Pages


______________________________________________________________________

poniedziałek, 25 lutego 2013

„Duch kolegialny” a hierarchiczny ustrój Kościoła

Dnia 21 maja 1998 r. Ojciec Święty Jan Paweł II opublikował w formie motu proprio List apostolski o naturze teologicznej i prawnej Konferencji EpiskopatówApostolos suos [1]. Jest to dobra okazja, aby podzielić się z naszymi Czytelnikami kilkoma refleksjami na temat zasady kolegialności, która, w znaczeniu dzisiaj jej przypisywanym, nie znajduje żadnego potwierdzenia w Tradycji Kościoła. Tradycja katolicka nie zna terminu „kolegialność” jako określenia natury władzy w Kościele. Termin ten pojawił się po raz pierwszy w roku 1951 za sprawą o. Y. Congara [2] i od tej pory stal się słowem-kluczem w ustach nowych teologów domagających się zmiany hierarchicznego ustroju Kościoła.

Tradycyjne nauczanie katolickie


Do tej pory w odniesieniu do Apostołów i ich następców – biskupów, mówiło się najczęściej o „wspólnocie złączonej więzami wiary i miłości”. Biskupi, zgromadzeni wokół Papieża Rzymskiego, rzeczywiście tworzyli kolegium, moralną jedność osób, która jednak w żadnym razie nie miała charakteru ściśle jurydycznego. Kolegium biskupów nigdy nie przysługiwała z ustanowienia Bożego najwyższa władza nad całym Kościołem, bowiem ta przysługiwała od zawsze jedynie Papieżowi Rzymskiemu, Następcy św. Piotra i Wikariuszowi Chrystusa, zgodnie z definicją Soboru Florenckiego powtórzoną przez Sobór Watykański I: „Dlatego opierając się na oczywistym świadectwie Pisma św. i idąc za jasno określonymi i wyraźnymi dekretami naszych poprzedników, Biskupów Rzymskich oraz soborów powszechnych, wznawiamy definicję Florenckiego Soboru Powszechnego, według którego wszyscy wierni winni wierzyć, «iż Święta Stolica Apostolska i Biskup Rzymski posiadają prymat nad całym światem, a sam Biskup Rzymski jest następcą św. Piotra, księcia Apostołów, prawdziwym zastępcą Chrystusa, głową całego Kościoła oraz ojcem i nauczycielem wszystkich chrześcijan. Jemu to w osobie św. Piotra przekazana została przez Pana Jezusa Chrystusa pełna władza 
pasterzowania, rządzenia i kierowania całym Kościołem, jak to zawierają także akta soborów powszechnych i święte kanony»” [3].

Najwyższa władza Papieża Rzymskiego nie tylko nie ogranicza bezpośredniej władzy biskupiej, lecz ją potwierdza i umacnia, zgodnie ze słowami Vaticanum I: „Ta władza Rzymskiego Papieża nie jest jednak przeszkodą w sprawowaniu zwyczajnej i bezpośredniej władzy biskupiej, dzięki której biskupi «ustanowieni przez Ducha Świętego» (Dz 20, 38) są następcami Apostołów, jako prawdziwi pasterze monarchicznie rządzą i karmią powierzone sobie owczarnie” [4].

Nieomylne wypowiedzi Magisterium traktując o władzy biskupiej zawsze odróżniały ją od władzy papieża i bardzo silnie podkreślały najwyższą zwierzchność następcy Piotra. Papież Leon XIII w encyklice Satis cognitum (1896) rozpatrując wzajemne relacje między władzą Piotra i Apostołów pisze między innymi: „Chociaż Piotrowi i jego następcom przysługuje pełna i najwyższa władza, nie powinna być ona uważana za jedyną. Bowiem ten, który uczynił Piotra fundamentem Kościoła, ten też wybrał dwunastu... i nazwał apostołami (Łk 6, 13). Dlatego autorytet Piotra musi pozostać na wieczność u papieża rzymskiego i tak biskupi będący następcami Apostołów przyjmują w dziedzictwie ich władze, by stan Biskupów dosięgnął z konieczności wewnętrznej struktury Kościoła. Jakkolwiek wiec nie mają oni pełnej, ni powszechnej, ni najwyższej zwierzchności, a więc nie można ich uważać za namiestników papieży rzymskich, ponieważ sprawują sobie właściwą władzę, są najprawdziwszymi arcykapłanami, ordynariuszami ludów, którymi rządzą” [5].

Tylko papież posiada więc z Bożego ustanowienia najwyższą władzę nad całym Kościołem. Może on, jeśli uzna to za konieczne, czasowo sprawować swą władzę razem z kolegium biskupów, co w Kościele ma miejsce zawsze ilekroć papież zwołuje sobór powszechny. Jest to jednak sytuacja nadzwyczajna, a czasowy udział biskupów w najwyższej władzy papieskiej przysługuje im tylko z ustanowienia ludzkiego. „Dlatego trzeba zwrócić uwagę na to” – pisze Leon XIII – „że Apostołom nie zostało nadane nic, czego [ by nie otrzymał Piotr, lecz wiele zostało dane tylko Piotrowi bez udziału Apostołów. (...) Tak więc on jeden (Piotr – przyp. T.C.) został wyznaczony przez Chrystusa jako fundament Kościoła; on otrzymał zdolność związywania i rozwiązywania i tylko jemu została dana władza pasterzowania. Natomiast te prawa i obowiązki, które otrzymali Apostołowie, otrzymał wraz z nimi także Piotr (...)” [6].

Nie ma więc żadnej wątpliwości, że w Kościele katolickim istnieje tylko jeden ośrodek najwyższej, pełnej i powszechnej władzy – jest nim urząd Zastępcy Chrystusa piastowany przez Papieża Rzymskiego. Władza biskupa natomiast jest z natury swojej władzą zwyczajną i bezpośrednią sprawowaną nad konkretną diecezją – „monarchicznie”, a więc na sposób personalny, nie kolegialny.

Kolegialność a Prymat Rzymski

Liberalni reformatorzy, których każdy autorytet napełnia odrazą, od początku nie ukrywali, że ich głównym zadaniem powinna być zmiana tej skostniałej monarchicznej struktury Kościoła. Ks. Eugeniusz Dąbrowski jest daleki od przeceniania ich wpływu na ostateczny kształt dokumentów Vaticanum II: „Francuscy teologowie czy egzegeci należeli do odłamu tzw. nowej teologii, przeciwstawiającej się poglądom uznawanym za obowiązujące i śmiało podejmującej problematykę naszych czasów. Nazwiska takie, jak Y. M. J. Congar, M. D. Chenu, H. de Lubac, R. Laurentin, J. Danielou i in. mówią same za siebie. Znane są one od dawna, tak że nie potrzeba nawet podkreślać cechującej ich tendencji reformistycznej. Znalazło to swój wyraz w naradach Soboru oraz w uchwalonych przez Sobór dokumentach. Nie było to łatwe do osiągnięcia, ale przecież «nowa teologia» ma zwolenników i poza granicami Francji. Teologowie holenderscy, belgijscy i wielu niemieckich wspierali wysiłki swych francuskich kolegów: K. Rahner i H. Küng czynili to w sposób głośny, niemal widowiskowy” [7].

Nic więc dziwnego, że dyskusja na temat „kolegialności” stanowiła jedną z najbardziej burzliwych debat w czasie całego Soboru. Ks. Dąbrowski doskonale oddaje atmosferę tamtych sporów oraz istotę dążeń modernistów: „Wokół niej (kolegialności – przyp. T.C.) rozgorzała na Soborze namiętna, a niekiedy wręcz dramatyczna dyskusja mająca na celu ustalenie kompetencji Collegium Episcoporum w rządach całego Kościoła. (...) W usiłowaniach swoich przy tym reformatorzy poszli tak daleko, że nawiązując do Dwunastu Apostołów utrzymywali, jakoby Collegium Episcoporum było niejako przedłużeniem władzy apostolskiej w zakresie nauczania i rządzenia w tym sensie, że zebranym łącznie z papieżem biskupom przysługiwałaby władza najwyższa, pełna i to z prawa Bożego, nad całym Kościołem. Są to, jak wiadomo, uprawnienia papieża wypływające z prymatu i sprawiające, że jedynym podmiotem władzy w Kościele jest papież. Rewaloryzacja urzędu biskupiego w kierunku zwanym kolegializmem równałaby się zmianie struktury Kościoła, gdyż stwarzałaby drugi – obok papieża, chociaż w łączności z nim – podmiot władzy” [8].

Widać więc jasno, że Vaticanum II, które miało być ze swego założenia soborem pastoralnym, nie mogło pominąć pewnych wyraźnie narzucających się kwestii doktrynalnych. Debata na temat kolegialności dotykała bowiem ściśle doktrynalnej kwestii samego ustroju Kościoła. Usiłowania nowych teologów znalazły niestety swój wyraz w konstytucji dogmatycznej o Kościele Lumen gentium, która w rozdziale trzecim zatytułowanym O hierarchicznym ustroju Kościoła a w szczególności o Episkopacie nie mówi o niczym innym, jak tylko o dwóch ośrodkach najwyższej władzy w Kościele: „Albowiem Biskup Rzymski z racji swego urzędu, mianowicie urzędu Zastępcy Chrystusa i Pasterza całego Kościoła, ma pełną, najwyższą i powszechną władzę nad Kościołem i władzę tę zawsze ma prawo wykonywać w sposób nieskrępowany. Stan zaś biskupi, który jest następcą Kolegium Apostolskiego w nauczycielstwie i w rządzeniu pasterskim, co więcej, w którym trwa nieprzerwanie ciało apostolskie, stanowi również razem z głową swoją, Biskupem Rzymskim, a nigdy bez niego, podmiot najwyższej i pełnej władzy nad całym Kościołem; władza ta jednak może być wykonywana nie inaczej, jak tylko za zgodą Biskupa Rzymskiego” [9].

Naukę tę powtarza również Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele Christus Dominus. O ile pierwsze zdanie zacytowanego fragmentu Lumen gentium jest prostym powtórzeniem tradycyjnej katolickiej nauki o Prymacie Rzymskim, to drugie jest rodzajem kompromisu między herezjami koncyliaryzmu, gallikanizmu i jansenizmu, a dążeniem do zachowania jedności autorytetu w Kościele. Drugie zdanie bowiem, przy założeniu o jurydycznym charakterze Kolegium mogło być (i było przez wielu „nowych teologów”) tak interpretowane, że papież jest głową Kościoła dzięki władzy przekazanej przez członków Kolegium, nie zaś przez samego Pana Jezusa Chrystusa. Twierdzenie takie zostało wprost potępione przez Piusa VI W bulli Auctorem fidei (1794): „Nadto twierdzenie, że Rzymski Biskup jest głową zarządzającą, rozumiane w tym znaczeniu, iż Biskup Rzymski otrzymuje władzę zarządzania nie od Chrystusa w osobie błogosławionego Piotra, lecz od Kościoła, i dzięki niej, jako następca Piotra a prawdziwy następca Chrystusa i głowa Kościoła, ma moc nad całym Kościołem – jest heretyckie” [10]. Nową naukę o dwóch ośrodkach władzy w Kościele powtarza również kanon 336. nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego promulgowanego przez Jana Pawła II w 1983 r.: „Kolegium Biskupów, którego głową jest Papież, a członkami biskupi na mocy sakramentalnej konsekracji oraz hierarchicznej wspólnoty z głową Kolegium i członkami, i w którym trwa nieprzerwanie ciało apostolskie, razem ze swoją głową, a nigdy bez niej, stanowi również podmiot najwyższej i pełnej władzy nad całym Kościołem” [11]. „Mało tego, ten sam Kodeks w kanonie 755 §1 podaje dwa równorzędne ośrodki władzy w porządku odwrotnym niż Lumen gentium najpierw kolegium biskupów, potem Stolica Apostolska: „Do całego Kolegium Biskupiego i Stolicy Apostolskiej należy przede wszystkim popieranie ruchu ekumenicznego i kierowanie nim wśród katolików” [12].

Nauka o dwóch podmiotach najwyższej władzy w Kościele (papież oraz Kolegium Biskupów w łączności z papieżem) jest absolutną nowością i nie znajduje żadnego potwierdzenia w tradycyjnym nauczaniu katolickim. W encyklice Satis cognitum Leona XIII czytamy między innymi: „Czyż nie byłoby to pomieszaniem zarządzania, gdyby podlegali podwójnej władzy? Przyjmować coś takiego zabrania nam przede wszystkim mądrość Boża, której radą i postanowieniem jest ten sposób rządzenia ustanowiony. Trzeba także pamiętać o tym, że zarówno cierpi na tym porządek rzeczy i zakłóceniu ulegają wzajemne więzi, gdy dwa urzędy mają dla ludu ten sam stopień tak, że jeden nie zależy od drugiego. Lecz najwyższa władza papieża rzymskiego jest powszechna i wyraźnie niezależna, natomiast władza biskupów jest ograniczona pewnymi ramami i nie całkiem niezależna. «Jest rzeczą niedogodną ustanawiać dla tej samej trzody dwa równorzędne organy. Jest jednak do przyjęcia ustanowienie dwóch organów, jeśli jeden jest ważniejszy od drugiego, nad tym samym ludem i w taki sposób nad jedną społecznością znajduje się proboszcz, biskup i papież» (św. Tomasz, In IV Sent., dist. XVII, a. 4, ad q. 4, ad 3)” [13].

Leon XIII cytuje również słowa św. Bernarda wypowiedziane do papieża Eugeniusza: „Kim jesteś? Najwyższym kapłanem. Jesteś księciem biskupów, dziedzicem Apostołów... Jesteś tym, któremu przekazano klucze, któremu przekazano owce. Są wprawdzie i inni odźwierni nieba i pasterze trzód, lecz ty jesteś tym bardziej okryty chwałą, im bardziej jesteś inny i odziedziczyłeś przede wszystkim obydwa imiona. Oni mają przydzielone sobie trzody, każdy oddzielnie, tobie zostały powierzone wszystkie, jeden dla wszystkich nie tylko owiec lecz i pasterzy. Gdzie jest dowód tego? W słowie Pana” [14].

Nie ulega wiec wątpliwości, że omawiana nauka Vaticanum II, która znajduje swe odbicie w nowym Kodeksie Prawa Kanonicznego, jest całkiem nową doktryną. Wywołała ona ogromne protesty wśród tradycyjnie nastawionych Ojców Soborowych. Arcybiskup Staffa z Kurii Rzymskiej całkiem jednoznacznie zakwalifikował nową naukę: „...twierdzenia te sprzeciwiają się powszechnemu nauczaniu świętych Ojców, Najwyższych Pasterzy, synodów partykularnych, świętych Doktorów Kościoła powszechnego, teologów i kanonistów. Są również sprzeczne z obowiązującymi od wieków normami dyscypliny kościelnej” [15]. Abp Staffa zwraca uwagę, że nowe propozycje są w swej istocie takie same jak twierdze– j nią włoskiego jezuity Giovanniego Bolgeni (1733–1811), które były przez długi czas w sposób jednoznaczny odrzucane przez teologów i kanonistów jako obce Tradycji Kościoła [16]. Warto tu również przypomnieć list Arcadio Marii kardynała Larrona, prefekta Świętej Kongregacji Rytów z 18 października 1964 r., skierowany do papieża Pawła VI i podpisany przez wielu kardynałów i przełożonych generalnych instytutów zakonnych, w tym przez arcybiskupa Lefebvre. W swym liście, traktującym o Kolegium Apostolskim i kolegialności, kardynał Larron pisze, że trzeci rozdział konstytucji Lumen Gentium zawiera:

a) doktryny i opinie nowe;
b) doktryny i opinie, które są nie tylko niepewne, lecz nawet nieprawdopodobne i pozbawione podstaw prawdopodobieństwa;
c) doktryny i opinie często niejasne lub niedostatecznie jasne w swych sformułowaniach, w swym prawdziwym znaczeniu lub w przyświecających im celach [17].

List kardynała spotkał się z wysoce nieprzychylną odpowiedzią papieża Pawła VI. Sam arcybiskup Lefebvre podczas Soboru bardzo zdecydowanie występował przeciwko kolegialności. W jednej z interwencji dotyczącej schematu o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele (6 listopada 1963r.).

Arcybiskup powiedział między innymi: „Jako że wzajemne stosunki miedzy biskupami i papieżem muszą być oparte na absolutnie pewnych zasadach, w żadnym razie nie może być mowy o zasadzie prawnej kolegialności. W rzeczywistości, jak to zauważył Jego Eminencja kardynał Brown, wspomniana zasada nie znajduje żadnego uzasadnienia. Jeśli jakimś cudem zasada ta zostałaby odkryta i uroczyście przyjęta przez Sobór, to logiczną konsekwencją stałoby się stwierdzenie, jak to już prawie uczynił jeden z Ojców, że «Kościół Rzymski błądził nie rozpoznając fundamentalnej zasady swej Boskiej konstytucji, to jest zasady prawnej kolegialności». I to przez wiele stuleci. Logicznie, powinno się wtedy powiedzieć iż papieże rzymscy aż do dzisiejszego dnia nadużywali swej władzy, odmawiając biskupom praw, które należały się im z ustanowienia Bożego. (...) Jest to groteskowe i nie ma najmniejszych podstaw. (...) Podsumowując: jeśli mówimy o moralnej kolegialności, któż temu zaprzeczy? Każdy to przyzna. Jednak taka kolegialność pociąga za sobą jedynie moralne relacje. Jeśli jednak mówilibyśmy o kolegialności prawnej, to jak to doskonale wyraził biskup Carli: «nie ma na nią dowodów ani w Piśmie Świętym, ani w teologii, ani w historii»” [18].

Nie ulega żadnej wątpliwości, że to właśnie reakcje tych Ojców, którzy pragnęli ocalenia Prymatu Rzymskiego, a z drugiej strony nierozważny ruch liberałów niemalże w przeddzień głosowania nad konstytucją Lumen gentium [19] skłonił Pawła VI do interwencji w postaci dołączenia do konstytucji tzw. „wstępnej noty wyjaśniającej” (nota explicativa praevia), wykluczającej jurydyczne pojęcie kolegium i podkreślającej, że: „Papież, jako Pasterz Najwyższy Kościoła, może w każdym czasie wykonywać swą władze według własnej woli, jak tego wymaga sam jego urząd. Kolegium zaś, choć istnieje zawsze, nie działa tym samym ustawicznie czynnością ściśle kolegialną, jak to wiadomo z Tradycji Kościoła. Innymi słowy: nie zawsze jest «w pełnym akcie», przeciwnie, tylko od czasu do czasu działa aktem ściśle kolegialnym i nie inaczej, jak tylko za zgodą Głowy” [20].

Należy zgodzić się z ks. Dąbrowskim, że „było to właściwie uchylenie kolegializmu w sensie proponowanym przez Komisję Soborową, chociaż z jednoczesnym przyznaniem wielu prerogatyw tzw. Kolegium Biskupiemu” [21]. Z drugiej jednak strony należy pamiętać, że nowa fałszywa koncepcja dwóch podmiotów najwyższej władzy w Kościele pozostała w konstytucji Lumen gentium i dekrecie Christus Dominus, znajdując sobie miejsce również w Kodeksie Prawa Kanonicznego, którego wydanie, według słów papieża Jana Pawła II, poprzedziły prace „przeprowadzone w duchu wybitnie kolegialnym” [22]. Tak wiec w dalszym ciągu droga do kwestionowania Prymatu Rzymskiego stoi otworem, a liberałowie od samego początku nie ukrywali, że będą konsekwentnie tą drogą podążać, wykorzystując dwuznaczne sformułowania Soboru. Już w kilka tygodni po wydaniu noty wyjaśniającej o. Schillebeeckx OP cytował jednego z członków Komisji Teologicznej, który bez ogródek mówił o sposobie interpretacji soborowej kolegialności: „Wyraziliśmy to w sposób dyplomatyczny, lecz po Soborze wyciągniemy ostateczne wnioski” [23].

„Duch kolegialny” w Kościołach partykularnych

Ten sam „duch kolegialny”, który walnie przyczynił się do zakwestionowania Prymatu Rzymskiego poprzez nową doktrynę o dwóch podmiotach najwyższej władzy w Kościele, jest również odpowiedzialny za utrudnianie, a nawet podważanie osobistej, bezpośredniej władzy biskupiej w Kościołach partykularnych. Jego narzędziem są tutaj m.in. Konferencje Episkopatów, którym papież Jan Paweł II poświęcił swój nowy list apostolski. Czym jest według Jana Pawia II „duch kolegialny” (affectus collegialis)? Jest on „duszą współpracy między biskupami na szczeblu regionalnym, krajowym i międzynarodowym” [24]. Ojciec Święty zwraca uwagę, że „w okresie po Soborze Watykańskim II Konferencje Episkopatów znacznie się rozwinęły i stały się organem szczególnie cenionym przez biskupów danego kraju czy terytorium jako forum wymiany poglądów, wzajemnej konsultacji i współpracy służącej wspólnemu dobru Kościoła: «stały się one w ostatnich latach rzeczywistością konkretną, żywą i owocną we wszystkich częściach świata». (...) Jednakże ewolucja ich coraz bardziej rozległej działalności stworzyła pewne problemy natury teologicznej i duszpasterskiej, dotyczące zwłaszcza ich relacji z poszczególnymi biskupami diecezjalnymi” [25]. To ostatnie zdanie zdaje się oddawać istotę problemu: w jakiej relacji pozostają wobec siebie biskup diecezjalny, który zgodnie z nauczaniem Vaticanum I „monarchicznie rządzi i karmi powierzoną sobie owczarnię” i Konferencja Episkopatu, która według słów Dyrektorium Ecclesiae imago (o posłudze duszpasterskiej biskupów, 1973 r.) powtórzonych przez Jana Pawła II „została ustanowiona po to, aby mogła dziś wnosić wieloraki i skuteczny wkład w konkretną realizację ducha kolegialtiego” [26]?

Ojciec Święty słusznie zauważa, że „nie podważając ustanowionej przez Boga władzy, jaką biskup sprawuje w Kościele partykularnym i kierując się świadomością przynależności do niepodzielnego ciała, biskupi w różnych okresach dziejów Kościoła posługiwali się w swojej misji narzędziami, instytucjami, lub Środkami łączności, takimi jak: współpraca duszpasterska, konsultacje, wzajemna pomoc itp. (...)” [27]. „Dlatego też” – jak zauważył arcybiskup Lefebvre podczas jednej ze swych interwencji podczas Soboru – „zgromadzenia episkopatów, oparte na moralnej kolegialności, na braterskiej miłości i wzajemnej pomocy mogą być wielką pomocą w pracy apostolskiej. Jeśli jednak stopniowo zaczną one zajmować miejsce biskupów ze względu na swój charakter prawny, mogą przynieść pracy apostolskiej niepowetowaną szkodę” [28]. Odpowiedź na pytanie, w jakiej relacji pozostają dziś wobec siebie biskup diecezjalny i Konferencja Episkopatu przynosi wspomniany już wcześniej dekret Vaticanum II Christus Dominus, który, jak to sam przyznaje Ojciec Święty, stał się doktrynalną podstawą dla rozważań o naturze Konferencji Episkopatów: „W dzisiejszych szczególnie czasach biskupi częstokroć nie potrafią spełnić swych zadań odpowiednio i owocnie, jeżeli nie będą zacieśniać wciąż i zespalać swej zgodnej współpracy z innymi biskupami” [29]. Tak więc Sobór, a z nim Jan Paweł II są zdania, że biskup dzisiaj nie jest już w stanie sprawować swojej zwyczajnej i bezpośredniej władzy nad powierzoną sobie trzodą. Konferencja Episkopatu, jako ciało kolegialne, jest „w dzisiejszych czasach” jedynym podmiotem władzy, który może sprostać zadaniom biskupim. Jakie są tego konsekwencje dla władzy poszczególnych biskupów w ich diecezjach? Prof. Romano Amerio w książce Iota Unum, najbardziej wyczerpującej pracy na temat zmian w Kościele katolickim po Soborze Watykańskim II, podaje przykład szwajcarskiego biskupa, którego poproszono o przeciwdziałanie pewnym doktrynalnym nadużyciom w jego diecezji. Odpowiedział on: „Jako pojedynczy biskup jestem całkiem bezsilny” [30]. Smutna, lecz ze wszech miar prawdziwa jest diagnoza prof. Amerio na temat wpływu Konferencji Episkopatów na zmianę natury władzy w Kościele: „Warto zauważyć, że dekret (Christus Dominus – przyp. T.G.) opiera swoje uzasadnienie dla tworzenia nowych zespołów na potrzebie wspólnej pracy biskupów danego kraju, nie rozumiejąc, że nowy jurydyczny związek tego rodzaju zmienia konstytucję Kościoła, zastępując autorytet biskupa autorytetem grupy biskupów, a tym samym zastępując odpowiedzialność indywidualną odpowiedzialnością kolektywną – pozostawiając pojedynczemu biskupowi jedynie częściową odpowiedzialność za jego diecezję” [31].

Ojciec Święty Jan Paweł II otwarcie przyznaje, że autorytet Konferencji Episkopatu ma bezpośredni wpływ na autorytet pojedynczych biskupów mogąc ograniczać władzę tych ostatnich w ich diecezjach, i zdaje się nie dostrzegać niczego niepokojącego w tym ograniczeniu władzy biskupa na rzecz grupy biskupów: „Jej (władzy biskupiej – przyp. T.G.) sprawowanie reguluje najwyższa władza Kościoła (...). W ramach tej regulacji sprawowanie świętej władzy przez biskupa może być w pewnej mierze ograniczone ze względu na dobro Kościoła lub wiernych” [32]. Zaiste osobliwym pomysłem wydaje się zmiana Boskiej konstytucji Kościoła motywowana dobrem Kościoła! Warto przy tym zauważyć, że przynajmniej w Europie – pojedynczy biskupi tracą swą władze na rzecz swej własnej narodowej Konferencji Episkopatu, autorytet tej ostatniej natomiast ograniczony jest przez Konferencję Episkopatów Europy. Wszystko to jest w Kościele absolutna, nowością inspirowaną przez „ducha kolegialnego”.

Niezależnie od zupełnie niekatolickich zasad, które przyświecają tworzeniu dzisiejszych Konferencji Episkopatów (zastąpienie indywidualnej odpowiedzialności biskupów odpowiedzialnością zbiorową) warto zwrócić uwagę, że deklaracje doktrynalne tych Konferencji mogą według nowego motu proprio Jana Pawła II, przy zachowaniu jednomyślności biskupów na zebraniu plenarnym, stanowić akty autentycznego magisterium (w przypadku uzyskania większości głosów dwóch trzecich biskupów wymagane jest potwierdzenie – recognitio Stolicy Apostolskiej). Powstaje pytanie co się stanie, gdy dana Konferencja Episkopatu jednomyślnie wyda nieprawowierną „deklarację doktrynalną”? O tym, że pytanie takie nie jest pozbawione podstaw świadczy niemalże już stała praktyka rozmaitych Konferencji Episkopatów, które zajmują się częstokroć krytyczną recenzją papieskich dokumentów omawiających kwestie moralności chrześcijańskiej, by przypomnieć chociażby reakcje biskupów niemieckich, francuskich, holenderskich i belgijskich po wydaniu encykliki Pawła VI Humanae vitae.

„Duch kolegialny” burzy hierarchiczną strukturę Kościoła

Podsumowując rozważania na temat „ducha kolegialnego” należy powtórzyć za arcybiskupem Lefebvre i biskupem de Castro Mayer: „Moderniści naszych czasów, podkopawszy jedność wiary, próbują osłabić jedność rządu i hierarchiczną strukturę Kościoła” [33]. Wbrew utartym opiniom, zmiany wprowadzane za sprawą zasady kolegialności nie mają charakteru pastoralnego lecz charakter ściśle doktrynalny: burzą ustanowioną przez Boga monarchiczną konstytucję Kościoła, zastępując ją strukturą kolegialno-demokratyczną. Z jednej strony podważają Prymat Rzymski, z drugiej ograniczają zwyczajną bezpośrednią i personalną władzę biskupa na rzecz zgromadzenia. Zastanawiając się nad drogami wyjścia z tego bezprecedensowego kryzysu musimy pamiętać, że tylko Pan Bóg może uratować Kościół, a uczyni to nie inaczej jak przez Papieża Rzymskiego, Następcę Piotra, Wikariusza Jezusa Chrystusa. Możemy więc śmiało powtórzyć za arcybiskupem Lefebvre: „tylko Następca Piotra, on jeden może uratować Kościół” [34]. Modląc się wiele za Ojca Świętego Jana Pawła II, a zarazem kategorycznie odmawiając poddania się „duchowi kolegialnemu” dedykujemy obecnemu Papieżowi słowa jego poprzednika, Leona XIII: „Zaś papieże rzymscy, świadomi swego obowiązku, pragną najbardziej zachować to, co w Kościele jest ustanowione w boski sposób i dlatego jak usilnie chronią swej władzy tak też dokładają i będą dokładać starań, by zachowany został autorytet biskupa” [35].

PRZYPISY:

1. List apostolski motu proprio Jana Pawła II o naturze teologicznej i prawnej Konferencji EpiskopatówApostolos suos, „L'Osservatore Romano”, wyd. polskie, nr 1/1999, ss. 17–25.
2. Bp K. Majdański, Wprowadzenie do Dekretu o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele, [w:] Sobór Watykański II. Konstytucje, Dekrety, Deklaracje, Pallotinum 1967, s. 226.
3. Breviarium Fidei, Poznań 1997, s. 82.
4. Tamże, s. 83.
5 Leon XIII, Encyklika Satis cognitum, [w:] Encykliki Leona XIII, Słupsk 1997, s. 331.
6 Tamże.
7. Ks. E. Dąbrowski, Konfrontacje, Poznań 1967, s. 19.
8. Tamże, ss. 21, 375.
9. Konstytucja dogmatyczna o Kościele Lumen gentium, [w:] Sobór Watykański II. Konstytucje, Dekrety, Deklaracje, Pallotinum 1967, s. 126.
10. Breviarium Fidei, op. cit., s. 69.
11. Kodeks Prawa Kanonicznego, Pallotinum 1984, s. 159.
12 Tamże, s. 329.
13. Leon XIII, op. cit., s. 334.
14. Tamże, s. 333.
15. Cyt. za: ks. B. Wrigliton, On Collegiality, „Angelus”, kwiecień 1998, s. 10.
16. Tamże.
17. Cyt. za: abp M. Lefebvre, I Accuse the Council!, Angelus Press 1998, s. 34.
18. Tamże, s. 15.
19. Fr. B. Wrighton, op. cit., s. 10.
20. Konstytucja dogmatyczna o Kościele, op. cit., s. 169.
21. Ks. E. Dąbrowski, op. cit., s. 21.
22. Kodeks Prawa Kanonicznego, op. cit., s. 9.
23. Cyt. za: Abbe D. Le Roux, Peter, Lovest Thou Me?, Instauratio Press 1998, s. 32.
24. List apostolski motu proprio Jana Pawła II o naturze teologicznej i prawnej Konferencji Episkopatów, op. cit., s. 21.
25. Tamże, ss. 18–19.
26. Tamże, s. 18.
27. Tamże.
28. Abp M. Lefebvre, op. cit., s. 11.
29. Dekret o pasterskich zadaniach biskupów w Kościele, [w:] Sobór Watykański II. Konstytucje, Dekrety, Deklaracje, Pallotinum 1967, s. 251.
30. R. Amerio, Iota Unum, Sarto House 1997, s. 526.
31. Tamże, s. 524.
32. List apostolski motu proprio Jana Pawia II o naturze teologicznej i prawnej Konferencji Episkopatów, op. cit., s. 24.
33. Abp M. Lefebvre, bp A. de Castro Mayer, A Brief Summary of the Principal Errors of Conciliar Ecclesiology, „Angelus”, kwiecień 1998, s. 6.
34. Abp M. Lefebvre, op. cit., s. 83.
35 Leon XIII, op. cit., ss. 334–335.

Zawsze Wierni, nr 27, 03-04.1999, s. 36.

0 komentarze:

Prześlij komentarz



______________________________________________________________________

Redakcja Rzymskiego Katolika nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy opublikowanych na blogu. Komentarze nie mogą zawierać treści wulgarnych, pornograficznych, reklamowych i niezgodnych z prawem. Redakcja zastrzega sobie prawo do usunięcia komentarzy, bez podania przyczyny.

Uwaga – Rzymski Katolik nie pośredniczy w zakupie książek prezentowanych na blogu i nie ponosi odpowiedzialności za działanie księgarni internetowych. Zamieszczone tu linki nie są płatnymi reklamami.
______________________________________________________________________