Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

sobota, 2 lipca 2016

Jak stopniowo i na stałe wprowadzić Mszę w formie nadzwyczajnej w parafii



Zapraszamy do zapoznania się z niezwykle ciekawym i oryginalnym przemówieniem ks. Milana Tismy na zakończenie pierwszego Kongresu Summorum Pontificum w Chile.

Ks. Milan Tisma jest kapelanem stowarzyszenia Magnificat, chilijskiej filii Una Voce. Jest również proboszczem w kościele św. Jana Bożego w Santiago. Ks. Milan sprawuje tradycyjną Mszę św. odkąd przyjął święcenia w 1997 r. z rąk kardynała Oviedo, który był wówczas arcybiskupem Santiago. W 1991, kiedy rozważał opuszczenie seminarium diecezjalnego ze względu na prześladowania, których doznawał z powodu przywiązania do tradycyjnej liturgii, ks. Tisma usłyszał słowa otuchy od arcybiskupa Oviedo, który dopiero co objął swój urząd i który obiecał mu swoje wsparcie i protekcję. Dzięki temu ks. Tisma mógł przyjąć świecenia z rąk arcybiskupa, który wkrótce potem zmarł. Tak pokrótce przedstawia się przeszłość tego kapłana, który odkrył tradycyjną liturgię w liceum dzięki jezuicie będącym wówczas kapelanem Magnificat.

Tematem konferencji ks. Tismy podczas kongresu Summorum Pontificum było odprawianie Mszy św. w rycie nadzwyczajnym na poziomie parafii. Oto główne punkty jego przemówienia.


I. Odzyskać poczucie sacrum

Na długo jeszcze zanim został papieżem, który wydał motu proprio Summorum Pontificum, kardynał Ratzinger jasno i niestrudzenie wskazywał na to, że kryzys w Kościele wynika z naszego podejścia do liturgii. Później jeszcze wielokrotnie twierdził, że zatracenie poczucia sacrum stanowi główny powód sekularyzacji, któremu z taką siłą przeciwstawiał się w swoim papieskim nauczaniu. Ponieważ jedną z najbardziej oczywistych i dramatycznych konsekwencji reformy liturgicznej była właśnie utrata poczucia sacrum, ks. Tisma stwierdził, że jego odzyskanie musi stanowić główny cel jakiejkolwiek odnowy w naszych parafiach.

Opierając się na definicji sacrum niemieckiego teologa luterańskiego Rudolfa Otto (1), który określił je słowami misterium tremendum et fascinans, ks. Tisma stwierdził, że powrót człowieka współczesnego do świętości musi wieść przez spotkanie z najdoskonalszym tremendum i fascinans misterium, czyli z osobą naszego Pana Jezusa Chrystusa, będącego wtargnięciem Niebios w świat doczesny. Cóż jest bardziej tremendum i fascinans dla nas śmiertelników niż Wcielenie, Życie, Śmierć i Zmartwychwstanie Syna Bożego?

Katolicka liturgia, nazywana zgodnie z tradycją „Domem Bożym i Bramą Niebios” tak samo jak Najświętsza Dziewica, zawsze stanowiła wierne odtworzenie tego zstąpienia Niebios na Ziemię. Niestety, liturgia współczesna zatraciła swój zdumiewający charakter, odwracając się plecami do misterium tremendum. Zaciemnienie ofiarnego charakteru Mszy św. w Mszale Pawła VI i jego tłumaczeniach na języki narodowe utorowało drogę do jego zaprzeczenia przez wielu celebrantów, niezależnie od tego czy dosłownie tańczą wokół ołtarza, czy też jedynie upamiętniają Ostatnią Wieczerzę. Bez ofiary, nie ma żadnej tajemnicy, tremendum czy fascinans.

Ponadto, dodaje ks. Tisma, bez tajemnicy liturgia przestaje być objawieniem Bożej chwały i Jego doskonałej świętości.

Dla prelegenta jasnym jest, że „apostolat nadzwyczajnej formy może i musi przyczynić się do odzyskania poczucia tajemnicy”. Tradycyjna Msza św., czy to w formie cichej, śpiewanej czy solennej, ma wszystko co potrzeba, aby obudzić to poczucie, a co za tym idzie również i pragnienie sacrum wśród współczesnych. Zadaniem pasterzy jest wstrząsnąć wiernymi, nie płosząc ich.

II. Zaprowadzić liturgiczny pokój

12 tysięcy kilometrów od Paryża, gdzie Paix liturgique rozpoczął swą przygodę, mieszka pewien ksiądz, dla którego odprawianie in utroque usu, czyli w obu formach rzymskiego rytu, stanowi nieodzowne narzędzie zaprowadzania liturgicznego pokoju. Dla ks. Tismy, pasterze mają obowiązek pracować na rzecz zgody wśród wiernych, bez wyjątków i z pomocą wszystkich dostępnych środków liturgicznych, poczynając od regularnego sprawowania Mszy św. w rycie nadzwyczajnym dla tych, którzy pragną w niej uczestniczyć. Cóż można jeszcze dodać?

III. (Od)budować wspólnotę

Od czasów reformy liturgicznej całe pokolenia katolików znają jedynie zdewastowaną, zdeformowaną i sztuczną liturgię. Nie tylko więc utraciły one znajomość i umiłowanie sacrum, ale i poczucie wspólnoty, którą Klaus Gaber nazwał Heimat, czyli „małą ojczyzną”, miejsce pochodzenia, wspólny wszystkim katolikom dom.

Ta mała ojczyzna przepadła, ponieważ na całym świecie nie znajdzie się już dwóch identycznych Mszy św., każda jest inna w zależności od kościoła, kapłani sprawują Najświętszą Ofiarę tak jak ją znają, jak potrafią i jakkolwiek chcą. Katolik bez swej małej ojczyzny, staje się liturgicznym bezpaństwowcem, wiernym pozbawionym bezpiecznego miejsca, w którym mógłby karmić swoją Wiarę w spokoju.

„My, kapłani” – mówi ks. Tisma – „możemy i musimy pomóc w odbudowie tej małej ojczyzny, aby znów stała się ona domem dla naszych wiernych”. W ten sposób, jak sądzi, mogą oni przyczynić się do reformy reformy: „Możemy być czynnikami wzajemnego ubogacenia, umożliwiając współistnienie dwóch form rzymskiego rytu”.

IV. Cierpliwie zabiegać

Uwaga! Nie odpowiadajmy na rewolucję kontrrewolucją, aby nie wprowadzać zamętu!

Ks. Tisma nie waha się ani chwili, kiedy ma wskazać główną zasadę wprowadzania formy nadzwyczajnej na stałe w parafii: stopniowość. Gwałtowne i pospieszne metody są pokusą, której należy się oprzeć, gdyż wśród wiernych należy wpierw rozpocząć od zera edukację liturgiczną. Zmianom musi towarzyszyć katecheza na temat samej liturgii, jej struktury, kalendarza i służby ołtarzowej, a także muzyki, szat, łaciny, etc.

Ponadto nie ma zbyt wielu parafii, które byłyby w stanie z marszu odprawić tradycyjną liturgię, gdyż większość potrzebnych przedmiotów i szat została sprzedana lub popadła w zniszczeniu w czasach posoborowych.

Inną zasadą, o której wspomina ks. Tisma jest kontynuacja. Opierając się na twierdzeniach profesora Kwasniewskiego, zaleca wykorzystanie nieprecyzyjnych rubryk nowego mszału, aby promować to, co jest jak najbliższe tradycji ilekroć jest to możliwe. Zasada ta uzupełnia niejako zasadę stopniowości i pozwala zarówno wiernym jak i służbie liturgicznej stopniowo odzyskać „nową liturgię Benedykta XVI”.

V. Konkret i widzialność

Oto inicjatywy, które ks. Tisma zaczerpnął z własnego doświadczenia i które zaproponował innym pasterzom, którzy chcą przeorientować swoją liturgię, aby oddać Bogu należną cześć. Naczelna zasada jest prosta: przywrócić Chrystusa na centralne miejsce.

Kościół musi znów stać się świątynią Boga, a nie sceną dla celebranta. Kapłan z pomocą zakrystiana musi podążać za przykładem Benedykta XVI i postawić krucyfiks oraz świece na ołtarzu. Potem, jeśli to możliwe, powinien przysunąć współczesny ołtarz jak najbliżej do ściany. Chodzi o to, by ołtarz pozostał ten sam, aby wierni czuli, że wciąż są u siebie.

Klaus Gamber wskazywał też na to, że ołtarz musi być ubierany wciąż na nowo. W jego własnej parafii ks. Tisman przywrócił antependium. To daje wiernym swoistą stabilność wizualną i pozwala im przyzwyczajać się do okresów liturgicznych poprzez zmianę kolorów.

Kiedy już kościół będzie odpowiednio przygotowany, kolejnym krokiem będzie zwrócenie kapłana versus Deum, co wymaga też odpowiedniej katechezy. Ks. Tisma dokonał tego w Adwencie nowego roku liturgicznego.

Prelegent proponuje również, aby w najważniejsze święta roku liturgicznego pozwolić wiernym doświadczyć formy nadzwyczajnej dzięki gradualizmowi tradycyjnej liturgii. W swojej parafii ks. Tisma korzysta z instrukcji chilijskich biskupów z roku ’60, która zastosowana do Mszału Jana XXIII zachęca do tak zwanej do „Mszy wspólnotowej”, czyli śpiewanej cichej mszy, podczas której świecki prowadzi śpiewy i wskazuje na odpowiednie postawy.

VI. Podczas liturgii

Następujące propozycje dotyczą sprawowania formy zwyczajnej. Ks. Tisma wysunął je w odpowiedzi na pytanie jednego z uczestników kongresu. Oczywiście, nie są to sztywne reguły, raczej sugestie, które każdy ksiądz może wykorzystać w zależności od okoliczności w swojej parafii i we własnym zakresie.

Najpierw propozycje dotyczące publicznych aspektów sprawowania liturgii:
- odmówić Credo po łacinie;
- pominąć znak pokoju w ciągu tygodnia;
- zachęcać do ciszy;
- przywrócić użycie kadzidła;
- katechizować regularnie na temat Komunii św.;
- rozwinąć adorację Eucharystii i nauczać w ten sposób na temat znaczenia klęczenia.

A oto propozycje dotyczące samego celebranta:
- przygotować dary w milczeniu;
- trzymać zaciśnięte palce i wskazujące i kciuki po konsekracji;
- obmyć palce po Komunii św. winem i wodą zgodnie z tradycyjną praktyką;
- pochylić głowę na wspomnienie trzech Osób Trójcy Przenajświętszej, Świętego Imienia Jezus, Maryi, papieża i świętego na dany dzień.

Jeśli chodzi o tych kapłanów, którzy są już bardziej zaawansowani na drodze do sprawowania dwóch form rzymskiego rytu (już sprawują nadzwyczajną formę albo chcą się z nią zapoznać), ks. Tisma ma następujące sugestię:
- recytować Psalm 43 (modlitwy u stopni ołtarza) w drodze z zakrystii do ołtarza;
- odmawiać trzy modlitwy komunijne podczas chwili ciszy następującej po Agnus Dei;
- odmawiać Ostatnią Ewangelię po zakończeniu Mszy św.

Nie ma też żadnych przeciwwskazań, aby celebrant nosił biret czy manipularz, jeśli tylko chce.

W odpowiedzi na pytanie pewnego kapłana, ks. Tisma wyjaśnił, że sprawowanie Mszy św. w formie nadzwyczajnej często naznaczone jest francuskimi wpływami ze względów historycznych (tj. Écône i FSSPX). Chile jednak sięga do tradycji hiszpańskich i dlatego ks. Tisma wraz ze stowarzyszeniem Magnificat pragnie bronić hiszpańskich zwyczajów, np. wspomnienie świętego podczas Confiteor, wykorzystanie cucharilli (łyżki), aby dodać wody do wina w kielichu, palmatorii (świecznika trzymanego przez akolitę podczas Komunii św.), czy nawet wykorzystanie błękitnych szat podczas świąt Niepokalanej.

Wszystkie te elementy, o których wspomniał prelegent, wzięte razem przyczynią się do stworzenia najpiękniejszej małej ojczyzny, której jedynym i wiecznym panem jest wyłącznie Jezus Chrystus.

VII. Kim są wierni?

Podsumowując, ks. Tisma naszkicował portret wiernych, którzy już od dwudziestu lat wzrastają w przywiązaniu i miłości do tradycyjnej liturgii. Niezwykłe w nim jest to, że jest tak uniwersalny.

„Przede wszystkim są weterani, którzy pamiętają tę małą ojczyznę swojego dzieciństwa i którzy potrafią recytować Mszę św. z pamięci. To oni trwali w wierze przez lata zamętu i wciąż jeszcze noszą blizny, ale dostrzegają z nadzieją oznaki nowego pokoju liturgicznego. Oprócz nich są wierni zranieni przez nową Mszę, którzy są ofiarami nadużyć posoborowej liturgii i czują się pozbawieni domu. Wreszcie są najmłodsi, przepełnieni pragnieniem sacrum i którzy przeczesują Internet w poszukiwaniu tego, co nazywają „nową Mszą Benedykta XVI”. W każdej z tych trzech kategorii są ciekawscy, zapaleńcy, a także fanatycy. Jednak – dodaje z uśmiechem – nie więcej niż wśród zwolenników formy zwyczajnej”.

(1) W jego książce „Das Heilige”, 1917 („Świętość. Elementy irracjonalne w idei bóstwa”, 2000).

Tłumaczenie: Piotr Klinger

Źródło informacji: http://www.unacum.pl/

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________