Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

poniedziałek, 26 marca 2012

Brian McCall - Bezczelność biskupa Rifana

Był to wielki i uroczysty dzień, gdy pan z Matstead po raz pierwszy szedł do protestanckiego kościoła (...). Opinia ogółu nie była całkowicie po stronie partii dworskiej. Istniała przede wszystkim liczna grupa otwartych i tajnych katolików, (...) a poza tym nawet wśród tych, którzy poddali się kościołowi państwowemu, górowało uczucie niepokoju i niepewności. (...) Gorących protestantów nie było właściwie zupełnie. Ludzie kiwali głowami ze wzruszeniem, myśląc o dawnej wierze, która zaledwie dwadzieścia lat temu przestała być religią wszystkich i zdawało im się, że wiara, którą właśnie pan ze dworu miał porzucić, była właściwą religią dla ludzi dobrze urodzonych (...).
Zadanie, które przypadło [pastorowi] panuBastonowi, było istotnie bardzo ciężkie. Najpierw odbyło się bowiem nabożeństwo poranne z jego psalmami, czytaniem Biblii i modlitwami, następnie szła litania i wreszcie komunia. W tym jednak dniu nie było to zbyt trudne dla człowieka, który święcił taki tryumf. Głos duchownego brzmiał ciepło i wnikliwie, twarz promieniała radością, a kazanie wypowiedział z niezwykłą siłą i uduchowieniem.
Wątpić jednak należy, czy uwaga słuchaczy poszła w kierunku, który pragnął jej nadać pastor. Wiejski tłum był zbyt pochłonięty dramatem, jaki odgrywał się przed jego oczami. Ten człowiek, którego widziano w całej jego postaci, gdy siedział, a częściowo tylko, gdy stał lub klęczał, reprezentował dla nich dotychczas stary porządek rzeczy, dawną wiarę i tradycję. Do niedawna jeszcze słyszano przed świtem odgłos kopyt jego konia, który go niósł na misterium Mszy świętej (...).
Ci, którzy stali blisko, opowiadali później, że pan Audrey poruszył się na swym miejscu, jakby chciał uklęknąć. Po kazaniu zdjął on znowu swój kapelusz, który założył w czasie kazania, i siedział tak jeszcze, gdy duchowny podszedł do niego. Ten sposób przyjmowania komunii nie był wprawdzie niczym nowym – stosowali go jednak tylko purytanie i lud oczekiwał od swego pana raczej katolickiego zwyczaju bicia się w piersi i czynienia znaku krzyża.
Duchowny stał chwilę na miejscu, jakby nie wiedząc, co czynić. Potem, gdy zaczął mówić obrzędowe słowa, ujrzano, jak twarz starego pana pokryła się purpurą, jakkolwiek siedział dalej spokojnie. Gdy duchowny ofiarował mu chleb, rycerz zdawał się przychodzić znowu do siebie; wyciągnął rękę, wziął chleb, wsunął go do ust i trwał bez ruchu, dopóki duchowny nie przyniósł mu kielicha; wychylił go szybko i oddał z powrotem.
Gdy potem komunikanci jeden po drugim przyjmowali komunię i wracali na swoje miejsce, każdy obrzucał spojrzeniem pana z Matstead.Ale ten siedział nieruchomo i prosto jak figura wykuta z kamienia
(ks. Robert Hugh Benson, Mimo tortur i szubienicy, Katowice 1934, s. 73–74; 78–80).
Oto fragmenty napisanej przez ks. Roberta Bensona powieści o XVI-wiecznym katolickim oporze względem protestanckich nowinek. Przytoczone słowa opisują sytuację pana Audreya, człowieka wiekowego, katolika, dziedzica Matstead, który po dziesięcioleciach wytrwałego oporu ostatecznie pogodził się z nową religią. Znękany karami i prześladowaniami, przyjął protestancką komunię i zyskał spokój za cenę wyparcia się swojej wcześniejszej obrony Tradycji.

Cztery wieki po tej fikcyjnej, niemniej typowej scenie odstępstwa inna znana osoba – czołowy przywódca usprawiedliwionego oporu – zawarł podobną ugodę z nowym wcieleniem „obrządku Cranmera”. Choć tym razem nie mamy do czynienia z jawną herezją, niemniej serce katolika jest zgorszone, gdy widzi Jego Ekscelencję biskupa Ferdynanda Rifana publicznie i z entuzjazmem koncelebrującego nową Mszę, co niedawno miało miejsce w Brazylii.

Czytaj całość

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________