Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

piątek, 29 lipca 2016

Kard. Arinze: Taniec nie powinien być częścią Liturgii!



Kardynał Arinze, który pełnił funkcję prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, mówi o tańcu liturgicznym, a także o roli muzyki podczas Mszy świętej, podczas XX Konferencji Totus Tuus zorganizowanej przez Apostolat na Rzecz Uświęcenia Rodziny jakie miało miejsce w dniach 14-16 września 2007 w U.S.A. 

1 Czy jest taki moment, w którym taniec jest dozwolony podczas Mszy świętej?

Kard. Arinze: Taniec nie jest rozpoznawaną formą na mszy w obrządku łacińskim. Nasza Kongregacja rozpatrywała to przez lata. Nie ma żadnego ważniejszego dokumentu kościelnego na ten temat, jednak dyrektywa naszej Kongregacji jest taka: podczas ścisłej Liturgii, czyli Mszy świętej czy sakramentów w Europie i USA w ogóle nie powinno mówić się o tańcu liturgicznym, ponieważ taniec w rozumieniu Europejczyków i Amerykanów nie jest częścią kultu. Więc powinni o tym zapomnieć. I nie poruszać tej kwestii nigdy więcej.

Natomiast w Afryce i Azji sprawy mają się inaczej. Jeśli dasz typowemu Afrykańczykowi dary do zaniesienia na ofiarowanie i dasz te same dary typowemu Europejczykowi oraz jeśli nie będę obserwować siebie nawzajem, to Europejczyk będzie raczej sztywny podchodząc do ołtarza. Jednak Afrykańczyk będzie zapewne bardziej energiczny. Z lewej na prawą, to nie taniec, to wdzięczny rodzaj ruchu, który pokazuje radość i ofiarność. Także w Azji poruszają się w wyrafinowany sposób okazując w ten sposób szacunek, adorację, radość. W Afryce każda kultura jest inna. Jeśli jesteś w Ashanti, w Ghanie, mają tam wyjątkowy sposób poruszania się.

Biskupi każdego kraju muszą się temu uważnie przyglądać, wiedząc, że celem Mszy świętej jest adoracja, żal za popełnione zło, dziękczynienie i wznoszenie naszych próśb. Jeśli te ruchy odzwierciedlają powyższe, wtedy zgoda. Jeśli jest inaczej, wtedy jej nie ma. Gdy Europejczyk i Amerykanin mówi o tańcu, kojarzy to z sobotnim nocą, tańcem towarzyskim, tańcem damsko-męskim i nie ma w tym nic złego, jako rozrywce.

Jednakże my nie przychodzimy na Mszę świętą, aby się bawić. Nie przychodzimy na Mszę świętą, aby podziwiać innych ludzi i klaskać im. I wołać: jeszcze jeden! Jeszcze raz! Świetnie! Wspaniale! Jest to odpowiednie, ale dla audytorium, dla teatru, nawet dla sali przyparafialnej. Przypuszczając oczywiście, że taniec ten jest odpowiedni z moralnego punktu widzenia, bo są takie tańce, które są złe, w każdym kontekście! Nawet w sali przyparafialnej i teatrze! Są po prostu złe, bo są niepotrzebnie prowokacyjne. W Afryce, w Azji nie każdy taniec jest do zaakceptowania. Są takie tańce, które są totalnie nie do przyjęcia podczas jakiegokolwiek religijnego wydarzenia, więc bywa różnie,

Jednak w przypadku Ameryki i Europy uważam, że taniec nie powinien być częścią Liturgii pod żadnym pozorem, a ludzie debatujący na temat tańca liturgicznego powinni poświęcić ten czas na odmawianie różańca lub czytając jeden z dokumentów papieskich o Najświętszej Eucharystii.

Mamy już wystarczająco zmartwień! Po co jeszcze bardziej banalizować Mszę świętą? Po co bardziej desakralizować? Nie mamy już dość tych nieścisłości? Jeśli chcesz nacieszyć się tańcem, to wiesz gdzie pójść. Nie na mszę.

2) A co z muzyką nieliturgiczną?

Kard. Arinze: Oczywiście każda muzyka ma swoje przeznaczenie. Przychodzimy na Mszę świętą dla wspomnianych wcześniej 4 powodów, więc muzyka ta powinna oznaczać adorowanie Pana Boga oddawanie Mu czci lub przebłaganie za grzechy czy zadośćuczynienie lub zanoszenie naszych próśb.

Rozrywka to coś zupełnie innego. Na przykład taki dyrygent, co gestykuluje i wykonuje śmieszne ruchy, w większości zbędne, a jak kończy, to nisko się ukłoni i zaczynają się owacje na stojąco. To jak najbardziej na miejscu, ale w filharmonii! Nie na Mszy świętej.

Młodzież i rap! Świetna zabawa! To fajne, ale na pikniku. Nie na Mszy świętej. Wszystko ma swoje miejsce, więc biskupi każdego miejsca powinni powołać dobre komisje do spraw muzyki ze śpiewnikami zawierającymi katolickie pieśni, aby śpiewane były tylko katolickie pieśni, ponieważ to co śpiewamy powinno odzwierciedlać to, w co wierzymy oraz ożywiać naszą wiarę. Nie śpiewajmy czegokolwiek. Powinno to być teologicznie głębokie, zakorzenione w Liturgii i muzycznie akceptowalne. Niestety wiele piosenek w niektórych katolickich kościołach nie powinna być śpiewana wcale! 

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________