 25), prosi nas, byśmy odpowiedzieli na Jego dar i uczynili go sakramentalną obecnością. W tych słowach Pan wyraża jak gdyby swoje oczekiwanie, by Kościół zrodzony z Jego ofiary przyjął ten dar, rozwijając pod kierownictwem Ducha Świętego formę liturgiczną sakramentu.

Z tego powodu musimy nauczyć się rozumieć strukturę Liturgii i dlaczego jest ona określona, tak jak jest. Liturgia rozwijała się w ciągu dwóch tysiącleci, a nawet po reformacji nie była po prostu czymś ułożonym przez kilku liturgistów. Zawsze pozostaje kontynuacją tego trwającego wzrostu kultu i głoszenia. Dlatego, aby żyć w zgodzie jest bardzo ważne, aby zrozumieć tę strukturę, że rozwinęła się i została włączona wraz z naszym umysłem do głosu Kościoła.

Dokładne badania ks. Derville’a idą mocno w tym kierunku. Pomaga nam on słuchać Soboru Watykańskiego II, którego teksty, jak bł. Jan Paweł II zauważył, nie straciły nic z ich wartości ani blasku. Muszą być prawidłowo odczytane, aby były powszechnie znane i przyswajane jako miarodajne i normatywne teksty Magisterium, należące do Tradycji Kościoła.

Sobór rzeczywiście zdecydował się poszerzyć możliwość koncelebry zgodnie z dwiema zasadami: że ta forma celebracji Mszy Świętej odpowiednio przejawia się w jedności kapłaństwa, i że była praktykowana do dziś w Kościele zarówno na Wschodzie jak i na Zachodzie. Stąd koncelebra, jak zauważa również Sacrosanctum Concilium, jest jednym z tych obrzędów, które wypada, aby przywrócono według pierwotnej reguły świętych Ojców.

W tym sensie ważne jest, aby spojrzeć choć krótko, na historię koncelebry. Historyczna panorama, jaką ks. Derville nam oferuje, nawet jeśli jest – jak sam skromnie zaznacza – tylko krótkim streszczeniem, wystarczy nam, aby dostrzec obszary niejasności, pokazujące brak jednoznacznych danych na temat Eucharystii w najdawniejszych czasach Kościoła. Równocześnie, bez popadania w naiwny archeologizm, daje nam wystarczająco dużo informacji, aby móc stwierdzić, że koncelebra, w prawdziwej tradycji Kościoła, czy Wschodniej czy Zachodniej, jest nadzwyczajnym, uroczystym i publicznym obrzędem, zwykle przewodniczył jej biskup lub jego delegat, otoczony przez jego prezbiterium i całą wspólnotę wiernych. Codzienne koncelebry samych kapłanów – które są praktykowane prywatnie, jak to się mówi w Kościołach Wschodnich, zamiast Mszy sprawowanych indywidualnie lub bardziej prywatnie – nie stanowią części łacińskiej tradycji liturgicznej.

Ponadto, wydaje mi się, że autorowi udało się w pełni i dogłębnie przeanalizować podstawowe powody wymienione przez Sobór, aby rozszerzyć koncelebrę. To poszerzenie możliwości do koncelebry musi zostać przejrzane, jak możemy zauważyć czytając teksty Soboru. I jest logiczne, że powinno być tak: cel koncelebry nie jest rozwiązywaniem problemów logistyki lub organizacji, lecz uobecnieniem Paschalnego Misterium, ukazując tym samym jedność kapłaństwa, która rodzi się z Eucharystii. Piękno koncelebry, jak powiedzieliśmy na początku, oznacza wierną celebrację. A tym samym jej moc jako znaku zależy od sposobu, według którego się żyje i szanuje wymagania, które koncelebra niesie sama z siebie.

Gdy liczba koncelebransów jest zbyt duża, można zatracić jeden z głównych aspektów koncelebry. Kiedy jest prawie niemożliwe, aby zsynchronizować słowa i gesty nie zastrzeżone dla głównego celebransa, gdy koncelebransi są oddaleni od ołtarza i Ofiary, gdy nie ma dla nich szat liturgicznych, gdy istnieje brak harmonii w kolorze lub kształcie tych szat, to wszystko to może przesłaniać ukazanie jedności kapłaństwa. A nie możemy zapominać, że to właśnie to ukazanie uzasadniło poszerzenie możliwości do koncelebrowania.

Już w 1965 roku kardynał Lercaro, przewodniczący Consilium ad exsequendam Constitutionem De sacra liturgia, napisał list do przewodniczących Konferencji Episkopatów, ostrzegając ich przed niebezpieczeństwem traktowania koncelebry po prostu jako sposobu radzenia sobie z problemami praktycznymi. I przypomniał im, że może to być właściwe, aby do tego zachęcać, jeśli to będzie wspomagało pobożność wiernych i księży.

Chciałbym bardzo krótko spojrzeć na ten ostatni aspekt. Jak stwierdził Benedykt XVI: Przyłączam się do Ojców synodalnych, polecając „codzienną celebrację Mszy św, nawet gdy wierni nie są obecni”. Zalecenie to jest zgodne z obiektywnie nieskończoną wartością każdej celebracji Eucharystii, i jest motywowane przez wyjątkową płodność duchową Mszy. Jeśli celebracja jest sprawowana wiernie i troskliwie, to kształtuje człowieka w najgłębszym sensie tego słowa, sprzyja bowiem upodobnieniu się kapłana do Chrystusa i umacnia go w swoim powołaniu.

Dla każdego kapłana celebracja Mszy Świętej jest powodem jego istnienia. To musi być całkowicie osobiste spotkanie z Panem i Jego dziełem odkupienia. Jednocześnie, każdy kapłan w Eucharystii staje się samym Chrystusem obecnym w Kościele jako Głowa swojego Ciała i działa również w imieniu całego Kościoła, gdy zanosi do Boga modlitwę Kościoła, a przede wszystkim gdy składa Ofiarę eucharystyczną. Kiedy doświadczamy daru Eucharystycznego cudu, który przemienia i upodabnia nas do Chrystusa, to jest to czas na zdumienie, wdzięczność i posłuszeństwo.

Autor pomaga nam zrozumieć tę zachwycającą rzeczywistość głębiej i wyraźniej. Równocześnie, jak czytamy, przypomina nam i ukazuje wartość tego, że istnieje także, wraz z koncelebrą, możliwość indywidualnej celebracji lub uczestniczenia w Eucharystii jako kapłan, ale bez koncelebry. To jest kwestia wejścia w liturgię, stosownie do konkretnych okoliczności szukania alternatywy, która pozwoli łatwiej wejść nam w dialog z Panem, z poszanowaniem struktury samej liturgii. Znajdziemy tu granice prawa czy koncelebrować czy nie, co również szanuje prawo wiernych do udziału w liturgii, gdzie ars celebrandi sprawia, że ich participatio actuosa jest możliwe. Dotykamy zatem punktów, które są kwestią sprawiedliwości. Sam autor odwołuje się także do Kodeksu Prawa Kanonicznego.

Pozostaje mi tylko podziękować ks. Derville’owi i wydawnictwom Palabra oraz Wilson & Lafleur za książkę, którą mam przyjemność dziś zaprezentować. Myślę, że przedstawia nam ona przykład prawdziwej hermeneutyki Soboru Watykańskiego II. Zmiany, które Sobór wskazał do analizy, miałyby być rozumiane w całkowitej jedności historycznego rozwoju samego obrządku, nie stosując sztucznych braków ciągłości, i będzie to zarówno pomoc i impuls wobec odpowiedzialności, którą Ojciec Święty przypomniał niedawno Synodowi, któremu przewodniczyłem: trzeba skoncentrować się na dawaniu nowego impulsu do promowania liturgii w Kościele, zgodnie z odnowieniem, którego Sobór Watykański II pragnął, na podstawie Konstytucji Sacrosanctum Concilium. Jestem pewien, że ta książka pomoże uczynić Rok Wiary dobrą okazją do zintensyfikowania celebracji wiary w liturgii, zwłaszcza w Eucharystii.

Tłumaczenie: kl. Kacper Nawrot

Źródło informacji: NOWY RUCH LITURGICZNY

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________