Pages


______________________________________________________________________

środa, 16 lipca 2014

Zapomniane prawdy: Kościół z pierwszego wieku – twór mroczny i tajemny


„Myślę niekiedy, że to dziwne, iż zachodnie chrześcijaństwo jako jedyna z wielkich religii świata ujawnia swoje tajemnice wszystkim ciekawym, tak jednak przywykłem do otwartości, że nigdy przedtem nie zadałem sobie pytania, czy stanowi ona niezbędną i naturalną cechę chrześcijańskiego systemu wiary. W istocie jesteśmy tak nią przeniknięci, że wielu ludzi postrzega rozwój Kościoła jako proces komplikacji, a nawet zaciemniania; wyobrażając sobie Kościół z pierwszego wieku naszej ery jako garstkę pobożnych osób wspólnie czytających Ewangelie, modlący się i wzajemnie pouczających się z prostotą, wobec której skomplikowane obrzędy i subtelne nauki lat późniejszych wyglądają na zdumiewające i nieznajome.

W Debre Libanos nagle ujrzałem klasyczną bazylikę i otwarty ołtarz jako wielkie pozytywne osiągnięcie, świadomy triumf światła nad ciemnością, teologię zaś jako naukę upraszczania, dzięki której mgławicowe i ulotne idee ulegają formalizacji, tając się zrozumiałe i ścisłe. Ujrzałem Kościół z pierwszego wieku jako twór mroczny i tajemny – sekretny niczym nasienie dojrzewające w łonie; ujrzałem legionistów po służbie, chyłkiem wymykających się z koszar, witających się za pomocą znaków i haseł w ciasnej klitce na pięterku w bocznej uliczce jakiegoś śródziemnomorskiego portu; i niewolników zakradających się o szarym świecie do zadymionych od świec kaplic w katakumbach. Kapłani skrywali swoją posługę i zajmowali się rzemiosłem; ich tożsamość znali tylko wtajemniczeni; w świetle praw swego kraju byli przestępcami. Czyste jądro prawdy tkwiło w umysłach ludzi dźwigających brzemię przesądów, ordynarnych przeżytków pogaństwa, w którym zostali wychowani, wśród mglistych nieprzyzwoitych bzdur przenikających z ezoterycznych kultów Bliskiego Wschodu, magicznej zarazy podbitych barbarzyńców. I zobaczyłem jak mroczne sanktuaria przerodziły się, dzięki jasnemu rozumowi Zachodu, w wielkie otwarte ołtarze katolickiej Europy, gdzie msze odprawia się w powodzi świateł, wysoko na oczach wszystkich, podczas gdy turyści drepczą w krąg z bedekerami*, nieciekawi tajemnicy”.

Evelyn Waugh, Daleko stąd (tyt. org. Remote People)

*Bedeker, seria przewodników stosujących system gwiazdek do oznaczania miejsc szczególnie wartych zwiedzania. Od 1936 publikowane w wersji niemieckiej, francuskiej, angielskiej. Nazwa pochodzi od nazwiska księgarza z Koblencji, K. Baedekera (1801-1859), autora pierwszego przewodnika przeznaczonego dla podróżujących wzdłuż Renu, w cieniu średniowiecznych zamków (1828).

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________