Pages


______________________________________________________________________

środa, 4 listopada 2015

Biskup Schneider: Podczas Synodu objawili się nowi uczniowie Mojżesza i nowi faryzeusze



XIV Generalne Zgromadzenie Synodu Biskupów (4 – 25 października 2015 r.) poświęcone „powołaniu i misji rodziny w Kościele i świecie współczesnym” opublikowało Raport końcowy zawierający pewne duszpasterskie propozycje przedłożone rozeznaniu Papieża. Dokument sam w sobie ma charakter wyłącznie doradczy i nie przedstawia formalnie wartości magisterialnej. Podczas Synodu objawili się nowi uczniowie Mojżesza i nowi faryzeusze, którzy w akapitach 84-86 Raportu końcowego otworzyli tylne drzwi czy też podłożyli bomby zegarowe mogące w przyszłości skutkować dopuszczeniem rozwodników pozostających w nowych związkach do Komunii świętej. Jednocześnie ci biskupi, którzy niezłomnie bronili „wierności Kościoła Chrystusowi i Jego prawdzie” (Jan Paweł II, adhortacja apostolska Familiaris Consortio, 84) zostali przez niektóre media niesprawiedliwie uznani za faryzeuszy.

Ta sekcja Raportu końcowego zawiera w rzeczy samej ślady neomozaistycznej praktyki rozwodowej, nawet jeśli jego redaktorzy umiejętnie i w sprytny sposób zdołali uniknąć jakiejkolwiek bezpośredniej zmiany w doktrynie Kościoła. Co więcej, wszyscy księża, tak propagatory tzw. tez Kaspera jak i ich oponenci, z zadowoleniem mówią: „Wszystko jest w porządku. Synod nie zmienił doktryny”. Jednakże takie postrzeganie rzeczy jest dosyć naiwne, ponieważ ignoruje furtkę i bomby zegarowe zawarte w wyżej wspomnianym akapicie, które stają się oczywiste po dokładnym zbadaniu tekstu wedle jego wewnętrznych kryteriów interpretacyjnych.

Nawet gdy jest mowa o „sposobie rozeznania” i jednocześnie o „skrusze” (Raport końcowy, 85), pozostaje wiele niejasności. W rzeczywistości, według wielokrotnie powtarzanych przez kard. Kaspera i jemu podobnych hierarchów zapewnień, taka skrucha odnosi się do przeszłych grzechów przeciwko pierwszemu małżonkowi z ważnie zawartego małżeństwa, tak więc skrucha rozwodnika niekoniecznie musi się odnosić do współżycia z nowym partnerem.

Zapewnienie w akapitach 85 i 86 Raportu końcowego, że takie rozeznanie musi być poczynione zgodnie z nauczania Kościoła i we właściwym osądzie pozostaje jednakże dwuznaczne. Tak naprawdę kard. Kasper i jemu podobni duchowni wielokrotnie i dobitnie zapewniali, że dopuszczenie rozwodników, którzy zawarli związek cywilny, do Komunii świętej, nie naruszy dogmatu o nierozerwalności i sakramentalności małżeństwa, oraz że osąd w sumieniu w takiej sytuacji musi zostać uznany za właściwy nawet, jeśli rozwodnicy pozostający w nowych związkach w dalszym ciągu współżyją na sposób małżeński, i nie należy od nich wymagać życia w całkowitej czystości, jak brat i siostra.

Cytując słynny akapit 84 adhortacji apostolskiej Familiaris Consortio Jana Pawła II w akapicie 85 Raportu końcowego, redaktorzy ocenzurowali tekst, wycinając następujące decydujące sformułowanie: „Droga do Eucharystii może być dostępna jedynie dla tych, którzy biorą na siebie obowiązek życia w całkowitej czystości, to jest w abstynencji od czynów właściwych małżeństwom”.

Taka praktyka Kościoła jest oparta na Objawieniu Słowa Bożego spisanym i przekazanym przez Tradycję. Taka praktyka Kościoła jest wyrazem nieprzerwanej Tradycji od czasów apostolskich, i przez to pozostaje niezmienna po wsze czasy. Już św. Augustyn przyznał: „Kto oddala swoją cudzołożną żonę i poślubia inną kobietę, gdy pierwsza żona nadal żyje, pozostaje stale w stanie cudzołóstwa. Taki mężczyzna nie czyni żadnej skutecznej pokuty, jeśli nie chce porzucić nowej żony. Jeśli jest katechumenem, nie może być dopuszczony do chrztu, ponieważ pozostaje zakorzeniony w grzechu. Jeśli jest ochrzczonym pokutnikiem, nie może otrzymać rozgrzeszenia tak długo jak nie zrywa ze swoim złym postępowaniem” (De adulterinis coniugiis, 2, 16). W rzeczywistości powyższe zamierzone ocenzurowanie nauczania Familaris Consortio w akapicie 85 Raportu końcowego przedstawia dla każdego świadomego interpretatora klucz hermeneutyczny umożliwiający zrozumienie fragmentu dotyczącego rozwodników pozostających w nowych związkach (84-86).

W dzisiejszych czasach istnieje stałe i wszechobecne ideologiczne ciśnienie ze strony mass-mediów, które zgodnie biorą udział w wyjątkowej misji zleconej przez antychrześcijańskie siły światowe – misji zniszczenia prawdy o nierozerwalności małżeństwa i trywializowania świętego charakteru tej Boskiej instytucji poprzez propagowanie antykultury rozwodu i konkubinatu. Ledwie 50 lat temu II Sobór Watykański stwierdził, że czasy współczesne są dotknięte plagą rozwodu (zob. Gaudium et Spes, 47). Ten sam Sobór ostrzega, że małżeństwo chrześcijańskie jako sakrament Chrystusa nigdy nie może być profanowane przez cudzołóstwo czy rozwód (Gaudium et Spes, 49). Profanacja „wielkiej tajemnicy” (Ef 5, 32) małżeństwa przez cudzołóstwo i rozwód przybrała w zastraszającym tempie ogromnych rozmiarów nie tylko w społeczeństwie cywilnym ale również wśród katolików. Kiedy katolicy poprzez rozwód i cudzołóstwo teoretycznie oraz praktycznie odrzucają wolę Bożą wyrażoną w szóstym przykazaniu, stawiają się w poważnym niebezpieczeństwie utraty wiecznego zbawienia.

Najbardziej miłosiernym aktem ze strony pasterzy Kościoła byłoby zwrócenie uwagi na to niebezpieczeństwo poprzez jasne – i jednocześnie pełne miłości – upomnienie o konieczności pełnej akceptacji szóstego przykazania Bożego. Powinni nazywać rzeczy po imieniu: „rozwód to rozwód”, „cudzołóstwo to cudzołóstwo”, „kto świadomie i dobrowolnie popełnia grzech śmiertelny przeciw przykazaniom Bożym – w tym przypadku przeciw szóstemu przykazaniu – i umiera bez skruchy otrzyma wieczne potępienie i będzie wykluczony na zawsze z królestwa Bożego”.

Takie upomnienie i wezwanie jest, jak uczył Chrystus, działaniem samego Ducha Świętego: „On zaś, gdy przyjdzie, przekona świat o grzechu, o sprawiedliwości i o sądzie” (J 16, 8). Objaśniając działanie Ducha Świętego w „przekonywaniu o grzechu”, Jan Paweł II powiedział: „Każdy grzech, gdziekolwiek i kiedykolwiek popełniony, zostaje odniesiony do Krzyża Chrystusa — a więc pośrednio również — do grzechu tych, którzy ‚nie uwierzyli w Niego’, skazując Jezusa z Nazaretu na śmierć krzyżową” (encyklika Dominum et Vivificantem, 29). Ci, którzy prowadzą życie małżeńskie z partnerem, który nie jest prawowitym małżonkiem, jak to ma miejsce w przypadku rozwodników żyjących w nowych związkach, odrzucają wolę Bożą. Przekonanie tych osób o tym grzechu jest pracą napędzaną działaniem Ducha Świętego i nakazaną przez Jezusa Chrystusa, i tym samym jest pracą wybitnie duszpasterską i pełną miłosierdzia.

Raport końcowy synodu niestety nie chce przekonywać rozwodników pozostających w nowych związkach o tym konkretnym grzechu. Przeciwnie, pod pretekstem miłosierdzia i fałszywej troski duszpasterskiej, ci ojcowie synodu, którzy poparli sformułowania z akapitów 84-86 Raportu, usiłowali ukryć niebezpieczeństwo duchowe jakim jest pozostawanie w pozamałżeńskich związkach.

De facto mówią im, że ich grzech cudzołóstwa nie jest grzechem, i z pewnością nie jest cudzołóstwem albo przynajmniej nie jest grzechem śmiertelnym, a ich życiu nie zagraża żadne duchowe niebezpieczeństwo. Takie zachowanie tych pasterzy jest całkowicie sprzeczne z działaniem Ducha Świętego i przez to antypastoralne, jest pracą tych fałszywych proroków, do których można odnieść te słowa Pisma Świętego: „Biada tym, którzy zło nazywają dobrem, a dobro złem, którzy zamieniają ciemności na światło, a światło na ciemności, którzy przemieniają gorycz na słodycz, a słodycz na gorycz!” (Iz 5, 20) oraz „Prorocy twoi miewali dla ciebie widzenia próżne i marne, nie odsłonili twojej złości, by od wygnania cię ustrzec; miewali dla ciebie widzenia zwodnicze i próżne” (Lm 2, 14). Takim biskupom Apostoł Paweł bez najmniejszej wątpliwości powiedziałby dziś te słowa: „Ci fałszywi apostołowie to podstępni działacze, udający apostołów Chrystusa” (2 Kor 11, 13).

Tekst Raportu końcowego nie tylko zaniedbuje jednoznaczne przekonywanie rozwodników pozostających w nowych związkach o cudzołożnym, a co za tym idzie śmiertelnie grzesznym charakterze ich życia. Również pośrednio usprawiedliwia taki styl życia poprzez przypisanie tej kwestii jedynie do pola indywidualnego sumienia oraz nieodpowiednie stosowanie moralnej zasady odpowiedzialności do przypadku współżycia rozwodników pozostających w nowych związkach. W rzeczywistości zastosowanie zasady odpowiedzialności wobec trwałego, stałego i publicznego życia w cudzołóstwie jest nieodpowiedzialne i zwodnicze.

Zredukowanie subiektywnej odpowiedzialności jest możliwe wyłącznie gdy partnerzy mają stanowczą intencję życia w kompletnej czystości i czynią ku temu szczere wysiłki. Tak długo jak partnerzy celowo trwają w grzesznym życiu, nie można pominąć odpowiedzialności. Raport końcowy daje do zrozumienia, że publiczne życie w cudzołóstwie – jak w przypadku cywilnych małżeństw – nie łamie nierozerwalnej więzi sakramentalnego małżeństwa czy też nie jest grzechem śmiertelnym, lecz sprawą prywatnego osądu sumienia. Można stwierdzić tu tendencję do protestanckiej zasady subiektywnego osądu w sprawach wiary i dyscypliny oraz intelektualną bliskość względem błędnej teorii „fundamentalnej opcji”, potępionej przez Magisterium (por. Jan Paweł II, encyklika Veritatis Splendor, 65-70).

Pasterze Kościoła nie powinni w najmniejszym stopniu promować wśród wiernych kultury rozwodu. Należy unikać nawet najmniejszego cienia sugestii ustępstwa na rzecz praktyki albo kultury rozwodu. Kościół jako całość powinien dawać przekonujące i silne świadectwo nierozerwalności małżeństwa. Papież Jan Paweł II powiedział, że „rozwody są plagą, która na równi z innymi dotyka w coraz większym stopniu także środowiska katolickie, problem ten winien być potraktowany jako naglący” (Familiaris Consortio, 84).

Kościół musi z miłością pomagać rozwodnikom pozostającym w nowych związkach uznać ich własną grzeszność i pomóc im nawrócić swoje serca ku Bogu i ku posłuszeństwu Jego świętej woli, która jest wyrażona poprzez szóste przykazanie. Tak długo jak będzie trwało ich publiczne antyświadectwo przeciwne nierozerwalności małżeństwa oraz przyczyniające się do kultury rozwodu, rozwodnicy pozostający w nowych związkach nie mogą wypełniać liturgicznych, katechetycznych i instytucjonalnych posług w zgodzie z przykazaniami Bożymi.

Oczywiste jest, że publiczni gwałciciele np. piątego czy siódmego przykazania, jak na przykład właściciele klinik aborcyjnych albo współpracownicy sieci korupcyjnych nie tylko nie mogą przystępować do Komunii świętej, ale oczywiście nie mogą być też dopuszczeni to publicznej służby liturgicznej i katechetycznej. W analogiczny sposób gwałciciele przykazania szóstego, jak na przykład rozwodnicy pozostający w powtórnych związkach, nie mogą być dopuszczeni do urzędu lektora, rodzica chrzestnego czy katechety. Oczywiście należy odróżnić wagę zła wyrządzonego przez publicznych promotorów aborcji i korupcji od cudzołożnego życia rozwodników. Nie należy stawiać ich na tym samym poziomie. Obrona dopuszczenia rozwodników pozostających w powtórnych związkach do zadań rodzica chrzestnego czy katechety ma na celu nie prawdziwe duchowe dobro dzieci, ale okazuje się być instrumentem na rzecz konkretnej opcji ideologicznej. Jest to nieuczciwość i kpina z instytucji rodzica chrzestnego czy katechety, którzy poprzez publiczną obietnicę wzięli na siebie zadanie edukowania w wierze.

Jeśli chodzi o rodziców chrzestnych, którzy po rozwodzie zawarli nowe związki, ich życie jest sprzeczne z ich słowami, dlatego muszą się zmierzyć z napomnieniem danym przez Ducha Świętego przez usta św. Jakuba Apostoła: „Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie” (Jk 1, 22). Niestety Raport końcowy w akapicie 84 opowiada się za dopuszczeniem rozwodników pozostających w nowych związkach do liturgicznej, duszpasterskiej i edukacyjnej służby. Taka propozycja przedstawia pośrednio wsparcie dla kultury rozwodu i praktycznie zaprzecza obiektywnie grzesznemu stylowi ich życia. Papież Jan Paweł II w przeciwieństwie do tego wskazał jedyną możliwość uczestnictwa w życiu Kościoła, która ma na celu prawdziwe nawrócenie: „Niech będą zachęcani do słuchania Słowa Bożego, do uczęszczania na Mszę świętą, do wytrwania w modlitwie, do pomnażania dzieł miłości oraz inicjatyw wspólnoty na rzecz sprawiedliwości, do wychowywania dzieci w wierze chrześcijańskiej, do pielęgnowania ducha i czynów pokutnych, ażeby w ten sposób z dnia na dzień wypraszali sobie u Boga łaskę” (Familiaris Consortio, 84).

Źródło informacji: http://bdp.xportal.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________