Pages


______________________________________________________________________

czwartek, 2 czerwca 2016

Zagrożenia duchowości charyzmatycznej



Czym jest prawdziwe chrześcijaństwo? Jak dorasta się do bycia prawdziwym świadkiem Chrystusa? Czy pomagają w tym rekolekcje charyzmatyczne i te, które oferują uzdrowienie, uwolnienie, czy jest nam to potrzebne do tego, wy uwolnić się od grzechów i wzrastać w wierze?

Pan Jezus mówi: „Nie każdy, który Mi mówi: „Panie, Panie!”, wejdzie do królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie. Wielu powie Mi w owym dniu: „Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia, i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia?” Wtedy oświadczę im: „Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (Mt 7,21-23)

Więc wyganianie złych duchów, egzorcyzmy nie gwarantują wiary, trwania w Chrystusie. Można być prorokiem, egzorcystą i nie pełnić bożej woli… Nie polemizując z koniecznością niesienia pomocy tym, którzy są zniewoleni, dręczeni, warto postawić pytanie, czy zły duch może mieszkać w wierzącym, praktykującym katoliku? Co jest warunkiem bliskości Boga zabezpieczającym przynależność do Chrystusa i powodującym, że ewentualne egzorcyzmy przynoszą trwały efekt? Pan Jezus mówi: „Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku, ale nie znajduje. Wtedy mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”; a przyszedłszy zastaje go niezajętym, wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze z sobą siedmiu innych duchów złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I staje się późniejszy stan owego człowieka gorszy, niż był poprzedni. Tak będzie i z tym przewrotnym plemieniem».” (Mt 12, 43-45). Kluczem do zrozumienia, czym ma być wasza wiara jest pełnienie Bożej woli: wykonywanie obowiązków do których zostaliśmy powołani, w duchu miłości i odpowiedzialności za boże dzieła powierzone nam wielkodusznie przez Boga. Nie doceniamy własnej roli w kształtowaniu samych siebie, i innych ludzi. Jeśli nie ma w nas decyzji pełnienia Bożej woli, nawet jeśli egzorcyzm wygonił z nas złego ducha, powróci on i zamieni nas w większe siedlisko zła i występku, za naszym pozwoleniem. Refleksja nad sobą i praca nad własnym charakterem przyniesie o wiele więcej owoców, niż szukanie ratunku w absurdzie uczestnictwa w kolejnych nabożeństwach charyzmatycznych o uwolnienie, uzdrowienie, zerwania więzów zła i innych. A dlaczego?

Przykład charyzmatyzmu

Przykładem może być wspaniałe świadectwo pewnego chłopaka zniewolonego pornografią.[1] lesniKorzystał on z różnych charyzmatycznych nabożeństw, ale pogarszało się. Było coraz gorzej, aż do granic rozpaczy. Pojechał na pielgrzymkę do sanktuarium Matki Bożej Leśniowskiej. Ofiarował tam siebie i swoja przyszłość. Potem w pewnym momencie w walce z nałogiem, gdy był u kresu sił, wyrzucił, zniszczył komputer, który był powodem popadania w zniewolenie. Nie pomogły nabożeństwa o uwolnienie, uzdrowienie. Pomogło wyrzucenie , zniszczenia przedmiotu, który wiązał ze złem. Póki czekał na „cud”, na fenomen, liczył na zjawiskowe zakończenie poza swoją wolą, nic się nie zmieniało na lepsze a wręcz popadał w gorsze grzechy. Co pomogło? Działanie człowieka, czyn człowieka. Wola poparta łaską. Wolna wola wyrażająca się w działaniu. Najpierw robię wszystko co mogę, by pokonać grzech, by być przy Bogu a tam, gdzie zawodzą moje siły, wytężone w pracy nad sobą dopomaga łaska. Może być ona tak wielka, że uniesie nas i pokona nasze trudności, ale to dar nieoczekiwany. Święci znosili wiele bolesnych pokus i walk, by podobać się Bogu a nie czekali, aż Bóg, uwzględni ich „zasługi” , ich wspaniałość i koniecznie zabierze przeciwności.

I drugim ważnym elementem była szczera spowiedź.

Proszę zwrócić uwagę na kolejność. Co było skuteczne w wyzwalaniu się z grzechu. Na pewno nie bez znaczenia było poświęcenie się Matce Bożej Leśniowskiej. A potem: w wyniku żalu, obrzydzenia grzechem, wstrętu, radykalnej potrzeby serca wyzwolenia się – zerwanie więzów! Nie za pomocą nabożeństw, ale własnym działaniem – wyrzucenie laptopa było dla tego człowieka pozbyciem się najsłabszego ogniwa, które pozwalało na upadki. Zerwaniem więzów zła. Zrobił to sam! Charyzmatycy by powiedzieli, że potrzeba modlitwy o pozbycie się demona nieczystości. A ten wziął młotek i pozbył się problemu konkretnie, po męsku. Dla niego to było zerwaniem więzów zła.

A co potem? Spowiedź sakramentalna, o której w świadectwie powiedział, że nie było wspanialszej spowiedzi w jego życiu. Była sakramentalnym uzdrowieniem jego duszy, wyzwoleniem, oczyszczeniem z grzechu.

Oczywiście nie polecamy niszczenia sprzętu elektronicznego i unikania kontaktu z mediami. Może na etapie radykalnego „odwyku” jest potrzebne odrzucenie rzeczy, które utrudniają nam nawrócenie, wystarczyłoby oddać rodzicom komputer np. na miesiąc. Ten gest można odczytać jako bardzo zdecydowany gest odcięcia od zła, ale postrzeganie komputera jako źródła grzechu może powodować lękową postawę wobec przedmiotów. Korzenie grzechu tkwią w naszym sercu, nie w komputerze i należy tam pracować z pokusami. Dla tego człowieka było to wyzwalające, manifestujące radykalne rozprawienie się ze źródłem pokus. Dalsze życie nie będzie oszczędzało mu okazji do grzechu, ogień walki będzie trwał, i nawrócenie będzie musiało owocować w normalnych warunkach, pośród wszystkich rzeczy i sytuacji jakie niesie ze sobą normalne życie. Trzeba również zaznaczyć, że jego nieświadomość materii grzechu oznaczała, że nie grzeszył ciężko – do grzechu ciężkiego jest potrzebna świadomość i dobrowolność. Ponad to, powinien skończyć studia, choćby używając maszyny do pisania, zakończyć to, co zaczął, choćby potem wykonywał prosty zawód nie wymagający kontaktu z Internetem. Mamy nadzieję, że nie pozostanie w nim nerwicowy lęk przed mediami, ale dojdzie do całkowitego uwolnienia, i korzystania w wolności ze wszystkich godziwych możliwości jakie niosą ze sobą zdobycze techniki, bo „do wolności wyswobodził nas Chrystus” (Ga 5,1). „

Przytoczone świadectwo jest o tyle ciekawe, że ukazuje, że u tego człowieka wręcz pogorszył się stan po nabożeństwach. Nic się nie poprawiało, ale było gorzej. Kiedy wpadł na pomysł radykalnego zamknięcia dróg, jakimi grzech do niego trafiał, był już zdeterminowany. Nie widział żadnego wyjścia. I zdobył się na gest którym wyraził zdecydowanie to, czego on chce. Było to dla niego uzdrawiające. Manifestacja woli skierowanej na Boga.

Demoniczne fenomeny w Odnowie już dawno potępione przez Kościół

Idąc tym tokiem myślenia można się zastanowić, czy nabożeństwa i msze o uwolnienie, rozpowszechnione przede wszystkim przez środowiska charyzmatyczne naprawdę działają uwolnieniowo. W Internecie opisują swoje przeżycia osoby, które są „popychane” i prześladowane przez jakieś duchowe siły. Czują pchnięcia, szturchnięcia, a są to osoby uczestniczące często w takich nabożeństwach. Trzeba by było zadać sobie pytanie, czy takie demoniczne – nie boimy się zaryzykować takiego stwierdzenia – manifestacje, nie mogą być efektem charyzmatycznych spotkań. Tak samo jak coraz większe natężenie grzechu młodego mężczyzny walczącego z pornografią i samotniczymi grzechami nieczystymi po uczestnictwie w takich nabożeństwach. Pierwszym zarzutem , jaki można postawić Odnowie, jest jej heretyckie pochodzenie. Czy powstanie jej poza Kościołem, czy „wylanie ducha” było wylaniem Ducha Świętego czy innego ducha? Jeśli uznajemy, że pełnia prawdy i łaski jest w Kościele Katolickim, dlaczego przyjmujemy za dobrą monetę ruch religijny mający z gruntu charakter obcy katolickiej duchowości? W Odnowie występują te same fenomeny – albo przynajmniej bardzo podobne do tych, które już były w historii Kościoła odrzucone i potępione. Najbliższy naszym czasom przykład masowych ekstaz i histerii w Kościele Katolickim miał miejsce wśród potępionych jansenistów.[2]
„Zaczęto wówczas, wobec licznych świadków, dochodzić do zachwytów i ekstaz, objawiających się straszliwymi konwulsjami i wykręcaniem członków ciała. […] Nie ma absolutnie żadnych podstaw i możliwości, by zaprzeczyć realności konwulsji, ponieważ ich świadkami było tysiące ludzi i to zarówno jansenistów (zwolenników konwulsjonizmu), jak i katolików (upatrujących w konwulsjoniźmie działań diabelskich). Ludzie ci mogli doskonale kontrolować się nawzajem. Tedy – bezwzględnie wykluczyć trzeba oszustwo.”
Gdy porównamy konwulsje opisywane wśród jansenistów z tymi, które spotykamy na charyzmatycznych mszach o uzdrowienie, i tymi, jakie widzimy przy w tzw. „Toronto blessing” . (Na youtube każdy pod tym hasłem może porównać zachowania z naszą rodzima odnowa charyzmatyczną). Na skutek potępienia jansenizmu i interwencji króla Francji fenomeny te nie rozprzestrzeniły się na cały Kościół Katolicki. Zatem do momentu zaistnienia ruchu charyzmatycznego w Kościele Katolickim około 1967 w Kościele Katolickim pewne fenomeny, na skalę masową, po prostu nie występowały.

Protestanckie i heretyckie pochodzenie charyzmatyzmu. Potępione przez część protestantów.

Charakterystyczne dla odnowy charyzmatycznej fenomeny występowały jednak w kościołach protestanckich, głównie w USA, skąd na początku XX w. Trafiły do Niemiec. Charyzmatyzm spotykał się i nadal spotyka z niezwykle ostrym potępieniem protestantów ewangelikalnych jako nauka niebiblijna, i rozbijająca wspólnoty oraz operująca demonicznymi darami uznawanymi za charyzmaty. (Znający język angielski znajdą na youtube lub sieci mnóstwo materiału na ten temat temat, pod hasłem: charismatic movement lub pentecostalism criticism.)

Rzekome dary Ducha Świętego zostały potępione jako demoniczne przez protestanckich pietystów w tzw. Oświadczeniu Berlińskim (Berliner Erklärung) 15. września 1909 czyli mniej więcej tyko pięć lat po tym, jak się pojawiły. Czytamy tam w punkcie 1:
„(b) „Tak zwany Ruch Zielonoświątkowy nie pochodzi z góry tylko z dołu. Wiele fenomenów tego ruchu przypomina spirytyzm. W ruchu tym działają demony, które, wiedzione chytrością przez szatana, mieszają fałsz z prawdą, aby zwodzić Dzieci Boże. W wielu przypadkach okazało się później, że tzw. „obdarzeni przez ducha” [charyzmatycy] byli opętani.”(d) „Duch tego ruchu doprowadza do duchowych i fizycznych działań mocy [manifestacji], ale jest to fałszywy duch i jako taki się objawił. Odrażające fenomeny takie jak upadki, grymasy twarzy, konwulsje, krzyki, wstrętny i głośny śmiech itp. występują i tym razem w tych zgromadzeniach. Nie rozważamy tego, co w tym demoniczne, co histeryczne, a co psychiczne, ale tego rodzaju fenomeny, nie są pochodzenia Boskiego.„[3]
Proszę zauważyć, że zjawiska opisane w pkt 1d są tożsame z tymi, jakie obserwuje się na spotkaniach charyzmatycznych i na charyzmatycznych mszach o uwolnienie i uzdrowienie.
Można użyć przeciwko tym argumentom zarzutu, że potępienia i postanowienia różnych grup protestanckich nie są dla katolików zobowiązujące. Jeśli jednak:

a. pewne fenomeny w Kościele Katolickim długo nie występowały (między innymi dzięki działalności Świętego Oficjum czyli Inkwizycji oraz zakazowi wspólnych modłów z innowiercami, o czym mówił dawny Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 roku)
b. występowały jednak falami od 1800 roku w protestantyźmie, gdzie zawsze okazywały się negatywne i jako takie były potępiane i to nie jako katolickie, lecz jako niechrześcijańskie
c. to należy przynajmniej dopuścić wniosek, że tak bardzo się protestanci w swojej ocenie nie pomylili.

Fakt, że ktoś jest protestantem nie powoduje automatycznie jego 100 % omylności we wszystkim, gdyż nawet w protestantyzmie istnieją elementy prawdziwe bo katolickie (wiara w Boga, w bóstwo Jezusa Chrystusa, Odkupienie etc.). Jeśli zatem protestantyzm, który zawiera, mówiąc bardzo obrazowo i w dużym uproszczeniu, „20% katolicyzmu” uznaje pentekostalizm za herezję przyznając jej co najwyżej, znowu obrazowo i w skrócie, 20% prawowierności, to prawowierność pentekostalizmu względem katolicyzmu wynosi co najwyżej kilka procent. Zatem pentekostalizm i charyzmatyzm jest w ponad 90% niekompatybilny z katolicyzmem, ze względu na jego protestancką proweniencję oraz wysoki subiektywizm.

Katolicka Odnowa charyzmatyczna „owocem” Soboru i „Harris bis”

Dlaczego zatem istnieje w ogóle katolicka Odnowa charyzmatyczna? Ponieważ wprowadził ją tuż po Soborze kard. Suenens, przyjmijmy, że w dobrych zamiarach, wychodząc z założenia, że da się ten ruch skatolicyzować. Niestety z perspektywy prawie 50 lat rzec można, że eksperyment się nie powiódł i to nie charyzmatyzm został skatolicyzowany ale katolicyzm ucharyzmatyczniony i to na swoją zgubę. Na czym polegają błędy charyzmatyzmu?

a. Subiektywizm przeżyć religijnych oraz rosnący głód tych ostatnich czyli ja, Duch św., Pismo św. i „jazda z mocą”.
b. Daleko idące odrzucenie ratio w wierze czyli rozumowego podejścia do wiary.
c. Przesadne przywiązanie do wszelkiego rodzaju objawień także maryjnych lub rzekomo maryjnych.

Można by te punkty dalej wyliczać, ale coś, co jest z gruntu niekatolickie nigdy katolickie nie będzie. Ktoś może powiedzieć, że do grup charyzmatycznych dobrze prowadzonych, można chodzić, ale z perspektywy lat stwierdzić trzeba, że takich grup po prostu nie ma. Na usprawiedliwienie niektórych katolickich charyzmatyków stwierdzić trzeba, że jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu występowały jedynie takie fenomeny jak modlitwa w językach, proroctwa, uzdrowienia głównie wewnętrzne, rzadziej cielesne. Nie występowały natomiast:

• Spoczynki w duchu „świętym.”
• „święty” śmiech,
• „święte” szczekanie,
• „dar łez”
• „święte nie wiadomo co”.

Nie było także ani publicznych seansów uzdrowicielskich ani publicznych egzorcyzmów lub para-egzorcyzmów czy manifestacji demonicznych. Jest to oczywiście wysoce widowiskowe i sensacyjne, ale niegodne miejsca świętego, którym jest każdy kościół. Internet zaś jest pełen zapisów z fenomenami, jakie dokonują się na takich czy innych mszach, pełne ekstatycznych krzyków i demonicznych wrzasków, wiele jest opisów dotyczących „daru łez”.

Co do uzdrowień, to wydaje się, że występują przy nich wszystkie elementy znane z działalności bioenergoterapeutów czyli okultystów, jak nagłe poczucie ciepła etc. Nie są to, podobnie jak w przypadku innych uzdrowicieli, zwykle uzdrowienia trwałe, a często wiążą się pogorszeniem samopoczucia psychicznego lub duchowego. Ze względu na podobieństwo uzdrowień parapsychologicznych i charyzmatycznych należy dopuścić możliwość, iż w obydwu przypadkach źródła tych fenomenów są demoniczne. Skutki działalności Harrisa w latach 80-tych są znane.[4]

Skąd jednak pewność, że księża charyzmatycy także ci z innych kontynentów nie robią tego samego co Harris? Jeśli fenomeny te same i skutki te same, to i może źródło to same?[5] Jeśli ktoś naprawdę oczekuje cudownego uzdrowienia powinien pojechać do sprawdzonych sanktuariów maryjnych jak Częstochowa lub Wąwolnica, gdzie prowadzona jest dokumentacja lekarska, ale przedtem powiedzieć: „Bądź wola Twoja”, „Panie, jeśli to możliwe zabierz ode mnie ten kielich…”. Pan Bóg być może wysłucha, a być może da ten krzyż dla uświęcenia, krótszego czyścca i lepszego miejsca w niebie.

W odpowiedzi na apel Czytelnika zapraszamy do korzystania z tych informacji, może jakaś grupa katolików lub poszczególna osoba zechce przesłać do biskupa diecezji, w której się tego rodzaju uwalniająco-uzdrowicielskie-imprezy odbywają, oficjalne pismo z zapytaniem, czy dany biskup zdaje sobie w pełni sprawę w niebezpieczeństw, na które narażani są jego wierni. W piśmie tym należałoby podać trzeźwo konkretne przykłady wątpliwych fenomenów unikając tonu apokaliptyczno-„nawiedzonego”. Biskupi nie wszystko wiedzą, nie wszystkiemu się przyglądają z bliska. Biskup na takie spotkania charyzmatyczne nie jeździ, więc zaniepokojenie wiernych merytorycznie i we właściwym tonie sformułowane, będzie być może przedstawieniem problemu z którym osobiście się nie zetknął. Jeśli nawet takie pismo pozostanie bez odpowiedzi, to piszący będzie miał przynajmniej czyste sumienie, że próbował. Ostatecznie odpowiadamy za nasze własnej zbawienie, nie za zbawienie biskupa.

Rozwiązanie: trzeźwość, praca nad sobą, niesienie krzyża i zdanie się Opatrzność Bożą

Cóż byśmy więc poradzili osobom, które uczestniczyły w takich nabożeństwach? Zrezygnowanie z formuły charyzmatycznej. Msze Święte o uzdrowienie w formie zwyczajnej, niecharyzmatycznej Mszy Świętej są organizowane na przykład w Wąwolnicy. Możemy „dać na mszę” w intencji własnego uzdrowienia. Sąsiadka, której chory na Alzheimera mąż, zawzięty ateista, jeszcze chwilę temu wygrażający się Bogu i bluźniący – zamówiła za niego kilka Mszy Świętych, o nawrócenie. Nawrócił się. Może nie będzie bożą wolą dać mu zdrowia? Ktokolwiek zna tego człowieka wie, że to cud, że przyjął sakramenty. Pamiętajmy, że dla nas, w Kościele katolickim uzdrowienia się zdarzają, ale najważniejsze jest życie dla duszy. Cierpienie czasem trzeba ponieść. Można Boga prosić o uzdrowienie, ale wiedząc, że jest niezawisły w swoich czynach i robi zawsze to, co jest dla nas najlepsze. Daje nam to, co może nam pomóc dojść do Niego. Choćbyśmy tej drogi nie rozumieli.

Do Teresy od Jezusa Pan Pan Jezus tak mówił o cierpieniu:
„Czy sądzisz, córko, że zasługa polega na opływaniu w pociechy? Nie polega ona na niczym innym, jeno na pracy, cierpieniu i miłości. Nie znajdziesz nigdzie, by Paweł święty używał onych rozkoszy niebieskich więcej niż jeden raz; ale znajdziesz, że cierpiał wiele razy. Przypatrz się mojemu życiu, iż pełne było cierpienia; znajdziesz w nim tylko jedną chwilę rozkoszy, gdy się przemieniłem na górze Tabor. Nie sądź, gdy widzisz Matkę moją piastującą Mię na ręku, by ta najsłodsza Jej pociecha była bez srogiej katuszy. W samejże chwili, gdy Symeon rzekł do Niej prorocze słowa swoje, Ojciec mój oświecił Ją i ukazał Jej, jak wielkie męki ucierpię. Wielcy oni Święci, którzy mieszkali na puszczy pod wodzą Ducha Bożego, który nimi kierował, surowej oddawali się pokucie, ciężkie przy tym staczając walki z czartem i z samymi sobą i długi czas nieraz zostawali bez żadnej pociechy duchowej. Wierzaj, córko, że kogo mój Ojciec więcej miłuje, temu większe daje cierpienia, a miara tych cierpień jest miarą miłości. Czymże więc tobie mogę lepiej okazać moją miłość, jeno gdy dla ciebie chcę tego, czego chciałem sam dla siebie? Przypatrz się tym moim ranom: do tego stopnia bóle twoje nigdy nie dojdą. Ta jest droga prawdy. Gdy to zrozumiesz, wtedy wspólnie ze Mną będziesz opłakiwała zgubę, jaką na siebie sprowadzają niewolnicy świata, których wszystkie pragnienia i starania i myśli, skierowane są do celu wprost przeciwnego, do używania wczasów i rozkoszy.” (Sprawozdania duchowe,36).
Zauważmy, że wszelkie charyzmatyczne spotkania dążą do tego, by ludzi zwolnić z cierpienia, z udręki, z odpowiedzialności za grzech, za pracę nad sobą. Bardzo rzadko zdarzają się fenomenalne uzdrowienia dotyczące naszej duszy, czy ciała, o wiele częściej musimy własnym wysiłkiem i zmianą konkretnych działań wpłynąć na własne uzdrowienie. Tak jak warunkiem uzdrowienia z alkoholizmu jest zaprzestanie picia. A pomiędzy piciem a trzeźwością jest ogromna przepaść wymagająca tyle własnego wysiłku, cierpienia, samozaparcia, że człowiek dążący do trzeźwości wie, czym jest twarda praca nad sobą, jeśli konsekwentnie pozostaje niepijący.

Takiej postawy wymaga nasza walka z grzechem. Nie jesteśmy poddani na tyle żadnej duchowej sile, by cokolwiek mogło się stać z nami poza kontrolą naszej woli i rozumu. W zawieszeniu woli i rozumu może nami sterować tylko ten, kto dąży do naszego ogłupienia i zniewolenia czyli szatan. Prawdziwe owoce nawrócenia możemy uzyskać naszą wolą poddaną rozumnej refleksji i wyborom. Jeśli Bóg wkracza z niezwykłą pomocą to tylko w serce ufne, oddane Jemu i zdeterminowane, by trwać przy Nim, lub jako znakiem nawrócenia.

Nie da się tego zrobić „na skróty”, za pomocą nabożeństw. Nie da się. Każda Msza Święta, sakramentalna spowiedź jest uzdrawiająca, tylko problem leży w naszej niewierze w to, i poszukiwaniu specjalnych objawień bożej mocy. Bo cichość Wszechpotężnego Króla w parafialnym tabernakulum do nas nie przemawia. Wolimy krzyki demonów, uniesienie, śpiewy i tupania niż cichą ale prawdziwą potęgę Ukrytego Boga. Często nie przemawia do nas również konieczność niesienia swoich utrapień, których Bóg nie uzdrawia mimo wielu próśb i naszej wiary, że może to uczynić. Ale przecież Pan Jezus był radykalny:
„Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?” (Mt 16,24)
Na koniec postawmy sobie pytanie, czego więc oczekujemy decydując się na charyzmatyczne nabożeństwa o uzdrowienie i uwolnienie. Czy pragniemy nawrócenia, bliskości z Bogiem, by być przy Nim i pełnić Jego wolę w naszym życiu? Czy z rozsądkiem sami zabiegamy o rzeczy które są poddane nam przez naszą pracę, umiejętności, przezorność – jak na przykład dostatek, zdrowie, wierność przykazaniom. Czy chcemy, by Bóg zabrał nam ciężar walki z grzechami, czy oczekujemy, że nasze problemy rozwiąże cudownie poza sferą naszego działania? Czy gotowi jesteśmy naprawdę pracować nad sobą, aby być wiernym Bogu? To dobre pytanie, by odpowiedzieć sobie, czy koniecznie potrzebne są nam charyzmatyczne msze i nabożeństwa czy raczej potrzebujemy adoracji Boga w najbliższym parafialnym kościele czy sanktuarium, gdzie wsławione są prawdziwe cuda Boże?

PRZYPISY:

[1] http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2014/08/29/ks-slawomir-kostrzewa-poleca-aby-wyrwac-mnie-z-pornografii-bog-nakazal-mi-zniszczyc-laptopa/
[2] http://egzorcyzmy.strefa.pl/opetanie-konwulsjonisci-z-cment-sw-medarda.html
[3] Oryginalny tekst oświadczenia znaleźć można tutaj: http://de.wikipedia.org/wiki/Berliner_Erkl%C3%A4rung_%28Religion%29
[4] http://wobroniewiaryitradycji.wordpress.com/2013/04/30/dopuszczenie-bioenergoterapeuty-clivea-harrisa-do-kosciolow-bylo-wielkim-bledem-i-lekkomyslnoscia-harris-inicjowal-w-okultyzm-miliony-polakow-uzdrawial-za-pomoca-demonow/
http://www.traditia.fora.pl/wiara-katolicka-a-ruchy-charyzmatyczne,31/uzdrowiciele-i-demony,1172.html
http://www.psychomanipulacja.pl/art/bylam-podajaca-u-harrisa.htm
[5] Patrz Dary szatana http://lublin.republika.pl/egzorcysta5.html

---------------

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________