W świecie, który pożera sekularyzm, łatwo ulec pokusie sprowadzania Kościoła do roli jeszcze jednej organizacji charytatywnej. O ile jednak zachodni chrześcijanie często tracą wrażliwość na to, co święte, o tyle mieszkańcy dalekiej Papui-Nowej Gwinei przypominają nam prawdę fundamentalną: sercem życia chrześcijańskiego jest postawa czci i bojaźni przed Bożą Obecnością.
Bp Donald Lippert OFMCap, ordynariusz diecezji Mendi w górskich rejonach Papui-Nowej Gwinei, w rozmowie z serwisem AdVaticanum podzielił się przejmującą refleksją na temat odnowy liturgicznej pośród ludu, do którego Ewangelia dotarła zaledwie w latach 50. XX wieku.
Rok Czci i Szacunku - odpowiedź na spowszechnienie Sacrum
Przyczyną wielu współczesnych kryzysów w Kościele jest utrata poczucia Sacrum – zacieranie granicy między tym, co ziemskie i nieformalne, a tym, co Boskie i Święte. Aby przeciwstawić się tej tendencji, bp Lippert ogłosił w swojej diecezji Rok Czci i Szacunku (Year of Reverence).
Co ciekawe, tutejsi wierni – niedotknięci jeszcze ślepotą zachodniego Oświecenia – zachowali naturalny zmysł duchowości. Rozumieją świat mistyki, symbolu i tajemnicy znacznie pełniej niż wielu zsekularyzowanych ludzi Zachodu.
„Chciałem umocnić w naszych wiernych to wyczucie bojaźni i zachwytu przed Świętym, przed Bogiem – ponieważ pobłażliwość i nieformalność w liturgii działają niszcząco na życie duchowe ludzi. Uważam je również za obrazę samego Boga” – wskazuje kapucyński ordynariusz.
Odkrycie Mszy Wszech Czasów na nowo i osobiste refleksje biskupa
Kluczowym momentem w ramach diecezjalnego Roku Czci i Szacunku stało się wprowadzenie wiernych w doświadczenie tradycyjnej liturgii rzymskiej. W katedrze w Mendi odprawiono uroczystą Mszę Świętą w dawnym rycie (tzw. Solemn High Mass).
Wydarzenie to wywołało uderzający odzew – najstarsi mieszkańcy, pamiętający jeszcze pierwsze misje z lat 50., ze wzruszeniem powtarzali z pamięci łacińskie odpowiedzi zapamiętane z dzieciństwa. Dla młodszych było to czytelne dotknięcie Majestatu Bożego.
Sam bp Lippert otwarcie dzieli się swoją osobistą drogą odkrywania dawnego rytu:
„W ciągu ostatniego roku sam przeszedłem pewne osobiste nawrócenie w stronę Tradycyjnej Mszy Łacińskiej. Jestem – jak wielu z nas – w pewnym sensie «płazem». Funkcjonuję głównie w świecie Novus Ordo, ponieważ taka jest rzeczywistość, w której żyję i do służby w której zostałem powołany. Jednak osobiście dostrzegłem piękno i moc Tradycyjnej Mszy Łacińskiej w moim życiu prywatnym.”
Zwraca przy tym uwagę na unikalne owoce, jakie niesie ten ryt:
„Dostrzegam siłę Tradycyjnej Mszy Łacińskiej w obszarze czci i sacrum... Uważam, że dobrze odprawiana Msza Tradycyjna niesie w sobie mistycyzm i cześć, które dotykają serc i przybliżają ludzi do Boga w świecie pełnym rozpraszaczy. Takie jest moje dotychczasowe doświadczenie.”
Odpowiadając na głosy sprzeciwu wobec liturgii tradycyjnej, biskup zdecydowanie rozprawia się z mitami:
„Mój rozmówca przyznał na koniec: «Cóż, myślę, że Msza Łacińska jest odpowiednia dla wykształconych, wysokorozwiniętych kulturowo ludzi na Zachodzie»... Chciałem mu odpowiedzieć: być może tak jest na Zachodzie, mam taką nadzieję. Ale jest ona jeszcze bardziej przystępna i poruszająca dla naszych prostych ludzi, którzy rozumieją symbolikę i świat mistyki znacznie lepiej niż wielu ludzi Zachodu.”
Granice synodalności - ostrożność wobec eksperymentów i Kościoła w Niemczech
Troska biskupa Lipperta o prawdę wiary i liturgię przekłada się również na jego trzeźwe, zdystansowane spojrzenie na współczesne debaty wokół synodalności. O ile wymiana opinii na poziomie lokalnym jest czymś naturalnym i obecnym na misjach od dawna, o tyle globalne trendy budzą w nim uzasadniony niepokój:
„Kiedy jednak spojrzymy na to w wymiarze globalnym, przychodzą mi na myśl dwa słowa: anglikanizm i Niemcy. To dwa ciała synodalne, które zeszły na złą drogę. Nie chcę iść tą ścieżką. Nie musimy teoretyzować. Widzimy, że Kościół anglikański doświadczył implozji, a Kościół w Niemczech zbacza z kursu. Nie chcę tego dla Kościoła katolickiego, nie chcę tego dla Mendi ani dla Kościoła powszechnego. Musimy być bardzo ostrożni, aby nie pójść żadną z tych dróg, bo byłoby to katastrofalne w skutkach.”
Lekcja dla młodego i starego Kościoła
Choć diecezja Mendi na co dzień funkcjonuje w oparciu o formę zwyczajną (Novus Ordo), bp Lippert wyraża nadzieję, że dawna liturgia rzymska stanie się w przyszłości stałą i naturalną opcją duszpasterską dla jego wiernych.
Doświadczenie z Papui-Nowej Gwinei niesie ze sobą ważną lekcję dla całego Kościoła: prawdziwa ewangelizacja i odnowa duchowa nie dokonują się przez dostosowywanie liturgii do świeckich standardów, ale przez wprowadzanie człowieka w przestrzeń Bożej Świętości. Tradycyjna Msza Święta pozostaje w tym dziele bezcennym i niezniszczalnym orężem.
Zachęcamy do zapoznania się z pełną treścią tej niezwykle poruszającej rozmowy na stronie AdVaticanum, gdzie znajdą Państwo cały wywiad z bp. Donaldem Lippertem OFMCap.































0 komentarze:
Prześlij komentarz