Pages


______________________________________________________________________

środa, 14 sierpnia 2013

Czy abp Müller ogłosi koniec rozmów z FSSPX?

Abp Gerard Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary7 lipca br. niemiecki magazyn polityczny „Focus” poinformował, że według informacji, które jego reporterzy uzyskali w Watykanie, abp Gerard Müller, prefekt Kongregacji Nauki Wiary, zamierza ogłosić ostateczne zakończenie rozmów doktrynalnych z Bractwem Kapłańskim Świętego Piusa X. Zdaniem gazety, decyzja abp. Müllera ma być odpowiedzią na deklarację biskupów Bractwa wydaną z okazji 25. rocznicy przyjęcia przez nich święceń episkopatu. Dotąd w sprawie nie pojawiły się żadne komentarze Stolicy Apostolskiej ani Domu Generalnego FSSPX.

W dniu, w którym „Focus” opublikował swoje rewelacje, tradycjonalistyczny blog Rorate Caeli zamieścił komentarz Kosmy (Côme) de Prévigny’ego, w którym ten znany bloger zastanawia się nad przyczynami, dla których nie doszło do uzgodnienia tekstu preambuły doktrynalnej możliwego do przyjęcia przez obie strony. De Prévigny pisze:
Ponad rok temu Kongregacja Nauki Wiary przedstawiła przełożonemu generalnemu Bractwa Św. Piusa X dokument zawierający trzy warunki, po których spełnieniu dzieło abp. Lefebvre’a będzie mogło otrzymać status kanoniczny – sławny dokument, który miał położyć kres kilkuletnim dyskusjom. 
Kilka tygodni wcześniej większość mediów sygnalizowała, że [kanoniczna] regularyzacja FSSPX jest pewna. Andrzej Tornielli, znany włoski watykanista, przewidywał: „W maju powinna zakończyć się podróż Bractwa Św. Piusa X, założonego przez abp. Lefebvre’a, do celu, którym jest pełna jedność z Rzymem”. Według Henryka Tincqa, dziennikarza „Le Monde”, który od kilku dekad relacjonuje wydarzenia religijne i którego nie sposób posądzać o życzliwość dla katolickiego tradycjonalizmu, pojednanie było zaledwie kwestią dni: „Nieuchronność porozumienia, które ma zostać podpisane przez Watykan i Bractwo Św. Piusa X, bastion katolickich integrystów, nie ulega już wątpliwości”. 19 kwietnia jego koleżanka, Bernadeta Sauvaget z „Libération”, pisała: „Już od wtorku niektórzy watykaniści potwierdzają, że porozumienie zostało osiągnięte”. Wszystkie głosy dobiegające z papieskich apartamentów zdawały się potwierdzać, i to bez wielu zastrzeżeń, że deklaracja doktrynalna proponowana przez bp. Fellaya została przyjęta przez papieża, a najbardziej nieprzyjaźni [Tradycji] obserwatorzy uznali, że Rzym zupełnie ustąpił pola „integrystom”. Po stronie Bractwa oczekiwania pozostały realistyczne: jego przedstawiciele podkreślali, że „mapa drogowa” porozumienia jest wciąż niepewna. Kilka istotnych punktów, zarówno doktrynalnych, jak i kanonicznych, nadal wymagało wyjaśnienia, a dyskusje nad nimi nie były jeszcze zakończone. 
Tekstem odesłanym do Rzymu była deklaracja z 15 kwietnia 2012 r., zaproponowana przez Kongregację Nauki Wiary i skorygowana przez przełożonego generalnego FSSPX. W większości było to powtórzenie zapisów protokołu z 5 maja 1988 r., który abp Lefebvre odrzucił nie ze względu na jego podstawy doktrynalne, ale ze względu na kontekst (przykładowo punkty dotyczące Biskupa Rzymu czy nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego są takie same). Dokument negocjowany 24 lata później miał swoje słabości, ale z drugiej strony także mocne punkty, które je równoważyły, np. tekst ten mówi o określeniach obecnych w dokumentach soborowych, które są „nie do pogodzenia z wcześniejszym Magisterium Kościoła”, zaś protokół z 1988 r. ograniczał się do stwierdzenia, że „jedynie z trudem da się je pogodzić”. Dokument podpisany przez abp. Lefebvre’a mówił o „pozytywnej postawie studium i dialogu” w odniesieniu do soboru; ten, który napisał bp Fellay, był mocniejszy, ponieważ neutralizował każdą „interpretację tych twierdzeń, która mogła doprowadzić do przedstawiania doktryny katolickiej w opozycji lub zerwaniu z Tradycją i tym Magisterium”. 
Jakkolwiek by było, ta kontrpropozycja została przedłożona i w rzymskich krużgankach mówiło się, że może to otworzyć drogę do rychłego uznania [Bractwa]. Aby udowodnić, że poszukiwanie jedności zapoczątkowane przez założyciela nie jest postrzegane jako opcja, przełożony generalny FSSPX nie obawiał się narazić na krytykę brytyjskiego współbrata (bp. Ryszarda Williamsona – przyp. red.) ani na groźbę buntu w zaprzyjaźnionych wspólnotach zakonnych. Jednak podczas spotkania w dniu 13 czerwca [2012 r.] dodano trzy nowe warunki, które zniweczyły proces zapoczątkowany wiele miesięcy wcześniej. Pośród nich znalazło się [żądanie] uznania, że teksty soborowe zachowują ciągłość z wcześniejszym Magisterium, co przeczyło deklaracji doktrynalnej, w której – wprost przeciwnie – wskazywano na ich niemożliwy do pogodzenia charakter. Co więcej, władze rzymskie wprowadziły konieczność uznania „prawomocności” nowej Mszy – ten nowy termin był, jak wiadomo, przedmiotem gorących sporów. Nigdy wcześniej nie stawiano takiego żądania: ani w 1988 r., ani później wobec instytutów, którym przyznano status kanoniczny. Te nowe żądania wywołały wrażenie dążenia do eleganckiego i nagłego zerwania rozmów poprzez wprowadzenie punktów niemożliwych do przyjęcia. 
Jakie były motywy tego zwrotu, tak nagłego i tak zupełnie nie pasującego do postawy, którą Benedykt XVI zajmował przez tyle lat? Niewątpliwie na decyzję papieża miała wpływ presja niektórych szefów dykasterii, zdecydowanie przeciwnych uznaniu FSSPX, a także pewne naciski dyplomatyczne. Kilka miesięcy później papież zrezygnował z urzędu w burzliwym kontekście afery przeciekowej nazwanej Vatileaks. Jak niedawno słusznie zauważył jeden z francuskich wykładowców uniwersyteckich, przecieki ustały jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, gdy tylko papież Ratzinger przestał decydować o losie Kościoła. Czy to oznacza, że sprawa stosunków pomiędzy Rzymem a FSSPX umarła i została pogrzebana, i że tradycyjny świat czeka teraz cisza – taka, jaka panowała w latach 90. ubiegłego wieku? To prawda, że Benedykt XVI był bardzo blisko, osobiście, związany z tą sprawą. 
Tak czy owak, odnowienie wzajemnych relacji, do którego doszło w 2000 r., dokonało się za pontyfikatu Jana Pawła II. W każdym razie we Francji Bractwo Św. Piusa X w praktyce zyskiwało dla swoich lokalnych pielgrzymek więcej od biskupów podobno trzymających się odeń na dystans niż od tych uznawanych za konserwatywnych. Bp Perrier, ordynariusz Lourdes, przez lata otwierał [dla księży Bractwa] swoje sanktuarium i użyczał im paramentów liturgicznych, gdy tymczasem diecezja wersalska rządzona przez bp. Aumôniera, który w pierwszych latach swego życia kapłańskiego dobrze znał abp. Lefebvre’a, nigdy nie zrobiła nic dla założonego przezeń Bractwa. 
Abstrahując od tego, co wyżej napisałem, dynamika ruchu tradycjonalistycznego pobudzona przez uwolnienie Mszy [trydenckiej] i zniesienie sankcji nałożonych na biskupów Bractwa coraz wyraźniej będzie ukazywać trwały charakter istnienia grup Tradycji. Trudno uznać, że ich ignorowanie jest czymś roztropnym.
pius.info, rorate-caeli.blogspot, 7 lipca 2013

Źródło informacji: http://news.fsspx.pl

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________