_____________________________________________________________________

_____________________________________________________________________

piątek, 5 października 2007

Aberracje liturgiczne cz. 1 - Salsa w kościele


Kazanie i konferencja x. bpa Ryszarda Williamsona w Tuchowie


J.E. x. bp. Ryszard Wiliamson FSSPX

KAZANIE I KONFERENCJA

wygłoszone w kaplicy Bractwa św. Piusa X w Tuchowie, 26 XI 2006 r.

Do pobrania i odsłuchania w formacie MP3

Kazanie MP3, 20 MB / Konferencja MP3, 37 MB

POBIERZ

Kazanie / Konferencja

Seminarzyści w trzecim tysiącleciu

środa, 3 października 2007

Wykład x. bpa Bernarda Fellaya

J.E. x. bp Bernard Fellay FSSPX

WYKŁAD

Warszawa, 14 X 2007 r.

Do pobrania i odsłuchania w formacie MP3

MP3, 57 MB

POBIERZ PLIK

sobota, 29 września 2007

Dlaczego księża nie noszą sutanny tak często, jak dawniej?

Na zdjęciu ks. Lawrence Carney, który przez ostatnie lata poświęcał większość swojego czasu ewangelizacji ulicznej: przechadzając się ulicami miast, odmawiając różaniec i dzieląc się Ewangelią z tymi, którzy do niego podchodzili.

Oto fakty z mego życia

Na Madagaskarze francuscy misjonarze zwalczali zwyczaj chodzenia w sutannach. Raz odmówiono mi podania ręki, kiedy w sutannie (białej) przybyłem na uroczystości związane z rocznicą 110 lat przybycia pewnego zgromadzenia sióstr zakonnych. Uczyniono to w obecności Nuncjusza Apostolskiego.

"Na co dzień" nosiłem krzyżyk, zdaniem niektórych, zbyt duży, rzucający się w oczy. Po trzech dniach zaprzestano uwag.

Kiedy w 1992 roku powróciłem z urlopu i zamieszkałem w stolicy. Zanim rozpakowałem kartony, zostałem zaatakowany, na szczęście tylko słownie, przez Malgaszy, którzy nienawidzą kolonizatorów. Z takiego samego powodu 3 miesiące wcześniej w tym samym miejscu zamordowano Hiszpana. Ja tam prawie codziennie musiałem chodzić na pocztę po listy. Wtedy postanowiłem nosić znak kapłański, aby cierpieć - jeśli to konieczne - jako kapłan, a nie jako koloniozator. Z tego powodu nawet w polskim paszporcie mam zdjęcie w koloratce. Odmówiono mi w Polsce przyjęcia takiego zdjęcia, gdy składałem podanie o nowy dowód osobisty po powrocie z Madagaskaru w 1993 roku.

W 1992 roku na przystanku autobusowym w Paryżu zostałem poproszony o odprawienie Mszy Swiętej. Osoba stojący w kolejce przede mną rozpoznała mnie po małym krzyżyku w klapie narynarki - we Francji jest to znak wystarczający do rozpoznania kapłana.

W Kanadzie nie mam sutanny, chociaż od dwóch miesięcy zacząłem robić staranie o nabycie. Na poprzedniej placówce praktycznie nie była mi potrzebna, ponieważ po Mszy Swiętej w albie rozmawialiśmy na sali parafialnej. Na nowej plaówce jest trochę inaczej. Tylko w kapłańskiej czarnej koszuli z koloratką jestem prawie zawsze. Jedynie na spacery (lubię chodzić do muzeów) lub po zakupy ubieram zwykłą, nieczarną koszulę, ale często mam wtedy myśli, że popełniam zdradę Kapłaństwa.

Przed 4 laty prosiłem pewną redakcję katolickiego tygodnika o zamieszczenie moich uwag na ten temat. Ksiądz Redaktor pominął to milczeniem. Może z powodu zamieszczonych w moim liście słów z Ewangelii: "Kto Mnie wyzna... kto się Mnie zaprze..." (Mt 10, 33-34)?

Ksiądz Jan Twardowski w swoim "Niecodzienniku" też pisał, że konia i księdza na ulicy w Warszawie coraz trudniej zobaczyć .

Podobno przed 40-50 laty władze państwowe chciały prawnie zakazać używania stroju kapłańskiego i zakonnego poza miejscami kultu. Gdyby to zrobiły, byłoby "prześladowanie Kościoła". Drogą małych kroczków osiągnięto ten sam cel i to przy pomocy samych duchownych.

Przykre. Szkoda.

O. Jan, OMI

Źródło informacji: http://www.katolik.pl/forum

środa, 15 sierpnia 2007

Bezzębny Synod


Wzięcie udziału w Synodzie Biskupów w Rzymie jest dla mnie zawsze okazją do wejrzenia w tok myślenia biskupów, którzy obecnie są odpowiedzialni za rządzenie Kościołem.

Na październikowy Synod (2005 r.) zjechało się około 250 biskupów ze wszystkich stron świata. Wzięcie udziału w synodzie, czy nawet możliwość obserwowania go z bliska, będąc na miejscu, to wspaniałe doświadczenie powszechności (katolickości) Kościoła. Na zakończenie synodu biskupi zawsze publikują " Orędzie" skierowane do Kościoła. To orędzie nie ma żadnej mocy prawnej, ale stanowi odzwierciedlenie ich myślenia. Tutaj biskupi doświadczają prawdziwego kolegializmu - zjednoczeni w prawdziwej wierze pod zwierzchnictwem Następcy św. Piotra w miejscu, w którym św. Piotr został ukrzyżowany do góry nogami z miłości do Chrystusa.

Tematem Synodu była Eucharystia - źródło i szczyt życia i misji Kościoła. Ponieważ śledziłem obrady ojców synodalnych z bliska, przebywając w Rzymie, zapoznawałem się z raportami i byłem obecny na wszystkich konferencjach urządzanych dla prasy, chciałbym podzielić się z wami kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami.

Moim zdaniem, synod został zdominowany przez dyskusje o problemach dotyczących wiary w Eucharystię - wiary w to, że Msza św. jest bezkrwawym uobecnieniem ofiary złożonej na Krzyżu na Kalwarii i wiary w Rzeczywistą Obecność Chrystusowego Ciała, Krwi, Duszy i Boskości w Najświętszym Sakramencie. Biskupi mówili, że obecnie wielu katolików albo wierzy w to bardzo słabo, albo wogóle w to nie wierzy, więc Kościół powinien dążyć do przywrócenia żywej wiary. Proponowali jako remedium na to: lepszą katechezę podczas głoszonych kazań, w szkołach i w małych grupach, jak np. kręgi biblijne. Zaproponowali papieżowi Benedyktowi XVI, aby uruchomić i rozwijać program edukacji homiletycznej dla kapłanów. Poczułem się dowartościowany, bo przecież właśnie to robimy od 25 lat w redakcji Homiletic & Pastoral Review.

Inną ważną sprawą, którą zajmowali się biskupi był problem niedostatku kapłanów w wielu częściach świata. Synod zalecił modlitwy i adoracje Eucharystyczne, jako środki pozwalające zwiększyć ilość kapłanów. Co zdumiewające, zalecili nawet, aby ponownie otwierać preseminaria, co jest o tyle dziwne, że w USA sami je prawie wszystkie pozamykali w ciągu ostatnich 40 lat.

W tych zaleceniach dla papieża nie ma praktycznie nic nowego. Te 50 propozycji to typowy wynik pracy kolektywnej - żadnych stanowczych i konkretnych propozycji i kompromis w wielu sprawach. Tak, aby wszyscy byli zadowoleni.

Moim skromnym zdaniem, problem z biskupami polega na braku woli. Zaduch nowoczesnej zsekularyzowanej społeczności, którym oddychają spowodował, że utracili swoją niegdysiejszą stanowczość i stali się podatni na pochlebstwa kapryśnego tłumu - zupełnie jak politycy. Żaden z biskupów oficjalnie nie wyraził poparcia dla Mszy św. trydenckiej. Chwalono na okrągło dostojne liturgie wschodnie, ale żaden z nich nie odważył się wspomnieć choćby jednym zdaniem, że solenna Msza święta trydencka, z diakonem, subdiakonem, z tuzinem ministrantów, okadzeniami i okraszona chorałem gregoriańskim może skutecznie "konkurować" z przepięknymi liturgiami Wschodu.

Wiele pochwał kierowano pod adresem tak zwanych "cudownych owoców" zreformowanej liturgii. Mówiono o zwiększonym uczestnictwie świeckich. Niby tak. Ale większość z tych świeckich już nie bierze udziału w liturgii - uczęszczalność na Msze święte (w USA) w ciągu minionych 40 lat spadła z ok. 70% do 30%. Zachodzę w głowę, jakim cudem można to uważać za "cudowny i wielki sukces"? Jeśli ta nowa liturgia jest taka wspaniała, to dlaczego wciąż mamy stały spadek zamiast stałego wzrostu we frekwencji na Mszach świętych? Rozumiałbym ich entuzjazm, gdybyśmy mieli wzrost do 90%

Synod wspominał czasem o "pewnych nadużyciach" liturgicznych i wezwał biskupów do przeciwdziałania im. Ale przecież gdyby ci sami biskupi w ciągu minionych 40 lat wypełniali sumiennie swoje obowiązki, do tych "nadużyć" nigdy by nie dochodziło. A gdyby nawet, to przeciwdziałaliby im skutecznie od dawna!

Kościół nie potrzebuje kolejnych "instrukcji", "zaleceń" i innych tego typu dokumentów! Wszystkie niezbędne dokumenty i przepisy istnieją już od dawna! Kościół potrzebuje biskupów "z jajami"! Biskupów, którzy będą mieć wolę wykonywania powierzonej im władzy, wolę dyscyplinowania i wymagania od swoich podwładnych posłuszeństwa przepisom liturgicznym Kościoła. Gdyby w Kościele było więcej władzy i mniej "miłych, starszych panów", więcej osób odczułoby jego jedność i więcej zwiedzionych owiec powróciłoby do takiego Kościoła, który wie dobrze, czym jest i który ma wolę walki w obronie swojej integralności. Mam nadzieję (i modlę się o to gorąco), że Ojciec Święty weźmie do ręki te 50 propozycji Ojców Synodalnych i dorobi im brakujące zębiska. I będzie rządzić!

o. Kenneth Baker SJ 
redaktor naczelny 
Homiletic & Pastoral Review 

Źródło informacji: KRONIKA NOVUS ORDO

środa, 4 lipca 2007

Słudzy Jezusa i Maryi


Wspólnota, została uznana w roku 1994, jako Kongregacja na prawie papieskim nosi nazwę Servi Jesu et Mariae (SJM) - Słudzy Jezusa i Maryi, a to dlatego, że chcemy nasze życie w szczególny sposób poświęcić służbie Bogu i Matce Bożej. W roku 1988, kiedy SJM zostało założone, pierwsi członkowie widzieli swoje apostolskie zadanie przede wszystkim w tym, aby całkowicie poświęcić się pracy wśród młodzieży. Najważniejszy punkt tej pracy stanowi duszpasterstwo wśród harcerzy w Katolickim Harcerstwie Europy (Katolische Pfadfinderschaft Europas).

Nasza duchowość

„Wszystko na większą chwałę Bożą“

Ta myśl przewodnia świętego Ignacego Loyoli, według którego reguł zakonnych żyjemy, jest programem naszego apostolatu i naszej duchowości. W tym sensie rozumie się naszą Kongregację jako wspólnotę zakonników o charakterze misyjnym, którzy pragną poswięcić swoje całe życie służbie głoszenia Ewangelii. Wpływ duchowości świętego Ignacego sprawia, że chcemy nieść „sztandar Chrystusa“ przez świat i w sposób szczególny sprowadzać młodzież do Kościoła. To życie według rad ewangelicznych rozumiemy jako odpowiedź na powołanie Chrystusa Króla, który wzywa nas do tego, aby Go naśladować, żyć w większej wolności dla Niego i angażować się w rozszerzanie Królestwa Bożego.

Życie według Ewangelii

Jako członkowie SJM składamy trzy śluby: ubóstwa, czystości i posłuszeństwa, aby ściślej złączyć się z Chrystusem i poświęcić się służbie Kościołowi. Z ubóstwem łączy się obok prostego i skromnego stylu życia, pewien duch przygody, który ukazuje zawsze nowe miejsca, nie zwracając uwagi na koszty, w których - jak stwierdza nasza reguła - można uczynić coś więcej na Chwałę Bożą. Ubóstwo znaczy przede wszystkim możliwość i gotowość w służbie zbawienia dusz. Ślub czystości nie wymaga żadnego bliższego wyjaśnienia. Jednok warto zaznaczyć, że ma centralne znaczenie, ponieważ przez niego w szczególny sposób wyraża się więź z Chrystusem. Z posłuszeństwem łączy się szczególna wierność Papieżowi i urzędowi nauczycielskiemu Kościoła. W osobie Ojca Świętego uznajemy Następcę Chrystusa Króla na ziemi, Poręczyciela kościelnej jedności i skałę, na której opiera się cały Kościół. Z tego powodu członkowie SJM starają się „żyć w szczególnej wierności Papieżowi i jego najwyższemu stanowisku nauczycielskiemu, aby jako wartościowi współpracownicy udowodnić zachowanie jedności Kościoła i dojrzałości wiary.“ (z Papieskiego Dekretu Założenia Kongregacji)

Nasze życie duchowe

Za przykładem zakonu jezuitów zrzeka się nasza Kongregacja wspólnej modlitwy brewiarzowej, aby dla apostolatu być więcej wolnym i dyspozycyjnym. Tym ważniejsze jest jednak dla każdego osobiście prowadzenie wewnętrznego życia duchowego, którego ośrodkiem jest tajemnica świętej Eucharystii i częsta Adoracja Przenajświętszego Sakramentu. Codziennie obowiązują nas godzina medytacji, wewnętrzna modlitwa, którą święta Teresa nazywa „zatrzymaniem się przed Przyjacielem“, aby przez to zawsze lepiej poznawać Jezusa i uczyć się Go kochać. Tylko w ten sposób jest możliwe przeprowadzenie owocnego apostolatu.

Liturgia

Najważniejszym punktem dnia jest Msza Święta - odnowienie Ofiary Męki Chrystusa na Krzyżu. SJM widzi w Mszy Świętej centrum swojej duchowości. Możliwość celebracji pamiątki Ofiary Chrystusa w dwóch rzymskich rytach, według mszału z roku 1962 (tzw. ryt trydencki), jak i według mszału Pawła VI (novus ordo) uważamy za ważny wkład w odnowę liturgiczną rozumianą w sensie Tradycji Kościoła.

Ilu nas jest i co robimy?

Obecnie nasza Kongregacja liczy 50 członków, w tym 25 kapłanów. W tej chwili pracujemy na wielu parafiach w Niemczech i Austrii, jednak nasz apostolat nie ogranicza się tylko do krajów niemieckojęzycznych, jesteśmy czynni we Francji i na Ukrainie, jak również poza Europą. W Kazachstanie powierzono nam olbrzymią parafię, gdzie udało się otworzyć przedszkole i szkołę. W lecie 2002 otworzyliśmy nasze placówki w Albanii i Rumuni. W przyszłości chcielibysmy równiez dzialac w Polsce, organizowac rekolekcje ignacjanskie dla mlodziezy, doroslych i kapłanów, zapoznawac zwlaszcza mlodych z duchowością i dzialalnością naszego Zgromadzenia. Zainteresowanych prosimy o kontakt listowny lub telefoniczny na podany poniżej adres. Pole do pracy misyjnej jest olbrzymie. Obok tej typowej pracy duszpasterskiej na parafiach podejmujemy różne inne zadania, jak na przykład głoszenie rekolekcji, katechez. W Niemczech opiekujemy się również szkołą z internatem dla chłopców. W szczególny sposób zajmuje nas praca z dziećmi i młodzieżą. Nie lękamy się stawiac pytań młodzieży, którą spotykamy na placach sportowych, w szkołach, dyskotekach. Poza tym niektórzy współbracia udzielają się walce na rzecz obrony życia dzieci nie narodzonych.

Podejmujemy apostolstwo prasowe, jak i również przygotowanie kadr naukowych w ramach filozofii i teologii.


Kontakt z nami

Servi Jesu et Mariae
Schloß Auhof
A - 3372 Blindenmarkt
Austria
Tel. 0043 7473 2094
Fax. 0043 7473 2094 100

czwartek, 31 maja 2007

Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. (Mt 9:32-38)


1

Jak rozpoznać, czy mam powołanie?

Boską wolą jest byś został księdzem i to On obdarza powołaniem do kapłaństwa. Bardzo ważną rzeczą jest byś poznał Boskie plany względem ciebie i twojego przyszłego życia. Powołanie zazwyczaj nie charakteryzuje się objawieniami lub wewnętrznymi głosami, ale raczej znakami - znakami twojego charakteru, pobożnością, przekonaniem że Duch Święty pociąga cię ku służbie Bożej. To są normalne znaki powołania.

Szczery i stały pociąg umysłu, ażeby służyć Bogu jako kapłan. Powinieneś czuć pociąg do kapłańskiego życia i spraw kościelnych. Mogą cię interesować np. liturgia, zagadnienia teologiczne lub praca misyjna. Te rzeczy mogą pociągać cię do życia kapłańskiego.

Szczere pragnienie promowania chwały Bożej i Jego Kościoła oraz zbawienia dusz. To jest faktyczna praca kapłana, która wymaga wielkiego poświęcenia i to jest jedyny prawdziwy motyw, aby zostać kapłanem. Będzie złym motywem, gdy ktoś zostanie księdzem, ponieważ ludzie mają wielki respekt dla księdza.

Nienaganne życie moralne. Jednym ze znaków braku powołania jest niezdolność życia z grzechem ciężkim przez dłuższy czas. Ale to wymaganie nie znaczy, że musisz być świętym, ażeby rozważać wstąpienie na drogę ku kapłaństwu. Znaczy to, że musisz poważnie traktować twoje życie duchowne, że często korzystasz z sakramentów, unikasz okazji do grzechu i prowadzisz prawe życie.

Pobożność. Życie księdza jest życiem modlitwy. Częścią powołania do kapłaństwa jest pociąg do modlitwy - liturgicznej i prywatnej.

Stabilność emocjonalna. Kapłan musi być ojcem dla wszystkich i musi być zdolny dźwigać problemy wszystkich ludzi. Dlatego sam nie może być obciążony emocjonalnymi i psychologicznymi problemami.

Przynajmniej przeciętna inteligencja. Kapłan musi wiernie przekazywać katolicką doktrynę wiernym i dokładnie diagnozować ich grzechy podczas spowiedzi św.. Dlatego też kandydat musi posiadać odpowiednie zdolności intelektualne, by zaliczyć wszystkie przedmioty w seminarium.

Dobre zdrowie fizyczne. Kapłan musi być dobrego zdrowia fizycznego, ażeby podołać wymaganiom związanym z jego pracą. Ci, którzy cierpią z powodu chronicznych chorób lub są niepełnosprawni nie mogą wstąpić na drogę ku kapłaństwu.

Boże mój, który z miłości dałeś mi życie, zdolności ... wierzę, że chcesz bym był szczęśliwy. Powiedz mi, co mam czynić? Jaką drogę wybrać? Weź mnie za rękę, poprowadź mnie, bądź dla mnie Drogą i Światłem. Niech poznam, kiedy i jaki mam uczynić krok. Oddaje Ci moje życie. Pokieruj nim, tak jak chcesz, a mnie obdarz mocą wypełniania Twojej woli. Amen

Co mam zrobić, jeśli mam wątpliwości odnośnie do mojego powołania?

Powinieneś pójść do dobrego księdza, który cię zna i poprosić go o radę w tej sprawie. Poproś go o to, by był twoim stałym spowiednikiem i zaznajom go szczerze tak z twoimi słabościami i pokusami jak i z twoimi mocnymi stronami i talentami, i zaufaj jego radom. Ale przede wszystkim módl się gorąco i wytrwale, aby Bóg oświecił cię w tej sprawie.

MODLITWA O ROZEZNANIE POWOŁANIA

Boże mój, który z miłości dałeś mi życie, zdolności ... wierzę, że chcesz bym był szczęśliwy. Powiedz mi, co mam czynić? Jaką drogę wybrać? Weź mnie za rękę, poprowadź mnie, bądź dla mnie Drogą i Światłem. Niech poznam, kiedy i jaki mam uczynić krok. Oddaje Ci moje życie. Pokieruj nim, tak jak chcesz, a mnie obdarz mocą wypełniania Twojej woli. Amen

Printfriendly


POLITYKA PRYWATNOŚCI
https://rzymski-katolik.blogspot.com/p/polityka-prywatnosci.html
Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.
Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.