Pages


______________________________________________________________________

środa, 1 października 2014

Powołanie należy przyjąć z wdzięcznością


Powołanie należy przyjąć z wdzięcznością

W zatwierdzeniu Instytutu Dobrego Pasterza uznałem znak od Boga, który chciał, żebym podjął to wyzwanie, jakim jest współpraca w zakładaniu nowego instytutu – mówi dla portalu PCh24.pl ks. Mateusz Markiewicz z Instytutu Dobrego Pasterza.

Jest Ksiądz kolejnym Polakiem, który otrzymał święcenia kapłańskie w tradycyjnym instytucie. Czy mógłby Ksiądz na początku opowiedzieć pokrótce, jak toczyła się historia Instytutu Dobrego Pasterza?

Historia naszego Instytutu jest w miarę krótka, został on bowiem zatwierdzony przez Stolicę Apostolską w 2006 roku. Grupa księży należących niegdyś do Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X zwróciła się do ówczesnego Przewodniczącego Papieskiej Komisji Ecclesia Dei, kard. Castrillón-Hoyosa, z prośbą o erygowanie kolejnego tradycyjnego instytutu, otrzymując odpowiedź pozytywną oraz zapis o wyłącznym odprawianiu liturgii według ksiąg obowiązujących w 1962 roku.

Naszym domem-matką był kościół pod wezwaniem św. Eligiusza w Bordeaux, jednocześnie podjęto starania o otwarcie seminarium duchownego, które zostało ostatecznie utworzone w Courtalain. Od tego wszystko się zaczęło. Pozostałe lata to powolny wzrost Instytutu, głównie na terenie Ameryki Południowej, z otwarciem placówek w Brasilii i São Paulo.

Od jak dawna związany jest Ksiądz ze środowiskami tradycyjnymi?

Moja znajomość środowisk tradycyjnych rozpoczęła się kiedy jeszcze byłem w gimnazjum, będzie to więc już ponad dziesięć lat, jak znam te środowiska, głównie dzięki Duszpasterstwu Wiernych Tradycji Łacińskiej w Archidiecezji Wrocławskiej, któremu to wiele zawdzięczam.

Czy przed wyborem seminarium Instytutu Dobrego Pasterza zastanawiał się Ksiądz nad innymi seminariami? Co ostatecznie skłoniło Księdza do takiego wyboru?

Przyznam, że myśl o powołaniu była u mnie wcześniejsza od samego poznania środowisk tradycyjnych. Było dla mnie wtedy oczywistym, iż powinienem przestąpić próg seminarium diecezjalnego. Jednakże, z upływem lat i zagłębianiem tematów związanych z tradycją katolicką, zdecydowałem o tym, że Bóg powołuje mnie do odprawiania Mszy świętej według tradycyjnych ksiąg liturgicznych. W zatwierdzeniu Instytutu Dobrego Pasterza uznałem znak od Boga, który chciał, żebym podjął to wyzwanie, jakim jest współpraca w zakładaniu nowego instytutu.

Jak ludzie z otoczenia Księdza – rodzina, proboszcz, przyjaciele, znajomi – zareagowali na decyzję wstąpienia do tradycyjnego instytutu?

Zaskoczenia nie było. Mogę powiedzieć, że wymienione osoby wiedziały, co będę robił w życiu. Nikt mnie do zmiany decyzji nie nakłaniał i została ona pozytywnie przyjęta.

Jak przebiegała formacja w seminarium Instytutu Dobrego Pasterza? Czym się ono różni od diecezjalnych seminariów?

Formacja w naszym seminarium w Courtalain trwała sześć lat. Pierwszy rok, propedeutyczny, był poświęcony głównie pogłębianiu podstawowych znajomości o Piśmie Świętym, tradycyjnym nauczaniu Kościoła, historii ruchu tradycyjnego. Dwa kolejne lata to głównie filozofia, z przedmiotami teologicznymi, według myśli św. Tomasza z Akwinu. Wreszcie, trzy ostatnie lata, to wyłącznie przedmioty teologiczne, również w świetle Akwinaty.

Nie jestem w stanie, poza oczywistym aspektem różnic liturgicznych, porównać naszej fomacji z tą udzielaną w seminariach diecezjalnych, tej drugiej nie znam.

Jak wyglądają święcenia kapłańskie w nadzwyczajnej formie rytu rzymskiego?

Święcenia kapłańskie w tradycyjnej formie są obrzędem, który liczy sobie wiele wieków. Większość obrzędów odbywa się w tej części Mszy świętej, którą nazywa się Mszą katechumenów. Wraz z przyszłymi diakonami leży się krzyżem w trakcie śpiewu Litanii do Wszystkich Świętych. Mają miejsce pouczenia, nałożenie rąk przez biskupa, obecnych kapłanów, prefacja konsekracyjna. Ważnym elementem jest ubranie przez biskupa w szaty kapłańskie, namaszczenie rąk olejem katechumenów, podanie pateny z hostią i kielicha z winem, czym symbolicznie przekazuje się władzę odprawiania Mszy. Nowi kapłani koncelebrują z biskupem Mszę od ofertorium, recytując te same formuły co on. Neoprezbiterzy klęczą w trakcie owej koncelebracji i przyjmują Komunię wyłącznie pod postacią chleba. Pod koniec Mszy mają miejsce ryty uzupełniające, jak ostatnie nałożenie rąk, z przekazaniem władzy odpuszczania grzechów. Towarzyszy temu rozłożenie ornatu, który przez większość część ceremonii był złożony z tyłu.

Jakie przeżycia towarzyszyły Księdzu przy odprawianiu Mszy świętej prymicyjnej?

Po pierwsze, chciałbym podziękować wszystkim, który pomogli mi w organizacji mojej Prymicji. Ks. Prałat Stanisław Pawlaczek, proboszcz parafii pw. Najświętszej Maryi Panny na Piasku, wieloletni duszpasterz środowiska tradycyjnego, udostępnił mi kościół i okazał wiele sympatii. Obecny duszpasterz, ks. Ireneusz Bakalarczyk, wziął na siebie sporą część „techniczną” wydarzenia i pracował w ukryciu, za co mu serdecznie dziękuję. Roli kapłana asystenta podjął się ks. Leszek Królikowski, który wygłosił również budujące kazanie o roli kapłana. Równie ważna była dla mnie obecność ks. Jarosława Powąski z Kalisza, który był diakonem, oraz posługa subdiakona sprawowana przez kl. Michała Kaczmarczyka z naszego Instytutu. Nie mogę nie wspomnieć ministrantów pod wodzą Piotra Szukla, którzy okazali się niezawodni. Im wszystkim oraz wiernym, którzy mnie wsparli również materialnie, serdecznie dziękuję.

Samo odprawianie Mszy świętej jest czymś, co ciężko opisać, tym bardziej gdy jest to pierwsza Msza uroczysta, w gronie rodziny, przyjaciół, znajomych. Wdzięczność Bogu za dar powołania, to chyba główne przeżycie, które towarzyszy takiemu wydarzeniu.

Gdzie obecnie Ksiądz posługuje? Czy jest szansa na to, że trafi Ksiądz ostatecznie do Polski?

Obecnie posługuję w naszej parafii personalnej w Bordeaux, która jest domem-matką naszego Instytutu, jak również i miejscem, gdzie przyjąłem wszystkie święcenia wyższe. Pomagam innym pracującym tu kapłanom, zajmują się głównie skautami, chórem i prowadząc jedną z grup katechezy. Jednocześnie, od października, podejmuję zaoczne studia z teologii w celu uzyskania licencjatu kanonicznego. W tym celu będę jeździł w miarę regularnie do Tuluzy, do Instytutu św. Tomasza z Akwinu prowadzonego przez dominikanów.

Bóg zapłać za rozmowę!

Rozmawiał Kajetan Rajski.

Źródło informacji:  http://www.pch24.pl/

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________