Pages

______________________________________________________________________

______________________________________________________________________

wtorek, 12 września 2017

Modernizm w ascetyce



Próby unowocześnienia pojawiają się również i w dziedzinie religijności. Z chęcią modernizacji nie odstąpiono nawet od Świętych. Dobrze jest, gdy uwydatnia się aktualność świętości we współczesnym społeczeństwie i w ten sposób pociąga się umysły i serca do świętości. Widok specjalnych potrzeb współczesnego życia każe istotnie podkreślać tę lub ową stronę teologii życia duchowego. Wspaniale, jeśli wiedzę Świętych wydobywa się ze starych barci zakonnych i podaje w nowoczesnym języku, jak to uczynił Merton. Życzyć sobie należy, aby literaci przyswajali sobie coraz więcej zasady teologii ascetycznej. Lecz, gdy unowocześnienie ascezy odbywa się w sensie modernistycznym, to jest gdy przybierając treść nauki w nową szatę przemienią się i samą treść, zachodzi wówczas wielkie niebezpieczeństwo.

Wegetujący dziś jeszcze tu i ówdzie modernizm ukazuje się nieśmiało na gruncie ascezy. Uznaje on, że celem ascezy jest miłość Boga, lecz do tego celu usiłuje wytorować nową drogę. Pomniejsza świadomie wagę środków tradycyjnych, jakie Kościół nakładał osobom dążącym do doskonałości. Twierdzi, że humanizm przyjęty przez naukę katolicką nie godzi się z "średniowieczną" modłą pokuty i "cierpiętnictwa", że należy potępić umartwienie rujnujące człowieka. Pod adresem rachunku sumienia szczegółowego powiadają: "Nie zagłębiać się w nędzy własnej". "Wiele się modli, kto dobrze spełnia obowiązek pracy. Wobec silnej potrzeby szerokiego apostolstwa  i najróżniejszych rodzajów pracy życie kontenplacyjne jest dzisiaj nie tylko nieaktualne, ale wprost niemożliwe."

"Zreformować trzeba przestarzałe formy nabożeństwa". A więc: "Modlitwa różańcowa jest nieliturgiczna". "Drodze Krzyżowej brak najważniejszej sceny, Zmartwychwstania." Pieśń Wisi na Krzyżu jest  torturą dla człowieka o wyrobionym smaku estetycznym". "Metodyczne rozmyślanie komplikuje modlitwę , więc - o dziwo i to głoszą nowe prądy - trzeba wrócić do modlitwy Ojców Kościoła". "Ludzie dzisiaj są nerwowi i nie wytrzymują przykazań postu". Z tego samego powodu "nie należy ludzi straszyć śmiercią, sądem, ani ogniem piekielnym". "Należy podnosić w człowieku poczucie osobistej godności" itd.

Jednym słowem w życiu religijnym wszystko powinno być miłe, psychologiczne i postawione na wysokim poziomie artystycznym. Dzieła religijne winny być pisane na poziomie literackim. A kapłan winien być społecznikiem i humanistą. Najwyższym osiągnięciem jakim chciała się pochlubić ta nowa ascetyka, jest zasada: "Tyle ograniczenia wolności ile konieczne, a tyle swobody ile możliwe".

Zdradliwość tych haseł polega na tym, iż mieszają prawdę z fałszem. Postulat zmiany formy jest tak silnie postawiony, iż zahacza najczęściej o istocie rzeczy, o same zasady. W kaznodziejstwie o humanizmie, ginie głos chrystianizmu. Zamiast Krzyż ukazać jako najwyższą postać miłości, zostaje on przysłonięty "ideałem" miłości. Gloryfikacja umiejętności radowania się stworzeniami rodzi zapomnienie o umartwieniu i pokucie. 

Pius XII wykazał jasno wieloznaczność tych modernistycznych zasad. W przemówieniu do Międzynarodowego Kongresu Zakonnego odbytego w Rzymie w roku 1950, napiętnował je jako rozbiegające się z duchem Chrystusa, który "uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci" (Fil. 2,8)

A więc i w zagadnieniach życia duchownego, tym bardziej w kwestii naszego osobistego życia kapłańskiego, trzymać się trzeba przestrogi: "Nie każdemu duchowi wierzcie, ale doświadczajcie czyli z Boga jest" (1 Jan 4,1)

"Nowa asceza" niezgodna jest również ze zwyczajnym nauczaniem Kościoła. Niezgodna jest zwłaszcza z tym, czego nauczają nas ostatni papieże w orędziach skierowanych do kapłanów: św. Pius X w orędziu "Haerent animo", Pius XI w encyklice "Ad catholici sacerdotii", Pius XII w adhortacji "Menti nostrae". Posłuchajmy dłuższego wyjątku z tego ostatniego dokumentu:
Kapłan nie powinien ufać zbytnio siłom swoim ani cieszyć się nieumiarkowanie swoimi zdolnościami; nie będzie szukać ludzkiego uznania i pochwał, ale będzie pokornie naśladował Chrystusa, który "nie przyszedł aby mu służono, ale aby służyć" (Mt 20,28). Kapłan będzie się starał praktykować zaparcie siebie (Mt 16,24) będzie unikał zbytniego przywiązania do rzeczy ziemskich, aby tym łatwiej i swobodniej móc iść za swoim Boskim Mistrzem!".
Mimo zatem tak przeciwnych poglądów panoszących się dzisiaj, pozostaje nadal prawdą, że umartwienie, zaparcie samego siebie, oderwanie od dóbr ziemskich, pokora, skromność, pozostają nadal jedyną drogą do spotkania z Chrystusem. Pozostałe  poglądy tę tylko mają zaletę iż są nowe. Zamiast liberalnej zasady: "tyle ograniczenia wolności ile konieczne, a tyle swobody ile możliwe", kapłan kierujący się duchem Chrystusa i nauką Kościoła zastosuje w praktyce wręcz coś przeciwnego. Tyle ograniczenia swobody, tyle umartwienia ile to tylko możliwe; tyle zaś swobody ile konieczne.

Nie zapominajmy rzeczywistego stanu naszej natury ludzkiej, jak to czyni "nowoczesna asceza" nie dostrzegająca tego niebezpiecznego pochylenia natury człowieka skłonnej do złego z przyrodzenia. Pretendując do psychologiczności i humanizmu jest w rzeczy samej mało psychologiczna. Patrzy bowiem na człowieka tylko z jednego punktu widzenia. Strzeżmy się także jednostronnego intelektualizmu i estetyzmu w życiu wewnętrznym. Zaglądajmy więcej do Ewangelii niż do nowoczesnych podręczników psychologii. Nie zapuszczajmy się w tych praktykach ascetycznych, do jakich zaprawiono nas w seminarium. Mimo iż są one może proste, to jednak są bardzo zasadnicze. Wyższe opiera się zawsze na niższym, heroizm na umartwieniu, mistyka na pacierzu. Maryja była duszą mistyczną, gdyż posiadała wyższe stany modlitwy, a jednak nie zaniedbywała skromniejszych form życia religijnego. Odbywała np. popularne piesze pielgrzymki z prostaczkami do Jerozolimy. Praktykowała "małe cnoty" i nimi Bogu szczególnie się spodobała. 

Święty Paweł zalecając wiernym gruntowną ascezę: "mortificate membra vestra... umartwiajcie członki wasze" (Kol 3,5), jak gdyby chciał nam przed oczy cnoty Maryi, abyśmy je sobie dzięki gruntownej ascezie przyswoili, kiedy dodaje: "Przyobleczcież się tedy jako wybrani Boży, święci i umiłowani, w czułe miłosierdzie, w dobroć, w pokorę, w cichość, w cierpliwość" (tamże, 12). "Małe cnoty" Maryi przybliżają nas bardziej niż cokolwiek innego do wielkości Maryi. A znajdując Maryję, odnajdziemy tym samym i Chrystusa. Amen.



O. Otto od Aniołów
Zagadnienia życia wewnętrznego. Maryja w życiu kapłana,
Wydawnictwo Karmelitów Bosych, Kraków 1960, ss. 112-116

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________